e.va15
18.02.13, 19:40
Proamerykański od kilku lat aż do bólu Spiegel, wywalił artykuł, który stawia USA w nienajlepszym świetle, pokazuje bowiem, jak bardzo USA się boją Chin.
W ramach Harvard German Conference z udziałem (jak sama nazwa wskazuje) niemieckich mniej lub bardziej ważnych notabli po stronie amerykańskiej występował m.in. Wesley Clark, były szef NATO, który już jako rencista mógł mówić bardziej otwarcie . No i zaczął walić prawdę prosto z mostu o tym, że USA i EU muszą teraz silnie się gospodarczo zespolić, bo to już niejako ostatni ratunek dla obu.
"Die Chinesen haben eine Strategie, und sie werden sie durchsetzen.
Pekings Reich sei einst stolzer gewesen als das der Römer, bevor es in einer Volte der Weltgeschichte zurückfiel, sagt Clark. "China wird nicht noch einmal diesen Fehler machen." Also könnten die Länder des Westens bald die Rolle der neuen "Barbaren" spielen, denen die überlegenen Chinesen gelegentlich Geschenke zusteckten. "
Czyli:
"Chińczycy mają strategię i będą ją przeprowadzać.
Imperium Pekińskie było niegdyś bardziej dumne niż Rzymskie, zanim skutkiem volty historii podupadło, stwierdził Clark. Chiny już tego błędu więcej nie powtórzą . Tak więc państwa zachodnie mogą wkrótce zacząć odgrywać rolę "barbarzyńców", którym przewyższające ich Chiny czasem wetkną jakiś prezent"
www.spiegel.de/wirtschaft/soziales/freihandelszone-mit-usa-europa-muss-geschlossenheit-zeigen-a-883940.html
Tja, ciekawe, czy unia celna USA-EU da jakieś poważne impulsy rozwojowe. Ta logika skądś jest już znana i jej skutki też.
EU rozszerzała się ponoć po to, by być coraz silniejszą i potężniejszą gospodarczo. Dookoptowała więc sobie kupę gołopuców, no i teraz siedzi w bagnie długów, bezrobocia i recesji aż po uszy. USA siedzą w tylko trochę mniejszym bagnie.
Mimo tej nauczki EU i USA uznają , że współpraca z szybko rozwijającymi się Chinami (i innymi dynamicznymi krajami ) to nie jest dobra recepta na wyjście z kryzysu, przeciwnie od takich zdrowych ekonomicznie krajów należy się odciąć możliwie wieloma barierami, takim "chińskim murem" tylko na odwyrtkę.
Zamiast zająć się na serio źródłem kryzysu, mędrcy po obu stronach oceanu ważają , że jak się dwóch kulawych złapie za ręce to na cztery nogi nagle przestaną kuleć.