biedronka24
31.03.05, 12:11
czesc wszystkim. Witam zwlaszcza tych najbardziej zacieklych. Bez specjalnego
zdziwienia zauwazylam ze ci najbardziej zaciekli dostrzegajac moja nieobecnosc
i rezygnacje - szybko skorzystali z tego by dokopac..
No coz- taki mamy kraj jakich obywateli.
Chcialam tylko na koniec (bo to wiosna - taka sama jak ta - kiedy tu sie
pojawilam)
dodac pare krotkich slow. Prostych. Zainspirowala mnie pewna niemiecka
piosenka ktorej sluchalam rano..
´Was Es ist ist niemals ein Geschenk´....Nie wiem czy napisalam poprawnie.
Wiem na pewno ze rozumiem o co chodzi temu panu.
Mnie nie rozumie wielu. Najczesciej przestaja mnie rozumiec ci ktorym moje
poglady nie pasuja do jakiegos schematu...
Ale ma racje Rachelka (swoja droga rowna kumpela z niej) - nie potrzebuje tego
forum by wiedziec kim jestem.
Mam kilka prostych zasad.
W zyciu- daje kazdemu szanse ale nie ukrywam i uczciwie przyznaje ze dbam o
wlasny interes - moich dzieci, mojej rodziny, i moich najblizszych przyjaciol
w dlugoletniej perspektywie, wiec jesli ktos straszy mnie antymateria, tudziez
opowiada o zaletach eutanazji na staruszkach uzalajac sie przy okazji nad
cierpieniem kwiatow cietych - szybko koncze z nim dyskusje. Jesli ktos buduje
sentymenta na i ´przyjaznie´ na kasie- rowniez.
W polityce kraju interesuje mnie to co dobre dla lokalnej spolecznosci wsrod
ktorej mieszkam, zaraz potem- dla obywateli mojego kraju zamieszkujacych w nim
nadal (bez wzgledu na pochodzenie) a dopiero na koncu zdanie tych, ktorzy z
roznych wzgledow dziela sie z nami doswiadczeniami swoimi z innych krajow. To
zbliza mnie najbardziej do tej prawicy- ktora reprezentuje (reprezentowal upr).
W polityce zagranicznej - zainteresowana jestem na poczatek tymi dzialaniami
ktore sluza mojemu panstwu - co wcale nie oznacza ze jest to synonim
sprzecznosci z interesami innych. Niemniej dobro mojego panstwa jest priorytetem.
A teraz konkretne przypadki:
1. USA- Nie mam zludzen ze np Bush w USA roznilby sie od ´Kabusha´. To musi
byc druzgocace dla tych krytykow, ktorzy lubia schematy, ale zaden Kerry i
zadne bajery.. Bush nie jest prezydentem mocnej prawicy bo dopuscil sie bledow
- jak np zla ocena sytuacji przed wojna w Iraku. To sa niewatpliwie jego
bledy, ktore historia oceni. Z drugiej strony dostrzegam fakt ze dla ludzi w
Stanach liczy sie to co najbardziej odpowiada tradycyjnym wartosciom cenionym
przez wiekszosc. Nie chca eutanazji, chca polityki prorodzinnej wlasnie
dlatego wygral Bush po raz drugi. Nie z powodu wojny w Iraku. Powinni tez -
moim zdaniem ostrzej ocenic potege dezinformacji i ryzyko jakim jest bycie
rzadzonym przez koalicje sadow i mediow. Ale i na to przyjdzie czas. Gdzies
musi byc jakis zloty srodek.
2- Europa i Niemcy- jestesmy zwiazani z Europa i geopolitycznie i kulturowo.
Weszlismy do niej- mozna bylo wejsc lepiej- ale na gdybanie jest juz za pozno.
Teraz wazne jest by nie byc slepym na to wszystko co w Europie szwankuje i nie
powielac czyichs bledow. Tak naprawde jedyna zaleta bycia w tym swoistym
kolchozie z mojego punktu widzenia byla szansa na lepsze kontakty naukowe.
Niestety komuna ograbila nas z tego co jest niezmiernie waznym spadkiem dla
kraju. Granty z USA zdobywamy- w przeciwienstwie do Niemcow ale mlodym
naukowcom nikt swobodnego dostepu do pism naukowych nie funduje- jak w
Izraelu. Codziennosc to zdanie sie na zalosne pieniadze PANowskie nie
starczajace nawet na kopie prac czytanych w czytelniach naukowych lub na te
nieszczesne granty, ktore wcale nie tak latwo zdobyc. Ostra selekcja. Za ostra
jak na oplakana sytuacje finansowa w polskiej nauce i mysli technicznej i na
to ze wiekszosc z tych mlodych ludzi zostanie wydrenowana - w wiekszosci do
Stanow.
3- Izrael- to panstwo interesuje z punktu widzenia nieustajacego konfliktu,
ktorego mimo nieustannie plynacych zasilkow miedzynarodowych nie jest w stanie
rozwiazac, oraz wowczas gdy dobiera sie do kasy naszych podatnikow zrecznie
zapominajac o tym- ze ci co zostali w Polsce najbardziej ucierpieli z powodu
komuny, a samo to panstwo nigdy nie bedzie mialo praw do bycia spadkobierca po
tym kwiecie etnicznie zydowskim ktory zginal w II wojnie swiatowej wymordowany
przez faszystow. Jezeli to sie zaakceptuje to moim zdaniem zaakceptuje sie
idee Hitlera ze narodowosc buduja wylacznie korzenie etniczne. A tak nie jest.
Nikt nie pytal umierajacych czy chca byc obywatelami innego panstwa - a byli
tych panstw- z ktorych ich wywieziono. Ich spadkobierca - ich krzywd i
cierpienia sa jak najbardziej te panstwa i swiat.
Jest jeszcze jedna rzecz- ktorej zupelnie nie potrzebuje moje panstwo od
Izraela- eksportu tamtejszej komuny. Mamy dosc swojej- dziekujemy. Swoje
problemy rozwiazujcie sami kochani. Poza tymi aspektami to ja zawsze - jak
wiekszosc Polakow otwarta jestem na to co piekne w kazdej kulturze. I zawsze -
jak wiekszosc Polakow rozumiem dazenia do podtrzymywania wlasnej tradycji i
kultury.
4. Rosja- nie mamy obowiazku lubic tych ktorzy w historii wykazali sie
zamilowaniem do laczenia ekspansji terytorialnej i zakusow imperialistycznych
z destrukcja dorobku kultury, niechecia do indywidualizmu i brakiem szacunku
dla zycia ludzkiego. Tym sie zapisala Rosja w skali swiatowej i w naszej
panstwowej historii. Pojedynczy ludzie- to zupelnie inna historia. Reszta -
jak w punkcie o Izraelu.
5. Kraje muzulmanskie - tu grupowo- co jest moze bledem- bo z wielu powodow
powinno sie wyroznic takie panstwa jak Turcja czy Egipt.
Tu akurat reprezentuje poglady tej czesci spoleczenstwa ktora niesie bagaz
doswiadczen wyniesiony z zycia na codzien w takich panstwach. Znam niuanse i
odrebnosci tych struktur panstwowych. Nie wszystkie moje poglady moga sie
podobac- trudno.
6- Religia a panstwo.
Tu w kontekscie swiatowym. Tak dostrzegam jak najbardziej swiatowy najazd
materializmu na duchowosc i indywidualizm..
Nikt mnie nie przekona- pomimo doswiadczen z krajow afrykanskich ze problemy
swiatowe tkwia w praktykach i ksiegach swietych poszczegolnych religii.
Problemy swiatowe tkwia w roznicach mentalnosci ludzi. W braku checi do
porozumienia i roznicach interesow. Interesy nie tkwia w religiach wbrew
jakims wydarzeniom zwiazanym z ksiezami, majatkami koscielnymi, interesami
robionymi na koszernosci czy jej braku, czy ambicjami politycznymi
wojowniczych immamow. Hipokryzja ludzka istnieje w rownej mierze wsrod
wierzacych jak i ateistow. Takie jest moje zdanie. Ludzi zaangazowanych dla
innych jest wielu zarowno wsrod ateistow jak i wierzacych ale jest niezmiernie
wazne - moim zdaniem by taki rozklad istnial nadal.
Roznorodnosc jest niezbednym warunkiem przetrwania i gwarantem naszego
istnienia na tej planecie. Mowie tak z racji na to ze jestem biologiem - ale
okazuje sie ze to samo tkwi gdzies bardzo gleboko u podloza wielu religii..
To z grubsza wszystko.
Jak za skomplikowane, niejasne, niespojne- to prosze o konkretne pokazanie mi
GDZIE