Dodaj do ulubionych

Dlaczego edukacja europejska przegrywa z amerykańs

21.03.06, 19:41
Dlaczego edukacja europejska przegrywa z amerykańską?


Europa Zachodnia szczyci się sięgającymi średniowiecza tradycjami powszechnej
edukacji, wysokim poziomem wykształcenia swoich obywateli, nieomal śladowym
poziomem analfabetyzmu. A jednak Europejczycy nie są zadowoleni ze swoich
szkół i uczelni. Wystawiają im coraz niższe oceny, uważając, że wiedza
uzyskana w szkolnej ławce jest coraz odleg- lejsza od potrzeb nowoczesnego
rynku pracy. Coraz większy odsetek laureatów Nagrody Nobla legitymuje się
amerykańskim dyplomem, największe europejskie firmy wysyłają swoich
specjalistów za ocean, by tam podnosili kwalifikacje. "Choroba edukacyjna"
dotknęła większość państw Europy, nawet te najzamożniejsze. Jej najbardziej
spektakularnym symptomem stały się bunty studentów i uczniów usiłujących
zwrócić uwagę rządów na niewydolność szkolnictwa. W ciągu ostatnich dwóch lat
na ulice kilkakrotnie wychodzili młodzi Niemcy, Włosi i Francuzi. Rozbite
sklepy i płonące samochody na chwilę przyciągają obiektywy telewizyjnych
kamer, jednak politycy wciąż nie potrafią znaleźć recepty na uzdrowienie
europejskiej szkoły
Obserwuj wątek
    • ben-oni Re: Dlaczego edukacja europejska przegrywa z amer 21.03.06, 19:43
      Ty tak serio czy żartujesz?
    • t0g Re: Dlaczego edukacja europejska przegrywa z amer 21.03.06, 20:11
      Sporo uwagi poświęca temu zagadnieniu ostatnio "The Economist", tygodnik znany z
      wyskoiego poziomu prezentowanego materiału.

      Europa postawiła na bepłatne wyzsze wykształcenie. Oczywiście w tym sensie, że
      student nie musi płacić, bo nie ma czegos takiego, jak studia za darmo. Studia
      kosztują, i to słono. W europejskim modelu ten koszt rozłozono po prostu na ogół
      podatników. No a z pieniędzmi z podatków wiadomo jak jest. Nigdy nie jest ich za
      dużo. W rezultacie Europa przeznacza przecietnie na wykształcenie jednego
      studenta coś dwa i pół raza mniej, niż USA.

      Bliżej zainteresowanych tematem odsyłam do "The Economist" i innych czasopism.
      Duzo powaznego materiału na ten temat równiez jest ostatnio w "Nature" i
      "Science" - niestety, są to czasopisma dla "zwykłego smiertelnika" niełatwo
      dostępne. Amerykanofobów natomiast odsyłam do popularnych stereotypów.
    • caesar_pl Re: Dlaczego edukacja europejska przegrywa z amer 22.03.06, 09:06
      Poczytaj sobie testy Pisa,we wszystkich dyscyplinach polska mlodziez przebija Amerykanow.A jesli chodzi o uczelnie,naukowcow itd.to wiekszosc tych ludzi to nie Amerykanie.No niestety,USA musi za gruba forse kupowac madre glowy w Europie i Azji.
      • t0g Re: Dlaczego edukacja europejska przegrywa z amer 22.03.06, 10:10
        caesar_pl napisał:

        > Poczytaj sobie testy Pisa,we wszystkich dyscyplinach polska mlodziez przebija A
        > merykanow.A jesli chodzi o uczelnie,naukowcow itd.to wiekszosc tych ludzi to ni
        > e Amerykanie.No niestety,USA musi za gruba forse kupowac madre glowy w Europie
        > i Azji.

        Ja od 1983 roku pracuję w amerykańskim szkolnictwie wyższym i z tego powodu cos
        niecoś o nim wiem. Z tak niemądrymi opiniami, jak ta powyżej, nawet już
        dyskutować mi sie nie chce.

        Co do tego "kupowania" - nikt nie musi kupować, sami sie pchają na siłe. My mamy
        teraz dwa "openingi" w naszym Wydziale, w sumie przyjechało 11 osób na
        interview. Czworo z nich to Niemcy, zdesperowani fatalną sytuacją na rynku pracy
        w ich własnym kraju.

        Dla niezorientowanych, wyjasnię, jak wygląda procedura. Zgodnie z przepisami,
        ogłosiliśmy, ze poszukujemy dwóch nowych "assistant professors". na każde z
        ogłoszeń napłynęło po sto kilkadziesiąt aplikacji. Z każdej grupy wybraliśmy
        sześć osób, które najbardziej nam "podchodziły" - z powodu specjalności, która
        nam akurat pasuje i z powodu udokumantowanych osiagnięć. Zaprosiliśmy je na
        "interview", jedna osoba sie wycofala przed przyjazdem, stąd w sumie było 11.
        Teraz jeszcze nam przyjdzie decydować, komu zaproponowac posadę. Oczywiście, te
        osoby posłały aplikacje także do wielu innych miejsc, więc jeśli komuś
        zaproponujemy, to może sie okazać, że już dostal ofertę z innego miejsca i ta
        mu bardziej "leży" - wtedy my składamy ofertę kolejnej osobie na naszej liście.
        To wszystko zazwyczaj zajmuje ładnych kilka miesięcy.
        • grzegorzlubomirski Bardzo ladnie posluchales to o czym 22.03.06, 12:54
          plotkuja w toaletach, tylko nastepnym razem skoncentruj sie na robocie i dobrze
          wyczysc te sracze.

          Z tego co wiem to na amerykanskich uczelniach wprowadzaja kursy czytania i
          pisnia dla tych, ktorzy nie opanowali tej umiejetnosci w szkole sredniej.

          Stosunek ilosci noblistow do przecietnego wyksztlacenia Amerykanow jest taki
          jak obraz Ameryki w filmach do rzeczywistosci.

          Tak jak swiat akotrski jest niezle przesiany i z typowymi grubasami nie ma nic
          w spolnego tak noblisci maja niewiele wspolengo z przecietnym amerykanskim
          universytetem. Oni choduja noblistow tak jak sportowcow czy NRDowcy plywaczki.
          Nie ma to zadnego przelozenia na przecietny poziom.

          Przecietny abslowent universytetu jest tepy jak gosc po polskiej zawodowce.
          • wujekjurek Re: Bardzo ladnie posluchales to o czym 22.03.06, 14:20
            grzegorzlubomirski napisał:

            > plotkuja w toaletach, tylko nastepnym razem skoncentruj sie na robocie i
            dobrze wyczysc te sracze.
            >
            Jak to miło poczytać coś, co zostało napisane przez kogoś kulturalnego.


            > Z tego co wiem to na amerykanskich uczelniach wprowadzaja kursy czytania i
            > pisnia dla tych, ktorzy nie opanowali tej umiejetnosci w szkole sredniej.
            >

            ????

            > Przecietny abslowent universytetu jest tepy jak gosc po polskiej zawodowce.

            Zazdroszczę Ci dobrego zdania o sobie.
          • t0g Re: Grzegorzu podszywajacy sie pod Lubomirskiego: 22.03.06, 19:30
            grzegorzlubomirski napisał:

            > plotkuja w toaletach, tylko nastepnym razem skoncentruj sie na robocie i dobrze
            >
            > wyczysc te sracze.
            >
            > Z tego co wiem ...


            Po prostu NIC nie wiersz. Jeszcze jeden Polak, ktory nie widzial USA na oczy, a
            mimo to czuje potrzebe robienia mentorskim tonem wykladow o tym kraju dla osob,
            ktore tu mieszkaja od nie wiem jak dlugo.

            Co zas do sraczy, kochany:

            Jesli jestes prawdziwym Lubomirskim, to znasz Anke, corke Franciszka - ktora
            byla ze mna na jednym roku na Wydziale Fizyki UW. Zadzwon do niej i zapytaj o
            szczegoly mojej pracy w dziedzinie czyszczenia sraczy. Utrzymujemy kontakt, to
            ona wie.

            A jak tylko podszywasz sie pod Lubomirskiego (co, jak przypuszczam, w
            rzeczywistosci ma miejsce), to zadzwon do Wydzialu Fizyki UW, popros o
            polaczenie z Dyrektorem Instytutu Fizyki Doswiadczalnej prof. dr hab. Andrzejem
            Twardowskim i zapytaj go, czy moze Ci opowiedziec ze szczegolami o tym, jakie
            sracze czysci jego znajomy fizyk z Oregonu. Powiedz, ze chodzi o tego, u ktorego
            goscil w domu latem roku 2000. Mys sie znamy od dobrych trzydzistu lat, wiec on
            Ci wszystko powie.

            Mozesz tez zadzwonic do Kaski, Jej Magnificencji Rektora UW, ktora byla o rok
            nizej ode mnie i ktora swietnie mnie zna, bo po studiach oboje bylismy
            asystentami i potem adiunktami w Wydziale Fizyki UW. Na studiach jeszcze
            nazywala sie Chalasinska, potem wyszla za maz i zmienial nazwisko na to, co nosi
            dzis. Tylko do niej trudniej sie dodzwonic, wiec raczej polecam Twardowowskiego.
        • caesar_pl Re: Dlaczego edukacja europejska przegrywa z amer 22.03.06, 13:11
          To jak to jest:naplynelo 150 wnioskow,zostalo 11 osob z tego 4 Niemcow.A jeden tu uwaza,ze Europejczycy niedouczeni.Wlasciwie chodzi w przypadku tych "wybranych" o prace czy studiowanie?Bo link jest o poziomie eudukacji...
          Niemcy nie musza sprowadzac naukowcow bo maja swoich.A ze wielu z nich wyjezdza za granice,to nieuniknione.Zawsze gdzies dostana wiecej forsy czy lepsze warunki pracy.
          • t0g Re: "Nasi" Niemcy byli swietnie nauczeni, to fakt 22.03.06, 19:33
            ...bo wszyscy zrobili doktoraty w USA i niektorzy pozniej tez postdocowali
            (jesli rozumiesz, co to slowo znaczy).
          • t0g Re: PS: zasada w uczelniach amerykanskich jest, ze 22.03.06, 19:40
            przy rozpatrywaniu aplikacji nie patrzy sie w ogole na narodowosc/obywatelstwo
            kandydata - "this is not a factor", jak my tu mowimy. Mlodzi naukowcy wiedza, ze
            pozycje na uczelniach w USA sa otwarte dla ludzi z calego swiata, wiec i dlatego
            z calego swiata naplywaja aplikacje. Wiele krajow ma odmienna polityke i daje
            pierszenstwo "swoim".
        • felusiak1 t0g to do ciebie 22.03.06, 13:24
          Myślę, że ty i ja zamiast pisać na forum powinniśmy zacząć uprawiać sport.
          Z pożytkiem dla zdrowia psychicznego zacznijmy rzucać prawdziwym grochem o
          prawdziwą ścianę. Wirtualne rzucanie zaczyna mnie nudzić. Ścian coraz więcej i
          zaczyna grochu brakować.
          felusiakjeden
          • wujekjurek Re: t0g to do ciebie 22.03.06, 15:06
            Nareszcie napisałeś coś mądrego. Przecież każde dziecko wie, że Amerykanin po
            studiach = Polak po zawodówce i choćbyś nie wiem jak sie starał, to niektórych
            nie przekonasz. To, że ja znam wielu naukowców z Polski, z których nikt na
            poziom nauki w USA nie narzeka, nie ma najmniejszego znaczenia.
            • karbat Re: niby tak 22.03.06, 15:44

              sa dziesiatki setki profesorow chinskich ,indyjskich ,ktorzy wracaja do swoich
              krajow tzn Chin ,Indii.
              Mieli oni super warunki do pracy w uSA ,Rzad ,firmy ,fundacje stwarzaja im
              coraz lepsze warunki w ich rodzimych krajach.
              Chinczycy ksztalca miliony inzynierow rocznie ,ich zdyscyplinowanie i chec
              sukcesu sa nieograniczone
              • t0g Re: niby tak 22.03.06, 19:45
                karbat napisał:

                >
                > sa dziesiatki setki profesorow chinskich ,indyjskich ,ktorzy wracaja do swoich
                > krajow tzn Chin ,Indii.


                Z tym, ze na razie jeszcze bilans jest dodatni dla USA, tzn. wiecej tych ludzi
                zostaje na stale, niz wraca. Podobnie jest z naukowcami z Polski: z moich
                znajomych czesc wrocila, ale znacznie wieksza liczba zostala. I w tym nie ma nic
                zlego, bo ci polscy naukowcy nader czesto wspolpracuja z kolegami z Kraju, co
                jest korzystne dla obu stron.

                > Mieli oni super warunki do pracy w uSA ,Rzad ,firmy ,fundacje stwarzaja im
                > coraz lepsze warunki w ich rodzimych krajach.


                > Chinczycy ksztalca miliony inzynierow rocznie ,ich zdyscyplinowanie i chec
                > sukcesu sa nieograniczone

                To jest niewatpliwie prawda.
    • lolo11 To zasluga Kwacha! 22.03.06, 15:49
      To Profersor Kwach podnisi poziom amerkanskiej nauki. Wczesniej byl mozg
      intelektu Walesa.
    • you-know-who czy zgadniecie? 22.03.06, 16:50
      naukowcy w usa sa odrobine (0.5 sigma) lepsi. maja troszke wieksza zachete
      materialna i wieksze cisnienie na ruszanie tylkiem (za to eurosi maja
      fajniejsze wakacje, przynajmniej ci co umieja zyc. w usa trudniej, w kanadzie po
      srodeczku.) jesli mowimy o zwyklych (+-1 sigma) naukowcach, nie ma to wielkiego
      znaczenia. dla stosunku liczby najwybitniejszych (+3 sigma) ma to olbrzymie
      znaczenie. ale nie przejmujmy sie tu, prosze, noblistami, bo to na ogol
      delikatnie mowiac starszyzna plemienna i nie o tym byl orginalny post.

      studenci w europie sa podobni: zalezy gdzie, bo sa i lepsi i gorsi.
      porownywanie osob ktore sie przemiescily za ocean z tubylcami nie probkuje tej
      samej warstwy ludzi, dlatego nalezy tego zaniechac.

      oprocz teoretycznej mozliwosci drogich ~obiektywnych badan miedzynarodowych
      ktore robi sie tylko(?) do klasy 12, jest tylko jedna jedyna metoda porownania
      poziomu studiow wsrod tubylcow (undergraduate): zapytac mnie :-). pamietam
      studia w polsce, uczylem troche (~10 lat) w szwecji, teraz w kanadzie. tak sie
      zlozylo ze podobne wyklady mialem w .se i .ca, na tzw. dobrym uniwersytecie tu i
      tam, reprezentacyjnym dla edukacji kraju. zawsze dostosowuje poziom wykladu a
      zwlaszcza testow do poziomu studentow, bo nie lubie oblewac wiecej niz kilku w
      grupie. a wiec:

      czy zgadniecie gdzie moj wyklad jest badziej wymagajacy, w .se czy .ca? a moze
      bylby w .pl? (tu gwarancji mojej opinii nie dam ale slysze to i owo.)

      ok, nie chce zeby wam cisnienie podskoczylo, wiec zdradze od razu.
      w naukach scislych wazne jest zeby szkola srednia czegos uczyla z matematyki i
      ewentualnie jeszcze paru przedmiotow. jak to robi niezbyt dobrze, pozwala
      uczniom omijac trudniejsze rzeczy przez zle rozumiana wolnosc wyboru lekcji,
      konczy sie to tak, ze nie mozna studentom zaserwowac intensywnych wykladow
      wstepnych na studiach, a nawet wiem, ze organizowane sa wyklady wyrownawcze
      (czyt.: powtorka ostatnich klas szk. sredniej). pod tym wzgledem i szwecja i
      kanada nie sa najlepsze i stawialbym na najwyzszy poziom w polsce +- zawirowania
      wokol nieszczesnej obowiazkowosci matury z matematyki. (pamietajcie jednak ze
      w usa ca ani se nie ma matury, wiec jeszcze gorzej.)

      w kanadzie moj wyklad musi byc odrobine **mniej** wymagajacy.
      za to musi byc prowadzony lepiej, tzn kosztuje mnie wiecj pracy, niz w szwecji.
      (czesciowo to ostatnie jest przez 3-4 krotnie wieksza liczbe studentow niz w
      sztokholmie). podejrzewam ze znowu mowimu o roznicach poziomu 0.5 sigma, czyli
      statystycznie nieznacznych.

      jest jeszcze kwestia rozrzutu poziomu uniwersytetow w danym kraju. poniewaz, jak
      mowicel, te ktore znam sa oceniane jako najlepsze, jestem 100% pewien ze
      studenci najlepszych moskiewskich i petersburskich uczelni rosyjskich moga
      zagiac moich studentow w te strone w ktora zechca. (coz, matematyka w szkole
      rosyjskiej a matematyka w szkole szwedzkiej to naprawde zupelnie inne dziedziny
      wiedzy.)
      • you-know-who jeszcze 22.03.06, 18:35
        dodam ze poziom sredni uniwerkow w kanadzie i usa jest taki sam, dyspersja
        wieksza (jak wszystkiego) w usa.

        skupilem sie powyzej na undergraduate study. jak jest wyzej?
        europa troche w tyle (0.7071 sigma) za usa, w moim odczuciu, tj. co nieco
        wolalbym gradstudenta w usa lub kanadzie niz w europie. ("w", nie
        koniecznie "z"). i tak dalej.
    • t0g Re: Ostatnio w "The Economist" byl artykul, w 23.03.06, 01:01
      ktorym dyskutowano, ze przewaga amerykanskich wyzszych uczelni nad europejskimi
      wynika nie z faktu, ze amerykanskie uczelnie "odstaja w gore", co raczej z tego,
      ze europejskie "odstaja w dol". Niestety numeru "The Economist" nie jestem w
      stanie przytoczyc, bo w tej chwili szykujemy dom do wystawienia na sprzedaz i
      jest w zwiazku z tym potworny balagan, niczego nie mozna znalezc. A ja "po
      starinnemu", jak mowia Francuzi, czytam papierowe wydanie.

      "The Economist" to tygodnik europejski, wiec europofile i amerykanofoby powinny
      go lubic i brac powaznie jego opinie!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka