Dodaj do ulubionych

A gdyby komunikacja miejska była bezpłatna?Strajk?

18.09.09, 00:36
MIEJSKA KOMUNIKACJA AUTOBUSOWA MOGŁABY BYĆ BEZPŁATNA JAK W MIASTACH BELGII FRANCJI ITP. MIASTA EKOLOGICZNIE I BEZ KORKÓW

niekasuj.blogspot.com/2009/06/gdyby-transport-by-bezpatny.html
A gdyby transport był bezpłatny?

Różnica pomiędzy bogatymi a biednymi stale się powiększa. Wysokie czynsze w centrum miast powodują rugowanie biedniejszych na odległe peryferie. Ceny biletów są dla nich dodatkową karą za brak pieniędzy, ale ich potrzeby transportowe są równe innym obywatelom. Kolejne miasta w świecie eksperymentują zatem z darmową komunikacją miejską – i to im się opłaca.

Są takie dni w roku, kiedy nie sposób bez wstrętu wyjść na ulice mojego miasta. Panuje kiepska widoczność, smród drażni nosy przechodniów, smog unosi się w powietrzu, a do tego korki na ulicach, hałas i chodniki zablokowane przez parkujące na nich samochody. Władze miasta dostrzegają problem i proponują budowę nowych dróg oraz podziemnych parkingów. Z pieniędzy podatników powstają zatem udogodnienia dla indywidualnych użytkowników dróg, co zachęca do zakupu większej liczby aut. Po pewnym czasie zaczyna brakować dla nich miejsca i konieczne są nowe inwestycje drogowe.

A gdyby tak podjąć próbę uwolnienia się od zmory korków oferując wszystkim bezpłatne przejazdy autobusami i tramwajami, a w przyszłości także pociągami? Wszakże wszyscy płacimy na transport publiczny i utrzymanie dróg z naszych podatków, a oprócz tego kupujemy bilety, by móc korzystać z tramwajów, autobusów i pociągów. To chyba niezbyt uczciwe, że płacimy dwa razy za tę samą usługę? Dodajmy, że większość naszych podróży to dojazdy do pracy lub szkoły, ewentualnie na zakupy, a podróże rekreacyjne stanowią zdecydowaną mniejszość. Głównymi beneficjantami transportu publicznego są zatem przedsiębiorcy i sieci handlowe.

Zero biletów, zero gapowiczów
Jest takie miasto w Belgii, w którym wszystkie przejazdy autobusami są darmowe. Dwanaście lat temu mieszkańcy Hasselt zdecydowali, że nie chcą płacić za bilety komunikacji miejskiej. Poparła ich rada miasta, podpisano też porozumienie z zarządem regionu Limburgii o współfinansowaniu tego przedsięwzięcia. 1 lipca 1997 r. wprowadzono ambitną reformę transportu publicznego pod nazwą „Taryfa zero”. Liczba autobusów wzrosła pięciokrotnie, a liczba pasażerów kilkunastokrotnie.

Hasselt to miasto wielkości Przemyśla, zamieszkane przez ponad 70 tys. mieszkańców. Chodniki są tam szerokie, ulice przejezdne, wypadków drogowych jest niewiele, a na autobus czeka się najwyżej dziesięć minut. Nie zawsze tak było. W połowie lat 90. ubiegłego wieku arterie miasta były zatkane samochodami, poziom zanieczyszczenia alarmujący, autobusów niewiele. Chociaż Hasselt jest czwartym co do wielkości miastem Belgii, to zajmowało kiedyś pierwsze w kraju miejsce w rankingu motoryzacji. Liczba samochodów osobowych zarejestrowanych w Hasselt wzrosła o 25 procent w latach 1987–1999, podczas gdy ludności przybyło w tym okresie 3,3 procent. Życie w mieście stało się nieznośne, rozważano różne projekty rozbudowy infrastruktury drogowej… Ostatecznie wybrano jednak likwidację biletów komunikacyjnych i ograniczenie ruchu samochodowego w centrum. Jednym z powodów przyjęcia tego programu był niedobór funduszy – gmina nie miała wystarczającej ilości pieniędzy, aby budować nowe drogi. Dokonano kalkulacji i okazało się, że darmowy transport będzie tańszy niż nowa obwodnica.

Nową politykę transportową wprowadzono pod hasłem: „Miasto gwarantuje wszystkim prawo do przemieszczania się”. Projekt odniósł natychmiastowy sukces. Do lipca 1997 r. każdego dnia około tysiąca pasażerów korzystało z autobusów. Obecnie średnia wynosi ponad 12 tysięcy pasażerów dziennie. Przeprowadzone w 1998 r. badania wykazały, że 23 procent pasażerów stanowią dawni użytkownicy samochodów, 14 procent to byli piesi i 18 procent – byli rowerzyści. Zwiększono liczbę autobusów z 8 do 46, zaś obsługiwanych linii z 2 do 9, w tym jedną do lotniska poza miastem. Uruchomiono dwie linie nocne.

Również regionalne połączenia autobusowe, tzw. „czerwone linie”, są bezpłatne, ale tylko dla mieszkańców Hasselt. Osoby zamieszkałe poza miastem na połączenia regionalne muszą kupić bilety, z wyjątkiem dzieci do lat 12, które nic nie płacą. Bezpłatny dla wszystkich studentów i pracowników jest przejazd linią regionalną z Hasselt do kampusu uniwersyteckiego w mieście Diepenbeek i z powrotem.

Ze względu na spadek ruchu samochodowego zmalały koszty utrzymania dróg. Darmowe miejsca parkingowe przesunięto na peryferie, zbudowano przejścia podziemne i kładki z windami dla pieszych, powiększono tereny zielone. Zmniejszono prędkość poruszania się samochodem do 30 km na godzinę, poprzez wprowadzenie licznych progów zwalniających. Na wydzielonych pasach jezdni dla autobusów nie ma żadnych progów, co dodatkowo zachęca do korzystania z komunikacji miejskiej. Przebiegającą przez miasto trasę szybkiego ruchu (przypominającą słynną drogę przecinającą Augustów, przyczynę konfliktu wokół Rospudy) przekształcono w bulwary spacerowe, wydzielając strefy dla pieszych o szerokości 9 metrów, ścieżki rowerowe i pas jezdni dla autobusów. Osoby niepełnosprawne mają ułatwiony dostęp do autobusów i mogą rezerwować miejsce na godzinę przed podróżą dzwoniąc pod specjalny numer telefonu lub wysyłając maila. Powiadomiony o wszystkim kierowca ma obowiązek pomóc przy wsiadaniu i wysiadaniu osobie poruszającej się na wózku. Miasto oferuje również bezpłatne rowery rozstawione na placach i skwerach.

Po wprowadzeniu darmowego transportu wzrosła o ponad 30 procent liczba odwiedzin pacjentów w szpitalach. Wśród pasażerów pojawiło się więcej przyjezdnych z prowincji, co z kolei zwiększyło obroty lokalnego handlu.

System bezbiletowego transportu kosztuje podatników 1,9 mln euro rocznie (dane z 2006 r.). Wynosi to jeden procent budżetu gminy i stanowi 26 procent kosztów operacyjnych systemu komunikacyjnego. Budżet regionalny Limburgii pokrywa resztę (około 5,4 mln) w ramach długoterminowej umowy. Nie ma to nic wspólnego z pasożytowaniem jednego miasta na zasobach regionu. To uczciwa umowa, bowiem 52 procent pasażerów miejskich autobusów na co dzień mieszka poza Hasselt, ale mogą się poruszać po mieście bez biletów.

Doświadczenia tego miasta wskazują, że likwidacja biletów zmienia przyzwyczajenia ludzi i nie musi być to sytuacja odosobniona. W 2008 r. firma TNS UK przeprowadziła w Wielkiej Brytanii sondaż opinii wśród kierowców samochodów. Okazało się, że aż 72 procent badanych odmówiło rezygnacji z codziennego poruszania się samochodem, dopóki nie będą mogli korzystać z transportu publicznego bez biletów. W Polsce niestety nikt jeszcze nie przeprowadzał podobnych badań.

Brak pieniędzy nie jest przestępstwem
Różnica pomiędzy bogatymi a biednymi stale się powiększa, natomiast wysokie czynsze w centrum miast powodują rugowanie biedniejszych na odległe peryferie. Ceny biletów są dla nich dodatkową karą za brak pieniędzy, podczas gdy ich potrzeby transportowe są równe innym obywatelom. Dla osób o niskich zarobkach, zwłaszcza dla rodzin z dziećmi, opłaty za podróż tramwajem czy autobusem stanowią dużą część budżetów domowych. Dla osób bez dobrze płatnego zajęcia ceny biletów mogą być przeszkodą w znalezieniu lepszej pracy, posyłaniu dzieci na zajęcia pozalekcyjne, a nawet w poszukiwaniu tańszej żywności. Karanie za brak pieniędzy oznacza, że prawo każdego człowieka do swobodnego przemieszczania się jest dzisiaj fikcją, bo uzależniono je od grubości portfela.
Obserwuj wątek
    • rafal.kosno Re: A gdyby komunikacja miejska była bezpłatna?St 18.09.09, 00:37
      Od przeciwników zniesienia biletów usłyszymy prawdopodobnie, że wykorzystanie środków publicznych na pokrycie kosztów darmowego transportu byłoby niesprawiedliwe, ponieważ nie każdy z niego korzysta. Ale podobnie jest w przypadku dróg. Nie wszyscy mają samochody, ale wszyscy płacą podatki, m.in. na budowę i utrzymanie dróg. Niestety, transport zbiorowy nie otrzymuje należytego wsparcia. Nakłady państwa polskiego na inwestycje w infrastrukturę komunikacyjną w latach 2001–2004 na drogi wynosiły 92 procent, a na kolej 8 procent. Poza tym korzyści dla społeczeństwa i środowiska naturalnego wydają się bezspornie większe w przypadku darmowego korzystania z transportu zbiorowego. Oto najważniejsze z nich:

      1. Ograniczamy emisję dwutlenku węgla i innych gazów cieplarnianych (ok. 45 procent tych emisji pochodzi z samochodów), w efekcie zmniejszamy liczbę zachorowań na raka, astmę i inne choroby układu oddechowego, których poziom gwałtownie wzrósł wraz z rozwojem tranzytu samochodowego. Należy również wziąć pod uwagę zanieczyszczenia emitowane przez rafinerie i fabryki samochodów.
      2. Likwidujemy korki i zmniejszamy hałas, co poprawia jakość życia mieszkańców.
      3. Ograniczamy przedostawanie się toksycznych substancji chemicznych do rzek i mórz.
      4. Zmniejszamy ogólne zużycie ropy naftowej, benzyny i oleju napędowego, a zatem oszczędzamy na imporcie ropy. Zagrożenie globalnym ociepleniem powinno rozwiać pozostałe jeszcze wątpliwości.
      5. W związku z rezygnacją z druku biletów oszczędzamy papier i nie wydajemy pieniędzy na konserwację automatów biletowych.
      6. Likwidujemy bariery finansowe dla osób mniej zamożnych, zapobiegamy izolacji wielu społeczności.
      7. Zmniejszamy nierówności pomiędzy dotacjami na infrastrukturę drogową dla indywidualnych użytkowników i dla użytkowników transportu zbiorowego.
      8. Zmniejszamy zapotrzebowanie na nową infrastrukturę drogową.
      9. Zwiększamy atrakcyjność turystyczną naszego regionu. Przyczyniamy się do rozwoju lokalnej gospodarki, ponieważ więcej pieniędzy zostaje na miejscu.
      10. Oszczędzamy na kosztach kryminalizacji jazdy na gapę, nie opłacając kontrolerów, sądów i komorników za ich usługi.
      11. Drogi stają się bezpieczniejsze, a co za tym idzie zmniejszamy wydatki na służby ratownicze i leczenie ofiar (zdecydowana większość wypadków ma związek z ruchem samochodowym).
      12. Upraszczamy rachunkowość firm transportowych, oszczędzamy na biurokracji.
      13. Tworzymy nowe miejsca pracy przy produkcji i obsłudze tramwajów, autobusów, pociągów.

      Kasuj władzę, nie bilety
      Przykład belgijskiego miasta zainspirował radykalne ruchy społeczne na całym świecie. We Francji członkowie stowarzyszeń bezrobotnych i anarchiści organizują przy okazji wrześniowych „Dni bez samochodu” zbiorowe przejazdy gapowiczów i wiece na dworcach. Szkocka Partia Socjalistyczna uczyniła z darmowego transportu jedno ze swych haseł wyborczych. W Nowej Zelandii, USA i Walii ruchy ekologiczne demonstrują i zbierają w tej sprawie podpisy pod petycjami. W Szwecji młodzież anarchosyndykalistyczna z organizacji SUF założyła kasę ubezpieczeniową dla gapowiczów. Składka ubezpieczeniowa jest konkurencyjna w stosunku do ceny biletu miesięcznego, o czym poinformowano prasę i polityków. Postulaty protestujących dotyczą wprowadzenia darmowej komunikacji dla wszystkich bez względu na dochody, wiek i narodowość oraz natychmiastowego wstrzymania egzekucji grzywien, kontroli i spraw sądowych przeciw gapowiczom. Nie można bowiem karać mandatami ludzi, którzy wybierają najbardziej korzystny dla kieszeni i zdrowia ogółu środek transportu. Warto też wspomnieć o pomysłach na dodatkowe pieniądze dla transportu zbiorowego. Chodzi o wpływy z podatków od kapitału i centrów handlowych, które korzystają z transportu swoich klientów. Pieniądze dla kolei może zapewnić obowiązek przewożenia towarów koleją, czyli realizacja hasła: „Tiry na tory”. Racjonalnemu gospodarowaniu funduszami sprzyjać będzie także zarządzanie przedsiębiorstwami komunikacyjnymi przez samorządy pracownicze i uspołecznienie budżetów lokalnych (partycypacja mieszkańców w ustalaniu priorytetów), a także obowiązek konsultowania najważniejszych decyzji z użytkownikami.

      Powtarzane cyklicznie demonstracje zaczynają w końcu przynosić efekty. W 2002 r. w ślady Hasselt poszły francuskie miasta Compiègne i Châteauroux (każde z nich liczy po 50 tys. mieszkańców). W 2006 r. uruchomiono po jednej linii darmowych autobusów w angielskich miastach Leeds, Bradford i Huddersfield. Za przejazdy autobusami nie muszą też płacić mieszkańcy szwedzkiej gminy Overtornea i nowozelandzkiego Invercargill.

      A co z Polską? Wszystkie ekologiczne i socjalne argumenty na rzecz likwidacji biletów znajdą u nas zastosowanie, ale podobnie jak w innych krajach siła samych argumentów raczej nie wystarczy.

      Rafał Górski
      (Komisja Środowiskowa IP, Kraków)

      Opracowane na podstawie:
      “Hasselt Celebrates 10 years of free PublicTransport”, www.prnewswire.co.uk/cgi/news/release
      “Tracy Stokes, Why free public transport would work”, www.ecostreet.com/blog/responsibletransport
      “Free public transport in Action”, www.freepublictransport. org
      Dave Olsen, “No Hassle Transit? Try Hasselt”, www. thetyee.ca/Views/2007/07/09/
      Nofares3/ Martin Shipton, “Free public transport for Wales, politicians urge in radical plan”, www.walesonline.co.uk/news/wales-news yann Lupec, “Oser les transports gratu www.metrosamizdat.net

      Artykuł ukaże się w najnowszym wydaniu Trybuny Robotniczej nr 14/2009 z 2 kwietnia

      skopiowano z: ozzip.pl/publicystyka/spoleczenstwo/718-a-gdyby-transport-byl-bezplatny
      • rafal.kosno <a href="http://niekasuj.pl/" target="_blank">niekasuj.pl/< 18.09.09, 00:38
        niekasuj.pl/
        Strajk pasażerski!

        Wszyscy płacimy podatki. Pieniądze, którymi zarządza Ratusz są nasze i my mamy prawo decydować na co zostaną przeznaczone. Są w Europie miasta w których transport publiczny jest darmowy i okazuje się, że nie ma w nich korków i spalin (więcej w artykule A gdyby transport był bezpłatny?). Większe wydatki na komunikację publiczną zwracają się przez oszczędności w utrzymaniu dróg. Dlatego cała operacja wychodzi przynajmniej na zero. Transport miejski we Wrocławiu jest w większości utrzymywany z naszych podatków (około 176 milionów złotych rocznie), a wpływy z biletów wynoszą około 100 milionów złotych. Tymczasem nakłady na drogi samochodowe we Wrocławiu wynoszą 423 miliony złotych, co oznacza, że ¼ tej kwoty wystarczy, by sfinansować darmowy transport. Nie musimy chyba dodawać, że blisko ćwierć miliarda złotych pochłaniają urzędnicze pensje i koszty administracyjne, a wszyscy Wrocławianie wiedzą o nietypowych inwestycjach: fontannach, krasnalach, dziwnym oświetleniu, wydatkach których nikt z nami nie konsultuje. Więcej na temat sytuacji we Wrocławiu w artykule Bilety semestralne, czyli opium dla ludu.

        Żądamy referendum w mieście, w którym Ratusz zapyta mieszkańców, czy chcą przenieść część swoich pieniędzy z ciągłych remontów zniszczonych dróg na darmowy transport, z którego skorzystać będą mogli wszyscy! DO TEGO CZASU STRAJKUJEMY I NIE PŁACIMY ZA PRZEJAZDY!

        JAK STRAJKOWAĆ?

        Organizujcie się! – tak jest łatwiej i bezpieczniej
        Zbierz przynajmniej 10 zaufanych osób, koleżanki i kolegów z osiedla, pracy, studiów, czy szkoły. Składajcie się co miesiąc np. po 10 zł. W ten sposób nawet gdy już w pierwszym miesiącu któreś z Was zostanie złapane, będziecie mieli pieniądze na karę. Kare zapłaćcie w ciągu tygodnia. Jest taniej. Pamiętaj, że we Wrocławiu jest tylko 12 ekip kontrolerów, a liczba ta zostanie zwiększona do 25. Na pewno proponowany przez nas system wyjdzie taniej niż kupowanie biletów, a miasto dostanie czytelny sygnał, że trwa strajk.

        Jeśli jesteś sam(a) – sposób mniej wygodny
        Kup jeden bilet normalny (nawet jeśli masz prawo do jakiejś ulgi) i trzymaj go zawsze pod ręką. Kasuj dyskretnie, dopiero w razie kontroli. Kanar nie może Cię wylegitymować, jeśli masz ważny, cały bilet. Jeśli masz skasowany bilet, nie zadzwoni po policję, gdyż wie, że policja nic w tej sytuacji nie poradzi, nie musisz dalej z nim rozmawiać. Pamiętaj, że nikt nie może ograniczać Twojej wolności, ani nietykalności cielesnej.

        Oficjalnie rozpoczniemy strajk 26 października. Do tego czasu postarajmy się poinformować o nim jak najwięcej osób. Wraz ze strajkiem przeprowadzimy wiele akcji, które dodatkowo mają sprowokować publiczną dyskusję. Wzywamy, by strajkować tak długo, aż miasto nie ogłosi żądanego przez nas referendum!

        Jeśli chcesz nam pomóc w akcji, skontaktuj się.

        Jeden palec można złamać, pięć palców to pięść.

        Walczymy razem przeciwko autorytarnemu zarządzaniu miastem i wspólnymi pieniędzmi.
        • grat.nowy Re: <a href="http://niekasuj.pl/" target="_bl 18.09.09, 09:37
          rozbawiło mnie:

          "Zero biletów, zero gapowiczów"

          i właśnie przez takie głupstwa nikt nie weźmie tego na poważnie.

          znieśmy prawo, nie będzie przestępstw :)
          • wwredny Belkot durnia 18.09.09, 12:12
            Przyznaje ze z zasady nie czytam belkotu tego durnia. Czemu tak o nim pisze?
            Uzasadnienie ponizej.
            Ustosunkowac sie chce jedynie do hasla darmowej komunikacji miejskiej.
            Nie istnieje cos takiego jak darmowa komunikacja miejska. Ktos za nia musi
            placic. A placiliby wszyscy, i ci co z niej by korzystali i ci co nie. Czyli za
            komunikacje miejska placiliby wlasciciele i kierowcy samochodow ktorzy maja
            jedyny kontakt z komunikacja miejska gdy ... wyprzedzaja "empeki". Czy to jest
            dobry pomysl? Czy ktos kto to wymyslil i trabi o nim jest madry? Ot i dowod.
            • grat.nowy Re: Belkot durnia 18.09.09, 12:26
              ale gdyby on to chociaż wymyślił! on coś gdzieś przeczytał, nie zrozumiał, tzn.
              zrozumiał jak chciał i teraz plecie trzy-po-trzy co mu ślina na język przyniesie.

              "darmowa" komunikacja miejsca bierze się z przychodów miasta, które uzyskuje je
              m.in. z podatków, podatki biorą się zaś m.in. od inwestujących przedsiębiorców
              (np. lotnisko, zakłady produkcyjne itd. itp.), a skąd w Białymstoku mają się
              brać ci przedsiębiorcy, skoro z jednej strony władze są takie jak są, z drugiej
              trudno się tu dostać, bo drogi słabe, lotniska nie ma, linia kolejowa również
              słabiutka. dlaczego tak jest - bo m.in. niejaki zielony oprotestowuje wszystko
              co mu się pod rękę nawinie, inwestycje, przedsiębiorców, lotnisko, drogi,
              wszystkich by namiętnie pociągami woził. koniec końców wyszło na to, że
              bezpłatnej komunikacji miejskiej nie ma i nie będzie dopóki kosno się nie
              uspokoi i nie weźmie ze swoimi protestami na wstrzymanie :)

              chłop jest ogólnie niereformowalny, nienauczalny itd. i jeszcze na dodatek, jako
              wisienka na torcie, uważa się za dysydenta, ostatniego sprawiedliwego,
              prześladowanego przez złe władze.
              • rafal.kosno Re: Belkot durnia 19.09.09, 16:07
                odwracajac twoje mylsnie stwierdzenie
                tylko 20% mieszkanców kozrysta z samochodow
                nie pokrywajac ułamkia kosztów dóg remontów zatrucia srodowiska itp
                a wiec lepiej wydawac pieniadze pozostalych 80% na komunikacje zbiorowa
                • wwredny Re: Belkot durnia 19.09.09, 20:39
                  Kierowcy nie ponosza kosztow budowy drog? A co to jest akcyza zawarta w cenie
                  benzyny? A podatek za zlomowanie? A winiety? itp itd
                  • rafal.kosno Re: Belkot durnia 19.09.09, 22:18
                    akcyza winiety itp. sa gromadzone na Krajowym Funduszu Drogowym ktory w calosci nie starcza na dopłaty za przejazdy Tirów platna auto=statą Kulczyka

                    budowa drog finansowana jest obecnie ze srodków UE

                    oplaty za zlomowanie sa przeżerane przed administracje

                    gdyby kierowcy mieli pokrywac wszystkie koszty benzyna musialaby kosztowac ok 50 zl/litr
            • rafal.kosno Re: Belkot durnia 19.09.09, 16:05
              wwredy bardzo trafnie popisales sie pod tym co ty piszesz jako "bełkot durnia"
              chyba ze to twoje nazwisko

              oczywiscie ze to kierowcy powinny pokrywac koszty komunikacji zbiorowej
              czemu?
              bo w ten sposob na drogach beda mniejsze korki :)
              • wwredny Re: Belkot durnia 19.09.09, 20:39
                Chce zobaczyc komunikacje zbiorowa np na drodze nr 8.
                • rafal.kosno Re: Belkot durnia 19.09.09, 22:24
                  > Chce zobaczyc komunikacje zbiorowa np na drodze nr 8.

                  na drodze Białystok Warszawa? ma mniejsze znaczenie bo bardziej konkurencyjna jest kolej:)
                  nie stoi w korkach na wjezdzie do Warszawy:)

                  jak ktos mieszka na wsi i sam sobie nie potrafi upiec chleba to bez samochodu zginie:) ale w miescie samochód jest zbedny:)
                  • rafal.kosno "zielona fala" a nie PO=tencjalne korki 22.09.09, 01:28
                    Uchwała Polityka Transportowa Miasta Białegostoku zakładała modernizacje istniejących dróg ich i odkorkowanie poprzez np. sterowanie ruchem „zielona falę” itp. zamiast bezsensownej dłuższej (nieskuteczne długoletnie wywłaszczenia – złodzieje z urzędów nie szanują własności prywatnej za co potem płaca odszkodowania) i droższej budowy nowych.

                    "zielona fala" umożliwia sprzęgniecie skrzyżowan w ciągi skracające czas przejazdu przez centrum nawet o 10-15 minut np. na ciągach wschód -zachód i północ -południe (Al. Jana Pawła II, Pilsudskiego, Supraśl/Wasilków – ul. Sienkiewicza – Wiejska – kawaleryjska – Kleosin itp.) jest wiele udanych przykładów w innych miastach - za te rozwiązania powinny płacić np. hipermarkety powodujące zwiększenie ruchu samochodów i PO=tencjalne korki. Białystok stoi na skraju bankructwa więc budowa nowych dróg sprzecznych z prawem, pozbawiona sensu i uzasadnienia to działanie na szkodę publiczną.

                    ŻAŁOSNE NIE POTRAFIA ZROBIC NIC W EUROPEJSKIM STANDARDZIE: OD OBWODNICY AUGSTOWA PRZEZ AUTOBUSY BEZ KLIMATYZACJI, DROGI BEZ DRÓG ROWEROWYCH , NIE PO=RADZILI SOBIE NAWET Z ROZSTAWIENIE PRZENOSNYCH TOALET TOI TOI W MIESCIE!

                    A KLIMATYZACJI DALEJ NIE BĘDZIE (TYLKO DLA KIEROWCÓW A NIE PASAZERÓW) NO I TANSZEJ EKOLOGICZNEJ JAZDY NA GAZIE BY PRACOWNICY MOGLI KRASC PALIWO?

                    sa np. specjalne folie naklejane szyby zapobiegające nagrzewaniu wnętrza:) a klimatyzacja działa np. w autobusach miejskich z Polski sprzedawanych do Emiratów Arabskich wiec skoro tam radzi sobie w upale dałaby rade i w Polsce:) (przy okazji autobusy ze wględu na arabskie zwyczaje maja 2 cześci męska i kobiecą z oddzielnymi wejściami:)

                    GAZ CNG NIE WYBUCHA NIE PALI SIE JEST TANSZYM I BEZPIECZNIEJSZYM PALIWEM CNG by sie bezwybuchowo ulotniło (specjlane zawory a butle sa na dachu) w przeciwniestwie do paliwa ktore rozlaloby sie po ziemi i autobusie paląc blyskawicznie wszystko jak np. w katastrofie autobusu pod Jeżewem


                    BIAŁYSTOK 30.05.2007 r.
                    STOWARZYSZENIE FEDERACJA ZIELONYCH W BIAŁYMSTOKU

                    Do: Urząd Miejski w Białymstoku Urząd Miasta w Białymstoku, ul. Słonimska 1, 15-950 Białystok

                    Dotyczy: Wniosek o zakup autobusów miejskich z proekologicznym napędem gazowym CNG, utworzenie stacji paliw CNG, z klimatyzacją bądź z oknami ułatwiającymi efektywne przewietrzanie.


                    Wbrew sugestiom STOWARZYSZENIA FEDERACJA ZIELONYCH W BIAŁYMSTOKU już z 2004 r. (treść pisma w załączeniu) nie dokonano zakupu prawdziwie ekologicznych autobusów z napędem na gaz CNG - o czystszych spalinach, cichszych i 4-krotnie tańszych w eksploatacji - (przy cenie 1 litra oleju napędowego=ropy, równej obecnie cenie benzyny w wysokości 4 zł, wobec ceny gazu CNG-ok. 1 zł, przy średnim spalaniu 30-40 litrów paliwa na 100 km). Sytuacji nie ratuje nawet planowana produkcja w Polsce biopaliw, np. biodiesla - póki co będą one mogły być stosowane tylko w rolnictwie, a producenci nie zgadzają się na ich stosowanie w "nowoczesnych" silnikach. Zakup takich autobusów i budowa stacji może liczyc na wsparcie z funduszy Unii Europejskiej i ochrony środowiska.

                    Opór kierowców służbowych pojazdów przed tańszym gazem może być spowodowany powszechnym faktem kradzieży paliwa do prywatnych samochodów

                    Określenie mianem "ekologicznych" autobusów z silnikami Diesla jest nieporozumieniem. W wielu krajach (np. w Grecji) samochody z silnikami Diesla mają nawet zakaz wjazdu do miast ze względu na rakotwórcze cząstki stałe w spalinach. Obecnie autobusy nie posiadają klimatyzacji, chociaż małe okna wykonane są specjalnie dla klimatyzowanego wnętrza. Oznacza to, że pasażerowie autobusów będą mdleli z upału w lecie, i marzli w zimie (niewydajny jest także system ogrzewania). W Warszawie "przekonanie" władz miasta do komfortu pasażerów odbyło się poprzez przejazd ówczesnego prezydenta Warszawy Kaczyńskiego w zatłoczonym, rozgrzanym w lecie autobusem. Dla przykładu w Warszawie 300 nowych zakupionych autobusów miejskich jest napędzanych gazem ziemnym, i wyposażone są w klimatyzację.

                    Ponadto w wielu miastach władze samorządowe nie kupują i utrzymują autobusów, lecz ogłaszają przetargi na prowadzenie poszczególnych linni i tras komunikacji miejskiej dla firm, które świadczą te usługi swoimi pojazdami. Ceny takich usług, jakość i komfort dla pasażerów często są lepsze.

                    Zamiast zakupu coraz większej liczby autobusów należy zmienić ich trasy i poprawić rozkład jazdy - obecnie 70% tras niepotrzebnie się pokrywa, autobusy mają chaotyczne godziny odjazdów z poszczególnych przystanków zamiast np. w równych odstępach czasu np. co 15 minut (poza "szczytem komunikacyjnym ) i co 10 minut "w szczycie komunikacyjnym" np. w godz. 6-10 i 14-18). Utworzenie np. deptaka na zabytkowej, brukowanej ul. Lipowej/Rynek Kościuszki i przeniesienie głównego ruchu autobusów na 6-ścio-pasmową asfaltową Aleję Piłsudskiego uprościłoby by radykalnie układ linii, umożliwiając np. ich łączenie np. linii 12 z 21 itp.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka