Dodaj do ulubionych

Targi o archiwum

22.10.09, 09:10
Panie Tomaszu niech pan sobie daruję "współpracę" z tymi przykruchtowcami
magistrackimi. Te miasto w ogóle nie szanuje i nie interesuje się jego
mieszkańcami posiadającymi pasję związaną z Białymstokiem. Oni potrzebują
jedynie pokornych klakierów najlepiej z legitymacją członkowską ich partii. Na
pewno bardzo pan kocha to miasto ale jak pan zauważył czara goryczy została
dawno przelana i niech pan pod żadnym pozorem nie współpracuje z tymi
karierowiczami. Niech maja nauczkę a tymi wspaniałymi zbiorami na pewno ktoś
inny zajmie się o 100 razy bardziej profesjonalnie. Pozdrawiam:).
Obserwuj wątek
    • vl_a_d Re: Targi o archiwum 22.10.09, 09:10
      ...
      • w.koronkiewicz Re: Targi o archiwum 22.10.09, 10:30
        przedwojenny Białystok? a po kiego? my tu kulturę panie rozwijamy prawdziwą i
        eksponujemy zdjęcia z lotu ptaka co już w 50 innych miastach byli! to dopiero
        ekspozycja! kolorowa! stelaże od farnego do ratusza stali. chromolić miejscowe
        zbiory i lokalnych artystów. niech se teatry dumsdeje jadą do lublina, niech se
        wiśnieski zabiera te swoje szpargały. logo zamówiliśmy w krakowie, film w
        gdańsku, a strone internetowom w poznaniu. bo my som europa kultura center!
    • romaszka_um Targi o archiwum przedwojennych zdjęć i pocztówek 22.10.09, 10:30
      Uwaga Panie Prokuratorze i CBA!!!!!
      Prosze pilnować żeby władze Białegostoku nie przekazały ani złotówki
      Wiśniewskiemu tak jak ostatnio gdy przekazano 50 tysięcy dla tego
      stowarzyszenia. Swoją drogą serdeczene pozdrowienia dla skarbnika
      stowarzyszenia Aleksandra Sosny- znanego tłumacza. Panie
      prokuratorze i CBA uwaga władza sama sobie może dąć pieniądze...
    • black_mandragora Re: Targi o archiwum 22.10.09, 10:33
      vl_a_d napisał:

      > Panie Tomaszu niech pan sobie daruję "współpracę" z tymi przykruchtowcami
      > magistrackimi. Te miasto w ogóle nie szanuje i nie interesuje się jego
      > mieszkańcami posiadającymi pasję związaną z Białymstokiem. (...) niech pan pod żadnym pozorem nie współpracuje z tymi
      > karierowiczami. Niech maja nauczkę a tymi wspaniałymi zbiorami na pewno ktoś
      > inny zajmie się o 100 razy bardziej profesjonalnie. Pozdrawiam:).


      Vlad, ma Pan dużo racji.
      Ale miejsce tych zbiorów jest w Białymstoku!

      Powinny zostać właśnie TU poświadczając i ilustrując niezwykle barwną i bogatą histore miasta i regionu. Należycie wyeksponowane i wykorzystane będą znakomitym środkiem promocji.

      Karierowicze drapiący się z zakłopotania w różne części ciała, przychodzą i odchodzą... nic nie zdarza się bez powodu.

      Wygląda na to, że extra społecznych sił potrzeba, żeby utrzymać niezależne grupy teatralne, galerie w Białymstoku...kulturalnego róbta co chceta... tylko po co nam panowie w eleganckich garniturach z tzw. wydziałów kultury?
      • grat.nowy Re: Targi o archiwum 22.10.09, 10:54
        no jak to po co? wydział kultury musi być, wszyscy takowy mają, mamy i
        my...
      • vl_a_d Re: Targi o archiwum 22.10.09, 14:21
        black_mandragora napisał:

        > vl_a_d napisał:
        >
        > > Panie Tomaszu niech pan sobie daruję "współpracę" z tymi przykruchtowcami
        > > magistrackimi. Te miasto w ogóle nie szanuje i nie interesuje się jego
        > > mieszkańcami posiadającymi pasję związaną z Białymstokiem. (...) niech p
        > an pod żadnym pozorem nie współpracuje z tymi
        > > karierowiczami. Niech maja nauczkę a tymi wspaniałymi zbiorami na pewno k
        > toś
        > > inny zajmie się o 100 razy bardziej profesjonalnie. Pozdrawiam:).
        >
        >
        > Vlad, ma Pan dużo racji.
        > Ale miejsce tych zbiorów jest w Białymstoku!
        >
        > Powinny zostać właśnie TU poświadczając i ilustrując niezwykle barwną i bogatą
        > histore miasta i regionu. Należycie wyeksponowane i wykorzystane będą znakomity
        > m środkiem promocji.
        >
        > Karierowicze drapiący się z zakłopotania w różne części ciała, przychodzą i od
        > chodzą... nic nie zdarza się bez powodu.
        >
        > Wygląda na to, że extra społecznych sił potrzeba, żeby utrzymać niezależne gru
        > py teatralne, galerie w Białymstoku...kulturalnego róbta co chceta... tylko po
        > co nam panowie w eleganckich garniturach z tzw. wydziałów kultury?

        Tak zgadzam się z tym, że miejsce tych wspaniałych zbiorów o naszym regionie i
        całych kresach wschodnich (których jak się twierdzi jesteśmy ostatnim fragmentem
        w obecnych granicach kraju) powinno być w naszym mieście, ale sam(a) widzisz jak
        tacy ludzie traktowani są przez "władze" tego miasta. To prawda, ze po
        niektórych z nich ostanie się po przyszłych wyborach jeno odgłos spuszczanej
        wody w kiblu. Najważniejsze, ze ci ludzie wolą wydawać po kilkaset tysięcy
        złotych na podświetlenie koszmarków architektonicznych w postaci współczesnych
        świątyń (zamiast na warte tego zabytkowe gmachy w naszym mieście) niż na
        ciekawe wyeksponowanie takich zbiorów - co było by nie lada atrakcją
        turystyczną, ale także można by było przy jej pomocy edukować w ciekawy sposób
        rzesze młodych białostoczan aby poznali historie miasta i regionu. Ci ludzie
        mają po prostu inne priorytety - wolą siedzieć u biskupa w kieszeni i schlebiać
        i przypodobywać się "wiernym" aby w czasie najbliższych wyborów chociaż cześć
        z nich ponownie wybrała tych kołtunów na stanowiska.
        Oczywiście można byłoby liczyć na jakiegoś majętnego przedsiębiorce z miasta
        ale to przecież jeszcze bardziej nierealne- dla nich najważniejsza jest przecież
        maksymalizacja zysków od zrobienia czegoś dla lokalnej społeczności.
        Dlatego uważam , że choćby te zbiory znalazły swoje miejsce nawet W Filadelfii
        - to i tak lepsze niżby miały się marnować w tym nieprzychylnym na nich miejscu.
        • black_mandragora Re: Targi o archiwum 22.10.09, 17:56
          vl_a_d napisał:

          sam(a) widzisz jak tacy ludzie traktowani są przez "władze" tego miasta.

          Widzę.
          Władze muszą się wielu rzeczy nauczyć. Również tego, że siłą miasta są sukcesy jego mieszkańców. Mądrością władzy jest umiejętne wykorzystanie potencjału tych, którzy są "solą tej ziemi", ich pasji, talentu, ofiarności, upartej i naiwnej miłości dla miejsca, które jest ich domem.

          Jeżeli pozwoli Pan nie chciałabym oceniać instytucji Kościoła. Z żalem przypominam sobie Kościół, który był wspaniałym mecenasem sztuki. To nie zawsze były architektoniczne koszmarki, i biesadno-harcerska muzyka na poziomie Rubika.
          A władzę zarówno świecką jak i duchowną z dysponowania publicznymi środkami rozliczać należy skrupulatnie. Ostatecznym rozrachunkiem są wybory.

          Wracając do kolekcji zdjęć...
          mam nadzieję, że zostanie w Białymstoku, i stanie się początkiem nowoczesnego i atrakcyjnego myślenia o przeszłości, tożsamości i kulturze. Znakomity jest pomysł muzeum czy galerii "otwartej" na środowisko, wychodzącej do przechodniów na ulicę. To się bardzo dobrze sprawdza.

          Czy można kogoś/coś wyjąć z Czasu, schować w sobie, i uchronić przed zmianą?
          Dotyk nieśmiertelności kryje się w fotografiach.

    • grat.nowy Targi o archiwum przedwojennych zdjęć i pocztówek 22.10.09, 10:59
      pan Tomasz trochę ten grajdołek zwany urzędem miejskim ośmieszył :)

      dobrze im tak, urzędasom.
    • ser-ekk Targi o archiwum przedwojennych zdjęć i pocztówek 22.10.09, 12:27
      Jedna inicjatywa Wiśniewskiego za drugą... a czy przynajmniej rozwiązał
      swój poprzedni "plebiscyt"? Zdaje się, że szukał piosenki dla
      Białegostoku. A znalazł?
    • alternator1 Targi o archiwum przedwojennych zdjęć i pocztówek 22.10.09, 13:27
      Kurcze, najgorsze jest to że, wszyscy macie rację. Nasze miasto zabija wszelką
      inicjatywę lokalną zasłaniając się procedurami, itp., itd. Wojtek K. i Tomasz
      W. coś o tym wiedzą. A może skrzyknąć się w końcu i wytłumaczyć lokatorom
      budynku przy ul. Słonimskiej od czego są. Jeśli kibice mogą walczyć z PZPN to
      my zawalczmy o Nasze Miasto.

      • w.koronkiewicz Re: Targi o archiwum przedwojennych zdjęć i poczt 22.10.09, 16:00
        "Jeśli kibice mogą walczyć z PZPN to my zawalczmy o Nasze Miasto."

        tylko co tu bojkotować? zebranie rady miejskiej?

        dzisiaj usłyszałem, że w biurze promocji miasta pracuje na etacie kilkanaście
        osób. to prawda? czy ktoś zna dokładne dane?
        • alternator1 Re: Targi o archiwum przedwojennych zdjęć i poczt 22.10.09, 16:43
          Wojtku,
          Masz rację nie o bojkot tu chodzi (to raczej przenośnia). W przyszłym roku będą
          wybory samorządowe. Moim zdaniem dla nas jako mieszkańców najważniejsze. Może
          zacząć uświadamiać działania, co po niektórych lokalnych "fachowców" od kultury.
          Konfrontować obietnice z przed 4 lat z ich realizacją. Kilka przykładów się
          znajdzie. Choćby i ten dzisiejszy.
          • kungfu.dwa Re: Targi o archiwum przedwojennych zdjęć i poczt 22.10.09, 18:06
            Na każdym prawie forum żółć. Wszystko żle. Wszyscy źli. Białystok be.
            Każdy piszący wie najlepiej. Tylko co? No oczywiście że jest źle.
            Z tymi urzędnikami to jest tak /wiem bo byłem/ że bardzo często
            wygląda to tak:
            1. Pan super ważny rozmawia np. z p. Tomkiem - uuu bardzo
            fajnie .... no super... pomożemy na bank ... pomysł bomba. Proszę
            więc pojutrze pójść do pana Mietka (panie mietku przyjdzie do pana
            pan Tomek.. więc tego... no wie pan proszę to jakoś ...tak
            uformalnić.
            2. Pan Tomek u pana Mietka: Panie Tomku ale ja przecież nie mogę ot
            tak dać panu 10000 zł. Muszę mieć podstawę prawną .. no jakiś kwit
            wie pan.. przecież mnie obowiązuje dyscyplina finansowa, NIK, itp.
            ITP itd. :sierżant z paragrafu 22 boi się naprawdę NIKu i innych
            kontrolerów bo pan superważny tak nie ryzykuje - on w razie draki
            stwierdzi że pracownik był niekompetentny i już. A sierżanta wywalą -
            za co ? a naprzykład za to że jak zaczną szukać to znajdą.
            I dlatego wszyscy: superważni i sierżanci wolą wydać na słomianego
            misia pełną stawkę miliona zł - bezpiecznie i komfortowo - bo
            firma, umowa, kosztorys, najniższa cena i na dodatek za pół roku
            zgnije w polu, niż 10000 na Tomka który może i fajniejszy ale
            zaczepny, nie wszyscy pewnie go lubią, a i to że jest z niektórymi
            ludźmi na "ty" to wcale nie zaleta.(patrz post wyżej o jakimś panu
            skarbniku)
            Tak więc żeby coś zrobić - trzeba się niestety trochę dopasować
            (konformizm prawda?) A wymagając zrozumienia dla jedynie słusznych
            idei promocji miasta (a czort z nim z tym miastem - ludzi szkoda)
            może spróbować zrozumieć sierżantów i wespół z nimi - a nie z
            superważnymi zmieniającymi się co wybory - ominąć to co się da - bo
            się da.
            Wiecie - na dodatek każdy szeregowiec i sierżant jak mu ktoś z góry
            wciska ciemnotę (wie pan tak trzeba ..tu panu.. Tomkowi pomóc -
            ale.. wie pan ... w granicach prawa)ma ochotę pokazać wiadomy gest.
            No i tyle - oczekuję na rozstrzelanie. Trzy cztery...
            • black_mandragora Re: Targi o archiwum przedwojennych zdjęć i poczt 22.10.09, 20:53
              spokojnie, szeregowy...

              trafiłeś do Tajnego Departamentu Zakrytych Twarzy -
              nie rozstrzeliwujemy tych, którzy "byli i widzieli" :)

        • black_mandragora Re: Targi o archiwum przedwojennych zdjęć i poczt 22.10.09, 18:04
          Panie Wojtku,

          ma Pan znakomite, lekkie pióro. To jest bardzo użyteczna i ostra broń... uczyć, bawić, wychowywać, i nakłuwać nadęte balony, nakłuwać... :)

          pozdrawiam
          • w.koronkiewicz Re: Targi o archiwum przedwojennych zdjęć i poczt 23.10.09, 07:26
            Przeczytałem wypowiedź kungfu. jak to się dzieje, że się nic nie dzieje. jak to
            Tomka ganiają w magistracie od superważnego po sierżantów. i rozumiem, że tekst
            pisany był przez sierżanta, co się boi.
            ale panie sierżancie. sam pan napisał, że jednak milion złotych na słomianego
            misia wydać umiecie. i że Tomek dla was bezpieczny nie jest, bo kontrowersje
            wzbudzić może, bo się komuś nie spodoba.
            ja się nawet sierżancie domyślam, kogo Wy tam się w magistracie boicie. ale
            nadziwić się nie mogę, że nawet pisząc na forum, gdzie pozostać możecie
            anonimowi, nie powiecie otwarcie - o jakich kontrowersjach mowa. kogo Wy się
            boicie. tylko "wicie, rozumicie, paragraf 22, moze i konformizm, ale jeść się chce".
            i jeszcze Wam powiem sierżancie, że boicie się biskupa. i dewocji się boicie. i
            ciemnogrodu. to są Wasze największe strachy.
            i dlatego to muzeum nigdy tu nie powstanie. i dlatego właśnie zbiory Tomka nie
            zostaną wyeksponowane. i słusznie chłop uczynił, że wystawił swoją kolekcję na
            przetarg. bo szkoda żeby się zmarnowały w mieście, gdzie wszyscy się boją i
            gdzie o kulturze decyduje sierżant.
            i dlatego właśnie kto żyw stąd wyjeżdża.
            • w.koronkiewicz Re: Targi o archiwum przedwojennych zdjęć i poczt 23.10.09, 09:17
              napisałem, że w magistracie boją się dewocji i ciemnogrodu. pprzemysłałem sprawę
              i przyznają się do błędu. myliłem się. w rzeczywistości urzędnicy magistratu
              boją się reakcji kilku dewotek i dewotów. ciemnogrodu się nie boją. sami ów
              ciemnogród tworzą. są kwintesencją ciemnogrodu.
            • nieprawdziwy_krasnoludek Re: Targi o archiwum przedwojennych zdjęć i poczt 23.10.09, 09:25
              jasne, ludek u nas bogobojny, sam-wiesz-kogo miłujący. a miłość ślepa jest, łaskawa jest, nie lubi się zastanawiać kto mówi prawdę a kto kłamie. a w tych starych zdjęciach przeca sam diabeł mieszka o inwazji światowego zydostwa i masonerii nie wspomne. to trzeba spalić i wywalić.

              • black_mandragora Re: Targi o archiwum przedwojennych zdjęć i poczt 23.10.09, 12:34
                Panowie Wojtku i ty Krasnoludku... prawie wygraliście.

                Mam okazję przekonać się jak to boli kiedy pęka balon naiwności. Trochę jeszcze zostało... wiec może, powiem tylko, że każdy głupi swój rozum jednak ma. Może się jakoś... dogadać?

                Rozumiem, że nie wszyscy zainteresowani należą do parafialnego chóru pochlebców no ale może ktoś się znajdzie.
                Pod nosem się usmiecham, jak to mądry biskup potrafi wysłuchać i docenić parafian "z jajami", a mądrzy parafianie nie słuchaja biskupa wtedy kiedy ten się myli... i próbuje im w gospodarstwach przestawiać.

                Na forum przetaczają się co chwila dyskusje o braku poszanowania dla innych, o braku tolerancji, o ciemnogrodzie, zaścianku, i o zakłamywaniu historii... piętnujemy, potepiamy.

                Ale jaki to ma związek z przedwojennymi fotografiami?
                Ano ma.

                Ale może jest tak jak mówicie, że lepiej jest kiedy ludzie maja sprane mózgi i karłowate serca. Tak jest zajebiście lepiej.

                • nieprawdziwy_krasnoludek Re: Targi o archiwum przedwojennych zdjęć i poczt 23.10.09, 13:49
                  hmmmm... ładnie przeklinasz. aż serce rośnie :)
            • kungfu.dwa Re: Targi o archiwum przedwojennych zdjęć i poczt 23.10.09, 16:21
              Szanowny Panie w. koronkiewicz!
              Jej bohu nie jestem z magistrtu i nigdy nie byłem. Wbrew
              lekkomyślnym osądom jestem typowym niedouczonym technicznym
              cyfo...ebem pracującym od 20 prawie lat na budowie z małą przerwą
              na wspomnianą w poprzednim poście służbę sierżanta.
              Naprawdę nie znam ludzi konkretnych i generalnie mogą mi oni.... wie
              pan panie majster co.
              Wiem natomiast jak to działa. Z autopsji trochę i obserwacji. I
              można oczywiście "ciemnogrodować" i jechać po tekstach o biskupach (
              w większości dyskusji na forach polaryzacja jest analogiczna -
              ciemnogród to oni czarni a my to super ludzie)ale co to do cholery
              daje?
              Pan Tomek pewnie ma rację. I dobrze że jakieś dyskusje wywołuje.
              Może o nie też chodzi. Ale tu bym chciał usłyszeć jako
              kontrpropozycję do zaproponowanego przeze mnie dogadania się z
              sierżantem pomysł na to by wystawa została w Białymstoku. Wśród
              dewotek, masonów, Tatarów, fanów Jagiellonii i artystycznej bohemy z
              Panem na czele. (bez przekąsu). W końcu to miasto wielokulturowe (z
              przekąsem). Także dawaj Pan śmiało Panie w.koronkiewicz - nie
              przyjmuję pomysłu "nie da się".
              PS -a jako że nie znam naprawdę ludzi z magistratu osobiście
              chciałbym usłyszeć głos sierżanta bo może i ja się mylę i nie ma
              tam z kim rozmawiać. Ale coś przez skórę czuję że ludzie niżej bez
              ubezwłasnowolnienia przez tzw. górę są całkiem normalni i się z nimi
              coś tam da.
              w dalszym ciągu kungfu2 (a właśnie - ktoś oglądał ten film z
              Fronczewskim czy wszyscy to małolaty?)
              • black_mandragora Re: Targi o archiwum przedwojennych zdjęć i poczt 23.10.09, 20:33
                kungfu.dwa napisał:
                w dalszym ciągu kungfu2 (a właśnie - ktoś oglądał ten film z
                > Fronczewskim czy wszyscy to małolaty?)

                Małolaty to może nie...
                ale przyznaję, że bardziej o Kung-fu Pandzie myślałam. :)
                To taka bajka, o misiu-nieudaczniku, który w imię przyjaźni ratuje świat.
                Jeżeli można o morale mówić, to ten nieoczekiwany bohater ze swoich słabości potrafił uczynić atut i największą siłę swojego działania.

                Film, o którym mówisz, chyba niesłusznie niedoceniany i zapomniany. Kiedy do omawianej sytuacji miałabym go odnieść to... może się mylę, ale dziś pewnie miałby inne zakończenie. Wygląda na to, że z solidarności grupowej zostało tyle co w bajce o zającu, którego wśród serdecznych przyjaciół wilki zjadły.

                Dyskusja może została wywołana, może i gdzieś się toczy, ale nie na forum. To chyba nie dziwi, bo niewiele osób poważnie traktuje anonimowe gadu-gadu. Wygłupiać się czy pianę bić łatwiej niż rozmawiać.
                Nie znam tych białostockich smaczków. Trudno sie połapać, jeszcze trudniej delektować.

                Czytam, że jest facet, który chce coś dużego dla miasta zrobić, i czytam deklarację szefa-szeryfów, że też chciałby zrobić to co ten drugi chce. To co tu jeszcze jest do omówienia?

                • kungfu.dwa Re: Targi o archiwum przedwojennych zdjęć i poczt 23.10.09, 23:14
                  black_mandragora napisał:

                  > Czytam, że jest facet, który chce coś dużego dla miasta zrobić, i
                  czytam deklar
                  > ację szefa-szeryfów, że też chciałby zrobić to co ten drugi chce.
                  To co tu jesz
                  > cze jest do omówienia?
                  OK w zasadzie byłoby nic gdyby Pan Tomasz mógł liczyć na faktyczną
                  realizację swojego pomysłu przez tzw. miasto. Z jego tekstu na
                  youtubie wynika że niestety nie. A chociaż nie udzielam się
                  właściwie na forach to mam nadzieję że może typowe bicie piany to tu
                  nie jest do końca.
                  Może coś tam zostanie. Może i kolekcja Pana Tomka też tu gdzieś
                  znajdzie miejsce - za słabo ją ciągle jeszcze znam.
                  Tylko naprawdę - nie zawsze (a na pewno nie tutaj w Białymstoku)
                  można być na 100% pewnym że ma się rację.
                  Tutaj lepsze niż kung fu jest raczej rozumne judo. Skośnookie,
                  chytre, wielokulturowe judo tak różne od walenia dynią w mur.
                  kf2
                  • ultramontanist1 Re: Targi o archiwum przedwojennych zdjęć i poczt 24.10.09, 07:49
                    Parafrazujac stare jak swiat i doszczetnie zdeptane od czestego uzywania powiedzenie "z tym najwiekszy jest ambaras aby wszyscy chcieli na raz", kazdy z dyskutujacych ma tu po trochu racje.
                    Magistratczycy, jak ja to sobie wyobrazam, wzorem wszystkich innych "czynownikow" na swiecie, musza sie wykazac wartoscia zaksiegowana.
                    Ot, jeden kawalek "sztuki" warty jest 1000 PLZ a inny 10 000 PLZ. Dlaczego akurat tak? Ano bo grono "fachowcow" tak to ocenia.
                    Na rachunku jest podpis zleceniobiorcy i kontrasygnata specjalisty, najczesciej przewodniczacego grona madrych oceniajacych.
                    Tak bylo i pewnie tak bedzie. Inaczej jest tylko u bogaczy, ktorzy nie potrzebuja papierka, tym wystarczy wiara w artyzm wybranego artysty.
                    Ci placa z gory i mowia: zrob mi cudo, ktore powali niewiernych na kolana. Takim mecenasem sztuki (chyba najwiekszym w historii sztuki), byl papiez Juliusz II.
                    A jak sie maja powyzsze wymadrzania sie do sytuacji p. Wisniewskiego na dzisiaj w Bialymstoku?
                    Wyobrazam to sobie, iz on odwiedza bialostocki magistrat i tam, skoro juz ma nazwisko na forum lokalnym, umawia sie na spotkanie jezeli nie kierownikiem wydzialu d/s Kultury (jest cos takiego?), to z urzednikiem w randze Vice-prezydenta, ktoremu "podlegaja" sprawy Kultury.
                    Wyobrazam tez sobie, ze Magistratczyk od spraw Kultury natychmiast oceni range waznego petenta i zaaranzuje kawe z ciastkami by przyjac chocby z grubsza spisana oferte p. Wisniewskiego. Po czym nastepuje ceremonia obsypywania sie grzecznosciami.
                    I kropka!
                    Gdyby zas urzednik nie zmiescilby sie w terminie przewidzianym w kodeksie administracyjnym by odpowiedziec na oferte a to wtedy do mediow w te pedy i wtedy sie nad nimi pastwic.
                    Tu zas, jak podejrzewam, najpierw sie dowala Magistratczykom, ze to same nedzne quoootasy i do tego glupie, by potem przedstawiac konkretna oferte.
                    Slaba to strategia gdy najpierw pali sie mosty...
                    Nawet dla artystow.
                    • w.koronkiewicz Re: Targi o archiwum przedwojennych zdjęć i poczt 24.10.09, 09:14
                      "najpierw sie dowala Magistratczykom, ze to same nedzne quoootasy i do tego
                      glupie, by potem przedstawiac konkretna oferte. Slaba to strategia gdy najpierw
                      pali sie mosty... Nawet dla artystow."

                      Tomek Wiśniewski o urzędnikach nie powiedział złego słowa. chodził i pukał do
                      rozmaitycyh gabinetów przez lata. i nic. w tym czasie kasa wydawana była na
                      rozmaite pierduły. wszyscy znamy historię z logiem. widzimy co się też dzieje w
                      tzw. polityce kulturalnej miasta.
                      ja zaś mogę mówić o urzędnikach co mi się żywnie podoba, gdyż nigdy do nich po
                      łaskę nie pójdę. nie interesuje mnie taki mecenas.
                      także nie ma tu żadnej strategii.
                      i jeśli pan kierownik wydziału kultury myśli sobie, że wszystkich trzyma w
                      garści, bo rozda parę złotych, to się pan kierowniki grubo myli.
                      pan kierownik ma wokół siebie dwór. wiernych i posłusznych. cichych i
                      uprzejmych. strategicznych. i ci niech biorą nagrody i dotacje. niech chodzą na
                      kawkę i ciasteczka. wszyscy życzymy im smacznego!
                      • kungfu.dwa Re: Targi o archiwum przedwojennych zdjęć i poczt 24.10.09, 10:05
                        "ja zaś mogę mówić o urzędnikach co mi się żywnie podoba, gdyż nigdy
                        do nich po
                        łaskę nie pójdę. nie interesuje mnie taki mecenas."
                        No dobra, Pana może i nie interesuje. Ale jest od cholery ludzi - w
                        tym Pan Tomasz, którym się kasa społeczna moim zdaniem należy. Bo
                        kasa jest w jakimś tam drobnym stopniu też moja i wkurza mnie jej
                        durne wydawanie.
                        A jak obejść bez CBA przepisy i sztywnych ludzi? Można. Chyba.
                        Niestety wiem że wielu urzędników jest koniec końców wkurzonych. Bo
                        przez ileś tam czasu oni też obijają się o mur bezdusznej
                        interpretacji kontrolerów - audytów i kontroli wewnętrznych
                        powołanych w celu "usprawnienia ich pracy".
                        I zmiany władzy na nic się zdadzą. Prawie.
                        Wiem - nie mam przepisu na ratowanie świata - nawet lokalnego,
                        ale...
                        Chciałbym tylko trochę zmiany w sposobie rozumienia - obu za
                        przeproszeniem - stron.
                        Drodzy urzędnicy - artysta myśli, że mając pomysł dostanie kasę w
                        zależności od jakości projektu. Że macie taki kalkulatorek
                        przeliczający ich artyzm na kasę. Nie mają pojęcia (naprawdę w
                        większości oczywiście) o szczegółach Prawa Zamówień Publicznych,
                        trybach postępowania, progach bez ustawy, terminach, ogłoszeniach
                        itp. Ale oni nie muszą tego wiedzieć. To nie ich działka. Nie
                        rozumieją, że według papierów ofertę to muszą złożyć oni. A nie ma
                        być złożona im. Dziwne nie? A... ta oferta musi być też jeszcze w
                        jakiś sposób konkurencyjna. (W przypadku Pana Tomka umarł w butach -
                        jego oferta jest .....bezkonkurencyjna)
                        Drodzy artyści, performerzy, animatorzy -urzędnik myśli że da się
                        Was wpakować do jakiejś przegródki, podpiąć pod określony w Prawie
                        Zamówień tryb, zaliczyć do kategorii. Będzie Wam zadawał durne i
                        uwłaczające pytania. Na siłę próbował nazwać coś językiem który Was
                        mierzi. Czasami jak trafi na bufona przekonanego o swojej
                        wyjątkowości i jeszcze popartego odgórnym poleceniem (panie
                        Mietku... proszę tego pana potraktować ....tak wie pan ...wyjątkowo)
                        to z wrodzonej bezinteresownej zawiści (cecha narodowa?)
                        oczywiście odeśle go piętro wyżej. Ale to mam nadzieję wyjątki.
                        Naprawdę wiem że to uwłaczające może - ale trzeba się nawzajem
                        zrozumieć. Bo ludzie generalnie jeśli są uczciwi wolą robić coś co
                        ma sens - a gdzie głębszy sens w np.homologu? Nie sądzę że ludzie
                        którzy byli w nie jako szeregowi zamieszani coś przycięli (lewa
                        kaska) - a kac - chłopie! - gigant.
                        To dobranoc Państwu.
                        kf2
                      • black_mandragora Re: Targi o archiwum przedwojennych zdjęć i poczt 24.10.09, 19:10
                        Panie Wojtku,

                        mam nadzieję, że kiedyś magistrat a może GW ogłosi konkurs na... kronikę wypadków lub kronikę wpadek miasta Białystok. Lub magistarcką książkę kucharską - przekąski i zakąski na zimno i gorąco.

                        I mam nadzieję, że weźmie Pan udział w tym konkursie ;)
                        Pozdrawiam serdecznie i obiecuję, że przeczytam każdy odcinek.
                    • nieprawdziwy_krasnoludek Re: Targi o archiwum przedwojennych zdjęć i poczt 24.10.09, 11:04
                      ultra, ja urzędasa bronić nigdy nie będe. W papierkach porządeczek, a gó... to wszystko warte.
                      Ten chłop 5 lat chodził i urzędasom się kłaniał, nie z pustymi rękami. On w tych rękach wartą krocie kolekcję przyniósł i projekt, którego żaden głupi h...ek by nie wymyślił, chocby nie wiem jak długo w papierkach grzebał. Grzebać to się możecie, wiecie gdzie. Nieroby.
                      • kungfu.dwa Re: Targi o archiwum przedwojennych zdjęć i poczt 24.10.09, 13:46
                        Ja bardzo przepraszam..
                        Ale czy mogę??
                        W kwestii formalnej:
                        Jaka jest właściwa forma (niekoniecznie dla krasnoludka wcale):
                        h...ek czy ch...ek?
                        Poważnie bo naprawdę już tyle lat żyję w nieświadomości...
                        Ogólnie czort swajo baba (?) swajo.
                        kf2
                        • nieprawdziwy_krasnoludek Re: Targi o archiwum przedwojennych zdjęć i poczt 24.10.09, 15:25
                          kungfu.dwa napisał:

                          > Ja bardzo przepraszam..
                          > Ale czy mogę??
                          > W kwestii formalnej:
                          > Jaka jest właściwa forma (niekoniecznie dla krasnoludka wcale):
                          > h...ek czy ch...ek?
                          > Poważnie bo naprawdę już tyle lat żyję w nieświadomości...
                          > Ogólnie czort swajo baba (?) swajo.

                          a żesz gęba w kubeł misiu utrapiony,no tak se chlapnąłem. a baba jak baba - zielonooki diabeł - ze mgły znagła wyskoczy i w najlepszym wypadku gębę mi rozkwasi w stylu Pięść Pięknej Wiosny, a w najgorszym w imię dobra i piękna zwyczajnie przypie.... ale w kwstii twojego zapytania to takie czasy mamy piękne, że wybierać możesz: hydrozagadka - hugo wie? tak jak w przypadku rzeczonego T.W., któren w obliczu wszechogarniającej hardhujoszki powiedzieć powinien: a h... na to kłade... lub też mógłby bardzo elegancko i patriotycznie się wyrazić: a chodzby Szwed na ch...u szedł to nie oddam swoich zdjęć jakże wspaniałych w obce ręce!

                          wybaczcie nadobne damy i ty najpiękniejsza, zielonooka :)

                          • kornilo biurwy ! 24.10.09, 17:37
                            są biurwy i biurwa mać, biurwami zostaną.
                            O!
                          • black_mandragora Re: Targi o archiwum przedwojennych zdjęć i poczt 24.10.09, 21:16
                            nieprawdziwy_krasnoludek napisał:

                            tak se chlapnąłem. a baba jak baba - zi
                            > elonooki diabeł - ze mgły znagła wyskoczy i w najlepszym wypadku gębę mi rozkw
                            > asi w stylu Pięść Pięknej Wiosny,

                            taaaaaaa... na pewno rozkwasi :) pudełkiem od zapałek.

                            z dedykacją na dzisiejszy wieczór wiersz, który wszystkim niesfornym krasnalom dedykuję.

                            Krasnoludki
                            Krasnoludki rosną w lesie. Mają specyficzny zapach i
                            białe brody. Występują pojedynczo. Gdyby się dało zebrać
                            ich garść, ususzyć i powiesić nad drzwiami - może mielibyśmy spokój.

                            Zbigniew Herbert

                            Dobrej nocy.
                  • black_mandragora Re: Baba z wozu... komu lżej? 24.10.09, 19:05
                    kungfu.dwa napisał:

                    A chociaż nie udzielam się
                    > właściwie na forach to mam nadzieję że może typowe bicie piany to tu nie jest do końca.
                    > Może coś tam zostanie. Może i kolekcja Pana Tomka też tu gdzieś
                    > znajdzie miejsce - za słabo ją ciągle jeszcze znam.


                    To juz chyba wiemy co zostanie z tej rozmowy... polszczyzna wiecznie żywa :)

                    a poważnie to:

                    Zgadzam się z Panem, że potrzebna jest rozmowa o dysponowaniu społecznymi środkami i roli urzędów w realizacji działań w dziedzinie szeroko rozumianej kultury i edukacji. Przepisy w Lublinie, Wrocławiu czy Krakowie są podobne jak w Białysmtoku. Może oni myślą inaczej, może mają inne priorytety. Warto podglądać, i uczyć się od innych.

                    Nie chciałabym oceniać urzędników, którzy na pewno mają swoje racje i funkcjonują w określonym systemie przepisów i widzimisię przełożonych....
                    ale w ten sposób wąż zjada własny ogon, tak dreptać można w miejscu bez końca, i tak też wylewa się dziecko z kąpielą.

                    Spośród grzechów życia społecznego najmniej docenianym a najbardziej niebezpiecznym bo wszechobecnym jest grzech zaniechania. Lepiej sie nie wychylać, lepiej się nie wyróżniać, lepiej nie robić nic. Ultramontanist na pewno trafnie rozpoznałby mentalność niewolnika, człowieka upodlonego przez dawny system. Do tego niezobowiązujący i świetlany świat plazmoorgazmu i galerii handlowych, który usypia i rozgrzesza społeczną impotencję.

                    To jest takie łatwe i trudne zarazem - żeby się chciało chcieć... zeby popatrzeć trochę dalej niż czubek własnego nosa, żeby poczuć, że ode mnie naprawdę dużo zależy.





                    • kungfu.dwa Re: Baba z wozu... komu lżej? 24.10.09, 21:33
                      krasnoludku - ukłony:)
                      Sz.P. b_mandragoro:
                      Racja - tak w dosyć sporym :) skrócie.
                      Ciągle tylko nie wiem co z Tomkiem.
                      A szkoda. Naprawdę nie wiecie jak szkoda.
                      dobranoc
                      kf2
                      • black_mandragora Re: Baba z wozu... komu lżej? 24.10.09, 21:49
                        ejże, nie czas płakać nad rozlanym mlekiem!

                        ja nadal wierzę, że wszechmocnie i łaskawie panujący panowie prezydenci Białegostoku zasłyną jako ci, którzy kamień węgielny położyli pod wspaniałe Muzeum, którego podstawą będa zbiory pana Tomasza. Wspaniałe dzieło, jeśłi nie można inaczej, może wspólnymi społecznymi siłami wsparte. Ja się dorzucę na pewno, a Krasnale też coś z brody wytrząsną.

                        Jeszcze bedziemy w GW piekna relację z otwarcia czytali!

                        A jeżeli chodzi o pana Tomasza... na swojej stronie kolejne materiały zamieszcza. kolejne zdjęcia niezwykłych budowli wznoszonych wielkim trudem wspaniałych ludzi :)

                        dobranoc.



                        • nieprawdziwy_krasnoludek Re: Baba z wozu... komu lżej? 24.10.09, 22:16
                          black_mandragora napisał:

                          Ja się dorzucę na pewno, a Krasnale też coś z brody wytrząsną.
                          >

                          >

                          Wytrząśniemy. wytrząśniemy. Chyba nie mamy innego wyjścia :)


                          hej...mandragoro? tyś była łaskawa uzyć słowa "plazmoorgazm"? czy mogłabyś... hm...rozwinąć te myśl? tyle lat żyje... i nic równie ciekawego nie słyszałem.


                          >
                          >
                          • black_mandragora Re: Baba do wozu... i jazda. Szukamy kultury? 25.10.09, 18:05
                            nieprawdziwy_krasnoludek napisał:
                            hej...mandragoro? tyś była łaskawa uzyć słowa "plazmoorgazm"? czy mogłabyś... hm...rozwinąć te myśl? tyle lat żyje... i nic równie ciekawego nie słyszałem.


                            Nie czepiaj się słówek, małe licho. Czasami bywa tak, że głównym powodem dla którego warto żyć, jest zwykła ciekawość ;)

                            Ja też chciałabym poznać dalszy ciąg historii, które się rozpoczęły.

                            Byłam dzisiaj w BTL, na porannym przedstawieniu. Przyjechaliśmy w ostatniej chwili. Biegiem do kasy... a tu tłum ludzi przed wejściem. PRAWDZIWY TŁUM. Dzieciaków zatrzęsienie, z nimi rodzice, dziadkowie. Dzieciaki zdziwione – co to się dzieje! Wszyscy nerwowo przebieramy nogami w długaśnej kolejce... trochę zaniepokojeni i zrezygnowani bo wygląda na to, że w żaden sposób się na przedstawienie nie załapiemy. Rodzice markotni, nie bardzo wiedzą jak pociechom wytłumaczyć, że trzeba z niczym do domu wracać.
                            A tu Pan Dyrektor się pojawia, i mówi, że spokojnie, wszyscy chętni wejdą. Jeśli będzie trzeba to na dostawionych krzesłach usiądziemy. I jeszcze usłyszeliśmy, że tak długo aktorzy poczekają aż wszyscy usiądziemy na widowni.
                            Kamień nam z serca spadł i bardzo się wszyscy ucieszyli. Nawet najmłodsze, takie na pierwszy rzut oka trzylatki bardzo były ożywione i zadowolone bo obejrzą PRZEDSTAWIENIE!
                            I było wspaniale. Magicznie, czarownie i przejmująco. Były krzyki, był płacz, był śmiech. Jak zawsze kiedy świetna sztuka spotka sie z idealną publicznością.

                            Stojąc w tłumie oczekujących z wielką nadzieją na przedstawienie obserwowałam młodych rodziców, dziadków i te dzieciaki szczęśliwe i ożywione....
                            Szanowni państwo z wydziałów kultury, Panie Prezydencie – powinniście widzieć ten tłum ludzi przed BTL. Może wtedy uwierzylibyście, że wszyscy potrzebujemy teatru, potrzebujemy odrobiny piękna, potrzebujemy sztuki. Potrzebujemy nie tylko chleba, galerii handlowych i dobrych dróg.

                            A potem jeszcze odwiedziliśmy Muzeum na Węglowej. Widzieliśmy piękne zabytkowe auta i inne cuda techniki z dawnych czasów... i spotkaliśmy człowieka z wielką pasją, wspaniałego gawędziarza, który pokazywał nam kolekcję. Myślę, że mógłby bardzo długo opowiadać ale... okrutnie zmarzliśmy w nieogrzewanej hali.

                            Tam nie było tłumów. Kilku tatusiów z dziećmi podobnie zwariowanych na punkcie motoryzacji tak jak mój syn. Ale jestem pewna, że pasjonatów motoryzacji czy historii jest bardzo wielu. I wszyscy potrzebujemy muzeów. Chociażby dla przyszłych pokoleń warto inwestować w edukację, rozwijanie pasji. Pieniądze wydane na takie cele nigdy nie są zmarnowane.

                            Na stronie p. T. Wisniewskiego pojawił się nowy materiał. To jest film o pięknym przedwojennym mieście Królewiec, które zostało niemal doszczętnie zrunowane w czasie wojny. Bardzo przejmująca opowieść o tragedii miasta, o strasznym losie jego mieszkańców. Bahaterami wojennej tragedii w równej mierze są wspaniałej urody budowle jak i ludzie.
                            Tak wielu ludzi zagubionych w tej zupełnie niewłaściwej scenerii i strasznych okolicznościach. I dzieci, tak duzo tam dzieci.

                            Bardzo polecam ten film.
                            www.youtube.com/user/bagnowka7#p/u/4/lLczab3vgmg




                            • nieprawdziwy_krasnoludek Re: Szukamy? 25.10.09, 20:25
                              The perfect drug for Bialystok.

                              mam nadzieję, że nie będzie ci przeszkadzało, jeśli...
                              -usz ne. ne bude czuła.
                              wobec tego... spróbuję
                              -oj dityno, tu ne pamiatasz, szto z lubowy nycz dobre ne bywa. lem slizy.
                              the perfect drug for Bialystok!cos mi mówi, ze właśnie zaczyna działać... wreszcie widzę świat naprawdę.
                              • w.koronkiewicz Re: Szukamy? 26.10.09, 17:07
                                "artysta myśli, że mając pomysł dostanie kasę w
                                zależności od jakości projektu. Że macie taki kalkulatorek
                                przeliczający ich artyzm na kasę. Nie mają pojęcia (naprawdę w
                                większości oczywiście) o szczegółach Prawa Zamówień Publicznych,
                                trybach postępowania, progach bez ustawy, terminach, ogłoszeniach
                                itp. Ale oni nie muszą tego wiedzieć. To nie ich działka. Nie
                                rozumieją, że według papierów ofertę to muszą złożyć oni. A nie ma
                                być złożona im. Dziwne nie?"

                                zapewniam Cię, że to wcale dziwne nie jest. że artyści doskonale przepisy znają
                                i znają wszystkie terminy składania ofert. jedyne co ich dziwi, to np. sprawa
                                logo. gdzie miasto wcale nie rozpisywało żadnych przetargów, a samo pobiegło z
                                prośbą do wybranej agencji reklamowej. gdzie wówczas były prawa zamówień
                                publicznych, tryby postępowania itp. itd.
                                załóżmy jednak, że masz rację i świat wygląda po Twojemu. że artyści piszą
                                wnioski i mieszczą się w wyznaczonych przez urząd terminach. jaka jest zatem
                                rola urzędnika? jaka pracę on wykonuje? wkłada wnioski do segregatora. i? co
                                robi jeszcze ów pan/pani? owi ludzie na etatach przez cały rok? co oni robią?
                                powiedz mi jak wygląda ich praca przez 8 godzin dziennie? powiedz mi to proszę!
                                i powiedz mi jeszcze ile dostaje na swój projekt artysta, a ile zarabia urzędnik
                                w wydziale kultury?
                                i będziemy mieć jasność.

                                • kungfu.dwa Re: Szukamy? 26.10.09, 20:51
                                  a samo pobiegło z
                                  > prośbą do wybranej agencji reklamowej. gdzie wówczas były prawa
                                  zamówień
                                  > publicznych, tryby postępowania itp. itd.

                                  Jeśli tak rzeczywiście było i nie było konkursu no to są jaja.

                                  świat wygląda po Twojemu - nie no .... świat wygląda jak wygląda a
                                  to jak się go widzi to oczywiście zależy od punktu siedzenia...

                                  artyści doskonale przepisy znają
                                  > i znają wszystkie terminy składania ofert

                                  No...to gratulacje:) Tak naprawdę to przepisy Prawa Zamówień są tak
                                  napisane żeby nie było łatwo. Duże pole do manewru dla prawników
                                  piszących odwołania i protesty. Jako że ustawa służy wydawaniu
                                  publicznych (dużych ) pieniędzy, które mają trafić w efekcie w ręce
                                  prywatne, panuje powszechny ( no może w pewnych kręgach powszechny)
                                  pogląd że jest tak skonstruowana, żeby dać zarobić prywatnym
                                  inwestorom wyposażonym w kompetentny (niestety drogi) aparat
                                  prawniczy nieporównywalny do aparatu prawniczego zamawiającego
                                  (czyli np. urzędu)
                                  To nie jest czcza gadka - stopień skomplikowania można sobie
                                  obejrzeć np. na stronie UZP (urzad zamówień publicznych) w zakładce
                                  dotyczącej odwołań i wyroków arbitrów.

                                  Teraz co się robi w urzędzie miasta to nie wiem - naprawdę. Bycie
                                  sierżantem (4 lata temu) nie jest jednoznaczne z byciem urzędnikiem
                                  w um Białystok. Nie znam już może aktualności na dzień dzisiejszy
                                  jeśli chodzi o działy zajmujące się zamówieniami publicznymi ale...
                                  Wywołany do tablicy przerośnięty nieco ( nieco?) kf2 melduje:
                                  Urzednik co robi? (nie znam sie na kulturze - co pewnie widać i czuć
                                  ale opowiem na przykładzie zlecenia np. wykonania lub zakupu czegoś)
                                  1. Najpierw dostaje informację od góry co trzeba - np. trzeba
                                  wykonać budynek garażu na 5 nowych samochodów ( zakupionych
                                  uprzednio w ramach PZP :) - 0 rg - no może 1 rg jeśli bos się
                                  rozgada.
                                  2. Wybiera tryb postępowania zgodny z PZP - tryb jest zależny od
                                  przewidywanej do wydania kasy - im mniej kasy tym tryby są prostrze
                                  i wymagają mniej kwitów. By wybrać tryb trzeba z należytą
                                  starannością
                                  wycenić przedmiot zamówienia (czasem bywa to trudne
                                  bo przecież cena ma być dopiero ustalona w postępowaniu) W przypadku
                                  garażyka sprawa jest prosta dosyć, bo trzeba zlecić wykonanie
                                  kosztorysu inwestorskiego(zasady sporządzenia KI regulują oczywiście
                                  odrębne przepisy - niebardzo aż takie trudne:)Podkreśliłem należytą
                                  staranność bo NIKI sprawdzają czy nie zaniżyłeś bracie wartości
                                  zamówienia w celu uproszczenia procedury (jasne prawda!) i dlatego
                                  wybór trybu może trwać od 2 rg (napisanie protokołów) do 20 lub
                                  więcej rg jeśli wymaga sprawdzania wiarygodności kosztorysów i ich
                                  zgodności z projektem. CZasem więcej jeśli okaże się że jakiśtam
                                  urząd ma za mało kasy i trzeba skorygować chęci i obciąć np. kafelki
                                  w garażu - lać bracie beton zamiast tego. (Trzeba uzgodnić z
                                  projektantem zmiany materiału, dać komuś do zrobienia korektę
                                  kosztorysu, sprawdzić czy ją zrobił zgodnie itp.)

                                  No i koniec końców mamy tryb. Tryb musi zatwierdzić góra która wie
                                  ile ma kasy. - z różnych powodów - od 2 do 4 rg. (jak nie ma bosa to
                                  lipa bo bez trybu nie można uruchomić postępowania.

                                  Tworzymy Specyfikację IstotnychWarunków Zamówienia. SIWZ. W skrócie
                                  trzeba tak opisać garaż by nie utrudniać warunków swobodnej
                                  konkurencji
                                  . CZyli nie farba Dulux ale farba akrylowa o takiej a
                                  takiej zmywalności, odporności na wilgoć itp. i jeszcze się nie
                                  wkopać bo jeści Dekoral ma akurat jakiś inny ważny parametr to
                                  protest masz bankowy. I to nic że uważam że dulux ma dobry stosunek
                                  jakość/cena. (nie wiem dzisiaj - trochę tu zmyślam). Ma być parametr
                                  lub określenie o równoważności.
                                  itp.
                                  No i wymagania dla potencjalnego wykonawcy - jaki ma być: jakie
                                  referencje (czy 2 garaże w ciągu 3 lat starczą - czy może być nie
                                  garaże ale budynki o kubaturze określonej - a jak nie umie kryć
                                  blachą falistą to może wpisać że 2 budynki z "blacho falisto"?)

                                  No nie będę pieprzył ale może to zająć od 4 do 20 rg. I uwaga -
                                  kopyto czyli przodek SIWZa może być groźny bo się urzędnik gubi w
                                  tym co zostawił i co wykasował. Trudno czasami zczytać szczegóły w
                                  podobnych ale różnych sprawach.
                                  A - jeszcze trzeba zeskanować projekt garażu bo posługiwanie się
                                  wersjąelektroniczną dokumentacji nie zawsze jest możliwe (z różnych
                                  powodów) - jak się zleci to 3 rg na sprawdzenie kompletności i jazda.

                                  Ogłoszenie - tekst prosty jak się zatwierdziło SIWZa u bosa. - 2 rg

                                  Ogłoszenie czytają potencjalni oferenci - sciągają SIWZA za strony i
                                  se oglądają.
                                  JAk się coś nie podoba to zadają pytania - od logicznych
                                  wytykających błedy w dokumentacji i SIWZie (no zdarzają się zdarzają)
                                  do pytania w kółko o oczywiste rzeczy (czy zamawiający dopuszcza
                                  zamianę blachy falistej na eternit? - no k..a rzesz jego)
                                  Wszystkie pytania zamieszcza się na stronie żeby czytali je wszyscy
                                  ofereci. Oczywiście odpowiedzi też.
                                  W zależności od skomplikowania garażu - pytania od 5 do 30rg.
                                  Może się zdarzyć protest na SIWZa - że jest jakieś nierówne
                                  traktowanie - protest wymaga publikacji (może ktoś się przyłączy)
                                  roztrzygnięcia i publikacji. Czasem jest to sprawa prosta - czasem
                                  wymaga porady radcy prawnego gdyż błedne rozstrzygnięcie skutkować
                                  może odwołaniem do UZP i generalnie uwaleniem postępowania. Czasem
                                  słusznie czasem ze względów formalnych takich jakby mniej istotnych.
                                  - czas od 0 rg do od cholery dni (bo na wszystko są terminy
                                  administracyjne) - tzn w przerwach można oczywiście chlać kawę ale...
                                  się z nerwów nie chce.
                                  No i składanie ofert. ( do segregatorów:)
                                  Przychodzą oferenci i składają oferty. Liczy się je sprawdza czy nie
                                  zawierają niedozwolonych oznaczeń i numeruje. - 1 rg.
                                  Się otwiera - nożyczkami - czyta w obecności klientów i pisze
                                  protokół z otwarcia. (protokół należy wysłać wszystkim którzy
                                  złożyli oferty)
                                  Się przelicza kto dal najlepszą ofertę - w zależności od tego czy
                                  tylko najniższa cena czy jakieś inne parametry (te parametry inne to
                                  idealny materiał na protest notabene)- od 1 do 4 rg (no i ilu jest
                                  oferentów)
                                  Należy też sprawdzić zgodność oferty z SIWZem i kompletność
                                  wymaganych dokumentów - od 5 do 16 rg.
                                  Czasem trzeba odrzucić ofertę lub wykluczyć oferenta. Czasem wezwać
                                  do uzupełnienia oferty. - od 0 do 8rg.
                                  Się ogłasza Zwycięzcę i wysyła kwity wszystkim co złożyli
                                  ofertę. - 2 rg
                                  Następnie czeka się na protesty oferentów na wybór dokonany przez
                                  Zamawiającego, na błędy w ofercie innych co to wygrali lub prawie
                                  wygrali.
                                  ITD - od 0 do tygodnia lub miesiąca. czasem w drobnych sprawach
                                  dochodzić może do arbitrażu w UZP lub nawet spraw w sądzie. Chociaż
                                  chyba teraz jest to ograniczone przez ustawę (kiedyś nie - można
                                  było dość często się z tym spotkać)
                                  No i załóżmy że sprawa się zakończyła.
                                  Jest Wykonawca garażu.
                                  Trzeba sporządzić umowę przekazać mu papiery i plac budowy,
                                  dopilnować żeby wszystko podczas realizacji było zgodne z ustawą
                                  (zakładam że od pilnowania budowy są inni szeregowi)
                                  Zakończyć budowę papierowo rozliczeniem kasy.
                                  W niektórych urzedach od zamówień są inne osoby a od realizacji inne
                                  ale to się generalnie przenikać musi by zapewnić zgodność z PZP.

                                  I teraz najlepsze.
                                  3 osoby w roku robiły takich spraw około 60 - różnych - od zakupu
                                  papieru ksero (niby proste ale nie do końca naprawdę)za jakieś
                                  10000, czy ubrań za 5000 do budowy za 2 000 000.

                                  Kasa - od 1350 do 1800 "na rękę". Miesięcznie.
                                  CZas wolny - w zasadzie brak. Razcej nadgodziny. Niepłatne - do
                                  odebrania kiedyśtam.
                                  W międzyczasie tych spraw tzw. działania ciągłe - durna
                                  papierologia, odpowiedzi dla audytów, Ników, kontrolerów innych.


                                  Nie zazdroszczę im naprawdę. Można się urządzić - pewnie ale
                                  szeregowi nie mają tak jak się niektórym wydaje. Ja zrezygnowałem bo
                                  mogłem - miałem wybór. Jestem zdania że jak coś mi nie pasuje to
                                  raczej to zmieniam. Tam nie pasowała mi kasa na godzinę dość
                                  nerwowej naprawdę pracy.
                                  HOŁG - KF2
                                • kungfu.dwa Re: Szukamy? 26.10.09, 21:20
                                  I jeszcze jedno Panie w.koronkiewicz
                                  jeszcze raz powtarzam - nie jestem i nie byłem z wydziału kultury -
                                  może tam się zarabia od cholery.
                                  Więc jasności nie mamy.
                                  Co najwyżej pomroczność jasną.
                                  Zamierzam.
                                  Z poważaniem i życzeniami zdrowia
                                  kf2
                            • agata_31 Re: Baba do wozu... i jazda. Szukamy kultury? 27.10.09, 08:17
                              dzień dobry Państwu,

                              ja też byłam z synkiem na przedstawiniu w niedzielę. To pewnie razem czekałyśmy na bilety :) Na Węglowej byliśmy niedawno :)
                              Rzadko się na forum wypowiadam, ale zgadzam się z Panią, i chociaż to może nie mieć żadnego znaczenia to chciałam dołączyc swój głos - również uważam, że potrzebujemy teatrów, muzeów, galerii. Uważam, że oferta kulturalna naszego miasta jest zbyt skromna, szczególnie działań skierowanych do najmłodszych jest za mało.
                              Ja wiem, ze to nie jedna osoba decyduje czy jest odpowiedzialna no ale myślę, że trzeba o tym głośno mówić, i to powoli zmieniać. Może my mieszkańcy sami jesteśmy sobie winni.
                              Pozdrawiam Państwa i życzę dobrego dnia.
                              • w.koronkiewicz Re: Baba do wozu... i jazda. Szukamy kultury? 27.10.09, 09:06
                                "Może my sami mieszkańcy sami jesteśmy sobie winni."

                                szukając winnych zawsze należy zaczynać od siebie. ale dlaczego jako mieszkańcy
                                jesteśmy winni? dlatego że głośno nie mówimy i nie zmieniamy?
                                no więc właśnie mówimy. no i co? czy którykolwiek z urzędników miejskich poczuł
                                się wywołany do tablicy? czy którykolwiek z urzędników - podpisawszy się z
                                imienia i nazwiska - wziął udział w naszej dyskusji? odpowiedział na nurtujące
                                nas wątpliwości?
                                oni to mają w nosie. siedzieć cicho i liczyć spinacze. to ich główne zajęcie.
                                raz w miesiącu pójść do kasy. w grudniu po premię. to jest właśnie sens wydziału
                                kultury. o jakiej kulturze my w ogóle mówimy?
                                powstał już podobano raport Sławka Mojsiuszki - Białystok Europejska Stolica
                                Kultury. o planach i zamierzeniach na najbliższe lata. ktoś to widział? dlaczego
                                zamknięto te plany w szufladzie pana Arłukowicza? o jakiej wizji my dyskutujemy?
                                czemu znów o kulturze miasta decydować będzie jakiś urzędniczyna? jaki wpływ
                                mieszkańcy mogą mieć na życie tego miasta? w warszawie rozpisano konkurs. na
                                obiekt w przestrzeni. główna nagroda 50 tysięcy złotych. i tam rzeczywiście
                                ludzie decydują - co ich interesuje, co chcą zobaczyć, co chcą zrealizować w
                                swoim mieście. urzędnicy dają im na to kasę. potem jest jeszcze wystawa
                                wszystkich projektów. można porównać. podyskutować. a u nas? gdzie jest
                                jakakolwiek dyskusja?
                                gdyby nie Michał Strokowski i jego osobiste zaangażowanie, jego wysiłek, a
                                nierzadko również prywatne pieniądze - tej kultury na węglowej wcale by nie było.
                                a w magistracie się puszą, jak to oni kulturę robią. i opowiadają w prasie, że
                                wcześniej to kultury w mieście nie było. cytat z Piłsudksiego sam się na usta
                                ciśnie "kury Wam szcz... prowadzać"


                                panie kungfu. chyba wiem kim pan jest. pozdrawiam serdecznie.

                                • nieprawdziwy_krasnoludek Re: Baba do wozu... i jazda. Szukamy kultury? 27.10.09, 11:00
                                  się zrobiło... kameralnie. i dyskusja faktycznie, tak jakby w miejscu. Brakuje chętnych do pieczenia chleba? ależ zapewniam drodzy panowie, i wy piekne panie, im nas więcej tym weselej. pogadamy, pośmiejemy się, pożartujemy. Jak mawia niezapomniany woody allen "Sądzę, że seks między dwójką ludzi jest rzeczą piękną. Między piątką jest fantastyczną."
                                  to już wiesz Wojtku, dlaczego tak wielu urzędników w urzędach zawija sreberka :)
                                  oni kochają swoje miasto i wiedzą dobrze, że miłość jest jak poker. jeśli nie masz dobrego partnera to musisz mieć dobrą rękę.
                                  I tak swoj swego kryje.

                                  Z poważaniem Panowie, i wy piękne panie.
                                  • black_mandragora Re: Pobudka! 28.10.09, 10:37
                                    nieprawdziwy_krasnoludek napisał:

                                    > się zrobiło... kameralnie. i dyskusja faktycznie, tak jakby w miejscu.

                                    oj, Panowie. czysta desperacja jak znakomicie rozwijającą się dyskusję rozłożyliście. ale miło było pogadać. :)

                                    a czy na nartach?
                                    dosyć rzadko. Mam tu niedaleko wyciąg na oślą górkę, ale tam takie kolejki, że odpadam. Ale łyżwy - pasjami. Jeśli się tak szczęśliwie zdarzy, że zimą rzeczka rozleje to mam cudne lodowiska ciągnące się kilometrami. Lód jak szkło przejrzysty, a pod nim dywan trawy. Odepchniesz się leciutko i leeeeeeecisz.

                                    • nieprawdziwy_krasnoludek Re: Pobudka! 28.10.09, 12:27
                                      black_mandragora napisał:
                                      >
                                      > oj, Panowie. czysta desperacja jak znakomicie rozwijającą się dyskusję rozłożyl
                                      > iście. ale miło było pogadać. :)
                                      >

                                      czysta desperacja to są baby co ni stąd ni zowąd to tu to tam :(

                                      ale serio to ja nic nie wiem. cicho i głucho. a chętnie bym sie dowiedział co tam mędrcy miejscy wymyślili i uradzili. a może już te zdjęcia do N.Y. odleciały lub innego chicago.



                                • kungfu.dwa Re: Baba do wozu... i jazda. Szukamy kultury? 27.10.09, 17:36
                                  Szanowny Panie w.koronkiewicz. Pozdrawiając serdecznie wyrażam
                                  wątpliwość:)No chyba że zna Pan Pana Tomka doobrze...Tak czy siak a
                                  zwłaszcza jeśli się Pan mylisz jestem zaszczycony:)
                                  kf2
                                  I obiecuję już nigdy więcej nie pisać (no przynajmniej jakiś czas
                                  nigdy)
                                  Powracam do czytania. Mistzra i Małgorzaty:) To chyba jest zajęcie
                                  związane z kulturą. No może nie masową. Chociaż jest tam taka masa
                                  ciekawych postaci że może to można podciągnąć....?
                                  OK spadam.
                                  • nieprawdziwy_krasnoludek Re: Baba do wozu... i jazda. Szukamy kultury? 27.10.09, 18:09
                                    kungfu.dwa napisał:

                                    > Powracam do czytania. Mistzra i Małgorzaty:) To chyba jest zajęcie
                                    > związane z kulturą. No może nie masową. Chociaż jest tam taka masa
                                    > ciekawych postaci że może to można podciągnąć....?
                                    > OK spadam.

                                    ech, mistrzu, to jest chciałem powiedzieć, ech misiu. kultura może i bywa masowa ale sztuka, sztuka jest arystokratyczna :)

                                    nie bede się tu w wasze z w.k. rozrachunki kto kogo bardziej zna i szanuje wpychał. noo ale niezły tekst, ten o garażach. nie doczytałem, ale podobało mi sie. nawet na kacu bym czegoś podobnego nie wymyślił.

                                    miło było pogadać. czy-maj-sie
                                    • kungfu.dwa Re: Baba do wozu... i jazda. Szukamy kultury? 27.10.09, 19:48
                                      No ostatni raz ...przepraszam.
                                      Ale mając nadzieję że spotkamy się kiedyś na otwarciu Tomkowej
                                      muzeowystawy z przykrością muszę troszkę (?) odbiec od tematu. Ale
                                      trudno...
                                      Muszę się przyznać.
                                      I złożyć samokrytykę.
                                      Poruszając się po nagłówkach onetowych pseudodyskusji utraciłem
                                      byłem wiarę.
                                      Dawno i dokumentnie.
                                      A tu proszę - nie-spo-dzian-ka.
                                      Spotykam nieznanych ludzi (jeśli tak można mówić o mitycznych
                                      stworach, łysiakowych reminiscencjach ((?może absolutnie nie) itd.)
                                      ukrytych czasem pod nikami durnymi jak moje kungfu (darujcie) lub
                                      możeoczywistymi jak Pan/Pani (a kto to w końcu wie ) w.koronkiewicz.
                                      I ludzie normalnie dyskutują.
                                      Muszę to przemyśleć.
                                      Będzie bolało pewnie.
                                      Jako że zostałem nazwany/przezwany misiem - do wiosny więc.
                                      kf2
                                      PS a jeździcie na nartach trochę?? To by dopiero było...łagodne
                                      przejście od aspektu duchowego do pierwiastka fizycznego...w celu
                                      zachowania równowagi...
                                      PS2 jestem naprawdę w szoku:)

                                      • nieprawdziwy_krasnoludek Re: krasnale na narty... 27.10.09, 21:05
                                        a widziałeś kiedy krasnala? na nartach?
                                        człowieku to dopiero szok i ci takiej jazdy tylko pozazdrościć mogę:)
                                        noo misie to co innego. a i wojciech, to i owszem. taki do narty trochę jakby... nie wiem jak tam ultra szlachetny i piękne panie. a krasnale zimą to przed PS2. walą w GTA. ale jeszcze nie zima, nie czas na sen.




                                        • black_mandragora Re: krasnale na narty... 28.10.09, 10:56
                                          o nartach można godzinami :)

                                          To było na Saharze, na pustyni. Dookoła tylko piach. No i hotel. Wchodzimy do hotelu a tam w recepcji stoją narty. A na co te narty? ano do jeżdzenia, pani, do jeżdzenia.

                                          I widziałam następnego ranka jak z wydm na tych nartach panowie zjażdzali. ale sama nie próbowałam :)
                                          • kungfu.dwa Re: krasnale na narty... 28.10.09, 20:45
                                            Duża szansa że przepociłbym swoje oddychające kalesony których nie
                                            mam:)
                                            - ale jednak jeździcie!!!
                                            Hurra!
                                            kf2
                                            Z naszych rozmów wyłania się więc koncepcja występów jakich jeszcze
                                            nie było....
                                            • black_mandragora Re: krasnale na narty... 28.10.09, 21:27

                                              Jak to, jeździcie?
                                              póki co to prędzej - występujecie :)

                                              nie wiem jak tam Mały czyli Młody Romeo vel Krasnal. Chyba coś obrażony, rozumiem, że gwałtowne uczucie do zielonookiej pogrążyło go w otchłani rozpaczy. No ale może się ocknie i przyzna. A ja, serio serio, naprawdę nie. Od przypadku. z desek to najprędzej windsufing. Kiedys też spróbowałam kite'a. o mało się nie utopiłam.

                                              ale łyżwy, łyżwy bardzo.
                                              no ale na najbliższą zimę planuję coś wymyśleć do wypraw z psem. Może sanki, bo łatwiej byłoby mi syna przyuczyć, ale może i biegówki nie byłyby złe. Jeśli spadnie śnieg :)

                                              Pozdrawam krasnala bandę i misia pandę.
                                              I ukłony dla pana T.W. również.


                                              • nieprawdziwy_krasnoludek Re: krasnale na narty... 28.10.09, 21:50
                                                black_mandragora napisał:

                                                >o mało się nie utopiłam.
                                                >

                                                a tu cie mam! czarownico.skąd wiedziałem... porządna baba to by się utopiła!!!! a jeszcze i na lód wleź, to zobaczymy czy bedziesz taka mądra :)

                                                • black_mandragora Re: krasnale na narty... 28.10.09, 22:10
                                                  nieprawdziwy_krasnoludek napisał:
                                                  > a tu cie mam! czarownico.skąd wiedziałem... porządna baba to by się utopiła!!!
                                                  > ! a jeszcze i na lód wleź, to zobaczymy czy bedziesz taka mądra :)
                                                  >
                                                  Nie trafiłeś, złośliwy karzełku :)
                                                  w wodzie, to...no.. dużo by mówić.

                                                  z pływania pod lodem piękne zdjęcia są w filmie Luca Besona "Wielki Błeki". ten film lubią chyba wszyscy, którzy pod wodą czują się... lepiej.
                                                  Ale na dobranoc inny fragment, to zaproszenie do tańca.
                                                  Błekitnych snów, wszystkim :)

                                                  www.youtube.com/watch?v=KZ7suoaPwUI
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka