onofrio 16.10.10, 18:50 www.rp.pl/artykul/9145,550062-Ameryka-uslyszy-Chopina-.html Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
onofrio Re: Nowojorczycy w W-wie 28,29.10. 17.10.10, 23:47 Z cytowanego artykułu: "Największą atrakcją będzie wykonanie chopinowskiego koncertu e-moll przez laureata tegorocznego konkursu." Otoż Paweł Wakarecy anonsuje wykonanie koncertu f-moll. Nasuwa się pytanie jak Filharmonicy Nowojorscy wybrną z tej sutuacji ? ;) ;) ;) Odpowiedz Link Zgłoś
bigapple1 Re: Nowojorczycy w W-wie 28,29.10. 18.10.10, 06:46 ha! a ja mam juz bilet do nowojorskiej avery fisher hall na czwartego stycznia i mam szczera nadzieje, ze to faktycznie bedzie koncert e-moll, i ze bedzie z nimi gral Nicolay Khozyainov... Odpowiedz Link Zgłoś
onofrio Re: Nowojorczycy w W-wie 28,29.10. 28.10.10, 10:21 Niestety nie moge byc dzis w FN na wystepie Filharmonii Nowojorskiej, grajacej muzyke niemiecka. Bardzo bylbym wdzieczny za relacje :) O. Odpowiedz Link Zgłoś
onofrio Re: Nowojorczycy w W-wie 28,29.10. 29.10.10, 07:31 Coz, z braku laku znow cytuje opinie Pana Marczynskiego ;) "Nowojorscy Filharmonicy potwierdzili wczoraj renomę, ciekawsze było obserwowanie ich szefa Alana Gilberta." caly artykul: www.rp.pl/artykul/9145,556165-Dyrygent-to-tylko-sprawny-menedzer.html Odpowiedz Link Zgłoś
l-lka Re: Nowojorczycy w W-wie 28,29.10. 29.10.10, 09:39 a we mnie takei uogolnienia "Jest przedstawicielem nowej generacji dyrygentów, którzy są jak menedżerowie sprawnie zarządzający całością, ale nie wnikający zbytnio w głąb muzyki." nawet jesli nie slyszalam koncertu a Pan Marczynski ma racje realcjonujac wrazenie z tego koncertu i tego dyrygenta- wzbudzaja wewnetrzny opor. Odpowiedz Link Zgłoś
onofrio Re: Nowojorczycy w W-wie 28,29.10. 29.10.10, 11:23 l-lka napisała: > a we mnie takei uogolnienia > "Jest przedstawicielem nowej generacji dyrygentów, którzy są jak menedżerowie s > prawnie zarządzający całością, ale nie wnikający zbytnio w głąb muzyki." > nawet jesli nie slyszalam koncertu a Pan Marczynski ma racje realcjonujac wraze > nie z tego koncertu i tego dyrygenta- wzbudzaja wewnetrzny opor. > > Uwazam, ze powinna sie Pani umowic z tym Marczynskim na piwo i wylozyc mu swoje racje ;) Ze mna prosze sie na piwo nie umawiac, bo ja sie Pani boje ;) ;) Odpowiedz Link Zgłoś
jdrk Re: Nowojorczycy w W-wie 28,29.10. 29.10.10, 21:29 l-lka napisała: > a we mnie takei uogolnienia > "Jest przedstawicielem nowej generacji dyrygentów, którzy są jak menedżerowie s > prawnie zarządzający całością, ale nie wnikający zbytnio w głąb muzyki." > nawet jesli nie slyszalam koncertu a Pan Marczynski ma racje realcjonujac wraze > nie z tego koncertu i tego dyrygenta- wzbudzaja wewnetrzny opor. Amerykański dyrygent swoim podejściem do muzyki przypomina mi amerykańskich pianistów grających na KCH ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
maj16 A w TVP Kultura nie było transmisji 29.10.10, 22:49 "Misyjna" TVP Kultura zignorowała koncert nowojorczyków i Awdiejewej. Nie pojmuję, jak publiczne medium może wypiąć się na tak ważne wydarzenie! Czy ludzie w TVP Kultura zdają sobie sprawę, że trwa Rok Chopinowski? Odpowiedz Link Zgłoś
l-lka Re: Nowojorczycy w W-wie 28,29.10. 30.10.10, 02:21 > Amerykański dyrygent swoim podejściem do muzyki przypomina mi amerykańskich pia > nistów grających na KCH ;-) A poza tym to ja sie czepiam, bo mi Pan Marczynski Pogorelichem podpadl :) Odpowiedz Link Zgłoś
jdrk Recenzja? 29.10.10, 23:33 onofrio napisał: > "Nowojorscy Filharmonicy potwierdzili wczoraj renomę, ciekawsze było obserwowan > ie ich szefa Alana Gilberta." Ciekawe, czy nasza forumowa recenzentka (Schaetzchen) słyszała i może skomentować, jak to było na prawdę? ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
schaetzchen Re: Recenzja? 30.10.10, 16:17 Jędrku, proszę, tylko nie forumowa recenzentka. Nie wiem jak było naprawdę, ale napiszę co ja usłyszałam. Jak to często bywa przy koncertach organizowanych przez Stow. Beeth. i tym razem Forma zwyciężyła nad Treścią. Wchodzących do Filharmonii witał zapach stołówkowy – w dobie kryzysu nie stać było chyba sponsora na kawior, raczono więc gości – na mój nos – wędzoną makrelą. W tych oparach przyszło nam wysłuchać długotrwałych przemówień i powitań, mających uświadomić nam, prostaczkom, jakiego to wiekopomnego wydarzenia będziemy świadkami. No dobra. Grunt został przygotowany, można było zacząć grać. Na początek Strauss – świetnie brzmiący (ale i bardzo głośny; orkiestra ponoć grała bez próby w tej sali, więc może nie wiedzieli na jak głośne forte mogą sobie pozwolić. Wybaczam. Ale smutno mi było, że niestety ich dynamika nie była równie imponująca w piano...). W sumie poza odczytaniem partytury niewiele się działo, ale na początek mi to wystarczyło – do smakowania barw, spójności i precyzji zespołu. Potem Wagner – no i tutaj już bardzo brakowało tych cichszych rejonów, że o emocji nie wspomnę. Płasko i bez wyrazu. Po przerwie IV Symfonia Brahmsa – już jakiś czas chodzę po tym świecie, parę razy tę Symfonię zdarzyło mi się słyszeć. Ale – przyznaję – nigdy nie było to nic na kształt „Uroczego poranka nad rzeką Hudson”. Nudna, rozwleczona część I, z bardzo kanciasto grającym kwintetem; płytka, lekka i nijaka część II (to tu nadałam tej Symfonii tytulik), spodziewałam się blasku i radości w Scherzo – nic z tych rzeczy; no i finałowa passacaglia... Ach, był jeszcze bis, Bernstein – no i to było fenomenalne. Poproszę o ich koncert z takim programem. Wczoraj natomiast byłam tylko na pierwszej części koncertu – i chyba mam czego żałować, bo czytam tu i ówdzie, że po przerwie wydarzył się mały skandalik ;) A przed przerwą był Egmont, porządny i Chopin... nieporządny. Awdiejewa podobała mi się mniej niż na Konkursie – zbyt to było wszystko powyginane i „powymyślane”. Nie trafiła do mnie ta koncepcja, chyba jednak wolę ten koncert grany „po prostu”, mało wyrafinowana jestem. I błagam, błagam na kolanach Panią laureatkę o zmianę fortepianu! To było straszne! Rozstrojony, brzęczący, plastikowy... Ja nie mam nic do Yamahy, ale ten egzemplarz im kompletnie nie wyszedł. Orkiestra popełniła kilka szkolnych błędów, okropnie niechopinowsko grała fragmenty tutti (głośno, bez legata, bez kształtowania frazy), choć muszę przyznać, że kwintet potrafił grać pięknym piano (a luda siedziało duuuużo). Podsumowując: orkiestra gra nadal bardzo dobrze, są sprawni, dobrze brzmią (Chopina pomijam), ale ten dyrygent... Odpowiedz Link Zgłoś
miriam_73 Re: Recenzja? 31.10.10, 17:20 Po przewie sporo osób, mimo gongów się spóźniło, i zaczęło wchodzić, szurać i stukać siedzeniami już w momencie, gdy orkiestra zaczęła grać Debussy'ego... Dyrygent przerwał, wyszedł, wrócił po dłuższej chwili i zaczęli jeszcze raz. Odpowiedz Link Zgłoś
184l Re: Recenzja? 31.10.10, 19:34 Bardzo denerujace sa takie zachowania publicznosci. Dla wszystkich-orkiestry , dyrygenta i pozostalych sluchaczy. Brak szacunku dla badz co badz jednej z najlepszych orkiestr, ktora zwlaszcza za czasow Bernsteina byla uwazana za niedoscigniona (porownywalna z berlinska pod Karajanem). Odpowiedz Link Zgłoś
onofrio Re: Recenzja? 31.10.10, 21:23 Trzeba przyznać, że dyrygent zachował się z klasą. A nasza ukochana FN ma ostatnio coś złą passę - te gasnące światła w finale KCh :( Odpowiedz Link Zgłoś
jdrk Re: Recenzja? 01.11.10, 23:33 Przepraszam za tą recenzentkę. I dziękuję za wrażenia :) W Chopinie dyrygent podobno w ogóle nie zwracał uwagi na solistkę! Więc to się nie mogło udać - nawet pomijając chopinowskie rubata, których chyba w Stanach nie grają ;-) Czyli to, co słyszałem się potwierdza, że orkiestra dobra, ale jakiś wybitny dyrygent by się przydał. A propos wybitnych dyrygentów. Mam nadzieję, że nasz młody-zdolny Krzysztof Urbański zabłyśnie w USA, bo w przyszłym roku zostaje szefem Indianapolis Symphony Orchestra: krzysztofurbanski.com/biografia.html Trzymam za niego kciuki :) Odpowiedz Link Zgłoś