Dodaj do ulubionych

Mars Volta - 'Frances the Mute'

14.01.05, 10:35
jak wiadomo oficjalnie plytka owa ma ukazac sie 28 lutego, ale od czego jest
internet?
muzyki recenzowac nie umiem i nie lubie, wiec krociutko tylko napisze o moich
subiektywnych odczuciach. jak pewnie czesc z Was wie tworczosc Cedrica B. i
Omara R. jest mi dosc bliska, glownie ze wzgledu na ATDI. nie bylem zachwycony
ich rozpadem i powstaniem Mars Volty, ale 'De-loused in the Comatorium' na
poczatku mnie zachwycilo. pozniej entuzjazm troche opadl, ale i tak uwazam ja
za bardzo dobra plyte, takie polaczenie emo-corowego (nie wiem czy to
odpowiednie okreslenie) ATDI z pomyslami panow C i O. balem sie tylko ze na
nowym krazku owe pomysly stana sie dominujace i niestety moje obawy sie
potwierdzily. chyba jednak mam zbyt prosty gust muzyczny i wole proste
kompozycje niz rozwlekle 'suity'. nie zeby sluchalo sie tego zle (zreszta mam
za soba jak na razie chyba tylko trzy przesluchania), ale nieodparcie mam
wrazenie przerostu formy nad trescia. w teksty jeszcze nie zdazylem sie
wglebic (chociaz pewnie kiedy juz znajde czas i tak nie zrozumiem zbyt wiele),
moze tam tkwi sila tej plyty? a moze zachwyci mnie, jak zazwyczaj czynia to
ukochane plyty, po kilkunastokrotnym przesluchaniu? jednak jak na razie jestem
troszke rozczarowany i z dwoch zespolow powstalych na gruzach ATDI, po wydaniu
w obu przypadkach dwoch plyt, zdecydowanie blizsza jest mi prosta Sparta.
wstepna ocena 'Frances the Mute' - 6-6,5/10.
Obserwuj wątek
    • pagaj_75 Re: Mars Volta - 'Frances the Mute' 14.01.05, 10:41
      mameluch napisał:

      > jak wiadomo oficjalnie plytka owa ma ukazac sie 28 lutego, ale od czego jest
      > internet?

      Chciałbym oficjalnie zaprostestować przeciw słuchaniu płyt, których
      (teoretycznie) nie ma ;)) Noszkurde, potem mamy takie kwiatki jak walający się
      po soulseeku Interpol w mono...
    • roar Re: Mars Volta - 'Frances the Mute' 15.01.05, 11:35
      > chyba jednak mam zbyt prosty gust muzyczny i wole proste
      > kompozycje niz rozwlekle 'suity'.

      Być może, ale tutaj to raczej nie ma nic do rzeczy. Mi na przykład też się ta płyta bardzo nie podoba (Znaczy, nie podoba... Rozczarowany jestem. Nie tego się spodziewałem po debiucie...), a słuchałem jej na przemian z GY!BE... ;)

      Myślę, że bezpieczniej będzie przyjąć, że jest po prostu słabiutka...
              • ilhan Re: Mars Volta - 'Frances the Mute' 28.02.05, 19:27
                5 kawałków w 70 minut? Cóż, wziąwszy pod uwagę niespecjalny entuzjazm względem "De-loused" chyba się nie skuszę. Akurat nie należę do osobników, którzy będą się podniecać faktem nagrania przez kogoś ponad 30-minutowego utworu. Muzyka powinna przynajmniej w minimalnym stopniu być dla ludzi.
                • mameluch Re: Mars Volta - 'Frances the Mute' 28.02.05, 19:48
                  dokladnie. wlasnie dlatego mowilem o jakiejs formie sztuki dla sztuki. juz na
                  pierwszej bylo tego troche, a tu raczej przegieli. jutro chyba koncert w
                  Berlinie, ale chyba nikt z forumowiczow sie nie wybiera? czy moze Miecio jednak?
                  a samej plyty moze za kilka dni znow poslucham, bo od czasu pisania tej
                  nibyrecenzji jednak chyba ani razu nie znalazla sie w discmanie. teraz jade bez
                  ambicji wiekszych, ale za to milo (jak dla mnie) - Hole 'Live Through This':)
                • pagaj_75 Re: Mars Volta - 'Frances the Mute' 28.02.05, 21:09
                  ilhan napisał:

                  > Akurat nie należę do osobników, którzy będą się podniecać faktem nagrania
                  > przez kogoś ponad 30-minutowego utworu. Muzyka powinna przynajmniej
                  > w minimalnym stopniu być dla ludzi.

                  Ludzie są różni, Iluś. Bardzo różni.
                • cze67 do ilhana 01.03.05, 10:05
                  ilhan napisał:

                  > 5 kawałków w 70 minut? Cóż, wziąwszy pod uwagę niespecjalny entuzjazm
                  względem "De-loused" chyba się nie skuszę. Akurat nie należę do osobników,
                  którzy będą się podniecać faktem nagrania przez kogoś ponad 30-minutowego
                  utworu. Muzyka powinna przynajmniej w minimalnym stopniu być dla ludzi.

                  Drogi ilhanie, wyobraź sobie taka oto sytuację - wychodzi druga płyta jakiegoś
                  zespołu (powiedzmy The Ilhans), której to grupy pierwszy krążek Ci się podobał
                  a mnie nie, ponieważ grupa owa gra rodzaj muzyki, którego nie lubię, za którym
                  nie przepadam. W recenzji owej płyty dziennikarz napisał, że na płycie owej
                  przeważają "krótki, minutowe muzyczne perełki". Na co ja na FSF piszę coś
                  takiego: "phi, w minutę to nic ciekawego na pewno nie wyjdzie, to nie jest
                  muzyka dla prawdziwych koneserów. Porządny utwór musi mieć minimum pięć minut".

                  No chyba nie o taką dyskusję o muzyce walczyliśmy.
                  • ilhan Re: do ilhana 01.03.05, 13:46
                    Jesteście jacyś spięci i odbieracie to zbyt osobiście. Nie lubię zespołu Mars Volta z pierwszej płyty i z trudem wytrzymywałem tam do końca większości utworów, męczyło mnie "De-Loused", to nie jest koncepcja grania, która by mi odpowiadała. Naturalne jest, że gdy dowiaduję się o fakcie rozciągnięcia nowych kompozycji do zupełnie monstrualnych rozmiarów, nie wyrażam chęci zapoznania się z tym materiałem, ponieważ oczywiste wydaje mi się, że będzie to jeszcze mniej przystępne i niestrawne niż debiut. Przyznaję, że może wyraziłem się nieco złośliwie, ale wyluzujmy się panowie ;)
                    • cze67 Re: do ilhana 01.03.05, 16:09
                      Ja nie odbieram tego osobiście, bo Mars Volta wcale nie jest moim ulubionym
                      zespołem (bardzo mi się podobał ich debiut, i tyle, nie uznaję się za fanatyka
                      grupy i nie zamierzam jej bronić). Uważam jedynie, że pisanie PRZED
                      WYSŁUCHANIEM płyty, że będzie to (dla Ciebie) niestrawny album, jest
                      niestosowne, niezależnie od tego jakiego wykonawcy dotyczy. A dodawanie, że 30-
                      minutowe kawałki "nie są dla ludzi" to jednak niepotrzebne uogólnianie.
                        • kubasa Re: do ilhana 01.03.05, 21:40
                          tasiorka napisała:

                          > Ja sluchalam tej plyty i powiem, ze bardziej mi sie podoba niz pierwsza, ale
                          na
                          > pewno jest dla bardziej wymagajacego sluchacza.
                          > Tasiorka


                          Dla kogo? Co to znaczy "bardziej wymagajacy sluchacz"?
                            • pagaj_75 Re: do ilhana 02.03.05, 21:27
                              tasiorka napisała:

                              > "Bardziej wymagajacy" to taki ktoremu nie jest wszystko jedno czego slucha,
                              > ktory umie kontemplowac sluchana muzyke i ktory sie na niej zna.

                              Oj, będzie masakra.
                                  • roar Re: do ilhana 03.03.05, 15:50
                                    kubasa napisał:

                                    > > Napisze inaczej: "mniej wymagajacy" nie doceni :-)
                                    > > Tasiorka
                                    >
                                    > Pierdu pierdu

                                    A to podobno my jesteśmy spięci i odbieramy wypowiedzi zbyt osobiście. :D
                                      • tasiorka "...i chca o niej kulturalnie porozmawiac" 04.03.05, 15:20

                                        kubasa napisał:

                                        > Chlopaki, ziewam troche juz. Czy ja na teksty Tasiorki jakimis moralami
                                        > odpowiadam? Dopasowuje sie do konwencji :)

                                        Drogi Kubaso, gdybym ja sie dopasowala do Twojej konwencji, napisalabym Ci cos
                                        pismem obrazkowym. Formula "kulturalnej rozmowy o muzyce" z tytulu forum widac
                                        dotyczy tylko niektorych forumowiczow... Chyba ze masz o sobie tak wysokie
                                        mniemanie, ze uwazasz za stosowne sprowadzic rozmowce do parteru, by uznal Twoja
                                        jedynie sluszna racje.
                                        • kubasa Re: "...i chca o niej kulturalnie porozmawiac" 04.03.05, 16:52
                                          Wow. Dobra riposta, ale dalej upieram sie ze to ja sie dopasowalem do
                                          konwencji. Twoja wyraznie polegala na tym by podac kontrowersyjna, przyznajmy,
                                          teze bez zadnego uzasadnienia. A gdyby sie chciec do niej doczepiac to
                                          oczywiscie da sie ja latwo obalic. Mars Volta nie jest bowiem Cecilem Taylorem
                                          i mimo wszystko jest zespolem masowym. Uznasz, ze wszyscy ci sluchacze sa
                                          wyrafinowanymi melomanami? Ale ze przeciez mi sie nie chce czekac pieciu dni na
                                          Twoja odpowiedz to od razu wyjasnie sobie pewna watpliwosc, ktorej nie mam. Tak
                                          wiem, chodzilo Ci o to ze oprocz tej calej, w Twoim mniemaniu pewnie znakomitej
                                          sfery hmm... emocjonalnej muzyka Mars Volty proponuje nowatorskie rozwiazania.
                                          Wiec jakie?
                                          • tasiorka Re: "...i chca o niej kulturalnie porozmawiac" 04.03.05, 17:00
                                            Wiesz, nie chodzi o riposte, tylko o poziom dyskusji. Brak argumentacji
                                            zastapiony czyms co w realu wygladaloby jak robienie glupich min albo
                                            gowniarskie pokazywanie srodkowego palca nie bardzo robi na mnie wrazenie,
                                            najwyzej mnie wprawia w zaklopotanie. Ciekawe ze taka osoba jak Ty sie afiszuje
                                            ze swoim chamstwem i wymawia sie "dostrajaniem do konwencji" (czyt. "znizaniem
                                            sie do poziomu idiotki, ktora osmiela sie miec wlasne zdanie").

                                            Nie napisalam, ze nowa plyta MV i ze ich muzyka proponuje nowatorskie
                                            rozwiazania, tylko ze w przeciwienstwie do dosc przystepnej pierwszej plyty
                                            druga, mimo braku przystepnosci, podoba mi sie bardziej. Wiem ze pojecie
                                            "przystepnosc w wypadku muzyki MV jest bardzo wzgledne, ale skoro tyle osob
                                            przesluchalo i zachwycilo sie pierwszym albumem to znacyz ze w jakims sensie byl
                                            przystepny. A drugi juz nie jest. Moze nie wszyscy musza lubic taka konwencje,
                                            ale jak napisalam mi bardziej podchodzi muzyka z drugiego albumu studyjnego niz
                                            z pierwszego. I zadne Twoje "smieszne" komentarze nie zmienia mojej opinii.
                                            Chyba sama lepiej wiem co mi sie podoba, nie?
                                                • kubasa Re: "dostroje sie" do konwencji 04.03.05, 17:34
                                                  tasiorka napisała:

                                                  > O, widze ze urazilam dume znawcy muzy wszelakiej. Nie martw sie, kiedys sie
                                                  > wyrobisz. A na razie pozostaje tylko "pierdu pierdu"...
                                                  >

                                                  Do rzeczy albo zaczne kasowac (dopoki mi Cze nie zabierze tej opcji).
                                                  • tasiorka nadal kulturalnie dyskutujemy 04.03.05, 17:44
                                                    Coz za szantaz... najpierw skasuj swoje wyglupy, bo powinienes sie ich wstydzic.

                                                    Napisalam juz nt bardziej i mniej wymagajacego sluchacza. Plyta masowa trafia w
                                                    gusta mniej wymagajacego, a plyta bardziej wysmakowana i trudniejsza trafia do
                                                    sluchaczy bardziej wymagajacych. Oczywiscie nie jest to sytuacja ktora ma
                                                    miejsce zawsze bo wiadomo ze gusta sa rozne i kazdy moze inaczej ocenic powstale
                                                    dzielo. Jednym sie nie spodoba, ale komus na pewno tak.


                                                    I jeszcze prywatnie:
                                                    Zdaje sie, Kubaso, ze nie akceptujesz faktu, ze ktos ma swoje wlasne zdanie. Co
                                                    gorsza, osmielilam sie miec zdanie inne niz Ty, uwazajacy sie za Alfe i Omege.
                                                    Arogancko odpisujesz na moje posty, a potem szantazujesz mnie kasowaniem tego,
                                                    co napisalam. Najwyrazniej nie umiesz opanowac swoich emocji i pisanie na forum
                                                    ze slowem "kulturalnie" chyba Ci nie wychodzi najlepiej. Nie mam ochoty z Toba
                                                    dyskutowac, jeszcze nie dojrzales do tego, bardzo mi przykro.
                                                  • cze67 Re: "dostroje sie" do konwencji 04.03.05, 23:19
                                                    kubasa napisał:

                                                    > Do rzeczy albo zaczne kasowac (dopoki mi Cze nie zabierze tej opcji).

                                                    Drogi kubaso, nie zamierzam odbierać Ci owej opcji, ale uważam, że w tej
                                                    dyskusji groźba jej użycia była niepotrzebna.
                                              • mmakowski Re: erystyka 04.03.05, 17:53
                                                Z tego, ze Tasiorka napisala, iz nowa plyta MV przeznaczona jest dla bardziej
                                                wymagajacych sluchaczy nie wynika, ze jak sie komus album nie podoba, to jest
                                                mniej wymagajacy. Zatem, drogi Kubaso, jesli poczules sie urazony, to albo masz
                                                problemy z rozumieniem tekstu pisanego, albo z logicznym rozumowaniem. Jesli zas
                                                sformulowanie to Cie nie dotknelo, to najwyrazniej radosc sprawia Ci
                                                bezproduktywne bicie piany i prowokowanie.


                                                > > I zadne Twoje "smieszne" komentarze nie zmienia mojej opinii.
                                                > > Chyba sama lepiej wiem co mi sie podoba.
                                                >
                                                > To skoro jedynie chcialas powiedziec ze Ci sie podoba to po co te uwagi o
                                                > bardziej i mniej wymagajacych sluchaczach?

                                                A gdzie Tasiorka twierdzi, ze chciala jedynie powiedziec, iz jej sie podoba?
                                                Znow problem z rozumieniem tekstu? Przeciez w poscie, na ktory odpowiadales, bylo:

                                                > Wiem ze pojecie
                                                > przystepnosc w wypadku muzyki MV jest bardzo wzgledne, ale skoro tyle osob
                                                > przesluchalo i zachwycilo sie pierwszym albumem to znacyz ze w jakims sensie
                                                > byl przystepny. A drugi juz nie jest.

                                                Czyli (tlumaczac z polskiego na polski) chodzilo o wyrazenie pogladu, ze nowy
                                                album jest trudniejszy w odbiorze niz poprzedni, zatem sluchaczom mniej
                                                wymagajacym moze sie nie spodobac.
                                                • tasiorka Uff 04.03.05, 17:56
                                                  Dziekuje, juz myslalam, ze Kubasa mi zacznie wyrywac paznokcie, zebym tylko
                                                  przyznala mu racje. Nie chcialam nikogo urazic, a jesli ktos sie uznal za
                                                  sluchacza "bardziej wymagajacego" to chyba dobrze?
                                                  Tasiorka
                                                • ethan26 Re: erystyka 04.03.05, 18:12
                                                  no ale oni są uzależnieni i myślę że te muzyczne eksperymenty wynikają z ich
                                                  ćpania przy okazji sesji, tak jak i solowa płyta omara... i na obu jest kilka
                                                  fajnych motywów (nie przeczę), ale one rozpływają się, nie poprzez świadome
                                                  granie tylko poprzez używki... ja życzę wyjścia im na prostą... jednak żadnego
                                                  intelektualizmu w tym graniu nie widzę, a to że jest tu objaw jakiejś
                                                  genialności jest dorabianiem filozofii przez fanów (fanatyków??), których wolta
                                                  ma wielu... uwielbienie danej muzyki nie jest złe, gorzej tylko jak ktoś nie
                                                  dostrzega że jego ulubiony zespół nagrał słabą płytę, vide strokes czy właśnie
                                                  MV... choć nikomu nie zabieram prawa do rozkoszowania się tą muzyką... niewiele
                                                  pochlebnych opinii słyszałem jednak na temat tego albumu z ust tych którym
                                                  muzyka MV jest obojętna... wolę jednak starę dobre at the drive-in... a jak
                                                  poszukująca muzyka to na dziś przewidziałem aarkticę i słuchaną właśnie calle :)
                                                  • roar Re: erystyka 05.03.05, 12:46
                                                    > jednak żadnego intelektualizmu w tym graniu nie widzę

                                                    Ja również.

                                                    > a to że jest tu objaw jakiejś genialności jest dorabianiem filozofii przez
                                                    > fanów (fanatyków??)

                                                    ...żadnej filozofii również nie widzę. Jeśli jestem fanem (fanatykiem), to jest chyba oczywiste, że uważam, że muzyka mojego idola jest genialna.

                                                    > których wolta ma wielu...

                                                    I fajnie. :)

                                                    > gorzej tylko jak ktoś nie dostrzega że jego ulubiony zespół nagrał słabą płytę

                                                    ...to ewidentnie nie do mnie, ale pozwolę sobie tylko zauważyć, że jeśli ktoś nie dostrzegam, że płyta jest słaba, to znaczy, że dla niego jest dobra, a więc powyższe stwierdzenie spokojnie mogę odczytać "gorzej, jak ktoś lubi 'Frances the Mute'".

                                                    > niewiele pochlebnych opinii słyszałem jednak na temat tego albumu z ust tych
                                                    > którym muzyka MV jest obojętna...

                                                    No i dobrze. Osobiście nie mam zaufania do osób, które wyrażają pochlebne opinie o muzyce, która jest im obojętna.


                                                    ...bo ja tak ogólnie to mam już dość czytania, że fani Mars Volty są jacyś nienormalni, bo zachowują się w stosunku do tego zespołu tak, jak fani innych zespołów w stosunku do tychże. Tudzież że sama Mars Volta jest nienormalna, bo nagrywa muzykę taką, jaką chce, zamiast się oglądać na krytyków (krytykantów??). I że ogólnie jestem wielbłądem.
                                • mameluch Re: do ilhana 02.03.05, 23:25
                                  wlasnie to mnie najbardziej mierzi w ich muzyce - ze chca jakby troche na sile
                                  byc tak odbierani, zeby z kazdego fragmentu muzyki wylewala sie jakas
                                  intelektualna czastka. tylko czemu wydaje mi sie to nieszczere i robione na
                                  sile? pewnie ciagle ciagnie sie za mna wzgledna prostota ATDI. to tak jak z
                                  ksiazka, zbytnie nagromadzenie perelek jezykowych obrzydza lekture zamiast
                                  wciagac (o sobie mowie, zeby nie bylo ze probuje formulowac jakies prawdy
                                  generalne), przeszkadza. natomiast jezyk zwykly, w ktorym co jakis czas pojawia
                                  sie diament do ktorego mozna wracac i zachwycac sie za kazdym razem zostaje
                                  dluzej w glowie. wole jedno takie diamentowe uderzenie niz sto perelek
                                  upychanych w kazdym kacie na sile.
                  • kubasa Re: Mars Volta - 'Frances the Mute' 01.03.05, 14:50
                    pagaj_75 napisał:

                    > ilhan napisał:
                    >
                    > > 5 kawałków w 70 minut?
                    >
                    > Tak jeszcze dodam: polecam nowego Metheny'ego. Na płycie jest jeden kawałek
                    > trwający 68 minut. Tam dopiero jest nad czym się znęcać i wybrzydzać! ;)
                    >
                    A coz to ma do rzeczy?
                    • pagaj_75 Re: Mars Volta - 'Frances the Mute' 01.03.05, 15:10
                      kubasa napisał:

                      > A coz to ma do rzeczy?

                      Wiele. Ilhan zaczyna wyciągać wnioski typu "muzyka powinna być dla ludzi" na
                      podstawie faktu, że na płycie MV jest tylko 5 długich utworów. No to
                      najwyraźniej ja jestem jakimś mutantem, bo łykam "The Way Up" zupełnie
                      bezproblemowo, pomimo tego że to tylko jeden 68-minutowy kawałek. Trzymając się
                      argumentacji Ilhana, nowy album PMG (a także "Frances") został nagrany przez
                      nie-ludzi dla nie-ludzi.
                      • kubasa Re: Mars Volta - 'Frances the Mute' 01.03.05, 15:15
                        pagaj_75 napisał:

                        > kubasa napisał:
                        >
                        > > A coz to ma do rzeczy?
                        >
                        > Wiele. Ilhan zaczyna wyciągać wnioski typu "muzyka powinna być dla ludzi" na
                        > podstawie faktu, że na płycie MV jest tylko 5 długich utworów.

                        Dobrze, ze dodales ze na plycie Mars Volty. Bo to wszystko wyjasnia. Z faktu ze
                        utwor trwa 15 minut nie wynika tyle ile z tego ze utwor Mars Volty tyle trwa.
                        • pagaj_75 Re: Mars Volta - 'Frances the Mute' 01.03.05, 15:21
                          kubasa napisał:

                          > Dobrze, ze dodales ze na plycie Mars Volty. Bo to wszystko wyjasnia. Z faktu ze
                          > utwor trwa 15 minut nie wynika tyle ile z tego ze utwor Mars Volty tyle trwa.

                          Ze zdania "muzyka powinna być dla ludzi" nie wynika, że autorowi chodzi muzykę
                          Mars Volty.
                          • ilhan Re: Mars Volta - 'Frances the Mute' 01.03.05, 15:25
                            pagaj_75 napisał:

                            > Ze zdania "muzyka powinna być dla ludzi" nie wynika, że autorowi chodzi muzykę
                            > Mars Volty.

                            Wciąż, znajdujemy się w wątku o Mars Volcie, więc jest to poniekąd naturalne, że pisząc o 30-minutowym utworze mam na myśli właśnie ten zespół.
                            • pagaj_75 Re: Mars Volta - 'Frances the Mute' 01.03.05, 15:28
                              ilhan napisał:

                              > Wciąż, znajdujemy się w wątku o Mars Volcie, więc jest to poniekąd naturalne,
                              > że pisząc o 30-minutowym utworze mam na myśli właśnie ten zespół.

                              A ja odebrałem to jako niepokojące przejście od pewnego szczególnego przypadku
                              do uogólnienia.

                              PS. No macie co chcieliśta, chopaki: jest dyskusja.
                              • lukas_log Re: Mars Volta - 'Frances the Mute' 01.03.05, 17:14
                                >
                                > A ja odebrałem to jako niepokojące przejście od pewnego szczególnego przypadku
                                > do uogólnienia.

                                Mysle,ze jesli ktos wyrosl na konwencji piosenkowej,bedzie mial problemy z
                                zakaceptowaniem dluzszych kawalkow niezaleznie czy takowe zaprezentuje The Mars
                                Volta czy inny Genesis ;-).Chyba ,ze nagle ulubieniec owego antagonisty takowy
                                utwor nagra.Wtedy maly dysonans poznawczy sie tworzy ;-)Coz,przypominaja mi sie
                                dyskusje na FM.
                                • kubasa Re: Mars Volta - 'Frances the Mute' 01.03.05, 17:19
                                  lukas_log napisał:

                                  > >
                                  > > A ja odebrałem to jako niepokojące przejście od pewnego szczególnego przy
                                  > padku
                                  > > do uogólnienia.
                                  >
                                  > Mysle,ze jesli ktos wyrosl na konwencji piosenkowej,bedzie mial problemy z
                                  > zakaceptowaniem dluzszych kawalkow niezaleznie czy takowe zaprezentuje The
                                  Mars
                                  >
                                  > Volta czy inny Genesis ;-).Chyba ,ze nagle ulubieniec owego antagonisty
                                  takowy
                                  > utwor nagra.Wtedy maly dysonans poznawczy sie tworzy ;-)Coz,przypominaja mi
                                  sie
                                  >
                                  > dyskusje na FM.

                                  Mysle, ze nie masz racji.
                                    • janek0 Re: Mars Volta - 'Frances the Mute' 02.03.05, 22:12
                                      lukas_log napisał:

                                      > > Mysle, ze nie masz racji.
                                      >
                                      > A ja mysle,ze mam ;-)
                                      A właśnie, że nie masz, bo tu o nie długość chodzi, tylko o to, co się z tym robi ;)

                                      Podam taki przykład: słuchałem dzisiaj Pawn Hearts Van Der Graafa, płyty, która
                                      jak wiadomo, składa się z trzech utworów, i trwa coś 50 minut =]. Więcej nie
                                      posłucham, bo kompletnie nie wiem (ani nie czuję) o co chodzi - dlaczego artyści
                                      w utworze "lemmnigs" (11 minut) zmieniają tempo szesnaście razy i zaczynają grać
                                      czterdzieści sześć różnych kawałków, z których żadnego nie rozwijają. Równie
                                      dobrze, ten utwór można byłoby podzielić na pięć, i wydać na różnych płytach -
                                      nikt by nie zauważył, że poszczególne częśći mają ze sobą cokolwiek wspólnego.
                                      Tzw. przekaz kompletnie zginął. Potem słuchałem płyty Tago Mago Can, która
                                      zawiera, jak wiadomo, utwór "Halleluwah", trwający minut 18. Tu nic nie ginie,
                                      mimo że melodii też jest z piętnaście. A nie ginie dlatego, że są one połączone
                                      ze sobą w ciekawy sposób, w dodatku wszystkie fragmenty utworu łączy
                                      charakterystyczny "beat". Van der Graaf nagrał, w efekcie czego dowiedział się,
                                      co chciał nagrać, a Can najpierw wiedział, a potem nagrał.

                                      Uff, chciałem powiedzieć, że jak ktoś przynudza, to przynudza.
                                      • pagaj_75 Re: Mars Volta - 'Frances the Mute' 02.03.05, 22:20
                                        janek0 napisał:

                                        > w utworze "lemmnigs" (11 minut) zmieniają tempo szesnaście razy i zaczynają grać
                                        > czterdzieści sześć różnych kawałków, z których żadnego nie rozwijają.

                                        chyba słuchałeś innych lemingów niż ja. nie przypominam tam sobie czterdziestu
                                        sześciu różnych kawałków. dla mnie to bardzo logicznie skonstruowany utwór ze
                                        spinającym wszystko powracającym tematem głównym.
                                        • janek0 Re: Mars Volta - 'Frances the Mute' 02.03.05, 22:59
                                          pagaj_75 napisał:

                                          > chyba słuchałeś innych lemingów niż ja. nie przypominam tam sobie czterdziestu
                                          > sześciu różnych kawałków. dla mnie to bardzo logicznie skonstruowany utwór ze
                                          > spinającym wszystko powracającym tematem głównym.

                                          przesłuchałem jeszcze raz.

                                          naliczyłem 21 "oczywistych" zmian tempa i/lub melodii (albo "napoczęć"
                                          improwizacji czy cokolwiek to jest), pomijam momenty polirytmiczne i
                                          eksperymenty aranżacyjne. nawet tekst przeczytałem. wiem o co chodzi z
                                          lemmingami, i o czym jest utwór, i co próbuje się osiągnąć przez te wszystkie
                                          manewry, ale za cholerę nie dostrzegam logiki o której piszesz. strasznie to mi
                                          się nadęte wydaje i przekombinowane - jak gustaw holoubek który cały czas wali
                                          na najwyższym rejestrze, w sumie bez powodu.
                                          • pagaj_75 Re: Mars Volta - 'Frances the Mute' 02.03.05, 23:39
                                            janek0 napisał:

                                            > naliczyłem 21 "oczywistych" zmian tempa i/lub melodii

                                            no i co z tego? nie każda zmiana tempa oznacza od razu rozpoczęcie czegoś
                                            nowego. bywają melodie, które są zestawiane z krótkich kontrastujących
                                            fragmentów. tak się dzieje min. w środkowej części Lemingów.

                                            > za cholerę nie dostrzegam logiki o której piszesz.

                                            zbytnio skupiasz się na szczegółach, a tak naprawdę ten utwór ma bardzo prostą
                                            konstrukcję: wstęp, przedstawienie głównego tematu, odmienny w charakterze temat
                                            drugi rozwinięty w improwizację, która przechodzi z powrotem w temat główny
                                            kończący się trochę nietypową kodą. czyli mamy tu właściwie do czynienia z tzw.
                                            rondem.
                                            jeszcze wyraźniej ta logika objawia się w kolejnym utworze z "pawn hearts" -
                                            "man-erg", który ma wręcz klasyczną budowę sonaty.

                                            > się nadęte wydaje i przekombinowane

                                            a to już, widzisz, zależy od tego gdzie sobie człowiek ustawi granicę od której
                                            zaczyna się przekombinowanie. ja bardzo lubię takie kombinowanie i nie sprawia
                                            mi żadnego bólu słuchanie czegoś takiego. wręcz przeciwnie, lubię rozgryzać
                                            takie łamigłówki. co do nadętości - jestem nawet skłonny się zgodzić, ale jakoś
                                            przymykam na to oko w obliczu zalet :P
                                            • janek0 Re: Mars Volta - 'Frances the Mute' 03.03.05, 00:14
                                              pagaj_75 napisał:

                                              > > naliczyłem 21 "oczywistych" zmian tempa i/lub melodii
                                              > no i co z tego? nie każda zmiana tempa oznacza od razu rozpoczęcie czegoś
                                              > nowego. bywają melodie, które są zestawiane z krótkich kontrastujących
                                              > fragmentów. tak się dzieje min. w środkowej części Lemingów.
                                              no nic, napisałeś że to spójny utwór. rozumiem, że można coś zbudować na
                                              kontraście, tylko że oprócz kontrastu trzeba jeszcze COŚ zbudować. nawet
                                              potrafię sobie wyobrazić, że coś się buduje na kompletnym braku struktury, jak
                                              we free-jazzie. tylko to wszystko musi czemuś służyć, bo inaczej jest, jak, za
                                              przeproszeniem, filmy greenawaya - rozwiązuje się łamigłówkę po to, żeby na
                                              końcu się okazało, że celem rozwiązywania łamigłówki jest rozwiązanie
                                              łamigłówki. raz można, ale potem brak treści robi się ogólnie irytujący, a w
                                              szczegółach nudny.

                                              poza tym, do muzyki nie można tak całkowicie intelektualnie podchodzić.

                                              > > za cholerę nie dostrzegam logiki o której piszesz.
                                              > zbytnio skupiasz się na szczegółach, a tak naprawdę ten utwór ma bardzo prostą
                                              > konstrukcję: wstęp, przedstawienie głównego tematu, odmienny w charakterze
                                              > temat drugi rozwinięty w improwizację, która przechodzi z powrotem w temat główny
                                              > kończący się trochę nietypową kodą. czyli mamy tu właściwie do czynienia z tzw.
                                              > rondem.
                                              > jeszcze wyraźniej ta logika objawia się w kolejnym utworze z "pawn hearts" -
                                              > "man-erg", który ma wręcz klasyczną budowę sonaty.
                                              no, to mi akurat przyszło do głowy. rodzice mnie w dzieciństwie "dręczyli"
                                              muzyką klasyczną, to coś tam wiem. tylko powiedz mi, jaki jest związek między
                                              formą ronda a pierwszoosobową opowieścią o lemingach skaczących ze skały ? że
                                              niby odzwierciedla to powtarzalność losu tychże zwierzątek ? albo powtarzalność
                                              wszechbytu ? :)

                                              no bez jaj.
                                              • pagaj_75 Re: Mars Volta - 'Frances the Mute' 03.03.05, 10:45
                                                janek0 napisał:

                                                > no nic, napisałeś że to spójny utwór. rozumiem, że można coś zbudować na
                                                > kontraście, tylko że oprócz kontrastu trzeba jeszcze COŚ zbudować. nawet
                                                > potrafię sobie wyobrazić, że coś się buduje na kompletnym braku struktury, jak
                                                > we free-jazzie.

                                                tylko, że "lemingi" ową strukturę posiadają i jest ona, jak Ci pokazałem dość
                                                przejrzysta. treść również występuje, ale rozumiem, że niektórym trzeba podać
                                                wszystko na talerzu.

                                                > poza tym, do muzyki nie można tak całkowicie intelektualnie podchodzić.

                                                1) dlaczego nie? bo Ty tak twierdzisz?
                                                2) o ile mnie pamięć nie myli to Ty zacząłeś pierwszy rozbierać ten utwór na
                                                czynniki pierwsze, stosując chłodną intelektualną analizę.
                                                3) pierwszy raz tą płytę usłyszałem kiedy jeszcze nie miałem specjalnego pojęcia
                                                co to rondo, sonata i suita. a i tak mi się spodobała, zupełnie intuicyjnie. po
                                                prostu zadziałały na mnie emocje, które są w tej muzyce, które wtedy zgrały się
                                                z moimi. dzisiaj trochę inaczej na to patrzę, ale mimo wszystko uważam, że to
                                                genialny album, nie tylko z sentymentu. jeśli na Ciebie te emocje nie działają
                                                to trudno, co ja na to poradzę?

                                                > no, to mi akurat przyszło do głowy. rodzice mnie w dzieciństwie "dręczyli"
                                                > muzyką klasyczną, to coś tam wiem.

                                                może Ci uraz jakiś pozostał? :) bo to by wiele wyjaśniało.

                                                > tylko powiedz mi, jaki jest związek między
                                                > formą ronda a pierwszoosobową opowieścią o lemingach skaczących ze skały?

                                                1) skoro pomyślałeś o rondzie, to nie przyszło Ci do głowy, że wbrew pozorom to
                                                nie jest utwór o lemingach? że one są tylko metaforą czegoś/kogoś innego?
                                                2) "podmiot liryczny" powraca w ostatniej zwrotce do rozważań z pierwszej (choć
                                                dochodzi do odmiennych wniosków niż na początku) więc logicznym jest, że powraca
                                                temat z pierwszej części. lemingi nie mają tu nic (lub niewiele) do rzeczy.

                                                > no bez jaj.

                                                i vice versa.
                                                • janek0 Re: Mars Volta - 'Frances the Mute' 03.03.05, 11:34
                                                  pagaj_75 napisał:

                                                  > > no nic, napisałeś że to spójny utwór. rozumiem, że można coś zbudować na
                                                  > > kontraście, tylko że oprócz kontrastu trzeba jeszcze COŚ zbudować. nawet
                                                  > > potrafię sobie wyobrazić, że coś się buduje na kompletnym braku struktury
                                                  > , jak
                                                  > > we free-jazzie.
                                                  > tylko, że "lemingi" ową strukturę posiadają i jest ona, jak Ci pokazałem dość
                                                  > przejrzysta. treść również występuje, ale rozumiem, że niektórym trzeba podać
                                                  > wszystko na talerzu.
                                                  ale o co chodzi ? przecież napisałem, że się zgadzam z twierdzeniem, że jest tam
                                                  struktura, tylko, że nie widzę sensu jaki się w tym kryje. a jeśli jakiś
                                                  dostrzegam, to jest on kompletnie bez sensu (że tak powiem).

                                                  > > poza tym, do muzyki nie można tak całkowicie intelektualnie podchodzić.
                                                  > 1) dlaczego nie? bo Ty tak twierdzisz?
                                                  bo gdyby tak robić, to znaczna większość muzyki by nie miała racji bytu. od
                                                  mozarta do punkrocka.

                                                  > 2) o ile mnie pamięć nie myli to Ty zacząłeś pierwszy rozbierać ten utwór na
                                                  > czynniki pierwsze, stosując chłodną intelektualną analizę.
                                                  bo mi powiedziałeś, że (1) jest tam struktura, która (2) ma sens. z (1) się
                                                  zgodziłem, z (2) się nadal nie zgadzam. zresztą, jedną rzeczą są emocje związane
                                                  z muzyką, a inną zupełnie rozmawianie o nich (albo i analizowanie).

                                                  > 3) pierwszy raz tą płytę usłyszałem kiedy jeszcze nie miałem specjalnego pojęci
                                                  > a
                                                  > co to rondo, sonata i suita. a i tak mi się spodobała, zupełnie intuicyjnie. po
                                                  > prostu zadziałały na mnie emocje, które są w tej muzyce, które wtedy zgrały się
                                                  > z moimi. dzisiaj trochę inaczej na to patrzę, ale mimo wszystko uważam, że to
                                                  > genialny album, nie tylko z sentymentu. jeśli na Ciebie te emocje nie działają
                                                  > to trudno, co ja na to poradzę?

                                                  Zupełnie.

                                                  > > no, to mi akurat przyszło do głowy. rodzice mnie w dzieciństwie "dręczyli
                                                  > "
                                                  > > muzyką klasyczną, to coś tam wiem.
                                                  > może Ci uraz jakiś pozostał? :) bo to by wiele wyjaśniało.
                                                  nie. napisałem to, bo to ma wpływ na to, jak odbieram muzykę, i dzięki temu mało
                                                  rzeczy mnie zniechęca tylko dlatego, że są skomplikowane.

                                                  > > tylko powiedz mi, jaki jest związek między
                                                  > > formą ronda a pierwszoosobową opowieścią o lemingach skaczących ze skały?
                                                  > 1) skoro pomyślałeś o rondzie, to nie przyszło Ci do głowy, że wbrew pozorom to
                                                  > nie jest utwór o lemingach? że one są tylko metaforą czegoś/kogoś innego?

                                                  no właśnie mi przyszło (czemu dałem wyraz w poprzednim poście), i właśnie
                                                  dlatego napisałem niżej "no bez jaj".

                                                  > 2) "podmiot liryczny" powraca w ostatniej zwrotce do rozważań z pierwszej (choć
                                                  > dochodzi do odmiennych wniosków niż na początku) więc logicznym jest, że powrac
                                                  > a
                                                  > temat z pierwszej części. lemingi nie mają tu nic (lub niewiele) do rzeczy.

                                                  "tkwi w tym urokliwa metafora". yeah.

                                                  > > no bez jaj.
                                                  > i vice versa
                                                  ke ?
                                                  • pagaj_75 Re: Mars Volta - 'Frances the Mute' 03.03.05, 13:16
                                                    janek0 napisał:

                                                    > ale o co chodzi ? przecież napisałem, że się zgadzam z twierdzeniem, że jest tam
                                                    > struktura, tylko, że nie widzę sensu jaki się w tym kryje. a jeśli jakiś
                                                    > dostrzegam, to jest on kompletnie bez sensu (że tak powiem).

                                                    dla mnie ma sens - struktura muzyczna jest ściśle związana ze strukturą tekstu
                                                    (a nie koniecznie z jego treścią, jak to usilnie usiłujesz się dopatrzeć). nie
                                                    wiem w jaki sposób powstały "lemingi". być może na początku był tekst, do
                                                    którego potem była dopisywana muzyka i wszelkie środki wyrazu użyte w tym
                                                    utworze (te zmiany tempa i dynamiki) są podporządkowane owej strukturze tekstu
                                                    oraz emocjom jakie on niesie. co w tym jest bezsensownego? nie jest to nic
                                                    nowego. między innymi (bo nie tylko) dlatego w muzyce dziewiętnastego i
                                                    dwudziestego wieku pojawiły się zaczerpnięte z muzyki ludowej środki typu
                                                    nieregularne i zmienne metrum, polirytmia itd. miało to zbliżyć dynamikę muzyki
                                                    do dynamiki tekstu o nieregularnej strukturze, czy też po prostu mowy ludzkiej.

                                                    > bo gdyby tak robić, to znaczna większość muzyki by nie miała racji bytu. od
                                                    > mozarta do punkrocka.

                                                    być może czegoś nie rozumiem: dlaczego?

                                                    > > jeśli na Ciebie te emocje nie działają to trudno, co ja na to poradzę?
                                                    >
                                                    > Zupełnie.

                                                    No i w tym momencie dyskusja staje na tradycyjnym "kwestia gustu".

                                                    > > 1) skoro pomyślałeś o rondzie, to nie przyszło Ci do głowy, że wbrew pozo
                                                    > rom to
                                                    > > nie jest utwór o lemingach? że one są tylko metaforą czegoś/kogoś innego?
                                                    >
                                                    > no właśnie mi przyszło (czemu dałem wyraz w poprzednim poście), i właśnie
                                                    > dlatego napisałem niżej "no bez jaj".

                                                    ale to jest Twoja hipoteza, że budowa tego kawałka ma coś wspólnego z opowieścią
                                                    w tekście. ja nigdy niczego takiego nie sugerowałem. a na przekonujący
                                                    (oczywista dla mnie) przykład takiego związku ty odpowiadasz kpiąco (i
                                                    bynajmniej nie konstruktywnie):

                                                    > "tkwi w tym urokliwa metafora". yeah.

                                                    więc się nie dziw, że ja również odpowiadam "no bez jaj".
                                                  • janek0 Re: Mars Volta - 'Frances the Mute' 03.03.05, 20:13
                                                    pagaj_75 napisał:

                                                    > > ale o co chodzi ? przecież napisałem, że się zgadzam z twierdzeniem, że j
                                                    > est tam
                                                    > > struktura, tylko, że nie widzę sensu jaki się w tym kryje. a jeśli jakiś
                                                    > > dostrzegam, to jest on kompletnie bez sensu (że tak powiem).
                                                    > dla mnie ma sens - struktura muzyczna jest ściśle związana ze strukturą tekstu
                                                    > (a nie koniecznie z jego treścią, jak to usilnie usiłujesz się dopatrzeć). nie
                                                    > wiem w jaki sposób powstały "lemingi". być może na początku był tekst, do
                                                    > którego potem była dopisywana muzyka i wszelkie środki wyrazu użyte w tym
                                                    > utworze (te zmiany tempa i dynamiki) są podporządkowane owej strukturze tekstu
                                                    > oraz emocjom jakie on niesie. co w tym jest bezsensownego?
                                                    a czy ja mówie że jest to z zasady bezsensowne ? po prostu nie widzę sensu w
                                                    rozbudowywaniu formy, jeśli treści (vel przekaz), które ona zawiera są nikłe,
                                                    albo ich nie ma wcale. razi mnie to, zwłaszcza jeśli dysonans między jednym a
                                                    drugim jest tak wielki, jak w tym utworze.

                                                    > > bo gdyby tak robić, to znaczna większość muzyki by nie miała racji bytu.
                                                    > od
                                                    > > mozarta do punkrocka.
                                                    > być może czegoś nie rozumiem: dlaczego?
                                                    bo (moim zdaniem) muzykę się odczuwa, a nie tylko analizuje.

                                                    > > > 1) skoro pomyślałeś o rondzie, to nie przyszło Ci do głowy, że wbre
                                                    > w pozo
                                                    > > rom to
                                                    > > > nie jest utwór o lemingach? że one są tylko metaforą czegoś/kogoś i
                                                    > nnego?
                                                    > >
                                                    > > no właśnie mi przyszło (czemu dałem wyraz w poprzednim poście), i właśnie
                                                    > > dlatego napisałem niżej "no bez jaj".
                                                    >
                                                    > ale to jest Twoja hipoteza, że budowa tego kawałka ma coś wspólnego z opowieści
                                                    > ą
                                                    > w tekście. ja nigdy niczego takiego nie sugerowałem. a na przekonujący
                                                    > (oczywista dla mnie) przykład takiego związku ty odpowiadasz kpiąco (i
                                                    > bynajmniej nie konstruktywnie):
                                                    a co w tym jest niekonstruktywnego ? po prostu stwierdzam (jeszcze raz) że nie
                                                    znajduję tu przekazu, który by odpowiadał rozmachowi formy. nawet więcej powiem
                                                    - w ogóle nie ma takich treści, które można byłoby przekazać w takiej formie
                                                    unikając przesady - jeśli pamiętasz ten cycat, to dotyczył on właśnie takiej
                                                    sytuacji.

                                                    naprawdę pagaju, nie kieruję tego do ciebie osobiście, bo pewno każdy odbiera to
                                                    inaczej, ale mówię to, co myślę. i już.
                                                    --
                                                    Zusy fikusy na rękach kaktusy,
                                                    Porno fotosy, do sądu donosy,
                                                    I tak zawsze było...
                                                    Ja się troszeczkę wstydzę, przepraszam !
                                                  • pagaj_75 Re: Mars Volta - 'Frances the Mute' 04.03.05, 13:38
                                                    janek0 napisał:

                                                    > naprawdę pagaju, nie kieruję tego do ciebie osobiście, bo pewno każdy odbiera to
                                                    > inaczej, ale mówię to, co myślę. i już.

                                                    ależ janku, ja tego osobiście nie traktuję. po prostu koledzy ilhan i kubasa,
                                                    tudzież aimarek, tęsknią za takimi dyskusjami, więc staram się (jako dobry
                                                    kolega ;)) wstrzelić w zapotrzebowanie, przy okazji pokazując, że takie wymiany
                                                    poglądów zawsze będą kończyły się stwierdzeniem, że 'każdy odbiera to inaczej'.
                                                    i luz.

                                                    pis & rispekt :)
                                                  • tasiorka Re: Mars Volta - 'Frances the Mute' 04.03.05, 17:28
                                                    No wlasnie, kazdy odbiera to inaczej. Zastanawia tylko zacieklosc osob, ktore
                                                    nie zrozumialy badz nie spodobala im sie druga plyta MV i staraja sie udowodnic
                                                    reszcie swiata, ze popelnia wielki blad, sluchajac jej. Jesli zespol trafil do
                                                    jakiejs czesci sluchaczy, to dobrze. Nikt przeciez nikomu nie kaze sluchac
                                                    niczego na sile :-)))
                      • ilhan Re: Mars Volta - 'Frances the Mute' 01.03.05, 15:16
                        Ale przecież Metheny to zupełnie inna bajka niż Mars Volta, więc jest to wypaczające uproszczenie. Dla mnie porcja pięciu średnio piętnastominutowych kawałków w ciężkostrawnej marsvoltowej konwencji wygląda na coś jedynie dla hardkorowych fanów.
                        • roar Re: Mars Volta - 'Frances the Mute' 01.03.05, 17:07
                          ilhan napisał:

                          > Ale przecież Metheny to zupełnie inna bajka niż Mars Volta, więc jest to
                          > wypaczające uproszczenie. Dla mnie porcja pięciu średnio piętnastominutowych
                          > kawałków w ciężkostrawnej marsvoltowej konwencji wygląda na coś jedynie dla
                          > hardkorowych fanów.

                          Ilhanie, ale dla ciebie również porcja pięciu trzyminutowych kawałków w marsvoltowej konwencji byłaby ciężkostrawna.
                          • ilhan Re: Mars Volta - 'Frances the Mute' 01.03.05, 20:42
                            roar napisał:

                            > Ilhanie, ale dla ciebie również porcja pięciu trzyminutowych kawałków w
                            > marsvoltowej konwencji byłaby ciężkostrawna.

                            Z dużym prawdopodobieństwem mogę powiedzieć, że byłoby to już znacznie lepsze i tylko trochę za długie :D A tak w ogóle to denerwuje mnie już to prawienie morałów, więc mam zamiar posłuchać tej płyty. O!
            • roar Re: Mars Volta - 'Frances the Mute' 28.02.05, 20:59
              kubasa napisał:

              > Pitchfork dzis sie przejechal po albumie dajac 2.0.

              I po przeczytaniu tejże recenzji postanowiłem dać płycie trzecią szansę. Po ostatniej recenzji Trail of Dead mam wrażenie, że chłopaki z Pitchforka żyją w jakimś Bizarro World, (Bizarro World to taka kraina, gdzie wszystko jest na odwrót), a że Sam gada głupoty o "De-Loused..." i czepia się na "Francesie" akurat tego, co jest jego mocną stroną i sprawia, że jest to mimo wszystko dobry album...

              Ach, i ewidentnie muszę posłuchać tego Mastodona, do którego Mars Voltę porównują. Jednak jest jakiś pożytek z czytania Wideł... :)
          • mameluch Re: Mars Volta - 'Frances the Mute' 28.02.05, 22:12
            oj, jesli lubisz ATDI a juz 'De Loused...' Ci nie podpasowalo, to chyba nie ma
            mozliwosci zeby 'Frances...' trafilo:( no chyba ze jakies progrockowe
            zamilowania przejawiasz, to moze wtedy. mi takie granie jest raczej obce i
            niezbyt mnie w tamte rejony ciagnie jak na razie.
    • pagaj_75 Re: Mars Volta - 'Frances the Mute' 02.03.05, 23:54
      Jestem na razie po jednym wysłuchaniu "Frances", ale już mi się bardzo podoba.
      Naturalne rozwinięcie pomysłów z poprzedniej płyty. Więc jeśli już "De-Loused"
      nie podszedł komuś, to ten album tym bardziej go nie przekona.
      A w tej chwili to już jestem pewny, że kolega Kubasa trolluje, bo akurat od
      ósmej minuty w "Casandrze" zaczynają się dziać najciekawsze rzeczy :P
    • ethan26 Re: Mars Volta - 'Frances the Mute' 04.03.05, 14:46
      jeżeli chodzi o tegoroczne mocne granie to mars volta daleko z tyłu za Black
      Mountain. coś dla fanów i led zeppelin i cat power. polecam.

      www.scjag.com/mp3/jag/heartofsnow.mp3
      www.scjag.com/mp3/jag/druganaut.mp3
      to dla tych co nie znają a chcieliby spróbować...
        • ethan26 Re: Mars Volta - 'Frances the Mute' 04.03.05, 17:44
          nie jestem jakims zwolennikiem ocen, a pitchforka traktuję raczej
          encyklopedycznie... ale w tym przypadku zgadzam się z pitchforkiem w 100%...
          jest róznica pomiędzy grubo ponad 8.o i "best new music" a 2.0 :)... a tak
          wogóle to słuchałem obu płyt... mam nadzieję że koleżanka dała szansę albumowi
          black mountain i posłuchała go chociaż 5 razy :) w tym choćby raz na
          słuchaweczkach :)... mars volta i trail of dead... dwukrotne zgodzenie się z
          pitchforkiem u mnie :)... i nie dlatego że obu zespołów nie lubię, absolutnie...
          aource tags to moja 20-30 ostatniego pięciolecia a mars volta był w mojej 20tce
          roku 2003, żeby nie było, że jestem nastawiony na nie w stosunku do obu...
          • tasiorka Re: Mars Volta - 'Frances the Mute' 04.03.05, 17:58
            Nie podobaja mi sie te utwory, wiec nie widze sensu sluchania calej plyty.
            Przeciez nie bede potem sie rozpisywala o tym, jak to bardzo mi sie nie podoba
            Black Mountain, tak jak koledzy wyzej o drugiej plycie MV.

            Pitchfork i ich ocena mnie tez jakos nie interesuje. Ale ciesze sie ze Ci sie
            podoba Black Mountain. Pozdrawiam
            Tasiorka
            • argus1 Re: Mars Volta - 'Frances the Mute' 16.03.05, 15:46
              Drugiego Marsa nie słuchałem, ale niedługo to uczynię. Pierwszy nie podobał mi
              się w ogóle, a jako, że trzeba ludziom dawać drugą szansę - posłucham.
              Dawno mnie na forum nie było i czytam w tym wątku o strukturach utworów
              (Dyskusja Pagaja z Jankiem na temat VdGG). Co do utworu "lemmings" Van der
              Graaf Generator- powiem najprościej jak można. Słuchanie tego utworu (jak i
              całej płyty) daje mi olbrzymią radość i satysfakcję. Dlatego uważam, że
              nagrywanie takiego utworu ma sens - choćby po to, żebym JA się nim zachwycał ;-
              )
              A trochę bardziej poważnie - nie przekonują mnie Janek twoje argumenty w tym
              konkretnym przypadku. Ale łączę wyrazy szacunku i życzę dużo dobrych utworów -
              bez względu na to czy zmian tempa jest czternaście czy dwa i pół ;-)
              A już zupełnie poważnie - Pozdrawiam.
              • argus1 Re: Mars Volta - 'Frances the Mute' 17.03.05, 13:42
                Słucham trzeci raz...Kurde - zaczyna mi się to podobać. Pierwsza płyta zupełnie
                mi nie podchodziła, ale ta... jest coraz lepiej. Ładna pierwsza minuta
                pierwszego utworu - melodia jak z najlepszych fragmentów Porcupine Tree.Potem
                ładne mieszanie. Fajne "Widow" ze świetnymi solówkami na gitarze. Dużo
                jazzowych wstawek na saksach... Na pierwszej płycie tego nie było - ale tu czai
                się jakiś duch lat 70-tych już na poważnie. Tylko ten wokal... cóż Gary Brooker
                to to nie jest. Bliżej mu do Iana Andersona. No, ale niech ich tam będzie.
                Zdziwiony i zaskoczony - mówię - panowie - jest ładnie :-)
                • pagaj_75 Re: Mars Volta - 'Frances the Mute' 17.03.05, 18:36
                  argus1 napisał:

                  > się jakiś duch lat 70-tych już na poważnie. Tylko ten wokal... cóż Gary Brooker
                  > to to nie jest. Bliżej mu do Iana Andersona.

                  Andersona? Mnie zawsze takie skojarzenie wyskakuje: krzyżówka Planta z Geddym
                  Lee. Andersona jakoś w tym nie słyszę.

                  > Zdziwiony i zaskoczony - mówię - panowie - jest ładnie :-)

                  Owszem, jest ładnie. I z każdym przesłuchaniem ta płyta zyskuje. I wcale nie
                  jest przekombinowana. Na pierwszej płycie było dużo więcej mieszania. Tutaj
                  panowie jakby trochę uporządkowali swoją muzykę. I chociaż nadal chyba wolę
                  "De-Loused", to "Frances" bardzo niewiele jej ustępuje. No i za każdym razem mam
                  ciary, gdy w trzydziestej minucie "Cassandra Gemini" powraca refren. :)
    • pagaj_75 Re: Mars Volta - 'Frances the Mute' 13.04.05, 08:11
      A ja czuję się trochę zaskoczony recenzją na skrinejdżersach. Po tym całym
      kręceniu nosem przez Kubasę, Ethana i Ilhana płyta dostaje dziewięć gwiazdek,
      również tyle od wspólnoty.

      www.screenagers.pl/index.php?service=albums&action=show&id=687
            • cze67 Re: Mars Volta - 'Frances the Mute' 13.04.05, 10:22
              mameluch napisał:

              > ale przeciez ani Ilhan ani Kubasa nie zaglosowali. wspolnota to lacznie
              > redaktorzy i zwykli czytacze zalogowani, ktorzy oddali glos.

              No, tak czy inaczej, nie podejrzewałbym ludzi związanych ze screeagers o takie
              sympatie. Jak widać, bardzo się myliłem. No i dobrze.
                • roar Re: Mars Volta - 'Frances the Mute' 14.04.05, 10:50
                  mameluch napisał:

                  > troszke moze ja zachwieje, ja dam jednak 8...

                  ...ja tam uczciwie dałem siódemkę.
                  Powstaje pytanie, który w takim razie z nas tutaj właściwie lubi Mars Voltę. ;)

                  Swoją drogą to się cieszę. Taka niby trudna i niestrawna płyta, a tu niespodzianka, ludziom się podoba. :)
                  Ba, ludziom. Niezalom! Tym samym, którzy według Pitchforka mieli się wstydzić, że w ogóle słuchają Mars Volty... :D
                  • mameluch Re: Mars Volta - 'Frances the Mute' 14.04.05, 14:13
                    tzn. ja lubie ich w miare, najwiecej w tej sympatii chyba jest rozrzewnionych
                    wspomnien po ATDI;) moze nawet ta 8 troche na wyrost, mam n******e ze plytka
                    bardziej do mnie trafi kiedy znow siegne, bo patrzac z perspektywy tych 3
                    miesiecy od kiedy nie sluchalem, dalbym 7-7,5, wiec deko uroslo;) do uczciwej 8
                    moze dobije;) albo wystrzeli i bedzie 10;P
            • cze67 Kompilacja At The Drive-In! 14.04.05, 09:09
              cgm:
              Kompilacja At The Drive-In
              [Grzegorz Szklarek, 2005.04.14]
              Płyta z najbardziej znanymi utworami nieistniejącej grupy harcore'owej z El
              Paso

              Album "This Station Is Non-Operational" ukaże się 6 czerwca. Na płycie znajdą
              się nagrania z czterech albumów At The Drive-In, a także 'covery' "This Night
              Has Opened My Eyes" The Smiths i "Take My Stethoscope and Walk" Pink Floyd.
              Tytuł kompilacji zaczerpnięty został z tekstu największego przeboju grupy "One
              Armed Scissor".

              Do wydawnictwa dołączone zostanie DVD, na którym znajdą się między innymi
              teledyski do kompozycji: "One Armed Scissor", "Invalid Litter Dept", "Metronome
              Arthritis".
              At The Drive-In zakończyło działalność w 2001 roku. Członkowie grupy założyli
              zespoły The Mars Volta i Sparta.

              'Track lista' albumu przedstawia się następująco:
              ’Farenheit’
              ’Picket Fence Cartel’
              ’Chanabra’
              ’Lopsided’
              ’Napoleon Solo’
              ’Pickpocket’
              ’Doorman’s Placebo’
              ’Metronome’
              ’198D’
              ’One Armed Scissor’
              ’Enfilade’
              ’Non Zero Possibility’
              ’Incetardis’
              ’Autorelocator’
              ’Rascuache (Vaya Remix)
              ’This Night Has Opened My Eyes’
              ’Initiation (BBC Lamacq Session)
              ’Take My Stethoscope And Walk’
              [NME]
                • mameluch Re: Kompilacja At The Drive-In! 14.04.05, 14:09
                  cieszem siem, ze wychodzi takie cus (z moimi dwoma ulubionymi ich piosnkami,
                  tzn. wszystkie z nich lubie, ale dwie to top of the tops;) i ze Ci sie podoba:)
                  chyba musze plytke wygrzebac, na wiosne i rower w sam raz:) choc dzis
                  rowerowalem na spokojniejszym nowym BSP i tez bylo git;)
                  • grimsrund Re: Kompilacja At The Drive-In! 20.04.05, 18:23
                    I z przesłuchania na przesłuchanie coraz bardziej mnie sie podoba - zwłaszcza
                    dziś to idealny soundtrack do długich pieszych peregrynacji po szarym mieście,
                    w szary deszczowy dzień, na kilka godzin przed kompromitującą porażką mojej
                    drużyny z Górnikiem Łęczna, na którą się zanosi :(( Taki wściekły atak
                    gitarowo-wokalny pozwala wykrzesać z chodzącego jeszcze trochę energii
                    potrzebnej do wykonania kolejnych kroków.

                    W takich warunkach nie sprawdza się niestety druga płyta załadowana do
                    odtwarzacza - czyli FRANZ FERDINAND. Ciekawym dlaczego? :))

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka