kkokowski
03.09.06, 18:09
Wybralismy sie z Kasia na koncert Pet Shop Boys. 1200 km w dwie strony nie
bylo jej straszne. Wystep odbywal sie w 30 tys. miasteczku. Obecnych bylo
jakis 40-50 fanow , a reszte kilkutysiecznej widowni stanowili autochtoni.
Przypominalo to troche dni miasta , zwlaszcza , ze open air i fajerwewrki na
koncu.
W ta nieco ponura scenerie swietnie wpisali sie PSB. Ich obecny wystep to
niesamowita dawka , niekiedy zenujacego wrecz kiczu. W Warszawie przezyjecie
miedzy innymi tanczacy kapelusik, zbalowana Sylwie Mason James, Neila w
wojskowym uniformie i pseudo-breakdancerow.
Podczas gdy poprzednie trasy obfitowaly w nowe aranzacje znanych utworow , tu
kawalki z Fundamentala grane sa na zywca z plyty (uwaga na wokalny
polplayback) a hity jak Go West , Rent i West End Girls nie odbiegaja niemal
od oryginalow. Wyjatkiem bylo swietne Home and Dry i So hard w wersji house.
Hej , ale to w koncu nasza ulubiona grupa. Wrocilismy z fantami, Kasia kupila
koszulke a ja dostalem od Neila autograf.
pozdrowienia
Konrad
PS. Podziekowania dla niemieckich policjantow za tolerowanie Kasi jadacej 215
przy 130 nakazie.