Dodaj do ulubionych

Zaczynamy tydzień: co było, a nie jest

06.12.10, 09:48
Jest taka książka, która kiedyś była popularna w Polsce i film na jej podstawie, chodzi oczywiście o "Dzieci z dworca ZOO". Mam w domu wydanie ze zdjęciami z miejsca, w którym główna bohaterka mieszkała, pamiętam też obrazy z filmu. I osiedle to przypomina bardzo mocno nasze dzisiejsze osiedla: bloki, parkingi, sklepy, żadnych, dosłownie żadnych miejsc, gdzie dzieci i młodzież mogłyby normalnie pograć w piłkę (nożną, nie koszykówkę, odkąd pamiętam w Polsce zawsze się grało w piłkę nożną, koszykówka była zwykle wykorzystywana przez wuefmanów do dręczenia łamag na lekcji) albo pozjeżdżać z górki. Cóż więc dzieci mają robić?
----
Nie ma się potem co dziwić, że się pojawiają narkotyki i alkohol, nie mówiąc o innych rzeczach. Bo tak się jakoś stało ostatnio, że bardziej lubimy nasze samochody, niż nasze dzieci.
Obserwuj wątek
    • stach.konwa Re: Zaczynamy tydzień: co było, a nie jest 06.12.10, 09:48
      ...
    • igua tak, tak saletra :) 06.12.10, 10:16
      saletra - znakomicie wiem, o co cho

      i w sobotę miałam podobną refleksję na temat górniczego święta. nie, żebym miała potrzebę kultywowania go z pompą np. na podlasiu. ale jednak barbórka to nie helenówka, to konkretne święto. i wydaje mi się, że w ramach uciekania od wszelkich zwyczajów kojarzonych z epoką słusznie minioną wylaliśmy dziecko z kąpielą.

      co do blokowisk z "my, dzieci z dworca zoo" - na szczęście żadne z bliskich mi miejsc na razie tak nie wygląda. co prawda podwórko, na którym się wychowywałam dziecięciem małym będąc miało i ma (!) górkę do zjeżdżania, ogromny plac zabaw, obok drugi plac przy siostrzanym bloku, boisko ogrodzone (na którym bywało wtedy lodowisko) i boisko nieogrodzone, które właśnie się przemienia w parking. mimo to stare przestrzenie mają w sobie jakąś racjonalność. dobija mnie to, że nie ma żadnych wygórowanych wymogów infrastrukturalnych dla deweloperów. każdy buduję jak najwięcej na jak najmniejszym kawałku ziemi. nikogo nie obchodzi ani brak placu zabaw, ani jakiegokolwiek lebensraumu. o przychodni, przedszkolu, szkole, miejscach usługowych w bliskim otoczeniu to już tylko pomarzyć można
    • wiesiek4g Zaczynamy tydzień: co było, a nie jest 06.12.10, 10:33


      Kult czarnego złota czas w popiół rozwiewa, tak jak i całą epokę węgla i stali.
      Pewien etap w rozwoju mamy za sobą, lecz zapewne pokoleniu wyrosłym w kraju gdzie grudka tej ziemi w ręku świeci nawet po ciemku, żal serce ściska patrząc i widząc jak coś mija bezpowrotnie jak młodość. Opowiedzieć młodszym, że był czas, kiedy górnik był bohaterem narodowym zapewne nie będzie łatwo, nawet pomijając pewne fakty dziś już zupełnie nie do zrozumienia,np., że taki górnik za swój trud i poświęcenie na pierwszej linii frontu, mógł korzystać z pewnych sklepów i towarów innym zwykłym śmiertelnikom niedostępne.
      Czarna magia, o czym ja bredzę…czy ktoś jeszcze pamięta kolejki za każdym towarem, kartki na cukier, mięso, wódkę…………………………………………………..
      Nikt się nie nudził, rozrywka i kontakty towarzyskie były zapewnione,
      Żal jednak, byliśmy młodzi, wszystko było przed nami. Gdyby tak jeszcze raz uwierzyć- oto świat stoi przede mną, drzwi są otwarte, wiele jeszcze do zrobienia, usypmy górę, jeśli już gór nie ma. Opowiadajmy dzieciom baśnie, niech nie siedzą cały czas przed telewizorem albo przed komputerem.
      Wiesiek Gers
    • igua stach.konwa 06.12.10, 11:21
      btw. z książki "my, dzieci z dworca zoo" zostało mi np. niewieszanie torebki na klamce w toaletach w różnego typu obcych miejscach. i jak nie ma wieszaków (a często nie ma), to muszę się nieźle nagimnastykować :)

      natomiast toalety na zoologischer garten omijałam wieeeeelkim łukiem, co raz mnie kosztowało niezły trening pęcherza :D
      • stach.konwa Re: stach.konwa 06.12.10, 18:22
        > btw. z książki "my, dzieci z dworca zoo" zostało mi np. niewieszanie torebki na
        > klamce w toaletach w różnego typu obcych miejscach. i jak nie ma wieszaków (a
        > często nie ma), to muszę się nieźle nagimnastykować :)
        ----
        wierzę na słowo, nie noszę torebki :)


        toalety na zoologischer garten omijałam wieeeeelkim łukiem, co raz mn
        > ie kosztowało niezły trening pęcherza :D
        -------------
        ja też
        • w.koronkiewicz Re: stach.konwa 06.12.10, 19:42
          wiesław ma oczywiście rację. kraina młodości zawsze będzie dla nas arkadią. i wspominanie Barbórki może jest i miłe, ale przecież cenzura, komuna, kartki i braki w zaopatrzeniu.
          wiesław ma też rację, że epoka węgla i stali odchodzi w niebyt. że coraz bardziej atom i plastik.
          komputer, procesor, sponsor.
          zamiast Barbórki walentynki, zamiast zaduszek halowiny. zamiast piaskownic fikolandy. w zjednoczonej europie mieliśmy kultywować lokalną odrębność. w globalnej wiosce odróżniać się regionalizmem. w chwili gdy to piszę na tyłku mam spodnie marki wrangler. produkt amerykańskiej firmy produkującej zapewne w chinach lub indiach. nawet nie sprawdzam gdzie.
          hipermarket, który opisałem jest chyba francuski, ale znaleźć można tam rzeczy z całego świata. w telewizorze wiadomości ze świata, potem zapewne brazylijskie seriale, holywoodzkie przeboje, lub programy rozrywkowe na zagranicznych licencjach. jedyną rzeczą w owym globalnym huraganie nad moją głową jest właśnie owa czarna czapka z pióropuszem. coś zupełnie niepotrzebnego i zbędnego. ale ona jedyna pozwala mi zapomnieć na moment o owym globalistyczno-korporacyjnym zamęcie.
          wiem, że owa czapka to kompletnie nikomu niepotrzebny rekwizyt. ale bawiliśmy się przy jej produkcji znacznie lepiej niż przy jakichkolwiek telewizorach czy komputerach. następnego dnia poszliśmy całą rodziną na sanki. i choć chińskie fajerwerki robią dużo huku i latają wysoko, to coś czuję, że saletrę z cukrem kiedyś też wymieszamy. opiłki żelaza z nadmanganianem potasu.
          • stach.konwa Re: stach.konwa 07.12.10, 07:13
            Barbórka-
            cóż, ja uważam, że w żaden sposób nie jest to żadne nasze wyróżniające nas święto, a wykreowany za socjalizmu obrzęd eksponowany zwłaszcza w latach 70., bowiem Gierek sam górnikiem był. Był to obrzęd, który miał programować nas, że jesteśmy dzięki węglowi 10. potęgą gospodarczą świata, a górnicy mają być obowiązkowo świętą krową socjalizmu, którym należy się znacznie więcej, niż reszcie kraju. Pamiętam mój szok, gdy w drugiej połowie lat 80. pojechałem do znajomych na Śląsk i odwiedziłem tamtejsze sklepy. pamiętam jeszzce wiekszy szok, gdy sie okazało, że połowa domów w tamtym mieście ma mniejsze lub wieksze pęknięcia, a po dwóch dniach oddychania tamtejszym powietrzem rozbolała mnie głowa. To były koszty tego czarnego złota...Gdy w latach 90. likwidowano kopalnie, górnicy otrzymywali potężne odprawy, do dziś zresztą województwo sląskie należy do województw o najniższym poziomie bezrobocia, gdyż o górników, hutników itp. państwo dbało zawsze, gdyż zawsze mogli najechać stolicę jak stado kiboli (a przy okazji działacze związkowi mogli się "wykazać" jak to dbają o prawa pracowników, bo o pracowników hipermarketów upominac się nie bedą...wszak to prawdziwie prywatny biznes), takimi pracownikami upadłych pegeerów pies z kulawą nogą się nie zainteresował.
            -------
            Zbliżaja się święta, jeśli chcesz zrobić coś razem z dziećmi , kup kolorowy papier i zróbcie łańcuch na choinkę. To będzie kultywowanie prawdziwego święta.
            • w.koronkiewicz to prawda 07.12.10, 10:22
              wszystko co napisałeś stachu jest prawdą. nasza "barbórkowa młodość" przypadła w czasach towarzysza Gierka i jego węglowo-mocarstwowych wizji PRL-u. z owymi czasami wiązała się pewna obyczajowość i język.
              obecnie rzeczywistość jest inna, inna jest obyczajowość i język. ale kiedy się zastanowić, czy tamta była wyłącznie zła, a ta jest z gruntu dobra - to mam wątpliwości. nie dlatego, że jestem piewcą socjalizmu, węgla stali i Barbórki. wydaje mi się, że widzę szwy którymi pozszywana jest ta atrapa, udająca wielki i potężny monolit.
              coś co dla nas zdawało się realne i wieczne (jak wieczny był Lenin) dziś rozsypało się kompletnie w proch. dlatego patrząc na to co otacza mnie obecnie, widzę wyraźnie, że to również za lat kilka minie bezpowrotnie. że to jedynie ułuda.
              wiesz stachu doskonale, że jestem po studiach polonistycznych i że uczono nas, iż świat realny istnieje dla nas wyłącznie przez pryzmat języka. widzimy to i odczuwamy jedynie to, co potrafimy nazwać. eskimosi na określenie śniegu mają kilkadziesiąt słów.
              mój syn zupełnie nie zna słów barbórka i górnik. żyje w innym świecie.
              fajnie, że zlikwidowaliśmy cenzurę i mamy wolność słowa. fajnie, że gospodarka rządzi się prawami wolnego rynku, a nie ideami marksistowskimi.
              ale czasem mam wrażenie, że z jednej szopki przeskoczyliśmy do drugiej. że wysiedliśmy z tramwaju socjalizm na przystanku wolność, tymczasem w tramwaju została walizka z pamiątkami. ja z tej walizki wyciągnąłem papierową czapkę.
              czy przez to gloryfikuję towarzysza Gierka i mam w poważaniu pracowników hipermarketów i pegerowców?
              wydaje mi się raczej, że uczę mego dziecka zapomnianego języka. relacji, które łączyły kiedyś rodziny. wspólnej zabawy. wspólnego święta. choćby nawet tej Barbórki. że skażone Gierkiem? a dlaczego nie św.Barbarą?
              • stach.konwa Re: to prawda 07.12.10, 11:34
                Rozumiem cię, tym niemniej mi się po prostu to święto trochę źle kojarzy i tyle. Natomiast o ile wiem, tam, gdzie są kopalnie i górnicy święto to nadal jest obchodzone i to dość hucznie.
                • igua Re: to prawda 07.12.10, 19:12
                  ale już orkiestra prywatna a nie zakładowa...

                  uroki zmian :D
                  • stach.konwa Re: to prawda 07.12.10, 19:59
                    "Orkiestra". Śliczny film. O górnikach. Przypomniałaś mi go.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka