Dodaj do ulubionych

Uniwersytet w Białym

04.07.11, 13:52
Jak jest na uniwersytecie w Białymstoku, ciężko tak jak każdy twierdzi???Jak wyglądają zaliczenia?
Obserwuj wątek
    • wwredny Re: Uniwersytet w Białym 04.07.11, 13:56
      leemoniada napisała:

      > Jak wyglądają zaliczenia?
      Jakie? Ustne?
      • leemoniada Re: Uniwersytet w Białym 04.07.11, 14:02
        Chodzi mi czy dużo jest ustnych czy pisemnych i czy ciężko jest zaliczyc?? A może polecacie lepiej WSAP?
    • ogabignac Re: Uniwersytet w Białym 04.07.11, 21:11
      Najwiekszy wklad w powstanie Uniwersytetu w Bialymstoku wniosl Arkadiusz Laszewicz.

      Gdyby nie on Uniwerystetu by tu nie bylo.
      Arkadiusz Łaszewicz (ur. 23 grudnia 1916 w Dymitrowsku, zm. 2 października 1985 w Warszawie) – działacz polityczny w PRL.
      Należał do Komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej, Komunistycznej Partia Polski, Polskiej Partii Robotniczej oraz Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. W latach 1952–1956 był I sekretarzem Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Rzeszowie. Następnie zastępcą Prokuratora Generalnego PRL. W latach 1956–1972 I sekretarzem KW PZPR w Białymstoku. Pełnił mandat posła na Sejm PRL w latach 1952–1957 i 1961–1976 (I, III, IV, V i VI kadencji). W latach 1959–1964 był zastępcą członka Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, a następnie w latach 1964–1971 członkiem KC PZPR. Od 1971 do 1980 przewodniczący Centralnej Komisji Rewizyjnej PZPR
      • ogabignac Re: Uniwersytet w Białym 04.07.11, 21:14
        Tutaj troche historii:

        Białystok czterdzieści lat temu był o połowę mniejszy. Inteligencja stanowiła cieniutką warstewkę, przeważali robotnicy, którzy najczęściej niedawno opuścili wieś. Istniały tylko dwie uczelnie: Akademia Medyczna i Wyższa Szkoła Inżynierska. Były też trzy studia nauczycielskie, niedające jednak wyższego wykształcenia, które zresztą nie było wówczas od nauczycieli wymagane. Wszystkie te szkoły gromadziły najwyżej kilka tysięcy słuchaczy.
        Białymstokiem i rozległym województwem, obejmującym również Ełk, Gołdap i Olecko, rządził niemal od przełomu październikowego 1956 Arkadiusz Łaszewicz, dogmatyczny komunista, przed wojną członek Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi. Trzymał wszystko żelazną ręką, wspomagany przez kadry partyjne, służbę bezpieczeństwa i milicję.
        W tej zatęchłej atmosferze powiew wolności idący z Warszawy znajdował w Białymstoku odzew. Dyrektor Archiwum Państwowego Marek Kietliński twierdzi na podstawie zgromadzonych dokumentów, że „opiekunowie“ uczelni z Komitetu Wojewódzkiego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej skarżyli się wówczas, iż studenci białostoccy wykazują niedostateczną odporność na wrogą propagandę: spotykali się z emisariuszami z Warszawy, słuchali Radia Wolna Europa. Na murach Akademii Medycznej pojawiły się napisy popierające studentów warszawskich, zbuntowanych przeciw ekipie Gomułki, a na ulicach Białegostoku, a nawet Augustowa i Szczuczyna - ulotki przeciw władzy.
        Represje i kampania nienawiści. Władze akademii zagroziły, że studenci, którzy poprą protest, zostaną wyrzuceni. Nie wszyscy posłuchali. Służba Bezpieczeństwa wezwała na przesłuchanie jedenastu studentów. Trzej z nich: Stanisław Bórawski, Jerzy Prusiński i Jerzy Saczek zostali usunięci z uczelni. Zarzucano im, że solidaryzowali się z kolegami z Warszawy, malowali wrogie napisy i podrywali sojusz ze Związkiem Sowieckim.
        Represje dotknęły też dwóch wykładowców. Profesor Jakub Chlebowski został najpierw pozbawiony wszystkich funkcji społecznych, a następnie - na żądanie KW PZPR - usunięty ze stanowiska kierownika katedry chorób wewnętrznych, po czym wyjechał do Izraela. Władze szykanowały też profesora Janusza Lesińskiego, kierownika katedry dermatologii. Arkadiusz Łaszewicz i jego współpracownicy, zdusiwszy bunt w zarodku, przystąpili do ostrej kontrofensywy. Jej rozmiar i zaciekłość nie przystawały ani do oporu wobec władzy, wówczas dość przecież słabego, ani do kampanii antyinteligenckiej i antysemickiej w innych województwach, gdzie wydarzenia marcowe miały rzeczywiście dużo powszechniejszy zasięg i dramatyczny przebieg.
        Łaszewicz najwyraźniej chciał się przypodobać Gomułce. W całym województwie organizowano wiece poparcia dla kierownictwa partii, na których potępiano studentów, pisarzy i Żydów. Aktyw partyjny i SB szczególnie upodobały sobie autora popularnych książek o historii Polski Pawła Jasienicę, zaatakowanego z całą bezwzględnością przez Gomułkę podczas parteitagu w Sali Kongresowej 19 marca. Na Białostocczyźnie wypominano mu, że w1944 roku, wycofując się z Wileńszczyzny z oddziałem Łupaszki, prześladował ludność białoruską.
        W Archiwum Państwowym zachowało się ponad sto rezolucji, utrzymanych w duchu ówczesnej propagandy: studenci do nauki, pisarze do piór, syjoniści do Izraela, ukarać wichrzycieli. Jest też jedna niezwykła: oto pod wyrazami poparcia dla Gomułki, podpisanymi przez kilkanaście bibliotekarek z powiatu Wysokie Mazowieckie, jedna dopisała, co naprawdę o tym myśli: „Wyrażam uznanie i szacunek dla warszawskich studentów, że mają odwagę mieć własne zdanie, wypowiedzieć je i bronić go (...)“. Podpisała się: Maria Syska. Nie wiadomo, czy spotkały ją za to jakieś represje.
        Nagroda za wierność Władze partyjne Białegostoku w 1962 roku wystąpiły o utworzenie Wyższej Szkoły Pedagogicznej. W piśmie do wydziału oświaty i nauki Komitetu Centralnego napisano, że województwo jest ubogie w inteligencję, a Białystok to duży ośrodek. Oferowano mieszkania wykładowcom z uczelni warszawskich, którzy chcieliby się tu przenieść na stałe.
        Pismo zostało zignorowane.
        Dopiero wiosną 1968 roku odżyła sprawa powołania uczelni humanistycznej. Na dodatek wszystko poszło błyskawicznie.
        Decyzja o utworzeniu niemal natychmiast filii Uniwersytetu Warszawskiego musiała zapaść na najwyższym szczeblu, w kwietniu lub maju - czyli jeszcze przed opanowaniem sytuacji, sprowokowanej przez zdjęcie „Dziadów“ z afisza i rozpędzenie wiecu studentów pod biblioteką uniwersytecką w Warszawie 8 marca. Władza właśnie rozprawiała się ze zbuntowaną młodzieżą i inteligencją, w całym kraju trwało polowanie na osoby żydowskiego pochodzenia.
        Białostoczanie nie mieli wtedy wątpliwości, że Gomułka, dając Białemustokowi uczelnię, odwdzięcza się Łaszewiczowi za bezwarunkowe poparcie i gorliwość w potępianiu wrogów. Chodziło też oto, by stworzyć przeciwwagę dla tradycyjnych ośrodków akademickich, które w chwili próby zawiodły. Nowa uczelnia - tak zakładano - będzie kuźnią nowej inteligencji o chłopskim i robotniczym rodowodzie, której do głowy nie przyjdzie spiskowanie przeciwko władzy i ustrojowi.
        Niestety, w Archiwum Państwowym nie ma najważniejszych dokumentów, dotyczących decyzji o powołaniu uczelni. Są za to notatki z narad i konferencji niższego szczebla. Dzięki nim wiadomo dzisiaj, że już 1 czerwca odbyło się spotkanie, w którym uczestniczyli Łaszewicz, przewodniczący prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej (wojewodowie pojawili się kilka lat później) Stefan Żmijko, kurator Edward Kryński, a także prorektor Uniwersytetu Warszawskiego (wkrótce będzie rektorem) prof. Zygmunt Rybicki i gotowy już jego pełnomocnik ds. filii doc. dr Jerzy Służewski. W notatce z tej narady napisano m.in., że filia UW zostanie utworzona 1 września. Zorganizowane zostaną następujące kierunki: filologia polska z historią (przyjętych zostanie na pierwszy rok 80 osób), matematyka z fizyką (80), fizyka z chemią (40), nauczanie początkowe z muzyką lub wychowaniem fizycznym (80) i filologia rosyjska (80). W sumie 360 studentów. Rekrutacja miała się rozpocząć jeszcze w czerwcu, a egzaminy wstępne przeprowadzone zostaną w lipcu. Organizatorzy, obawiając się, że może być za mało chętnych, przewidzieli od razu dodatkowy termin rekrutacji we wrześniu - dla tych, którzy mimo zdanych egzaminów na innych uczelniach nie dostaną się tam z braku miejsc.
        We wrześniu miały być też egzaminy na studia administracyjne; limit przyjęć określono tu na 75 do 80 osób.
        Powstająca filia miała być do końca roku finansowana z budżetu województwa. Władze Białegostoku zobowiązały się też przekazać sale wykładowe i akademiki po wygaszanych studiach nauczycielskich.
        Filia z tygodnia na tydzień. Senat Uniwersytetu Warszawskiego już 5 czerwca zaakceptował uruchomienie studiów zamiejscowych w Białymstoku. Na pierwszy rok Zawodowego Studium Administracyjnego miało być przyjętych 80 osób, na kierunki w Wyższej Szkole Nauczycielskiej 360. Rektor Stanisław Turski, który w marcu stawał w obronie studentów i niedługo miał stracić stanowisko na rzecz Rybickiego, unikał jeszcze nazwy filia UW.
        Minister oświaty i szkolnictwa wyższego jeszcze w czerwcu podjął decyzję o utworzeniu Wyższej Szkoły Nauczycielskiej w Białymstoku (na razie nie ma mowy o studiach administracyjnych). Organizatorem uczelni został mianowany doc. dr Eugeniusz Niczyporowicz z Wyższej Szkoły Inżynierskiej, a jego zastępcą mgr Antoni Konarzewski z ISN. On też miał odpowiadać za przebieg egzaminów wstępnych, ale rektor Turski ostateczne decyzje, kto zostanie przyjęty, zostawił w gestii własnej komisji rekrutacyjnej, która miała wysłać do Białegostoku obserwatorów.
        W późniejszym o pół roku dokumencie - z 13 grudnia 1968 - doc. Niczyporowicz figuruje już jako zastępca rektora UW ds. filii w Białymstoku. Uczestnicy narady ustalili wówczas, że liczba przyjętych na studia zostanie utrzymana również w latach następnych. Pojawia się natomiast perspektywa uruchomienia wydziału ekonomicznego w ramach współpracy ze S

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka