Dodaj do ulubionych

Opisali Nas

02.08.04, 08:15
Co tydzień do weekendowego wydania „Gazety Wyborczej” dołączana jest
wkładka „Turystyka”. W ostatnim jej wydaniu kopnął nas zaszczyt, zamieszczono
bowiem artykulik o Suwalszczyznie. Tak przynajmniej sugeruje tytuł: „S jak
cisza”, gdzie S to, rzecz jasna, Suwalszczyzna (na okładce jest –
„Suwalszczyzna to jest to”). De facto tekst tyczy się jednak wypoczynku w
Wigierskim Parku Narodowym.
Tekst popełniła Malina Kluźniak i mam do niej trzy uwagi.
Po pierwsze. Czy aby na pewno „Kościół i klasztor zbudowano w XVII w.”? Zgoda
Kameduli wprowadzili się na - wtedy jeszcze wyspę - Wigry w rzeczonym wieku
siedemnastym, ale znany nam układ tarasowy i architektoniczny pochodzi z
pierwszej połowy wieku następnego.
Kwestia druga. Rozczuliło, a raczej rozśmieszyło, mnie zdanie: „Dopiero kiedy
weszłam na wieżę zegarową, uwierzyłam, że Wigry mają kształt litery S. Z góry
widać całe jezioro...”. Jakie całe!!! Toż z wieży można ujrzeć jedynie jakąś
tam – niech będzie, że większą – część plosa północnego. Całego (plosa) nie
widać, bo dość skutecznie jego południowy wycinek zasłania Rosochaty Róg. O
dostrzeżeniu plos: środkowego i zachodniego w ogóle nie ma mowy. Wystarczy
rzut oka na mapę, ażeby wychwycić, iż pomiędzy północną, a środkowo-zachodnią
część Wigier wcina się półwysep Wysoki Węgieł (spotyka się też nazwę –
Wągiel). Przymiotnik wysoki, jest w tym miejscu jak najbardziej adekwatny. W
niektórych fragmentach teren półwyspu wznosi się na 35 metrów powyżej poziomu
lustra wody. Co prawda średnia wysokość wynosi 20-25m, ale należy wiedzieć,
iż jakby tego było mało, wspomniany obszar porośnięty jest lasem sosnowym
(kolejne co najmniej kilkanaście metrów). Nie muszę chyba już dłużej snuć
wywodów, iż z wieży zegarowej (nie wyżej, niźli 25-30 m nad poziom jeziora)
widzimy jedynie wycinek jeziora Wigry. Sam jestem ciekaw, jak wysoka
musiałaby być klasztorna wieża zegarowa, ażeby dojrzeć Bryzgiel, nie mówiąc
już o Płocicznie i Gawrych Rudzie. W tym miejscu przypomina mi się rok 1999 i
wizyta papieska. W TVN-e pokazywali pływającego stateczkiem papieża, pomiędzy
półwyspem, a Starym Folwarkiem. Lis uznał to za całe jezioro i posunął się
nawet do konstatacji – te Wigry to jakieś małe jezior(k)o...
No właśnie, gdy jesteśmy przy statku...
Uwaga numer trzy. W pewnej kwestii pani Kluźniak sama sobie zaprzecza!
Najpierw pisze: „...wszystkie jeziora w Wigierskim Parku Narodowym obejmuje
strefa ciszy. Nie zagrasz tu na gitarze elektrycznej ani nie popłyniesz łódką
z silnikiem spalinowym”. Wszystko byłoby cacy, gdyby nie kolejny wywód pani
redaktor: „Z przystani u stóp klasztoru wyruszyliśmy statkiem „Tryton”...”.
No właśnie czymże do cholery!!! Wiem, wiem w końcu statek to nie jakaś tam
łódka, a napęd dieslowski, nie ma nic wspólnego z silnikiem spalinowym (che,
che). Zresztą przepraszam, jaki napęd dieslowski! Toż „Tryton” napędzany jest
siłą mięśni tych, którzy odważyli się przeciwstawić zdaniu dyrektora WPN!
PS Jeszcze jedno. Jezioro Omołówek, a nie Omołuwek.

serwisy.gazeta.pl/turystyka/1,50355,2204163.html
Obserwuj wątek
    • wojtek_kosynier Re: Opisali Nas 02.08.04, 09:44
      Można mieć także uwagi do zdjęć.
      Wigry to nie Wigry, a okolice Smolnik.
      Jezioro Hańcza nie ma nic wspolnego z WPN, a Suwalskim Parkiem Krajobrazowym!
      • woy Re: Opisali Nas 02.08.04, 17:42
        Z zegarowej racja, jeziora całego nie obaczysz (trafiłem tam 5 peelenów, ot
        leżało na schodkach). Pewno autorka nie miała mapy przy sobie, hehe.
        A z tą ciszą to różnie bywa, w niedzielę nad Mulaczyskiem dwa autka i full
        volume, tak by dudniła wokoło jeziorka, strefa ciszy...

        w.

        wojtek_kosynier napisał:

        > Można mieć także uwagi do zdjęć.
        > Wigry to nie Wigry, a okolice Smolnik.
        > Jezioro Hańcza nie ma nic wspolnego z WPN, a Suwalskim Parkiem Krajobrazowym!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka