Dodaj do ulubionych

jesień idzie, nie ma na to rady...

14.09.04, 15:54
wstaję rano i coraz ciemniej jest
okno zamykam na noc, bo zimnem mi wieje
wracam do domu, i już słońce nie świeci mi w okna, bo schowało się za
sąsiednim blokiem
buuu!
całe szczęście, że: pomidory, bakłażany, śliwki, gruszki i inne pychoty, i
które tylko jesienią są najlepsze
a w październiku zaplanowałam sobie jeszcze urlop!! :-)
to może jakoś przeżyję tę jesień?
Obserwuj wątek
    • poziom-ka Re: jesień idzie, nie ma na to rady... 14.09.04, 21:36
      po jesieni podobno ma być ciepła zima +20 w środku zimy.
      • wolfgang87 Re: jesień idzie, nie ma na to rady... 14.09.04, 21:45
        a potem znowu lato pełne sniegu
        a za kilka lat wydadzą nową encyklopedią z nowymi definicjami słów "zima" i
        "lato" upside down....
    • jasama Re: jesień idzie, nie ma na to rady... 15.09.04, 08:39
      a ja sobie będę ten wąteczek prywatny ciągnęła, a co.

      bo jeszcze o buraczkach zapomniałam.
      ale po południu wlazły mi w oczy i dzisiaj będę z nich zupkę warzyć. bo tylko
      jesienią są najlepsze - czyli kolejny plus dodatni.

      a poza tym już niedługo kolejna książka z nowej trylogii Sapka (na przełomie
      wrzesnia i października) - tym razem dwa lata kazał czekać, skubaniec. saga o
      Wiedźminie jakoś tak co rok wychodziła.
      no to szybciutko będę musiała Narrenturm jeszcze raz przeczytać, bo już trochę
      zapomniałam.

      no i jesienne spostrzeżenie z wczoraj:
      pod łapami psa ziemia obraca się szybciej
      i ten szalony spacer
      obojgu
      wychodzi na zdrowie

      latem, kiedy jest gorąco, moja suka ledwo człapie, w ogóle nie chce chodzić na
      dłuższe spacery, jesienią - to co innego. zaraz jakiegoś kreta, czy inną myszę
      wyśledzi, no i hajda! a pani za nią :-)))
      • wojtek_kosynier Re: jesień idzie, nie ma na to rady... 15.09.04, 09:01
        Jeśli chodzi o Sapkowskiego:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=74&w=14520240
        • jasama Re: jesień idzie, nie ma na to rady... 15.09.04, 09:33
          noo, czytałam wcześniej ten mini-wąteczek

          wprawdzie nijak się ma do tego, co napisałam, ale dzięki za przypomnienie
          (chociaż nadal nie wiem, co z tym opowiadaniem, i - szczerze mówiąc - chyba nie
          będę za nim biegać, żeby przeczytać)
          • omarta Re: jesień idzie, nie ma na to rady... 15.09.04, 09:45
            a szkoda
            opowiadanie jest rewelacyjne
            ale jak się zbiór tych opowiadań nazywał to nie pomnę
            w empikach powinien być
            • jasama Re: jesień idzie, nie ma na to rady... 15.09.04, 09:48
              a przypadkiem nie "Cos się kończy i coś zaczyna"?
              • wojtek_kosynier Re: jesień idzie, nie ma na to rady... 15.09.04, 09:51
                Tak jest
              • jasama Re: jesień idzie, nie ma na to rady... 15.09.04, 09:51
                czy jakoś tak...

                mimo wszystko - wolę dlugie formy Sapka
                "Boży wojownicy" - znowu 600 stron wieczornego czytania
    • wolfgang87 Re: jesień idzie, nie ma na to rady... 15.09.04, 11:17
      Oto zajęcie na długie jesienne wieczory

      www.radio5.com.pl/suwalki/artykul.php?id=2685
      • jasama Re: jesień idzie, nie ma na to rady... 15.09.04, 11:22
        o, widzę, że nie tylko ja stresuję się z powodu jesieni!
        jednak taka forma odreagowywania nie dla mnie. noszę -6, więc mogłabym chybić.
        już chyba wolę sweterki dziergać :-))
    • jasama Re: jesień idzie, nie ma na to rady... 15.09.04, 13:53
      no masz! i jeszcze deszcz (excusez le mot) urżnął!
      moje pranie na balkonie!
      • omarta Re: jesień idzie, nie ma na to rady... 15.09.04, 14:03
        dzisiejsz dzień jest jais taki rozlazły
        to tez z powodu jesieni?
        niby słonko swieci a jednak czegoś brak
    • jasama Re: jesień idzie, nie ma na to rady... 22.09.04, 11:36
      no i przyszła, i zimno jak diabli, i pada, i z tego wszystkiego wczoraj byłam
      niemiła dla mamy, no i oczywiście się obraziła, no i dzisiaj chyba muszę
      zadzwonić, żeby to wszystko odkręcić. kurrrr...!
      • wojtek_kosynier Re: jesień idzie, nie ma na to rady... 22.09.04, 11:41
        Czyli takie rodzinne trzesienie ziemi
        A naturalne (choc czy naturalne?) nie wystarczyło :-)
        • woy Re: jesień idzie, nie ma na to rady... 22.09.04, 13:57
          Jesień kojarzy mi się z pieczeniem jabłek w piekarniku, obciąć górną część
          jabcoka, wydrążyć pestki i wuzle, dodać w dziurkie masełka, cukru, cynamonu,
          gwoździka i do piekarnika na żaroodpornym talerzyku.
          Piec dusić katować solidnie. Zasiąść i spożywać przy kominku.
          Mniam :)
          w.


          wojtek_kosynier napisał:

          > Czyli takie rodzinne trzesienie ziemi
          > A naturalne (choc czy naturalne?) nie wystarczyło :-)
          • wolfgang87 Re: jesień idzie, nie ma na to rady... 22.09.04, 14:06
            A mnei z grzybkami zbieranymi w lesie. Najlepiej o 5 rano żeby być pierwszym na
            miejscu.
            A kiedy w październiku zaczną chwytać przymrozki to jeszce na siwki i zielonki
            od iglastych lasów. Jak się fachowo te grzybki nazywają - nie mam pojęcia. Dla
            nas to siwki i zielonki od zawsze są. Rosną w borach sosnowych, w lasankach i
            koniecznie wymagają uprzednich przymrozków.
            Znakomite do marynowania.
          • jasama Re: jesień idzie, nie ma na to rady... 22.09.04, 14:34
            woy napisał:

            > Jesień kojarzy mi się z pieczeniem jabłek w piekarniku, obciąć górną część
            > jabcoka, wydrążyć pestki i wuzle, dodać w dziurkie masełka, cukru, cynamonu,
            > gwoździka i do piekarnika na żaroodpornym talerzyku.
            > Piec dusić katować solidnie. Zasiąść i spożywać przy kominku.
            > Mniam :)
            > w.

            MNIAM! tylko skąd wezmę kominek :-(
            • wolfgang87 Re: jesień idzie, nie ma na to rady... 22.09.04, 14:35
              to regionalna warszawska nazwa ciasta - upieczesz sobie ;P
              • jasama Re: jesień idzie, nie ma na to rady... 22.09.04, 14:38
                heh, te warsiawiaki to głuptaki, robią sobie kominek, i zamiast go zjeść,
                zasiadają przy nim z pieczonym jabłkiem na talerzyku.
                • woy Re: jesień idzie, nie ma na to rady... 22.09.04, 14:43
                  nie obrażem sie tylko dlatego żem bardziej suwalczak niż warsawiak.
                  w.
                  • jasama Re: jesień idzie, nie ma na to rady... 22.09.04, 15:03
                    :-*
    • jasama Re: jesień idzie, nie ma na to rady... 24.09.04, 10:34
      jedyną pociechą jest to, że kiedy wrócę z pracy mam mieć w domu ciepłe
      kaloryfery (zapewnienie paniusi z administracji)
      no i kolejny Bond dzisiaj... :-)
      • jasama Re: jesień idzie, nie ma na to rady... 24.09.04, 10:44
        a od jutra mają powtarzać Kosmos 1999!!!!!!!
        kultowy serial mojego wczesnego dzieciństwa (wolf, nie czytaj tego, bo i tak
        nie pamiętasz ;-)) - wtedy rok 1999 wydawał się być za wieki całe, a tu,
        proszę - przyszedł, minął już dawno...
        • omarta Re: jesień idzie, nie ma na to rady... 24.09.04, 15:31
          a co to ten kosmos 1999???
          bo ja tv nie mam wiec nie obejrzę
          ale zawsze dobrze wiedzieć o czym mowa :)
          • jasama Re: jesień idzie, nie ma na to rady... 25.09.04, 23:23
            eeech, kolejna młodociana :-)
            film, którego akcja dzieje się w baaaarrrrdzo odległej przyszłości, czyli w
            roku 1999 :-))) - nakręcony za króla Ćwieczka
            załoga bazy księżycowej Alfa błąka się w kosmosie, nie mogąc wrócić na Ziemię,
            napotyka różne dziwne istoty i uczestniczy w róznych dziwnych wydarzeniach.
            kiedy byłam mała gapiłam się na to kuriozalne sf z otwartą gębą, teraz pewnie
            nie wytrzymam do końca zadnego odcinka, ale chociaż spróbuję :-)
            dziś, czyli w sobotę, nie miałam czasu, ale powtarzają w niedziele, szkoda
            tylko, że bladym świtem
            • wolfgang87 Re: jesień idzie, nie ma na to rady... 26.09.04, 01:25
              Hohoho! No to ja też jestem młodociany :)
              Ale daruję sobie ten filmik. Przypuszczalnie wyobrażano sobie techikę na
              poziomie lat 80tych. Dla mnie osobiście męczące są takie filmy. To już wolę
              Jamesa bonda. Jegosztuczki są ponadczasowe :)
              • omarta Re: jesień idzie, nie ma na to rady... 27.09.04, 09:56
                wolfgang87 napisał:
                > Ale daruję sobie ten filmik. Przypuszczalnie wyobrażano sobie techikę na
                > poziomie lat 80tych. Dla mnie osobiście męczące są takie filmy. To już wolę
                > Jamesa bonda. Jegosztuczki są ponadczasowe :)

                No jeszcze MacGajwer sztuczki ma niczego sobie, też poogladaj!
                A co słonko powiesz na wizję techniki i realizację np "Łowcy androidów"?
                Toz to tez lata 80te (1982) i jakos mi się nie wydaje, zeby mozna było boki
                zrywać


                >
              • jasama Re: jesień idzie, nie ma na to rady... 27.09.04, 10:01
                wolfgang87 napisał:
                Przypuszczalnie wyobrażano sobie techikę na
                > poziomie lat 80tych. Dla mnie osobiście męczące są takie filmy. To już wolę
                > Jamesa bonda. Jegosztuczki są ponadczasowe :)

                Zwłaszcza, że Bonda zaczęli kręcić bodajże w latach 60-tych :-))
            • wojtek_kosynier Re: jesień idzie, nie ma na to rady... 27.09.04, 08:35
              Zapomniałaś Jasama dodać, iż w wyniku jakiś fantasmagorycznych zbiegów
              okoliczności (silne pole magnetyczne) księżyc wyrywa się z (grawitacyjnych)
              objęć ziemi i dryfuje (w tym baza księżycowa Alfa) po wszechświecie.
              Ten serial kojarzy się mi z późnym Gierkiem – jak wiadomo prezes Maciej,
              sprowadzał z Zachodu wiele seriali, nieobecnych z jakiejkolwiek innej telewizji
              po tej stronie Europy (nie mówię o Finlandii czy Turcji – choć akurat tam to
              cholera wie, jak było w latach 70.)
              Zobaczyłem pierwszy odcinek, ale nie wiem czy zdzierżę kolejne...
              Póki co pamiętam tylko nazwy wahadłowców Orzeł 1, Orzeł 2 itepe
              • jasama Re: jesień idzie, nie ma na to rady... 27.09.04, 09:55
                wojtek_kosynier napisał:

                > Ten serial kojarzy się mi z późnym Gierkiem

                tylko Ci się kojarzy? nie oglądałeś, kiedy w soboty po południu dawali w Studiu
                2?? Bo Studio 2 MUSISZ pamiętać - prowadzący: Bożena Walter, Tadeusz Sznuk,
                Tomasz Hopfer i (imienia nie pamiętam) Mikołajczyk (??) Ja byłam w pierszej
                klasie podstawówki, to przeciez Ty trochę wyżej :-)))
                w tamtych strasznych czasach dzieci chodziły jeszcze do szkoły w soboty, więc z
                utęsknieniem czekaliśmy końca lekcji, leciało się do domciu na ten Kosmos (może
                zresztą nie chodziło o sam Kosmos, tylko dlatego, że to już wolne było i
                perspektywa niedzieli przed człowiekiem)
                bożesch, jaka stara jestem! ale mój mąż też serialik pamięta, a jest dwa lata
                młodszy ode mnie! :-)
                • wojtek_kosynier Re: jesień idzie, nie ma na to rady... 27.09.04, 12:18
                  Studio 2 – no jakże mógłbym nie pamiętać. Ale mi te lata kojarzą bardziej się z
                  zagranicznymi serialami, w tym kryminalnymi – jak Kojak, Colombo, Aniołki
                  Charliego i o jakimś polonijnym detektywie (Boże, jak on obciachowo wyglądał!).
                  A Niewidzialną Rękę pamiętasz :-)
                  • jasama Re: jesień idzie, nie ma na to rady... 27.09.04, 12:40
                    no, masz, pewnie, ze pamietam!
                    w "Ekranie z bratkiem" była!
    • jasama Re: jesień idzie, nie ma na to rady... 30.09.04, 14:11
      w pracy ludzie mi się pochorowali
      na wszystko
      nawet na grypę wątrobową (sic!)
      tak to już jest jesienią

      nic to, jeszcze tylko sześć dni roboczych i idę na urlop!
      • omarta Re: jesień idzie, nie ma na to rady... 30.09.04, 14:37
        szaro i deszczowo
        budzik rano straszy
        kolorowe warzywa i owoce na straganach juz tak nie cieszą jak w słoneczny dzień
        czerwona torebka i czekam na śnieg
        albo jakis słoneczny spacerowy dzień
        • jasama Re: jesień idzie, nie ma na to rady... 30.09.04, 15:47
          a ja czekam na przesyłkę z merlina z Bożymi wojownikami
          i na weekend - dostałam przepis na torcik capuccino - nie trzeba nic piec, ani
          nasączać - to zrobię może
          i coś sobie kupię - małego i ślicznego - jeszcze nie wiem, co, ale wiem, że to
          bedzie fajny weekend
          a, i jeszcze spaghetti, jak w każdą sobotę, oczywiście
          a jak już zjem, to położę się z książką i z psem pod kocem
          i będzie mi dobrze

          a w przyszłym tygodniu umowię się z fryzjerem
          Sebastian ma na imię, błleee, ale równy gość :-)))
          • omarta Re: jesień idzie, nie ma na to rady... 01.10.04, 09:45
            jasama napisała:

            > a w przyszłym tygodniu umowię się z fryzjerem
            > Sebastian ma na imię, błleee, ale równy gość :-)))
            >

            Sebastian t tak brzmi lepiej niż Patryk ;-)
            nie ujmując niczego Patrykom of kors
            • jasama Re: jesień idzie, nie ma na to rady... 01.10.04, 12:40
              Patryk - cóż, chorzy rodzice i na pewno jakoś zakompleksieni :-); a dzieciaki w
              szkole wołały: "Patyk"!
              Patryka natomiast mogę sobie wyobrazić jako starszego faceta, a Sebastiana -
              nie :-)))
              łyso-siwy i do tego gruby, i do tego - Sebastian, phhhhh
              jesli już Sebastian - to tylko młody i z blond loczkami :-))))
    • pierdutow Re: jesień idzie, nie ma na to rady... 01.10.04, 15:32
      jak ty sama to wstawaj wieczorem . Dopiero będą długie noce jak pod kołem
      podbiegunowym.
      • jasama w tym jest problem, 01.10.04, 15:36
        pierdutow, że Ty dobre rady masz dla innych
        a córki własnej nie potrafisz za mąż wydać ;0)))
        • pierdutow Re: w tym jest problem, 01.10.04, 18:39
          że ta córka to moja bratanica , córka mojego starego dobrego brata. Ja nawijam
          jej konkurentów z upoważnienia ojca i w jego imieniu.
          • nienacek Re: w tym jest problem, 01.10.04, 19:13
            ale my to od samego początku wieeeeemy
            pierdutowy nie mogą mieć dzieci, a córek w szczególności :-)))
            • pierdutow Re: w tym jest problem, 01.10.04, 21:29
              To wy macie problem a nie ja. Otóż mogą mieć a zwłaszcza córki. Z biologią u
              was na bakier trzeba zgłosić sie po odbiór pieniędzy.
              • omarta Re: w tym jest problem, 04.10.04, 10:18
                więc jeśli biologicznie pierdutowy dzieci mieć mogą
                to powinno to być prawnie zabronione
    • jasama narzekałam, a tu - proszę! 06.10.04, 12:16
      jaki piękny dzień dziś mamy!
      i babie lato, i ani jednej chmurki na niebie

      może się wreszcie zmuszę i okna umyję - tak mi jakoś półmroczno w domu ;-))))

      a, koleguski z LO się dzisiaj objawiły!!
      kilka nadal mieszka w Suwałkach - super! nadal sa bardzo zwariowane i kochane,
      i cały czas nadajemy na tych samych falach
      • pierdutow Re: narzekałam, a tu - proszę! 06.10.04, 18:26
        Ja to nadaję na 153,6 mhz z mojego balkonu. Czy kto mnie słyszy?
      • jasama e, tam - już się nacieszyłam :-( 07.10.04, 13:24
        chmury i chmury
        aha, zapomniałabym o chmurach ;-)
        ale kupiłam wczoraj fajną herbatę
        wiśniową
        pachnie rewelacyjnie i nieźle smakuje, trochę mi uprzyjemnia tę fatalną aurę

        przed chwilą kolega zajrzał
        wrócił właśnie z RPA
        zdjęcia, a jakże, pokazywał
        duuużo przestrzeni tam mają
        i nieba
        do samego oceanu :-)

        tylko dlaczego taki mało opalony?
    • jasama tak sobie piszę 07.10.04, 13:35
      sama
      bo prawie nikt już na to forum nie zagląda
      wyludniło się jeszcze bardziej, niż w tamtym roku

      wolf wyjechał i już się nie poczuwa, brzyyydal :-P
      co z tego, że w Krakowie jest teraz?
      a czy ja z Suwałk piszę?
      zapił ani chybi, bo nie wierzę, że tak pilnie się uczy :-)

      za to w Łodzi często fajnie ludzie piszą
      mają jakiś takiś swój specyficzny język i humor - zrozumiały czasem tylko dla
      wtajemniczonych
      ciekawie im się niektóre wątki rozwijają
      byłam kiedyś w Łodzi
      a we Wrocławiu - nigdy
      szkoda, bo to ponoć piękne miasto
      och, w wielu miejscach jeszcze mnie nie było
      fajnie, nie będę się nudzić przez resztę życia :-)

      to jeszcze w ewentualnym czasie wolnym (pomiedzy podróżami) może nauczę się
      robić tiramisu?

      no, nie wierzę, że ktoś dał radę temu mojemu pisactwu i dotrwał aż do tego
      miejsca!
      i dobrze!
      bo ludzie to już tacy są - najpierw czytają (a przecież nie muszą, a potem
      krytykują
      niech krytykują dopiero, kiedy i sami coś napiszą

      no, dobra, czas na herbatkę
      wiśniową :-)))
      • omarta Re: tak sobie piszę 07.10.04, 13:49
        na jesienne i zimowe chłody jeszcze imbirową herbatke polecam
        a najlepiej świeży imbir wkrojony do herbaty
        suuper
        • omarta 11011 07.10.04, 13:57
          takladnie symetrycznie wygląda
          a własciwie wyglądało
        • jasama do tej pory 07.10.04, 13:59
          tylko do zup dosypywałam i do sosów, i mięsa przyprawiałam
          moja rehabilitantka natomiast zawsze poleca mi herbatę w imbirem (ona dosypuje)
          i łyżeczką masła - ale tego jakoś już sobie nie potrafię wyobrazić
          toż to rosołek się robi!
          a imbirową kupujesz?
          czy też dosypujesz?
          bo tylko cynamonową widziałam
          • omarta Re: do tej pory 07.10.04, 14:05
            Jasama tylko nie dosypuj tego mielonego co się go w torebce kupuje!
            Wogóle wywal taki z domu jesli masz i kup swieży, w kłączu.
            Ma całkiem inny smak niz to mielone, suszone świństwo z torebki
            I obieram kawałeczek ze skórki i wrycam do herbaty (max 2-3 plasterki)
            A jesli gotowa juz, to tylko Dilmah

            a herbaty z masłem tez sobie nie wyobrażam, do ust bym nie wzięła
            • jasama no! 07.10.04, 14:11
              omarta napisała:

              > a herbaty z masłem tez sobie nie wyobrażam, do ust bym nie wzięła

              ale taka mikstura funkcjonuje!
              nie jestem pewna, czy Tomek Wilmowski w "Tomek na tropach Yeti" czymś takim nie
              był częstowany?
              ale w tej chwili nie sprawdzę
              • omarta Re: no! 07.10.04, 14:21
                jasama napisała:

                >> nie jestem pewna, czy Tomek Wilmowski w "Tomek na tropach Yeti" czymś takim
                nie był częstowany? ale w tej chwili nie sprawdzę

                na szczęście moim idolem jest garfield
                a on pije kawę
                • nienacek ja też - tylko kawa! 07.10.04, 15:33
                  omarta napisała:

                  > na szczęście moim idolem jest garfield
                  > a on pije kawę

                  a herbata (rumiankowa albo miętowa) kiedy zaniemoge ;-)
                  • omarta Re: ja też - tylko kawa! 07.10.04, 15:34
                    nienacek napisał:
                    > a herbata (rumiankowa albo miętowa) kiedy zaniemoge ;-)

                    a czy rumianek z miodem i cytryną?
                    i jeszcze hibiskusowa
                    • omarta jeszcze sobie powymieniam 07.10.04, 15:38
                      zielona herbata z kwiatem opuncji tez super

                      mój znajomy kiedys kupił herbatę sprasowana w kostki, a w kazdej kostce był
                      maly kwiatek rózy! Niesamowite wrażenie w filiżance ta różyczka robiła
                      • nienacek yph, aż takim koneserem nie jestem :-( 07.10.04, 15:41
                        jak pisalem - herbata tylko w chorobie
                        może kiedyś dojrzeję do tych naparów
                        • wojtek_kosynier Re: yph, aż takim koneserem nie jestem :-( 12.10.04, 12:12
                          Piszcie sobie co chcecie, ja tam wolę grzane piwo. Tylko że sam nie umiem jego
                          przyprawiać ):
    • jasama październik miesiącem oszczędzania :-)) 08.10.04, 14:17
      takie hasełka pamiętam z wczesnego dziecięctwa w podstawówce, i jeszcze: dziś
      oszczędzasz w sko, jutro w pko, czy jakoś tak
      wierzyć mi się nie chce, że giełdowy debiut naszego "narodowego banku" wywoła
      aż taką histerię wśród drobnych ciułaczy
      społeczne listy kolejkowe?
      co to się porobiło!
      sami rozważaliśmy kupno akcji (czytaj: założenie lokaty), ale żadne z nas nie
      zapisze się do takiej kolejki, bo nie mamy zamiaru stawiać się o drugiej w nocy
      na sprawdzanie listy!
      w Suwałkach ponoć kolejek nie ma, w whitestoku - i owszem
      • woy Re: październik miesiącem oszczędzania :-)) 12.10.04, 14:34
        Za parę miesięcy poznamy czy opłacało się stać po nocach, ja teraz żałuję,
        szczególnie, że gdzieniegdzie nie było kolejek. Myslę, że nie stracą ci co
        zawalczyli. Większy ma się problem jak jest okazja kupić akcje dobrej
        zagranicznej firmy i nie można ich sprzedać przez najbliższe 5 lat, ot problem
        co robić.

        w.
        • pierdutow Re: październik miesiącem oszczędzania :-)) 13.10.04, 21:01
          stałem dwie noce w kolejce po akcje PKO BP i jak idiota zostało mi tylko
          przeziębienie.
          • woy Re: październik miesiącem oszczędzania :-)) 14.10.04, 06:58
            w suwałkach? w białym?
            od naocznego świadka wiem, że w wysokim mazowieckim brak kolejek.
            w.
    • jasama no tak, 15.10.04, 19:26
      jesień bez kataru to jak śledź bez cebulki :-)
      Sebastian przedobrzył tym razem i wyglądam jak jakaś G.I. Jane! nie byłam na
      takie coś przygotowana, dlatego nie wzięłam czapki, no i trochę przewiało mi
      łepetynę
      a potem jeszcze – wykorzystując słoneczną pogodę (ale straszliwie zimno było!) –
      okna myliśmy
      no i po tym porządkowym zrywie przeziębił mi się z kolei mąż
      teraz oboje kichamy na wszystko
      szkoda, że nie mamy jeszcze jednego tygodnia urlopu :-((
      • pierdutow Re: no tak, 20.10.04, 09:16
        Skutki mycia okien jesienią. Czas na wnioski.
        • jasama o myciu okien :-)) 20.10.04, 11:19
          a wiosną katar się nie może przytrafić przy tej czynności?
    • jasama nietoperze jeszcze nie śpią 27.10.04, 13:13
      ponoć
      słyszałam w radiu
      co wróży długą jesień i łagodną zimę
      jesli ta jesień będzie taka jak do tej pory - jestem za
      a co do zimy - już od ładnych paru lat nie ściska nas mrozem zbyt mocno, no i
      dobrze
      nie mam przynajmniej problemu z butami, chodzę w tzw. całorocznych :-)))
      kiedyś, jeszcze w podstwówce rodzice kupowali mi na zimę "relaxy", może ktoś
      jeszcze pamięta takie obuwie?
      strrrasznie ich nie lubiłam, bo na górze miały gumkę i nijak nie było można
      wepchnąć w nie nogawek od spodni, a na buty z kolei też nie było można ich
      naciągnąć, bo miały dużo gąbki w cholewkach
      • omarta Re: relaxy! 27.10.04, 13:15
        ja pamietam!
        też niestety takowe nosiłam, takie z czerwoną wstawką
        jakież to cholrestwo było!
        cięzkie nieziemsko, toporne i niewygodne
        • jasama Re: relaxy! 27.10.04, 14:45
          omarta napisała:

          > ja pamietam!
          > też niestety takowe nosiłam, takie z czerwoną wstawką

          :-)))))))))
          i z czerwoną miałam, i z granatową, i ze srebrną!
          moi rodzice byli wierni marce :-))
          a ja ponosiłam konsekwencje

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka