Dodaj do ulubionych

16 lat temu

10.04.05, 09:05
Niedługo minie 16 rocznica powstania KO Solidarność Ziemi Białostockiej
(16.04.1989).
Solidarność przystępowała do wyborów czerwcowych niepewna. Nie wiadomo było
czy komuniści dotrzymają umowy zawartej przy okragłym stole, która
doprowadziła do części wolnych wyborów. Opowiedzenie się wtedy za
Solidarnością było aktem odwagi, który groził złamaniem kariery. A mimo to
byli tacy którzy zaryzykowali...
Po 1989 r. ich drogi zyciowe się rpzesżły. Dziś część z nich jest aktywna
politycznie, inni nie. Niektórzy już nie zyją. Należy przypomnieć o ludziach
którzy odwazyli się być odważni.
Obserwuj wątek
    • alex.4 Re: 16 lat temu 10.04.05, 09:16
      Lista osób, które weszły w skład KO Solidarność:
      J.Ambrosiewicz, E. Bil-Jaruzelski, J. Beszta-Borowski, D.Boguski, T. Borowski,
      A.Borzuchowska, T. Bujnowska, I. Choroszuka, T. Citko, A. Chwalibóg, R.Czepe,
      P.Damulewicz, B.Dębski, Z.Falicki, J. Głębocki, S.Gościniak, W.Horodeński,
      J.Ickiewicz, J.Jamiołkowski, K.Jaworowski, M.Jaworowski, A.Kaliciński,
      J.Kamiński, J.Klentak, A.Klepacki, M.Klinger, R.Koper, E.Korecki, J.Korecki,
      S.Kostka, H.Kotkowska, H. Krukowska, K.Kruszewski, P.Krutul, B.Kuptel,
      J.Kwasowski, L.Lebensztejn, M.Leszczyński, A.Lussa, B.Łękawska, H.Łupiński,
      W.Łupiński, M.Maliszewski, S.Marczuk, J.Matuszewski, K.Niemyjski, Cz.Okołów,
      A.Paczkowski, K.Paliński, E.Pankiewicz, W.Piekart, S.Pogorzelski, S.Prutis,
      K.Putra, K.Rosiński, H.Ruciński, J.Rybnik, Z.Sochoń, S.Srocki, L.Stawecki,
      A.Stelmachowski, A.Sypytkowski, J.Szafraniec, A.Szóstko, S.Tomaszuk,
      E.Trębaczowski, K.Trzęsicki, R.Tyszkiewicz, J.Ullman, S.Oniśko, A.Usakiewicz,
      A.Waluda, R.Wilk, K.Wolfram, A.Wyrobisz, J.Zambrzycki, H.Zdzienicki, M.Żmujdzin
    • Gość: Z.P. Re: 16 lat temu IP: *.elpos.net 10.04.05, 16:35
      Alex4 napisał:
      Opowiedzenie się wtedy za Solidarnością było aktem odwagi, który groził
      złamaniem kariery. A mimo to byli tacy którzy zaryzykowali...
      _____________
      Wtedy już nie było aktem odwagi. Powiem więcej: był to czas uaktywniania się
      wielu osób, które przez lata podkulały ogon.
      • alex.4 Re: 16 lat temu 10.04.05, 17:34
        Wtedy jeszcze było aktem odwagi. Miesiąc później dopiero wszystko się
        zmieniło...
        • Gość: Z.P. Re: 16 lat temu IP: *.elpos.net 10.04.05, 18:49
          Alex4, przecież to już było po Okrągłym Stole. Jaka odwaga była wtedy potrzebna
          i do czego. Czy sądzisz, że wzyscy z zamieszczonej przez Ciebie listy, to
          ludzie odważni? Ocywiście są tam osoby, które przez cały okres lat 80
          niezłomnie trwały przy swoich ideałach (należy do nich jeden z naszych
          forumowych kolegów), niestety nie o wszystkich można to powiedzieć.
    • max39 Re: 16 lat temu 10.04.05, 17:38
      Solidarnosc zrobila wiele dla Polski.
      • Gość: McBride Re: 16 lat temu IP: 212.122.214.* 10.04.05, 18:22
        max39 napisał:

        > Solidarnosc zrobila wiele dla Polski.

        a Unia Demokratyczna (UW, PD) wszystko potem zaprzepaściła...
        • alex.4 Re: 16 lat temu 10.04.05, 22:03
          UD tworzyła demokratczną Polskę:)
          • Gość: Z.P. Re: 16 lat temu IP: *.elpos.net 10.04.05, 22:15
            I Polacy tak jej odpłacili!
            • alex.4 Re: 16 lat temu 10.04.05, 22:26
              W czasach gdy powstawał KO jeszcze nikt o zdtrowych zmysłach nie mógł być pewny
              upadku komunizmu. Wręcz przeciwnie dopiero 4 czerwca Polska się zmieniła.
              Przypominam to wszystkim młodym chłopcom, którzy komunizm znają tylko z lektur
              i którym się wydaje, ze pod koniec lat osiemdziesiatych wszystko wskazywało na
              upadek ustroju. Nadziei zbyt duzo nie było.
              • Gość: Z.P. Re: 16 lat temu IP: *.elpos.net 10.04.05, 22:39
                Znowu Alex4 wykręcasz się sianem. Nie pisałem o przewidywaniu upadku komunizmu
                (KPN twierdziła to od swego początku), ale o tym że w okresie zawiązywania się
                KO nie trzeba było być bohaterem, aby stanąć po stronie Solidarności.
                Nie mąć w głowach młodym chłopcom.
                • alex.4 Re: 16 lat temu 10.04.05, 22:43
                  Nikt z zdrtowych zmysłach nie mógł powiedzieć w 1989 r przed wyborami, że
                  komunizm odejdzie a Polska odzyska wolność. Żaden politolog nie przewidział
                  załamania się systemu demoludów.
                  • Gość: Z.P. Re: 16 lat temu IP: *.elpos.net 10.04.05, 23:03
                    I tu się Alex4 mylisz. Jak już wspomniałem, z założenia że system komunistyczny
                    sie wali i że to jest szansą budowania niepodległej Polski, wychodziła KPN. W
                    Białymstoku na ten temat oficjalnie w swoich biuletynach wypowiadał się śp. J.
                    Korolkiewicz. Oczywiście było to znacznie wcześniej, niż ktokolwiek usłyszał o
                    Okrągłym Stole.
                    Powiedz o tym swoim młodym chłopcom.
                    • alex.4 Re: 16 lat temu 10.04.05, 23:08
                      zp nie odróżniasz słów dodawania sobie otuchy od prognoz politycznych:)
                      • Gość: Z.P. Re: 16 lat temu IP: *.elpos.net 10.04.05, 23:17
                        Alex4.Не болтай кіем моря. To było podstawowe założenie polityki KPN, a nie
                        jakieś tam dodawanie sobie otuchy. O odmienianiu oblicza Tej Ziemi nie wspomnę.
                        • alex.4 Re: 16 lat temu 10.04.05, 23:19
                          KPN mial takie zalożenia, ale nikt o zdrowych zmysłach nie sądził, że uda się
                          wywalcvzyć wiolność tak szybko. Również ludzie z KPN
                          • Gość: Z.P. Re: 16 lat temu IP: *.elpos.net 10.04.05, 23:24
                            Nie byłem członkie KPN, ale doskonale znałem ludi z tej organizacji. Alex4 -nie
                            masz racji. Sięgnij do materiałóów archiwalnych. Przyda Ci się.
                            • alex.4 Re: 16 lat temu 10.04.05, 23:29
                              Nie bądź smieszny:)
                              Wszyscy sądzili, że komuniści nie dotrzymają umowy. Po 4 czerwca była euforia i
                              strach, że komuniści mogą się zdecydować na rozwiązanie siłowe. Niepodległość
                              wydawała się czymś bardzo dalekim. Była snem, marzeniem, a nie prognozą
                              polityczna. Prognozą która bardzo szybko się ziściła
                              • Gość: Z.P. Re: 16 lat temu IP: *.elpos.net 10.04.05, 23:43
                                Ty Alex4 nic nie rozumiesz. Piszesz:
                                "Wszyscy sądzili, że komuniści nie dotrzymają umowy."
                                KPN głosiła upadek systemu na długo przed tym,jak komuniści zawierali umowy z
                                dobraną przez siebie opozycją. KPN nie żądała socjalizmu z ludzką twarzą.
                                Żądała NIEPODLEGŁEJ Polski. Wiesz kiedy powstała KPN? Ja dokładnie nie wiem,
                                ale za czasów pierwszej Solidarności już była i w swojej nazwie miała
                                Niepodległą Polskę.
                                • kamilar Re: 16 lat temu 10.04.05, 23:46
                                  encyklopedia.pwn.pl/36775_1.html
                                  • Gość: Z.P. Re: 16 lat temu IP: *.elpos.net 10.04.05, 23:52
                                    Dzięki Kamilar. Niech Alex4 sobie poczyta i młodym chłopcom bzdur nie opowiada.
                                    • alex.4 Re: 16 lat temu 10.04.05, 23:55
                                      wiesz akurat wśród róznych ludzi których poznałem był tez i L. Moczulski. Nie
                                      był on takim fantastą za jakiego go masz. KPN chciał niepodległej Polski jak
                                      cała opozycja. Ale nikt nie zdawał sobie sprawy, że to przyjdzie tak szybko
                                      • Gość: Z.P. Re: 16 lat temu IP: *.elpos.net 11.04.05, 00:06
                                        Błądzisz Aalex4! Moczulski twierdził, że odzyskanie niepodległości przez
                                        Polskę, to sprawa najbliższych lat, a to dlatego że póżniej ZSRR wyjdzie z
                                        kryzysu gospodarczego i nikt nie będzie w stanie im podskoczyć. Jak widzisz,
                                        były to całkiem zimne kalkulacje, które potem pozytywnie zweryfikował czas.

                                        Poznałeś byłeś Leszka Moczulskiego, ale tylko pobieżnie.
                                        • kamilar Re: 16 lat temu 11.04.05, 00:08
                                          Tak sądzili wszyscy, załamanie Zsrr było szokiem dla całej Europy a już
                                          najbardziej dla Gorbiego:)
                          • Gość: McBride Re: 16 lat temu IP: 212.122.214.* 10.04.05, 23:27
                            a móglbyś alex wskazać jakiś tekst Michnika, Kuronia albo Germeka traktujący o
                            odbudowie wolnego państwa polskiego? o wyzwoleniu narodu spod dominacji
                            sowieckiej i socjalistycznej?

                            z checią bym sobie poczytał...
                            • Gość: McBride mógłbyś odpowiedzieć? IP: 212.122.214.* 10.04.05, 23:34
                              ?
                              • alex.4 Re: mógłbyś odpowiedzieć? 10.04.05, 23:57
                                poznacie po owocach...
                                Kuroń czy Michnik siedzieli wiele lat w więzieniu za wolna Poslkę, pdoczas gdy
                                twoi krewni mcbride byli posłusznymi obywatelami PRL:)
                                • Gość: piecyk gazowy Re: mógłbyś odpowiedzieć? IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 11.04.05, 00:03
                                  Owoce: spotkania przy wódeczce z Urbanem.
                                  • Gość: piecyk gazowy Re: mógłbyś odpowiedzieć? IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 11.04.05, 00:04
                                    Owoce: Kiszczak i Jaruzelski – ludzie honoru. Unia WOLNOŚCI pali kukły i składa
                                    wnioski o delegalizacje innych organizacji.
                                    • alex.4 Re: mógłbyś odpowiedzieć? 11.04.05, 00:06
                                      piecyk nie skomentujesz wypowiedzi M. Giertycha?????????
                                      Czyżby on miał honor gdy doradzał jaruzelskiemu??? I to jak?????????
                        • Gość: dryla ______________ IP: *.82-139.bia.tkb.net.pl 12.04.05, 21:32
                          Z.P. - z ust mi to wyjąles:))
                  • Gość: dryla ______________ IP: *.82-139.bia.tkb.net.pl 12.04.05, 21:30
                    Alex! Ty czytasz trochę? Jak to żaden politolog nie przewidział upadku
                    ustroju!!!
                  • Gość: szach Re: 16 lat temu IP: *.sympatico.ca 18.04.05, 04:18
                  • Gość: szach Re: 16 lat temu IP: *.sympatico.ca 18.04.05, 04:35
                    przeczytalem tylko kilka pierwszych postow, i widze, ze dalej dyskusja sie
                    rozwija ... dalej nie czytalem
                    Przesadzasz alex4. Zgadzam sie z opinia interlekutora o pseudo ZP. W czasie o
                    ktorym mowisz czyli o 1989-ym roku przed wyborami, ciezko jest mowic o jakiejs
                    odwadze. Odwage mieli ci, ktorzy zakladali Solidarnosc w Polsce pare lat
                    wczesniej. Odwage mieli ci, ktorzy strajkowali na poczatku lat 80-ych, odwage
                    mieli ci, ktorzy urzadzali pochody po ulicy Lipowej z wpietymi opornikami na
                    piersi w Bialymstoku w godzinach nadawania dziennika telewizyjnego itd., itp.
                    Piszesz, ze zaden politolog nie przewidzial zalamania sie demoludow... bardzo
                    sie mylisz. W tym czasie wielu politologow i analistow juz wiedzialo, ze
                    demoludy sie wala i pisalo sie o tym, ze czas ich jest policzony.
    • Gość: dobranoc Re: 16 lat temu IP: *.elpos.net 10.04.05, 23:06
      dodaje 14 wpis bo 13 przynosi pecha.
      • Gość: McBride Re: 16 lat temu IP: 212.122.214.* 10.04.05, 23:09
        większego pecha niż sojusz UD z PZPR w postaci PD już nie będziemy mieli...
        • alex.4 Re: 16 lat temu 10.04.05, 23:31
          McBride takowego sojuszu nie ma, jak dobrze wiesz...
          oj mcbride nie klam
          • Gość: McBride Re: 16 lat temu IP: 212.122.214.* 10.04.05, 23:33
            pewnie ze nie....Hausner i Belka nigdy nie byli w PZPR....ani Geremek....
            • kamilar Re: 16 lat temu 10.04.05, 23:35
              Z 4 miliony Polaków było, ale cichosza nikt się nie dowie.
              • Gość: McBride Re: 16 lat temu IP: 212.122.214.* 10.04.05, 23:37
                kamilar napisał:

                > Z 4 miliony Polaków było, ale cichosza nikt się nie dowie

                ja nie byłem;) a z mej rodziny też nikt się nie schańbił...
                • kamilar Re: 16 lat temu 10.04.05, 23:39
                  teraz każdy tak mówi "ja nie to' sąsiad"
                  • Gość: McBride Re: 16 lat temu IP: 212.122.214.* 10.04.05, 23:43
                    kamilar napisał:

                    > teraz każdy tak mówi "ja nie to' sąsiad"

                    może tak się mówi w twej rodzinie....
                    nie masz więc czym sie chwalić...
                    • kamilar Re: 16 lat temu 10.04.05, 23:44
                      Powiem tak mojej rodziny nie znasz więc się od niej ...., zresztą sam wiesz co!!
                    • kamilar Re: 16 lat temu 10.04.05, 23:45
                      Zresztą jak ocenić tych co byli w solidarności i pzpr równocześnie
                      • Gość: McBride Re: 16 lat temu IP: 212.122.214.* 10.04.05, 23:48
                        kamilar napisał:

                        > Zresztą jak ocenić tych co byli w solidarności i pzpr równocześnie

                        zapytaj Balcerowicza
                        • kamilar Re: 16 lat temu 10.04.05, 23:50
                          Nie mam kontaktu z człowiekiem:)
                          • Gość: McBride Re: 16 lat temu IP: 212.122.214.* 10.04.05, 23:51
                            to zapytaj alexa ;)
                            • kamilar Re: 16 lat temu 10.04.05, 23:55
                              Alex, znasz Balcerowicza :) bo mówią że tak albo że byłeś w w PZPR i
                              Solidarności nie wiem dokładnie o co chodzi:)
                              • Gość: McBride Re: 16 lat temu IP: 212.122.214.* 10.04.05, 23:57
                                jest w UW a tam się roi od byłych działaczy PZPR i "S"...wieć ma rozeznanie
                                • kamilar Re: 16 lat temu 10.04.05, 23:59
                                  Byłych działaczy Pzpr jest pełno we wszystkich partiach, ci których nie było w
                                  Pzpr sie nie załapali na pociąg do władzy
                                  • Gość: McBride Re: 16 lat temu IP: 212.122.214.* 11.04.05, 00:07
                                    kamilar napisał:

                                    > Byłych działaczy Pzpr jest pełno we wszystkich partiach, ci których nie było w
                                    > Pzpr sie nie załapali na pociąg do władzy

                                    W porównaniu z PiS, Po czy LPR to w UW jest ich spory tłumek...
                                    • alex.4 Re: 16 lat temu 11.04.05, 00:16
                                      W PO czy PiS są ludzie którzy należeli do UW... D.Tusk, J.M.Rokita,
                                      B.Komorowski, M.Ujazdowski, P.Piskorski, Schetyna i wielu innych:)
                                      W UW są tacy bohaterowie Solidarności jak Frasyniuk, Bujak, Geremek,
                                      Mazowiecki, Lis, Borusewicz.
                                      McBride chcesz zniszczyć legendę solidarności zupelnie jak Urban:)
                                      A więc McBride co twoja rodzina robiła w PRL? Była posłusznymi obywatelami PRL,
                                      kiedy inni cierpieli za Solidarność, za wolną Polskę
                                      • Gość: McBride Re: 16 lat temu IP: 212.122.214.* 11.04.05, 00:23
                                        nic nie wynika z twego postu oprócz próby obrażenia mnie poraz kolejny, oprócz
                                        próby parszywych insynuacji które juz nie raz czyniłeś...
                                • alex.4 Re: 16 lat temu 11.04.05, 00:02
                                  Balcerowicz złozył legitymację partyjną podczas pierwszej Solidarności.
                                  następnie razem m.in. z J.Buzkiem przygotowali program ekonomiczny dla Sieci -
                                  Solidarności:)
                                  Balcerowicz był członkiem UW (sam przyjmowałem jego zgłoszenie do UW), ale od
                                  jakiegoś czasu już w UW nie jest - szef NBP musi być bezpartyjny.
                                  W każdym arzie Balcerowicz zachowywał się przyzwoicie. Przeciwieństwie do np.
                                  M. Giertycha który w latach osiemdiesiątych był w Radzie KOnsultacyjnej przy
                                  Jaruzelskim, albp Bender który był posłem w latach osiemdziesiątych.
              • Gość: piecyk gazowy Prof. Jerzy Haunser – cytaty IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 10.04.05, 23:42
                „Chciałbym wystąpić w imieniu konsumentów, ale proponować będę, aby radni
                zwieść się nie dali i nie udzielili swojej zgody na sprzedaż piwa przed godziną
                13.00”.

                „Przecież taka sytuacja, w której browary nie mogą sprzedać całej swojej
                produkcji, może się okazać korzystna dla konsumentów. Producenci piwa będą
                wreszcie musieli się z nimi liczyć”.

                „Wyzysk klasowy robotników w społeczeństwie kapitalistycznym dokonuje się nie
                tylko w rezultacie pozbawienia ich własności środków produkcji, ale także w
                rezultacie dominacji politycznej oraz ideologicznej (kulturowej) klasy
                panującej”.

                „Zadaniem naszej partii było zdobycie władzy politycznej i zdławienie oporu
                wyzyskiwaczy”.

                „ZSRR umożliwił utworzenie postępowym siłom politycznym na terenie swej strefy
                okupacyjnej własnego państwa”.
                • Gość: McBride autorytet Szymborska - zawsze przeciw nienawisci IP: 212.122.214.* 10.04.05, 23:50
                  Wisława Szymborska - o śmierci Józefa Stalina (z wiersza „Ten dzień”):

                  Jaki rozkaz przekazuje nam

                  na sztandarach rewolucji profil czwarty?

                  - Pod sztandarem rewolucji wzmacniać warty!

                  Wzmocnić warty u wszystkich bram!



                  Oto Partia - ludzkości wzrok.

                  Oto Partia: siła ludów i sumienie.

                  Nic nie pójdzie z jego życia w zapomnienie.

                  Jego Partia rozgarnia mrok.



                  Niewzruszony drukarski znak

                  drżenia ręki mej piszącej nie przekaże

                  nie wykrzywi go ból, łza nie zmaże.

                  A to słusznie. A to nawet lepiej tak.

                  • Gość: McBride Re: autorytet Szymborska - zawsze przeciw nienawi IP: 212.122.214.* 10.04.05, 23:52
                    na hymn PD jak znalazł....
                  • kamilar Re: autorytet Szymborska - zawsze przeciw nienawi 10.04.05, 23:52
                    Nie tylko ona tak robiła, nie żyłeś wtedy nie oceniaj, nie każdy miał tyle
                    samozaparcia co Herbert.
                    • Gość: McBride Re: autorytet Szymborska - zawsze przeciw nienawi IP: 212.122.214.* 10.04.05, 23:53
                      kamilar napisał:

                      > Nie tylko ona tak robiła, nie żyłeś wtedy nie oceniaj, nie każdy miał tyle
                      > samozaparcia co Herbert.

                      nie każdy się squrfił...
                      • kamilar Re: autorytet Szymborska - zawsze przeciw nienawi 10.04.05, 23:57
                        Ale wielu tak i czy to znaczy że powinniśmy spalić ich książki, a poza tym jak
                        mówiłem nie żyłeś wtedy nie oceniaj:)
                        • Gość: McBride Re: autorytet Szymborska - zawsze przeciw nienawi IP: 212.122.214.* 11.04.05, 00:03
                          a czy ja wspomniałem coś o paleniu książek???
                          bardzo dobrze że zachowały się draństwa elyty którą Jacek Trznadel określił
                          krótko i zwięxle jako hańbę domową...

                          ja nie oceniam...
                          porównuję
                          i jeżeli byli ludzi jak Herbert, byli dzielni żołnieże z WiN i NZS to znaczy,
                          ze można było poiwedzieć non possumus...
                          i tyle..
                          • kamilar Re: autorytet Szymborska - zawsze przeciw nienawi 11.04.05, 00:07
                            Owszem zawsze wszystko można potrzeba odwagi, a co do winu to było już od 8 do 6
                            lat po nich, tak więc biedna Wisławanie miała już z kogo brać przykładu
                            • Gość: McBride Re: autorytet Szymborska - zawsze przeciw nienawi IP: 212.122.214.* 11.04.05, 00:08
                              biedna wisława nie wiedziała co sie dzieje wokól niej....taka nierozgarnięta?
                              upośledzona??
                              dziwne rzeczy prawisz...

                              • kamilar Re: autorytet Szymborska - zawsze przeciw nienawi 11.04.05, 00:10
                                Śmierć Stalina rok-1953, śmierć Bieruta-1956 i wtedy dopiero zaczyna się odwilż
                    • Gość: piecyk gazowy Re: autorytet Szymborska - zawsze przeciw nienawi IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 10.04.05, 23:54
                      kamilar napisał:

                      > Nie tylko ona tak robiła, nie żyłeś wtedy nie oceniaj, nie każdy miał tyle
                      > samozaparcia co Herbert.

                      Nie rozśmieszaj.
                      • alex.4 Re: autorytet Szymborska - zawsze przeciw nienawi 11.04.05, 00:10
                        Szymborskja napisala en wiersz gdy była młodą dziewczyna ludzie młozi często są
                        dosyć ślepi zresztą przykład piecyka najlepiej to pokazuje. inaczej nie
                        wynosiłby nad bohaterów Solidarności doradców jaruzelskiego takich jak M.
                        Giertych
                        • Gość: piecyk gazowy Re: autorytet Szymborska - zawsze przeciw nienawi IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 11.04.05, 00:13
                          Giertych to taki sam komuch jak Ty.
                        • Gość: piecyk gazowy Unia Wolności wielbi Kiszczaka i Jaruzelskiego IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 11.04.05, 00:15
                          alex.4 napisał:

                          > Szymborskja napisala en wiersz gdy była młodą dziewczyna ludzie młozi często

                          >
                          > dosyć ślepi zresztą przykład piecyka najlepiej to pokazuje. inaczej nie
                          > wynosiłby nad bohaterów Solidarności doradców jaruzelskiego

                          Przypominajmy o wielkiej bezkrwawej, pokojowej rewolucji, która dokonała się w
                          ogromnej mierze dzięki: Bronisławowi Geremkowi, Tadeuszowi Mazowieckiemu,
                          Jackowi Kuroniowi, Władysławowi Frasyniukowi, Adamowi Michnikowi i wielu innym
                          dzisiejszym działaczom i autorytetom Unii. Nie powinniśmy, rzecz jasna,
                          zapominać o drugiej stronie, bo bez wkładu Wojciecha Jaruzelskiego, Mieczysława
                          Rakowskiego, Czesława Kiszczaka, Aleksandra Kwaśniewskiego nie byłoby wielkiej
                          historycznej przemiany.

                          www.uw.org.pl/wiad_arch.php?id=147
                          • alex.4 Re: 11.04.05, 00:18
                            o drugiej stronie... oddali oni władzę, nie doszlo do rozlewu krwii w 1989 r.
                            To była wartość. Można nie poważać tych ludzi za ich działalność wcześniej, ale
                            w 1989 r. nie próbowali kurczowo trzymać wąłdzy, nie polała się krew
                            • Gość: piecyk gazowy Re: IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 11.04.05, 00:19
                              Po prostu ludzie honoru.
                          • alex.4 Piecyku to potępiasz w końcu M.Giertycha? 11.04.05, 00:19
                            M.Giertych był doradcą Jaruzelskiego. Potępiasz go????
                            • Gość: piecyk gazowy Re: Piecyku to potępiasz w końcu M.Giertycha? IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 11.04.05, 00:19
                              A co mnie Giertych obchodzi? To Twój fetysz.
                              • alex.4 Re: Piecyku to potępiasz w końcu M.Giertycha? 11.04.05, 00:24
                                To powiedz to jano. M. Giertych doradzał Jaruzelskiemu, gdy uczciwi ludzie byli
                                w Solidarności. Gdy dziś mowi o antykomunizmie to jest smieszny. Był
                                komunistycvznym pionkiem który ustawiał się w PRL gdy inni narażali swoje
                                kariery dla wolnej Polski. Powtórz to:)
                                • Gość: McBride kawa fuj, wódka OK IP: 212.122.214.* 11.04.05, 00:28
                                  alex ma na myśli Skubiszewskiego z Rady Konsultacyjnej który wraz z Giertychem
                                  na prośbę episkopatu poszli na kawę z Jaruzelskim,...
                                  i to było ohynde...

                                  nie to co wódka Michnika z jaruzelem, kiszczakiem i urbanem w magdalence...
                                • Gość: piecyk gazowy Re: Piecyku to potępiasz w końcu M.Giertycha? IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 11.04.05, 00:28
                                  To taki sam komuch jak Ty.
                                  • alex.4 Re: Piecyku to potępiasz w końcu M.Giertycha? 11.04.05, 09:18
                                    wiesz ja nie byłem w PZPR, nie byłem w radzie konsultacyjnej przy Jaruzelskim,
                                    ani nie byłem piewcą stanu wojennego, czy układu warszawskiego. Potepiasz więc
                                    w końcu M. Giertycha za jego zaangażowanie w PRL? Odpowiedz prosto - tak lub nie
                                    • kamilar Re: Piecyku to potępiasz w końcu M.Giertycha? 11.04.05, 09:33
                                      On potępia rodzinny innych, Michnika za to że walczył o reformę w ramach systemu
                                      a nie całkowitą kasację tego systemu, giertycha natomiast nie, ponieważ
                                      Giertycha należy oceniać innymi kryteriami, tylko jakim przwem?
                                      • Gość: McBride Re: Piecyku to potępiasz w końcu M.Giertycha? IP: 212.122.214.* 11.04.05, 12:57
                                        a co mnie Giertych obchodzi!
                                        bedzie wąterk o giertychu to będzie gatka o Gietychu..tu jest temat
                                        Solidarności...a wy uciekajac przed prawda, przeżarci starchem piperzycie coś o
                                        jakiejś Radzie Konsulatcyjnej i nic do was nie dociera

                                        ale nic na to nie poradzę, z socjalistami takimi jakl wy nie mozna sie
                                        porozumieć bo operujecie kłamstwem i obelgami


                                        • alex.4 Re: Piecyku to potępiasz w końcu M.Giertycha? 11.04.05, 13:06
                                          To watek o Solidarności. A M. Giertych jak inni zwolennicy jaruzelskiego
                                          zwalczali Solidarność. McBride czy potepiasz pomocników Kiszczaka czy
                                          Jaruzlekiego takich jak Bender czu M. Giertych????
                                          Dobro było dobrem, a zło złem.
                                          • Gość: McBride Re: Piecyku to potępiasz w końcu M.Giertycha? IP: 212.122.214.* 14.04.05, 21:21
                                            czy potepiasz pomocników Bieruta i Bermana takich jak Kuroń czu Michnik???
                                            > Dobro było dobrem, a zło złem.
                                            • kamilar Re: Piecyku to potępiasz w końcu M.Giertycha? 14.04.05, 21:56
                                              Ile lat miał michnik kiedy umierał bierut?
                                            • kamilar Re: Piecyku to potępiasz w końcu M.Giertycha? 14.04.05, 22:55
                                              A co do dobra i zła, kryteria się zmieniają w czasie. Liczą się wartości moralne
                                              zwycięscy:(
                • alex.4 Re: 10.04.05, 23:53
                  Hausner napisal w latach osiemdziesiatych kilka głupot... Ale inni byli duzo
                  lepsi. To cytaty z Macieja Giertycha:
                  Maciej Giertych 1988-89

                  Polacy rasowo wzmacniają białą Europę (styczeń 1988). "Niektóre kraje przyjmują
                  naszych emigrantów z przyczyn rasowych. W RFN to może chodzić o to, żeby
                  stanowić przeciwwagę dla presji demograficznej gastarbeiterów tureckich czy
                  arabskich, w Australii wolą polskich emigrantów niż jakichś tam Wietnamczyków.
                  Wiele krajów traktuje Polaków jako pewną masę biologiczną, przy pomocy której
                  można by wzmocnić ludność białą".

                  Bomba atomowa dla Polski (lipiec 1988). "Obserwujemy wycofywanie się
                  supermocarstw z Europy. Stwarza to dla nas problem, bo będzie wzrastało
                  znaczenie Niemiec. Winniśmy więc hamować proces wycofywania się USA i ZSRR z
                  Europy. Nie wolno nam się godzić na zjednoczenie Niemiec. Gdyby Niemcy miały
                  uzyskać dostęp do broni jądrowej, i my powinniśmy go uzyskać. Takiego
                  zapewnienia powinniśmy się domagać od Związku Radzieckiego".

                  Okrągły Stół przestał być okrągły... (listopad 1988). "Okrągły Stół przestał
                  być okrągły, skoro uzgodnienia prowadzone są wyłącznie z Wałęsą i stojącymi za
                  nim Kuroniem i Michnikiem. Czy naprawdę nie ma innych sił w Polsce, czy
                  naprawdę wszyscy musimy stanąć albo po stronie PZPR, albo po stronie KOR-
                  owców?".

                  Tylko Kiszczak (styczeń 1989). "Przy panu Wałęsie powstał Komitet Obywatelski.
                  Komitet ten zrzesza różnych ludzi, nikogo nie reprezentując. Co ich łączy?
                  Tylko i wyłącznie opozycja wobec gen. Jaruzelskiego. Myślę, że w obradach
                  Okrągłego Stołu tylko delegaci OPZZ autentycznie kogoś będą reprezentować.
                  Lepiej by było, gdyby wszyscy uczestnicy Okrągłego Stołu byli z zaproszenia
                  jednej osoby - generała Kiszczaka".

                  Kondycja PZPR zmartwieniem państwowym (marzec 1989). "Gdy PZPR antagonizuje
                  środowiska, na których się opiera, nie utrzyma dwoistości władzy i zostanie
                  zepchnięta przez lewicę opozycyjną, czyli KOR-owską. Dla opozycji prawicowej
                  nie jest to perspektywa radosna. Tak więc kondycja PZPR jest zmartwieniem
                  ogólnopaństwowym, a nie tylko wewnętrznym tej partii".

                  Wszedłem do Rady, bo popieram stan wojenny (17 lipca 1989, ostatnie posiedzenie
                  Rady, z gen. Jaruzelskim już jako prezydentem RP). „Po 13 grudnia narodowi
                  demokraci rozpoznawali się przez stosunek do stanu wojennego. Kto go popierał,
                  dawał dowód myślenia geopolitycznego. Ta postawa nas łączyła. Było to jeszcze,
                  zanim » Żołnierz wolności «[tuba propagandowa stanu wojennego - red.] zaczął
                  drukować fragmenty broszury mojego ojca Jędrzeja Giertycha zawierającej
                  poparcie dla stanu wojennego. Była to cicha, niedysponująca swoją trybuną siła
                  wspierająca Pana Generała w tej trudnej chwili. Wyrazem tego poparcia było też
                  przyjęcie przeze mnie zaproszenia do Rady Konsultacyjnej”.

                  Tylko Związek Radziecki (17 lipca 1989, to samo posiedzenie Rady). "Obserwujemy
                  proces przechodzenia z opierania się o Wschód do opierania się o Zachód.
                  Politycznie nie wolno nam rezygnować z oparcia o Rosję. Zachód o polski Gdańsk
                  bić się nie będzie. Natomiast Związek Radziecki nas militarnie ochrania, jest
                  też wypróbowanym partnerem gospodarczym. [Zwraca się do gen. Jaruzelskiego]:
                  Potrzebny nam u steru ktoś, kto zapewni trwałość sojuszu ze wschodnim sąsiadem.
                  Rolą prezydenta będzie pilnować, by nie przejść z deszczu pod rynnę, byśmy nie
                  stracili tych pozytywów, które daje nam oparcie o Związek Radziecki. Tylko Pan,
                  Panie Przewodniczący, może nam to zagwarantować".

                  a tu jest cały tekst
                  serwisy.gazeta.pl/kraj/1,62266,2506115.html
                  • Gość: McBride czekam na odpowiedź.... IP: 212.122.214.* 10.04.05, 23:54
                    a móglbyś alex wskazać jakiś tekst Michnika, Kuronia albo Germeka traktujący o
                    odbudowie wolnego państwa polskiego? o wyzwoleniu narodu spod dominacji
                    sowieckiej i socjalistycznej?

                    z checią bym sobie poczytał...
                    • alex.4 Re: czekam na odpowiedź.... 11.04.05, 00:04
                      a jak skomentujesz to:
                      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,62266,2506115.html
                      • Gość: McBride Re: czekam na odpowiedź.... IP: 212.122.214.* 11.04.05, 00:05
                        czekam na odpowiedź....

                        nie znasz odpowiedzi??
                        • alex.4 Re: czekam na odpowiedź.... 11.04.05, 00:08
                          widzisz kiedy Kuroń czy Michnik siezieli w więzieniu M. Giertych doradzał
                          Jaruuzelskiemu. ODPOWIEDZ co sądzxisz o jego wypowiedziach. Co sądzisz o
                          wypowiedziach M. Giertycha, kandydata LPR na prezydenta???
                          A moze jak jego ojciec J.Giertych potępiasz Solidarność?????
                          • Gość: McBride Re: czekam na odpowiedź.... IP: 212.122.214.* 11.04.05, 00:10
                            podstawowa zasada kultury polega na tym, ze nie odpowieada sie pytaniem na
                            pytanie

                            a twoje milczenie, brak źródeł odnosnie mego pytania...jest juz wystarczajaca
                            chyba odpowiedzią....

                            mam rację?
                            czyż nie jest tak, że Michnik, Kuroń i \Geremek NIGDY nie foormułowali
                            postulatów WOLNEJ POLSKI??
                            tak czy nie????
                            • kamilar Re: czekam na odpowiedź.... 11.04.05, 00:11
                              Dmowski też nie postulował a Giertych uważa go za swego idola:(
                              • Gość: McBride Re: czekam na odpowiedź.... IP: 212.122.214.* 11.04.05, 00:13
                                nbie wiem czy wiesz ale Dmowski nie doczekał PRL-u, nawet wojny z Niemcami...
                                a jeśli nie znasz myśli politycznej Dmowskiego to sie nie odzywaj...gdyż nawet
                                jego najwięksi wrogowie, którzy znaja jego spuściznę są w stanie przyznać, ze
                                był wybitnym myślicielem politycznym...ale do tego trzeba mieć klasę i honor..
                                • kamilar Re: czekam na odpowiedź.... 11.04.05, 00:15
                                  Dmowski w 1914 był zwolennikiem autonomii w ramach Imperium Romanowów i wówczas
                                  jeszcze nawet nie myślał o niepodległości.
                            • alex.4 Re: czekam na odpowiedź.... 11.04.05, 00:12
                              Człowieku nie wiesz co robili Kuroń czy Michnik???? Jeśli tak to nie ma o czym
                              rozmawiać. walczyli o wolną Polskę, przeciwieństwie do M. Giertycha, który był
                              doradca Jaruzelskiego.
                              Nie odpowiedziałes mi na pytanie co sądzisz o doradcy Jaruzelskiego M.
                              Giertychu???????
                              • kamilar Re: czekam na odpowiedź.... 11.04.05, 00:14
                                Na pewno walczyli o wolną Polskę a nie tylko o reformę(choćby w duchy
                                socjalistycznym tzn rady przyzakładowe, struktura pozioma w partii itp.) w
                                ramach zastanwgo systemu?
                                • Gość: McBride Re: czekam na odpowiedź.... IP: 212.122.214.* 11.04.05, 00:16
                                  kamilar napisał:

                                  > Na pewno walczyli o wolną Polskę a nie tylko o reformę(

                                  akurat było odwrotnie....
                                  Solidarność nigdy nie postulowała ustami Michnika czy germeka wolnej Polski...
                                  oni dążyli do reformy sopcjalizmu, dązyli do tego by władza akceptowała prawa
                                  robotnika, wolne zwiażki, prawa człowieka....
                                  aż tyle i tylko tyle

                                  oni chcieli socjalizmu z ludzka twarzą !
                                  tak trudno to przyjąć?
                              • Gość: McBride Re: czekam na odpowiedź.... IP: 212.122.214.* 11.04.05, 00:14
                                kto i kiedy walczył o wolną Polskę??
                                konkrety, źródła....postulaty...
                                • kamilar Re: czekam na odpowiedź.... 11.04.05, 00:18
                                  Bolesław Chrobry, "Kronika Thietmara", on był stanowczo ostatni:)
                                  • Gość: McBride Re: czekam na odpowiedź.... IP: 212.122.214.* 11.04.05, 00:20
                                    kamilar napisał:

                                    > Bolesław Chrobry, "Kronika Thietmara", on był stanowczo ostatni:)

                                    byli inni...
                                    ale twa sztubacka zagrywka tłumaczy ,ze brak Ci wiedzy i argumentów i
                                    posługujesz sie mitami...jak pies pawłowa dzwonek: Michnik - miska: wolny
                                    kraj...

                                    blędne rozumowanie
                                    • kamilar Re: czekam na odpowiedź.... 11.04.05, 00:22
                                      Chciałeś konkret i masz konkret i źródło, gdzie tu sztubackość. Może chcesz żeby
                                      wymieniać ci wszystkich walczących o wolną Polskę, to będzie kilkadziesiat
                                      milionów nazwisk.
                                  • alex.4 McBride co powiesz o M.Giertychu 11.04.05, 00:22
                                    Co powiesz o tym doradcy jaruzelskiego>?
                                    Nie odpowiedziałeś na pytanie co twoja rodzina robiła za PRL.
                                    I jeszcze jedno jeslic ghcesz sie dowiedzieć coś o poglądach A.Michnika czy
                                    J.Kuronia to odsyłam do A.Friszke Opozycja w PRL. Miłej Lektury. Tam znajdziesz
                                    informacje których się domagasz
                                    • kamilar Re: McBride co powiesz o M.Giertychu 11.04.05, 00:24
                                      Wygląda żę to pytanie było do mnie to moja rodzina pracowała i nie protetowała a
                                      ojciep pracował w WP
                                    • kamilar Re: McBride co powiesz o M.Giertychu 11.04.05, 00:25
                                      A co do giertycha to nie dotykam tej postaci, w myśl zasady nie tykaj gówna nie
                                      będzie śmierdziało
                                      • Gość: McBride Re: McBride co powiesz o M.Giertychu IP: 212.122.214.* 11.04.05, 00:29
                                        bardzo tolerancyjna postawa, wielce przemyśloana i w nurcie ostatnich dni...
                                        ta...człowiek to gó....
                                        • kamilar Re: McBride co powiesz o M.Giertychu 11.04.05, 00:31
                                          ten człowiek ma innych za g.. i ja tak go odbieram, niestety może to moja wina
                                          ale nic na to nie poradzę
                                    • Gość: McBride Re: McBride co powiesz o M.Giertychu IP: 212.122.214.* 11.04.05, 00:26
                                      1) Friszke jest dworskim historykiem wpobec salonu Michnika
                                      2) tematem jest solidarność a nie ruch narodowy
                                      3) ty faktycznie jestes fetyszystą wzgledem Giertycha (tak siego boisz??)
                                      4) twe parszywe (jakze stalinowsko brzmią) insynuacje przemilcę tym razem (jak
                                      doskonale wiesz juz raz zasłuzyłeś na to by dostać w mordę, za to że obraziłeś
                                      moja rodzinę z AK)

                                      • kamilar Re: McBride co powiesz o M.Giertychu 11.04.05, 00:30
                                        A ty obraziłeś moją rodzinę
                                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=52&w=22555885&a=22582715
                                        • Gość: McBride Re: McBride co powiesz o M.Giertychu IP: 212.122.214.* 11.04.05, 00:32
                                          zastosowałem kolego tryb przypuszczajacy w kontekscie twego, niespotykanego
                                          zachwoania...czym skorupka za mlodu...
                                          • kamilar Re: McBride co powiesz o M.Giertychu 11.04.05, 00:35
                                            Nawet gdyby moi dziadkowie byli w PZPR a ojciec w 1981-1983 pałował
                                            solidarnościowców na ulicy(czego nie robił), rodziny nie należy się wstydzić.
                                            • Gość: McBride Re: McBride co powiesz o M.Giertychu IP: 212.122.214.* 11.04.05, 00:53
                                              dziwny pogląd....
                                              ja bym się nie chwalił gdyby mój dziadek był szmalcownikiem albo był w UB....
                                              no ale moze jestem inny...
                                              • alex.4 Re: McBride co powiesz o M.Giertychu 11.04.05, 09:24
                                                @ kamilar pytanie było oczywiście do mcbride. Po prostu jego rodzina siedziała
                                                cicho i nie zrobiła nic. Teraz ich syneczek próbuje z tego powodu opluwać
                                                bohaterów.
                                                McBride nie odpowiedziałeś na pytanie czy uważasz, że doradzanie Jaruzelskiemu
                                                gdy naród walczył o wolność jest rzeczą słuszna czy naganną? Czy uważasz, że J.
                                                Giertych był w porządku gdy potepiał Solidarność a gloryfikował stan wojenny,
                                                czy uważasz, że w porządku był Bender gdy brał udział w pacyffikacji Znaku, gdy
                                                ten nie chciał zgodzić się aby do kostytucjki wpisano sojusz z ZSRR i
                                                przewodnią rolę PZPR?
    • kamilar Re: 16 lat temu 11.04.05, 00:40
      Mnie zastanawia jak historia oceni wzmiankowanych na tym poście panów za 40 lat,
      powszechnie wiadomo żę wraz z perspektywą czsową powinna wzrastać bezstronność
      sądów. Może wtedy się ich doceni, bo czy w 26 docieniano premiera grabskiego tak
      jak to się robi dzisiaj, nie czyniono mu wyrzuty jak wobec balcerowicza
      • Gość: kotwicz Re: 16 lat temu IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 11.04.05, 00:49
        Alex jednak wie wszystko, przeciez ma dostep do zrodel.
        Malo brakuje, a wyjdzie na to ze Michnik, Geremek, Mazowiecki walczyli o wolna
        Polske, a bron Boze o panstwo z socjalistyczna twarza.
        Nie zachecam do wzmian o NSZ-wedlug naszego "nadwornego" histeryka to byli
        gestapowcy, ktorzy zwalczali nasza "sol ziemi" z PPR i GL/AL.
        Oceny beda sie zmieniac wraz z przemijaniem lat, oraz beda znacznie
        uwarunkowane od tego, kto bedzie sie tym zajmowal.
        Alex czyta tylko powaznych historykow, o nieskazitelnej przeszlosci i braku
        naciskow politycznych:
        www.polskiejutro.com/art/c.php?p=149pp2

        Alex, skoro tak lubisz wszystkich pytac co robili w czasach PRL, to moze sam
        troche napiszesz o dzialalnosci w ZSMP, PZPR, czy tez ZSP?
        Masz jeszcze w szafie biala koszule i czerwony krawat?
        Z NZS to takiego jak ty wyrzuciliby na zbity ...

        kotwicz
        • Gość: McBride Re: 16 lat temu IP: 212.122.214.* 11.04.05, 00:59
          głupio byłoby pisać o PZPR ,ZSP czy ZSMP...odkryłby że jego aoutorytety z
          partii pili wódkę namietnie robiąc kariery w tychze organizacjach...
          • Gość: kotwicz Re: 16 lat temu IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 11.04.05, 01:06
            Dlatego wiec nic nie napisze.
            Przeciez on nawet nie potrafi odpowiedziec na proste pytania.
            Zapytalem naszego "magistra" czym kierowal sie Mazowiecki, pierwszy "wolny"
            premier RP, gdy kazal uzyc ZOMO/POMO do usuniecia dzialaczy FMW z budynku KW
            PZPR w Gdansku 1989.
            Brak odpowiedzi swiadczy jedynie o "selektywnosci" udzielania odpowiedz
            naszego "bohatera" z UW ;).

            kotwicz
            • Gość: McBride Re: 16 lat temu IP: 212.122.214.* 11.04.05, 03:13
              jaka partia taki bohater....
              jacy "bohaterowie" taka partia...
              • Gość: tidi Re: 16 lat temu IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 11.04.05, 05:44
                No coz Panowie : "Z.P." , Mc Bride" ,"Kotwicz" , i inni... - zyjemy w kraju
                narastajacego absurdu , gdzie jest niemal niemozliwy wspolny jezyk w
                najbardziej oczywistych ogolnonarodowych sprawach . Przewage nad Panow
                rzetelnoscia chca zdobyc rozni alexy i kalimary - synowie oficerow WP albo
                pulku z tamtych lat ...
                Pojmuje , ze jestescie Panowie propagatorami Herberta i Lysiaka w zderzeniu z
                ta politrukowska "balcerowiczyzma" i zdradziecka "michnikowszczyzna".
                Cos cienko przeda przy Was te oglupione alexy poslugujac sie jednym
                haslem "M.Giertych" , ktore tak sie ma do zniewolenia Polski , jak "Michnik" do
                suwerennosci . Pozdrawiam !
                • Gość: piecyk gazowy Re: 16 lat temu IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 11.04.05, 08:16
                  LPR w poprzednich wyborach niespodziewanie wszedł do Sejmu a UW została na
                  lodzie i pewnie stąd te kompleksy. :-)
                  • Gość: tidi Re: 16 lat temu IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 11.04.05, 08:32
                    "Piecyk..." .....bardzo rozsadnie swoimi wypowiedziami przyblizasz mlodym to co
                    winni w podstawowych wymiarach o historii Polski wiedziec !
                    Jedz dalej !!!
                    • Gość: yeti Re: 16 lat temu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.05, 09:45
                      8-()
                • Gość: yeti Re: 16 lat temu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.05, 08:50
                  8-|
        • Gość: piecyk gazowy Re: 16 lat temu IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 11.04.05, 08:36
          Gość portalu: kotwicz napisał(a):

          > Alex czyta tylko powaznych historykow, o nieskazitelnej przeszlosci i braku
          > naciskow politycznych:
          > www.polskiejutro.com/art/c.php?p=149pp2

          Różni ludzie mają różne autorytety. :-)
          • alex.4 Re: 16 lat temu 11.04.05, 09:37
            1 - McBride czy kotwicz czy piecyk nie znają takich chociazby testów jak list
            59 z 5.12. 1975 r.list osób związanych z Znakiem z 17.01.1976 czy list 4
            podpisany w wstyczniu 1976. Znane powszechnie dokumenty są dla nich terra
            incognita... zaiste dziwne, gdyż tylko obnaża ich podstawowe braki w znajomości
            historii.
            2 - Owi panowie próbują dezawulować dokonania najlepszych historyków
            zajmujacych się XX wiekiem, dlatego, że ich poglady są diametralne odmienne od
            pogladów mcbride, kotwicza czy piecyka. Sorry, ale jak pokażecie że macie
            pojęcie o warsztacie historycznym tpo będziecie mogli polemizować z A.Friszke,
            K.Kersten czy A.Paczkowskim, A.Garlickim. Żaden z naszych dyskutantów (piecyk,
            mcbride, kotwicz) nie ejst historykiem, i o tej nauce nie ma pojęcia
            3 - postać M. Giertycha wspominana jest tu nie bez powodu. Na nowo pisać
            historię próbują w Polsce dwa srodowiska LPR (z M. Giertychem) i środowiska
            skupione wokół Rydzyka (z Benderem czy Nowakiem na zcele). Te środowiska łączą
            dwie rzeczy. Nienawiść do Solidarności, która wywalczyła Polsce wolność, oraz
            zapomnienie, ze ludzie z tych obozów w zcasach gdy Kuroń czy Mazowiecki czy
            Geremek alczyli o wolna Polskę poni sami stali po stronie PZPR. Przez usta
            mcbride, piecyka czy kotwicza nie jest w stanie przejść potępienie takicgh
            postaci jak M. Giertych - doradca jaruzleskiego, czy Bender - poseł od czasów
            gdy srodowiska Znaku nie zgodził się na wpisanie do konstytucji pzrewodniej
            roli PZPR. Z drugiej strony potępiają oni ludzi którzy byli więzieni za wolną
            Polskę.
            • Gość: piecyk gazowy Re: 16 lat temu IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 11.04.05, 09:40
              Giertych i Bender to takie same komuchy jak Ty.
              • alex.4 Re: 16 lat temu 11.04.05, 09:50
                Piecyku powiedz tak lub nie. potepiasz Bendera i M. Giertycha za ich
                kolaboracje z władzami PRL i brak zaangazowanie w demokratyczny i wolnościowy
                ruch jakim była Solidarność?
                • Gość: piecyk gazowy Re: 16 lat temu IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 11.04.05, 09:52
                  Bender i Giertych to takie same komuchy jak Ty, a Giertych jako były agent SB w
                  sam raz nadawałby się do Twojej partii, bo wy takich lubicie i chronicie.
                  • alex.4 Re: 16 lat temu 11.04.05, 10:03
                    Ja wPZPR nie byłem. Moja rodzina był zaangażowana w Solidarność. Podobnie jest
                    z Unitami absolutna wiekszość z nich do PZPR nie należała, ale również
                    wikeszość z tych którzy w PRL byli dorośli związani byli z Solidarnością.
                    Piecyk czy ty rozumiesz co się do ciebie pisze?
                    Powiedz tak lub nie. Potępaisz doradcę Jaruzelskiego M. Giertycha i Bendera czy
                    nie?
                    • Gość: piecyk gazowy Re: 16 lat temu IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 11.04.05, 10:06
                      Celiński też należał do „Solidarności”, to taki sam komuch jak Ty, Bender czy
                      Giertych.
                      • alex.4 Re: 16 lat temu 11.04.05, 10:28
                        Celiński był członkiem władz pierwszej Solidarności. To jedna z zasłuzonych
                        osób dla Polski. Jego wybór dalszej drogi politycznej w WOLNEJ Polsce jest
                        tylko jego sprawą. Kiedy mozna było dostać po głowie on nastawał karku za wolną
                        Polskę. I tym się on drastycznie rózni od ludzi pokroju M. Giertycha czy
                        Bendera, którzy czerpali profity z udziału w obozie władzy PRL, a
                        antykomunistami stali się gdy system upadł na dobre.
                        Potępiasz w końcu piecyku tych komuchów Bendera i M. Giertycha czy nie? Umiesz
                        odpwoiedzieć jasno na pytanie?:)
                        Pewnie nie.
                        Co do isynuaji pod moim adresem nie będę ich komentował. Nie wypada komentować
                        szamba jakim się ty posługujesz.
                        • Gość: piecyk gazowy Re: 16 lat temu IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 11.04.05, 10:34
                          Bender, Giertych, Celiński, Hausner to takie same komuchy jak Ty.
                          • Gość: yeti Re: 16 lat temu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.05, 10:42
                            "Piecyk..." .....bardzo rozsadnie swoimi wypowiedziami przyblizasz mlodym to co
                            winni w podstawowych wymiarach o historii Polski wiedziec !
                            Jedz dalej !!! © tidi
                            |<----------------->|
                            8-]
                            • kamilar Re: 16 lat temu 11.04.05, 10:48
                              Młodzi jak słuchają jak starsi obrzucają się inwektywami na temat kto co robił w
                              56, 68, 70, 78 i latach 80-tych, to zastanawiają się kiedy wreszcie te stare
                              pryki łykną sobie nerwosolu albo odejdą. Bo to już dawno stało się dla nich
                              nudne, dla nich liczy się przyszłośc a nie epoka kamienia łłupanego.
                              • alex.4 Re: 16 lat temu 11.04.05, 12:05
                                piecyk, kotwicz czy mcbride to gó..arze którzy PRL nie znali a teraz obrzucają
                                błotem bohaterów tamtych czasów. Aby było zabawniej bronią zdrajców którzy
                                kolaborowali z komunistami:)
                                To się nazywa relatywizm historyczny
                                • Gość: piecyk gazowy Re: 16 lat temu IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 11.04.05, 12:13
                                  Idź dalej czytać te swoje książki ubeków.
                                  • alex.4 Dla piecyka każdy przywoity historyk jest ubekiem: 11.04.05, 13:04
                                    • Gość: McBride Re: Dla piecyka każdy przywoity historyk jest ube IP: 212.122.214.* 11.04.05, 13:08
                                      pani Michnikowa zapewne też tak myślała
                                    • Gość: piecyk gazowy Były UBEK to według Aleksa.4 przyzwoity historyk IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 11.04.05, 13:11
                                      www.polskiejutro.com/art/c.php?p=149pp2
                                      • Gość: piecyk gazowy Były UBEK to według Aleksa.4 przyzwoity historyk IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 11.04.05, 13:12
                                        www.wprost.pl/ar/?O=73908&C=57
                                        • Gość: McBride Re: Były UBEK to według Aleksa.4 przyzwoity histo IP: 212.122.214.* 11.04.05, 13:24
                                          Ja Garlicki Andrzej, syn Stanisława i Janiny z Waszkiewiczów, zamieszkały w
                                          Warszawie, ul. Mickiewicza 27 (...), biorąc pod uwagę zaostrzającą się walkę
                                          klasową w Polsce Ludowej i mając na uwadze to, że wrogie nam ośrodki
                                          imperialistyczne za granicą i w kraju z coraz większą siłą i bardziej
                                          zakonspirowane starają się nam przeszkodzić w budownictwie socjalizmu, w
                                          związku z tym zobowiązuję się dobrowolnie współpracować z Organami
                                          bezpieczeństwa publicznego, informując je o wszelkiej i wiadomej mi wrogiej i
                                          nielegalnej działalności skierowanej przeciwko władzy ludowej w Polsce.
                                          Informacje swoje będę zdawał na piśmie, a celem głębszego zakonspirowania swej
                                          współpracy z Organami B.P. podpisywał będę je pseudonimem "Pedagog".
                                          Jednocześnie zobowiązuję się, że powierzone mi zadania i polecenia będę
                                          wykonywał sumiennie i szczerze, jak również na planowane spotkania przychodził
                                          będę punktualnie i regularnie. Jednocześnie zobowiązuję się do zachowania
                                          ścisłej tajemnicy faktu współpracy z Organami B.P. Nadmieniam, że jestem
                                          świadomy, jak również zostałem uprzedzony, że za zdradzenie powyższej tajemnicy
                                          będę pociągnięty do odpowiedzialności karnej przed Sądem Wojskowym.
                                          Warszawa, dn. 26 listopada 1953 r.
                                          Andrzej Garlicki, "Pedagog"."
                                          • alex.4 Re: Były UBEK to według Aleksa.4 przyzwoity histo 11.04.05, 13:29
                                            A.Paczkowski czy A.Friszke wedle ciebie też bli agentami? każdy kto nei zgadza
                                            się z paranoiczną wizją mcbride czy kotwicza
                                            • Gość: McBride Re: Były UBEK to według Aleksa.4 przyzwoity histo IP: 212.122.214.* 11.04.05, 13:32
                                              jeśli sie nie zgadzasz to udowdnij to ,obal mje tezy, przytocz źródła, zacytuj
                                              je..

                                              nie potrafisz? to napisz coś o Radzie Konsultacyjnej ;)
                                              • alex.4 Re: Były UBEK to według Aleksa.4 przyzwoity histo 11.04.05, 13:35
                                                może zaczniesz czytać ksiązki... przestaniesz kompromitować się swoimi
                                                wypowiedziami
                                                • Gość: McBride Re: Były UBEK to według Aleksa.4 przyzwoity histo IP: 212.122.214.* 11.04.05, 13:39
                                                  przestaw przykład kompromitacji? nieprawdziwego twierdzenia
                                                  • alex.4 Re: 11.04.05, 13:41
                                                    Wystarzy poczytać twoje wypowiedzi dotyczce PRL. Wycierasz swoją gebę pami.ecią
                                                    o zołmierzach AK, szkalujesz Solidarność, szklaukjesz bohaterów Solidarności...
                                                    próbujesz relatywizować przeszłość twierdząc ze M. Giertych komunistyczny
                                                    sprzedawczy, czy podobny do niego Bender mają być bardziej w porządku niz osoby
                                                    które tworzyły opozycję demokratyczna w Polsce.
                                                  • Gość: McBride Re: IP: 212.122.214.* 11.04.05, 14:45
                                                    kto szkaluje?? zdfiniuj to pojęcie....przypatrz się swoim bluzgom wobec
                                                    Giertycha.....

                                                    a twoja pianę jak widzę powoduje to, ze przypominam FAKTY i PRAWDĘ, że lewicowa
                                                    czołowka z SOLIDARNOŚCi walczyła o prawa człowikea i obywatela!!! co było godne
                                                    pochwały! czy to jest szkalowanie??????? stuknij się w głowkę!

                                                    prostestuję jednocześnie przeciwko kłamliwym twierdzeniom jakoby Michnik i9
                                                    spólka wealczyli o WOLNĄ Polskę, jakoby walczyli z samą ideą socjalizmu......

                                                    gdzie tu szkalowanie?
                                                  • alex.4 Re: Były UBEK to według Aleksa.4 przyzwoity histo 11.04.05, 14:11
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=52&w=22555885&a=22584138
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=52&w=22458925&a=22522511
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=52&w=22511383&a=22547118
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=52&w=22555885&a=22583115
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=54&w=22289486&a=22358124
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=71&w=21934980&a=21938592
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=71&w=21927779&a=21932426
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=71&w=20354701&a=20430356
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=71&w=21618785&a=21634401
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=562&w=21633574&a=21634541
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=52&w=21350351&a=21935430
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=52&w=22458925&a=22549010
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=52&w=21350351&a=21957162
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=71&w=22426559&a=22431069
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=52&w=22014710&a=22015202
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=52&w=22184746&a=22203197
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=54&w=22355670&a=22358149
                                              • kamilar Re: Były UBEK to według Aleksa.4 przyzwoity histo 11.04.05, 15:42
                                                Ty przytocz źródla że Friszke był agentem, każdy jest niwinny aż nie udowdnisz
                                                mu winy, ty chcesz aby alex udowadniał niewinę innych?
                                                • alex.4 Re: Były UBEK to według Aleksa.4 przyzwoity histo 11.04.05, 18:59
                                                  nie chodzi tylko o Friszke, ale także Paczkowskiego, M.Kuli, Eislera,
                                                  J.Karpińskiego. Czyzby oni wszyscy klamali:))))))
                                                  • kamilar Re: Były UBEK to według Aleksa.4 przyzwoity histo 11.04.05, 19:04
                                                    Może dla Mcbrida i jego kolegów prawdą jest to co poparte przez autorytet(czyli
                                                    zenka spod budki z piwem), czyli wracamy do średniowiecza:)
                                                  • alex.4 Re: Były UBEK to według Aleksa.4 przyzwoity histo 11.04.05, 19:08
                                                    albo co powie ojciec dyrektor czy też tacy bezstronni swiadkowie jak bender
                                                    który w latach siedemdziesiatych i osiemdziesiątych był wiernym pomocnikiem
                                                    komunistów
                                                  • Gość: piecyk gazowy Re: Były UBEK to według Aleksa.4 przyzwoity histo IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 11.04.05, 19:09
                                                    Bender to taki sam komuch jak Ty.
                                                  • kamilar Re: Były UBEK to według Aleksa.4 przyzwoity histo 11.04.05, 19:10
                                                    I też znowu wracamy do mojego ulubionego powiedzenia "Prawda jest jad dupa,
                                                    każdy ma własną" czylimy wierzymy w to co chcemy wierzyć
                                                  • alex.4 Re: Były UBEK to według Aleksa.4 przyzwoity histo 11.04.05, 19:12
                                                    piecyku ja nie byłem w PZPR ani w żadnych jego przybudówkach... tak jak
                                                    Bender,. Więc przeproś za osczerstwa
                                                  • Gość: McBride ALEX nienawidzi byłych pzpr-owców np. Kuronia IP: 212.122.214.* 11.04.05, 19:15
                                                    alex.4 napisał:

                                                    > piecyku ja nie byłem w PZPR ani w żadnych jego przybudówkach... tak jak
                                                    > Bender,. Więc przeproś za osczerstwa


                                                    bycie w PZPR to oczerstwo!??????????

                                                    czemu tak nienawidzisz BValcerowicza, Kuronia, Michnika, Germeka którzy byli
                                                    aktywnymi dzialaczami PZPR??
                                                  • alex.4 Re: 11.04.05, 19:20
                                                    J. Kuroń czy A. Michnik byli w PZPR iedy byli młodymi socjalistami i chvcieli
                                                    zmieniaćświat na lepsze. Nie byli aparatczykami o czym świadczą ich życiorysy.
                                                    Podobnie było z K.Modzelewskim czy B. Geremkiem. Bardzo szybko rozwiały się ich
                                                    młodzieńcze iluzje i od tego momentu byli oni w opozycji. Byli bohaterami
                                                    dzięki którymi Polska odzyskała niepodległość.
                                                    W latach sześćdziersiątych czy siedemddziesiatych Polscy inteligenci wstępowali
                                                    do PZPR z powodów koniunkturalnych. Jednak w 1980 r przejrzeli oni i zasilali
                                                    Solidarność.
                                                    Obrzydliwi są ci którzy przez cały PRL działali w przybudówkach
                                                    komunistycznych, a dziś pozują na antykomunistów. To parodia
                                                  • kamilar Re: 11.04.05, 19:21
                                                    Pięknie powiedziano, każdy ,ma prawo do błedów, ważne co zrobi potem
                                                  • Gość: piecyk gazowy Re: IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 11.04.05, 19:22
                                                    alex.4 napisał:

                                                    > J. Kuroń czy A. Michnik byli w PZPR iedy byli młodymi socjalistami i chvcieli
                                                    > zmieniaćświat na lepsze

                                                    Jaruzelski też chciał i za to UW go na rękach nosi, a Prezio jedzie z nim do
                                                    Moskwy.
                                                  • alex.4 Re: 11.04.05, 19:24
                                                    Nie obchodzi mnie Jaruzelski. Jest dla mnie zbrodniarzem który wprowadził stan
                                                    wojenny. To ludzie którzy obecnie są w UW odsuneli Jaruzeslkiego do włądzy...
                                                  • Gość: piecyk gazowy Re: IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 11.04.05, 19:28
                                                    alex.4 napisał:

                                                    > Nie obchodzi mnie Jaruzelski.

                                                    Ciebie nie, ale UW tak!

                                                    Przypominajmy o wielkiej bezkrwawej, pokojowej rewolucji, która dokonała się w
                                                    ogromnej mierze dzięki: Bronisławowi Geremkowi, Tadeuszowi Mazowieckiemu,
                                                    Jackowi Kuroniowi, Władysławowi Frasyniukowi, Adamowi Michnikowi i wielu innym
                                                    dzisiejszym działaczom i autorytetom Unii. Nie powinniśmy, rzecz jasna,
                                                    zapominać o drugiej stronie, bo bez wkładu Wojciecha Jaruzelskiego, Mieczysława
                                                    Rakowskiego, Czesława Kiszczaka, Aleksandra Kwaśniewskiego nie byłoby wielkiej
                                                    historycznej przemiany.

                                                    www.uw.org.pl/wiad_arch.php?id=147

                                                    Przewodniczący powiedział, że „lustracja powinna być prowadzona jedynie w
                                                    ramach obowiązującego prawa, z poszanowaniem instytucji państwowych takich jak
                                                    IPN”. Natomiast w kwestii swojej teczki i tego czy czuje się poszkodowanym
                                                    zażartował „ poszkodowanymi mogą się czuć Kiszczak i Jaruzelski, bo to oni w
                                                    wyniku działań opozycji zostali odsunięci od władzy.

                                                    www.uw.org.pl/wiadomosci.php?id=541
                                                  • kamilar Re: 11.04.05, 19:31
                                                    Faktem jest że Jaruzelski mógł próbować rozwiązań siłowych jeszcze raz, jednak
                                                    tego nie zrobił, to jednak nie rozgrzesza go z jego win>
                                                  • Gość: piecyk gazowy Re: Były UBEK to według Aleksa.4 przyzwoity histo IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 11.04.05, 19:20
                                                    alex.4 napisał:

                                                    > piecyku ja nie byłem w PZPR ani w żadnych jego przybudówkach... tak jak
                                                    > Bender,. Więc przeproś za osczerstwa

                                                    Tober też nie był w przybudówkach, a komuch taki sam jak Ty.
                                                  • alex.4 Re: 11.04.05, 19:25
                                                    Piecyk nie ośmieszaj się
                                • Gość: McBride Re: 16 lat temu IP: 212.122.214.* 11.04.05, 13:08
                                  alex.4 napisał:

                                  > piecyk, kotwicz czy mcbride to gó..arze którzy PRL nie znali a teraz
                                  obrzucają
                                  > błotem bohaterów tamtych czasów. Aby było zabawniej bronią zdrajców którzy
                                  > kolaborowali z komunistami:)
                                  > To się nazywa relatywizm historyczny

                                  haaaaaahhhhahahahahahah
                                  ubuhahaaahahahaaa

                                  no nie wytrzymam... alex wrca do formy...biedny miał dysonans w zeszłym
                                  tygodniu bo jego bonzowie z partii oderwali się od knowań i biegime na mszę
                                  popędzili by przy biskupie posiedzieć...ale teraz już można wrócić do starego
                                  dobrego....

                                  słuchaj alex!
                                  gdybys uważnie czytał to pamiętałbyś ,ze jakiś czas temu w wątku o Giertychu!
                                  napisalem, ze nie pochawlałem jego kawki z Jaurezlskim i Skubiszewskim

                                  ale czymze nyła ta kawka w obliczu wódki, bruderszaftów i buzi buzi Michnika,
                                  Geremka i Kuronia w towarzystwie ludzi Honoru (Kiszczak, aruzelski,Urban)
                                  wieć co ty piperzysz o relatywizmie!

                                  a twa nienawisći i zaślpeioenie wobec Giertycha nie jest powodowana jakimś
                                  różnicami ideowymi (bo członek UW nie moze być ideowcem z natury swej) ale
                                  wynika z tego na co zwrócił uwage piecyk, po porstu prxerżneliscie wybory z LPR
                                  w 2001...

                                  proszę przypomnij mi jak to Michnik walczył o wolną Polskę, jak Kuroń domagał
                                  sie niepodległości....biedni zameczeni na internowaniu musieli czytać ksiażki
                                  całymi dniami i pisać listy otwarte, które w zadzwiajaćy sposób przechodziły
                                  przez łapy klawiszy, sbeków i samego Kiszczaka...jakze cierpieli za pragnienie
                                  reformy PRL, na taki z ludzką twarzą
                                  powiedz o "cierpieniu" pana Michnika i Geremka chłopcóm z AK i NSZ...
                                  • alex.4 Re: 16 lat temu 11.04.05, 13:23
                                    McBride: "proszę przypomnij mi jak to Michnik walczył o wolną Polskę"
                                    A. Michnik - 1968-1969 więziony za udział w protestach studenckich; od 1977 r
                                    czł. KOR i redaktpr czasopism Biuletyn Informacyjny, Krytyka, Zapis. od 1978
                                    wykładpwca TKN 1980-1981 doradca Zarządu Regionu mazowieckiego NSZZ
                                    Solidarność1981-1982 internowany, 1984-1986 więziony
                                    Przeczytaj też List 59 czy list 4 z 1975 i 1976 r.
                                    Czy wystarczy Ci?
                                    • aand Re: 16 lat temu 11.04.05, 13:25
                                      > Przeczytaj też List 59 czy list 4 z 1975 i 1976 r.


                                      A jednak to nie pomyłka! Ty naprawdę nie wiesz 8-]
                                    • Gość: McBride Re: 16 lat temu IP: 212.122.214.* 11.04.05, 13:27
                                      ale o co on walczył?? Julian Nowicki z KPP też walczył i dostał kulkę w głowę
                                      przed wojną

                                      każdy walczy...przyznaj w końcu i wydobądź sie z oparów zakłamania
                                      Michnik NIGDY nie walczył o wolną POLSKĘ, on domagał się demokratyzacji PRLu-,
                                      socjalizmu z ludzką twarzą! KOR bronil robotników, domagał się prawa
                                      obywatelskich! (i za to oddaję im szacunek) ale czemu dorabisz legendę!!!!!
                                      KOR i SOLIDARNOŚĆ NIGDY nie postulowała WEOLNEJ POlSKI!!

                                      ile razy mam to powtarzać nim dotrze to do twej uwolskiej głowki?>
                                  • kamilar Re: 16 lat temu 11.04.05, 15:47
                                    Ja mam super teorię spikową, komuchy specjalnie ich internowały, aby stworzyć
                                    mit osób walczących o Polskę, a w rzeczywistości byli to agenci, którzymieli w
                                    przyszłej III RP być V kolumną i sprzedawać ruskim za bezcen orleny i takie tam:)
            • aand Re: Robert-Alex, nie mąć ludziom w głowach :) 11.04.05, 13:18
              > 1 - McBride czy kotwicz czy piecyk nie znają takich chociazby testów jak list
              > 59 z 5.12. 1975 r.list osób związanych z Znakiem z 17.01.1976 czy list 4
              > podpisany w wstyczniu 1976. Znane powszechnie dokumenty są dla nich terra
              > incognita... zaiste dziwne, gdyż tylko obnaża ich podstawowe braki w
              >znajomości historii.

              Jak wiadomo list "59" jest listem 66 osób, jedynie na skutek pomyłki pominięto
              siedem osób. 17 stycznia istotnie zgłosili zastrzeżenia przedstawiciele
              środowiska "Znak". A o liście "czterech" nigdy nie słyszałem??? Był list "14" -
              przeciwko konstytucyjnemu zapisowi o wyróżnieniu stosunków Polski z ZSRR (21 I
              1976), oraz oczywiście list "101" przedstawicieli polskiego świata kultury (31 I
              1976)

              To znasz się czy nie? ;)
              • Gość: McBride Re: Robert-Alex, nie mąć ludziom w głowach :) IP: 212.122.214.* 11.04.05, 13:21
                ;)))
                • alex.4 Re:Alex, nie mąć ludziom w głowach :) 11.04.05, 13:27
                  List czterech 3występuje on także pod nazwą 14 lub 18
                  Autorem byli J.Olszewski, W.Ziembiński, A.Pajdak, S.Szczuka. Podpisało się pod
                  nim14 dalszych sygnatariuszy w tym W.Bartoszewski, S.Amsterdamski, J.Kuroń,
                  J.J.Lipski, A.Michnik, A.Słonimski.
                  • Gość: McBride Re:Alex, nie mąć ludziom w głowach :) IP: 212.122.214.* 11.04.05, 13:28
                    ten antysemita Olszewski wystepujący w Radiu Maryja...
                    • alex.4 Re:Alex, nie mąć ludziom w głowach :) 11.04.05, 13:29
                      tylko tyle masz do powiedzenia??????
                      • Gość: McBride Re:Alex, nie mąć ludziom w głowach :) IP: 212.122.214.* 11.04.05, 13:31
                        mam Ci przypomnieć wpis powyzej na który nie odpowiedziałeś??
                        • alex.4 Re:Alex, nie mąć ludziom w głowach :) 11.04.05, 13:33
                          Przypomniałem Ci co robł w PRL A. Michnik.... Nadal będziesz twierdził, że nie
                          ma on zasług w odzyskaniu wolności przez Polskę?
                          • Gość: McBride Re:Alex, nie mąć ludziom w głowach :) IP: 212.122.214.* 11.04.05, 13:40
                            ma jakieś zasługi w wlace o prawa człowieka i obywatela ale w RAMACH PRL-u,
                            SOCJALIZMU, którego NIE NEGOWAŁ.... masz cos jeszcze do dodania?
                            • alex.4 Re:Alex, nie mąć ludziom w głowach :) 11.04.05, 13:44
                              demokratyczne swobody i PRL wykluczały się. szyscy to wiedzieli, tylko mcbride
                              nie...
                              • Gość: McBride Re:Alex, nie mąć ludziom w głowach :) IP: 212.122.214.* 11.04.05, 14:55
                                wolność słowa w ramach socjalizmu...tego domagali się rewizjoniści - Kuroń i
                                Michnik...
                                ja dziękuję za taką wolność....

                                na szczęscie po Okrągłym Stóle Polacy układ magdalenjkowy nie do końca się
                                zrealizował, powstało m.in. Porozumienie Centrum, które wzbudziło nienawiść
                                Michnika, jak Kaczyńscy śmieli zalozyć partię!!!!

                                ale wszelkie granice "kultury i przywoitości" przekoroczyła LPR! jak onin
                                śmieli dostać się do Sejmu! przeca ich nie było przy Okrągłym Stole! "nie
                                walczyli z komuną"... stad tak dzika nienawiść z z waszej strony, wedle
                                pomysłów Michnika w Polsce nigdny nie powinna narodzić się prawica, a tym
                                bardziej postendecka...
                                sta między innymi mydlenie oczu na początku lat 90-tych, na podział na "lewicę"
                                (PZPR) i "centroprawice" (ROAD, UD)... do teraz wielu ludzi sądzi, zw w Polsce
                                rzadziła prawica, że UW i AWS to prawica były...

                                ja sie pytam kiedy?

                                poczytaj sobie panie źródła, poczytaj sobie niezależnych autorów, a nie tą
                                papkęktóą na codfzień siekarmisz z GW i usłuznych jej historyków, którzy
                                dorabiają jej legendy....

                                p.s. wlaśnie czytam sobie książkę "The Polsich Challenge" Kevina Ruane...na 316
                                stronach pracy poswieconej Solidarnośći nazwsiko Adama Michnika pada....3
                                razy..., Germeka raz...Mazowieckiego ani razu nie ma....

                                mam podać ile razy pada nazwisko Andrzeja Gwiazdy? Anny Walentynowicz? nie
                                wspominajac o Wałęsie?

                                moze dlatego, ze autor nie był pod wpływem salonu...mozę dlatego, ze patrzać z
                                boku, zagranicznym okiem lepiej dostrzegał rodzącą sie Solidarność.....
                                tak sobie glośno myślę...
                                • Gość: piecyk gazowy Re:Alex, nie mąć ludziom w głowach :) IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 11.04.05, 15:29
                                  Gość portalu: McBride napisał(a):

                                  > ale wszelkie granice "kultury i przywoitości" przekoroczyła LPR! jak onin
                                  > śmieli dostać się do Sejmu! przeca ich nie było przy Okrągłym Stole! "nie
                                  > walczyli z komuną"... stad tak dzika nienawiść z z waszej strony, wedle
                                  > pomysłów Michnika w Polsce nigdny nie powinna narodzić się prawica, a tym
                                  > bardziej postendecka...

                                  Pamiętam jak Smolar w studio wyborczym (chyba; albo w innym programie
                                  powyborczym) kpił po ogłoszeniu wyników, że nie wie co to ten LPR i pierwszy raz
                                  słyszy o takiej partii.
                                  • Gość: McBride Re:Alex, nie mąć ludziom w głowach :) IP: 212.122.214.* 11.04.05, 15:55
                                    Gość portalu: piecyk gazowy napisał(a)
                                    > Pamiętam jak Smolar w studio wyborczym (chyba; albo w innym programie
                                    > powyborczym) kpił po ogłoszeniu wyników, że nie wie co to ten LPR i pierwszy
                                    ra
                                    > z
                                    > słyszy o takiej partii.

                                    widocznie w GW nie napisali o tej partii...ani nie było na ten temat
                                    debaty "yntelektualystów" w Fundacji Batorego...wieć skad miał biedny widzieć...
                                    • alex.4 Re:Alex, nie mąć ludziom w głowach :) 11.04.05, 18:14
                                      LPR to grupa dawnych postkomunistycznych aparatczyków którzy dzialali w
                                      strukturach pseudokatolickich (takich jak PAX) oraz młodych ich synków. To
                                      pseudoparwicowi populiści, którzy nie mają nic wspólnego z prawicowością i
                                      Solidarnością,. Oni stali po strionie rządowej
                                      • Gość: McBride Re:Alex, nie mąć ludziom w głowach :) IP: 212.122.214.* 11.04.05, 19:08
                                        skad tyle jadu u Ciebie....skad tyle nienawiści...tyle zaklamania... i to tylko
                                        dlatego, że przerżneliscie wybory z LPR?...
                                        • alex.4 Re:Alex, nie mąć ludziom w głowach :) 11.04.05, 19:11
                                          LPR próbuje fałszować historię. Tak jak komuniści w czasach PRL
                                          • Gość: McBride Re:Alex, nie mąć ludziom w głowach :) IP: 212.122.214.* 11.04.05, 19:14
                                            tak jak Michnik w III RP...to jest dopiero fałszerz...
                                      • Gość: McBride Alex....skąd tyle jadu??? tyle wyzwisk? IP: 212.122.214.* 11.04.05, 19:12
                                        alex.4 napisał:

                                        > LPR to grupa dawnych postkomunistycznych aparatczyków którzy dzialali w
                                        > strukturach pseudokatolickich (takich jak PAX) oraz młodych ich synków. To
                                        > pseudoparwicowi populiści, którzy nie mają nic wspólnego z prawicowością i
                                        > Solidarnością,. Oni stali po strionie rządowej


                                        piszesz o UW? czemu tak brzydko charakteryzujesz panią Suchocką z SD? albo pana
                                        posła Mazowieckiego....
                                        • alex.4 Re: 11.04.05, 19:22
                                          kiedy pisałem o fałszowaniu historii to miałem na mysli takie wypowiedzi jak
                                          McBride.
                                • kamilar Re:Alex, nie mąć ludziom w głowach :) 11.04.05, 19:27
                                  Fajne jest kiedy obcokrajowcy pisząo Polsce, pełno merytorycznych błędów i
                                  niezrozumienia Polskiej histori
                            • kamilar Re:Alex, nie mąć ludziom w głowach :) 12.04.05, 12:08
                              Już walka o prawa człowieka była pośrednio walką o wolną i demokratyczną Polskę.
                              Władza autorytarna nigdy nie uszanuje wolności innych i ich praw, walka o prawa
                              człowieka była walką z ówczesną władzą.
    • Gość: Kornel Re: 16 lat temu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.05, 13:24
      SOLIDARNOŚĆ
      na pogrzebie Papieża
      - Lepszej okazji do zgody nie było i nie będzie - mówi Waldemar Dubaniowski,
      szef gabinetu prezydenta Kwaśniewskiego - ale to nie było wyreżyserowane, tylko
      autentycznie spontaniczne.

      Po mszy świętej pojednani Wałęsa i Kwaśniewski wspólnie zasiedli do stołu w
      rzymskiej restauracji. Siedzieli naprzeciwko siebie i zajadając rybę - jak
      twierdzą świadkowie - prowadzili ożywioną dyskusję. Podobno jednym z tematów
      była... dieta.

      Ponieważ wcześniej nie było jasne, czy do zgody dojdzie, przygotowano się na
      wariant, że prezydenci usiądą przy oddzielnych stołach.

      Wałęsa nie wyklucza ciągu dalszego: - Jeśli nie będzie prywaty, to ja będę dla
      Polski uczciwie pracować, żebyśmy coś razem zrobili. Tak, żeby warto było tego
      dokonać.

      Prezydenci nie umówili się na spotkanie. Na razie.

      • Gość: McBride Re: 16 lat temu IP: 212.122.214.* 11.04.05, 13:30
        Wałęsa przestanie rzucać obelgi na ojca Rydzyka? Kwaśniewski przestanie chlać
        na polskich grobach i "szanować" papieża małpując go?

        tyle smo znaczące gesty co kiboli....
        • alex.4 Re: 16 lat temu 11.04.05, 13:37
          Rydzyk przestanie brać pieniądzę od sowieckiego agenta i szmalcownika...
          przestanie opluwać bohaterów... osoby które nie mialy odwagi występować
          przeciwko komunistom podczas PRL przeproszą opluwanych bohaterów.... czy coś
          takiego bylo by możliwe...
          a może jeszcze mcbride, albo kotwicz zaczną czytać prace historyków...
          • Gość: McBride Re: 16 lat temu IP: 212.122.214.* 11.04.05, 13:41
            masz na myśli Garlickiego panią Michnik?
          • Gość: kotwicz Re: 16 lat temu IP: 198.51.251.* 11.04.05, 13:41
            Ktorych?
            Tych z SB czy wybitnych z PZPR, jak K.Kersten?

            kotwicz
            • alex.4 Re: 16 lat temu 11.04.05, 13:43
              taak K.Kersten jest zła... A A.Paczkowski, A. Friszke, J. Eisler, M. Kula, J.
              Karpiński...
              • Gość: piecyk gazowy Re: 16 lat temu IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 11.04.05, 13:45
                A ubek Garlicki?
              • Gość: kotwicz Re: 16 lat temu IP: 198.51.251.* 11.04.05, 14:11
                Taak, Garlicki, Kersten super, ale Chodakiewicz, Zebrowski to "zapluty karzel
                reakcji"?

                kotwicz
                • alex.4 Re: 16 lat temu 11.04.05, 14:14
                  Kersten, Garlicki, Eisler, M.Kula, Paczkowski, Holzer, J.Karpiński...
                  porównaj nazwiska, wniosek jest bardzo miażdzący:)
    • alex.4 Re: 16 lat temu 11.04.05, 14:24
      I jeszcze jedna smutna reklekscja. wystarczyło przypomniec o rocznicy powstania
      KO Solidarność, aby pojawili się przeciwnicy tamtego ruchu... to trochę
      zabawne, ale używaja tego samego języka co Trybuna Ludu czy Urban. Jak widać
      dla niektórych 4 czerwcxa 1989 r. nigdy się nie wydarzył...
      to smutne
      • Gość: kotwicz Re: 16 lat temu IP: 198.51.251.* 11.04.05, 14:34
        Lecz sie osle jeden.
        Kto stwierdzil,ze jest przeciwnikiem Solidarnosci?
        Blad polegal w doborze "doradcow", ty zreszta piszesz o 89, a "Trybuna" to
        twoja obowiazkowa lektura i nie zapominaj, ze twoi bohaterzy wlasnie z Urbanem
        jak i z Jaruzelskim i Kiszczakiem pili wodke.

        kotwicz
        • Gość: piecyk gazowy Re: 16 lat temu IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 11.04.05, 14:37
          Gość portalu: kotwicz napisał(a):

          > Lecz sie osle jeden.
          > Kto stwierdzil,ze jest przeciwnikiem Solidarnosci?

          Nowe kadry, ale metody stare.
        • Gość: McBride Re: 16 lat temu IP: 212.122.214.* 11.04.05, 14:59
          Gość portalu: kotwicz napisał(a):

          > Lecz sie osle jeden.
          > Kto stwierdzil,ze jest przeciwnikiem Solidarnosci?
          > Blad polegal w doborze "doradcow", ty zreszta piszesz o 89, a "Trybuna" to
          > twoja obowiazkowa lektura i nie zapominaj, ze twoi bohaterzy wlasnie z
          Urbanem
          > jak i z Jaruzelskim i Kiszczakiem pili wodke.
          >
          > kotwicz

          nie tyle na doborze...bo włąsciwie oprócz Wałesy nikt nikogo nie dobierał....
          po prostu chłopaki z KOR-u wyczuli klimat i się podczepili pod Solidarność z
          jej "ludowym katolicyzmem" wchodząc wręcz pod sutannę księdza Jankowskiego,
          ksiedza Popiełuszki...

          jak sie okazuję wydoili Solidarność dla własnych małych, marnych interesów...
          • kotwicz69 Re: 16 lat temu 11.04.05, 15:09
            Dla zainteresowanych:
            "...JAK DORADCY SOLIDARNOSCI W STOCZNI GDANSKIEJ WALCZYLI O KIEROWNICZA ROLE
            PZPR -

            Piotr Baczek rozprawia sie z "etosiarzami" , Przedruk z „ Glosu” 16.09.2000


            Pomimo uplywu dwudziestu lat od wybuchu strajków w Gdansku i
            powstania „Solidarnosci” nadal nie jest do konca wyjasniona rola grupy
            doradców - warszawskich intelektualistów - w tych wydarzeniach. Uplyw czasu
            sprzyja kultywowaniu legendy niezlomnych doradców, którzy w
            robotniczych „kufajkach” przez kordony milicji i SB przedzierali sie do Stoczni
            Gdanskiej. Tymczasem rzeczywistosc byla o wiele bardziej prozaiczna.

            Niezaprzeczalnym faktem jest, ze srodowiska opozycyjnej inteligencji nawet nie
            myslaly o utworzeniu organizacji niezaleznej od partii komunistycznej. 18
            sierpnia 1980 roku KSS „KOR” opublikowal swój apel, jednak byl on bardzo
            wstrzemiezliwy i mniej radykalny od 21 postulatów Miedzyzakladowego Komitetu
            Strajkowego. Podstawowym zadaniem robotników mialo byc - radzili korowcy -
            wprowadzenie stalego dodatku drozyznianego. W dodatku Jacek Kuron opracowujac
            dla zachodniej prasy analize strajku w Gdansku pominal pierwszy postulat
            (zadanie zalegalizowania niezaleznych zwiazków zawodowych), poniewaz nie
            wierzyl w mozliwosc jego realizacji.

            Strategia Kuronia i Michnika

            Wkrótce Kuron zostal aresztowany. Do Gdanska mial pojechac Adam Michnik, który
            mial robotnikom wybic z glowy walke o pierwszy postulat. Na szczescie
            dla “Solidarnosci” równiez i on zostal aresztowany. Po latach Michnik
            wspominal, co jego srodowisko myslalo o zadaniu utworzenia wolnych zwiazków:
            Jacek wierzyl w moje myslenie polityczne. Jacek byl bardzo niespokojny,
            podobnie jak ja, ze tam w Gdansku maja takie awanturnicze idee. ...Glówna
            awanturnicza idea polegala na tym, ze moga powstac niezalezne i samorzadne
            zwiazki zawodowe. Jacek wiedzial, ze w komunizmie jest to niemozliwe. Ja tez to
            wiedzialem, ze to jest niemozliwe i dlatego mialem jechac do Gdanska do
            Stoczni, zeby im wytlumaczyc, ze nie ma sensu upierac sie przy tym postulacie.
            Na szczescie aresztowali mnie, nie pojechalem tam i nie
            przekonalem „Solidarnosci“. Aresztowali Jacka i mnie, i dlatego
            powstala „Solidarnosc“, bo prawdopodobnie wytlumaczylibysmy im, ze nie ma prawa
            powstac. [podkr. GLOS] Przedstawiciele lewicy laickiej równiez byli
            rozczarowani powstaniem „Solidarnosci“. Znamienna jest reakcja Kuronia, który
            uslyszal o tym od przesluchujacego go pulkownika: Gratulacje, panie Jacku,
            gratulacje. Wreszcie mamy wolne zwiazki zawodowe.
            A ja usiadlem na krzesle i powiedzialem: O k(...)! [w oryginalnym tekscie
            Kuronia padlo slowo okreslajace najstarszy zawód - przyp. GLOS] Przerazila mnie
            mysl o gigantycznej maszynie biurokracji, która zwala sie na nas ... Kto to
            zrobi i jak? Bylem kompletnie przytloczony. Ta niechec opozycyjnej lewicy do
            robotniczego postulatu wynikala z calkowicie odmiennej strategii dzialania.
            Zarówno Michnik, jak i Kuron wskazywali na koniecznosc dialogu, a nawet
            wspólpracy opozycji z czescia aparatu PZPR. Michnik kilka lat wczesniej pisal
            przeciez o „fundamentalnej zbieznosci interesów kierownictwa politycznego ZSRR,
            kierownictwa politycznego w Polsce i polskiej demokratycznej opozycji“. Dlatego
            wskazywal, ze partyjni pragmatycy moga byc partnerem, z którym mozna zawrzec
            polityczny kompromis. Z kolei Kuron uwazal, ze nalezy wystrzegac sie obalenia
            komunizmu i tworzyc ruchy spoleczne, bedace sila nacisku na kierownictwo PZPR.
            W polowie 1980 roku Kuron zaproponowal program przyszlego porozumienia z
            wladza. Nic dziwnego, ze przyszli liderzy Unii Wolnosci tak wrogo zareagowali
            na mozliwosc powstania autentycznie niezaleznej sily spolecznej, która nie
            bylaby emanacja jakiejs partyjnej frakcji.

            Gdanski polityk i publicysta Lech Mazewski, którego trudno posadzac o prawicowo-
            narodowy ekstremizm (byl m.in. poslem KLD) stwierdzil, ze dla Kuronia podmiotem
            zmian w Polsce, tak jak w 1956 r., mieli byc partyjni reformatorzy: Strategia
            KOR - z wyjatkiem grupy „Glosu“ - byla obliczona na to, aby w PZPR pojawil sie
            ruch reformatorski, którego dobrym zaczynem moglyby byc demokratyczne wybory do
            istniejacych wówczas zwiazków zawodowych. Po latach okazalo sie, ze Mieczyslaw
            Rakowski (wtedy redaktor naczelny „Polityki”) utrzymywal scisle zwiazki z
            lewicowa czescia korowskiej opozycji. Kilka lat temu Kuron ujawnil, ze w
            sierpniu 1980 r. dotarl do niego gryps od Rakowskiego, który ostrzegal KOR, ze
            wladze “wejda do stoczni”. List ten przyniosla Kuroniowi 20 sierpnia nalezaca
            do KOR znana pisarka Anka Kowalska. W chwile potem do mieszkania Kuronia
            wkroczyla SB.

            Kuron nie chcial narazac Rakowskiego i zjadl gryps przyszlego szefa partii
            komunistycznej. Zachowal sie tylko komentarz Kowalskiej do informacji
            Rakowskiego: Rozmawialam z Fikusem [wówczas tez redaktorem „Polityki” - przyp
            GLOS] i wiem ze: 1). Wladza nie pójdzie absolutnie na zadne polityczne
            ustepstwa. Moze przedluzac sytuacje, bo sie wszystko wykruszy, fala opadnie,
            ludzie sie wyszumia. Pewne materialne postulaty, dotyczace BHP, warunków
            socjalnych, moze zw. zawodowych - potem moze troszke liberalizacji - to jest
            najlepsze, co mozna uzyskac. 2). Uderzy ZSRR - spokojnie, bez czolgów, desant.
            3). Zdejmie sie glowe Gierka za liberalizm, który doprowadzil do tego i...
            sruba."

            kotwicz
            • kotwicz69 Re: 16 lat temu 11.04.05, 15:10
              "..."Trzymalismy noge na hamulcu"

              Podobny opór wobec idei niezaleznych zwiazków wykazali lewicowi doradcy
              strajkujacych robotników, którzy przywiezli do Stoczni apel warszawskich
              intelektualistów (tzw. Apel 64). Amerykanski historyk Lawrence Goodwyn w
              ksiazce „Jak to zrobiliscie” stwierdzil, ze Apel jako akt polityczny byl
              swiadectwem slabosci: Jego autorzy posuwali sie za daleko w swych spekulacjach
              dotyczacych sily panstwa; w Stoczni Lenina widoczna byla obecnosc innej sily.
              Warszawscy intelektualisci, choc opowiadali sie po stronie robotników,
              doslownie nie dostrzegali formacji spolecznej, która wlasnie zrodzila sie nad
              Baltykiem.

              Niewatpliwie inicjatywa ta byla skierowana do obu stron. Apel zostal przeciez
              skierowany zarówno do strajkujacych robotników, jak i komunistów. Sygnatariusze
              sytuowali sie ponad konfliktem wladza-robotnicy, chcieli byc wtedy postrzegani
              jako niezalezny zespól medrców, który wyprowadza ojczyzne z kryzysu. Taki
              wniosek mozna wyciagnac z pózniejszych wspomnien doradców.

              W dodatku nie odcinali sie od ideologicznego dyktatu komunistycznej wladzy.
              Dazyli do zlagodzenia sporu, w ten sposób byli dla rzadu wygodnym partnerem. Po
              latach Waldemar Kuczynski, jeden z czlonków zespolu doradców, stwierdzil w
              rozmowie z „Rzeczpospolita”: Nasz wplyw byl bardzo wazny, bo z jednej strony
              wzmacnialismy sile negocjacyjna tego ruchu dostarczajac mu wiedzy, a z drugiej -
              trzymalismy noge na hamulcu. Przystrzygalismy cele do mozliwosci.

              Oczywista rzecza jest, ze koniecznosc uwzglednienia realizmu ukladu, który nie
              istnial dla tej fali strajkowej, byla odbierana jako ograniczanie i wywolywala
              niechec tego ruchu. Natomiast Bronislaw Geremek wspominal, ze pomyslodawcy
              Apelu nie unikali kontaktów z najwyzszymi wladzami: ...zgodnie z intencja
              subskrybentów przekazalismy list do KC na rece Gierka, a drugi mielismy zawiezc
              do strajkujacych robotników, intencja bylo przede wszystkim ostrzezenie. Mysle,
              ze ten element ostrzezenia zostal ze strony czesci wladzy tak wlasnie odebrany.
              Mówie “czesci” dlatego, ze w kilka godzin po oddaniu tego listu w sekretariacie
              jakiejs kancelarii mialem rewizje w domu i wielogodzinne przesluchanie.
              Charakterystyczne jest, ze intelektualisci swój dokument wyslali do premiera i
              marszalka sejmu poczta, natomiast do KC PZPR osobiscie zaniósl go Geremek.
              Sprawa powiazan doradców z najwyzszymi wladzami nieustannie powraca we
              wspomnieniach swiadków tamtych wydarzen.

              Profesor Stefan Kurowski w niedawnej wypowiedzi dla „Rz” stwierdzil: Dla
              komitetu strajkowego zespól doradców Mazowieckiego i Geremka byl cenny, bo
              mówiono, ze skoro jest autoryzowany przez wladze, to ma specjalne dojscia do KC
              PZPR i jest dla strajkujacych swego rodzaju parasolem ochronnym. Ile bylo w tym
              prawdy nie wiem.

              O takich zwiazkach wspominal kilka lat temu jeden z przywódców sierpniowego
              strajku (w Gdyni), obecnie - jak podaje prasa - zwiazany z UW, Andrzej
              Kolodziej: Wtedy nie wiedzielismy, ze Geremek mial ponoc jakies kontakty z
              Gierkiem. Te rzeczy dotarly do nas pózniej. Równiez pózniej dowiedzielismy sie,
              ze doradców przywieziono do Gdanska samolotem rzadowym w momencie, kiedy takich
              ludzi jak Kuron czy Michnik zamykano w areszcie na Rakowieckiej. Jest to fakt
              dosc wymowny, ze to wladza dobierala nam wtedy ludzi na doradców. Anna
              Walentynowicz w niedawnym wywiadzie dla pisma „ARCANA” mówila, ze potem
              przyjechali nasi doradcy, których mysmy nie prosili. Przylecieli samolotem
              rzadowym. Najpierw spotkali sie z I sekretarzem KW Fiszbachem, naradzili sie, a
              potem przyszedl Mazowiecki z Geremkiem i odczytali nam poparcie 64
              intelektualistów.

              Natomiast w swojej ksiazce retorycznie pytala: W jakim celu i na czyje
              polecenie pojawili sie w stoczni reprezentanci „opozycyjnej warszawki” -
              Bronislaw Geremek i Tadeusz Mazowiecki? Nikt ich przeciez nie zapraszal, ale
              skoro juz znalezli sie wsród nas, przyjelismy argumenty Geremka, ze rozmowy z
              przedstawicielami rzadu moga byc trudne i przyda sie ktos doswiadczony, obyty w
              kontaktach z wladza, czyli posel PRL, Tadeusz Mazowiecki. Ta dwójka „ekspertów”
              dobierala sobie wspólpracowników. Dlaczego doradcy usilowali naklonic nas do
              rezygnacji z postulatów mówiacych o uwolnieniu wiezniów politycznych i o
              powolaniu wolnych zwiazków zawodowych? (...) Komu chcieli sie przysluzyc? Na
              czyje pochwaly i wdziecznosc liczyli? O czym rozmawiali z ekipa rzadowa po
              wyjsciu ze stoczni, kiedy udawali sie na spoczynek do tego samego hotelu? Czy
              im równiez doradzali?

              Z perspektywy lat nie dziwi taki wybór doradców, jednak i wtedy mozna bylo juz
              przewidziec prawdziwe ich intencje. Warto zwrócic uwage, ze nawet po uplywie
              kilku lat Geremek mówil o “dwóch stronach konfliktu”: List zostal zaniesiony do
              jednej strony, teraz zawieziemy go do drugiej strony. Jakby chcial byc
              niezaleznym mediatorem, równiez od strajkujacych. W dodatku szef PZPR -
              wspomina Geremek - w swoich wystapieniach wykorzystal zawarte w apelu mysli i
              zdania intelektualistów."

              • kotwicz69 Re: 16 lat temu 11.04.05, 15:11
                "...Chcieli reformowac rezimowe zwiazki

                Do Stoczni Gdanskiej Apel intelektualistów przywiezli Tadeusz Mazowiecki oraz
                Bronislaw Geremek.. Wedlug ich wspomnien do Gdanska przybyli samochodem
                Geremka. Poniewaz byli nieznani robotnikom udali sie do kosciola pw. Sw.
                Elzbiety. Proboszcz, ks. Jerzy Blaszczak, zarekomendowal ich komitetowi
                strajkowemu. Wieczorem 22 sierpnia dostali sie na teren Stoczni. W nocy
                spotkali sie z Lechem Walesa. Jak pisze Goodwyn rozmowa, która trwala do rana,
                dotyczyla pierwszego postulatu czyli utworzenia wolnych zwiazków zawodowych:
                Zarówno Mazowiecki jak Geremek przyjechali z Warszawy z „powaznymi
                watpliwosciami” w kwestii czy uda sie przeprowadzic pierwszy postulat i czy
                ludzie w niego uwierza. Takie watpliwosci byly nieuniknione. Sam pomysl, ze
                niezalezne od partii zwiazki zawodowe mozna ustanowic w taki sposób - przez
                strajki robotników - byl czyms, czego warszawscy intelektualisci nigdy nie
                brali pod uwage. (...) Tak wiec tego pierwszego wieczoru Mazowiecki i Geremek
                uslyszeli wszystkie argumenty, jakie mógl im przedstawic Walesa na rzecz tego,
                ze pierwszy postulat nie moze sie rozplynac.

                Nastepnego dnia Geremek z Mazowieckim spotkali sie z innymi czlonkami komitetu
                strajkowego. Goodwyn stwierdzil, ze rozmowy te pozwolily doradcom zrozumiec, ze
                w komitecie nie ma grupy sklonnej do kompromisu w kwestii pierwszego postulatu.
                Andrzej Kolodziej wspominal, ze po rozmowie z nimi mial niesmak. Przybyli
                intelektualisci próbowali przekonac strajkujacych, iz postulat zalegalizowania
                Wolnych Zwiazków Zawodowych jest absurdalny i nierealistyczny: Uwazali, ze
                wladze nigdy nie zgodza sie na wolne zwiazki i jesli z tego postulatu nie
                zrezygnujemy dojdzie do sowieckiej interwencji. Wysluchalismy ich racji. Bylo
                to deprymujace, bo nastroje wsród strajkujacych byly swietne. (...)
                Powiedzielismy doradcom, ze postulat akceptacji wolnych zwiazków zawodowych nie
                podlega dyskusji i nie zrezygnujemy z walki o jego realizacje. Ale mimo
                wszystko, w pierwszym komunikacie o utworzeniu zespolu doradców przy MKS-ie,
                mówiac o zwiazkach zawodowych zamiast slowa „wolne” uzyto slowa „samorzadne”.

                Natomiast Andrzej Gwiazda wspomina, ze w czasie pierwszej rozmowy eksperci
                przedstawili im propozycje zazadania wyborów do rad zakladowych w zwiazku CRZZ-
                owskim: Kiedy odrzucilismy, powiedzieli, ze w zasadzie byli przygotowani na to,
                ze odrzucimy, ale byli ja zobowiazani przedstawic. Majac propozycje druga,
                daleko idaca: mamy zalozyc niezalezny zwiazek i zarejestrowac sie w CRZZ.
                Spytalem, czy sa przekonani, ze tak powinnismy postapic - odpowiedzieli, ze
                absolutnie tak. Podziekowalem im wiec za trud i dobre checi, ale damy sobie
                rade sami. Biedni doradcy przez noc opracowali deklaracje o rejestracji
                calkowicie niezaleznego zwiazku, nastepnego dnia przyszli z ta propozycja i
                zostali.

                Jednak na prosbe Walesy Mazowiecki i Geremek zajeli sie organizacja komisji
                ekspertów, jej przewodniczacym zostal Mazowiecki. Walesa mial klopoty z
                przeforsowaniem tego zamyslu: Sami jednak stoczniowcy i delegaci z 370
                afiliowanych przedsiebiorstw takze stanowili potencjalna przeszkode dla
                wlaczenia intelektualistów w negocjacje, nawet tylko w roli doradców - pisal
                Goodwyn. Przywódcy strajkujacych zaaprobowali to dopiero po zrecznym
                przemówieniu Walesy. W sklad komisji weszli m.in. Tadeusz Kowalik, Waldemar
                Kuczynski, Andrzej Wielowieyski, Bohdan Cywinski oraz Jadwiga Staniszkis, która
                juz wczesniej przyjechala do Stoczni. Geremek zaakceptowal równiez propozycje
                Kowalika, aby wlaczyc do komisji doc. Leszka Kubickiego (pózniejszego ministra
                sprawiedliwosci w postkomunistycznym rzadzie Cimoszewicza). Ten jednak
                zrezygnowal, w momencie gdy dowiedzial sie, ze ma byc doradca tylko
                strajkujacych robotników. Przewodniczacym tego zespolu zostal Mazowiecki.

                W interesie kraju, czyli Polski Ludowej

                Wiekszosc doradców dotarla do Gdanska samolotem, w którym wladze mialy
                zarezerwowac im miejsca. Tuz przed odlotem zostali zatrzymani na warszawskim
                lotnisku Okecie. Tadeusz Kowalik, jeden z sierpniowych doradców, wspomina, ze
                Geremek powiedzial mu, iz wojewoda gdanski Kolodziejski przyrzekl MKS
                rezerwacje szesciu miejsc w samolocie: Gdy udalismy sie na lotnisko Okecie,
                okazalo sie, ze ani kasa, ani kierownictwo nic o tym nie wie. Od razu
                zauwazylismy zwiekszona liczbe funkcjonariuszy MO oraz sluzby bezpieczenstwa.
                Po kupieniu biletów zostali doprowadzeni do odosobnionego pokoju. Angielski
                historyk Timothy Garton Ash powolujac sie na Waldemara Kuczynskiego, jednego z
                uczestników tej wyprawy, stwierdzil ze po godzinnym oczekiwaniu podszedl do
                nich pulkownik MSW, który powiedzial: Prosze panów, Sluzba Bezpieczenstwa
                otrzymala informacje, ze sily antypanstwowe zdecydowaly wykorzystac wasz lot do
                swoich celów. Dlatego zostaliscie zatrzymani. Ale teraz sytuacja sie wyjasnila,
                i jesli sobie zyczycie, mozecie kontynuowac lot najblizszym samolotem.
                Pulkownik odprowadzil przyszlych doradców do samolotu i zegnajac sie z nimi
                powiedzial: Mamy nadzieje, ze pomozecie Polsce Ludowej w tym trudnym momencie.

                Jednak w pózniejszych latach Kuczynski odzegnal sie od tej relacji pozegnania i
                podawal juz inna wersje - m.in. pulkownik SB nie stwierdzil, ze „pomozemy
                Polsce Ludowej”, mial natomiast powiedziec: „Oby lot panów byl w interesie tego
                kraju”. Tak przynajmniej twierdzi Kuczynski, tlumaczac sie równiez z innych
                szczególów. Niewatpliwie jest, ze komunisci gdyby chcieli to nie wpusciliby ich
                do Stoczni. Oprócz ulatwien w dotarciu do Stoczni, komunisci starali sie
                pomagac doradcom w wielu sprawach. I sekretarz KW PZPR Tadeusz Fiszbach
                wystawial im specjalne „listy zelazne“: W zwiazku z dzialalnoscia obywatela na
                terenie stoczni komunikuje niniejszym, ze kierujac sie wzgledami dobra
                publicznego i interesem zalogi stoczni poreczam, ze z tytulu tej dzialalnosci
                nie beda wobec obywatela wyciagane zadne konsekwencje. Poreczenie to nie
                obejmuje czynów sprzecznych z prawem PRL.

                Pomimo blokady telefonicznej z Gdanskiem, Geremek telefonowal z gabinetu
                dyrektora Stoczni Gdanskiej i uzgadnial sklad komisji (m.in. podawal Kowalikowi
                szczególy przylotu do Gdanska). Relacje Gwiazdy i Walentynowicz na temat
                doradców potwierdzil Lech Kaczynski. Opisal on plan doradców przedstawiony na
                posiedzeniu Prezydium Miedzyzakladowego Komitetu Strajkowego: Byla to koncepcja
                o charakterze zastepczym wobec idei wolnych zwiazków zawodowych i wchodzila w
                gre dopiero wówczas, gdy powolanie do zycia okazalo sie absolutnie niemozliwe.
                Tzw. “wariant B” porozumienia przewidywal powstanie Komitetów Kontroli
                Robotniczej. Mialyby one dzialac w regionie gdanskim, pelniac role zwiazkowo-
                samorzadowa. Bylyby to komitety zakladowe. Tam byly dwie wersje - w pierwszej
                komitety te powiazane bylyby organizacyjnie z Wojewódzka Rada Zwiazków
                Zawodowych, w drugiej - bylyby samodzielne. Ten wariant byl wariantem
                zasadniczym. Jednak na szczescie “wariant B” zostal zdecydowanie odrzucony
                przez MKS. "

              • kotwicz69 Re: 16 lat temu 11.04.05, 15:12
                "...Jak wpisano kierownicza role PZPR

                Jednak, pomimo odrzucenia przez robotników propozycji reformy komunistycznych
                zwiazków zawodowych, Mazowiecki z Geremkiem dalej próbowali wcielic ja w zycie.
                Kowalik wspomina o dyskretnym spotkaniu w jednym z stojacych na uboczu budynków
                Stoczni, podczas którego doradcy dalej starali sie wysondowac czy MKS dopuszcza
                mysl ograniczenia sie do reformy komunistycznych zwiazków zawodowych. Doradcy w
                rozmowach z ekipa rzadowa przyjeli równiez propozycje komunistów zapisu o
                kierowniczej roli partii. Projekt ten jednak nie zostal poddany pod glosowanie
                calego MKS. Jak podaje Timothy Garton Ash - Mazowiecki tlumaczyl Walesie, ze
                powiadomienie reszty strajkujacych byloby niebezpieczne i zaszkodziloby
                rozmowom. Walesa zgodzil sie z tym mówiac, iz jest to manewr taktyczny. O
                wpisaniu zapisu o kierowniczej roli partii pisal równiez Goodwyn: Kiedy szkic
                byl gotów i prezydium chcialo go odczytac go wszystkim delegatom MKS-u,
                Mazowiecki zasugerowal Walesie, ze publicznie odczytanie - na sali, gdzie byli
                takze dziennikarze zagraniczni - moze utrudnic dzialanie obu negocjujacym
                stronom. (...) Po krótkim wahaniu Walesa zgodzil sie, a sluchajace tego
                prezydium nie zaprotestowalo. Jadwiga Staniszkis stwierdzila z kolei, ze w
                czasie rozmów ekspertów obu stron panowala surrealistyczna atmosfera. Przyznala
                równiez, ze ukrywano informacje: Ulatwilo to wyksztalcenie sie swoistej
                wewnetrznej lojalnosci przetargu: wlasnie ze wzgledu na nia robotnicy nie byli
                pózniej informowani o przebiegu dyskusji i szczególach rokowan. Staniszkis
                ujawnila równiez jak doradcy przekonywali robotników do zapisu o kierowniczej
                roli PZPR: Argumenty przy pomocy których eksperci przekonywali Prezydium (w
                swej wiekszosci milczace) o koniecznosci podjecia prac nad dodatkowa formula
                byly rózne, m.in. - kuriozalny moim zdaniem w ustach tzw. intelektualistów -
                „to przeciez nic nie znaczy” i „uzyjemy zrozumialej dla nich (tj. strony
                rzadowej) mowy-trawy.

                Selekcja negatywna
                Mazowiecki oraz Geremek starali sie wyeliminowac z grona ekspertów osoby, które
                nie byly podatne na ich sugestie oraz które powszechnie kojarzono ze
                srodowiskami patriotycznymi i niepodleglosciowymi. Starano nie dopuscic ich do
                strajkujacych. Ludwik Dorn w obszernym szkicu o roli doradców opublikowanym w
                polowie lat osiemdziesiatych na lamach GLOSU podaje, ze Mazowiecki staral sie
                nawet usunac Jana Olszewskiego ze Stoczni. O takich praktykach wspominal
                ostatnio równiez prof. Stefan Kurowski. Na lamach „Rz” opisal jak doradcy
                wypraszali z sali: Mazowiecki, który znal mnie osobiscie z KIK zwrócil sie do
                mnie, abym wyszedl z sali. Nie ruszylem sie, wiec Mazowiecki wezwal jednego z
                robotników ze strazy strajkowej, aby mnie wyprowadzil. Bylem od tego robotnika
                duzo starszy, a on chyba niesmialy i grzeczny, wiec nie chcial uzyc sily. Wtedy
                Mazowiecki osobiscie podszedl do mnie, zlapal mnie z lewej strony pod reke i
                wydal polecenie temu mlodemu czlowiekowi, aby mnie wyprowadzic. W ten sposób
                usunieto nas z sali.
                Jednak mechanizm takiej selekcji zostal zastosowany juz wczesniej (w polowie
                sierpnia) przy tworzeniu „Apelu 64“. Kowalik wspomina, ze twórcy “Apelu” nie
                chcieli miec wsród sygnatariuszy czlonków ROPCiO i KPN „z przyczyn
                pryncypialnych“. W ten sposób odgórnie zostala wyznaczona grupa „niezaleznych
                autorytetów spolecznych“, która mogla uczestniczyc w tym procesie politycznym.
                Po latach wiekszosc z nich trafila do Unii Demokratycznej - a pózniej Unii
                Wolnosci - i realizowala polityke “grubej kreski”. O próbach eliminowania ze
                Stoczni innych doradców wspominaja Jan Olszewski i Wieslaw Chrzanowski, którzy
                razem z mec. Wladyslawem Sila-Nowickim uczestniczyli w przygotowaniu pierwszego
                statutu nowych zwiazków zawodowych. 29 sierpnia Olszewski zawiózl ten projekt
                do Stoczni: Kiedy przyjechalem, zglosilem sie do Walesy. Zwolal posiedzenie
                Komitetu Strajkowego i ja przedstawilem projekt statutu. Natychmiast zjawili
                sie tam przedstawiciele ekipy doradczej i przeprowadzono ze mna rozmowe.
                Powiedziano mi, ze jest juz taki zespól, który przejal na siebie
                odpowiedzialnosc za prowadzenie rozmów. Rozmowy sa zaawansowane, oni weszli w
                okreslony tryb. Pan Geremek z panem Mazowieckim tym wszystkim kieruja i ja
                jestem w tym zespole oczywiscie chetnie widziany, ale na warunkach
                podporzadkowania sie zasadom i trybowi dzialania. Stwierdzilem wówczas, ze w
                takim razie dziekuje, nie bede przeszkadzal.

                Mecenas bez glosu
                Wkrótce przywieziony projekt statutu zaginal. Chrzanowski wspomina, ze
                Olszewski podejrzewal, iz schowal go Andrzej Wielowieyski: Tamtejsi doradcy
                obawiali sie, ze zawiazywanie zwiazku w tej fazie rokowan moze skomplikowac
                sytuacje. Chrzanowski twierdzi równiez, ze kiedy przybyl do Stoczni z mec. Sila-
                Nowickim wsród doradców pojawil sie niepokój, gdyz ten legendarny obronca
                polityczny byl oceniany jako czlowiek o „pogladach skrajnych“. Chrzanowski
                szczególnie zapamietal moment podpisania porozumienia i próbe zabrania glosu
                przez tego „radykala“: Sila-Nowicki odsuniety od negocjacji postanowil wyglosic
                przemówienie podczas aktu podpisania Porozumienia. Wmieszal sie wiec w grupe
                negocjatorów, wszedl na sale i usiadl tuz za Walesa.
                Spowodowalo to poploch Geremka i Mazowieckiego, którym Sila-Nowicki powiedzial,
                ze wyglosi przemówienie. Napisali wiec kartke do Walesy, zeby nie dopuszczac go
                do glosu.

                Walki frakcyjne komunistów
                Ludwik Dorn analizujac na lamach GLOSU dzialalnosc ekspertów postawil nawet
                hipoteze, ze wladzom, a co najmniej jakiejs grupie we wladzach, zalezalo na
                szybkim pojawieniu sie ekspertów na Wybrzezu. Wedlug niego byla to grupa
                zwiazana z przyszlym przywódca komunistów w Polsce Stanislawem Kania: Jesli
                prawdziwa jest hipoteza, ze eksperci na Okeciu byli obiektem, na który
                oddzialywaly we wlasciwy sposób dwie grupy w SB to mozna przypuszczac, ze do
                uwolnienia ich i wyslania do Gdanska dazyla grupa zwiazana ze Stanislawem
                Kania. Kania byl sekretarzem KC odpowiedzialnym za sprawy bezpieczenstwa kraju -
                prace policji, wojska i podobnych sluzb. W czasie kiedy 27 lipca Gierek
                wyjechal na urlop do Zwiazku Sowieckiego, Kania sprawowal bezposrednia kontrole
                nad calym sekretariatem KC. Po wybuchu gdanskich strajków zostal szefem
                specjalnego sztabu antykryzysowego. Kilka dni pózniej Kania przebywal na
                posiedzeniu KW w Gdansku. Zadeklarowal wtedy, ze powstala sytuacje trzeba
                rozwiazac metodami politycznymi. Kilkakrotnie podkreslil, ze nie moze byc
                innego rozwiazania.

                Wedlug Dorna frakcja partyjna, która dazyla do rozmów musiala przedstawic swoim
                towarzyszom wizje porozumienia, która bylaby dla partii korzystna: Takim
                rezultatem, do którego dazyl Jagielski w pierwszej fazie rokowan z MKS-em byla
                zgoda strajkujacych na reforme CRZZ i rezygnacja z postulatu wolnych zwiazków
                zawodowych. Dzieki uwaznej lekturze „Prób kompromisu“ (Tadeusza Kowalika) mozna
                dojsc do wniosku, ze w tym czasie eksperci dazyli dyskretnie do tego samego."

                Bez komentarza.

                kotwicz
                • Gość: McBride Re: 16 lat temu IP: 212.122.214.* 11.04.05, 15:51
                  www.victoria2000.webpark.pl/p1.jpg
                  www.victoria2000.webpark.pl/p2.jpg
                  www.victoria2000.webpark.pl/p3.jpg
                  www.victoria2000.webpark.pl/p4.jpg
                  ehhh...cieżkie było życie w opozycji...
                  • kamilar Re: 16 lat temu 11.04.05, 16:07
                    To że mogli se walnąć wódeczkę było wynikiem wcześniej walki o Polskę, 20 lat
                    wcześniej mogli se najwyżej walnąć w łeb. Zresztą tak się wtedy prowadziło
                    politykę, wódeczka była elementem polskiej kultury politycznej i ekonomicznej
                    • kotwicz69 Re: 16 lat temu 11.04.05, 16:12
                      www.niniwa2.cad.pl/kadrowka.htm
                      kotwicz
                      • Gość: McBride Re: 16 lat temu IP: 212.122.214.* 11.04.05, 16:20
                        www.radiopoloniatoronto.com/Connections/nocna.zmiana.avi
                        • Gość: kotwicz Re: 16 lat temu IP: 198.51.251.* 11.04.05, 18:06
                          O Boze, on juz naprawde zwariowal:
                          wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2648134.html
                          kotwicz
                        • alex.4 Re: 16 lat temu 11.04.05, 18:08
                          Historyk posługuje się źródłami, zestawia je, próbuje ocenić ich wiarygodnośc.
                          I tym rózni sie kotwicz od historyków - powołuje się na najsłabsze z mozliwych
                          źródeł rozmowy prowadzone po latach:) oczywiście tylko jednej strony, próbuje
                          widzieć w podziałach lat osiemdziesiątych podziały z lat dziewięcdziesiatych...
                          To sioę nazywa manipulacja. Ale kotwicz oczywiście uważa że jest mądrzejszy niz
                          praktycznie wszyscy zawodowi historycy:)
                          Zresztą jego teksty pełne są nieścisłości. Oj nieładnie kotwicz:)
                          • Gość: kotwicz Re: 16 lat temu IP: 198.51.251.* 11.04.05, 18:13
                            Alex;
                            Wracaj do Garlickiego i Kersten.
                            Nie nudz.
                            Ciekawe czy Walesa o nich tez bedzie pamietal:
                            "...II obieg na bezrobociu
                            Marian Sadowski działał w podziemnych strukturach radomskiej "Solidarności",
                            drukował i rozpowszechniał "Wolnego Robotnika" – biuletyn informacyjny
                            tymczasowej komisji międzyzakładowej. Był też łącznikiem z Warszawą, skąd
                            przywoził wydawnictwa drugiego obiegu, kolportowane w Radomskiem. W marcu 1984
                            roku został aresztowany razem z warszawską grupą wydawców i kolporterów prasy
                            Komitetu Oporu Społecznego (KOS). Uwolniony na mocy amnestii 26 lipca 1984
                            roku, nie zaprzestał działalności, obecnie pozostaje bez środków do życia.
                            Tadeusz Pyrtak organizował komisję "Solidarności" w chełmskich zakładach
                            obuwniczych. Przetrwała stan wojenny, ale dobiła ją tzw. transformacja (zakład
                            upadł w 1994 roku), działa również we władzach Regionu Chełmskiego. Aresztowano
                            go w sierpniu 1981, oskarżając z art. 270 § 1 kk, art. 271 § 1 kk i art. 273 kk
                            w związku z art. 10 § 2 kk. Termin rozprawy wyznaczono na 15 XII 1981. Po
                            wprowadzeniu stanu wojennego postępowanie procesowe prowadził Wojskowy Sąd
                            garnizonowy w Lublinie. Wcześniej jednak został internowany (od 14 XII 1981 do
                            15 X 1982). Za prowadzenie działalności związkowej w ośrodku internowania
                            został pobity do nieprzytomności w więzieniu Kielce-Piaski. Od 1983 roku nadal
                            prowadził działalność związkową w swym zakładzie pracy i w strukturach
                            podziemnych, pracował przy powielaniu "Informatora Chełmskiego", przygotowywał
                            urządzenia do powielania ręcznego (jest z zawodu tokarzem), w maju 1984 roku
                            ponownie aresztowany za rozpowszechnianie nielegalnych wydawnictw. W końcu Sąd
                            Najwyższy uchylił postępowanie. Brał udział w manifestacjach i uroczystościach
                            patriotycznych w Warszawie, Chełmie. 3 maja 1987 roku w Lublinie został ciężko
                            pobity i ukarany wysoką grzywną za udział we Mszy św. i uroczystościach
                            religijno-patriotycznych. Prześladowany i represjonowany przez funkcjonariuszy
                            SB, kierownictwo zakładu pracy i członków PZPR. Represjonowana była także jego
                            rodzina. Za cierpienia i krzywdy nie otrzymał żadnego zadośćuczynienia.
                            Takich biografii można znaleźć wiele w każdym regionie. To zrozumiałe, że
                            ludzie bezinteresownie działający na rzecz wolnego słowa nie oczekują
                            przywilejów kombatanckich. Jednak wszystkim, których "dziki kapitalizm" okresu
                            tzw. transformacji wyrzucił na margines, należy pomóc. To obowiązek wszystkich,
                            którzy korzystają z dobrodziejstw demokracji i wolnego słowa. Także tych,
                            którzy uwłaszczyli się w wyniku patologii tzw. transformacji...".

                            kotwicz
                          • Gość: jj Re: 16 lat temu IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 11.04.05, 18:14
                            Chociaż dyskusja w tego rodzaju wątkach jest tradycyjnie zażarta pozwolę sobie
                            odbiec od głównego jej nurtu tj. prób ocen różnych ludzi i interpretacji
                            historii ze obecnej perspektywy. Każdy ma do tego prawo i nie zamierzam nikogo
                            z tu występujących ani wspierać a tym bardziej do czegokolwiek przekonywać.
                            Ale, że tytuł tego wątku nawiązuje do historii i czasów sprzed 16 lat to z
                            pozycji uczestnika tamtych wydarzeń uznałem za potrzebne zabrać głos.
                            1.Ma rację ZP,aby wejść w kwietniu 1989 roku do Komitetu Obywatelskiego nie
                            trzeba być nadmiernie odważnym. Praktycznie od września – października 1988
                            roku SB jedynie obserwowała struktury „S” ale w zasadzie nie interweniowała. W
                            kilku zakładach i uczelniach powstały komitety organizacyjne „S”, które
                            wystąpiły do sądów o rejestrację. Jawnie działała Regionalna Komisja
                            Wykonawcza „S”.Ale też aby nie powstał sielankowy obraz – w styczniu !989 ginie
                            ksiądz Suchowolec.
                            2.Prawdziwym problemem „S” była natomiast słabość struktur. To już nie był
                            związek 10 milionów, ale poobijane grupy ludzi walczących głównie o
                            honor „Solidarności”. Nie PEŁNA WOLNOŚĆ POLSKI ale reaktywacja „S” była wówczas
                            podstawowym wyznacznikiem. I w tym wymiarze z tamtej perspektywy należy
                            odbierać Okrągły Stół.
                            Daleki jestem od hołdowania spiskowej teorii, że w Magdalence doszło do
                            porozumienia między grupą reprezentującą „S”a PZPR co do kształtu przyszłej
                            Polski. Nie! Raczej można mówić o stworzeniu pewnego rodzaju opcji zerowej , no
                            i oczywiście jakiejś tam fraternizacji. Cele obu stron były autonomiczne, każdy
                            liczył, że jedna strona ogra drugą. Ale porozumienie „okrągłego stołu” wydawał
                            się wtedy maksimum tego co można było osiągnąć. Taka była opinia tych których
                            znałem a byli to najaktywniejsi spośród ówczesnego społeczeństwa. To kto miał
                            wówczas o tę WOLNOŚĆ (o której piszą niektórzy z Was w tym wątku) walczyć?.
                            3.Nie od rzeczy jest przypomnieć kontekst międzynarodowy. W tym przypadku także
                            można mówić o swoistej opcji zerowej będącej także wynikiem globalnego
                            porozumienia USA, Gorbaczowa pewnie i międzynarodowej finansjery z wszystkim
                            globalnymi i narodowymi implikacjami globalizmu.
                            W tym globalnym kotle którego centrum nagle zrobiła się Polska każdy starał się
                            ugrać swój przyszły interes. Mała ciekawostka w końcu 1988 korespondentka
                            renomowanej amerykańskiej gazety przeprowadziła cała serię rozmów z
                            białostockim opozycjonistami. Po co? czy tylko aby napisać artykuł.
                            4.Wiele różnych sił krążyło wówczas nad Polską. Oczywiście nie w jej interesie
                            ale swoich własnych. Czy można było wybrać inną drogę jeśli ogólny wektorowy
                            kierunek był wyznaczony a naród porozumienie okrągło stołowy przyjął jako
                            sukces?. Moim zdaniem nie. Rola KPN czy innych organizacji pozaokrągłostołowych
                            wydaje się przeceniana. Nie byli silni i nie mieli znaczącego społecznego
                            poparcia. Choć nie przeczę, że nie byli również celowo marginalizowani. Byli!.
                            Właśnie tworzenie Komitetów Obywatelskich było ewidentną próbą budowania
                            jedynej „słusznej” racji. Były tworzone ewidentnie poprzez selekcję. Stąd tak
                            chętnie byli do nich przywoływani wszelcy profesorowie i intelektualiści. Nagle
                            zostali zaliczeni do opozycji. Tak się tworzył salon, nie tylko warszawski.
                            Wielu ludzi i ugrupowań zostało z pełna premedytacją wyłączonych przez ówczesne
                            kierownictwo „S„ a raczej Komitetów Obywatelskich bo to one z czasem stawały
                            się czapką Związku. Nie da się niestety tego ukryć, że w olbrzymim stopniu
                            Komitety przeistoczyły się następnie w UD. Jak nie da się ukryć, że salony
                            komitetowe a potem UD zawsze miału skłonność do wyrażania jedynych i słusznych
                            opinii.
                            W imię tych racji wykluczono m.in. KPN, tak też stało było z Siłą Nowickim i
                            jego Stronnictwem Pracy. Do tego doszły osobiste animozje. Ale też wiele sił
                            opozycyjnych i ludzi samo się z tego wyłączyło, przez moim zdaniem
                            ambicjonerstwo i brak wyobraźni. Bo czym tłumaczyć nierealistyczny spór w
                            samej „Solidarności” o to, czy powinna być reprezentowana przez ciała
                            statutowe, te wybrane w 1981 roku czy też ludzi aktualnie działających. Spór
                            bez sensu, bo tych którzy nie nic nie robili, zastąpili po prostu ludzie
                            działający w stanie wojennym. Spór bez sensu, ale to on sprawił, że kilku
                            działaczy „S” na własne życzenie weszło na boczny tor.
                            Tyle tych przydługich refleksji sprzed lat.
                            I jedno sprostowanie. W Białymstoku Komitet Obywatelski powstał nie w kwietniu
                            a w styczniu 1989 i był zdominowany niemal całkowicie przez inteligencję,
                            głownie dziennikarzy. Narażę się - ale powtórzę to co wówczas mówiłem -
                            niestety taka struktura osobowa była jego słabością.
                            • alex.4 Re: 16 lat temu 11.04.05, 18:22
                              Siła Nowicki sam się wykluczył zawierając porozumienie zKiszczakiem. o tak na
                              marginesie:)
                              W 1988 1989 r panowała atmosfera oczekiwania na to co się stanie. Wydawało się,
                              że komuniści próbują wmanewrować Solidarność i zżucić na nią gniew ludzi
                              niezadowowlonych z ekonomicznej sytuacji kraju.
                              Nie mozna oceniać tamtych wypadków z dziesiejszej perspektywy, tylko tzreba
                              pamietać jaka była ówczesna sytuacj apolityczna. Jeszcze po wyborach
                              zcerwcowych nie było pewne jak dalej potoczą się dzieje Polski. Wtedy wydawało
                              się, że finlandyzacja może być najlepszym scenariuszem jaki mozna osiągnąc.
                              Dopiero powołanie rządu mazowieckiego a potem jesień ludów ostatecznie
                              przybliżyła Polskę od niepodległości
                              • Gość: jj Re: 16 lat temu IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 11.04.05, 18:27
                                Alex upraszam o odrobine logiki. Siła Nowicki zawarł porozumienie z
                                Kiszczakiem? A porozumiemnie okragłego stolu to z kim niby było?
                                • alex.4 Re: 16 lat temu 11.04.05, 18:35
                                  jest dosyć istotna różnica. Pozorumienie okragłego stołu było kompromisem
                                  pomiędzy Solidarnoscią a komunistami. Siła Nowicki został wytypowany do obrad
                                  okrągłego stołu przez stronę rządową. Wcześniej wbrew Solidarności wszedł do
                                  Rady Konsultacyjnej. Kiedy miał tworzyć rząd Kiszczak Siła Nowicka zgodził się
                                  do niego wziąść.
                            • Gość: kotwicz Re: 16 lat temu IP: 198.51.251.* 11.04.05, 18:28
                              "Ma rację ZP,aby wejść w kwietniu 1989 roku do Komitetu Obywatelskiego nie
                              trzeba być nadmiernie odważnym..."-calkowita zgoda.
                              Jesli dobrze pamietam, to od polowy 89, KPN mial "chodnikowe" stoisko naprzeciw
                              Antykwariatu przy Ratuszu.
                              Mozna bylo sprawdzic nowe pozycje wydawnicze II obiegu(tam wlasnie kupilem NSZ
                              Siemaszki, oraz cegielke na fundusz wyborczy KPN 0/X Bialystok-wlasnie na nia
                              patrze ;).
                              Mozna jednak zadac pytanie:
                              dlaczego do tej inicjatywy zabraklo zaufania i entuzjazmu ze strony SW, ROPCiO,
                              FMW, KPN, PPS i innych?
                              Czyz az tak Walesa, Michnik, Kuron, Geremek obawiali sie utraty kontroli nad
                              czescia opozycji?
                              Przeciez wiedzieli, ze naplyw mlodych, ktory nastapil po obu falach strajkow
                              spowoduje radykalizacje postaw i zwiekszenie autorytetu mlodych-ktorzy nie byli
                              zwiazani z Sierpniem 80 i nie byli represjonowani w stanie wojennym.
                              Przeciez, nie da sie ukryc, ze stan wojenny odegral olbrzymia role na
                              rozmowcach okraglego stolu i diametralnie zmienil ich nastawienie do negocjacji.

                              kotwicz
                              • alex.4 Re: 16 lat temu 11.04.05, 18:45
                                kotwiczu ale trafileś w płot. KPN był głośny,a le pozbawiony większych wpływów.
                                Wokól Moczulskiego zawsze istniałą pewna dwuznacznośc, bano się, że jest on
                                sterowany przez SB. Przedstawiciele innych ugrupowań nie byli wykluczeni z
                                porozumienia np. J.J.Lipski z PPS był kandydate Solidarności na posła.
                                T.Mazowiecki i A.Stelmachowski póbowali interweniować u L.Wałęsy aby kandydatów
                                na posłów również szukać pośród innych grup opozycyjnych, ale zastopował to
                                L.Wałęsa, chodziło o przyczyny osobiste i jego spory z Jurczykiem. Brak
                                porozumienia z innymi było pretekstem aby nie zawszeć porozumienia z Jurczykiem.
                                Kotwiczu wqiększość tajemnic wedle ciebie jest dosyć oczywista i mało tajemnicza
                                • Gość: kotwicz Re: 16 lat temu IP: 198.51.251.* 11.04.05, 18:52
                                  Nie odpowiadaj nie pytany.
                                  Moje pytanie bylo skierowane do jj, tak wiec sie nie wysilaj i swoja "wiedze"
                                  zachowaj dla siebie.

                                  kotwicz
                              • alex.4 Re: 16 lat temu 11.04.05, 18:55
                                O Solidarności polecam prace:
                                - J.Holzer, Solidarność 1980-1981
                                - B.Kaliski, Antysocjalistyczne zbiorowisko. I Krajowy Zjazd delegatów NSZZ
                                solidarnośc
                                - M. Kula (ed.) Solidarność w ruchu 1980-1981
                                - T. G. Ash, Polskarewolucja Solidarność 1980-1981
                                - A.Paczkowski, Droga do mniejszego zla. Startegia i taktyka obozu władzy 1980-
                                1982
                                - A. Paczkowski, Pól wieku historii Polski 1939-1989
                                - A. Garlicki, Karuzela
                                -Polska 1986–1989: koniec systemu. Materiały pokonferencyjne ISBN 83-88542-00-1
                                t. I – Referaty, red. Paweł Machcewicz, ISBN 83-88542-01-x
                                t. II – Obrady, red. Andrzej Paczkowski, ISBN 83-88542-02-8
                                t. III – Dokumenty, red. Antoni Dudek, Andrzej Friszke, ISBN 83-88542-03-6

                                • kotwicz69 Re: 16 lat temu 11.04.05, 19:00
                                  Dzieki;
                                  Napewno najlepsza jest praca Garlickiego ;).
                                  Widze, ze nawet obrzucony blotem przez ciebie A.Dudek rowniez znalazl sie na
                                  liscie(co prawda tylko redagowal, ale obok A.Friszke).

                                  kotwicz
                                  • alex.4 Re: 16 lat temu 11.04.05, 19:02
                                    Podałem najwazniejsze w tej chwile prace dotyczące Solidarności:)
                              • Gość: jj Re: 16 lat temu IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 11.04.05, 19:30
                                {rzepraszam, ze dopiero teraz. Według mojej oceny zadecydowały wcześniejszene
                                różnice już z lat 70- tych pomiędzy wymienionymi przez Ciebie ugrupowaniami a
                                KOR - em (tak ideologiczne ale i ambicjonalne). Dla mnie nie ulega wątpliwości,
                                że byli w duzym stopniu izolowani przez Wałęsę i grupę KOR. Choć też nie
                                bardzo kompromisu szukali. Co do oceny roli młodych wydaje mi się pisana z
                                obecnej perspektywy. Takich obaw wówczas chyba nie było, tj, że maja jakąś
                                jasną radykalną wizję przyszłości. Raczej ta ocena radykalizmu dotyczyła ich
                                ówczesnych metod działania. Coś takiego mniej więcej - Rozrabiają, i
                                przeszkadzaja stąd narażają na szwank porozumienie
                                • alex.4 Re: 16 lat temu 11.04.05, 19:35
                                  Co do KPN to wystarczy zobaczyć ile było w tej partii rozłamow kiedy kolejne
                                  osoby opuszczały ta patrtię. Moczulski nie dążył z nikim do porozumienia.
                                  Co do młodych t rzeczywiscie chodziło o radykalizm. Zresztą owi młodzi odczuli
                                  to z wielką goryczą. Tak nawet Ci którzypotem znaleźli się w UW jak P. Piskorski
                                • kotwicz69 Re: 16 lat temu 11.04.05, 20:10
                                  Dziekuje bardzo za odpowiedz.
                                  Wyglada, ze nawe moze mamy wspolnych znajomych ;).
                                  Zapewne znasz moja krewna, przepraszam ale uzyje inicjalow-K.S, ktora dzialala
                                  w bialostockiej Solidarnosci, odsiedziala wyrok w stanie wojennych, potem nie
                                  dano jej zyc i dostala "wilczy" bilet w jedna strone.
                                  Co do radykalizmu, to oparlem sie o materialy bedace w zbiorach IPN.
                                  Wspomniane tam sa przemowienia Walesy z ganku kosciola Sw.Brygidy, jak rowniez
                                  uzycie ZOMO przez Mazowieckiego wobec dzialaczy FMW okupujacych budynek KW PZPR
                                  w Gdansku, w celu zabezpieczenia dokumentow SB i PZPR przed zniszczeniem.
                                  Tak to przyszly tworca PD dbal o zachowanie materialow historycznych, mogacych
                                  sluzyc spoleczenstwu na przyszlosc.
                                  Zgoda, ze ugrupowania te uwazaly srodowisko Walesy za niemalze zdrajcow.
                                  FMW oglosila bojkow wyborow, uwazajac ze opozycja skupiona wobec Walesy uklada
                                  sie z czerwonymi.
                                  Pozniejsze dzialania tej grupy-brak dekomunizacji i pelnej lustracji
                                  doprowadzaja kraj do systuacji takiej jak obecna.
                                  Podejrzewam jednak, ze po nastepnych wyborach pseudolewica i postkomunisci
                                  zostana zmieceni ze sceny politycznej na zawsze.
                                  Co do rokowan PD, no coz kto wie?
                                  Miekki kregoslup moze nadal ma zwolennikow, a gruba kreska swoich fanow.
                                  Podejrzewam jednak, ze nie jest ich zbyt wielu i partia ta nie odegra zadnej
                                  powaznej roli na polskiej scenie politycznej.

                                  kotwicz


                                  • Gość: jj Re: 16 lat temu IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 11.04.05, 20:32
                                    Kotwiczowi. Krystynę oczywiście znam i pamiętam. Oceniać jakie będa losy
                                    pseudolewicy i postkomunistów nie podejmuję się, choćby dlatego, że uważam
                                    się - jakby to nie zabrzmiało żle - za człowieka lewicy. Bywa, że towarzystwo
                                    wymienione przez Ciebie mi uwiera. Ale też uważam, że nie lewica (i ta pseudo i
                                    ta post) jest podstawowym problemem Polski. Jest nim bardziej rozpovczęta po
                                    1989 gigantyczna negatywna selekcja, która drąży nas kraj. Niestety w równym
                                    stopniu dotyka ona prawicę. A oznacza ta moja refleksja , że rozkład miernot,
                                    idiotów i ludzi niegodziwych jest mniej więcej taki sam na lewicy jak i
                                    prawicy. Ale to tylko osobista dygresja, obym sie mylił. Pozdrawiam.
                                    • kotwicz69 Re: 16 lat temu 11.04.05, 20:55
                                      JJ;
                                      Dziekuje, postaram sie przekazac wyrazy pamieci.
                                      Ciocia napewno sie ucieszy;).
                                      Z tego co wiem, to ma sie dobrze.
                                      Nie mam zamiaru krytykowac badz tez udzielac rad, na szczescie postkomunisci i
                                      pseudolewica nie odzwierciedla dazen prawdziwej lewicy, co prawda ja uwazam sie
                                      za czlowieka prawicy, ale nie majacego nic wspolnego z ruchem narodowym.
                                      Znacznie bardziej jest mi blizszy swiatopoglad gloszony przez J.Mackiewicza.
                                      No coz, wyglada na to, ze do szczescia brakuje nam zahamowanie procesu jak to
                                      okresliles "negatywnej selekcji".
                                      Zgadzam sie rowniez calkowicie, ze obecne formacje po lewej jak i po prawej
                                      stronie naszej sceny politycznej pozostawiaja duzo do zyczenia.
                                      Mam czasami wrazenie, ze wszystcy ambitni, zdolni i nie pozbawieni troski o
                                      narod wycofali sie z czynnego udzialu w budowanie wolnej Polski, badz zostali
                                      odsunieci/niedopuszczeni.
                                      Co do rozkladu miernot, idiotow i tym podobnych, to jest on podobny po obu
                                      stronach podzialu, ale z przewaga strony lewej ;)(coz, pozostalosci PZPRskie,
                                      UP,SLD i inne bzdety maja swoj ciezar.
                                      Miejmy nadzieje, ze wydarzenia ostatnich dni, przyszle wybory i moze
                                      przebudzenie spoleczenstwa z letargu/amnezji przyczyni sie do uzdrowienia, a
                                      tym samym podniesienia jakosci zycia w naszym kraju.

                                      Pozdrawiam, kotwicz.
                          • kamilar Re: 16 lat temu 11.04.05, 18:58
                            racja Nikt nie łże tak jak naoczny świadek:) a tymbarzdiej kiedy mówi o sobie.
                            • alex.4 Re: 16 lat temu 11.04.05, 19:00
                              szcególnie kiedy wspomina po latach, i nadal bierze udział w grach
                              politycznych, a podrasowanie informacji może byc wykorzystywanie w walkach
                              politycznych.
                              • kamilar Re: 16 lat temu 11.04.05, 19:02
                                Dobrym tego przykładem mogą być wspomnienie Chruszczowa :)
                                • kotwicz69 Re: 16 lat temu 11.04.05, 19:03
                                  Badz tez Walesy ;).
                                • alex.4 Re: 16 lat temu 11.04.05, 19:06
                                  Dlatego należy zestawiać wszystkie możliwe źródła. Szczególnie uwzględniać te
                                  które powstały najbliżej czasów których dotyczą. trzeba zawsze brać pod uwagę
                                  to czy przy powstanie ich mogło dojść do zniekształceń - np. czy autor źródła
                                  miał interes w takim a nie innym przedsstawieniu sprawy.
                                  Ale czy kotwicz to wie....
                                  • kamilar Re: 16 lat temu 11.04.05, 19:14
                                    Elementarna wiedza krytyki zewnętrznej źródła ale ponieważ nauka w szkołach
                                    kuleje nie wszyscy o tym wiedzą. A co do zestawienia wszystkich możliwych źródeł
                                    w historii najnowszej jest to nie wykonalne.
                                    • Gość: McBride Re: 16 lat temu IP: 212.122.214.* 11.04.05, 19:17
                                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=52&w=22555885&a=22603194
                                      • alex.4 Re: 16 lat temu 11.04.05, 19:31
                                        zestawienie wszystkich waznych źródeł jest obowiązkiem historyka... ale kotwicz
                                        tego nie wie...
                                        • kotwicz69 Re: 16 lat temu 11.04.05, 19:52
                                          Dzieki Bogu A.Dudek o tym wie i pisze.

                                          kotwicz
                                          • alex.4 Re: 16 lat temu 12.04.05, 10:06
                                            kotwiczu po pierwsze nie meiszaj boga. Zdaje sie, ze naduzywanie imienia boga
                                            jest grzechem
                                            Po drugie włąśnie prace A. Dudka raża brakiem obiektywizmu i szuakniem tajemnic
                                            gdzie ich bie ma. Oczywiście każdy ma parwo do wałsnego zdania, ale niektóre
                                            poglądy Dudka nie wytrzymuja krytyki...
                                            Jak widze kotwicz nadal uważa sie za lepszego speca od Friszke, paczkowskiego,
                                            Eislera, J. Karpińskiego,, Garlickiego, Kersten i wielu innych badaczy... co za
                                            povzucie własnej wartości, a raczej bufonada
                                            • Gość: kotwicz Re: 16 lat temu IP: 198.51.251.* 12.04.05, 14:00
                                              Alex;
                                              Widze ze dbasz o moja dusze ;).
                                              Przeciez to ty podales w swoim poscie prace pod red.A.Dudka-,moze sie zdecyduj,
                                              bo wedlug ciebie to jedna z "najwazniejszych prac" o Solidarnosci.
                                              Tez wybrales autorytet, Garlicki wspolpracownik SB, ale piszacy "niezaleznie"
                                              i "szczerze"-kon by sie usmial.
                                              Co do poczucia wlasnej wartosci, to ewidentnie mozna stwierdzic, ze nie
                                              posiadasz jej za grosz.
                                              Gdybys mial jej choc troche, to nie pisalbys tych wszystkich bzdur, ale widac
                                              oszolomy z UW tak wlasnie robia.

                                              kotwicz
                                              • alex.4 Re: 16 lat temu 12.04.05, 16:21
                                                kotwiczu nadal więc uważasz, że lepiej wiesz niż wszyscy powazni historycy
                                                razem wzięci.... bez komentarza
                                                • Gość: kotwicz Re: 16 lat temu IP: 198.51.251.* 12.04.05, 16:28
                                                  Nic takiego nie stwierdzilem.
                                                  Rozmowa z toba aaaaaaah...whatever.

                                                  kotwicz
                                                  • alex.4 Re: 16 lat temu 12.04.05, 16:30
                                                    podpowiedzialem cci ksiązki dotyczące Solidarności znanych autorów. J.Eisler,
                                                    J.Holzer, A.Garlicki, A.Paczkowski, J.karpiński... mam nadzieje, że więcej już
                                                    bzdur pisać nie bedziesz
                                                  • Gość: kotwicz Re: 16 lat temu IP: 198.51.251.* 12.04.05, 16:32
                                                    Dudek tez tam byl, oops zapomnialem-to ten co pisze inaczej niz Garlicki?
                                                    Garlicki nade wszystko ;).

                                                    kotwicz
                                                  • alex.4 Re: 16 lat temu 12.04.05, 16:46
                                                    kotwiczu przeczytałbys lepiej książki które ci podesłałem. Dopiero potem się
                                                    wypowiadaj. należy wiedzieć o czym się mówi:)
                                                  • Gość: kotwicz Re: 16 lat temu IP: 198.51.251.* 12.04.05, 16:59
                                                    Ale na tej liscie byla ksiazka pod red.Dudka.
                                                    Po co mam czytac klamstwa i falsze ;)?

                                                    kotwicz
                                                  • alex.4 Re: 16 lat temu 12.04.05, 18:41
                                                    kotwiczu nie kompromituj się więcej. To juz nie jest zabawne... przeczytaj
                                                    swoje posty... każdy uczciwy czlowiek po napisaniu zcegoś takiego zapadłby się
                                                    pod ziemię
                                                  • Gość: kotwicz Re: 16 lat temu IP: 198.51.251.* 12.04.05, 18:46
                                                    Alex;
                                                    Nawet brakuje ci poczucia humoru?
                                                    Nie zauwazyles aluzji do wlasnych wypowiedzi dotyczacych A.Dudka?
                                                    Piszesz o jego miernocie i jednoczesnie zachwalasz ksiazke pod jego redakcja.
                                                    Ze tez ziemia takich jak ty jeszcze nosi, no chyba ze naleza do UW ;).

                                                    kotwicz
                                                  • alex.4 Re: 16 lat temu 12.04.05, 18:52
                                                    człowieku ty masz problemy ze zrozumieniem róznicy pomiędzy ksiązka pod
                                                    redakcją a ksiażka autorstwa... naprawdę nie pojmujesz różnicy????
                                                    Poczytaj najpierw:)
                                                  • Gość: kotwicz Re: 16 lat temu IP: 198.51.251.* 12.04.05, 19:07
                                                    ty masz problem z mysleniem i pisaniem-zbyt trudne jednoczesnie?
                                                    Wez na wstrzymanie i nie zawracaj gitary.
                                                    Zobacz, juz za rogiem nowa sila-partia Walesy, Kwasnieskiego, Frasyniuka i
                                                    Mazowieckiego.
                                                    Moze jeszcze na koniec doczekam sie odpowiedz na pytanie, ktore brzmi:
                                                    Z jakim przyczyn, twoj bojownik o wolnosc i demokracje, Mazowiecki uzyl ZOMO do
                                                    spacyfikowania czlonkow FMW w Gdansku 1989?
                                                    Oj chyba sie nie doczekam.

                                                    kotwicz
                                                  • alex.4 Re: 16 lat temu 12.04.05, 19:15
                                                    jkotwiczu jak zawsze kłamliwy. Zacznij czytać zamiast pisać. proste i dla
                                                    wszystkich zrozumiałe. Dla wszxystkich tylko nie dla kotwicza. Nie kompromituj
                                                    się. Zdabądź rzetelną wiedzę zanim zaczniesz się wypowiadać.
                                                  • Gość: kotwicz Re: 16 lat temu IP: 198.51.251.* 12.04.05, 19:18
                                                    To ma byc odpowiedz na zadane pytanie?
                                                  • alex.4 Re: 16 lat temu 12.04.05, 19:34
                                                    czy zachęcienie do lektur nie jest dla ciebie odpwoiedzą. jak przeczytasz
                                                    trochę porządnych prac nie bedziesz zadawał głupich pytań:)
                                                  • Gość: kotwicz Re: 16 lat temu IP: 198.51.251.* 12.04.05, 19:42
                                                    Sadzac po twoich postach, przeczytanie Biblioteki Narodowej nic by nie
                                                    pomoglo;).
                                                    Coz tak trudnego w odpowiedzi-co kierowalo Mazowieckim, dzialaczem KIK, Znak,
                                                    TP aby wezwac i uzyc ZOMO wobec opozycji, ktora chciala zabezpieczyc dokumenty?
                                                    Moze wytlumaczysz "gleboka" tresc slow Mazowieckiego, ktory tak sie wypowiadal
                                                    na temat biskupa Kaczmarka:" "Nie tylko bolejemy, ale i odcinamy się od
                                                    błędnych poglądów ks. biskupa Kaczmarka, które doprowadziły go do akcji
                                                    dywersyjnej wobec Polski Ludowej, i kierowały w tej działalności jego postawą".
                                                    Dalej Alex, wytlumacz bohatera UW.

                                                    kotwicz
                                                  • alex.4 Re: 16 lat temu 12.04.05, 20:43
                                                    kotwiczu poczytaj sobie prace historyków:)
                                                    nie będziesz zadawał głupich pytań:)
                                                  • Gość: kotwicz Re: 16 lat temu IP: 198.51.251.* 12.04.05, 21:05
                                                    Glupie bo kolega z UW?
                                                    Coz to, wy "odnowiciele" nie potraficie nawet odpowiedziec na pytanie?
                                                    Toz Mazowiecki to wasza wyrocznia , alfa i omega, a tak nieladnie pisal o
                                                    biskupie i uzywal oddzialow ZOMO przeciw opozycji.
                                                    Ksiazki ksiazkami, ale czekam na odpowiedz czlonka UW-szczerego i oddanego
                                                    sprawie polskiej ;).

                                                    kotwicz
                                                  • alex.4 Re: 16 lat temu 12.04.05, 21:15
                                                    kotwicz jeśli zaczniesz pytać będziesz wiedział. O postawie Mazowieckiego
                                                    polecam pracę A. Friszke, Opozycja polityczna w Polsce w 1945-1980. Możesz w
                                                    końcu cos przeczytasz
                                                  • Gość: kotwicz Re: 16 lat temu IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 12.04.05, 22:39
                                                    Ja pytam i pytam, a ty nie odpowiadasz.
                                                    Chodzilo ci chyba o czytac, ale jak wiekszosc uczestnikow forum wie, jez.
                                                    polski nie jest/byl twoja specjalnoscia.
                                                    Moze jeszcze wytlumacz, jak w pracy "Opozycja polityczna w Polsce w 1945-1980"
                                                    odnajde informacje dotyczace uzycia oddzialow ZOMO przez Mazowieckiego, w
                                                    Gdansku w 1989?
                                                    Moze troche logiki Alex, w twoim przypadku napewno nie zaszkodzi.

                                                    kotwicz
                                                  • alex.4 Re: 16 lat temu 13.04.05, 08:28
                                                    podawałem ci kilkanaście prac historycznych, poszukaj i wreszcie zacznij
                                                    czytać....
    • kamilar Re: 16 lat temu 11.04.05, 19:19
      nawet jeśli, to co zabronisz mieć Michnikowi własne zdanie, w czymże on gorszy
      od Kaczyńskich, Balcerowiczów, Giertychów he
    • Gość: McBride alex, kto z UW nie byl w PZPR? IP: 212.122.214.* 11.04.05, 19:21
      tyle jadu rzucasz na członków PAX, tyle nienawisci i kategorycznych stwierdzeń.
      kolaboracja!.....
      hmm..ja tego raczej też nie pochwalam..ale zeby zaraz nienawidzieć PAXowców?...
      w takim razie jaki maz stosunek to PZPRowców? tez ich nienawidzisz? co myślisz
      o ZSPowcach? też ich nienawidzisz??

      kawa z Jaruzelskim do hańba! zdrada! kryczysz na forum
      wódka z Jaruzelem i Urbanem to konieczność dziejowa...spotkanie wybitnych męzów
      stanu, podział strfey wpływów...(a nie sorry...tego ostatniego nie
      popwiedziałeś głośno)

      żal mi Ciebie.....żal...właściwie jestes sam...wszystkich nienawidzisz dookła
      siebie...

      • alex.4 Re: alex, kto z UW nie byl w PZPR? 11.04.05, 19:30
        K.Dolowy, A.Wielowieyski, A.Potocki, Frasyniuk, Borusewicz i wielu wielu
        innych. W PZPR było raptem kilkadziesiąt osób z UW.
        Nienaiwśc? Po prostu obrzydliwe jest to, że osoby które w czasach PRL
        wspólpracowały z komunistami dzisiaj pozuja na niezłomnych antykomunistów.
        Osoby takie jak Giertych czy Bender
        • kamilar Re: alex, kto z UW nie byl w PZPR? 11.04.05, 19:35
          Zacytuje jeden z największych dla mnie autorytetów, mojego ojca, który
          powiedział że ci co w latach 80-tych najwięcej działali w opozycji wraz z III RP
          przestali być aktywni, poprostu osiągneli swoje. Natomiast ci, którzy byli
          aktywnymi członkami PZPR ubrali się w szatki wielkich demokratów i świętoszków,
          nagle były oficer polityczny Wojska Polskiego zapiernicza co tydzień do
          Kościoła, który przedtem słownie znieważał i sapisuje się do Solidarności i to
          jest problemem
        • Gość: piecyk gazowy Re: alex, kto z UW nie byl w PZPR? IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 11.04.05, 19:41
          Inni inwkizytorzy mający na sztandarze "wolność" i pozorujący się na demokratów
          popijają wódeczkę z Urbanem, palą kukły przeciwników ideowych i składają
          wnioski o delegalizację organizacji działających w ramach ustalonego porządku
          demokratycznego.
          • alex.4 Re: 12.04.05, 10:07
            Inkwizytorzy wywodzą się tylko ze środowisk poslusznych radiu maryja czy LPR.
            Chyba mcbride nie rozmuniesz pojęcia inkwizytor....
            Jak widzę zmienaisz temat, gdty twoje kłamstwa znowu zostały obalone,....
            • czarny-jezdziec Po 16 latach--wlasnie dzis 12.04.05, 10:39
              info.onet.pl/1080573,11,item.html
              ja p....e
              • Gość: kotwicz Re: Po 16 latach--wlasnie dzis IP: 198.51.251.* 12.04.05, 13:51
                Slusznie, ja tez ;).

                kotwicz
                • alex.4 Re: Po 16 latach--wlasnie dzis 12.04.05, 16:23
                  L.Wałęsa umie docenić ówczesnych przeciwników. Co osoby które nie robiłynic w
                  czasie PRL nie są w stanie uznać. Co by nie mówić o kwachu (a mozna sporo mówić
                  xle), to jednak kwach nie próbował zafałszowywać historię przeciwieństwie do
                  LPR:)
                  • Gość: kotwicz Re: Po 16 latach--wlasnie dzis IP: 198.51.251.* 12.04.05, 16:31
                    Taaaaaaaaak wiemy, ze Walesa, Michnik, Geremek, Mazowiecki potrafia docenic
                    przeciwnikow.
                    Wodka z Kiszczakiem, Jaruzelskim i Urban-dawni wrogowie, obecni kumple do
                    kieliszka ;).
                    Czekam kiedy Lech zaprosi ZOMOwcow z "Wujka", Piotrowskiego i innych
                    bylych "przeciwnikow".
                    O tak, oni naprawde potrafia docenic druga strone, oj potrafia.
                    Zostaje tylko niesmak i oburzenie.

                    kotwicz
                    • alex.4 Re: Po 16 latach--wlasnie dzis 12.04.05, 16:45
                      kotwiczu bardzo łatwo jest oceniać bohaterów, którzy narażali siebie siedząc w
                      wygodnym fotelu. Jesteś przykładem niereformowalnym. Nienawidzisz bohateów
                      solidarościo. Ciekawy jestem dlaczego?
                      L.Wałęsa jest L. Wałęsą i czasami robi szalone rzeczy. kotwicz jest zby maly
                      aby docenić znaczenie działań Wałęsy.
                      • Gość: kotwicz Re: Po 16 latach--wlasnie dzis IP: 198.51.251.* 12.04.05, 17:09
                        Z cala pewnoscia, ja juz nie widze zadnego znaczenia w jego dzialaniach.
                        Co do nienawisci, to twoje stwierdzenie jest tak glupie, ze nawet nie wymaga
                        komentarza.
                        ty chyba jestes zbyt zadufany w sobie i w swojej "wielkosci", jesli widzisz
                        jakikolwiek sens tych "manewrow" Walesy.

                        kotwicz
                    • czarny-jezdziec Re: Po 16 latach--wlasnie dzis 12.04.05, 18:22
                      ...ja czekam az Pan Lech Walesa da sie zaprosic na odsloniecie pomnika
                      jaltanskiego do Moskwy.Alex4 ---czy Ty czlowieku kiedykolwiek wyzdrowiejesz?Tu
                      dajesz swiadectwo bycia Polakiem,nazywajac cos ---ze jest swiadectwem-
                      czegos.Uwazaj --czarny jezdziec nadjezdza,zebys sie nie pomylil...
                      • alex.4 Re: Po 16 latach--wlasnie dzis 12.04.05, 18:40
                        Wałęsa uznał że skoro powiedział a to nalezy powiedzieć też b. Skoro pojednał
                        się z Kwachem na pogrzebie Jana Pawła II to chce go zaprosić. On odgrywał
                        kluczową rolę w Solidarności, a teraz pokazuje, że dorobek Solidarności jest
                        dorobkiem całego narodu, a nie tylko jego części. Chce pokazać, że dla
                        wszystkich Polaków niezależnie po jakiej wtedy stali stronie (czy byli za
                        Solidarnością, przeciw, czy było to im obojetne), to Solidarność był
                        awydarzeniem epokowym, dzięki któremu odzyskaliśmy wolność...
                        • Gość: kotwicz Re: Po 16 latach--wlasnie dzis IP: 198.51.251.* 12.04.05, 18:49
                          Jelob i tyle ;).
                          Jeszcze troche, a bedziesz musial prace magisterska pisac od nowa.
                          Temat-jak Walesa, Michnik, Mazowiecki, Kwasnieski, Jaruzelski i Kiszczak
                          walczyli o wolna, niepodlegla Polske.
                          Kto wie, za pare lat takiej propagandy, moze i ktos w to uwierzy.

                          kotwicz
                          • alex.4 Re: Po 16 latach--wlasnie dzis 12.04.05, 19:16
                            kotwiczyu przekraczasz graniże ośmieszania się. jesteś żenujący. Nie widzisz
                            tego?
                            • Gość: kotwicz Re: Po 16 latach--wlasnie dzis IP: 198.51.251.* 12.04.05, 19:19
                              Nie, jestem krotkowzroczny ;).
                        • czarny-jezdziec Re: Po 16 latach--wlasnie dzis 12.04.05, 18:55
                          ...ty naprawde w to wierzysz??? Ja to mowienie B po sie powiedzialo A slysze od
                          Gierka do Walesy.To branie pod uwage ludzi-spoleczenstwa - motlochu czy jak to
                          sobie nazwiesz tez juz znam od zawsze.Bratanie sie ,godzenie,podawanie
                          nogi ,badz reki ---to smieszne i zenujace.W trakcie kampanii wyborczej trzeba
                          bylo mowic a,b,c jezeli mialo sie na wzgledzie motloch---czyli nas.Teraz to mam
                          ich w dupie,po bez mala 20 straconych latach.Jaki motloch -panszczyzniani takie
                          i elity polityczne i odwrotnie.Teraz P Prezydent smieje sie z nas i liczy swoje
                          dni,robiac z nas jeszcze wiekszych baranow.A Ty albo wierzysz chociaz mi sie w
                          to uwierzyc nie chce albo prowokujesz---tylko do czego.Q... ale bylem grzeczny
                          jak nigdy..
                          • Gość: kotwicz Re: Po 16 latach--wlasnie dzis IP: 198.51.251.* 12.04.05, 19:04
                            Oj nie doczekasz sie odpowiedzi od Alexa,o nie.
                            To zbyt trudne dla "inteligenta" z UW ;).

                            kotwicz
                            • alex.4 Re: Po 16 latach--wlasnie dzis 12.04.05, 19:14
                              Solidarnośc jest dorobkiem wszystkich Polaków. L.Wałęsa chciał pokazać, że umie
                              umieść ponad partykularne interesy i podać rekę osobie która stała pod rugiej
                              stronie. Reczywiście obecność prezydenta kraju podnosi wagę ich uroczystości i
                              pokazuje, że dla wszystkich Polaków istnieją pewne rzeczy które nie ulegają
                              dyskusji - ta rzeczą jest dorobek Solidarności, który nie jest kwestionowany
                              nawet przez tych którzy wtedy stali po drugiej stronie
                              • Gość: kotwicz Re: Po 16 latach--wlasnie dzis IP: 198.51.251.* 12.04.05, 19:18
                                Blazen!!!!
                                • alex.4 Re: Po 16 latach--wlasnie dzis 12.04.05, 19:33
                                  kotwiczu L. Wałęsa przeciwieństwie do ciebie walczył z komunistami i brał
                                  udział w sierpniowym strajku. Ale jak rozumiem uważasz, ze masz wiecej do
                                  powiedzenia w tej materii niż L.Wałęsa:)
                              • czarny-jezdziec Re: Po 16 latach--wlasnie dzis 12.04.05, 19:38
                                ..dlaczego nie uje...l lba tym ,ktorzy podnosza go jakby to oni zbawili
                                Polske.Dlaczego czepia sie bidy z nedza P.Walentynowicz?Doczekalismy sie
                                odpowiedzi na wiele mu zadanych pytan??? Etos Solidarnosci -BYL. Nikt nie
                                twierdzi ze nie.Ale tylko tyle.Etos PZPR-u byl jeszcze potezniejszy i co z tego
                                wyniklo? Miedzynarodowke spiewali glosniej i wyrazniej niz Janka
                                Wisniewskiego..A cale to historyczne udowadniane przez Ciebie Alex sznyty na
                                polskiej dupie ,to brniecie w to samo w co juz zesmy zabrneli na calutkie 50
                                lat.Ja nie siegam do zrodel historycznych ,ja dostawalem pala po dupie i nie
                                kolegowalem "z kim trzeba" i nie mam takiego zamiaru nigdy.Ale mam swoje
                                oczy ,swoj nos zeby dostrzec czym pachnie i jak wyglada ta skundlona
                                rzeczywistosc..Michnikow,Walesow,Lepperow,itd itp.A PD to taki maly kundel
                                pomiedzy duzymi co sie chce wyzrec w sforze ...Nic wiecej.Farbowany lis.Ale nie
                                o tym mialo byc...
                                • alex.4 Re: Po 16 latach--wlasnie dzis 12.04.05, 20:41
                                  czarny jeżdźco czegos się nacpałeś????
          • alex.4 Re: alex, kto z UW nie byl w PZPR? 12.04.05, 16:25
            delegalizacje? Chodzi ci o faszystowską bojówkę MW? To jest włąśnei dzialanie w
            ramach systemu prawa i demokracji, MW łamie te zasady i dlatego powinni być
            zdelegalizowani. Pięści to nie jest metoda prowadzenia dyskursu politycznego
    • alex.4 Re: 16 lat temu 12.04.05, 16:48
      L. Wałęsa zapowiedział wystąpienie ze związku. To jest jego suwerenna decyzja.
      O L.Wałęsie mozna mówić wiele i dobrze i xle. Był złym prezydentem, ale jest
      wielkim bohaterem. Zapewne na jego decyzję wpłynął fakt, że Solidarnośc zbytnio
      nie broniła go gdy został obrzucony błotem
      • alex.4 Zaproszenie L.Wałęsy 12.04.05, 19:37
        Po wiadomościach M. Olejnik będzie przepytywała Wałęsę i Sniadka co do
        zaproszenia Kwaśniewskiego. Zobaczymy co powiedzą:)
        • Gość: kotwicz Re: Zaproszenie L.Wałęsy IP: 198.51.251.* 12.04.05, 19:43
          Mowa trawa ;).
          • Gość: piecyk gazowy Re: Zaproszenie L.Wałęsy IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 12.04.05, 20:08
            W najbliższych wyborach szykuje się koalicja: SLD/SdPl, UW/PD i Wałęsa z
            Preziem. ;-)
            • Gość: kotwicz Re: Zaproszenie L.Wałęsy IP: 198.51.251.* 12.04.05, 20:36
              Czyli taki nowy ZBOWiD ;).

              kotwicz
              • alex.4 Re: Zaproszenie L.Wałęsy 12.04.05, 20:40
                Piecyk jak zawsze w kłamliwych oparach absurdu...
              • Gość: piecyk gazowy Re: Zaproszenie L.Wałęsy IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 12.04.05, 20:47
                Gość portalu: kotwicz napisał(a):

                > Czyli taki nowy ZBOWiD ;).

                Związek Bojowników o Wolność i Demokrację (ZBoWiD), organizacja kombatancka
                została utworzona 1949 r. Do 1989 r. politycznie i organizacyjnie
                podporządkowana PZPR. ZBoWiD skupiał część byłych żołnierzy regularnych
                formacji wojskowych, organizacji zbrojnych, więźniów obozów hitlerowskich,
                członków ugrupowań komunistycznych, a także żołnierzy i funkcjonariuszy Urzędu
                Bezpieczeństwa i Milicji Obywatelskiej uczestniczących w obronie ustroju
                komunistycznego. Z powodów politycznych do ZBoWiD nie przyjmowano żołnierzy AK
                (szczególnie do 1956). ZBoWiD potwierdzał uprawnienia socjalne kombatantów i
                członków ich rodzin, a także organizował opiekę nad nimi. Związek liczył w 1970
                r. ok. 330 tysięcy członków, a w 1986 r prawie 800 tysięcy. Prezesami Zarządu
                Głównego byli m.in. Franciszek Jóźwiak, Mieczysław Moczar i Włodzimierz
                Sokorski. W 1990 r. ZBoWiD przekształcono w Związek Kombatantów RP i Byłych
                Więźniów Politycznych.

                polskaludowa.com/dokumenty/pzpr/legitymacja_zbowid.htm#ZBoWiD

                Większość pasuje. ;-)
                • alex.4 Re: Zaproszenie L.Wałęsy 12.04.05, 21:02
                  piecyk jak zawsze na temat... a tak na marginesie, wiesz kim był od 1964 r.
                  wiceprezesem ZBOWiD. Niejaki Mazurkiewicz - "Radosław"
                  • Gość: kotwicz Re: Zaproszenie L.Wałęsy IP: 198.51.251.* 12.04.05, 21:09
                    Wiemy, wiemy.
                    To ten, ktory:
                    "...Płk Jan Mazurkiewicz "Radosław", były szef Kedywu KG AK, ostatnio szef
                    Obszaru Centralnego Delegatury Sił Zbrojnych, aresztowany 1 sierpnia 1945 roku,
                    podjął w więzieniu rozmowy z bezpieką. Uzyskał zgodę na przeprowadzenie
                    ujawniania się akowców przed utworzoną przez siebie Komisją.".

                    kotwicz
                    • alex.4 Re: Zaproszenie L.Wałęsy 12.04.05, 21:13
                      Czyżbyś potępiał kolejnego bohatera? To dla ciebie normalka... w sumie nie
                      potepiasz tylko postaci tak "moralnych" jak Bender czy M. Giertych...
                      • Gość: kotwicz Re: Zaproszenie L.Wałęsy IP: 198.51.251.* 12.04.05, 21:15
                        A gdzie widzisz potepienie?
                        Po prostu, stwierdzam ze wiem o kim mowisz;).
                      • Gość: Z.P. Re: Zaproszenie L.Wałęsy IP: *.elpos.net 12.04.05, 21:59
                        U Ciebie Alex4 wszystkie drogi prowadzą do Giertycha.
                    • Gość: piecyk gazowy Re: Zaproszenie L.Wałęsy IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 12.04.05, 21:13
                      Kotwiczu, najpierw czytaj porządne prace, a potem dyskutuj! ;-)
                      • Gość: kotwicz Re: Zaproszenie L.Wałęsy IP: 198.51.251.* 12.04.05, 21:14
                        Porzadne to znaczy wylacznie Garlickiego ;).
                        • alex.4 Re: Zaproszenie L.Wałęsy 12.04.05, 21:15
                          uważasz Mazurkiewicza za zdrajcę????
                          • Gość: piecyk gazowy Re: Zaproszenie L.Wałęsy IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 12.04.05, 21:23
                            Mazurkiewicz to drugie nazwisko Garlickiego?
                            • alex.4 Re: Zaproszenie L.Wałęsy 12.04.05, 21:28
                              Gość portalu: piecyk gazowy napisał(a):

                              > Mazurkiewicz to drugie nazwisko Garlickiego?

                              alex: wypowiedź która nie wymaga, żadnego komentarza.... żenada
                              • Gość: piecyk gazowy Re: Zaproszenie L.Wałęsy IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 12.04.05, 21:38
                                Podszywaczu z UW, Kotwicz pisał o Garlickim a Ty wyjeżdżasz z Mazurkiewiczem.
                                Uważaj co piszesz, a może wątki pomyliłeś?
                        • Gość: piecyk gazowy Re: Zaproszenie L.Wałęsy IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 12.04.05, 21:26
                          Gość portalu: kotwicz napisał(a):

                          > Porzadne to znaczy wylacznie Garlickiego ;).

                          Albo jakiś obiektywny artykuł w odpowiedniej gazecie. Oczywiście tylko jedna
                          gazeta jest odpowiednia i obiektywna. ;-)
                          • alex.4 Re: Zaproszenie L.Wałęsy 12.04.05, 21:29
                            porządne to prace zawodowych, uznanych historyków:)
                            • Gość: piecyk gazowy Re: Zaproszenie L.Wałęsy IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 12.04.05, 21:36
                              ... i byłych ubeków.
                              • Gość: jj 25 lecie "S" - polskie piekło? IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 12.04.05, 22:15
                                Proponuję nieco zmienić tonację wątku na stosunkowo bliską futurologię.
                                Koresponduje zresztą luźno z z tym co dotąd tu się przewijało. Jak powinny
                                wyglądać obchody 25 lecia "S" a jak będą będą wyglądać?. Jestem pesymistą.
                                „Solidarność” od początku miała pecha. Powstała jako niezależny samorządny
                                związek zawodowy a przyszło jej w historii pełnić mnóstwo ról: ruchu
                                społecznego, ruchu wolnościowego, partii politycznej. Była przedmiotem
                                manipulacji, nadinterpretacji, reinterpretacji itp. Trwała stała walka o szyld.
                                Przez te 25 lat wszyscy starali się coś ugrać kosztem „Solidarności”. Jak
                                zwykle w Polsce im bardziej umacniane były mity (często niezasłużenie) tym
                                bardziej słabła realna „Solidarność” (nota bene we wszystkich znaczeniach tego
                                pojęcia). To juz taka czystopolska dialektyka.
                                Przed nami 25 rocznica powstania „Solidarności” i szykuje się kolejne polskie
                                piekło pod hasłem - czyja jest „Solidarność” i jak ją po raz kolejny ugrać?.
                                Przy licznych jego wadach Wałęsa zawsze zachowywał się najprzytomniej. Najpierw
                                przed 15 laty proponując odstawienie do muzeum sztandarów „S”, aby
                                zachować „Solidarność” jako narodową bezcenną wartość. Teraz kiedy – jak
                                rozumiem – apeluje o zachowanie szerokiego wymiaru tej rocznicy.
                                Ma rację - pod bramą stoczni jest miejsce dla każdego, kto chce tam być. W
                                wymiarze globalnej polityki jest tam miejsce dla Kwaśniewskiego. Bo
                                jeśli „Solidarność” ma być wartością światowa a nie własnością jakiejkolwiek
                                prawicowej partii (skądinąd zawłaszczenie ruchu związkowego przez prawicę
                                należy zaliczyć do światowych kuriozów) to musi odpowiadać politycznym
                                światowym standardom. Wykluczenia Prezydenta kraju z obchodów rocznicowych nikt
                                normalny na świecie po prostu nie zrozumie!.
                                I jeśli nie chcemy gorszących kłótni (które już niestety widzę oczyma
                                wyobraźni), to powinno być tak jako może nieudolnie „prawi” Wałęsa.
                                Jest specjalna uroczystość o wymiarze światowym i tam musi być miejsce dla
                                Kwaśniewskiego.
                                Jest uroczystość dla całej Polski i tam jest miejsce tak dla Mazowieckiego jak
                                i Giertycha ale i Gwiazdy i Walentynowicz.
                                I wreszcie jest uroczysty zjazd Związku na który Śniadek zaprasza kogo chce.
                                Oby tylko wszyscy kombatanci Pierwszej Solidarności z zaproszenia chcieli
                                skorzystać.
                                • Gość: kotwicz Re: 25 lecie "S" - polskie piekło? IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 12.04.05, 23:35
                                  "...Oby tylko wszyscy kombatanci Pierwszej Solidarności z zaproszenia chcieli
                                  skorzystać."-mam duze watpliwosci.
                                  Kwasniewskiego moze zastapic byly prezydent Walesa, ci ktorzy interesuja sie i
                                  znaja nasza historie-zrozumieja.
                                  Mazowiecki tak, Giertych nie sadze, Walentynowicz, Gwiazda, Wyszkowski-to
                                  przeciez tworcy Solidarnosci.
                                  Nawet Wujec w TVN24 przyznal, ze Walesa chcial zakonczyc strajk w stoczni po
                                  trzech dniach.
                                  To dzieki Walentynowicz strajk trwal nadal i zaowocowal podpisaniem Porozumien
                                  Gdanskich.
                                  Jakze przykre jest ogladanie Walesy na obczyznie, gdzie np. w FOX News
                                  twierdzi, ze to on byl jedynym wielkim tego ruchu, a "jedynie dziesiecu
                                  znalazlo sie w narodzie zdolnych do walki".
                                  Badz tez w programie Lisa "Co z ta Polska" twierdzil, bylem sam, sam zanosilem
                                  kwiaty pod pomnik stoczniowcow, bylem jeden naprzeciw setkom czolgow i nie bylo
                                  z kim robic opozycji.
                                  Skad w nim tyle falszu i pychy?
                                  Czyz on naprawde zapomnial, ze to nie on stworzyl Solidarnosc, ale Solidarnosc
                                  stworzyla jego?

                                  kotwicz
                            • Gość: kotwicz Re: Zaproszenie L.Wałęsy IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 12.04.05, 23:16
                              Takich, jak nizej wymienieni?:
                              "...Nagonka w czasach Jaruzelskiego

                              W styczniu 1982 roku dr Andrzej Szcześniak złożył do wydawnictwa podręcznik
                              szkolny, tak odważny i niesztampowy, że musiał wywołać burzę w czasach
                              kolejnych prób zagłuszania prawdy. Największą irytację wśród różnych czynników
                              oficjalnych wzbudziły dążenia dr. Szcześniaka do usuwania tzw. białych plam
                              wokół najbardziej nawet drażliwych spraw w stosunkach polsko-sowieckich.
                              Jego podręcznik wzbudził tyle zastrzeżeń i kontrowersji w oczach
                              przedstawicieli różnych instancji, że opiniowało go aż 12 recenzentów. Mógł w
                              końcu ukazać się w formie książkowej dopiero w sierpniu 1984 r., a więc ponad
                              dwa i pół roku od złożenia maszynopisu. Był to swoisty smutny rekord w dziejach
                              podręczników.
                              Perypetie podręcznika wcale się na tym nie zakończyły. Wręcz przeciwnie, po
                              jego wydaniu doszło do prawdziwej nagonki na autora. W październiku 1984 roku
                              podręcznik dr. Szcześniaka zaatakowała Centralna Komisja Partyjna przy KC PZPR
                              za antyradziecką "nacjonalistyczną tendencyjność". Książce zarzucono brak
                              klasowej krytyki piłsudczyzny i sanacji, "obiektywistyczny sposób
                              zaprezentowania zbrodni katyńskiej", który "może tylko podsycić antyradzieckie
                              podejrzenia i urazy". W styczniu 1985 r. podręcznik ten zaatakowali na
                              łamach "Za Wolność i Lud" osławiony propagandysta Ignacy Krasicki (w tekście
                              pisanym pod pseudonimem Józef Górecki) i Kazimierz Kąkol. Krasicki zarzucał, że
                              podręcznik dr. Szcześniaka pomniejsza rolę rewolucji bolszewickiej i stwarza
                              aureolę dla Piłsudskiego, daje osobliwe "naświetlenie stosunków polsko-
                              radzieckich w czasie II wojny", oferuje "fałszywą" wizję Powstania
                              Warszawskiego. Akcentował również, że książka A.L. Szcześniaka jakoby tylko
                              pozornie likwiduje "białe plamy" - "w rzeczywistości bowiem zagospodarowuje
                              politycznymi chwastami, które kontynuują dzieło dewastacji świadomości
                              narodowej najmłodszego pokolenia". Sądom tym odpowiednio wtórował Kazimierz
                              Kąkol, twierdząc, że 650 tysięcy egzemplarzy podręcznika dr. Szcześniaka wywoła
                              nowy rozgardiasz ideowy, nowy zamęt w głowach milionów młodych ludzi,
                              wyrządzając "krzywdę" świadomości historycznej Narodu.
                              Atakującym dr. Szcześniaka "publicystom"-propagandystom szybko, bo już w tym
                              samym miesiącu - w styczniu 1985 roku - przyszli w sukurs Rosjanie! Do Warszawy
                              przyjechała z Moskwy sowiecka komisja podręcznikowa, gromko domagając się
                              natychmiastowego usunięcia podręcznika dr. Szcześniaka ze szkół. W kwietniu
                              1985 roku do akcji potępienia włączyły się wpływowe sowieckie "Izwiestia".
                              Sowiecki propagandysta N. Jermołow pisał w numerze z 8 kwietnia 1985 roku o dr.
                              Szcześniaku: "Autor prowadzi młodego czytelnika na łono antysowietyzmu... w
                              młode umysły świadomie wkłada się złośliwe oszczerstwa, które już dawno i
                              zasadnie obalili radzieccy i poważni polscy historycy (...)". W maju 1985 roku
                              podręcznik dr. Szcześniaka był przedmiotem specjalnej interpelacji członków
                              przebywającej w Warszawie delegacji M. Gorbaczowa, a w miesiąc później ministra
                              obrony ZSRS.
                              W czerwcu 1985 roku książkę A.L. Szcześniaka zaatakowano w
                              specjalnej "dyskusji" na łamach "Przyjaźni". Najostrzejsze reprymendy znów
                              wyszły spod pióra starego wypróbowanego gromiciela "odchyleńców" różnej maści
                              Kazimierza Kąkola. Zarzucił on Szcześniakowi jednostronne eksponowanie różnych
                              spraw drażliwych, pisząc: "Nie może być tak, że się mówi o pakcie Ribbentrop -
                              Mołotow, nie zająknąwszy się nawet... o tym, że w następstwie doszło do
                              obecności radzieckich czołgów na ulicach Berlina w 1945 roku. Nie można odrywać
                              faktów od całego ciągu historycznego. W każdej rzeczy końca patrzaj - mówi
                              stare przysłowie. (...) Fakt wkroczenia Armii Czerwonej na teren zachodniej
                              Ukrainy i Białorusi nie miał najmniejszego znaczenia dla losów wojny polsko-
                              niemieckiej (...). Pytam się, w jakim celu p. Szcześniak eksponuje dzieje
                              nielicznej grupy gen. Orlika Rückemanna, która walczyła z wojskami radzieckimi
                              (...)".
                              Atakowany przez partyjnych politruków z Polski i Związku Sowieckiego podręcznik
                              A.L. Szcześniaka zyskał sobie jednak równocześnie wyjątkowo dużo bardzo dobrych
                              ocen ze strony autentycznych naukowców, w tym między innymi znakomitego
                              historyka prof. Andrzeja Zahorskiego. Zyskał sobie również ogromnie przychylne
                              przyjęcie w środowiskach nauczycielskich. Nagonka na podręcznik dr. Szcześniaka
                              i naciski z zewnątrz jednak nie ustawały. Doprowadziło to w końcu do
                              skierowania na przemiał niesprzedanej jeszcze części nakładu (około 100 tysięcy
                              egzemplarzy). Dopiero półtora roku później (wraz ze zmianami w polityce
                              sowieckiej - wprowadzeniem tzw. głasnosti) doszło do odblokowania podręcznika
                              dr. Szcześniaka i wznowienia go w kolejnym wydaniu, choć po różnych
                              przymusowych okaleczeniach tekstu.

                              Nowa nagonka w 1992 roku

                              Już w nowej, wyzwolonej od rządów komunistycznych Polsce podręcznik dr.
                              Szcześniaka doczekał się kolejnej nagonki za podanie krytycznych informacji o
                              umowach okrągłostołowych i polityce "grubej kreski". Doktor Szcześniak mógł być
                              prawdziwie zaskoczony rezonansem swojej książki - podręcznika historii do VIII
                              klasy szkoły podstawowej (lata 1914-90). Skromne półtorej strony tekstu
                              doczekało się otwartego ataku ze strony byłego premiera Tadeusza Mazowieckiego,
                              rządzącej wówczas premier Hanny Suchockiej, wiceministra resortu edukacji
                              narodowej A. Urbanowicza, wielce wpływowych historyków (K. Kersten i A.
                              Paczkowskiego). Doktora Szcześniaka zaatakowano za rzekome dezinformowanie,
                              manipulowanie faktami, wpajanie pseudoprawd. "Co słowo to fałsz" - konstatowała
                              zjadliwie profesor Krystyna Kersten, znana niegdyś z niebywałego wielbienia PRL-
                              u, m.in. w sławetnej, kłamliwej książczynie o PKWN-ie. Były premier Tadeusz
                              Mazowiecki powiedział zaś wprost o podręczniku Szcześniaka: "Wiadomości tu
                              zawarte są fałszowaniem historii, a zatwierdzenie takiego podręcznika uważam za
                              skandal" ("Gazeta Wyborcza", 11 września 1992 r.).
                              Cała nagonka na 372-stronicowy podręcznik Andrzeja Leszka Szcześniaka skupiła
                              się na zaledwie półtorastronicowym fragmencie poświęconym obradom Okrągłego
                              Stołu i rządom Tadeusza Mazowieckiego. Chodziło o to, że dr Szcześniak bardzo
                              krytycznie ocenił efekty umowy Okrągłego Stołu, politykę tzw. lewicy laickiej
                              wobec starej nomenklatury. Twierdził, że doszło do "oddania pełni władzy za
                              gwarancje pełni posiadania". Wystarczyło to do rozpętania prawdziwej nagonki na
                              autora podręcznika i gromkich żądań natychmiastowego wycofania książki.
                              Opinie dr. Szcześniaka o końcowych latach 80. mogły wzbudzać polemiki. Na rynku
                              księgarskim istniały jednak również inne podręczniki historii, poruszające
                              sprawy tego samego najnowszego okresu naszych dziejów. Każdy rodzic i
                              nauczyciel miał więc możliwość dokonania wyboru. Tropiciele "niepoprawności
                              politycznej" chcieli jednak za wszelką cenę jak najszybciej wyeliminować z
                              księgarń podręcznik A.L. Szcześniaka, aby mógł znowu zaistnieć model jedynie
                              słusznej opcji. Robiono to wbrew podstawowym zasadom przyjętym w demokratycznym
                              świecie, głoszącym, że kontrowersyjność ujęcia może tylko spowodować gorętsze
                              dyskusje i tym samym lepiej służyć uczeniu krytycznego myślenia. Na przykład w
                              szkołach na Zachodzie uczniowie mogą bez przeszkód korzystać z podręczników
                              pisanych przez ludzi reprezentujących najróżnorodniejsze opcje polityczne.
                              Recenzent książki A.L. Szcześniaka, profesor Adam Suchoński, tłumaczył nie bez
                              racji na łamach "Gazety Wyborczej" z 11 września 1992 roku: "Fragment o Polsce
                              po 1989 roku jest rzeczywiście kontrowersyjny, ale autor piszący o aktualnych
                              okresach przejściowych jest w trudnej sytuacji - nie ma jeszcze jednoznacznych
                              ocen historycznych, na których mógłby się oprzeć. Preferujemy w takich
                              wypadkach oceny autora, żeby w ogóle było nad czym na lekcjach dyskutować. To
                              prawda, że Szcześniak wysuwa daleko idące wnioski, ale liczymy, że
                              uzupe
                              • Gość: kotwicz Re: Zaproszenie L.Wałęsy IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 12.04.05, 23:18
                                "Nowa nagonka w 1992 roku

                                Już w nowej, wyzwolonej od rządów komunistycznych Polsce podręcznik dr.
                                Szcześniaka doczekał się kolejnej nagonki za podanie krytycznych informacji o
                                umowach okrągłostołowych i polityce "grubej kreski". Doktor Szcześniak mógł być
                                prawdziwie zaskoczony rezonansem swojej książki - podręcznika historii do VIII
                                klasy szkoły podstawowej (lata 1914-90). Skromne półtorej strony tekstu
                                doczekało się otwartego ataku ze strony byłego premiera Tadeusza Mazowieckiego,
                                rządzącej wówczas premier Hanny Suchockiej, wiceministra resortu edukacji
                                narodowej A. Urbanowicza, wielce wpływowych historyków (K. Kersten i A.
                                Paczkowskiego). Doktora Szcześniaka zaatakowano za rzekome dezinformowanie,
                                manipulowanie faktami, wpajanie pseudoprawd. "Co słowo to fałsz" - konstatowała
                                zjadliwie profesor Krystyna Kersten, znana niegdyś z niebywałego wielbienia PRL-
                                u, m.in. w sławetnej, kłamliwej książczynie o PKWN-ie. Były premier Tadeusz
                                Mazowiecki powiedział zaś wprost o podręczniku Szcześniaka: "Wiadomości tu
                                zawarte są fałszowaniem historii, a zatwierdzenie takiego podręcznika uważam za
                                skandal" ("Gazeta Wyborcza", 11 września 1992 r.).
                                Cała nagonka na 372-stronicowy podręcznik Andrzeja Leszka Szcześniaka skupiła
                                się na zaledwie półtorastronicowym fragmencie poświęconym obradom Okrągłego
                                Stołu i rządom Tadeusza Mazowieckiego. Chodziło o to, że dr Szcześniak bardzo
                                krytycznie ocenił efekty umowy Okrągłego Stołu, politykę tzw. lewicy laickiej
                                wobec starej nomenklatury. Twierdził, że doszło do "oddania pełni władzy za
                                gwarancje pełni posiadania". Wystarczyło to do rozpętania prawdziwej nagonki na
                                autora podręcznika i gromkich żądań natychmiastowego wycofania książki.
                                Opinie dr. Szcześniaka o końcowych latach 80. mogły wzbudzać polemiki. Na rynku
                                księgarskim istniały jednak również inne podręczniki historii, poruszające
                                sprawy tego samego najnowszego okresu naszych dziejów. Każdy rodzic i
                                nauczyciel miał więc możliwość dokonania wyboru. Tropiciele "niepoprawności
                                politycznej" chcieli jednak za wszelką cenę jak najszybciej wyeliminować z
                                księgarń podręcznik A.L. Szcześniaka, aby mógł znowu zaistnieć model jedynie
                                słusznej opcji. Robiono to wbrew podstawowym zasadom przyjętym w demokratycznym
                                świecie, głoszącym, że kontrowersyjność ujęcia może tylko spowodować gorętsze
                                dyskusje i tym samym lepiej służyć uczeniu krytycznego myślenia. Na przykład w
                                szkołach na Zachodzie uczniowie mogą bez przeszkód korzystać z podręczników
                                pisanych przez ludzi reprezentujących najróżnorodniejsze opcje polityczne.
                                Recenzent książki A.L. Szcześniaka, profesor Adam Suchoński, tłumaczył nie bez
                                racji na łamach "Gazety Wyborczej" z 11 września 1992 roku: "Fragment o Polsce
                                po 1989 roku jest rzeczywiście kontrowersyjny, ale autor piszący o aktualnych
                                okresach przejściowych jest w trudnej sytuacji - nie ma jeszcze jednoznacznych
                                ocen historycznych, na których mógłby się oprzeć. Preferujemy w takich
                                wypadkach oceny autora, żeby w ogóle było nad czym na lekcjach dyskutować. To
                                prawda, że Szcześniak wysuwa daleko idące wnioski, ale liczymy, że
                                uzupełnieniem obrazu w oczach ucznia będzie jego wiedza pozalekcyjna".
                                Oczywiście, takie podejście nie odpowiadało gronu tendencyjnych polityków i
                                historyków związanych z Unią Wolności (wówczas Unią Demokratyczną). W ich
                                odczuciu, taki pluralizm poglądów, prawdziwa swoboda myśli byłaby straszliwie
                                niebezpieczna, podważałaby głoszone przez nich "jedynie słuszne" jakoby
                                komunały. Doktor Szcześniak nie chciał pisać panegiryku o czasach rządów
                                Tadeusza Mazowieckiego, ergo "fałszował historię" i "grzeszył przeciwko nowej
                                demokracji". Tak mocno nagłaśniany przez "Gazetę Wyborczą" historyk Andrzej
                                Paczkowski, atakując książkę dr. Szcześniaka, stwierdził: "Dziwić się należy
                                MEN, że w sposób nieodpowiedzialny zatwierdza do użytku szkolnego podręczniki,
                                które uczą wszystkiego poza demokracją". Wspomniana już Krystyna Kersten
                                pytała: "Jakim prawem ośmiela się on dziś przekazywać młodzieży nie mające nic
                                wspólnego z prawdą stwierdzenia o zmowie 'lewicy laickiej' z komunistami
                                przy 'okrągłym stole'?". Związani głównie z Unią Wolności inicjatorzy nagonki
                                na podręcznik dr. Szcześniaka w 1992 roku dziwnie milczeli o tym, że już raz
                                organizowano podobnie gwałtowną nagonkę na tego samego autora, tyle że w
                                czasach komunistycznej dyktatury Jaruzelskiego. Wtedy dr Szcześniak "grzeszył",
                                dając fakty przeczące "jedynie słusznej" komunistycznej wersji historii...".

                                kotwicz
                              • alex.4 Re: Zaproszenie L.Wałęsy 13.04.05, 08:26
                                Kotwiczu Szcześciak jest w porządku? Potrafisz doprowadzić do łez. Trudno o
                                bardziej zaklamany podręcznik lat osiemdziesiątych. Tak samo trudno o głupszy
                                podrecznik z lat dziewięćdziesiątych... zanim zaczniesz wklejać tekst
                                przeczytaj treść książki, aby się nie kompromitować. Wklejanie tekstu o którym
                                nie masz pojęcia (bo gdybyś widział podręczniki Szczęśniaka nie wkleiłbyś tego
                                typu tekstu) jest bezsensowne.
                                Poza tym poraz kolejny pokazujesz jedna rzecz - wypowiadasz się o historii o
                                której nie masz pojęcia....
                                • Gość: kotwicz Re: Zaproszenie L.Wałęsy IP: 198.51.251.* 13.04.05, 14:35
                                  No tak, Szczesciak to nie Garlicki.
                                  Ten to dopiero byl w porzadku-przynajmniej w oczach Alexa, tak jak Maleszko.
                                  Zreszta, tekst zamiescilem nie aby ukazac sylwetke Szczescuaka, lecz zeby
                                  ukazac metody dzialan historykow i ich nagonki na "inne" wizje" historii,
                                  zarowno w PRLu jak i w III RP, np. na lamach GW.
                                  Dziwnym trafem, osoby wymienione to te, ktore Alex uwaza za "czolowke" polskiej
                                  historografii.

                                  kotwicz
                                  • Gość: kotwicz Re: Alexa autorytet jesze raz IP: 198.51.251.* 13.04.05, 14:53
                                    "..."Z TAJNYCH ARCHIWÓW"

                                    Garlicki ma duży dorobek pisarski - opublikował ponad 20 książek, początkowo
                                    głównie o historii II RP, w tym monumentalną biografię Józefa Piłsudskiego. Na
                                    książkę zareagował piłsudczyk prof. Jędrzejewicz z Nowego Jorku listem do prof.
                                    Garlickiego: "Szanowny Panie Profesorze! Z obrzydzeniem odłożyłem kolejny tom
                                    Pana książki". Dodać warto, że "Józefa Piłsudskiego", podobnie jak "Przewrót
                                    majowy" musi zgłębić każdy adept historii na UW.
                                    W 1999 r. Garlicki wydał jeszcze "Drugiej Rzeczypospolitej początki", ale zajął
                                    się przede wszystkim dziejami PRL (seminarium pod takim tytułem prowadzi
                                    zresztą na UW), co zaowocowało książkami: "Stalinizm" i "Bolesław Bierut".
                                    Biorąc pod uwagę jego współpracę z bezpieką inaczej czyta się dziś opublikowany
                                    przez profesora zbiór tajnych dokumentów partyjnych z lat 1944 - 1980 (m.in.
                                    stenogramy przesłuchań Gomułki w 1952 r., raporty UB, wewnątrzpartyjne donosy)
                                    pod tytułem "Z tajnych archiwów".

                                    ŚWIADOMOŚĆ OKREŚLA BYT?

                                    Ostatnio Garlicki wydał dwie książki dotyczące 1989 r.: "Karuzela. Rzecz o
                                    Okrągłym Stole" (2003 r.) i "Rycerze Okrągłego Stołu" (2004 r.). Napisał, że
                                    przyczyną umów okrągłostołowych i zapoczątkowanych przez nie procesów
                                    wolnościowych były przede wszystkim zmiany świadomości elit politycznych władzy
                                    i opozycji. Zgodnie z poglądami Garlickiego (dawnymi, a może i obecnymi)
                                    powinno być raczej odwrotnie - marksizm zakłada przecież, że to nie świadomość
                                    określa byt, ale byt świadomość.
                                    Z tezami Garlickiego, podtrzymującymi modne we wpływowych środowiskach
                                    postępowych mity na temat przełomu politycznego 1989 r. nie zgadza się dr
                                    Antoni Dudek z Instytutu Pamięci Narodowej. Ten historyk i politolog w
                                    swojej "Reglamentowanej rewolucji" (chyba najlepsza do tej pory książka o
                                    genezie 1989 r.) podkreślił, że to nie świadomość, ale rachunek ekonomiczny
                                    skłonił władze do rozmów. Dudek zwrócił również uwagę na inspiracyjną rolę
                                    służb specjalnych, zarówno polskich, jak i sowieckich. To wszystko Garlicki
                                    musi wiedzieć, zarówno jako historyk jak i TW, ale o tym nie pisze ze względu
                                    na swój PZPR-owski rodowód, a dziś pokrewieństwo ideowe z postępowcami z Unii
                                    Wolności, czyli kiełkującej właśnie Partii Demokratycznej.
                                    Bibliografię profesora uzupełniają dwie wydane kilka lat temu pozycje
                                    pt. "Restauracje Warszawy", będące owocem kulinarnych zainteresowań autora.".

                                    Nic dodac, nic ujac.

                                    kotwicz
                                    • Gość: kotwicz Re: Alexa autorytety jesze raz i raz jeszcze IP: 198.51.251.* 13.04.05, 15:02
                                      "TW ”HISTORYK” – Prof. JERZY KŁOCZOWSKI

                                      Za donoszenie na wykładowców KUL, emigrację polską i ogólnie NA
                                      duchowieństwo Został senatorem III RP pierwszej kadencji (po śmierci sen. Adama
                                      Stanowskiego), od 1992 roku przewodniczącym Polskiego Komitetu UNESCO,
                                      dyrektorem Instytutu Europy środkowo-Wschodniej ufundowanym przez KBN i władze
                                      Lublina oraz członkiem Rady ds. Integracji Europejskiej przy premierze III RP.
                                      I słusznie, kto inny jak komunistyczny agent będzie lepiej integrował Europę.
                                      Jerzego Kłoczowskiego zwerbował we wrześniu 1961 roku tow. Wach, który
                                      prawdopodobnie prowadził go do 1979 roku w ramach SOR „Olimp” dotyczącego
                                      pracowników KUL Była to kontynuacja SOR „Bogobojki” z lat 1940-tych i
                                      SOR „Ciemnogród” z lat 1950-tych. Kiedy TW ”Historyk” został przekazany do
                                      Warszawy. Pismo kpt (od 1980 r. mjr) Jana Sekuły, kierownika kartoteki komendy
                                      lubelskiej do kierownika Biura „C” w Warszawie czyli archiwum MSW. Karta E-16,
                                      nr rejestracyjny 8529. TW ”Historyk” nie został przeznaczony przez układ ubecki
                                      Jerzy Kłoczowski został doceniony już po 6 latach współpracy przez SB, skoro
                                      mianowano go profesorem nadzwyczajnym, tzw. marcowym w 1967 roku BEZ
                                      habilitacji. do ujawnienia dlatego jego lustracja wzbudziła atak szału. Głównym
                                      obrońcą okazał się biskup Źyciński."

                                      "TW „PEDAGOG” – prof. ANDRZEJ GARLICKI

                                      26 listopada 1953 roku, gdy jeszcze był studentem, podpisał zobowiązanie do
                                      współpracy z UB (IPN 00225/13, karta nr 7). Według „Wprost” kablował jedynie do
                                      1955 roku, następnie w 1963 roku przygotował dla SB listę rewizjonistów oraz
                                      pisał raporty pochwalne na Jacka Kuronia i Karola Modzelewskiego, a w latach
                                      1970-tych miał podjąć współpracę z I Departament, natomiast w latach 1980-tych
                                      nie donosił, ale zgodnie z naszymi danymi był tajnym współpracownikiem
                                      nieprzerwanie do 1989 roku. W latach 1970- tych jako szef egzekutywy partyjnej
                                      był Kontaktem operacyjnym „G”, co odpowiadało statusowi tajnego współpracownika
                                      wśród bezpartyjnych. Donosił wówczas głównie na studentów, dla ich dobra rzecz
                                      jasna. Podobnie w latach 1980-tych, kiedy w nagrodę za zasługi pedagogiczne
                                      został dziekanem Wydziału Historii, był KO. Rola TW „Pedagoga” była dla
                                      wszystkich jasna, za co w 1981 roku nie został wpuszczony do „Solidarności”
                                      przez mgr Jerzego Targalskiego, który został za ten swój haniebny czyn –
                                      wiadomo przeież że „S” powinna być otwarta dla agentury – potępiony przez
                                      opinię publiczną Instytutu Historii UW i uznany za niezrównoważonego psychiczne
                                      i politycznie. Oczywiście opinia publiczna miała rację. Obecnie TW "Pedagog"
                                      jako przewodniczący komisji etyki Senatu Uniwersytetu Warszawskiego jest
                                      symbolem kryteriów etycznych III RP. Wyłącznie bowiem donosiciele powinni nas
                                      uczyć co jest, a co nie jest moralne, byśmy się nie zagubili w Ubekistanie.

                                      TW „Pedagog” jako członek redakcji „Kultury” (1963-1981) i „Polityki” (od
                                      1982, później współpracownik) musiał również donosić na kolegów – dziennikarzy,
                                      choć tu wszyscy donosili na siebie, więc wielkiej szkody społecznej nie było;
                                      po prostu TW pilnowali się nawzajem nie wiedząc, że wszyscy pracują dla tego
                                      samego oficera prowadzącego. Biorąc pod uwagę ogromne zasługi w wychowywaniu
                                      młodzieży dla III RP, TW „Pedagog” powinien uzyskać czołową pozycją w
                                      establishmencie III RP, a tu go koledzy donosiciele zlekceważyli.

                                      Największe zasługi TW "Pedagog" oddał jednak opluwając na polecenie partii
                                      i bezpieki Józefa Piłsudkiego, udowadniając niezbicie, iż marszałek był
                                      psychicznie chory, ponieważ chciał Polski niepodległej. Co innego gdyby walczył
                                      o Polskę sowiecką, zawsze wierną Moskwie, wówczas wykazałby się zdrowiem
                                      psychicznym jak kaśdy ubek czyli patriota.".

                                      kotwicz

                                  • Gość: McBride Re: Zaproszenie L.Wałęsy IP: 212.122.214.* 13.04.05, 14:53
                                    czołowi historycy i autorytety historyczne to tylko te, które uznaje Michnik i
                                    jego gazetka, która ich publikuje...
                                    wszyscy inni to oszołomy i nienawistnicy....
                                    to ze Kersten była posłuszną partii w latach PRLu- jest jej atutem...

                                    a to że Dudek, Bończa-Tomaszewski czy niedożałowany prof. Strzembosz piszą
                                    prawdę się nie liczy..oni nie należą do grupy wspierającej mit i legene
                                    Okrągłego Stołu, którego wyrazem jest choćby Klub Krakowskiego Przedmieścia i
                                    wybitni ludzie honoru jak Kiszczak czy Jaruzelski...to są prawdziwi demokraci
                                    ludzie wielkiego formatu, europejczycy... nie to co ci prawdziwi komuniści jak
                                    Giertcyh.....
                                    • Gość: piecyk gazowy Re: Zaproszenie L.Wałęsy IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 13.04.05, 14:55
                                      I Bender! ;-)
                                      • Gość: McBride Re: Zaproszenie L.Wałęsy IP: 212.122.214.* 13.04.05, 14:59
                                        i czołowy trockista o. Rydzyk!
                                        • Gość: McBride dialektyka nowych czasów IP: 212.122.214.* 13.04.05, 15:06
                                          ...który jak wiemy orgazniwał czerwone harcerstwo w latch 50-tych...wówczas
                                          razem z prałatem Jankowskim jeżdził Maybachem i uwodził na trockizm chłopców z
                                          AK...

                                          (a mozę to był Kuroń....? nie....nie mozę byc to przecież wybitna postać, nigdy
                                          nie był tockistą, nigdy nie był w PZPR i nigdy nie walczył z zaplutymi karłami
                                          reakcji podobnie jak Michnik czy Geremek, którzy nigdy nie byli w partii
                                          komunistycznej, nigdy nie płakali po śmieci Stralina a wybitna noblistka nigdy
                                          nie wielbiła Batiuszki Stalina i swej partii, której wiernie służyła...

                                          poodbnie Leszke Kolakowski swej pracy doktorskiej, habilitacyjnej nigdy nie
                                          robił w oparciu bzdury marksistowskie...nie...na pewno nie....

                                          Kiszczak też nigdy nie wydał rozkazu strzelania do górników a stan wojenny to
                                          robota kretów z CIA....no i jak wiadomo od wybitnego i inteligentego
                                          dziennikarza (choć zasem lekko kontorwersyjnego) Popiełuszko sam sie związał i
                                          wskoczył dfo Wisły....jeśli ktoś mu w tym pomógł to tylko jego koledzy z
                                          episkopatu, którzy byli zazdrośni o jego popularność

                                          a Maleszka był niewinny tylko Wildstein mu papiery sprokourował w IPNie...
                                          • alex.4 Re: dialektyka nowych czasów 13.04.05, 19:30
                                            To zabawne - osoby które nie maja pojęcia o historii, o warsztacie
                                            historycznym, o źródłach i ich analizie poniewieraja nazwiskami najlepszych
                                            historyków, uznają że moga się wypowiadać o ich kompetencjach. Wiem lenin
                                            powiedział, że kucharki moga rządzić imperium... efekty wizielismy wszyscy.
                                            Wedle kotwicza, mcbride, czy piecyka kucharka będzie najlepszym historykiem. Im
                                            mniej ma wykształcenia, pojęcia o epoce tym lepiej:)
                                            Najlepsi są ci którzy w podręcznikaxch nie wiedzieli co to jest Katyń, albo
                                            zapominali o,holokauście jak Szczęściak:)))))
                                            • Gość: piecyk gazowy Re: dialektyka nowych czasów IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 13.04.05, 20:16
                                              A te lektury byłych ubeków sam wybierasz z własnej inicjatywy, czy wam je na
                                              spotkaniach rekomenduje Partia czy też wasz jedynie słuszny Organ Prasowy?
                                              • alex.4 Re: dialektyka nowych czasów 13.04.05, 20:34
                                                rozmumiem piecyjku że dla ciebie każdy porządny historyk musi być agentem:)
                                                agentem nie są tylko tacy którzy jawnie fałszowali historię jak niesłwawny
                                                autor podręczników szkolnych Szczęściak:). Piecyk jeśli nie wiesz o co chodzi
                                                to się nie odzywaj, bo znowu się osmieszasz:)
                                                • Gość: piecyk gazowy Re: dialektyka nowych czasów IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 13.04.05, 20:45
                                                  Idź dalej czytać te swoje ubeckie książki, tak jak tato Ci kazał. ;-)
                                                  • alex.4 Re: dialektyka nowych czasów 13.04.05, 21:08
                                                    piecyk co ty wiesz o krytyce źródeł? O rodzajach źródeł? byłeś kiedyś w
                                                    archiwum?
                                                  • Gość: piecyk gazowy Re: dialektyka nowych czasów IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 13.04.05, 21:16
                                                    A podszywanie się, używanie wielu nicków, prowokacyjne teksty z moim nickiem,
                                                    to sam wymyśliłeś, czy też z tych swoich ubeckich książek się nauczyłeś?
                                                  • alex.4 Re: dialektyka nowych czasów 13.04.05, 21:26
                                                    myszko odpowiedz na pytanie. czy po raz kolejny stchórzysz???? Przyznaj się do
                                                    zupełnego braku komptetencji do wypowiadania się w temacie?:)
                                                  • Gość: McBride Re: dialektyka nowych czasów IP: 212.122.214.* 13.04.05, 21:39
                                                    Propnuję przywrócić do kanonu podręczników od historii pracę mamusi pana Adama
                                                    M. ... a lekturę obowiązkową niech stanowi książeczka propagandowo-
                                                    publicystyczna pana Grossa...

                                                    a niech tacy oszołomi jak prof. Strzembosz raz na zawsze znikną z z dyskursu
                                                    historycznego! (jak wiemy on nie zjamował się historią Polski, zeszłego
                                                    wieku..tylko egiptem...)
                                                  • Gość: piecyk gazowy Re: dialektyka nowych czasów IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 13.04.05, 22:49
                                                    alex.4 napisał:

                                                    > myszko

                                                    Przypomniał mi się myszek24! ROTFL! Jak można upaść tak nisko...
                                                  • kamilar Re: dialektyka nowych czasów 13.04.05, 21:43
                                                    Zauważyłem że w waszej panowie dyskusji często zamiast merytorycznych argumentów
                                                    często padają ataki personalne. Zupełnie jak w polityce, właśnie dlatego młodzi
                                                    ludzie mają takie kłutnie gdzieś, ich nie obchodzi co kto robił w prehistorii
                                                    ale co robił ostatnio a tu solidarność i postkomuniści niestety się skompromitowali.
                                                  • Gość: McBride Re: dialektyka nowych czasów IP: 212.122.214.* 13.04.05, 22:48
                                                    po pierwsze młody człowieku zamiast formy "kłutnie" propnowalbym "kłótnie"
                                                    a po drugie skomrpomitowani działącza SOlidarności PZPR zakladają właśnie PD
                                                    (czy jak to sie tam będzie nazywało)
                                                  • Gość: piecyk gazowy Re: dialektyka nowych czasów IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 13.04.05, 22:50
                                                    Gość portalu: McBride napisał(a):

                                                    > po pierwsze młody człowieku zamiast formy "kłutnie" propnowalbym "kłótnie"
                                                    > a po drugie skomrpomitowani działącza SOlidarności PZPR zakladają właśnie PD
                                                    > (czy jak to sie tam będzie nazywało)

                                                    To się będzie nazywało Sojusz Lewicy Demokratycznej. Przynajmniej tak twierdzi
                                                    Janusz Korwin-Mikke. :-)
                                                  • kamilar Re: dialektyka nowych czasów 13.04.05, 22:51
                                                    błędy zdarzają się każdemu, a z Waszych rozmów wnioskuje że wszyscy są
                                                    skompromitowani i jak tu komu zaufać????????//
                                                  • Gość: McBride Re: dialektyka nowych czasów IP: 212.122.214.* 13.04.05, 23:30
                                                    trust no one... jak mawiał klasyk ;)

                                                    ale zaufaj alexowi...on ufa od dziecka dawnym aktywistom PZPR przefarbowanym na
                                                    opozycję....dzięki temu ma szanse na zaproszenie do Rotary Club a kto
                                                    wie...może nawet weżmie udział w debacie na temat postepującego faszyzmu w
                                                    Polsce organizowanego przez Fundacje Batorego i trockistów z Nigdy
                                                    Więcej....alex będzie słynny i znany na całym podwórku! nawet dziewczyny będą
                                                    chciały z nim sie bawić na trzepaku a chłopaki może pozwolą mu w końcu zagrać w
                                                    kapsle...

                                                    ------
                                                    piecyku?? kto to jest myszka24?
                                                  • kamilar Re: dialektyka nowych czasów 13.04.05, 23:35
                                                    Znowu ataki o charakterze personalnym zamiast argumentów, jakbym monitor
                                                    wiadomości oglądał. Zawsze jest tak że gdy dziennikarz pyta przykładowo "jaki
                                                    macie program naprawy finasów" odpowiedż jest taka "my mamy dobry program, a
                                                    nasi oponenci zły, zresztą to oni 15 lat temu zrobili tak że teraz mamy źle".
                                                    Lubię takie merytoryczne argumenty. Panowie obudźcie się, ludzie już dawno mają
                                                    gdzieś tego typu pierdoły, patrz frekwencja w wyborach.
                                                  • Gość: piecyk gazowy Re: dialektyka nowych czasów IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 13.04.05, 23:37
                                                    kamilar napisał:

                                                    > Lubię takie merytoryczne argumenty. Panowie obudźcie się, ludzie już dawno
                                                    mają
                                                    > gdzieś tego typu pierdoły, patrz frekwencja w wyborach.

                                                    Lepper rośnie w siłę.
                                                  • Gość: McBirde Re: dialektyka nowych czasów IP: 212.122.214.* 13.04.05, 23:38
                                                    ku komu mam kierować marytoryczne argumenty? do alexa? ... równie skuteczny
                                                    efekt w docieraniu do "adwersarza" osiągnę gadając do wyborczej siedząc na
                                                    kiblu....
                                                  • kamilar Re: dialektyka nowych czasów 13.04.05, 23:41
                                                    Znowu atak o charakterze personalnym :(
                                                  • Gość: McBride Re: dialektyka nowych czasów IP: 212.122.214.* 13.04.05, 23:42
                                                    stwierdzenie faktu, prawdy nazywasz atakiem?
                                                  • kamilar Re: dialektyka nowych czasów 13.04.05, 23:45
                                                    Jeżeli oponent jest nieprzekonywalny mimo naszych argumentów, należy podziękować
                                                    mu za wymianę opini i uznać jego prawo do posiadania własnej. A myślę żę tamto
                                                    to był atak:)
                                                  • Gość: piecyk gazowy Re: dialektyka nowych czasów IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 13.04.05, 23:37
                                                    Gość portalu: McBride napisał(a):

                                                    > piecyku?? kto to jest myszka24?

                                                    Nie myszka tylko myszek24. No jak to kto? :-DDD

                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=52&w=16485305&a=16487482
                                                    w powyższym wątku to również Oszołom z RM, Gimnazjalista, piecyk_gazovy,
                                                    czarny.piotrus. Niezły schiz, nie?

                                                    I jeszcze tutaj:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=562&w=16438239&a=16487240
                                                    A tutaj członek Jedynie Słusznej Partii nawija sam z sobą:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=562&w=16434642&v=2&s=0

                                                    Tylko tyle mi wyszukiwarka zwróciła. :-)

                                                    Żenada, nie?... :-|
                                                  • Gość: McBride Re: dialektyka nowych czasów IP: 212.122.214.* 13.04.05, 23:41
                                                    Gość portalu: piecyk gazowy napisał(a):

                                                    > Gość portalu: McBride napisał(a):
                                                    >
                                                    > > piecyku?? kto to jest myszka24?
                                                    >
                                                    > Nie myszka tylko myszek24. No jak to kto? :-DDD
                                                    >
                                                    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=52&w=16485305&a=16487482
                                                    > w powyższym wątku to również Oszołom z RM, Gimnazjalista, piecyk_gazovy,
                                                    > czarny.piotrus. Niezły schiz, nie?
                                                    >
                                                    > I jeszcze tutaj:
                                                    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=562&w=16438239&a=16487240
                                                    > A tutaj członek Jedynie Słusznej Partii nawija sam z sobą:
                                                    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=562&w=16434642&v=2&s=0
                                                    >
                                                    > Tylko tyle mi wyszukiwarka zwróciła. :-)
                                                    >
                                                    > Żenada, nie?... :-|


                                                    buhahahahahaaahhahahahhahahaaaaaa

                                                    ciekawe czy aleksowi podwoiedzili to na szkoleniu w partyjnym wydziale
                                                    propagandy czy sam na to wpadł.....
                                                    mozę jakieś kursy mieli? zgrupowanie pod Brukselą na zaproszenie wujka
                                                    Bronka....
                                                  • Gość: piecyk gazowy Re: dialektyka nowych czasów IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 13.04.05, 23:42
                                                    Stare metody operacyjne zaadoptowane do nowych warunków.
                                                  • Gość: McBride Re: dialektyka nowych czasów IP: 212.122.214.* 13.04.05, 23:43
                                                    Gość portalu: piecyk gazowy napisał(a):

                                                    > Stare metody operacyjne zaadoptowane do nowych warunków.


                                                    wyczytał u Garlickiego....
                                                  • Gość: piecyk gazowy Re: dialektyka nowych czasów IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 13.04.05, 23:45
                                                    Gość portalu: McBride napisał(a):

                                                    > wyczytał u Garlickiego....

                                                    Miał szkolenie na spotkaniu partyjnym. Pewnie jeszcze dostali kasety, skrypty,
                                                    rekwizyty...
                                                  • Gość: McBride Re: dialektyka nowych czasów IP: 212.122.214.* 13.04.05, 23:46
                                                    Gość portalu: piecyk gazowy napisał(a):

                                                    > Gość portalu: McBride napisał(a):
                                                    >
                                                    > > wyczytał u Garlickiego....
                                                    >
                                                    > Miał szkolenie na spotkaniu partyjnym. Pewnie jeszcze dostali kasety,
                                                    skrypty,
                                                    > rekwizyty...

                                                    i seanse miłości...mantrowali przez 12 godzin wiersze Szymbroskiej
                                                  • Gość: piecyk gazowy O walce „GW” z „nienawiścią” IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 13.04.05, 23:48
                                                    A propos:
                                                    www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050413/publicystyka/publicystyka_a_1.html
                                                  • kamilar Re: dialektyka nowych czasów 13.04.05, 23:50
                                                    Proponował bym dać spokuj szymborskiej, każdy bładzi, nawet Puszkin miał okres
                                                    gdy popirał cara.
                                                  • Gość: McBride Re: dialektyka nowych czasów IP: 212.122.214.* 13.04.05, 23:53
                                                    kamilar napisał:

                                                    > Proponował bym dać spokuj szymborskiej, każdy bładzi, nawet Puszkin miał okres
                                                    > gdy popirał cara.

                                                    ale szymborska nie daje Polakom spokoju
                                                  • kamilar Re: dialektyka nowych czasów 13.04.05, 23:55
                                                    Dlaczego polacy nie potrafią wybaczaś, nawet za za zabójstwo jest 25 lat od
                                                    tamtego wiersza minęło 52 (zresztą, jak na poetkę tej klasy był on fatalnej jakości)
                                                  • Gość: McBride Re: dialektyka nowych czasów IP: 212.122.214.* 13.04.05, 23:57
                                                    nie od wiersza tylko od WIERSZY......
                                                    słyszałeś zeby ona kiedyś za to przeprosiła? prosiłą o wybaczenie? ....

                                                    poza tym jest ona ikoną całej tej uzurpatorskiej grupki socjalistów, frakcji
                                                    PZPR która nie lubiła Gomułki...
                                                  • kamilar Re: dialektyka nowych czasów 13.04.05, 23:59
                                                    Ja też nie lubiłem Gomułki, jak wielu ówczesnych Polaków, mimo że był lepszy od
                                                    Bieruta, jednak socjalista i nalegal na interwencję w czechsłowacji. Michnikiem
                                                    gardzisz a Gomułka to dla ciebie pozytywny przykład z którym należało się zgadzać?
                                                  • Gość: McBride Re: dialektyka nowych czasów IP: 212.122.214.* 14.04.05, 00:11
                                                    eeee
                                                    sorry za skrót myślowy..ale pisałem o tym wcześniej....

                                                    grupka Michnika i Kuronia to jedna z frakcji PZPR która przeciwstawiła się
                                                    innej frakcji - frakcji Gomułki....
                                                    i jak to w mafii grupki zaczęła na siebie skakać by przejac włądzę w mafii,
                                                    która rządziła wówczas krajem a ze yntelektualysci od kuronia nie mieli
                                                    wsparcia resortów siłowych wiec przegrali...Moczar część z nich przpędził do
                                                    Izraela a ci co zostali oglosili sie opozycją...i tak sobie pędzili żywot
                                                    socjlistycznej opozycji glosząc socjalizm z ludzką twarzą...

                                                    ale przyszedł rok 1980 i Solidarnoiść to się chlopaki rewizojniści podpieli pod
                                                    narodow-katolicki zwiazek....a ze robotnicy ufali ynteligencji to ta
                                                    ich "ochraniała" i za nich zabierała głos publicznie...ale ciagnie swój do
                                                    swego...w końcu usiedli z dawnymi kolegami z partii przy wódeczce w
                                                    magdalence...i wymyślili podział władzy i strefy wpływów...a robotnikom,
                                                    chłopom, uczicwej i patriotycznej inteligencji pokzali wielkie "spier..lać".....

                                                    i tak oto masz za wszechmiar krótki kurs historii walki o socjzlistyczną Poslkę
                                                    z ludzką twarzą....

                                                    blaaaa
                                                    dobranoc...(spójrz za okno..nadal smierdzi socjalizmem....)
                                                  • alex.4 M. Giertych popierał stan wojenny 14.04.05, 09:21
                                                    Nie błądzą ci którzy nic nie robili i byli posłusznymi obywatelami PRL. Oni
                                                    nigdy nei mieli szansy zbłądzić:)
                                                    Nie bładził też M. Giertych który po wyborach w 1989 r. chciał utrzymania
                                                    ukłądu warszawskiego i RWPG i Bender który popoierał stan wojenny. J. Giertych
                                                    i M. Giertych zresztą też
                                                  • Gość: McBride Michnik popierał łamanie palców IP: 212.122.214.* 14.04.05, 13:52
                                                    stan wojenny to była rzeźnia....nie to co popieranie Bermana i Wolińskiej przez
                                                    Michnika i Kuronia...kląmstwem jest jakoby kilka tysięcy Polaków było
                                                    katowanych na UB popieranych przez Michnika i Kuronia...
                                                  • Gość: kotwicz Re: Zaufaj Frasyniukowi i UW ;) IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 13.04.05, 23:42
                                                    Z
                                                  • Gość: kotwicz Re: Zaufaj Frasyniukowi i UW ;) IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 13.04.05, 23:43
                                                    Zachecam do lektury:
                                                    "...Wróćmy do naszego głównego bohatera, bowiem najsmakowitszy kąsek zostawiłem
                                                    na deser. Otóż zaledwie kilka tygodni temu stał się szerzej znany fakt
                                                    następujący. Podczas kampanii referendalnej w auli Akademii Rolniczej we
                                                    Wrocławiu odbywało się spotkanie panelowe. Wśród uczestników był także pan
                                                    Władysław Frasyniuk. Cytuję za profesorem Jerzym Przystawą: "KIEDY Z SALI PADŁO
                                                    PYTANIE O STOSUNEK PANELISTÓW DO POSTULATU JOW, FRASYNIUK ODPOWIEDZIAŁ, ŻE
                                                    GDYBY TO OD NIEGO ZALEŻAŁO, TO LUDZI WYSUWAJĄCYCH TAKI POSTULAT ZAMYKAŁBY NA
                                                    DZIESIĘĆ LAT DO WIĘZIENIA". Dla wyjaśnienia: JOW oznacza "Jednomandatowe Okręgi
                                                    Wyborcze". Chodzi o postulat zgłaszany już od 10 lat przez ruch społeczny,
                                                    zainicjowany właśnie przez fizyka z Uniwersytetu Wrocławskiego, prof.
                                                    Przystawę, aby odpowiednio zmienić prawo wyborcze w Polsce. Stare demokracje
                                                    (głównie anglosaskie) dzięki takiemu systemowi wybierania posłów cieszą się
                                                    znacznie dojrzalszym życiem publicznym, bardziej odpornym na różne patologie
                                                    (jak korupcja, samopowielanie się elit i inne). Cytowane zdanie pochodzi z
                                                    komentarza wygłoszonego 5 czerwca 2003 roku (jak co tydzień) przez prof.
                                                    Jerzego Przystawę w Katolickim Radio Rodzina we Wrocławiu. "Sprawa się
                                                    rypła": "legenda podziemia" lat osiemdziesiątych życzy zwolennikom JOW tego, co
                                                    w stanie wojennym wzbudziło szczególnie silne wrażenie: wyrok 10 lat (o rok
                                                    więcej niż domagał się wojskowy prokurator) dla pani Ewy Kubasiewicz, wydany w
                                                    trybie doraźnym przez sąd wojskowy w półtora miesiąca po ogłoszeniu stanu
                                                    wojennego. Czy wyrok dla zwolenników JOW - wydany na postawie sugestii lidera
                                                    Unii Wolności - nie byłby takim, który "następuje na mocy żądania o charakterze
                                                    politycznym"?

                                                    Kiedy pan Władysław Frasyniuk został szefem Unii Wolności, udzielił wywiadu
                                                    Polskiemu Radiu i przy tej okazji określił siebie jako „barbarzyńcę w ogrodzie”
                                                    (te słowa są tytułem jednej z książek Zbigniewa Herberta, którego środowisko
                                                    polityczne bliskie Unii Wolności raczej ostatnio nie lubi!...). Może tym razem
                                                    nie wiedział nawet, jak bliski był prawdy w tej żartobliwej autoironii? No cóż:
                                                    wypada tylko powinszować pani Nieznalskiej takiego obrońcy, jakim jest pan
                                                    Władysław Frasyniuk...".

                                                    kotwicz

                                                  • Gość: kotwicz Re: Ewentualnie GW ;) IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 13.04.05, 23:48
                                                    I jeszcze dla przypomnienia, Alex juz tego nie pamieta:
                                                    "... "Gazeta Wyborcza" jest czymś daleko więcej niż po prostu gazetą. Dla
                                                    bardzo wielu ludzi - zwykle wpływowych lub popierających ludzi z wpływami -
                                                    jest busolą polityczną, etyczną i artystyczną. Jej pierwszy zespół to
                                                    redakcja "Tygodnika Mazowsze", największego pisma ... podziemia. Mając za herb
                                                    znak Solidarności. "Gazeta" na samym początku swego istnienia mogła się uważać
                                                    za reprezentację opinii zdecydowanej większości społeczeństwa.

                                                    Dzieje pierwszego okresu "Gazety" to właśnie temat niniejszego
                                                    sprawozdania. Pierwsze przed- i powyborcze numery są w zasadzie prostą
                                                    kontynuacją stylu i linii "Tygodnika". Pierwszy sygnał, że "Gazeta" to coś
                                                    innego niż tamto pismo, to zaiste końska dawka Realpolitik w komentarzach
                                                    powyborczych, w których Michnik i Kuroń wyraźnie byli zafrasowani miażdżącym
                                                    zwycięstwem "Solidarności". W kolejnych numerach czytelnicy są przekonywani,
                                                    dlaczego trzeba było - całkowicie bezprawnie - zmienić ordynację w trakcie
                                                    wyborów. ("Państwo prawa" to jeszcze melodia przyszłości.) 6 czerwca - Na
                                                    pierwszej stronie pierwsze komentarze po "przygniatającym zwycięstwie" (jak to
                                                    sformułowano we wstępniaku podpisanym tylko literkami (kl)).

                                                    Adam Michnik: "Nie jest to przeto powód do euforii lecz do namysłu. Musimy
                                                    postępować tak, żeby sprostać oczekiwaniom: nie pozwolić się wpisać w system
                                                    nomenklatury z jednej strony, ale też - z drugiej - nie pozwolić sobie na
                                                    triumfalistyczno-konfrontacyjną retorykę. (...) Warto też zastanowić się nad
                                                    niewysoką frekwencją. Miliony Polaków nie wzięły udziału w wyborach. Dlaczego?"
                                                    Bronisław Geremek: "Myślę, że Okrągły Stół podjął ideę wielkiej koalicji, którą
                                                    wysuwał I Zjazd „Solidarności” w 1981 r., kiedy mówił o porozumieniu
                                                    antykryzysowym na rzecz naprawy Rzeczypospolitej. (...)

                                                    Jest bardzo ważne, żeby ocenić rezultat tych wyborów bez paniki z jednej
                                                    strony, bez triumfalizmu z drugiej. Wybory niczego nie zmieniły, bo też zmienić
                                                    nie mogły. Natomiast w procesie, który się rozpoczyna ważne jest, aby obie
                                                    strony miały poczucie własnej siły. „Solidarność” uzyskała w tych wyborach
                                                    pewność, że jej polityka kompromisu jest akceptowana przez znaczną większość
                                                    społeczeństwa, a zatem może mówić jako partner silny. Władza powinna mieć
                                                    świadomość, że kontraktem Okrągłego Stołu ma zapewnioną kontynuację ustrojową."

                                                    7 czerwca 1989- Bronisław Geremek "przyznał, że nie wyobraża sobie, jak
                                                    zapewnić dotrzymanie umowy przedwyborczej w związku z klęską listy krajowej.
                                                    Rozwiązanie musi być zgodne z prawem".

                                                    8 czerwca - Na pierwszej stronie Adam Michnik: "W pytaniach telefonicznych
                                                    i listownych większość czytelników koncentruje się na sprawie wyników wyborów
                                                    na listę krajową. Zrodziły je wypowiedzi przedstawicieli „Solidarności”, którzy
                                                    oświadczyli, że ustalenia Okrągłego Stołu będą respektowane, a zatem strona
                                                    koalicyjno-rządowa uzyska po drugiej turze wyborów 65% miejsc w Sejmie. Nasi
                                                    czytelnicy uważają to za załamanie prawa (ordynacji i konstytucji) oraz woli
                                                    wyborców. Trzeba na to pytanie odpowiedzieć z całą otwartością.

                                                    Z umów Okrągłego Stołu wynika, że 35% posłów i 100% senatorów mogą
                                                    obywatele państwa polskiego wybrać wedle demokratycznych reguł. Taki jest nasz
                                                    pierwszy krok ku parlamentarnej demokracji, ale nie jest to akt wyborczy, który
                                                    spowoduje, że Polacy mogą wybrać wedle swego uznania władzę ustawodawczą i
                                                    wykonawczą. (...) Pozostaje tylko pytanie: jak z tego wybrnąć?"

                                                    Pod spodem relacja z konferencji prasowej Janusza Onyszkiewicza, Jana
                                                    Lityńskiego i Jacka Moskwy: "Tematem dnia była lista krajowa. (...)
                                                    Rzecznik „S” potwierdził gotowość dotrzymania umowy i przyjęcia rozwiązania
                                                    zgodnego z politycznym rozsądkiem, a zarazem prawem. (...) Jan Lityński
                                                    stwierdził, że na listę krajową ludzie głosowali blokowo: tak lub nie. (...)
                                                    Wynika z tego, że (...) wyborcy chcą, by opozycja pozostała opozycją."

                                                    Na drugiej stronie komentarz Jana W. Owsińskiego: "Wszystko się zgadza...
                                                    oprócz urny."

                                                    9 czerwca - "Strona solidarnościowo-opozycyjna rozumiejąc powagę sytuacji,
                                                    która grozi załamaniem zawartych porozumień i procesu reform, postanowiła nie
                                                    zgłaszać sprzeciwu wobec przedstawionej propozycji..." Po tym obiedzie na
                                                    stronie pierwszej, ostra musztarda na siódmej - tekst „Stół i życie” Andrzeja
                                                    Szczypiorskiego: "Zapewnienia Geremka i Onyszkiewicza w kwestii listy krajowej
                                                    świadczą o elegancji i dobrej woli, ale zbyt wiele takiego Wersalu może okazać
                                                    się nadużyciem zaufania milionów ludzi. Ostatecznie władza zdecydowała się na
                                                    takie wybory. Rakowski i Ciosek to nie są małe dzieci, partia świadomie podjęła
                                                    polityczne ryzyko. Za to należy się jej uznanie, ale jest jak jest. Sytuacja
                                                    zaczyna być komiczna, gdy widzę w telewizji pogodnego premiera i szalenie
                                                    zafrasowanego Onyszkiewicza. (...) Jak na razie koalicja rządowa zachowuje się
                                                    godnie, nasza czołówka natomiast robi wrażenie, jakby żałowała, że sukces
                                                    okazał się tak wielki. Dość żałosne, dość komiczne, dość głupie. (...) Obie
                                                    strony uczynią rzecz bardzo głupią i bardzo ryzykowną, jeśli zlekceważą
                                                    społeczeństwo i tak będą interpretować wyniki wyborów, żeby koniecznie pasowały
                                                    do ustaleń Stołu."

                                                    15 czerwca - Na 5 stronie artykuł Wiktora Woroszylskiego „Pozwólcie nam się
                                                    cieszyć”:

                                                    "Kochani Przywódcy „Solidarności”, dlaczego nie cieszycie się z nami i nam
                                                    nie pozwalacie się cieszyć, kiedy mamy powody? Wiecie przecież jak rzadko - my,
                                                    społeczeństwo powojennej Polski - miewaliśmy je w przeszłości, o ile częściej
                                                    zgrzytaliśmy zębami z bezsilności, upokorzenia, poczucia klęski. Jak trudno
                                                    było o wiarę, że jesteśmy w ogóle zdolni do zwycięstw. Jak wiele narosło
                                                    zniechęcenia, smutku, drętwoty, a wreszcie - u niejednego - przemożnej chęci
                                                    indywidualnego wydobycia się z pułapki, wyzwolenia się na własną rękę z
                                                    polskiego zbiorowego nieszczęścia. (...) To, co zaszło - to błysk prawdy,
                                                    dobrej, krzepiącej prawdy o narodzie, który wytrzymał ciśnienie złych lat, nie
                                                    uległ, nie skarlał wewnętrznie, nie utracił swojej tożsamości i siły witalnej,
                                                    a gdy nastąpił ów błysk w jego jasnym świetle, okazał sobie i innym oblicze
                                                    społeczności dojrzałej i zdeterminowanej... (...) Dlaczego więc nie cieszycie
                                                    się teraz z nami i nam nie pozwalacie się cieszyć, i w publicznych
                                                    wypowiedziach niektórych z Was pobrzmiewa jakby wyrzut, że zachowując się jak
                                                    ludzie wolni, jak normalni wyborcy w normalnym świecie, wybierając kogo
                                                    chcieliśmy wybrać i skreślając, kogo chcieliśmy skreślić, postąpiliśmy
                                                    nierozważnie? (...)

                                                    Mniejsza o przypuszczenia. Obecnie istotne jest, że demonstrowane przez Was
                                                    zakłopotanie, którym jakbyście się starali i nas zarazić, i powściągnąć naszą
                                                    radość z sukcesu, nasz - tak jest - triumf, nasze poczucie święta po ponurym i
                                                    długim poście, że zakłopotanie to stwarza pozór, iż najbardziej liczy się dla
                                                    Was kameralna gra z partnerami przy takim czy innym stole i uważnie studiując
                                                    wyraz ich twarzy, nas darzycie z rzadka roztargnionym spojrzeniem...

                                                    Taki pozór - nie każdy zaś jest, jak ja, przekonany, że to tylko pozór -
                                                    budzi rozżalenie i zniechęcenie, podcina ludziom skrzydła (tak potrzebne
                                                    dzisiaj do wzbicia się nad szarą płaszczyznę tego, co trwa jeszcze) i po czymś,
                                                    co przez chwilę było niesłychanym zwycięstwem, pozostawia przykry osad
                                                    kolejnego - który to już raz - niespełnienia."

                                                    15 czerwca - Na stronie trzeciej list Bernarda Nowaka: "Nadeszła w końcu
                                                    upragniona od półwiecza zmiana warty i następni mistrzowie nowomowy tudzież
                                                    kandydaci na czynowników Ministerstwa Prawdy i Miłości opanowali dzienniki,
                                                    radio i telewizję, by obwieścić wszem i wobec, że "wybory niczego nie zmieniły,
                                                    bo zmienić nie mogły" lub nakłonić do przepastnej refleksji nad
                                                    postępowaniem "opozycj
                                                  • Gość: kotwicz Re: Ewentualnie GW ;) IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 13.04.05, 23:49
                                                    "15 czerwca - Na 5 stronie artykuł Wiktora Woroszylskiego „Pozwólcie nam się
                                                    cieszyć”:

                                                    "Kochani Przywódcy „Solidarności”, dlaczego nie cieszycie się z nami i nam
                                                    nie pozwalacie się cieszyć, kiedy mamy powody? Wiecie przecież jak rzadko - my,
                                                    społeczeństwo powojennej Polski - miewaliśmy je w przeszłości, o ile częściej
                                                    zgrzytaliśmy zębami z bezsilności, upokorzenia, poczucia klęski. Jak trudno
                                                    było o wiarę, że jesteśmy w ogóle zdolni do zwycięstw. Jak wiele narosło
                                                    zniechęcenia, smutku, drętwoty, a wreszcie - u niejednego - przemożnej chęci
                                                    indywidualnego wydobycia się z pułapki, wyzwolenia się na własną rękę z
                                                    polskiego zbiorowego nieszczęścia. (...) To, co zaszło - to błysk prawdy,
                                                    dobrej, krzepiącej prawdy o narodzie, który wytrzymał ciśnienie złych lat, nie
                                                    uległ, nie skarlał wewnętrznie, nie utracił swojej tożsamości i siły witalnej,
                                                    a gdy nastąpił ów błysk w jego jasnym świetle, okazał sobie i innym oblicze
                                                    społeczności dojrzałej i zdeterminowanej... (...) Dlaczego więc nie cieszycie
                                                    się teraz z nami i nam nie pozwalacie się cieszyć, i w publicznych
                                                    wypowiedziach niektórych z Was pobrzmiewa jakby wyrzut, że zachowując się jak
                                                    ludzie wolni, jak normalni wyborcy w normalnym świecie, wybierając kogo
                                                    chcieliśmy wybrać i skreślając, kogo chcieliśmy skreślić, postąpiliśmy
                                                    nierozważnie? (...)

                                                    Mniejsza o przypuszczenia. Obecnie istotne jest, że demonstrowane przez Was
                                                    zakłopotanie, którym jakbyście się starali i nas zarazić, i powściągnąć naszą
                                                    radość z sukcesu, nasz - tak jest - triumf, nasze poczucie święta po ponurym i
                                                    długim poście, że zakłopotanie to stwarza pozór, iż najbardziej liczy się dla
                                                    Was kameralna gra z partnerami przy takim czy innym stole i uważnie studiując
                                                    wyraz ich twarzy, nas darzycie z rzadka roztargnionym spojrzeniem...

                                                    Taki pozór - nie każdy zaś jest, jak ja, przekonany, że to tylko pozór -
                                                    budzi rozżalenie i zniechęcenie, podcina ludziom skrzydła (tak potrzebne
                                                    dzisiaj do wzbicia się nad szarą płaszczyznę tego, co trwa jeszcze) i po czymś,
                                                    co przez chwilę było niesłychanym zwycięstwem, pozostawia przykry osad
                                                    kolejnego - który to już raz - niespełnienia."

                                                    15 czerwca - Na stronie trzeciej list Bernarda Nowaka: "Nadeszła w końcu
                                                    upragniona od półwiecza zmiana warty i następni mistrzowie nowomowy tudzież
                                                    kandydaci na czynowników Ministerstwa Prawdy i Miłości opanowali dzienniki,
                                                    radio i telewizję, by obwieścić wszem i wobec, że "wybory niczego nie zmieniły,
                                                    bo zmienić nie mogły" lub nakłonić do przepastnej refleksji nad
                                                    postępowaniem "opozycji, która ma większość." Rekord rozbrajającej mądrości i
                                                    taktu wobec wyborców bije jednak naczelny Michnik, który - czujny wobec
                                                    kontrrewolucji - ostrzega przed "strzałami i śmiertelnymi ofiarami w Tbilisi i
                                                    Pekinie" oraz przypomina mającym złudzenia, że "nie zmieniło się przecież
                                                    polskie położenie geopolityczne", ani "nie zmienili się dysponenci aparatu
                                                    przemocy. (...)"

                                                    Skoro o podziękowaniach, to - seryjnie - oddaję, co cesarskie panu
                                                    Borusewiczowi za to, że raczył ostrzec mnie przed możliwością "narodzenia się
                                                    kompleksu oblężonego Kabulu" i zasugerować wycieczkę na plac Niebiańskiego
                                                    Spokoju. To krzepiące patrzeć i słyszeć jak po społu z Tumanowiczem (cóż za
                                                    świetna, antykryzysowa koalicja) pacyfikujecie naród głupi i skłonny do
                                                    wszczynania buntu za byle co. (...) Wiem, że robicie to nie ze strachu, lecz z
                                                    poczucia odpowiedzialności za Polskę (oraz Chiny, Rosję, Afganistan, Koreę,
                                                    Węgry, Czechosłowację...) i współczuję Wam dźwigającym na ramionach brzemię
                                                    połowy świata. (...)

                                                    Żeby było jasne; nawet dla profesorów i doradców: nie chcę krwi. Ani nawet
                                                    satysfakcji za półwieczne poniżenia. Uważam jednak, że nie macie prawa odbierać
                                                    mi tej - także przeze mnie wywalczonej chwili prawdy i godziny godności. (...)
                                                    Nie po to po raz pierwszy w życiu zdecydowałem się pójść głosować, żebyście nad
                                                    moją głowa urządzili się teraz z moim okupantem. Nie dorośliście do sytuacji
                                                    chłopcy."

                                                    Nad tym listem tekst Tomasza Jastruna „Nasze dzieci”: "Po wystąpieniu
                                                    Wałęsy, który mówił, że nie będzie skreślał z listy krajowej, mój syn
                                                    krzyknął: - Orany, on przyfasolił całej naszej akcji! (...) Prawdziwy kłopot
                                                    był po wyborach, gdy prof. Geremek lekką ręką zwrócił koalicji miejsca
                                                    skreślone zbiorową ręką wyborców. Próbowałem mu to jakoś wytłumaczyć, ale nie
                                                    szło mi. Nie skażona PRL-em głowa wydawała się odporna na argumenty. Dopytywał
                                                    się potem, czy wybory w Solidarności będą też takie dziwne, że nie do pojęcia.
                                                    Odparłem, że nie - ale wątłym głosem.

                                                    A w myślach jak ręce do modlitwy złożyłem nadzieję - oby, kiedy będzie
                                                    dorosły, nie będzie musiał swemu dziecku tłumaczyć, czemu dwa + dwa = pięć." Na
                                                    stronie piątej tekst Jacka Bocheńskiego, Może i trzeba, ale chodzi o
                                                    sposób: "Wbrew woli wyborców, którzy odrzucili 33 ludzi władzy z listy
                                                    krajowej, zostanie 33 jakichś ludzi władzy tak czy owak wciągniętych za uszy do
                                                    Sejmu ze względu na: ostrożność, stan nerwowy władzy, Związek Radziecki,
                                                    nieobliczalny beton, masakrę w Chinach, zachodnią pomoc gospodarczą, a także
                                                    iluś tam innych względów, o których nie wiem.

                                                    (...) Mimo to nie podoba mi się coś nadal. Nie podoba mi się sposób
                                                    publicznego objaśnienia sprawy. A mianowicie nie podobają mi się różne kolejne
                                                    oświadczenia: że partnerom rządowym dotrzyma się słowa (czy- jego? wyborców nie
                                                    było przy Okrągłym Stole), że wszystko stało się przez pomyłkę, wreszcie, że w
                                                    Sejmie potrzeba reformatorów ze strony rządowej (a nie wystarcza w rządzie?)."

                                                    7 lipca - Duży artykuł Jana Nowaka-Jeziorańskiego „U progu IV
                                                    Rzeczypospolitej”. Obok sprawozdanie Ewy Milewicz „Czy zadusimy się
                                                    demokracją?” o obradach OKP. "Włodzimierz Bojarski zaproponował, aby Klub
                                                    Udzielił poparcia takiemu kandydatowi strony koalicyjnej, który odetnie się od
                                                    stalinizmu i potępi wprowadzenie stanu wojennego."

                                                    19 lipca - W rubryce „Cytat dnia” Michał Bakunin: "Gdy zabrzmią te dwa
                                                    słowa - „racja stanu” - natychmiast wszystko milknie, wszystko znika:
                                                    uczciwość, honor, sprawiedliwość, prawo, a wraz z nim logika i zdrowy rozsądek;
                                                    czarne staje się białym, białe - czarnym, to co potworne - tym co ludzkie, a
                                                    najpodlejsze wiarołomstwa, najokrutniejsze zbrodnie zyskują rangę czynów
                                                    chwalebnych."

                                                    1 sierpnia - Rząd urynkawia ceny żywności. KKW „S” pisze: "Rząd całkowicie
                                                    nie przygotował tej operacji, zaś jej wprowadzenie stanie się tylko pozorem
                                                    urynkowienia. (...)"

                                                    W komentarzu St. Bratkowski pisze, że autorem i promotorem, który
                                                    przeforsował cały pomysł jest Rakowski - od wczoraj pierwszy sekretarz KC PZPR -
                                                    wbrew Komisji Społeczno-Gospodarczej KC. Ocenia wzrost cen na kilkanaście
                                                    procent.

                                                    5 sierpień - Informacja o tym, że w Katowicach trwa akcja zbierania
                                                    podpisów pod wnioskiem o odebranie mandatu senatorskiego Andrzejowi
                                                    Wielowieyskiemu, który głosował za wyborem Jaruzelskiego na prezydenta. Jerzy
                                                    Modlinger potępia tę akcję i przypomina, że przy Okrągłym Stole „Solidarność”
                                                    opowiedziała się przeciw możliwości odwoływania posłów i taki zapis wszedł do
                                                    ordynacji wyborczej.

                                                    W dwa miesiące od wyborów Grzegorz Lindenberg komentuje dotychczasowe
                                                    osiągnięcia ekipy "Solidarności" i jej przywódców: "Ich prezydent, ich premier,
                                                    nasze ucho od śledzia - po cenie rynkowej."

                                                    10 sierpień - Aleksander Hauke-Ligowski pisze do Adama Michnika: "Byłbym
                                                    wdzięczny, gdybyś mi przy okazji wskazał, gdzie i kiedy była III
                                                    Rzeczypospolita. Już ze trzy razy czytałem zapowiedź w „Gazecie” nadchodzącej
                                                    Czwartej i nie mogę się ich doliczyć. Jeśli ktoś uważa, że Trzecia to peerel,
                                                    to niech do pocztu królow polskich włączy Fryderyka Augusta Sasa i Romanowych -
                                                    Aleksandra i Mikołaja."

                                                    15 sierpień - W dziale „Warto przec
                                                  • Gość: kotwicz Re: Ewentualnie GW ;) IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 13.04.05, 23:50
                                                    " 15 sierpień - W dziale „Warto przeczytać” Anna Bojarska streszcza tekst
                                                    Alaina Besançona, którego najważniejsze zdanie brzmi: "Gdyby Wałęsy nie było,
                                                    to rząd polski musiałby go wymyśleć." I dalej: "Gdybym był Polakiem, to ze
                                                    smutkiem sięgnąłbym po historię Targowicy." Autorka komentuje: "Ten tekst
                                                    Besançona, uważanego przez wielu za najwybitniejszego współczesnego politologa
                                                    i najlepszego znawcę problemów Bloku, warto przemyśleć. Niechętnie czyta się
                                                    takie rzeczy w czas karnawału - ale już jeden karnawał w nastroju błogiego
                                                    samozadowolenia przeżyliśmy."

                                                    17 sierpnia - Wielki artykuł: OKP. ZSL, SD. Obok zdjęcie B. Geremka
                                                    przykładającego ręce do skroni w geście zmęczenia lub przerażenia. Na stronie
                                                    trzeciej Piotr Pacewicz wzywa do budowania partii politycznej. Kiedy powstanie,
                                                    ma stworzyć program i dostarczyć kadr politycznych; a wszystko to dlatego,
                                                    że "elita 'Solidarności' jest stosunkowo nieliczna i dominuje w niej kilkunastu
                                                    działaczy o dużym doświadczeniu i niekwestionowanym autorytecie". Oni to
                                                    oczywiście będą owej partii kierownictwem. Poza nimi dla Pacewicza blisko 40-
                                                    milionowy naród nie ma ludzi godnych zaufania.

                                                    18 sierpnia - Na pierwszej stronie Mazowiecki, a na czwartej Pierre Vodnik,
                                                    późniejszy szef Radia Zet, radzi "Gazecie": "Wciąż nie zdajecie sobie sprawy,
                                                    że dziennik opozycyjny powinien nie tylko relacjonować wydarzenia polityczne,
                                                    ale również je tworzyć."

                                                    21 sierpnia - Wywiad z Mazowieckim, a w numerze m.in. tekst „Galeria
                                                    premierów” - przypominająca poprzednich premierów PRL. Obok Tomasz Sypniewski o
                                                    recepcji historycznego wydarzenia w mediach: "Pierwszy dzień batalii o
                                                    świadomość narodu nawet nie został przegrany; został oddany walkowerem. Jakie
                                                    będą dni następne, nietrudno przewidzieć. Siła przegrana, prawie opozycyjna, w
                                                    dziesiątkach milionów egzemplarzy zaproponuje narodowi swoją wykładnię tego, co
                                                    się stało."

                                                    Zaś na stronie ostatniej Tomasz Kuczborski listem do redaktora naczelnego
                                                    żegna się z "Gazetą": "Boję się, że nie będę umiał sprostać odpowiedzialności
                                                    dziejowej z jednej strony, a potrzebie chwili z drugiej. Wszak jeszcze tydzień
                                                    temu, gdy byliśmy w głębokiej opozycji, na Pana prośbę zmieniałem tytuły
                                                    artykułów na pierwszej kolumnie, by nie urazić tych, którzy dziś znaleźli się w
                                                    pół-opozycji. Podejrzewam, że teraz będzie znacznie gorzej. (...) Szczupłe
                                                    ramy „Gazety” wypełnią akty wyższej i najwyższej rangi, które będziemy
                                                    uzupełniać entuzjastycznymi komentarzami i opatrywać tytułami w rodzaju Epokowa
                                                    decyzja..."

                                                    14 września - Janusz Reiter (późniejszy ambasador Polski w RFN) uczy
                                                    czytelników polityki "realnej": "Jej racje mogą niekiedy popaść w konflikt
                                                    z „sercem”. Sprawa obywateli NRD, uciekających przez Węgry do Republiki
                                                    Federalnej daje już przedsmak takich dylematów. Postawa Węgrów może budzić
                                                    sympatię, jako państwo jednak nie powinniśmy ich ani naśladować, ani głośno
                                                    chwalić."

                                                    31 sierpnia przynosi nam relację z Senackiej Komisji Inicjatyw
                                                    Ustawodawczych, a w niej fragment wystąpienia E. Wendego: "po wojnie de Gaulle
                                                    wydał jednoznaczny dekret: zwalnia się wszystkich sędziów. W ciągu 3-4 dni
                                                    zaczęto dawać nowe angaże."

                                                    6 września - Relacja z wystąpienia Jana Nowaka-Jeziorańskiego w OKP.
                                                    Wytłuszczono fragment: "Jeśli niekomunistycznemu rządowi uda się przekonać
                                                    Moskwę, że nie stanowi zagrożenia dla jej interesów, Polska będzie miała szansę
                                                    na finlandyzację."

                                                    12 września - Lech Wałęsa na konferencji prasowej: "Komuniści nie mogą nam
                                                    w niczym przeszkodzić, natomiast mogą pomóc. Jest wśród nich wielu
                                                    reformatorów."

                                                    21 września - Aleksander Wieczorkowski: "W Sejmie nie ma obecnie opozycji.
                                                    (...) Jeśli zaś uwłaszczenie nomenklatury będzie postępować w takim tempie jak
                                                    dotychczas, to wkrótce komunistę można będzie poznać po tym, że ma na własność
                                                    fabrykę."

                                                    16 października Kazimierz Żórawski pisze w tekście „Odejścia i
                                                    powroty”: "Jednak jedną z najpoważniejszych wątpliwości w podejmowaniu
                                                    niełatwych decyzji o kolejnej zmianie w zawodowym życiu jest często nie do
                                                    końca uświadomione poczucie krzywdy, której uprzejme (tylko uprzejme)
                                                    zaproszenie od pana prezesa Andrzeja Drawicza nie jest w stanie zrekompensować.
                                                    Tym bardziej, że brak widocznych zmian w radiowo-telewizyjnym układzie zdaje
                                                    się być nie tylko lekcją chrześcijańskiego wybaczania bliźnim ich win, ale
                                                    także mimowolną pochwałą oportunizmu i serwilizmu.

                                                    Gdyby owo poczucie krzywdy, zawodu, niesprawiedliwości, dotyczyło jedynie
                                                    wąskiej grupy kilkuset niezweryfikowanych ludzi należących do pewnej elity,
                                                    pisanie o tym miałoby może znamiona megalomanii. Problem wydaje się jednak
                                                    szerszy. Dotyczy on naturalnej potrzeby poczucia sprawiedliwości, która domaga
                                                    się nie tylko naprawienia krzywd, ale też wymierzenia kary. Nie odwetu, lecz
                                                    kary, przynajmniej pozbawienia winnych poczucia bezkarności lub przekonania o
                                                    wyższości serwilizmu i oportunizmu...

                                                    Jest to oczekiwanie powszechne, zawierające w sobie również potrzebę
                                                    przekonania się o autentyczności zachodzących zmian, a więc i gwarancji, że tym
                                                    razem wyrzeczenia i trud nie pójdą na marne."

                                                    4 października - Aleksander Wieczorkowski: "Pomysł, aby piewcy
                                                    dobroczynnego działania pałki na warchołów mieli teraz głosić pochwałę cnót
                                                    ewangelicznych - jest zaiste niesmaczny. (...) Wychowany zostałem w kulturze
                                                    chrześcijańskiej i wysoko sobie cenię miłosierdzie. Uczono mnie jednak, że
                                                    stosować je należy wobec uczciwie i sprawiedliwie osądzonych, a nie zamiast
                                                    wyroku. (...) Tak więc czarownice do zamiatania, a święte krowy do skopków.
                                                    Niech wykażą się mlecznością."

                                                    10 października - Na ostatniej stronie mały tekścik Jana Rogali „Nie
                                                    chcę”: "W rozmowie z członkami Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego nowy prezes
                                                    radia i telewizji Andrzej Drawicz powiedział: „Najważniejszym zadaniem
                                                    długofalowym jest szeroko rozumiana polityka oświatowa. Musimy nasze
                                                    społeczeństwo, straszliwie dewastowane przez ostatnie 40 lat, bardzo rozumnie
                                                    reedukować.”

                                                    Otóż sprzeciwiam się, Panie Prezesie. Nie poddałem się przez te lata
                                                    edukacji obcych, nie chcę aby reedukowali mnie swoi. (...) Oczekuję natomiast,
                                                    i nie tylko ja, dobrego programu o moich, nie tylko codziennych sprawach."

                                                    30 października - Jacek Bocheński, „Twarze”: "Wśród wielu rzeczy, o jakich
                                                    sobie ludzie z cicha marzyli przez lata, była jedna niby drobna ale bardzo
                                                    ważna: żeby pewnego dnia z ekranów telewizyjnych zniknęły twarze, które im
                                                    doszczętnie obrzydły. Żeby już nie trzaskały dziobem, nie łgały, nie dąsały
                                                    się, nie mizdrzyły i nie obrażały ludzi. Żeby już nic nie obwieszczały, ani w
                                                    swoim imieniu ani w czyimś. Żeby raz wreszcie ich twarzy nie było.

                                                    Niestety. Do wielu rozczarowań, jakich Polacy obecnie doznają, dołączyło
                                                    jeszcze jedno, całkiem niekonieczne. Paskudne twarze mają zostać w telewizji i
                                                    nadal grać ludziom na nerwach.

                                                    Nowy prezes Radiokomitetu uzasadnił to głównie argumentem, że trzeba
                                                    przezwyciężyć tę antypatię. (...) Toteż za jego prezesury nikogo z pracy usuwać
                                                    się nie będzie.

                                                    Stanowiska tego bronił przed ostrą krytyką posłów i senatorów OKP. W
                                                    polemicznym ferworze wykrzyknął: „A my jakie mamy twarze? Czy nieskazitelne?” I
                                                    potoczył surowym wzrokiem po senatorskich głowach, które dzisiaj są stare i
                                                    siwe, ale kiedyś były młode i zielone. A czasem też trochę czerwone. (...) A
                                                    jeśli na jakieś gwiazdy widz nie może patrzeć, to czy one nadal mogą być
                                                    gwiazdami?"

                                                    14 listopada - Na drugiej stronie tekst Gustawa Holoubka: "Uczestniczyłem w
                                                    uroczystościach rocznicowych 11 Listopada w Sanoku. Kościół farny nabity po
                                                    brzegi. Przed i wokół kościoła tłum ludzi. Dwie orkiestry dęte, jedna na
                                                    zewnątrz, druga wewnątrz kościoła, organy, piękne kazanie k
                                                  • Gość: kotwicz Re: Ewentualnie GW ;) IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 13.04.05, 23:52
                                                    " 14 listopada - Na drugiej stronie tekst Gustawa Holoubka: "Uczestniczyłem w
                                                    uroczystościach rocznicowych 11 Listopada w Sanoku. Kościół farny nabity po
                                                    brzegi. Przed i wokół kościoła tłum ludzi. Dwie orkiestry dęte, jedna na
                                                    zewnątrz, druga wewnątrz kościoła, organy, piękne kazanie księdza prałata, apel
                                                    poległych od Napoleona po Katyń. Na koniec Boże coś Polskę z „Ojczyznę wolną
                                                    pobłogosław Panie”- zdawało się, że rozwali ściany świątyni. I łzy, łzy setek
                                                    ludzi. Po tym przemarsz pod pomnik Kościuszki i na cmentarz, z zapalonymi
                                                    świecami, w ciszy.

                                                    Pewnie tak się odbywało w wielu miejscach Polski - ale tam na południu,
                                                    trochę zapomnianym, w tej niedawnej wschodniej Galicji, było coś, co zajaśniało
                                                    czymś nieskazitelnym; nie zepsutym przez niedawny czas: co można już tylko
                                                    wyczytać ze strof Kochanowskiego, czy z Sienkiewicza. Co by tu zrobić -
                                                    pomyślałem - żeby wykorzystać tę niezwykłą potęgę zawartą w tradycji: żeby siłę
                                                    i uczciwość tych ludzi spożytkować na nasz czas, czas powtórnie odzyskanej
                                                    wolności."

                                                    1 grudnia - Na s. 5 Marcin Kula w liście do redakcji daje odpór reakcyjnej
                                                    propagandzie i wstecznej ideologii Zachodu - który to list redakcja zamieszcza
                                                    jako pierwszy i bez komentarza: "Ze zdumieniem przeczytałem informację, jakoby
                                                    Wałęsa powiedział w Caracas, że „Ameryka Łacińska podobnie_jak Polska musi
                                                    przejść od gospodarki zdominowanej przez państwo do gospodarki rynkowej opartej
                                                    o prawo własności prywatnej, bo tylko ten model ekonomiczny zdał egzamin.”

                                                    Skutki nieograniczonego funkcjonowania gospodarki rynkowej w Ameryce
                                                    Łacińskiej są dla ogromnych mas ludności co najmniej równie fatalne jak skutki
                                                    charakterystycznego dla realnego socjalizmu wszechogarniającego planowania w
                                                    Polsce. Znakomita większość ruchów protestu w tym regionie świata zawsze
                                                    występowała za zwiększeniem stopnia interwencji państwa w mechanizm rynkowy.
                                                    Występowała również przeciw zalecającym liberalizm ekonomiczny misjom
                                                    gospodarczym USA, nie bez racji widząc w owym liberalizmie drogę do
                                                    eksploatacji kraju oraz mas pracujących."

                                                    Na s. 4 list Moniki Płatek: ,,5 grudnia wieczorem poinformowano nas, że nie
                                                    możemy obejrzeć filmu Kieślowskiego „Krótki dzień pracy”, bo nieaktualny. I tak
                                                    na życzenie reżysera i współautorki scenariusza Pani Haliny Krall emisję filmu
                                                    wstrzymano.

                                                    Dostojny laureat wielu nagród Pan Kieślowski i wybitna pisarka Pani Krall
                                                    nie przekonują mnie pomimo swoich tytułów i niewątpliwych zasług, że wiedzą
                                                    lepiej ode mnie, co powinnam oglądać, a czego nie. Dawniej ponoć dbano o nasze
                                                    morale i kręgosłup polityczny, dziś - o aktualność i nasz gust."

                                                    13 grudnia - W rocznicę stanu wojennego wielka fotografia Generała i
                                                    zapowiedź wywiadu z nim. Obok tekst K.Ś.: "Dziś po ośmiu latach, można
                                                    spokojniej bo z dystansu i w odmiennej sytuacji politycznej, mówić o racjach
                                                    obu obozów."

                                                    18 grudnia - Na całej rozkładówce rozmowa Heleny Łuczywo i Adama Michnika z
                                                    W. Jaruzelskim, "W ten sposób użyczamy naszych łamów racjom, z którymi całe
                                                    lata walczyliśmy ... Uważamy jednak, że te racje trzeba znać." Albowiem przez
                                                    poprzednie 9 lat p. J. był od środków przekazu odcięty ... narzuca się wniosek
                                                    czytelnikowi z Malediwów .

                                                    15 grudnia - List Wery Kamenz: "Wgapiając się w telewizor - a było to 13
                                                    grudnia - co i raz przecierałam oczy, Co się dzieje, co jest grane, który to
                                                    mamy rok? Czyja to telewizja - nasza czy wasza i kto w końcu jest nasz. Wszyscy
                                                    na wyprzódki - Dziennik, p. Niezabitowska, uczestnicy „Osiem lat później”,
                                                    przekonywali mnie, że stan wojenny był, w gruncie rzeczy.., chyba konieczny. A
                                                    Lech Wałęsa próbował mi wmówić, że nie mam prawa do oceny generała z 13
                                                    grudnia, że to przywilej historyków. Sumując - czyżby nasi przywódcy uznali, że
                                                    osiem lat temu słusznie zostali wtrąceni do więzień jako ci,
                                                    którzy „doprowadzili Ojczyznę na skraj przepaści”?"

                                                    Tekst Tomasza Sobolewskiego „O nienawiści”: "Zdumiał mnie ton omówienia
                                                    w „Gazecie” dokumentu Ireneusza Englera „Memento grudniowe”. Film ten,
                                                    nakręcony osiem lat temu, przynoszący unikalne relacje z wypadków w Gdańsku i
                                                    Gdyni w 1970 roku, został umieszczony w kontekście „pojednania”. Autor wytyka
                                                    świadkom zbrodni „żądzę odwetu”, (.,,) Nie o pojednanie chodzi, ale o
                                                    świadectwo prawdy. Ci, co wydali wtedy rozkaz strzelania do bezbronnych ludzi
                                                    idących do pracy, śpią od 18 lat spokojnie zasłaniając się „racją stanu”. Niech
                                                    ich dosięgnie, choćby z ekranu, głos ofiar. Słuchając opowieści kobiety
                                                    szukającej syna na miejscu rzezi w Gdyni, trudno nie wspomnieć „Dziadów” i
                                                    Rollinsonowej stojącej przed Senatorem. Ona ma prawo do nienawiści. Ale nie ma
                                                    już na nią siły. W pewnych sytuacjach nienawiść jest czymś zbyt małym,
                                                    niewystarczającym..."

                                                    4 stycznia 1990 - Na ostatniej stronie znajdujemy tekst Andrzeja
                                                    Wernera „Dziękujemy za stan wojenny”: "W tych dniach rocznicowych wielką
                                                    karierę zrobił dumny slogan: „nie były to lata utracone”. Mowa oczywiście o
                                                    latach 1982-89, określanych ryczałtem i z rozpędu jako lata stanu wojennego.
                                                    Słusznie zresztą. (...) Pamiętać jednak trzeba, że jest to bilans - im bardziej
                                                    oficjalny, tym bardziej zobowiązujący. I że ten radosny szczebiot wyrasta z
                                                    jakiejś obłędnej dialektyki, w której każdy „etap” był konieczny, przez
                                                    wszystko trzeba było przejść, nawet przez ogień - aby dojść do upragnionego
                                                    brzegu. Niedługo będziemy pisali adresy dziękczynienia za to, że stworzono nam
                                                    warunki, w których nasz opór mógł się hartować, że ofiarowano nam czas do
                                                    namysłu, zrozumienia dziejów i własnego w nich miejsca.

                                                    W całej powodzi artykułów rocznicowych stan wojenny traktowany jest w
                                                    sposób dość abstrakcyjny, wyrwany z czasu, jednorazowy, A przecież to nie tylko
                                                    pierwszy akt przemocy, lecz przewlekły i w dużej mierze skuteczny proces
                                                    niszczenia wszystkiego: gospodarki, kultury, środowiska naturalnego i
                                                    środowiska ludzkiego. Rozkłada się on na tysiące i setki tysięcy działań
                                                    zbrodniczych. (...) Nie należy o nich mówić, bo przecież „nie polujemy na
                                                    czarownice”. (...) Stan wojenny się zakończył, ale skutki tych wszystkich
                                                    działań trwają i będą trwały.

                                                    To nie uczucia chrześcijańskie powodują przesłodzenie bilansu stanu
                                                    wojennego i całej dzisiejszej rzeczywistości. To mania politykowania, która od
                                                    pewnego czasu ogarnęła Polaków. Ciągle boimy się kogoś urazić.., (...) a to
                                                    oznacza gęstą sieć przemilczeń, kłamstw i kłamstewek, głęboką nieautentyczność
                                                    tego życia."

                                                    8 stycznia - Pojawia się - na drugiej stronie - „Telefoniczna opinia
                                                    publiczna” [TOP].

                                                    9 stycznia - Na ósmej stronie wspomnienie Andrzeja Wernera o Tadeuszu
                                                    Łepkowskim i cytat z ostatniej pracy profesora: "Aż dziw bierze jak szybko i
                                                    łatwo „aktyw solidarnościowy” przeskoczył od „dawania świadectwa” do „robienia
                                                    polityki”."

                                                    11 stycznia TOP relacjonuje prośbę jednej z czytelniczek, by sprawdzić czy
                                                    to prawda, że p, Jaruzelska jest pośrednio współwłaścicielką Domów
                                                    Centrum. „Gazeta” - oburzona - odmawia.

                                                    17 stycznia - Na s. 2 - kategoryczny protest KC PZPR przeciw pikietom NZS
                                                    przed budynkami komitetów wojewódzkich i okupacji niektórych przez NZS.

                                                    18 stycznia
                                                    - Na s.3 Jerzy Jachowicz zastanawia się „Gdzie pracuje
                                                    Tumanowicz?”: "W „Trybunie Ludu” zastępca naczelnego Jerzy Bielecki oświadczył,
                                                    że red. Tumanowicz nie pracuje w „TL”.”
                                                    Natomiast prezes RTV Andrzej Drawicz potwierdził, że 1 stycznia podpisał
                                                    nominację Tumanowicza. Pytany przez "Gazetę", czym uzasadnia tę decyzję,
                                                    odpowiedział: "Wiem, że red. Tumanowicz nie może się znajdować blisko wizji,
                                                    ponieważ nie jest akc
                                                  • Gość: kotwicz Re: Ewentualnie GW ;) IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 13.04.05, 23:53
                                                    " 18 stycznia
                                                    - Na s.3 Jerzy Jachowicz zastanawia się „Gdzie pracuje
                                                    Tumanowicz?”: "W „Trybunie Ludu” zastępca naczelnego Jerzy Bielecki oświadczył,
                                                    że red. Tumanowicz nie pracuje w „TL”.”
                                                    Natomiast prezes RTV Andrzej Drawicz potwierdził, że 1 stycznia podpisał
                                                    nominację Tumanowicza. Pytany przez "Gazetę", czym uzasadnia tę decyzję,
                                                    odpowiedział: "Wiem, że red. Tumanowicz nie może się znajdować blisko wizji,
                                                    ponieważ nie jest akceptowany przez odbiorców. Zna się jednak na organizacji
                                                    pracy w TV. Został skierowany na miejsce, gdzie nie będzie miał żadnego
                                                    merytorycznego wpływu. (...)"

                                                    I jeszcze tekst J. Lindenberga na ostatniej stronie: "Od kilku tygodni
                                                    wybitni aktorzy, nie bacząc na wysokie koszty; czasu antenowego przekonują
                                                    mnie, że jestem wreszcie we własnym domu. I mają rację. Przecież wszystkie
                                                    warunki, by czuć się gospodarzami w naszym kraju są już spełnione. A
                                                    mianowicie:

                                                    1. Nie należymy już do Układu Warszawskiego i Rady Wzajemnej Niemocy
                                                    Gospodarczej (czy jak się ta instytucja nazywa), a obce wojska dawno opuściły
                                                    nasz kraj.

                                                    2. Na czele państwa stoi prezydent cieszący się powszechnym poparciem i
                                                    kojarzący się wyłącznie z najchlubniejszymi kartami naszej historii.

                                                    3. Sejm został wybrany w sposób demokratyczny i w pełni reprezentuje wolę
                                                    Narodu.

                                                    4. PZPR nie tylko nie przestała istnieć, ale rozliczyła się uczciwie ze
                                                    swej 45-letniej działalności, zwróciła zagrabiony majątek narodowy i prywatny:
                                                    nawet jeśli stał się już własnością zasłużonych towarzyszy.

                                                    5. W tysiącach miast, miasteczek nie rządzą już nomenklaturowe mafie lecz
                                                    uczciwi przedstawiciele lokalnej społeczności...

                                                    6. MSW i MON znalazły się wreszcie pod kontrolą społeczną. SB została
                                                    rozwiązana, a milicja i prokuratura uległy daleko idącej reorganizacji.
                                                    Ujawniono wszystkie przypadki łamania prawa przez te organa w ostatnich latach
                                                    (...) wykryto i ukarano sprawców kilkudziesięciu morderstw politycznych.

                                                    7. Prasa, radio i telewizja pozbyły się dziennikarzy skompromitowanych
                                                    długoletnią dyspozycyjnością wobec byłego reżimu. Nikt mi już nie robi wody z
                                                    mózgu, a zamiast propagandy mamy wyłącznie rzetelną informację.

                                                    8. Skasowano cenzurę.

                                                    9. Rząd zlikwidował monopole w przemyśle i rolnictwie oraz przedstawił
                                                    spójny program szybkiej reprywatyzacji gospodarki..."

                                                    Na s. 3 Ernest Skalski stanowczo przestrzega atakujących komitety partyjne,
                                                    że te "prowokacje" nie będą tolerowane.

                                                    25 stycznia - Anna Bikont informuje o rządowym projekcie "cenzury
                                                    demokratycznej": przewidywał on "przekazywanie dwóch wydrukowanych egzemplarzy
                                                    gazet prokuratorowi, który mógł wstrzymać rozpowszechnianie, po czym sprawa
                                                    miała trafić do sądu. (...) Projektowi rządowemu przyświecała myśl wyrażona
                                                    przez jego autora, podsekretarza stanu Jerzego Ciemniewskiego: ”trzeba
                                                    zabezpieczyć państwo przed przestępstwami prasy."

                                                    26 stycznia - Tytuł z pierwszej strony: „SB zaciera ślady”. Niżej Witold
                                                    Pasek informuje: "Późnym popołudniem 20 stycznia w niewielkim lasku Łubianka k.
                                                    Starachowic zatrzymała się szara Lada (nr rej. KEI 3499), z której wysiadło
                                                    czterech mężczyzn. W chwilę potem zapłonęło ognisko...

                                                    Następnego dnia na miejscu zjawili się przedstawiciele starachowickiej
                                                    Solidarności. W sporej stercie popiołu zamaskowanej starannie gałęziami
                                                    znaleziono m.in. nadpalone dokumenty sygnowane pieczątkami Służby
                                                    Bezpieczeństwa. (...) Wśród zachowanych akt najciekawsze wydają się te, które
                                                    dotyczą werbowanych przez SB agentów. (...)

                                                    Trzy dni przed spaleniem części archiwum, podczas spotkania w
                                                    Starachowicach pos. Jerzy Karpacz, szef SB, stwierdził, iż wszelkie dokumenty w
                                                    podległych mu jednostkach są archiwizowane zgodnie z obowiązującymi przepisami.

                                                    Do nadzwyczajnej komisji sejmowej powołanej do zbadania działalności MSW
                                                    wpłynęło w ostatnim czasie kilkadziesiąt sygnałów o niszczeniu przez SB
                                                    dokumentów i archiwów."

                                                    Na s. 2 informacja o tym, że autorzy projektu ustawy o przejęciu majątku
                                                    PZPR wycofali go - na razie - po tym jak poprzedniego dnia z inicjatorem
                                                    projektu Stefanem Niesiołowskim rozmawiał premier Mazowiecki. "Ważne jest -
                                                    powiedział minister Hall - w jakim stylu odzyskamy ten majątek."

                                                    27 stycznia - Na s. 8 i 9 rozmowa z psychologami z Laboratorium
                                                    Psychoedukacji. Mówi Zofia Milska-Wrzosińska: "Oficjalne przesłanie - „nie
                                                    będziemy się rozliczać” - pozostaje w konflikcie z poczuciem krzywdy. Większość
                                                    Polaków żyje z poczuciem zmarnowanych lat, niezrealizowania się (...). A tu
                                                    proponuje się im, by byli wielkoduszni wobec ludzi, którzy wciąż jeszcze są od
                                                    nich w lepszej sytuacji, w dodatku osiągniętej ich kosztem. (...) W
                                                    możliwościach zwykłego człowieka prawie nic się nie zmieniło; nie doznał on
                                                    choćby takiego zadośćuczynienia, by parę osób w jego najbliższym otoczeniu
                                                    zostało rozliczonych. Zadośćuczynienie ludzkiej krzywdzie wcale nie musi
                                                    rozpętywać morza nienawiści: złudzeniem jest, że jeśli się tych aktów
                                                    sprawiedliwości nie dokona, nienawiści nie będzie. Będzie, tylko znacznie mniej
                                                    kontrolowana."

                                                    Wojciech Eichelberger: "Dla większości ludzi taki stan oznacza deprecjację
                                                    ważnych wartości. Żadna znacząca satysfakcja nie została dana tym, którzy
                                                    kłamstwu i przemocy naprawdę się opierali..."

                                                    Zofia Milska-Wrzosińska: "Wielu ludzi, by nie doświadczyć nadmiernej
                                                    złości, gniewu, frustracji - musiało zobojętnieć, zamrozić się. Ale nie da się
                                                    tego zrobić selektywnie: zobojętnieć na głupiego szefa czy zatrute powietrze, a
                                                    pozostać otwartym na radość, miłość, konstruktywną walkę... Achmatowa mówiła
                                                    kiedyś o dwóch Rosjach, które będą musiały spojrzeć sobie w oczy: ta, która
                                                    siedziała w obozach i ta, która do obozów wsadzała. U nas usiłuje się tego
                                                    spojrzenia sobie w oczy uniknąć."

                                                    29 stycznia - Rubryka „Telefoniczna Opinia Publiczna”. Jak pisze redagujący
                                                    ją redaktor, ludzie dzwonili prawie wyłącznie po to, by wyrazić swoje oburzenie
                                                    na oddalenie przez Sejm uchwały o przejęciu majątku PZPR przez Skarb Państwa.
                                                    Warto zacytować jedną z opinii protestującej przeciw oficjalnym tłumaczeniom
                                                    władz: "Minister Hall kłamie, twierdząc, że wykupywanie cegiełek na Dom Partii
                                                    nie było przymusowe. Ludzie dostawali taką cegiełkę przy wypłacie i wiadomo,
                                                    jakie mieliby nieprzyjemności, gdyby próbowali protestować."

                                                    Na stronie ostatniej tekst Włodzimierza Kalickiego: "O tropieniu i
                                                    ujawnianiu sprawców stalinowskich zbrodni mówią dziś niemal wszyscy. Lista
                                                    ostatnio ujawnionych z imienia i nazwiska stalinowskich zbrodniarzy jest jednak
                                                    śmiesznie krótka. Winni milczą, świadkowie wymierają lub zawodzi ich pamięć.
                                                    Prócz tych technicznych przeszkód jest także przeszkoda natury zasadniczej. Oto
                                                    jak się wydaje, żadnemu z wpływowych czynników sceny publicznej tak naprawdę na
                                                    szybkim ujawnieniu tamtych nazwisk nie zależy."

                                                    31 stycznia 1990 roku wyszedł 193 numer "Gazety Wyborczej". Na górze 1
                                                    strony wielki tytuł: „Palenie w majestacie prawa”. Pod nim relacja z
                                                    konferencji prasowej zorganizowanej przez MSW.

                                                    "Bezpośrednią przyczyną - poinformowano oficjalnie - był artykuł Witolda
                                                    Paska „SB zaciera ślady”. (...) Resort spraw wewnętrznych pozostał głuchy na
                                                    apel OKP z 26 I o natychmiastowe zabezpieczenie materiałów będących w
                                                    posiadaniu Służby Bezpieczeństwa i zamierza nadal niszczyć dokumentację ze
                                                    swojej działalności, w tym także akta z okresu stanu wojennego.

                                                    Jakie dokumenty będą niszczone, tego nikt nie wie, ponieważ decydują o tym
                                                    sami pracownicy MSW. Służby resortowe rozstrzygają, które dokumenty znajdą się
                                                    w archiwum, a które pójdą na przemiał. (...) Dyrektor Centralnego Archiwum MSW
                                                    Kazimierz Piotrowski powiedział (...), że niszczone są przede wszystkim akta
                                                    należące do depart
                                                  • Gość: kotwicz Re: Ewentualnie GW ;) IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 13.04.05, 23:54
                                                    " Jakie dokumenty będą niszczone, tego nikt nie wie, ponieważ decydują o tym
                                                    sami pracownicy MSW. Służby resortowe rozstrzygają, które dokumenty znajdą się
                                                    w archiwum, a które pójdą na przemiał. (...) Dyrektor Centralnego Archiwum MSW
                                                    Kazimierz Piotrowski powiedział (...), że niszczone są przede wszystkim akta
                                                    należące do departamentów, które uległy likwidacji, a więc m.in. departamentu
                                                    IV. (...) Co jednak będzie, jeśli np. powołany przed kilkoma dniami Polityczny
                                                    Komitet Doradczy przy ministrze spraw wewnętrznych zechce poznać, co kryją
                                                    teczki, kartoteki, kwestionariusze?

                                                    Komitet Polityczny - odparł rzecznik MSW - ma prawo zajmować się wszystkimi
                                                    sprawami Ministerstwa. Pełni jednak funkcje doradcze i może tylko formułować
                                                    wnioski. Nie ma prawa do wydawania decyzji. Być może postawi wniosek o wgląd do
                                                    dokumentów zanim ulegną kasacji. Na razie musimy wykonywać swoje obowiązki."

                                                    Na samym dole sześciozdaniowa wiadomość o dokumentach przyjętych przez
                                                    Prezydium KKW Solidarności (pod przewodnictwem Lecha Wałęsy):

                                                    " - Należy natychmiast rozwiązać Służbę Bezpieczeństwa - spadkobierczynię
                                                    powstałego wraz z PRL Urzędu Bezpieczeństwa. Należy zabezpieczyć natychmiast,
                                                    niszczone systematycznie od jesieni ubiegłego roku materiały operacyjne i
                                                    archiwalia, które są dowodem pozaprawnych działań tej instytucji. KKW popiera w
                                                    całej rozciągłości wystąpienie posłów OKP w tej sprawie. Sądzimy ponadto, że
                                                    należy po- wstrzymać przechodzenie funkcjonariuszy SB do milicji, a ewentualne
                                                    powołanie nowych służb należy opierać na innych strukturach i zupełnie nowych
                                                    ludziach, cieszących się zaufaniem społeczeństwa.

                                                    - W tej sytuacji wzrostu napięcia spowodowanego kontrowersjami wokół
                                                    majątku rozwiązanej PZPR domagamy się, by stał się on własnością społeczną.

                                                    Niedopuszczalne jest jego zawłaszczenie w całości lub części przez partię
                                                    nazwaną Socjaldemokracja Rzeczpospolitej Polskiej. Stawiałoby to tę partię w
                                                    uprzywilejowanej pozycji."

                                                    Informacja ta ma tytuł, nie sądzę, byście Państwo zgadli jaki. „...a w
                                                    polityce - ostro.” Tak nazwano treść oświadczenia siły politycznej, której
                                                    znaczek wciąż jeszcze widnieje - tuż obok, pod tytułem. Czerwony na białym tle.

                                                    31 stycznia 1990 r. nie jest jakąś szczególną datą. Można oczywiście
                                                    wskazać, że tego dnia upłynął rok od ostatniego ustalenia składu opozycyjnej
                                                    delegacji do Okrągłego Stołu - ale konsekwencje takiego doboru mógł może
                                                    przewidzieć Jacek Kwieciński, z pewnością jednak nikt więcej: w końcu trzeba
                                                    było znać takie liczby jak spadek wydobycia ropy naftowej w Związku Sowieckim
                                                    czy stosunek różnych sił w rozwijającej się "pełzającej kontrrewolucji" na
                                                    Węgrzech, by mieć jakieś pojęcie, co czeka Europę Wschodnią w 1989 roku. Jeśli
                                                    więc postanowiłem na tym właśnie dniu zakończyć tę retrospekcję, to dlatego, że
                                                    do tego dnia wszystkie cechy tej późniejszej „Supergazety” zdążyły się
                                                    ukształtować i wykrystalizować. Właśnie w numerze z 31 I 1990 r. widać,
                                                    że "Gazeta Wyborcza" ostatecznie przestała być bojowym narzędziem ex-
                                                    konspiratorów, a stała się organem formującego się pospiesznie establishmentu
                                                    Trzeciej (choć z początku miała to być Czwarta) Rzeczpospolitej. Butna
                                                    arogancja MSW - w czasie, gdy naokoło Polski ta instytucja jest intensywnie
                                                    dekomunizowana - spotkało się co prawda z reakcją i następnego dnia wydany
                                                    został zakaz niszczenia dokumentów, ale nic ponad to. Redakcja, tak skora
                                                    wcześniej i później do kategorycznych i emocjonalnych komentarzy, tym razem się
                                                    nie wypowiedziała. Jeszcze bardziej symptomatyczny jest sposób przekazania
                                                    wiadomości. Ironiczno-protekcjonalny tytuł to oczywiście komentarz per procura
                                                    tych, co wiedzą więcej i lepiej na temat tych, co nie zrozumieli jeszcze, że
                                                    mają się usunąć z drogi nowej elicie. Tego właśnie dnia powinien zostać
                                                    odebrany "Gazecie" znaczek "Solidarności".

                                                    Te niezwykłe 9 miesięcy, jakie znalazły odbicie na przedstawionych
                                                    stronach "Gazety", były okresem, w którym zachodziły przemiany mniej widoczne i
                                                    rzadziej - jeśli w ogóle - opisywane. Cała koncepcja radykalnej "reformy"
                                                    gospodarczej była możliwa dzięki temu, iż - jak zauważył swego czasu Karol
                                                    Modzelewski - nowi przywódcy opozycji gruntownie odeszli od
                                                    programu "Solidarności" z 1981 roku. Kiedy więc czytamy, że w sierpniu 1989
                                                    roku "nasz rząd" zaczął wcielać w życie ideały Sierpnia 1980, to warto
                                                    przypomnieć, że robotnicy, którzy zaczynali tamte strajki z pewnością nie mieli
                                                    pojęcia o istnieniu Mazowieckiego, Balcerowicza, Kiszczaka, Jóźwiaka i
                                                    Janowskiego - czyli ludzi stanowiących prezydium "solidarnościowego" rządu.

                                                    Nie jest zapewne przypadkiem, że tego samego dnia, gdy Mazowiecki został
                                                    desygnowany na premiera, ukazał się w "Gazecie" artykuł kierownika działu
                                                    politycznego, Piotra Pacewicza, w którym możemy przeczytać, że całe 40 milionów
                                                    Polaków musi zaufać kilkunastu "autorytetom intelektualnym", gdyż poza nimi nie
                                                    ma nikogo godnego, by dopuścić go do władzy. Jest to świadectwo tej
                                                    bizantyjskiej kultury politycznej środowiska późniejszej Unii Demokratycznej,
                                                    która swoją kulminację znajdzie w wystąpieniu Jana M. Rokity o antypaństwowej
                                                    opozycji. (Świat w tej wizji dzieli się na salony i motłoch - który, jak
                                                    okazało się 4 VI 1993 roku, trzeba czasem spałować.) Warto przypomnieć w tym
                                                    miejscu, że już w połowie lat 80-tych późniejszy wiceminister przekształceń
                                                    własnościowych, Jerzy Strzelecki, głosił tezę o konieczności uwłaszczenia
                                                    aparatu partyjnego, jako jedynej możliwej drogi do "kapitalizacji socjalizmu".
                                                    Na obronę tej samozwańczej (i samorealizującej się) elity można powiedzieć, że
                                                    bynajmniej nie starała się specjalnie ukryć swoich poglądów. W ”Tygodniku
                                                    Powszechnym" datowanym na 4 VI 1989 r. ukazał się wywiad Jacka Żakowskiego z
                                                    Adamem Michnikiem, w którym niedawny symbol sprzeciwu aplikuje czytelnikom
                                                    iście szaloną dawkę machiawelizmu a la polonaise. Zwróćmy uwagę, że w pewnym
                                                    momencie odwołuje się do jednego znajobrzydliwszych - uwzględniając to, co
                                                    napisał w latach stalinowskich - tekstów Mrożka, o którym w uznaniu jego
                                                    talentu chciałoby się raczej zapomnieć:

                                                    „A. M.: - Myślę, że do realnej demokracji dojdziemy szybciej niż Meksyk.

                                                    - I wyobrażasz sobie w pełni wolne wybory, w których za cztery lata wygra
                                                    demokratyczna opozycja?

                                                    - W tej chwili sobie tego nie wyobrażam.

                                                    - A czy w ogóle jest to do wyobrażenia?

                                                    - Nie ma rzeczy nie do wyobrażenia. (...) Bojkot władzy, który
                                                    ukonstytuował się w stanie wojennym, kontynuowany dziś, staje się bojkotem
                                                    demokratycznej reformy. Społeczna nieufność ma też jednak swoją dobrą stronę.
                                                    Najbardziej obawiam się bowiem rozbudzenia takich aspiracji, których w szybkim
                                                    czasie zaspokoić się nie da i które mogą kompletnie zdestabilizować sytuację,
                                                    zanarchizować kraj, prowadzić do chaosu i w ten sposób zaprzepaścić niezwykłą
                                                    szansę.

                                                    - Czy nie obawiasz się, że gdyby to społeczeństwo ci zaufało, gdyby
                                                    odrzuciło wypracowaną przez 40 lat postawę moralnej odmowy, która tak pięknie
                                                    funkcjonowała w czasie stanu wojennego, gdyby związały się z tym wszystkie
                                                    moralne autorytety, które są naszymi politycznymi drogowskazami - na szali
                                                    politycznego ryzyka (o czym sam mówisz) znalazłoby się to, co jako
                                                    społeczeństwo mamy najcenniejszego. (...)

                                                    - Mnie to rozumowanie wydaje się absurdalne. (...) Zawsze mówiłem, że
                                                    odmowa musi mieć swoje granice (...) W Polsce autorytetem jest Lech, a nie jest
                                                    nim Mrożkowy Niezłomny Lucuś (...) mądrość jakiej uczy polska sytuacja jest
                                                    taka, nie trzeba uważnie patrzeć kiedy przesunie się obrotowa scena historii
                                                    politycznej. Inaczej swój niezłomny monolog można wygłosić stojąc jut za
                                                    kulisami."

                                                    "Kulisy sceny politycznej" to brzmi lepiej niż "śmietnik historii" - ale
                                                    chodzi o to samo. I właśnie to było najbardziej przejmujące, gdy czytałem te
                                                    p
                                                  • Gość: kotwicz Re: Ewentualnie GW ;) IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 13.04.05, 23:56
                                                    "
                                                    "Kulisy sceny politycznej" to brzmi lepiej niż "śmietnik historii" - ale
                                                    chodzi o to samo. I właśnie to było najbardziej przejmujące, gdy czytałem te
                                                    pożółkłe numery: przebijająca z listów i telefonów czytelników nadzieja, że
                                                    ideały "Solidarności" mogą się wreszcie ziścić - i konsekwentna (choć nie do
                                                    końca) postawa kierownictwa redakcji; które wstępniak po wstępniaku, artykuł po
                                                    artykule dają do zrozumienia, że żadnej sprawiedliwości nie będzie. A dlaczego?
                                                    Bo tak się umówiliśmy.

                                                    Dziś "Gazeta Wyborcza" jest niemal dokładną repliką "Polityki" z okresu
                                                    stanu wojennego: to samo usprawiedliwienie stanu wojennego, to samo
                                                    przekonanie, że Polacy to w sumie naród głupi, te same drwiny z religii i w
                                                    ogóle wszelkiej aksjologii innej niż konsekwentny relatywizm we wszystkich
                                                    niemal obszarach życia. Myślą, że zaraz po zwycięstwie pod "Wujkiem" jest to
                                                    największy dowód militarnych zdolności gen. Jaruzelskiego.

                                                    Chyba, że dowiemy się kiedyś jak to właściwie się działo, że jedni
                                                    wychodzili z więzienia ze złamanym zdrowiem i znani tylko przyjaciołom i
                                                    rodzinie - drudzy zaś pisali w nich erudycyjne książki i znaleźli się od razu w
                                                    blasku jupiterów. Kiedy Adam Michnik wyszedł z więzienia, odwiedziłem go i
                                                    zadałem mu to właśnie pytanie (na kartce).

                                                    Do dzisiaj czekam na odpowiedź. "

                                                    kotwicz

                                                  • Gość: jj Re: Ewentualnie GW ;) IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 14.04.05, 06:17
                                                    Mój podziw (mimo,że nie z wszystkimi Twoimi ocenami sie zgadzam) za tak
                                                    skrupulatnie zrobioną dokumentację "GW". Zapisałem na dysk.
                                                  • alex.4 Jak Kotwicz konfabuluje prawdę 14.04.05, 09:17
                                                    Kotwicz nie wie, że to nie artykuły w Gazecie decydowały o obsadzie miejsc z
                                                    listy krajowej ale ustalenia który miały miejsce na Komisji
                                                    Porozomuwiewawxczej. W skład jej ze strony solidarnościowej wchodzili
                                                    J.Śliszcz, L. Wałęsa, M. Gil, B. Geremek, L. Kaczyński, J.Kuroń, A. Michnik, A.
                                                    Stelmachowski, W.Trzeciakowski i A. Wielowieyski. Rozmowy były bardzo burzliwe,
                                                    a zapis ich jest znany. Ale kotwicz nie ma pojęcia o jego istnieniu.
                                                    Łatwiej sięgnąc po artyjuł dziennikarza:) Kotwicz nie ma pojęcia o źródłach
                                                    historycznych. Dlatego jego tezy są absurdalne i nie maja wiele wspólnego z
                                                    historią
                                                  • kamilar Re: Jak Kotwicz konfabuluje prawdę 14.04.05, 11:35
                                                    W sumie pamiętaj że książki które czytasz też nie są źródłem, za najlepsze za l
                                                    von ranke można uznać ź. aktowe a takie nie wszystkie są jeszcze dostępne. Mam
                                                    racje???
                                                  • kamilar Re: Zaufaj Frasyniukowi i UW ;) 13.04.05, 23:49
                                                    Niestety człowiek wychowany w takim systemie, ciężko mu się zmienić, jak
                                                    powiedzial były premier Bielecki nadziej w zmianie pokoleniowej. Bo tylko to nam
                                                    pozostaje.
                                                    A przy okazji mała uwaga o PD to już na starcie zaczęli od kłamstwa obieacali
                                                    obniżenie podatków i zwiększenie nakładów na oświatę, z czego te nakłady ja
                                                    kzmniejszą podatki, jest to sprzeczne:(
                                                  • Gość: piecyk gazowy Re: Zaufaj Frasyniukowi i UW ;) IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 13.04.05, 23:51
                                                    Jeśli chodzi o obniżanie podatków, to już na wstępie mogą się poszczycić
                                                    podatkiem Belki.

                                                    A jeśli chodzi o kłamstwa, to ostatnio tego rodzaju „taktykę” zastosował p.
                                                    Potocki. Ale Prezia i tak nikt nie doścignie. ;-)
                                                  • Gość: McBride Zaufaj Preziowi !!! IP: 212.122.214.* 13.04.05, 23:55
                                                    tylko dobrze całuj ziemię kaliską jakby co...
                                                  • Gość: piecyk gazowy Znajdź listę, kierując się wskazówkami Prezia. IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 13.04.05, 23:59
                                                    Prosto w oczy, TVP 1, 8 marca 2005 r.

                                                    Monika Olejnik:
                                                    Proszę powiedzieć a czy Fundacja Bez Barier zamieściła wreszcie listę swoich
                                                    sponsorów w internecie?

                                                    Aleksander Kwaśniewski:
                                                    Oczywiście, że tak.

                                                    tvp.pl/2216,20050307184809.strona

                                                    Znajdź listę: www.j.kwasniewska.aid.org.pl
                                                  • Gość: McBride Re: Znajdź listę, kierując się wskazówkami Prezia IP: 212.122.214.* 14.04.05, 00:02
                                                    szukajcie a znajdziecie...

                                                    moze potrzebny jest jakiś kod? np numer legitymacji partyjnej SLD, SDPL czy
                                                    UW... albo numer celi więziennej ;)
                                                  • Gość: piecyk gazowy Re: Znajdź listę, kierując się wskazówkami Prezia IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 14.04.05, 00:03
                                                    Wpłacasz kasę na fundację, dostajesz list żelazny i możesz obejrzeć listę. ;-)
                                                  • kamilar Re: Znajdź listę, kierując się wskazówkami Prezia 14.04.05, 00:03
                                                    Kto na jego miejsce, bo choć to du.. nie prezydent nie widzę żadnej alternatywy,
                                                    kogoś komu mógłbym zaufać
                                                  • Gość: McBride Prezio nie OK!? a moze Lion Rywin? IP: 212.122.214.* 14.04.05, 00:14
                                                    ....
                                                    jest jeszcze cała grupka autoryteów od wszelakich spraw....np Jaruga
                                                    Nowacka...ma feministka gest..przy niej kilka razy w tygodniu byś jadal w
                                                    luksusowej restauracji w wawie...oczywiscie nie za swoje i nie za jej ciężko
                                                    zarobione pieniądze...przy kawiorze mozecie rozmawiac i użalać sie nad
                                                    murzynkami i losem kobiet w Iraku albo na Podkarpaciu..
                                                  • kamilar Re: Prezio nie OK!? a moze Lion Rywin? 14.04.05, 00:20
                                                    nidługo się okaże że w 86 chodziła z ubekiem i będzie po kandydatce
                                                  • alex.4 Re: Zaufaj Frasyniukowi i UW ;) 14.04.05, 09:08
                                                    Obniżenie podatków i wzrost nakładów na naukę nie jest neimożliwe. Po prostu
                                                    trzeba podatki wydawać sensowniej. Np. zlikwidować KRUS. Należy zmniejszyć
                                                    wydatki socjalne
                                                  • kamilar Re: Zaufaj Frasyniukowi i UW ;) 14.04.05, 11:37
                                                    Teraz powiem że miałem zamiar głosować na UW ale na PD, nie mam zamiaru. PO co
                                                    zmieniali nazwę, to tak jakby wstydzili się swojej przeszłość i współrządów z
                                                    aws-em, a frasyniuka jakoś nie lubię:(
                                                  • alex.4 Re: Zaufaj Frasyniukowi i UW ;) 14.04.05, 19:18
                                                    UW nie wstydzi się gdy rządziła Polską. Zaproponowano cztery bardzo potzrebne
                                                    Polsce reformy. Dopiero zupełna dekompozycja AWS i skandale wokół tego
                                                    ugrupowania (problem komisarza w warszawie, Szeremietiew, Janowski) spowodowało
                                                    że UW wycofała sie z kolalicji z AWS.
                                                    Pamiętajmy, że PO czy PIS to ugrupowania które pochodzą z AWS, a nie przyznają
                                                    sie do tego:)
                                            • Gość: kotwicz Re: dialektyka nowych czasów IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 14.04.05, 00:17
                                              Ach, teraz rozumiem ta niechec do Szczesciaka:
                                              users.rcn.com/salski/z_Jedwabne_Neighbors/Judeo_Polonia.htm
                                              kotwicz
                                              • Gość: kotwicz Re: dialektyka nowych czasów IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 14.04.05, 00:20
                                                On rzeczywiscie zapomnial o Holocauscie:
                                                www.ksiazkionline.com/index.php?o=index/opis/1017
                                                kotwicz
                                                • kamilar Re: dialektyka nowych czasów 14.04.05, 00:28
                                                  Wcale bym nie powiedział że ta kwestia jest przemilczana, parę lat temu
                                                  brytyjski historyk zarzucił coś podobnego swojemu krajowi, zadał m.in. pytanie
                                                  czemu chociażby nie niszczono systematycznie torów do oświęcimia. Nic
                                                  odkrywczego ten pan nie napisał.
                                                  • alex.4 Re: dialektyka nowych czasów 14.04.05, 09:05
                                                    Jak widać autorytetem dla Kotwicza czy piecyka jest autor który nie wie czy był
                                                    holokaust. Bez komentarza...
                                                    na zachodzie pseudohistorycy którzy negują holokaust ścigani są procesami
                                                    sądowimy jsak I. Irving
                                              • kamilar Re: dialektyka nowych czasów 14.04.05, 00:26
                                                jakie to państwo żydowskie chciałby stworzyć marchlewski pokazuje nam przykład
                                                birobidżanu:)
                                                • alex.4 Re: dialektyka nowych czasów 14.04.05, 09:01
                                                  Kotwicz osczywiście nigdy nie był w archiwów. W sprawie poglądów osób z
                                                  Solidarności w sprawie uzupełnienia miejsc z listy krajowej nalezy przeczytać
                                                  dokumenty raporty dotyczace tych rozmów, a nie wypowiedzi w gazetach. Ale
                                                  kotwicz oczywiście nie jest w stanie poznać wartośc poszczególnych rodzajów
                                                  źródeł:)
                                                  • Gość: McBride urodzony w archiwum............ IP: 212.122.214.* 14.04.05, 14:05
                                                    za to Ty się Alex urodziłeś w archiwum...
                                                    i wyczytałeś tam, ze Adam Michnik był od zawsze demokratą i nigdy nie wsperał
                                                    czerwonego totalitaryzmu i nigdy nie był w partii przestepczej...podobnie jak
                                                    Kuroń czy geremek

                                                    wyczytałeś tam również że Kiszczak i Jaruzelski to ludzie honoru i godni
                                                    zaufania nowocześnie patrioci

                                                    wiesz również dzieki archiwum, że Giertcyh to komuch i zdrajca kolaborował z
                                                    komuchami bo to taki sam komuch.....

                                                    ale, ale....z jakimi komuchami?? z Jaruzelskim?? przecież to człowiek honoru i
                                                    pełen godnosci...koaborujac z takim formatem człowieka to zaszczyt..wypic z nim
                                                    kawę...to zasczyt dla Giertycha...
                                                    w przeciwieństwie np do Michnika, który nigdy wódki nie pił z człowiekiem
                                                    honoru Kiszczakiem czy Urbanem....

                                                  • alex.4 Re: urodzony w archiwum............ 14.04.05, 19:19
                                                    mcbride byłes choć raz w archiwum. Znasz dokumenty? To proste jeśli nie to nie
                                                    masz prawo się wypowiadać
                                                  • Gość: McBride Re: urodzony w archiwum............ IP: 212.122.214.* 14.04.05, 20:53
                                                    byłeś kiedys w kosciele? To proste jeśli nie to nie
                                                    masz prawo się wypowiadać

                                                    byłeś kiedyś wieżniem Auschwitz? To proste jeśli nie to nie
                                                    masz prawo się wypowiadać

                                                    co tam słychać o twego kolegi komunisty dawnego Michnika? nadal pije wódkęz
                                                    mordercą morlanym Popiełuszki?



                                                  • kamilar Re: urodzony w archiwum............ 14.04.05, 22:58
                                                    byłeś kiedyś wieżniem Auschwitz? To proste jeśli nie to nie
                                                    > masz prawo się wypowiadać

                                                    Ale argument, w ten sposób myśląc uznamy że nikt nie ma prawo pisać o historii
                                                    przed rokiem w którym się urodził. Jakim prawem Tazbir pisze o Polsce
                                                    nowożytnej, skoro jej nie widział i go tam wtedy nie było.
    • Gość: olo Re: 16 lat temu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.04.05, 08:54
      ...tylko podciagam watek do gory.Czytam ta dyskusje ,jedna z najlepszych na tym
      Forum.Gratuluje Alexowi tematu,Mc i Kotwiczowi wiedzy,cietosci i wklejanek
      piecykowi,ale chcialbym aby jj rowniez troche tutaj popisal-mysle ze ma o
      czym.Pozdrawiam i do gory ;))
      • alex.4 Re: 16 lat temu 14.04.05, 08:57
        kotwicz czy mcbride nie mają żadnej wiedzy:)
        • Gość: piecyk gazowy Re: 16 lat temu IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 14.04.05, 09:04
          alex.4 napisał:

          > kotwicz czy mcbride nie mają żadnej wiedzy:)

          Oczywiście. Tylko w Partii osoby mają wiedzę. Reszta to stado bezwolnych
          baranów, które nie rozumie demokracji i wolności.
          • alex.4 Re: 16 lat temu 14.04.05, 09:12
            no wiesz jeśli kotwicz powołuje się na autora który nie ma pojęcia o
            holokauście (Szczęśniak), a zawodiwych historyków neguje, to bardzo źle o nim
            siadczy.... A mcbride czy kotwicz nie maja pojęcia o warsztacie historycznym.
            Ile razy byli oni w archiwach. Rację mają Paczkowski, Eisler, Kersten,
            Garlicki, Friszke którego prace stoją w sprzeczności z pogladami kotwcza czy
            mcbride...
            • Gość: piecyk gazowy Re: 16 lat temu IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 14.04.05, 09:15
              Tak, były ubek Garlicki ma rację. I Partia ma rację. I Jedynie Słuszna Gazeta ma
              rację. A encyklopedie należy spalić.
              • alex.4 Re: 16 lat temu 14.04.05, 09:19
                piecyku a jeśli poglady takie mają praktycznie wszyscy historycy, to co??? A co
                do encyklopedii, przytaczasz hasła, które nie dowodzą tojej propozycji,
                przytaszasz je błędnie, a poza tym przytaczasz hasła z encyklopedii PWN. ja
                byłem jednym z autorów encyklopedii PWN:)
                • Gość: piecyk gazowy Re: 16 lat temu IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 14.04.05, 09:28
                  Tylko Partia ma rację. Jaruzelski - honor w każdym calu, Giertych - komuch.
                  Program Partii programem narodu.
                  • alex.4 Re: 16 lat temu 14.04.05, 09:35
                    piecyku czy ty nie rozumiesz bardzo prostej rzeczy. Z jednej strony masz
                    wypowiedzi polskichluminarzy nauki najlepszych historyków. Z drugiej strony
                    jest kilka osób, którzy nie mają pojęcia o warsztacie historycznym takich jka
                    kotwicz, mcbride czy ty. To jest żenada
                    • Gość: piecyk gazowy Re: 16 lat temu IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 14.04.05, 09:37
                      To jest niezłe: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=562&w=16438239&v=2&s=0

                      Na pewno inteligencka i rozważna Partia jest z was dumna! Po takim czymś nie
                      wątpię w Twoją wielką i niekwestionowaną wiedzę historyczną. Pozdrów tatę. Musi
                      być z Ciebie dumny. I czytaj dalej książki swoich niepodważalnych autorytetów
                      (byłych ubeków).
                      • alex.4 Re: 16 lat temu 14.04.05, 09:44
                        piecyk mnie twoje rozdwojenie jaźni mało interesują:)
                        Skoro pisywałeś jako venus69 o swoim udziale w paradzie gejów, to ja nie
                        wiem... zresztą zaprzeczysz że to ty ułozyłeś ten hymn swiadczący o twpojej
                        agorancji??????
                        Wracajac do rzeczy. Nadal uważasz, ze peicyk który nie ma wykształcenia
                        historycznego, nie ma wiedzy o rodzajach źródeł, nigdy nie był w archiwum
                        powinien polemizować z hiostorykami zawodowymi w ocenie przeszłości. Przeciez
                        ty nie znasz źródeł
                        • Gość: piecyk gazowy Re: 16 lat temu IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 14.04.05, 10:29
                          Idź czytaj dalej te swoje książki swoich ubeckich autorytetów.
                          • alex.4 Re: 16 lat temu 14.04.05, 19:21
                            piecyknie pamiętasz jak pogromca oszołomów udowodnił ci, że pisujesz pod
                            wieloma nickami, podszywasz się pod inne osoby, oraz dyskutujesz sam ze
                            sobą???????
                            • Gość: piecyk gazowy Re: 16 lat temu IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 14.04.05, 20:46
                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=52&w=16822751&a=16938921
        • Gość: kotwicz Re: 16 lat temu IP: 198.51.251.* 14.04.05, 18:58
          Ale Dudek ma i twierdzi cos zupelnie innego niz ty badz Garlicki (nie dziwi
          nic):
          www.niniwa2.cad.pl/dudek_zakazane_tematy_o_czym_w_polsce_nie_mozna_pisac.htm

          kotwicz
      • Gość: jj Re: 16 lat temu IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 14.04.05, 18:46
        Olo miło, że mnie przywołałeś, będę sie starał, ale do weekendu nie nadążam sam
        za sobą. "Tłukę" na komputerze teksty o rozpiętości:
        od podniosłych hołdów honorowym obywatelom,
        przez projekt konkurencyjnego wobec PiS projektu i uzasadnienia
        uchwały "becikowej",
        "spiskuję na lewo i prawo", jak zablokować kretyński pomysł uchwały
        intencyjnej w sprawie przystąpienia do sporządzenia planu zagodspodarowania
        przestrzennego Krywlan,
        po bardzo "atrakcyjną" lekturę kilkuset stron informacji o realizacji budżetu
        miasta za rok 2004 - bowiem przygotowuję w imieniu komisji rewizyjnej wniosek o
        udzielenie (lub nie ) absolutorium Prezydentowi(nie chodzi o to czy chceę czy
        nie ale jak to uzasadnić)
        Niestety do tego dochodzi jeszcze kilka fascynujących korespondencji mailowych
        z internetowymi wirtualnymi przyjaciółmi z kraju.
        Ale postaram się dołączyć. Od razu zapowiadam - jestem człowiekiem kompromisu
        i będe zawsze wzywał do zerwania niestety dominujących "zero - jedynkowych"
        relacji pomiędzy wszystkimi uczestnikami tego forum.
        Życie nauczyło mnie pokory - nie ma racji absolutnych!!!. Tylko wtedy kiedy mam
        wątpliwości to naprawdę myślę!
        Jeśli wątpliwości nie mam i uważam, że tylko ja mam rację - to Panowie
        dyskutanci ...dopowiedzcie sami.
    • alex.4 Bohaterowie Solidarności 14.04.05, 08:55
      1 Po pierwsze osoby takie jak kotwicz, mcbride czy piecyk wypowiadają sie na
      tematy historyczne kwestionujac ustalenia profesjonalnych historyków gdyż stoja
      one w sprzeczności z ich próba fałszowania historii. Obrzucaja błotem
      profesjoalnych historyków podczas gdy sami nie maja opjęcia o analizie źródeł
      historycznych, rodzajach źródeł historycznych, nigdy nie byli w archiwum.
      2 Fałszerstwo polegają na próbie widzenia w opozycji antykomunistycznej
      komunistów. Wynika to z bardzo prostego faktu - pośród ich szeregów brakuje
      osób które walczyły z komunizmem. Dlatego próbują utaplać w błocie osoby
      zasłuzone dla Solidarności.
      • kamilar Re: Bohaterowie Solidarności 14.04.05, 11:47
        Owszer robią nisłusznie krytykując w taki sposób autorytety ale przyznasz że
        dzieje historiografii nawet tej unaukowionej od XIX wieku do współczesności
        pełne są przykładow historyków którzy przelewli na papier swoją własną
        ideologię, światopogląd i postulaty. Historia najnowsza zawsze budziła
        kontrowersje, historyk był tu w ciężkiej sytuacji pisząc o ludziach którzy żyją,
        nieraz mogą być też związani emocjonalnuie z wydarzeniami które opisują znacznie
        bardziej niż historycy starożytności. Myślę że tego typu przekonaniami kierują
        się Twoi oponenci, mają do tego prawo. Jako historyk wiesz że nie należy ufać
        autorytetom
        • Gość: McBride Re: Bohaterowie Solidarności IP: 212.122.214.* 14.04.05, 14:00
          Garlicki to:
          1)były(?) ubek
          2)ideolog GazWybu
          3) szanowany historyk...(choć głównie tylko w GazWybie i na masówkach UW

          wybór należy do Ciebie

          • alex.4 Re: Bohaterowie Solidarności 14.04.05, 19:25
            Garlickiemu nikt wspólpracy nie udowodnił. Wprost nie raz podawało informacje
            wątpliwe - ogłosiły, że w czasie II wojny światowej profesorowi krakowscy
            wspólpracowlai z nazistami, po czym okazało się, że praca na którą się
            powoływali nie stawia tej tezy:)
            @ kamillar oczywiście istnieje takie ryzyko. Ale dlatego trzeba znać warsztat
            historyczny (i metodologie) aby unikać tego zagrożenia. Mcbride, kotwicz czy
            piecyk nie mają o nich pojęcia, i dlatego piszą tylko o ideologii a nie
            rzeczywistości
      • Gość: kotwicz Re: Bohaterowie Solidarności IP: 198.51.251.* 14.04.05, 14:12
        Badania nad dziejami PRL i opozycji zależą od dostępności dokumentacji
        archiwalnej, a dokładniej tego, co z niej ocalało. Im bardziej dostępne będą
        archiwalia, im więcej wydanych zostanie podobnych zbiorów dokumentów, tym
        łatwiej będzie oddzielić rzeczywiste formy sprzeciwu, oporu, opozycji wobec PRL
        od wytworów operacyjnych gier policji politycznej. Można jedynie żywić
        nadzieje, że archiwa IPN pozostaną otwarte, a nawet najbardziej kontrowersyjne
        problemy będą dyskutowane wreszcie w ramach swobodnej dyskusji naukowej i
        zgodnie z warsztatem badań historycznych, a nie na zasadzie kolejnych komisji
        archiwalnych, albo prawd objawianych przez największe media, ustalanych przy
        kolejnym „okrągłym stole”, w drodze konsensusu z „ludźmi honoru”, jako jedynie
        obowiązująca interpretacja dziejów.

        kotwicz
        • Gość: kotwicz Re: Bohaterowie Solidarności-Walentynowicz IP: 198.51.251.* 14.04.05, 14:22
          Oto jak charakteryzuje Walentynowicz doradcow z KORu:
          "... W sierpniu korowcy byli aresztowani, więc nie podpisywaliśmy porozumień
          tak długo dopóki nie otrzymaliśmy gwarancji, że ich wypuszczą. Jagielski nas
          zapewnił, że wyjdą w poniedziałek l września, do godziny 12.00; ostatni wyszedł
          Kuroń o godzinie 16.00. Jagielski tymczasem bardzo nalegał na to, żeby w sobotę
          zakończyć strajk, bo to jest dzień Matki Bożej, jego rodzice byli rolnikami i
          bardzo cenili sobie to święto. Zastanawialiśmy się, dlaczego chce tak szybko
          podpisać - gdzieś musi być błąd, jakieś niedopatrzenie. Mieliśmy informacje, iż
          hutnicy zapowiedzieli, że wygaszą piece, jeżeli nie zostanie przyjęte nasze 21
          postulatów, czekaliśmy na potwierdzenie tej informacji z dwóch niezależnych
          źródeł, a tymczasem komisja rządowa doskonale o tym wiedziała, i chciała
          podpisać, zanim my potwierdzimy te wieści. Wtedy wbrew doradcom zrobiliśmy
          przerwę i wałkowaliśmy wszystkie 21 postulatów, szukając, gdzie popełniliśmy
          błąd, i to wbrew doradcom. Waldemar Kuczyński wywołał mnie na zewnątrz sali, na
          podwórko, i żądał wprost ode mnie, żebym ja przekonała pozostałych członków
          komitetu strajkowego, aby podpisać porozumienie, żeby nie przeciągać, bo poleje
          się krew, "a korowcy to są tak samo pani jak i moi przyjaciel i oni za 2-3
          tygodnie wyjdą". Odpowiedziałam: "hojny pan jest, dwa, trzy tygodnie... Czy pan
          siedział w więzieniu? Czy pan wie jak smakuje więzienny chleb i jakie jest
          samopoczucie człowieka niewinnie uwięzionego?" - "Nie" - zamierzył się na mnie
          i chciał mnie uderzyć, ale ja odskoczyłam i na tym skończyła się rozmowa. I nie
          podpisaliśmy. Dopiero w nocy dotarła do nas oczekiwana informacja i w niedzielę
          zakończyliśmy strajk.

          - Wydaje się, że główną różnicę między strajkującymi a KOR-em i doradcami
          stanowiła kwestia wolnych związków zawodowych: ich powstanie KOR uważał za nie
          realne.

          - Jeśli chodzi o związki zawodowe, to Kuroń nie pozwalał nam w ogóle
          zakładać wolnych związków zawodowych, twierdząc, że to jest utopia. Dlaczego? -
          bo KOR nie będzie w stanie nas bronić. Odpowiedzieliśmy, że będziemy bronić się
          sami. Deklarację WZZ napisał Krzysztof Wyszkowski i jednak założyliśmy je,
          Sytuacja powtórzyła się. gdy formułowaliśmy postulaty strajkowe, Najlepiej o
          skutkach tej strategii świadczy fakt, że gdy CRZZ (stare związki) zmienił nazwę
          na Niezależny Samorządny Związek Zawodowy, ludzie zaczęli do nas przyjeżdżać z
          jego deklaracjami, ciesząc się, że się wpisali do wolnych związków - to już po
          strajku. Dlatego, żeby się odróżnić, nazwaliśmy się "Solidarność". A graficzny
          kształt tego słowa wymyślił plastyk Janiszewski z Gdańska już podczas strajku
          Wyszkowski miał koszulkę z napisem "Solidarność". Wychodził też pod tą nazwą
          biuletyn strajkowy (słowo było pisane zwykłą czcionką) ze względu na hasło
          Pieńkowskiej, że prowadzimy strajk solidarnościowy."

          kotwicz
          • Gość: kotwicz Re: Bohaterowie Solidarności-Walentynowicz IP: 198.51.251.* 14.04.05, 14:27
            "...Rzecznik "Solidarności" powiedział wtedy, iż czuje się onieśmielony i
            zaszczycony mogąc przemawiać - on, zwykły szeregowiec - w obliczu takich
            generałów "Solidarności" (tej z roku 1980), jak Leszek Balcerowicz ... Wczoraj
            z kolei usłyszałem w telewizji od dwóch polityków (z których jeden bardzo
            dobrze pamięta czasy "Solidarności" - Aleksander Hall, a drugi, młodszy to J.
            Kurski), że mamy dziś "trzech wielkich polityków solidarnościowych"- dokładnie
            takiego sformułowania użyli - to jest Mariana Krzaklewskiego, Jerzego Buzka i
            Macieja Płażyńskiego... Chciałem zapytać, czy Pani o którymkolwiek z tych
            działaczy słyszała w 1980-1981 roku?

            - Nie. W ogóle nie słyszałam, nic nie wiedziałam o tych ludziach. Nazwisko
            Balcerowicza pojawiło się dopiero w 1989 roku. Ale ma Pan rację. Dam inny,
            szokujący przykład: Andrzej Wielowieyski, który uczył nas w 1980
            roku "dyplomacji", Ledwie dziewięć lat później udzielał wywiadu dla Grażyny
            Farmus z Toronto, Ona pyta go: "Panie Andrzeju, czy niepowodzenia strajku w
            1988 roku w maju i sierpniu było winą nie dość radykalnej postawy samych
            strajkujących w przeciwieństwie do tego co reprezentował sobą Andrzej Gwiazda w
            1980 roku?" Na to Wielowieyski: "O czym pani mówi? W 1980 roku Andrzeja Gwiazdy
            nie było; to ja, specjalista prowadziłem rokowania w Stoczni Gdańskiej."
            Zanotowałam to z Radia Wolna Europa. Jadę z tą notatką do Warszawy, bo chcę
            odszukać Andrzeja Wielowieyskiego, żeby mu powiedzieć: "Człowieku, łżesz, jak
            możesz? Zmieniasz historię, zanim ona się ułożyła." Przekazałam to w końcu
            przez znajomych i nigdy więcej nie spotkałam się z Andrzejem Wielowieyskim.

            - Jeśli wolno dorzucić do tego jeszcze anegdotę, to chyba Tony Blair, albo
            któryś z zachodnich polityków miał się wyrazić, gdy była mowa o wstępowaniu
            Polski do UE, i usiłowano przekonać brukselskich komisarzy, że trzeba Polskę
            szybciej przyjąć, argumentowano w ten sposób, że nie po to Bronisław Geremek i
            Leszek Balcerowicz siedzieli w więzieniach za czasów PRL, żeby teraz tak długo
            trzymać Polskę w przedpokojach Uni... Ale nie chodzi tylko o mnożenie anegdot.
            Wróćmy do spraw sprzed sierpnia 1980: była grupa ludzi, którzy się nie
            przestraszyli, należał do nich Gwiazda, Kaczyński, należało wielu korowców, to
            chyba nie była grupa całkiem maleńka. Ale w starciu z tym kłamstwem, z którym
            dziś mamy do czynienia, trzeba w sobie znaleźć jeszcze jakieś inne zasoby
            odwagi czy nadziei, czy solidarności, żeby się nie załamać. Skąd dzisiaj
            czerpać odwagę i nadzieję na to, że coś można zmienić? Wobec tylu ludzi
            rozczarowanych. Skoro wydaje się, że w starciu z tą machiną medialnych kłamstw,
            która wszystko potrafi przemielić, przerobić na swój ład, staje się to jeszcze
            bardziej beznadziejne i jeszcze trudniejsze, niż w starciu z komunistycznym
            więzieniem i pałką. Skąd teraz czerpać nadzieję, z kim można budować. i co
            można budować w tej sytuacji, jaka jest obecnie, gdy zawłaszczona
            została "Solidarność"?"

            kotwicz

            • Gość: kotwicz Re: Bohaterowie Solidarności-A.Rozplochowski IP: 198.51.251.* 14.04.05, 14:34
              "...W czasie kryzysu marcowego miało miejsce moje poważne starcie się z Lechem
              Wałęsą. Nie tylko zresztą moje. Po pobiciu działaczy w Bydgoszczy Wałęsa nie
              chciał dopuścić do zwołania posiedzenia Krajowej Komisji
              Porozumiewawczej "Solidarności" wbrew stanowisku czołowych regionów związku.
              Telefony działały, więc regiony w całej Polsce były w stałej łączności.
              Pamiętam moje konsultacje na osi Katowice - Bydgoszcz - Warszawa - Gdańsk.

              Kiedy do Bydgoszczy przyjechał Wałęsa, trwały i z nim telefoniczne debaty.
              Rozmowy między mną a nim nigdy nie zapomnę. Na mój wniosek, że trzeba
              natychmiast zwołać posiedzenie kierownictwa "Solidarności", Wałęsa wrzasnął: -
              Co ty będziesz tam podskakiwał? Przyjadę na Śląsk i na stadionie w Chorzowie
              zrobię wiec. Ludzie postawią ci szubienicę, a mi tron, ciebie powieszą, a mnie
              będą wielbili. - Mimo zdumienia błyskawicznie odpowiedziałem, że chyba nie wie,
              co mówi, ale niech przyjeżdża, to zobaczymy, co będzie. Świadkiem tej rozmowy
              było grono stojących przy mnie osób.

              Jak pamiętamy, odbyło się w Bydgoszczy dramatyczne posiedzenie
              kierownictwa "Solidarności", po czym miały miejsce wszystkie jego skutki. Kiedy
              ja byłem na tych obradach, w Zarządzie Regionu w Katowicach miała miejsce
              sprytna prowokacja. Pracujący jako dziennikarz Wojciech Trzmiel nadał przez
              teleks w Polskę rzekomą uchwałę MKZ Katowice, której treść natychmiast
              wykorzystał reżim w głównym wydaniu Dziennika Telewizyjnego jako pretekst do
              dyskryminacyjnych oskarżeń "Solidarności". Tekst był w ogóle słuszny, ale
              publicznie, a zwłaszcza w tamtej sytuacji, było niedopuszczalne,
              aby "Solidarność" coś takiego ogłosiła. Uchwała wzywała, aby członkowie partii
              w "Solidarności" określili się i wybrali tylko jedną przynależność. Zaatakował
              mnie Wałęsa w czasie obrad Komisji Krajowej i przerwał je dla wyjaśnienia
              sprawy. Dowiedziałem się telefonicznie, co się stało, a po powrocie
              wypowiedziałem Trzmielowi pracę. O dziwo, w odpowiedzi przyjechała do mnie z
              Warszawy delegacja prasy związkowej, z Sewerynem Blumsztajnem na czele, znanym
              współpracownikiem KOR. Czyniąc pogróżki, domagał się on pozostawienia Trzmiela
              w zarządzie. Nie ustąpiłem i delegacji kazałem po prostu wyjechać, bo nie ma
              nic do wtrącania się tutaj. Wiedziałem, że już uprzednio Trzmiel w ukryciu
              przed nami długotrwale konferował z przybyłym kiedyś Adamem Michnikiem. Po co i
              o czym? "

              kotwicz
              • Gość: kotwicz Re: Bohaterowie Solidarności-B.Geremek IP: 198.51.251.* 14.04.05, 15:12
                • Gość: kotwicz Re: Pseudo Bohaterowie Solidarności-B.Geremek IP: 198.51.251.* 14.04.05, 15:13
                  " SZYFROGRAM AMBASADORA NRD W WARSZAWIE DO KIEROWNICTWA NRD Z 2 GRUDNIA 1981
                  ROKU

                  Tow. Ciosek, minister ds. współpracy ze związkami zawodowymi, oświadczył w
                  rozmowie z 1 grudnia [1981 roku]:

                  [...]

                  Idea Frontu Porozumienia Narodowego pogrzebana. Postrzegana
                  przez "Solidarność" jako pułapka, która ma związać ją odpowiedzialnością bez
                  otrzymania za to decydującego udziału we władzy. "Solidarność" zgodzi się tylko
                  wtedy, jeśli ten udział zagwarantowany. Na to oczywiście nie możemy się
                  zgodzić. Oficjalne dalsze propagowanie idei frontu porozumienia z naszej strony
                  jedynie posunięciem taktycznym. Jaruzelski chce udowodnić narodowi, że do końca
                  trzymał wyciągniętą rękę do zgody. Także po konfrontacji trzeba znów nawiązać
                  do idei frontu porozumienia. Wtedy, w warunkach zabezpieczonego układu władzy,
                  pogłębienie procesów demokratyzacji na zasadzie socjalistycznej całkowicie
                  możliwe. Dzisiejszy wywiad Rakowskiego o umocnieniu gotowości do porozumienia
                  składnikiem tej taktyki. Niektóre fragmenty wywiadu wymyślone przez samego
                  Jaruzelskiego. "Czy Pan wierzy, czy nie, sam byłem świadkiem, jak Rakowski
                  próbował przekonać Jaruzelskiego o konieczności siłowego zniszczenia
                  kontrrewolucji".

                  Obecne rokowania z "Solidarnością" już tylko manewrem taktycznym. Wiedzą to
                  obie strony. Weszliśmy w pertraktacje tylko dlatego, gdyż to
                  żądanie "Solidarności" i chcieliśmy zademonstrować gotowość do porozumienia.
                  Żądania "Solidarności" po omówieniu kwestii praworządności, reformy sądownictwa
                  i wyborów w oddzielnych grupach negocjacyjnych odrzucone. Informacja prasowa,
                  że rozmowy na te tematy będą prowadzone w trakcie obrad plenarnych centralnych
                  grup negocjacyjnych obu stron, bez znaczenia. Nie będzie już takich obrad
                  plenarnych.

                  Rozmowy w grupie negocjacyjnej "dostęp do mass mediów" przerwane z naszej
                  inicjatywy. Pretekstem kampania propagandowo-plakatowa "Solidarności" przeciw
                  mass mediom. Obecne pertraktacje z "Solidarnością" już nie o konkretnych
                  wydarzeniach, jak np. Bydgoszcz, lecz o kwestiach zasadniczych. Co do tego
                  porozumienie niemożliwe. Jedynym wyjątkiem sprawa Społecznej Rady Gospodarczej.
                  W rozmowach daleko idące odstąpienie "Solidarności" od pierwotnej koncepcji.
                  Obecna pozycja "Solidarności" mocno zbliża się do naszych wyobrażeń. Rada
                  gospodarcza jako organ doradczy, który rząd poprzez Sejm może powołać i
                  odwołać. Rada powinna składać się z ekspertów najróżniejszych kręgów
                  społecznych, w tym wszystkich organizacji związkowych. Tego rodzaju propozycje
                  przedkładaliśmy już na długo przed żądaniami "Solidarności" powołania
                  Społecznej Rady Gospodarczej.

                  Część decydujących doradców "Solidarności" rozpoznała już obecną sytuację i
                  wie o zmianie sytuacji. Mają więcej strachu niż zakładaliśmy i zaczynają
                  ratować skórę. Właśnie miałem osobliwą rozmowę z szefem
                  ekspertów "Solidarności" Geremkiem1/ (ścisłe kontakty z międzynarodówką
                  socjaldemokratyczną, osobiste kontakty z Kreisky'm2/ i innymi). Nie wierzyłem
                  własnym uszom. Geremek oświadczył, że dalsza pokojowa koegzystencja
                  pomiędzy "Solidarnością" w obecnej formie a socjalizmem realnym już niemożliwa.
                  Konfrontacja siłowa nieuchronna. Wybory do rad narodowych muszą zostać
                  przesunięte. Aparat "Solidarności" musi zostać zlikwidowany przez państwowe
                  organy władzy. Po siłowej konfrontacji „Solidarność” mogłaby na nowo powstać,
                  ale jako rzeczywisty związek zawodowy bez Matki Boskiej w klapie, bez programu
                  gdańskiego, bez politycznego oblicza i bez ambicji sięgnięcia po władzę. Być
                  może - kontynuował Geremek - tak umiarkowane siły jak Wałęsa mogłyby zostać
                  zachowane. Po konfrontacji nowa władza państwowa mogłaby w innej sytuacji
                  politycznej kontynuować pewne procesy demokratyzacyjne.

                  Nie mogę jeszcze ocenić, czy Geremek mówił tylko we własnym imieniu i czy
                  jego zdanie jest reprezentatywne. Jego postawa z pewnością nie jest podzielana
                  przez Kuronia i Modzelewskiego3/. Czołowe głowy KOR-u były dobrymi analitykami
                  i potrafiły zdiagnozować i przyspieszyć załamanie błędnej polityki za Gierka.
                  Były też w stanie przewidzieć każdy etap naszej agonii. Trudno ocenić, czy nie
                  wiedzą, co dalej, czy dostosowują się do nowej sytuacji. Mądrzy realiści wśród
                  doradców "Solidarności” od początku widzieli tylko jedną i niewielką realną
                  szansę na przejęcie władzy: konstelację, w której Związek Radziecki za każdą
                  cenę będzie chciał uniknąć wkroczenia i zadowoli się tym, że nowa władza w
                  Polsce zagwarantuje realizację jego interesów wojskowych, gospodarczych i
                  dotyczących polityki zagranicznej.

                  Po zjeździe gdańskim doradcy ci ostatecznie uświadomili sobie
                  beznadziejność ich zamiarów. Poza tym stracili panowanie nad
                  aparatem "Solidarności". Aparat „Solidarności” w 90 proc. składa się z
                  antykomunistycznych fanatyków i awanturników. Dążą oni do zdobycia władzy na
                  bezpośredniej drodze, organizują bez przerwy strajki, akcje protestacyjne,
                  kampanie antyradzieckie i antykomunistyczne. Najnowsze ataki na organizacje
                  partyjne w zakładach są ich dziełem wbrew oporowi realistycznie myślących
                  doradców. Aparat "Solidarności" jest głupi i agresywny. Zawsze gotowy podpalać
                  siedziby Partii i wieszać komunistów. Rzeczywiście, do zwalczania tylko przy
                  pomocy siły.

                  Geremek oświadczył, że dysponuje obietnicami zachodnich kręgów
                  gospodarczych postawienia do dyspozycji Polski 5 mld dolarów. Nie dał jednak do
                  zrozumienia, które kręgi konkretnie ma na myśli. Nie wierzę, że Zachód
                  rzeczywiście gotowy [jest] postawić nam do dyspozycji 5 mld dolarów. Zachód wie
                  dobrze, że środki w tej wysokości postawią nas na nogi, skonsolidują i w ten
                  sposób umożliwia wystąpienie przeciw kontrrewolucji. Mielibyśmy wówczas
                  dokładnie te środki, których potrzebujemy teraz do konfrontacji. Także szantaż
                  jest poza dyskusją.

                  Jaruzelski nawet za podwójną sumę nigdy się nie zobowiąże
                  pozostawić "Solidarność" nietkniętą. Jaruzelski nie ma orientacji prozachodniej
                  i doskonale zna realia geopolityczne. Zachód nigdy dotąd nie robił takich
                  propozycji.

                  Odwrotnie, dawał zawsze tylko tyle, ile trzeba, aby podtrzymać kryzys. Żeby
                  z jednej strony rząd nie musiał oficjalnie ogłosić niewypłacalności, a z
                  drugiej, by rząd nie mógł się ustabilizować i nie był przez jakiś dłuższy okres
                  odciążony.

                  Ponieważ rozwiązanie kryzysu [stoi] obecnie bezpośrednio na porządku dnia,
                  pośrodku tych rozważań pytam o sposób realizacji:

                  Nowe przedłużenie służby wojskowej obecnego rocznika w dyskusji. Jeszcze
                  brak ostatecznej decyzji. Wywoła wprawdzie pewne niezadowolenie w koszarach,
                  problem da się jednak rozwiązać. Oficjalna argumentacja: konieczność
                  przeciwdziałania katastrofie zimy, jednocześnie hojne użycie bodźca
                  finansowego, jak wypłata wyrównania dla rodziny, innym wariantem byłoby
                  zwolnienie starego rocznika, powołanie nieznacznej części nowego rocznika i
                  jednocześnie powołanie rezerwistów na szkolenia. Postawa polityczna rezerwistów
                  jednak zbyt niepewna. Konkretne działanie będzie centralnym punktem
                  moskiewskich rozmów Jaruzelskiego. Podróż do Moskwy niestety dopiero w środku
                  grudnia. Termin wcześniejszy byłby znacząco korzystniejszy. W rozmowach z
                  pewnością będą omawiane m.in. następujące warianty:

                  l. Wariant, który zawsze uważam za najlepszy: przejęcie władzy przez
                  wojsko, jednoczesne rozwiązanie Partii i "Solidarności". Stworzy rozstrzygającą
                  motywację ideową dla żołnierzy. Zachowają odczucie, że biorą władzę we własne
                  ręce. Pobudzi ich gotowość wyeliminowania aparatu "Solidarności". Rozwiązanie
                  Partii da się zrealizować w kilka godzin. PZPR składa się de facto już tylko z
                  gremiów kierowniczych, aparatu i aktywu wojewódzkiego. W bazie nie ma już
                  Partii. W tym wariancie największa szansa uniknięcia rozlewu krwi. Kościół
                  zgodziłby się z tym. Walczy o zachowanie swych pozycji i wystąpi przeciw
                  a
                  • Gość: kotwicz Re: Pseudo Bohaterowie Solidarności-B.Geremek IP: 198.51.251.* 14.04.05, 15:15
                    " l. Wariant, który zawsze uważam za najlepszy: przejęcie władzy przez wojsko,
                    jednoczesne rozwiązanie Partii i "Solidarności". Stworzy rozstrzygającą
                    motywację ideową dla żołnierzy. Zachowają odczucie, że biorą władzę we własne
                    ręce. Pobudzi ich gotowość wyeliminowania aparatu "Solidarności". Rozwiązanie
                    Partii da się zrealizować w kilka godzin. PZPR składa się de facto już tylko z
                    gremiów kierowniczych, aparatu i aktywu wojewódzkiego. W bazie nie ma już
                    Partii. W tym wariancie największa szansa uniknięcia rozlewu krwi. Kościół
                    zgodziłby się z tym. Walczy o zachowanie swych pozycji i wystąpi przeciw
                    awanturnictwu i wojnie domowej.

                    Osobowość Jaruzelskiego i generałów stworzy gwarancję dla założenia nowej
                    marksistowsko-leninowskiej partii kadrowej. Wstąpiłoby do niej natychmiast ok.
                    300.000 nieugiętych i wiernych zasadom komunistów. Obecnie nie wszędzie można
                    zobaczyć ich w akcji, gdyż zostali wyrugowani przez masy innych członków lub
                    funkcjonariuszy Partii, gdyż częściowo [są] atakowani psychicznie lub
                    wystraszeni. Przyłączyliby się do marksistowsko-leninowskiej partii, która jest
                    czysta i walczy.

                    2. Dopuścić do strajku generalnego i wygrać go. Także tutaj szanse na
                    sukces, przeważająca część społeczeństwa ma dość chaosu i przyłączy się do
                    tego, kto zagwarantuje w perspektywie spokój, porządek i prosperitę. Dokładnie
                    studiowaliśmy doświadczenia węgierskie. Jeśli będziemy kontrolować zaopatrzenie
                    i wyłączymy strajkującym zakładom prąd i ogrzewanie, z pewnością już po 2
                    tygodniach pierwsi [ludzie] opuszczą swe zakłady. 3. Uchwalenie radykalnej
                    ustawy ze znaczącymi pełnomocnictwami specjalnymi i stanem wyjątkowym
                    (nieporównywalnej z obecnie przedłożonym niewinnym projektem). Taka taktyka
                    jest moim zdaniem jednak niekorzystna. Walki klasowej nie wygrywać poprzez
                    parlament. Droga prawna związana z długimi procedurami bezużyteczną walką
                    polityczną w parlamencie, które jeszcze przed konfrontacją mogą wszystkich do
                    nas zrazić. Jednocześnie wróg otrzyma wystarczający czas do przygotowań.

                    4. Dalsze próby prowadzenia politycznego sporu poprzez dłuższy czas (być
                    noże od 2 do 3 lat). Dotychczasowy rozwój sytuacji uwidacznia niezdatność tej
                    koncepcji. Przez stronę radziecką, jak świadczy najnowsza reakcja, nie będzie
                    już akceptowana.

                    Być może [będą] jeszcze inne warianty w dyskusji. Jestem za
                    najradykalniejszym, gdyż moim zdaniem [jest] szansą na zwycięstwo za
                    najmniejszą cenę gospodarczą i polityczną.

                    [Ambasador NRD] Neubauer 2 grudnia 1981

                    Przypisy:

                    1/ Bronisław Geremek (ur. 1932), sygn. TKN w 1978, VIII 1980 doradca w
                    Stoczni Gdańskiej, następnie szef doradców KKP (KK) NSZZ "S", XII 1981-XII 1982
                    internowany, od 1983 doradca TKK, współautor porozumienia w Magdalence i
                    przy "okrągłym stole".

                    2/ Bruno Kreisky (1911-1990), 1967-1989 przewodniczący Socjalistycznej
                    Partii Austrii, 1970-1983 kanclerz Austrii, 1976-1987 z-ca przew.
                    Międzynarodówki Socjalistycznej.

                    3/ Karol Modzelewski (ur. 1937), rewizjonista partyjny, skazany w 1965 na
                    3,5 roku więzienia za rozpowszechnianie "Listu otwartego do członków PZPR", w
                    1968 związany z "komandosami" i ponownie skazany na 3,5 roku więzienia, 1980
                    czł. Prezydium MKZ Wrocław, 1980-1981 rzecznik prasowy NSZZ "S", czł. KKP, a
                    nast. KK, 1981-1984 internowany, nast. aresztowany. Zwolennik linii
                    porozumienia wewnątrz z komunistami.

                    Żródło:

                    Wojciech Wrzesiński (red.), Drogi do Niepodległości 1944-1956/1980-1989.
                    Nieznane źródła do dziejów najnowszych Polski. Wrocław 2001, dok. nr 211.

                    kotwicz
                    • Gość: kotwicz Re: Pseudo Bohaterowie Solidarności IP: 198.51.251.* 14.04.05, 15:34
                      "PROTOKÓŁ Z ZEBRANIA PREZYDIUM OKP 16 SIERPNIA 1989 GODZ. 23:30
                      Protokół z zebrania Prezydium Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego

                      16 sierpnia 1989, 23.30 godz.

                      Obecni: A. Balazs, G. Janowski, J. Ślisz, J. Rokita, E. Wende, O.
                      Krzyżanowska, A. Stelmachowski, A. Celiński, J. Kuroń, J. Ambroziak, T.
                      Mazowiecki, B. Geremek, L. Wałęsa, K. Kozłowski, A. Wielowieyski, H. Wujec, A.
                      Michnik, J. Kaczyński, L. Kaczyński

                      B. G e r e m e k: Dostałem dzisiaj zaproszenie na rozmowę z gen.
                      Jaruzelskim. Powiedziałem, że chcę się naprzód spotkać z Przewodniczącym
                      Wałęsą, którego kilka dni nie widziałem. Ważne spotkania w ostatnim czasie: to
                      spotkanie prymasa Glempa z ambasadorem Browikowem i drugie spotkanie Glempa z
                      Jaruzelskim.

                      Sprawa rozkładu czasowego następnych dni. Dziś albo jutro Sejm będzie
                      głosował oświadczenie w sprawie interwencji w Czechosłowacji. Jest to sprawa
                      kontrowersyjna.

                      Spotkania jutro L. Wałęsy: godz. 9-ta z Malinowskim

                      godz. 10-ta z Jóźwiakiem

                      godz. 12 z Jaruzelskim

                      K. K o z ł o w s k i: PZPR chce wszystko zrobić, żeby nie dopuścić Lecha
                      Wałęsy. Padnie kompromisowa kandydatura – Kwaśniewskiego.

                      B. G e r e m e k: Czy jest możliwość, że powołają Wałęsę?

                      E. W e n d e: Orzechowski ma b. jasne sformułowania co do dwóch ministerstw.

                      A. S t e l m a c h o w s k i: Przy targach będzie więcej!

                      L. W a ł ę s a: Generalnie meldujemy, że powstała nowa koalicja. Ona ustali
                      najwłaściwszego kandydata na premiera. Nie mówimy, kto na razie.

                      E. W e n d e: Powołuję się na informacje z kręgów PZPR – nie wolno
                      przeholować, są ostrzeżenia.

                      A. S t e l m a c h o w s k i: Nie uchyli się Pan od pytania o dwa
                      ministerstwa.

                      J. K a c z y ń s k i: Sprawa 2 ministerstw stawiana była w rozmowach jasno.
                      Z zachowaniem prerogatyw prezydenta, każdy wie, co to znaczy. Jeżeli są tak
                      zaniepokojeni, to trzeba powiedzieć jeszcze raz. Kompromis musi zostać zawarty
                      z ich strony.

                      A. S t e l m a c h o w s k i: Rząd u nas w Polsce nigdy nie miał pozycji
                      prawdziwego rządu, zawsze ośrodki dyspozycyjne były gdzieś z boku (Piłsudski –
                      Główny Inspektorat). Trzeba wrócić do magdalenkowego ciała głównych decyzji
                      politycznych.

                      L. W a ł ę s a: Nauczyliśmy się, że zawsze jest ktoś ponad władzą i ponad
                      prawem.

                      A. M i c h n i k: Jak Ty sobie wyobrażasz pozycję PZPR?

                      L. W a ł ę s a: Trzeba sformułować rząd, żeby była swoboda i był znośny.

                      B. G e r e m e k: Główną sprawą, że nie PZPR formułuje rząd.

                      L. W a ł ę s a: ... i nie narzuca!

                      A. B a l a z s: Mam taką sugestię, żeby „S” RI nie była traktowana tak, jak
                      ZSL przez PZPR.

                      B. G e r e m e k: Czy Pan przewiduje spotkanie z naszym Klubem po
                      jutrzejszych spotkaniach?

                      L. W a ł ę s a: Nie ja chcę być premierem. Mam trzy swoje kandydatury.
                      Jeżeli nie załamie się propozycja, będę Was prosił o sformułowanie rządu.

                      B. G e r e m e k: Czy ktoś ma jakieś uwagi?

                      A. M i c h n i k: Ja uważam, że jeżeli Ty usłyszysz zgodę, to leziesz w ich
                      łapy. Królewski i Malinowski się upierali przy tej koalicji, czyli robili to za
                      zgodą Jaruzelskiego. Robić trzeba rząd z panami, a nie z lokajami.

                      T. M a z o w i e c k i: Nastąpiłaby seria rozmów typu nowej Magdalenki z
                      panami, rozmowy z faktycznymi dysponentami władzy, tzn. z wojskiem i z policją.

                      A. M i c h n i k: Z ZSL i SD realnego rządu Ty nie zrobisz. Można rozłamać
                      PZPR.

                      B. G e r e m e k: Obecna faza – przy pomocy ZSL i SD jest próbą rozbicia
                      monopolu PZPR.

                      Dokument ten został opublikowany po angielsku w Cold War International
                      History Project Bulletin 12/13 Fall/Winter 2001. Jest dostępny pod adresem:

                      wwics.si.edu/topics/pubs/ACF33.pdf

                      kotwicz

                      • Gość: kotwicz Re:Okragly Stol-transakcja IP: 198.51.251.* 14.04.05, 15:37
                        "...UDANA TRANSAKCJA 2002-11-18



                        Władza przystępuje do okrągłego stołu. Z jaką kalkulacją?

                        Taką, że oddanie części władzy legitymizuje cały układ wewnętrznie i wobec
                        Zachodu. Wraz z oddaniem części władzy przejmie niemałą część własności, czyli
                        umocni własną klasę społeczną. Przy okazji rozwiąże fundamentalną sprzeczność,
                        w jakiej tkwiła, polegającą na tym, że prawdziwa zmiana w Polsce musiała
                        oznaczać radykalną degradację nomenklatury komunistycznej. Sprzeczność ta
                        powodowa- ła, że zmiana taka mogła być możliwa tylko w warunkach rewolucyjnych,
                        czyli w warunkach kompletnego rozgromienia tej nomenklatury. Oczywiście żadna
                        grupa społeczna nie zgodzi się na własne rozgromienie. Stąd konieczny był
                        zabieg, po którym nomenklatura uzyskiwałaby w zamian za część władzy - własność
                        i wielką przewagę ekonomiczną. Jeżeli przy tym udałoby się utrzymać kontrolę
                        nad podstawowymi aparatami władzy...

                        Tak jak w 1989 i 1990 roku nad MON, MSW, MSZ, handlem zagranicznym, NBP i
                        finansami?

                        ...To w gruncie rzeczy pozycja tej grupy, a także jej zewnętrznego
                        mocodawcy, czyli ZSRR - mogłaby w istocie wcale nie ulec osłabieniu. Przy czym
                        byłoby to, powtarzam, nieporównanie lepiej legitymowane i poprzez reformy
                        gospodarcze mogłoby stawać się coraz skuteczniejsze. Sądzę, że był taki plan.

                        Czy komuniści spisywali, w takiej sytuacji, ideologię na straty?

                        Od dawna. Rozwiązanie stoczni wskazuje na to, że spisywali na straty nawet
                        walor socjotechniczny tej ideologii.

                        Jaki mieli przygotowany kolejny ruch po rozwiązaniu PZPR? Kapitalistyczna
                        partia dobrobytu?

                        Ich idealnym scenariuszem, wiem to na pewno, było rozwiązanie PZPR i
                        stworzenie sojuszu - w skrajnie optymistycznym przypadku nawet jednej partii -
                        z lewicową elitą "Solidarności". W sierpniu 1989 pijaniusieńcy Kwaśniewski i
                        Szmajdziński, obecni posłowie SLD, chodzili po "reżimówku" [osiedle koło
                        Wilanowa zamieszkałe przez nomenklaturę - red.] z wódką od mieszkania do
                        mieszkania i przechwalali się, że "już niedługo będziemy z Michnikiem w jednej
                        partii". Było to wtedy, gdy powstawał rząd Mazowieckiego.

                        Powiedzmy jasno: czy spisano przy okrągłym stole albo w Magdalence jakiś
                        dokument?

                        To jest mit. Nie trzeba było niczego werbalizować. Układ był oczywisty dla
                        każdego, kto myśli. Oni oddają część władzy w zamian za własność, a my to
                        przejęcie własności tolerujemy.

                        Czy sami komuniści nie chcieli mieć kontraktu na piśmie, by móc go potem
                        egzekwować?

                        Nie było takiej potrzeby. Następowała w niebywałym wręcz tempie
                        fraternizacja towarzyska lewicy solidarnościowej z tamtą stroną. W czerwcu '89,
                        czyli dwa miesiące po okrągłym stole, mój brat Leszek odwiedził Kuronia
                        mieszkającego na Żoliborzu 500 metrów od nas. Rozmowa. Nagle drzwi się
                        otwierają (Kuroń miał takie obyczaje, że wchodziło się bez pukania w dzień i w
                        nocy) i wkracza sobie najspokojniej w świecie Kwaśniewski, czyli "Olek".

                        Na "ty" z Kuroniem?

                        Oczywiście. Dołączył się do rozmowy. Leszek od razu sobie poszedł. To była
                        ta różnica między nami a lewicą, że najbardziej nawet postępowych komunistów
                        traktowaliśmy jako przeciwników.

                        Kiedy doszło do takiego ich zbliżenia?

                        Na początku okrągłego stołu jeszcze był mur. Śmiałem się, że Michnik nie
                        może zdzierżyć, że z ważnymi ludźmi nie jest na "ty". Później Kwaśniewskiemu
                        załatwiano już różne sprawy.

                        Zdumiewa nas zupełny brak w szerokich elitach "Solidarności" świadomości
                        tego co było istotą okrągłego stołu, czyli gigantycznej operacji zamiany
                        komunistycznej władzy na własność. Pamiętamy obawy i sprzeciwy, że czerwoni
                        dostają MSW, wojsko, a przede wszystkim prezydenturę na kilka lat. Nikt nie
                        zauważył, że najważniejsze, co zatrzymują, to finanse tego państwa, i że
                        otrzymują własność.

                        Ja doskonale wiedziałem co się święci, ale miałem olbrzymie kłopoty, by
                        gdziekolwiek pisnąć choćby słowo. Taki "Tygodnik Mazowsze" był dla mnie
                        zupełnie zamknięty. Myśmy z bratem nie mieli najmniejszego zaplecza
                        politycznego i żadnego dostępu do jakichkolwiek środków przekazu. Wąskie grona,
                        jak np. Komitet Helsiński, już w połowie 1988 r. zwracały uwagę, że
                        przygotowywane jest wydanie przepisów i ustaw pozwalających na tworzenie spółek
                        na majątku państwowym. Mówiłem wielokrotnie o tym (tam gdzie mogłem, czyli na
                        spotkaniach z wyborcami), że ta operacja ze spółkami i uwłaszczeniem jest dla
                        Polski niedobra, zastrzegając, że w istniejącym układzie sił niewiele możemy na
                        to poradzić. Tłumaczyłem, że dopóki wokół Polski nie zawali się komunizm nie
                        mamy szans na generalny szturm na komunę i wszystkie jej interesy,
                        na "zgnojenie" jej.

                        Czyli, że warto "oswajać bestię" mamoną?

                        Warto było działać ostrożnie, dopóki nie przyszła „jesień ludów", w
                        odpowiedzi na którą powstała koncepcja przyspieszenia, czyli pójścia do przodu.
                        Błąd okrągłego stołu polegał na tym, że dla całej lewicy solidarnościowej był
                        on prefiguracją generalnego rozwiązania w Polsce i obowiązującą do dziś umową;
                        podczas, gdy dla mnie...

                        I jak się mogło wtedy wydawać - dla Wałęsy...
                        ...
                        Był posunięciem taktycznym, licytacją naszej sprawy w górę.

                        Pan mówi: nie było umów. Po co w takim razie cała szopka dwumiesięcznych
                        negocjacji, relacji telewizyjnych, dziesiątek podstolików i ton papieru
                        zapisanego jakimiś porozumieniami?

                        To miało pewien atrybut nowości, że coś się przełamuje - i w tym sensie
                        odpowiadało na jakieś zapotrzebowanie psychiczne społeczeństwa.

                        Gdzie zapadały faktyczne ustalenia?

                        Albo w Magdalence, albo w Pałacu Namiestnikowskim.

                        Jak to wyglądało?

                        Część osób, o których już mówiliśmy, w odrażający sposób fraternizowała się
                        z komunistami: piła mnóstwo wódki, opowiadała tłuste dowcipy, przymilała się i
                        poklepywała. Kilka osób, jak mój brat, Mazowiecki, Frasyniuk zresztą też,
                        reagowało na to z wielkim oburzeniem.

                        A Wałęsa?

                        Był również na pewien dystans od tego.

                        Jakim potrzebom psychicznym lewicy odpowiadał ich flirt z komunistami? Czy
                        szukali w nim potwierdzenia swego niegdysiejszego uwikłania w komunizm
                        wskazując: patrzcie jacy ONI mogą być ładni i postępowi?

                        To nie tak. Myślę, że chodziło o swoisty prometeizm, przekonanie, że oni są
                        lepsi i jako jedyni mogą to społeczeństwo przebudować i zeuropeizować, oraz o
                        lęk przed "czarną sotnią", obawę, że ogromną część Polaków stanowią siły
                        ponurej prawicy, ciemnej i ksenofobicznej, która da im łupnia. Że jak się
                        pozwoli temu społeczeństwu o czymś decydować, np. w drodze wolnych wyborów - to
                        lewica na tym przegra do zera.

                        Czy komuniści dokonywali selekcji elit do rozmów?

                        Tak. Zabłocki i Siła-Nowicki uczestniczący w stoliku politycznym walczyli o
                        uznanie Stronnictwa Pracy. Komuniści zaciekle się temu sprzeciwiali, składali
                        oświadczenia, że nie ma mowy o uznaniu partii politycznej. Samo SP jest tu
                        nieważne, bo to nie był twór, który miał jakiekolwiek szanse w przyszłości.
                        Ważne jest zjawisko, którego to było symptomem: komuna chciała mieć takiego
                        partnera, jakiego miała, tj. Komitet Obywatelski, z kontrolującym wszystko
                        Geremkiem czy Kuroniem. Dopiero przy okrągłym stole wyszło na jaw - i to jest
                        istotny element folkloru tej operacji - z iloma eksponowanymi ludźmi z tamtej
                        strony jest po imieniu Kuroń czy Geremek. Po imieniu - nie dlatego, że zetknęli
                        się przy okrągłym stole, a dlatego, że byli po imieniu od 30 lat. Krótko
                        mówiąc - po dwóch stronach spotkali się ludzie, którzy doskonale się znali od
                        czasów zetempowskich.

                        Wyciąga Pan życiorysy.

                        Ma to uzasadnienie. Komuniści obawiali się układu partyjnego, w ramach
                        którego Geremek i jego grupa byliby, jak się później w wyborach w 1991 roku
                        okazało, zaledwie częścią partii z 12% poparciem społecznym. Komuniści nie
                        chcieli mieć innego partnera niż nieformalny k
                        • Gość: kotwicz Re:Okragly Stol-transakcja IP: 198.51.251.* 14.04.05, 15:38
                          "Ma to uzasadnienie. Komuniści obawiali się układu partyjnego, w ramach którego
                          Geremek i jego grupa byliby, jak się później w wyborach w 1991 roku okazało,
                          zaledwie częścią partii z 12% poparciem społecznym. Komuniści nie chcieli mieć
                          innego partnera niż nieformalny komitet z nieformalną grupą decyzyjną, bo
                          groziłoby to wszystkim co "najgorsze", łącznie z dekomunizacją. Geremek grał
                          zaś o to, żeby być wszystkim naraz: prawicą, lewicą i centrum. Stąd walka tych
                          obu sił o utrzymanie układu bipolarnego, w której na czele "naszej" strony
                          stanie, w największym uproszczeniu, Geremek z całym tym towarzystwem.

                          Czy sądzi Pan, że władza czuła tę osobliwą miękkość Geremka, czy może ją
                          wywoływała?

                          Nie wiem. Różnego rodzaju kontakty utrzymywano od dłuższego czasu. Powiem
                          coś, co ukazuje okrągły stół rzeczywiście w niedobrym świetle. Solidarnościowy
                          zespół polityczny zbierał się nie tylko na obradach przy okrągłym stole, ale
                          również w mieszkaniach prywatnych. Podczas jednego z takich spotkań
                          mówię: "Panowie, na Węgrzech mówi się o powszechnych wolnych wyborach. Jeśli my
                          teraz wystąpimy z kontraktowymi, w których 2/3 są z góry oddane tamtym -
                          historia nam tego nigdy nie wybaczy!" Niesłychanie rzucił się na to Geremek: "U
                          mnie był emisariusz od Pozsgaya z przesłaniem, że Rosjanie na wszystko się
                          zgadzają, ale absolutnie w żadnym wypadku nie na wolne wybory. To w ogóle nie
                          wchodzi w grę, proszę takich rzeczy nie mówić. To jest niemożliwe!" Parę dni
                          później Karol Grosz, węgierski I sekretarz, był w Moskwie, gdzie wyraźnie mówił
                          o wolnych wyborach. Oczywiście, Rosjanie coś mruczeli przeciwko temu, ale
                          podczas konferencji kończącej wizytę Grosz powtórzył: wolne wybory! Krótko
                          mówiąc, Geremek kłamał. Nie było żadnej możliwości, by kilka dni przed wizytą
                          Grosza reprezentant Pozsgaya, polityka bardziej reformatorskiego niż Grosz,
                          mówił takie rzeczy. Geremek kłamał. Wyraźnie nie chciał wykorzystać szansy i
                          pójść na ostro.

                          Np. szansy strajków 1988 roku.

                          Przyjechał do Stoczni w sierpniu po przemówieniu Jaruzelskiego na plenum
                          KC. Telewizja nadała je w całości. Pamiętacie panowie, jak Wyszkowski z
                          Borusewiczem przybiegli ze szpitala stoczniowego, bo tam był jedyny telewizor,
                          z okrzykiem "koniec komuny, zwyciężyliśmy, kapitulują!", bo tak zostało ono
                          wtedy, zresztą słusznie, odebrane. Następnego dnia pojawił się
                          Geremek: "Powiało grozą. Straszne przemówienie. Będziemy musieli ustąpić". Na
                          szczęście decydował wtedy Wałęsa? Który był w dobrej formie, miał wyczucie,
                          albo wiedzę, że jest szansa wygrania strajku. Poza tym Geremek nie był jedynym
                          doradcą.

                          Kto decydował o "sprzedaży" komunistom listy krajowej skreślonej przez
                          społeczeństwo 4 czerwca?

                          Decydowało całe kierownictwo polityczne strony solidarnościowej przy braku
                          sprzeciwu Wałęsy. Ci ludzie byli przerażeni wynikami wyborów, jednocześnie
                          celowo straszeni przez władzę, że niby wyniki 4 czerwca nie będą uznane.
                          Geremek z Mazowieckim bez przerwy powtarzali: "to są rozgniewane bestie"
                          wyłącznie na podstawie rozmów z komunistami, którzy ich najzwyczajniej
                          straszyli. Ludzie z SD opowiadali mi, że odbyła się odprawa w KC PZPR, w której
                          uczestniczyli przedstawiciele CK SD, a gdzie mówiono, że jeśli nasza strona nie
                          pójdzie na ustępstwa - to cała rzecz rozegrana zostanie twardo. Otóż
                          zaproszenie tam SD jest najlepszym dowodem tego, że był to pic na wodę. Gdyby
                          komuniści chcieli to rozegrać rzeczywiście twardo, to kogo jak kogo, ale SD by
                          tam nie było. Chodziło wyłącznie o to, by się to rozeszło i straszyło Geremka i
                          jemu podobnych. Ja bym jednak nie przeceniał znaczenia oddania listy krajowej.

                          Może dlatego, że Pan też się za jej oddaniem opowiadał? Przecież był to
                          pierwszy po 4 czerwca sygnał dla komunistów o samodefensywie "Solidarności".
                          Uzupełniający wybór kandydatów opozycji na 33 miejsca z listy krajowej złamałby
                          kontrakt okrągłego stołu. W Zgromadzeniu Narodowym mielibyśmy dużą większość, w
                          samym sejmie nominalną mniejszość, ale z miękką częścią SD i ZSL już około
                          połowy, która w tamtych warunkach psychologicznych byłaby wygrywająca.
                          Jaruzelski nigdy nie zostałby prezydentem! itd.

                          Ja mogłem wtedy tyle co dwaj bracia Kaczyńscy.

                          Coś już mogli, tymczasem na konferencji prasowej Wałęsy w Gdańsku dwa dni
                          po wyborach pański brat bronił tezy o konieczności oddania listy krajowej.

                          My w rozmowach wewnątrz politycznej grupy decyzyjnej "Solidarności" sprawę
                          stawialiśmy tak: można pójść tu na kompromis pod warunkiem, że władza ciężko za
                          to zapłaci i błyskawicznie odbędą się wybory samorządowe, które rozwalą
                          komunistyczną siatkę układów na dole.

                          Twierdziliśmy, że władzę trzeba przydusić i wymuszać na niej ustępstwa.
                          Liczyliśmy, że wyborami do rad narodowych podmyje się układ od dołu; że
                          samorządy zrobią rewolucję. Odpowiedzią był jeden wielki jęk lewicy: "nie
                          drażnić bestii!". Dziś widzę, że lepiej było nie oddawać tych 33 miejsc i
                          wybrać naszych posłów.

                          Jeszcze większym ustępstwem była zgoda na prezydenturę Jaruzelskiego. Co tu
                          miało być ceną?

                          Nasz rząd.

                          Czy forsując Mazowieckiego na premiera liczył Pan na rozbicie "kawiarni" i
                          podział lewicy?

                          Przede wszystkim liczyłem na powstrzymanie Geremka, byłem bowiem
                          przekonany, że gdy on i jego grupa "dorwą" się razem z czerwonymi do władzy, to
                          piłą się ich od niej nie odetnie. Był tylko jeden wybór: Geremek lub
                          Mazowiecki. Wałęsa nawet szukał kogoś młodszego sądząc, że łatwiej go sobie
                          podporządkuje, ale takiego nie znalazł. Jedynym politykiem młodszego pokolenia
                          i nie z lewicy, który miał pewną pozycję (oczywiście nie w społeczeństwie tylko
                          w elitach) był Hall, ale o Hallu Wałęsa nie chciał słyszeć. Nikt młody, choćby
                          Merkel, który zresztą był wtedy w konf1ikcie z Wałęsą, nie wchodził w grę, bo
                          to łamało bardzo silne poczucie hierarchii w OKP. Przeciętny okapowiec
                          akceptował, że nad nim jest Geremek, a nie ktoś nieznany. Dla wielu, nawet
                          późniejszych członków PC, było obrazą, że ktoś taki jak ja ośmiela się
                          załatwiać ważne sprawy. Dlatego np. musiałem stoczyć trzygodzinną "bitwę" z OKP
                          o przeprowadzenie Mazowieckiego na premiera.

                          To przykre, że w tak historycznym dla Polski momencie wybór był między
                          ludźmi wyrosłymi w żywiole kompromisu z PRL.

                          Bo taką mieliśmy historię, proszę panów, lepszą niż inne demoludy.

                          Ale można było się obawiać, że Mazowiecki nie zerwie ciągłości z PRL-em?

                          Ale było to lepsze niż jawny sojusz z PZPR, który forsował Geremek. Oto
                          scena z czasów powstawania rządów Solidarności w sierpniu '89: Kuroń spotyka
                          mnie w dolnej palarni w sejmie (nie chciał iść do restauracji, bo bał się, że
                          będzie atakowany za pokazywanie się ze mną): "słuchaj nie ukrywam, że Bronek
                          powinien to prowadzić [organizowanie rządu - red.], ale jak ty prowadzisz, to
                          niech i tak będzie. Ja bym tylko chciał, żebyśmy się dogadali". W jakiej
                          sprawie? - pytam. "Olek musi być wicepremierem". Przytaknąłem.

                          Pomyślał Pan, że jak Olek - to Hall?

                          Tak. Upewniłem się jednak: jaki Olek?

                          I co odpowiedział Kuroń?

                          "Jak to jaki? Kwaśniewski!". Zatem ten sojusz był tak zaawansowany, że oni
                          już podzielili się tekami.

                          Może dawali tekę Kwaśniewskiemu, żeby PZPR podzieliła się na reformatorów i
                          beton?

                          Dawali tym, z którymi się skumplowali. Kuroń przemawiał do mnie tak, jakby
                          myślał, że "Olek" to również mój kumpel.

                          Myślał tak?

                          Nie. Po prostu się zapomniał. Mazowiecki wydawał mi się antidotum na ten
                          ich flirt. Był z tym środowiskiem od dawna w bardzo ostrym konflikcie i był w
                          dobrych stosunkach z Wałęsą. Liczyliśmy, że Mazowiecki dogada się z Wałęsą, a
                          nie z tamtymi. A zrobił dokładnie odwrotnie.

                          Dlaczego?

                          Połączyło ich chyba przekonanie, że czas już skończyć z "tym prostakiem".
                          Geremek biegał wtedy do biskupa Jerzego Dąbrowskiego i
                          • Gość: kotwicz Re:Okragly Stol-transakcja IP: 198.51.251.* 14.04.05, 15:41
                            " Połączyło ich chyba przekonanie, że czas już skończyć z "tym prostakiem".
                            Geremek biegał wtedy do biskupa Jerzego Dąbrowskiego i mówił mu, że Kaczyńscy
                            jak czołg prą do władzy i tego prostaka, takiego owakiego, przepychają, żeby
                            sami rządzić. Oni myśleli, że my chcemy zostać wicepremierami itd., a myśmy na
                            to w ogóle nie liczyli.

                            Źródło:

                            Jacek Kurski, Piotr Semka, Lewy czerwcowy, Editions Spotkania, s.15-23."

                            kotwicz

                            • alex.4 Re: Ruane 14.04.05, 19:09
                              Chyba mcbride powołął sie na prace Ruane aby pokazać, ze historycy poza Polską
                              inaczej patrzą na historię solidarności.
                              To zabawne.
                              Po pierwsze Ruane jest znany czytalenikowi polskiemu z pracy o Popiełuszcze
                              zabić księdza, wydanej przez znak chyba w 2004 r. Jak przejrzeć tam indeksy
                              Ruane doskonale wie kim był Michnik, Kuroń, Geremek czy mazowiecki. Pisze o
                              nich bardzo ciepło. No wspominana kontakty tych osób z Popiełuszko, a potem
                              wspomina, że pewnie byłby bardzo ucieszony, ze jego przyjaciele zostali potem
                              premierem, ministrem spraw zagranicznych czy obrony (chodzi o Onuszkiewicza):)
                              Po drugie co jestistotniejsze. Ruane nie jest historykiem jest dziennikarzem.
                              Dziennijkarze piszą trochę inaczej niż historycy to oczywisty banał, interesują
                              ich inne rzeczy. Tak więc panie mcbride pudło.
                              • Gość: McBride Re: Ruane IP: 212.122.214.* 14.04.05, 21:01
                                słuchaj koninukturalny "historyku"....

                                przykład Ruane podałem odnośnie wizji Solidarności za granicą, jacy ludzie na
                                kartach jego ksiażki, relacji z Polski są bohaterami Solidarności...

                                widać po latach mu sie optyka zmieniła (tak samo jak Walentynowicz poiwnna
                                zrozumieć ze ona nic nie znaczyła w "S", ze to Michnik i Geremk byli jedynymi
                                wodzami i są jedynymi spadkobiercami ....)
                                chciał wydać w Znaku, być na salonie GazWybu to podkoloryzował widać to co
                                kiedysprzezył osobiście, naocznie....perspektywa salonu i kawioru w TygPowie
                                jest inna niż ta zwykłych ludzi...

                                przykre to jest....

                                (na marginesie...sporo trwało nim zareagowałeś na mój post o Ruane...oczywiscie
                                nie odnisołeś się do niego merytorycznie, tłumacząc i interpretując zawarte w
                                nim fakty... czemu tyle to trwało? musiałeśskonsultować ten brak wiedzy sprzed
                                kilku dni na kolektwie partyjnym? sprawa obiła się o samego Włodka F.?
                            • alex.4 Trembecka 14.04.05, 19:16
                              A to chyba jeszcze zabawniejsza historia. Kotwicz się na nia powołuje. Ale czy
                              ją czytał?
                              Po pierwsze gdyby czytał zauważyłby zapewne recenzje jej ksiązki paczkowskiego.
                              To jeden z dworskich historyków wedle kotwicza. Ale co istotniejsze praca
                              Trembeckiej nie ma tez jakie zwolennikiem jest kotwicz. A nawet jeśli ona
                              wspomina tezy dyskusyjne (jak Staniszkis) to dodaje, że tezy te są logiczne
                              (moim zdaniem akurat nei) ale nie ma żadnych dowodów na to. Co oczywiście
                              dyskwalifikuje teze. Pozostaje pytanie dlaczego kotwicz powołuje się na pracę,
                              która nie potwierdza jego tez?
                              Odpowiedzieć jest dosyć prosta. Nie czytał jej. Powołuje się on gdyż znał mały
                              fragment zamieszczony w necie. I dlatego dalej się powołuje na nią. na pracę
                              której nie czytał. To oczywiście jest dosyć kompromitujace. Ale dla kotwicza
                              normalne. Kotwicz nie czyta książek, zna tylko net. A w necie nei znajdzie się
                              pwoaznych opracowań.
                              Kotwiczu Skadal
                              • Gość: kotwicz Re: IP: 198.51.251.* 14.04.05, 20:44
                                "Kotwicz nie czyta książek, zna tylko net. A w necie nei znajdzie się
                                pwoaznych opracowań."
                                Zapraszam na strony:
                                www.ipn.gov.pl ;))))).
                                Co prawda, to nie GW badz biuletyn UW, ale zawsze cos tam mozna przeczytac.

                                kotwicz
                                • Gość: piecyk gazowy Re: IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 14.04.05, 21:34
                                  W necie nie ma poważnych opracowań!?

                                  BUAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA!!!!!!!!!!!!!
                                  :-))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                                • kamilar Re: 14.04.05, 23:25
                                  A właśnie przy okazji tej strony, ktoś sięorientuje gdzie można kupićbiuletyn
                                  informacyjny ipn, kiedyś ukazywał się w empiku ale jużod dawna go tam nie ma,
                                  cena była niska i artykuły nawet ciekawe?????????? Bo przez net nie chce mi się
                                  kupować (koszty przesyłki:)
                                  • alex.4 Re: kotwicz nie czyta 16.04.05, 07:55
                                    piecyk jak zawsze powiedział co wiedzial.... w necie nadal jeśli chodzi o
                                    humanistykę zamieszcza się bardzo mało tekstów. A jeśli są witryny poważnych
                                    zcasopism to najczęściej są one płatne... ale przecież piecyk takich nie czyta.
                                    Po drugie nakryłem kotwicza na braku lektury na którą się powoływał. A fe. To
                                    kompromitacja
                                    • Gość: kotwicz Re: Alex rozsmiesza;) IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 16.04.05, 18:59
                                      Alex;
                                      Nakryc to ty najwyzej mozesz siebie, na nieustannych idiotyzmach i
                                      sprzecznosciach, ktore piszesz.
                                      Sledczym to ty nie jestes.
                                      Oj nieladnie magistrze, nieladnie.

                                      kotwicz
                                      • alex.4 Re: kotwicz osmiesza sie 17.04.05, 08:29
                                        kotwioczu w kilku postach powołujesz się na pracę której ewidentnie nei znasz.
                                        Inaczej byś nie na nia nie powoływał:) To ośmiesza się bardzo radyklanie
                                        • Gość: kotwicz Re: Do sledczego Alexa IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 17.04.05, 18:57
                                          Alex;
                                          To jeszcze tylko wskaz, w ktorych postach powoluje sie na prace, o ktorej
                                          mowisz ;).

                                          kotwicz
        • alex.4 Re: Bohaterowie Solidarności 14.04.05, 19:31
          kotwiczu archiwalia są dostepne. Oczywiście nie wszytskie, ale te które są
          wazne to z reguły są znane. Ale skąd yu możesz wiedzieć o archiwaliach...
    • alex.4 Re: 16 lat temu 14.04.05, 19:40
      najzabawniejsze w tekstach które cytuje kotwicz, a które znalazl w necie jest
      to, że one często wspierają moje zdanie. Przecież jeśli Geremek mówi o
      zxłamaniu monopolu PZPR to co jest w tym złego. czyzby to, że Geremek osmielił
      się wystąpic przeciwko PZPR? Kotwicz jakoś nie potepia M. Giertycha. a przeciez
      on także był przeciwko pobaleniu monopolu PZPR:)
      Wypowiedzi walentynowicz są bardzo stronnicze. Bez zestawienia z innymi
      wyupowiedziami cytowanie ich jest nadużyciem. Ale czy kotwicz to wie? Chyba
      nie...
      kotwicz cytuje dokumenty bardzo wyrywkowo. To oczywsite dlaczego. Chce pokazać,
      że ma distep do dokumentów. Ale pokazuje bardzo wyraźne że zna tylko to co jest
      w necie. A w necie jest neiwiele. Nie wie, które dokumenty są wydane, a które
      są archiwaliami dostepnymi tylko w archiwach. Ale skoro nie bywa się w
      archiwach to skąd to wiedzieć...
      Kotwicz udowadnia swoją szamotaniną że nie ma pojęcia o analizie historycznej.
      I tego nic nie zmieni. Przez net nie mozna być historykiem. Nie mozna być
      historykiem bez znajomości warsztatu historycznego. Nie mozna być historykiem
      bez znajomości metodologii historycznej. tego wszystkiego kotwiczowi brakuje.
      Dlatego jego posty są karykaturą historii
      • Gość: kotwicz Re: Garlicki-Alexa alfa i omega ; IP: 198.51.251.* 14.04.05, 20:34
        • Gość: kotwicz Re: Garlicki-Alexa alfa i omega ;) IP: 198.51.251.* 14.04.05, 20:35
          "Najwyższy Czas z 19 marca publikuje tekst Uczelnie agentów Tadeusza
          Płużańskiego, poświęcony ujawnieniu faktu, że bardzo wpływowy historyk – prof.
          Andrzej Garlicki, od dziesięcioleci współpracownik Polityki, był od 1953 r.
          tajnym współpracownikiem bezpieki. Garlicki przyznał się w Polityce z 5 marca
          do współpracy z bezpieką, twierdząc, że był to wynik młodzieńczego fanatyzmu, z
          którego jakoby się szybko wyleczył, a przez 50 lat po studiach nie uczynił
          niczego, „czego powinien się wstydzić”. I to akurat jest sprawa z gruntu
          nieprawdziwa. Garlicki konsekwentnie przez całe dziesięciolecia atakował przy
          różnych okazjach „wrogów ludu”. Oto wymowny przykład z 19 października 1963 r.
          w Polityce. Garlicki wydrukował tam tekst ostro atakujący mnie za krytykę braku
          dostatecznej żywości i kontrowersyjności studiów historycznych, braku na nich
          sporów, wokół różnych osób i faktów. Garlicki stwierdził, że dyskusje i spory o
          historii należy skierować do kół naukowych, a dużo ważniejszą sprawą jest walka
          z przeciwnikami ideowymi, którzy „nie załamują rąk”. Jako dowód zaakceptował
          to, iż: „Żyjemy w kraju, w którym obecnie działa ok. 16 tysięcy punktów
          katechetycznych. A to znaczy, że parę milionów uczniów – i boję się, że nie
          przesadzam – tydzień w tydzień otrzymuje równoległy do szkolnego wykład z
          historii Polski i powszechnej. Równoległy – ale przecież absolutnie odmienny”.
          Garlicki dowodził, że jest to wyraźne mącenie w głowach „biednych uczniów”.
          Przypomnijmy, że to właśnie Garlicki był czołowym fałszerzem postaci
          Piłsudskiego w PRL-u. Płużański wspomniał w swym tekście, jak zareagował
          na „monumentalną” książkę Garlickiego o Piłsudskim historyk z Nowego Jorku –
          prof. M. Jędrzejewicz. W liście do Garlickiego napisał: „Szanowny Panie
          Profesorze! Z obrzydzeniem odłożyłem kolejny tom Pana książki”. Po 1989 r.
          Garlicki nadal fałszował historię Polski, skrajnie oczerniając Naród i Kościół
          polski w swoich podręcznikach. Pisałem o tym już kiedyś w Niedzieli. Dumny
          jestem z tego, że w efekcie mojej (69-stronicowej) recenzji do Ministerstwa
          Edukacji (za rządów AWS-u) na parę lat wstrzymano autoryzację dla podręcznika
          Garlickiego."

          kotwicz
          • alex.4 Re: Garlicki-Alexa alfa i omega ;) 14.04.05, 20:42
            Praca garilckiego o Piłsudskim jest znacznie lepsza niz hagiografia
            Jędrzejewicza. Ale to mało istotne. Garlicki jest z całapewnością dobrym
            historykiem. Zresztą podobnie jak paczkowski, M. Kula, Eisler, Kersten,
            Friszke, J. karpiński iw ielu innych, z którymi kotwicz się nie zgadza, mimo,
            że nie ma żadnego naukowego przygotowania. Bez komentarza. Kotwiczu zacznij
            czytać ksiązki:)
            • Gość: piecyk gazowy Re: Garlicki-Alexa alfa i omega ;) IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 14.04.05, 20:48
              alex.4 napisał:

              > Praca garilckiego o Piłsudskim jest znacznie lepsza niz hagiografia
              > Jędrzejewicza. Ale to mało istotne. Garlicki jest z całapewnością dobrym
              > historykiem.

              A Grzegorz Piotrowski jest ponoć bardzo dobrym dziennikarzem.
              • Gość: kotwicz Re: Garlicki-Alexa alfa i omega ;) IP: 198.51.251.* 14.04.05, 20:54
                Nie wspominajac o Maleszce ;).

                kotwicz
                • Gość: McBride Re: Garlicki-Alexa alfa i omega ;) IP: 212.122.214.* 14.04.05, 21:03
                  Jerzy U. też uchodzi za wybiotnego dziennikarza...Adam zawsze sobie chwali
                  szabasowe bibki u niego...
            • Gość: kotwicz Re: Garlicki-Alexa alfa i omega ;) IP: 198.51.251.* 14.04.05, 21:07
              Alex;
              Moze troche logiki prosze.
              Jeszcze niedawno rozpisywales sie o tym, ze ktokolwiek nie dzialal w opozycji,
              ba tylko prowadzil zycie "osobiste" w tamtych latach, to kolaborant i zdrajca.
              Jak wiec tlumaczyc, ze:
              Garlicki - TW SB
              K.Kersten- wieloletnia czlonkini PZPR sa OK i nic nie masz im do zarzucenia?
              Spokojny obywatel, nie dzialajacy w strukturach opozycyjnych i nie bedacy
              czlonkiem partii-to smiec, ale juz wspolpracownik SB i partyjna dzialaczka to
              cacy?
              Oczywiscie historycy, ktorzy "nie dali ciala":
              Siemaszko, Pobog-Malinowski, Chodakiewicz, Zebrowski, Strzembosz i nawet Dudek,
              to klamcy, oszczercy i gamonie.
              Ich jedyna wina jest myslenie, ktore nie zbiega sie z linia Michnika,
              Mazowieckiego, Geremka, Maleszki,Garlickiego i Kersten.
              Tak wiec nadchodza czasy nowej "demokracji"-UW/PD ma monopol na przeszlosc.
              Wszystcy, ktorzy maja odmienne zdanie, to oszczercy, falszerze i naukowcy do
              luftu.
              Oj Alex, ze tez ty w to wierzysz ;), ale przeciez pisales encyklopedie ;).
              To ostatnie, to chyba zart miesiaca.

              kotwicz
              • Gość: McBride Re: Garlicki-Alexa alfa i omega ;) IP: 212.122.214.* 14.04.05, 21:19
                Kotwiczu...po pierwsze dzięki za metodyczne wrzucanie tekstów źródlowych, część
                z nich znam doskonale ale niektóre przegladałem po raz pierwszy!
                po drugie...
                alexowi tak naprawdę nie chodzi o podział na komuchów i niekomuchów, choc stroi
                sie w piórka antykomunistyczne to jego postawa jest z gruntu zakłamana bo
                selektywna i wybiórcza

                linią podział na dobrych i złych jest dla niego podział na "naszych z partii" i
                resztę chołoty...niezlaeżnie od doknonań i przeszłosci gdyz jak widzimy alex
                wspaniale nauczył się manipulacji (wspanile w jego miemaniu bo ma swiete
                przekonanie ze jest jedynym sprawiedliwym i słusznie twierdzącym, to szalenie
                ulatwia zycie, takie posługiwanie sie prostymi schematami które wszystko
                tłumaczą

                wiesz co zrobić by zyskać przychylność alexa? zapisz się do PD...to wiele
                ułatwia, załozę się, ze gdyby Giertcyh zapisał się do UW to byłby bohaterem dla
                alexiejewicza a Rada Konsultacyjna to byłoby w jego oczach swiatłe ciało
                doradzajace człowiekowi honoru w trosce o nowy, lepszy świat

                • Gość: kotwicz Re: Solidarnosc 80' IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 14.04.05, 23:08
                  Zycze milej lektury:
                  www.polonica.net/Jak_naprawde_rodzila_sie_Solidarnosc.htm
                  kotwicz
                • alex.4 Re: 16.04.05, 08:09
                  Paczkowski, M. Kula, J. Karpiński, P. Osęka, Eisler.
                  A także garlicki, Kersten, czy trembecka

                  A z młodszych: Marta Brodala, Anna Lisiecka, Tadeusz Ruzikowski, Błażej
                  Brzostek, Bartosz Kaliski, Krzysztof Kosiński, Joanna Kochanowicz, Andrzej
                  Krajewski, Adam Leszczyński, Izabella Main, Mariusz Mazur, Aleksander Pawlicki,
                  Katarzyna Pawlicka i wielu innych...
                  Podział jest dosyć prosty. Z jednej strony są historycy którzy neizaleznie od
                  poglądów politycznych potrafią się wnieść ponad nie i sine ira et studio badać
                  niedawną przeszłość. Zgodnie z zasadami metodologii i wartszatu historycznego.
                  Badając wszystkie istotne źródła historycznego.
                  Pidział jest na historyków którzy uprawiają rzetelnie swoje badania z jednej
                  strony, a grupą oszołomów takich jak kotwicz czy mcbride czy piecyk, którzy w
                  archiwach nie bywają , źródeł nie znają (kotwicz ewidentnie widział tylko to co
                  zostało w necie, wkleja źródła które ewidentnie nei pasują do jego chorego
                  obrazu). Nie znacie sie panowanie na historii to nie nie wypowiadajcie się. To
                  proste. Tak jak lekarz aby wykonywać swoją pracę musi znać się na medycynie,
                  tak również o historii moga pisać tylko osoby które mają o niej pojęcie.
                  Tym bardziej, ze kotwicz powoływał sie na prace której ewidentnie nie znał, co
                  jest kompromitacją zupełną.
                  Oczywiście co jest dosyć oczywiste panowie ci nie rozumieją czym jest historia.
                  Dla nich to oręż w walce politycznej, dla historyków próba zrozumienia
                  przeszłości.
                  Na historii Uniwersytetu Warszawskiego nikt nie wierzy w agenturalną
                  działalność Garlickiego. A nawet jeśli, to i tak pozostaje on jednym z
                  istotniejszych polskich historyków.



                  • Gość: kotwicz Re: IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 16.04.05, 19:04
                    "Na historii Uniwersytetu Warszawskiego nikt nie wierzy w agenturalną
                    działalność Garlickiego. A nawet jeśli, to i tak pozostaje on jednym z
                    istotniejszych polskich historyków."-wow, TW SB najistotniejszzym historykiem
                    polskich dziejow, Michnik, Geremek, Mazowieckich, Kuron najwiekszymi
                    bojownikiami o Polska niepodleglosc.
                    Ko by sie usmial, gdyby to przeczytal.
                    Alex, jedno jest pocieszajace-UW/PD poza sejmem, wedlug nowych sondazy, tak
                    trzymac ;).

                    kotwicz

                    • kamilar Re: 16.04.05, 19:46
                      Jak kolega odbiera roszkowskiego, co prawda raczej ujęcie podręcznikowe ale o
                      Solidarności i okrągłym stole też coś się znajdzie. Też ubek????????????
                    • Gość: jj Re: IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 16.04.05, 20:28
                      Z zainteresowaniem śledzę ten wątek. Sporo tekstów wpisuję na dysk. Kotwicz
                      przywołujesz dobrą dokumentację ,a to w historii jest najwazniejsze, ale
                      niekoniecznie popełniasz własciwe komentarze.
                      Po pierwsze nie da sie oceniać trafności podejmowanych historycznych decyzji
                      po latach.
                      Nie jestem historykiem, ale przedstawie przykłady, że życie jest bardziej
                      skomplikowane niz legendy. W moim zakładzie szefem strajku we wrześniu był TW,
                      który był następnie członkiem KZ. Dla jasności nie żyje.
                      Pytanie - był bohaterem ?
                      Na dodatek był jednym z najbardziej radykalnych członków związku, który ciągle
                      wzywał do zaostrzania protestów.
                      Generalnie robotnicy byli bardzo radykalni. W trakcie kryzysu bydgoskiego
                      szykowalismy sie do walki. Ja byłem przewodniczącym KZ i z przerazeniem
                      obserwowałem radykalizm i determinacje moich kolegów. Nie wiem czy
                      inteligencka wyobraźnia to plus czy minus ale nastąpił czas sprawdzianu. Przed
                      stanem wojennym był przygotowany w Fastach tajny KZ, były przygotowywane środki
                      walki. I co? W Fastach nie było strajku!
                      Po 13 grudnia tylko Jurek Wysocki znalazł sie w grupie Waldka Czechaka, która
                      podjęła radykalne środki obrony (m.in. podpalili komisariat).
                      Po co to piszę? Po to aby wykazać,ze ocen mozna dokonywać wyłącznie na
                      podstawie tamtych uwarunkowań.
                      W tym sensie Alex ma rację, że KOR był wyznacznikem optymalnej strategii
                      politycznej. Nawet jesli KOR - owcy byli skażeni inteligencka wyobraźnią i
                      bali sie zbytniego radykalizmu, to przeciez tak samo myślały kregi
                      prymasowskie.Ale czy nie bez powodu. W tym watku byli przywoływani bardzo
                      radykalni szefowie "S" - m.in. Andrzej Rozpłochowski. I co? wyjechał facet za
                      wodę zamiast iść na barykady.
                      W naszym narodzie jest skłonnośc do tramtadracji, gestów, okrzyków nie zawsze
                      to znajduje potwierdzenie w rzeczywistych działaniach.
                      Już to tu pisałem,że po 1989 roku opozycja wałęsowsko - korowska
                      zmajoryzowała "S" dokonała wielu manipulacji ale moim zdaniem do momentu samego
                      okrągłego stołu zachowywała sie przyzwoicie . Dotyczy to wszystkich tu przez
                      ciebie ,Mc i piecyka krytykowanych. Niczego sensowniejszego niz porozumienie
                      okragłego stołu wymyslić na tamten czas się nie dało.
                      A że potem dokonano okrutnej manipulacji nad narodem to oczywiście
                      zgoda.Większą niz Solidarność wykonał tylko Lenin.
                      Co do historyków? - alex naprawde przywołuje dobre źródła i dobre nazwiska.
                      Jesli nawet historyk był agentem (co nie jest wcale pewne)ale pisał uczciwie a
                      nie mam powodów aby Garlickiemu zarzucać fałsz to mnie nie przeszkadza.
                      Historia jest tą wiedza która w naturalny sposób podatna jest interpretacjom
                      post factum. Stąd najwazniejsze są dokumenty .
                      Brawo Kotwicz za to że je przywołujesz. Dokumenty sa zawsze ważniejsze niz
                      opracowania historyków które z konieczności skazone muszą być interpretacją
                      autorów. Mam tę przewagę nad wami (sorry za to mentorski wątek),że mam filtr
                      własnej pamięci.
                      I jeszcze jedno proponuję abyscie sobie dali spokój z namiętnym ocenianiem
                      obecnych polityków przez pryzmat historii. Lepiej oceniać Michnika czy
                      Giertycha za to co robią teraz (bez prób interpretowania do współczesnych ocen
                      ich poprzednich ról i zachowań). To po prostu inna bajka.


                      • Gość: tidi Re: IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 17.04.05, 07:47
                        To posluchajmy jak ocenia p. A. Walentynowicz prace tych , ktorych mamy oceniac
                        za to /...co ostatnio robia /:

                        "Oni nie maja prawa organizowac rocznicy "Solidarnosci" , bo to jest
                        falszywa "Solidarnosc" . Razem z Andrzejem Gwiazda napisalam list w tej
                        sprawie . Ja tam na pewno nie bede . Absolutnie nie bede uczestniczyla w
                        organizowanych przez nich uroczystosciach ."

                        i..

                        "Przekazalam Bogdanowi Lisowi , zeby raczej upomnial sie o swieto 22 lipca , bo
                        to jest adekwatne dla niego swieto . A nie Sierpien ... . On zdradzil
                        te "Solidarnosc" ... "

                        Z cala pewnoscia Michnika daloby sie dopisac ...
                        • alex.4 Re: Grzechy kotwicza przeciwko historii 17.04.05, 08:47
                          O kotwiczu:
                          1 mało czyta, posługuje się głównie tekstami które znajduje w necie. jego
                          wiedza jest bardzo ograniczona. A trudno interpretować przeszłość bez
                          znajomości jej realiów. Wtedy można popełnić masę anachronizmów. I kotwicz
                          regularnie je popełnia. To pierwszy jego grzech
                          2 kotwicz zna słabo źródła. Teraz wkleja na chybił trafił wszystko co w necie
                          znajdzie, neizależnbie jak się to ma dyskusji. W ten sposób chce sprawić
                          wrażenie osoby uczonej. Nic ztych rzeczy. Po pierwsze aby poprawnie analizować
                          przeszłość tzreba zestawiać wszystkie możliwie ważne źródła (gdy źródeł jest
                          mniej to wszystkie). Dopiero wtedy wyłania się obraz, który mozliwy jest do
                          zaakceptowania. Kotwicz tymczasem posługuje się wypowiedziami wyrwanymi z
                          kontekstu, niepełnymi, co oczywiście jest drugim grzechem kotwicza
                          3 kotwicz wkleja większość tekstó bez komentarza. Mam przeczucie (o czym będzie
                          za chwilę) że on tych tekstów po prostu nie czyta. To dla niego tylko ornament,
                          który ma ukryć jego braki. To trzeci jego grzech:)
                          4 kotwicz ma pewną tezę - przywódcy Solidarności zdradzili ją dogadawszy się z
                          komunistami. I na uduwodnienie tej tezy wkleja tekst w którym Geremek opowiada
                          sie za koalicją w parlamencie z ZSL i SD aby odsunąc od władzy PZPR. Istny
                          absurd. Kotwicz nie czyta tekstów które wkleja. Prawda dosyć brutalna. To jego
                          grzech czwarty.
                          5 w historii nie zbiera sie materiałów pod z góry ustaloną tezę, ale odwrotnie
                          analiza źródeł prowadzi do postawienia tezy. Kotwicz tej zasady nei respektuje.
                          To grzech piaty.
                          6 Aby poprawnie i uczciwie interpretować źródła tzreba znać też opinie innych
                          badaczy - aby nie odkrywać Ameryki w puszcze konserw. A zcasem aby uciec od
                          zbyt radykalnej interpretacji, które wynikają z braków wiedzy. Kotwicz nie zna
                          ewidentnie literatury, każdego historyka który nie przeczy jego tezie okresla
                          mianem ubeka czy dworskiego historyka. Takie zachowanie bliskie było
                          bolszewikom:) To grzech szósty
                          7 przy interpretacji źródeł trzeba pamiętać kiedy one powstawało, kim byli
                          autorzy, czy czas powstania jego i osoba autora miała wpływ na przekaz. Tak
                          jest z wypowiedziami A. Walentynowicz, które są rażące i tak odległe od prawdy
                          jak enencjacje urbana. Kotwicz oczywiście nie interesuje się czy dalsze
                          przezycia walentynowicz mogły meić wpływ na kształtowanie się jej poglądów. To
                          grzech siódmy.
                          Jak widać grzechów sporo i to nie wszystkie... kotwicz nei ma pojęcia o
                          metodologii historycznej, warsztacie historycznym, źródłach, o historii
                          współczesnej. Dlatego jego interpretacje tak rażą swoją ahistorycznością i
                          absurdalnością
                          • Gość: tidi Re: Grzechy kotwicza przeciwko historii IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 17.04.05, 09:10
                            O .szanowny "papisto" p."alex" - Pan tu wylewa ...kubel infektow ! Te ulubione
                            przez Pana ciagle bicie sie w nieswoje piersi , staje sie zabawne . Czas
                            zrewidowac swoje "dokonania" - pamietaj Pan , nikt nie jest nieomylny . Gdzie
                            jest powiedziane , ze zawodowy historyk ma patent na prawde ? Tacy uczciwi
                            szperacze jak "kotwicz" sa nieraz bardziej wartosciowi od dyspozycyjnego
                            historyka . Patrz Pan , JP II zawsze mila byla prawda !!!
                          • Gość: jj Re: Grzechy kotwicza przeciwko historii IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 17.04.05, 09:25
                            Nie czuję ani chęci ani tez kompetencji aby wchodzic w rozstrzyganie sporów o
                            warsztat historyczny. Problem w tym, że historia zawsze jest reinterpretacją.
                            Tylko archiwalne dokumenty pozbawione są komentarzy. Ale nieuchronne jest że
                            każdy jak chce moze je oceniać poprzez pryzmat uwarunkowań, nastepstw itp.
                            Generalne pytanie tego watku brzmi czy okragły stół był zwycięstwem czy
                            porażką?. Ja próbuje to poszerzyć - czy "Solidarność" to polskie zwyciestwo czy
                            porażka?. Czym maja być obchody 25 lecia?
                            Tidi przywołujesz zapowiadaną nieobecność Walentnowicz i Gwiazdy. Ale będzie
                            wiecej nieobecnych - symbolicznie nieobecnych, obojętnych wobec tej rocznicy
                            milionów, które były członkami "Solidarności" a uważaja obecnie ,że to
                            właśnie "Solidarnośc" stała sie powodem ich zyciowej porazki.
                            Osobiscie ubolewam,że nie bedzie na obchodach Walentybnowicz, Gwiazdy i wielu
                            innych. Bo to święto powinno być dniem pamięć wielkiej narodowej nadziei
                            jaka była "Solidarność", nadziei, która dla jednych sie ziściła dla innych
                            niestety nie. Przed 25 laty w wiekszości Polacy byli razem. I tamta utracona
                            nadzieja jest warta aby choc przez moment być razem, zapomnieć o obecnych
                            podziałach. Ale nie moze to być święto sukcesu i triumfu, tym bardziej
                            jakiejkolwiek opcji politycznej, ale przede wszystkim dniem refleksji dlaczego
                            nie udało się nam tej zbiorowej nadziei przeistoczyć w trwała wartośc narodową.
                            państwową, społeczną , moralna itd.
                            Bez dialogu nie ma szansy na recydywę narodowej "solidarności".
                            • Gość: tidi Re: Grzechy kotwicza przeciwko historii IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 17.04.05, 09:52
                              Sz.P "jj" - znam Pana i zywie szacunek ! Ale jak ma to byc : wyciagany z
                              pracy , z domu , ciagle czujacy za plecami oddech tej "czerwonej osmiornicy" ,
                              ktora szpanowala na tych "niezapowiedzianych" wizytach na Sienkiewicza lub
                              w "dziupli' nad Gwardia swoja "wyzszoscia" i ubiorem - to ja mam im
                              wybaczyc ??? A oni na co czekaja ???
                              • Gość: jj Re: Grzechy kotwicza przeciwko historii IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 17.04.05, 10:11
                                Aż do tak dalekich gestów nie wzywam, ale warte aby były udziałem w obrębie
                                szeroko rozumianego obozu sierpniowego. Niestety nie wykluczam , ze będziemy
                                mieli kilka niezaleznych konkurencyjnych obchodów Sierpnia. Każdy będzie
                                ten "prawdziwy". Pamiętam kiedy jeszcze 3 - 4 lata w Białymstoku obchody
                                rozcnicy wprowadzenia stanu wojennego organizowane było przez trzy nawzajem ze
                                soba skłócone ośrodki.
                                Jakimś cudem udało sie powołać klub WIR do którego należą ludzie z różnych
                                obecnie partii ale łączy nas jedno - wtedy 25 lat temu wszyscy byli razem.
                                Niestety nie wszyscy - dla niektórych obecne podziały sa decydujące.
                                A tak naprawde tamta pierwsza "solidarność" nie była jak to ktoś tu wczesniej
                                napisał prawicowa czy narodowo katolicka. Była równiez lewicowa, populistyczna
                                czy socjalistyczna (z akcentem na polskośc socjalizmu), zdarzali sie również
                                nieliczni liberałowie.
                                • alex.4 Re: Grzechy kotwicza przeciwko historii 17.04.05, 14:44
                                  Aby badać historię na tym trzeba się znać. W końcu byle laik nie zna się lepiej
                                  na medycynie niż lekarze, czy na prawie jak prawnik:). Kotwicz łamie
                                  elementarne zasady prowadzenia badań historycznych. Aby wypowiadać sie o
                                  historii tzreba się na tym znać:)
                                  • kamilar Re: Grzechy kotwicza przeciwko historii 17.04.05, 16:34
                                    Niestey, albo może i stety, historię najnowszą piszą też publicyści, prawnicy i
                                    socjologowie. Ich spojrzenie też może być ciekawe
                                  • Gość: tidi Re: Grzechy kotwicza przeciwko historii IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 17.04.05, 16:34
                                    Nie denerwujotsa dworaku UW . Wasza historia nijak ma sie do prawdy !
                                    • Gość: kotwicz Re: O Magdalence i nie tylko IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 17.04.05, 18:59
                                      "...MAGDALENKA WIECZNIE ŻYWA 2004-07-02



                                      Obecnie można już na empirii a nie tylko na przekonaniu oprzeć stwierdzenie
                                      szalenie istotne: z komunizmu me można wywikłać się na drodze tzw. ewolucyjnej.
                                      Nie można wywikłać się przez bardzo, bardzo długi okres jednego pokolenia? dwu?

                                      By kraj z komunizmu rzeczywiście wydostać trzeba odnieść nad nim
                                      zwycięstwo. Tzw. kompromis, polegający na dogadaniu się i umowie z komunistami,
                                      nie jest zwycięstwem. Można nawet zasadnie argumentować, iż stanowi zwycięstwa
                                      przeciwieństwo. Jak wiadomo, u nas, z komunistami się dogadano. Pozwoliło to
                                      ustalić, że teza głosząca szkodliwość jakichkolwiek kompromisów z systemem
                                      komunistycznym zachowała prawdziwość do końca.

                                      Ostatecznie mówimy o systemie nie tylko najbardziej zbrodniczym ale i
                                      najbardziej zakłamanym w dziejach nowoczesnego świata, a także o systemie
                                      najbardziej nonsensownie zbudowanym w odniesieniu do natury ludzkiej.

                                      Tutejsze upostaciowanie tego systemu – „PRL” oparte było ponadto na fakcie
                                      zajęcia Polski przez wojska sowieckie, czyli zrodziło się z obcej okupacji a
                                      nie tylko ze zbrodni i kłamstwa. Przyjęcie zasady „ewolucyjności” oznaczało
                                      kompromis w obu tych kwestiach czyli mniejsze lub większe przejście nad nimi do
                                      porządku. Dogadanie się z komunistami było uznaniem PRL-owskiej legalności,
                                      podżyrowaniem jej kontynuacji, uniemożliwiło ustanowienie początku wolnej
                                      Rzeczypospolitej. Oznaczało uznanie panowania komunistów nad Polską za fakt
                                      prawomocny, a komunizmu za system normalny.

                                      Kiedy dziś niektórzy ubolewają, że nie mieliśmy Sierpnia 1920, że nie było
                                      odpowiedniej cezury to zapominają, że to elita „okrągłostołowa” zrezygnowała ze
                                      zwycięstwa, wyrzekła się go. Wyrzekła się także, w imieniu wszystkich Polaków,
                                      korzystania z owoców jednoznacznego odrzucenia systemu, jego genezy i jego
                                      dziedzictwa. W imieniu nas wszystkich postanowiła nie nazywać czarnego czarnym
                                      ze wszystkimi konsekwencjami płynącymi z tego faktu. Wyrzekła się - wyzwolenia.
                                      Skutki tej amoralnej pierwotnej decyzji są praktycznie bez nowej świadomościowo-
                                      instytucjonalnej rewolucji nie do naprawienia. Demagogicznym łgarstwem jest
                                      stwierdzenie, że postawa taka zrodziła się z obaw przed barykadami, przelewem
                                      krwi i zgliszczami. Podobna alternatywa w ogóle nie wchodziła w grę. Chodziło
                                      wyłącznie o brak wyobraźni, odwagi, determinacji, niedostatek niepodległego
                                      ducha a także o pewne uwarunkowania psychologiczne tudzież nastawienia
                                      polityczne. Twierdzenie, że dogadanie się z komunistami, czyli - warto
                                      powtórzyć - rezygnacja ze zwycięstwa i nazwania rzeczy po imieniu - było
                                      koniecznością, jest kłamstwem.

                                      Gdy nawet dzisiejsi przeciwnicy kontynuacji tzw. postkomunizmu plotą wciąż
                                      o konieczności oraz o sukcesie „okrągłego stołu”, który „utorował drogę do
                                      demokratycznych przemian”, to z miejsca trzeba im odpowiedzieć, że utorował on
                                      też drogę do bardzo wielu innych rzeczy, a w tym do dalszego niszczenia
                                      świadomości społecznej i fałszowania języka publicznego, kontynuacji
                                      komunistycznego prawa, abolicji dla komisarzy i ich najwierniejszych sługusów,
                                      darowania im pokaźnej części majątku narodowego.

                                      Ukształtował specyficzny pejzaż mediów i zakonserwował system w finansach,
                                      szkolnictwie, sądownictwie, wojsku, policji i służbie zagranicznej - i wiele
                                      więcej. Utorowanie drogi polegało przede wszystkim na wskazaniach co do rodzaju
                                      rodzaju, tempa i wybiórczości owych „przemian”. Co istotne, a mało komentowane:
                                      dał także profity i monopol na współrządzenie drugiej stronie magdalenkowych (i
                                      wcześniejszych) narad. „Gruba kreska” nie była przypadkiem lecz rewersem tego
                                      właśnie medalu. Zasadniczą kwestią jest to, że nie chodziło o
                                      żadne „demokratyczne przemiany” a o odrzucenie i likwidację systemu, o
                                      zwycięstwo nad komunizmem, które rysowało się na horyzoncie. Wspomnianym
                                      przywódcom owej drugiej „naszej” strony zależało jednak właśnie wyłącznie
                                      na „demokratycznych przemianach”, „reformach” i przezwyciężeniu niektórych
                                      braków systemu.

                                      „Dyskurs dzisiejszej władzy uwikłany jest beznadziejnie w ową
                                      pseudolegalność zatwierdzoną przy okrągłym stole” - pisze publicysta, przy czym
                                      chodzi tu o bez mała całą obecną klasę polityczną, a termin „dyskurs” należy
                                      rozumieć najszerzej jak tylko można. Dzisiejszy pełny bałagan moralny, fakt. że
                                      prezydent R.P. stwierdza, że ocena zarówno PRL-u, jak i komunizmu to kwestia
                                      trudna, złożona i przyszłościowa, panująca wszechwładnie niemoralna
                                      dwuznaczność lub to, że najbardziej wyzywanymi i narażonymi na ostracyzm są
                                      antykomuniści - nie powinno dziwić w najmniejszym nawet stopniu. Ów bałagan
                                      moralny był później intensywnie pogłębiany. Przez całą swą karierę W.
                                      Jaruzelski nie miał tak wspaniałych propagandzistów, jak jego wcześniejsi
                                      rozmówcy z Magdalenki. Nic dziwnego, że ludzie stawali się coraz bardziej
                                      zdezorientowani. Wydawało się (i wydaje nadal) jakby potężnym siłom nowego
                                      establishmentu bardzo na tym zależało.

                                      Są to nieco mniej eksponowane efekty „wspaniałego, pokojowego przejścia”.
                                      Śmieszy wręcz, gdy dzisiejsi radykałowie, oburzając się na odżywające hasła
                                      pogodzenia się z sytuacją i skutkami „okrągłego stołu”, i nazywając tego typu
                                      wezwania do „kompromisu” - kapitulacją, zapominają, że w roku 1989 byli
                                      gorącymi zwolennikami takiej właśnie kapitulacji. Dokładnie takiej samej.
                                      Krytykują oni „filozofię polityczną, którą usiłuje się wprowadzić w Polsce od
                                      kilku lat” mimo, że stali u jej narodzin. Oburzają się na próby przystosowania
                                      się do układu postkomunistycznego, chociaż oni również ów układ pomagali
                                      wznosić. Naiwnie sądzili, że ową filozofię i ów układ w pewnej chwili odrzuci
                                      się i przerwie. Są oburzeni, tym co zdarzyło się w czerwcu 1992. Tymczasem,
                                      była to nieuchronna konsekwencja Magdalenki.

                                      „Okrągły stół” był zaproszeniem do relatywizowania komunizmu. Tam narodził
                                      się tzw. postkomunizm łącznie z takim detalem, jak wspieranie Jaruzelskiego i
                                      Kiszczaka, tam powstał układ cementowany przez następne miesiące i lata. Bunt i
                                      protest są mocno spóźnione. Czy nie prościej było oprzeć się tej zabójczej
                                      filozofii u jej zarania? Na jakiej podstawie sądzono, że rezygnacja z rewolucji
                                      prawdy, ugadywanie się z katami i zdrajcami, zamazywanie moralnej
                                      jednoznaczności dać może z czasem dobre, zdrowe owoce?

                                      Tzw. „historyczne zwycięstwo” z 1989 roku należy przyjąć z całym
                                      dobrodziejstwem inwentarza: bogactwem, bezkarnością, bezczelnością, z
                                      demokratycznością tow. Millera, wieloletnią dominacją B. Geremka,
                                      monopolem „Gazety Wyborczej”, telewizją Szczypiorskich i Małachowskich,
                                      antydekomunizacyjnym zakłamaniem i całą resztą. Ową „resztę” spisać można by w
                                      potężnym tomie a wszystko co by się tam znalazło, stanowi owoc
                                      pierwotnego „kompromisu” z komunistami. Wielu „naszym” wcale to zresztą nie
                                      przeszkadza. Przeciwnie, uważają, że uratowali kraj przed dykaturą... ONR
                                      Falangi. W tej oderwanej całkowicie od realiów naszych czasów optyce
                                      zdemokratyzowani komuniści są złem /?/ bez porównania mniejszym,
                                      termin „zakłamanie” w ogóle nie występuje, a inne w tym „patriotyzm” ujmowane
                                      są dialektycznie. Gdy ktoś mówi, że „nawet w najbardziej ponurych
                                      przypuszczeniach przewidziałbym...” to z miejsca trzeba zaripostować: waszą
                                      powinnością było przewidzieć. W roku 1989 i wcześniej.

                                      Tylko jednoznaczne określenie, że wszystkimi a rozległymi skutkami z tego
                                      wynikającymi, w jakim domu kazali nam żyć komuniści, dałoby nam, dałoby dzisiaj
                                      wszystkim innym rzeczywiste poczucie znalezienia się w autentycznym,
                                      przywróconym, biało-czerwonym,
                                      • Gość: kotwicz Re: O Magdalence i nie tylko IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 17.04.05, 19:00
                                        "...Tzw. „historyczne zwycięstwo” z 1989 roku należy przyjąć z całym
                                        dobrodziejstwem inwentarza: bogactwem, bezkarnością, bezczelnością, z
                                        demokratycznością tow. Millera, wieloletnią dominacją B. Geremka,
                                        monopolem „Gazety Wyborczej”, telewizją Szczypiorskich i Małachowskich,
                                        antydekomunizacyjnym zakłamaniem i całą resztą. Ową „resztę” spisać można by w
                                        potężnym tomie a wszystko co by się tam znalazło, stanowi owoc
                                        pierwotnego „kompromisu” z komunistami. Wielu „naszym” wcale to zresztą nie
                                        przeszkadza. Przeciwnie, uważają, że uratowali kraj przed dykaturą... ONR
                                        Falangi. W tej oderwanej całkowicie od realiów naszych czasów optyce
                                        zdemokratyzowani komuniści są złem /?/ bez porównania mniejszym,
                                        termin „zakłamanie” w ogóle nie występuje, a inne w tym „patriotyzm” ujmowane
                                        są dialektycznie. Gdy ktoś mówi, że „nawet w najbardziej ponurych
                                        przypuszczeniach przewidziałbym...” to z miejsca trzeba zaripostować: waszą
                                        powinnością było przewidzieć. W roku 1989 i wcześniej.

                                        Tylko jednoznaczne określenie, że wszystkimi a rozległymi skutkami z tego
                                        wynikającymi, w jakim domu kazali nam żyć komuniści, dałoby nam, dałoby dzisiaj
                                        wszystkim innym rzeczywiste poczucie znalezienia się w autentycznym,
                                        przywróconym, biało-czerwonym, własnym domu. Możliwe to jednak było tylko przy
                                        okazaniu większej cierpliwości i przy innym nastawieniu ideowym „naszych
                                        przywódców”, to jest - bez Magdalenki.

                                        Zamiast tego, coraz częściej rozlegają się głosy, że dopiero teraz zaczyna
                                        nam grozić to czego obawiano się jako skutku zwycięstwa komunizmu - skarlenie
                                        moralno-świadomościowe, triumfu cynizmu, oportunizmu, tchórzostwa, całkowitego
                                        materializmu i pełnego relatywizmu, a także - utrata wiary w takie, jak się
                                        okazuje, przestarzałe i niemożliwe do przełożenia na rzeczywistość,
                                        anachroniczne polskie wartości. jak prawda i sprawiedliwość.

                                        „Okrągły stół” oznaczał dobrowolne oplątanie się misternie skonstruowaną
                                        siecią, z której niezwykle trudno będzie się wyplątać. Był pułapką, oznaczał
                                        zaaplikowanie sobie trucizny. Tylko pozostające poza zasięgiem jego
                                        oddziaływania wydarzenia w innych częściach obozu, w tym w samym Sojuzie,
                                        spowodowały, że nie otruliśmy się całkowicie. Było to rozwiązanie dobre na rok
                                        1957. U instytucjonalnego schyłku komunizmu było idiotyzmem politycznym. Ani
                                        rewizjonistyczno-lewicowe nastawienie, ani tępe nawiązywanie do minimalizmu
                                        roku 1980, ani nie postrzegające pozapolskich realiów późnych lat 80-tych
                                        tchórzostwo, umocnione wspomnieniem 13 grudnia - nie stanowią tu dla nikogo
                                        usprawiedliwienia.

                                        Nic nie słychać jakoś by rozlegały się głosy „mea pulpa”, by dzisiejsze
                                        jednoznacznie stawiane sprawy rozciągano na przeszłość, by przyznano, że
                                        Magdalenka to była więcej niż zbrodnia, bo błąd - o niezmiernie dalekosiężnych
                                        skutkach. A przecież, stwierdzając to, można by wreszcie bez osłonek spojrzeć w
                                        twarz rzeczywistości ostatnich lat, poznać mechanizmy działania systemu
                                        totalitarnego (także w momencie jego odnów i przełomów), nazwać po imieniu
                                        tych, którzy chcą „okrągły stół” jawnie kontynuować. Przezwyciężenie
                                        pozostałości komunizmu oznacza też przezwyciężenie ostatnich trzech lat, z
                                        wchodząca jak i najbardziej w zakres komunistycznego - dziedzictwa - Magdalenką
                                        na czele. Inaczej skorupy kłamstwa i moralnej dwuznaczności nie zrzucimy za
                                        czasów tego pokolenia. Niestety, małe są na to szanse. Trudno przecież
                                        przyznać, że współuczestniczyło się w zakładaniu pętli. Toteż racje ma chyba
                                        przywoływany już publicysta, pytający raczej akademicko: „A może szanse dla
                                        Polski otworzą się dopiero, gdy odejdzie „klasa polityczna”, która zasiadała
                                        przy okrągłym stole i utraciła wskutek braku wyobraźni i ni udolnych decyzji,
                                        swą wiarygodność?” Tylko jakie to będą jeszcze szanse?

                                        Na wspomniane odejście przyjdzie przecież czekać bardzo długo a tymczasem
                                        będziemy dalej świadkami nieczytelnych manewrów, mało wiarygodnie brzmiącego
                                        radykalizmu, popisów Jaruzelskiego w telewizji, pogłębiania odczucia,
                                        że „zmieniło się mało”, powtarzania się takich scen jak ta nocna w Sejmie 4/5
                                        czerwca 1992, a przede wszystkim tego, że całkowicie zdezorientowane i
                                        pogrążone dodatkowo bytowo społeczeństwo jeszcze bardziej utraci busolę,
                                        jeszcze mniej będzie je wszystko obchodzić, interesować, dziwić i oburzać. W
                                        najbliższym czasie czeka nas rzeczywistość, w której owo „tymczasem” ma
                                        wszelkie szanse umocnić się i utrwalić. Rzeczywistość, którą będzie
                                        kształtować, interpretować i podawać, do jedynie słusznego wierzenia, totalna
                                        gazeta (Wyborcza), totalne radio i totalna telewizja Spółki Agora bądź
                                        podobnych i pochodnych. A politycy, w tym bezideowi technokraci, jednowymiarowi
                                        prawicowcy i „reformatorscy” centryści, udawać będą, że wszystko jest
                                        normalnie. Pochłonięci w swym zamkniętym światku trzeciorzędnymi grami i
                                        manewrami wręcz mogą wierzyć, że tak jest rzeczywiście. Jak do tego doszło? Jak
                                        pozostała rzeczywistość, w której doprawdy ciężko żyć wszystkim, którzy myślą
                                        inaczej niż większość obecnych elit?

                                        Trudno tu opisywać realia polskie ostatnich dekad, oblicze i nastawienie
                                        tzw. środowisk opiniotwórczych, ani nawet rozważać rodowód „pierestrojki”. Parę
                                        luźnych spostrzerzeń można jednak pomieścić a najistotniejsze winny być te,
                                        które odmitologizują przeszłość, zwłaszcza tę nieodległą.

                                        Paradoksalnie, zryw lat 1980-81 postawił Polskę w gorszej od sąsiadów
                                        sytuacji - w momencie nadejścia historycznej szansy o zupełnie innym ciężarze
                                        gatunkowym w dekadę później. (Należy odrzucić megalomańską tezę, że my jesteśmy
                                        praprzyczyną wszystkiego, chociaż oczywiście wszystko ma jakiś wpływ na
                                        wszystko. Nawet jednak, gdybyśmy sobie taką rolę przyznali, nie zmienia to
                                        zasadniczej prawdziwości poprzedniej konstatacji).

                                        Polska rewolucja 1980-81, czy też mówiąc mniej górnolotnie - sprzeciw,
                                        rozegrała się na polu zastępczym i przy zminimalizowanych, z konieczności,
                                        celach. Zakończyła się pogrzebaniem nadziei, rozmyślnie przesadnie eksponowaną
                                        fizyczną (militarną) potęgą przeciwnika 13 grudnia 1981 roku i potem. Wbrew
                                        rozpowszechnionym mniemaniom, taki akt i związane z nim represje, pobicia,
                                        zwolnienia, zastraszenia a nawet śmierć plus ponowny, otwarty triumf cynicznego
                                        kłamstwa, działają na przytłaczającą część społeczeństwa w dłuższej
                                        perspektywie - paraliżująco. Powodują odczucie: nic nie warto, nic się nie
                                        zdziała, zawsze się przegra. Aktywne oburzenie, poczucie zaznanego gwałtu,
                                        którego nie można tolerować jest w sumie udziałem nielicznych, a z czasem
                                        jeszcze mniej licznych.

                                        Wśród tych nielicznych występuje inne zagrożenie: to że będzie się toczyć
                                        wczorajsze bitwy o wczorajsze cele i za wszelką cenę dążyć do powrotu „pięknego
                                        czasu” a nie na przykład do czegoś innego, do czegoś więcej. Drugie zagrożenie
                                        wynika z tego, że w tak zredukowanym ruchu sprzeciwu główną, a z czasem
                                        dominującą rolę zaczynają odgrywać środowiska i grupy zamknięte, szczególnie
                                        dobrze zorganizowane, także żeby tak rzec - ideowo. W Polsce grupa taka
                                        istniała od lat. Nigdzie tzw. rewizjonizm (komunistyczny) nie był tak silny i
                                        tak długowieczny jak w Polsce. Mówiąc inaczej i szczerze, nigdzie
                                        elity „opozycyjne” nie były tak fatalnie jednorodne, tak silne i tak lewicowe.
                                        Z uwagi na to ich liczebność nie była, w dekadę później, czymś korzystnym z
                                        punktu widzenia celu podstawowego (pełnej niepodległości i całkowitego
                                        oderwania od komunizmu) a raczej wręcz przeciwnie.

                                        W takich np. Czechach najgłośniejsza opozycja miała podobny ideowy rodowód
                                        i charakter co u nas (marzyła o powrocie do socu z ludzką twarzą a la rok 68).
                                        I tak samo, jak nasza, była hołubiona i nagłaś
                                        • Gość: kotwicz Re: O Magdalence i nie tylko IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 17.04.05, 19:02
                                          "... W takich np. Czechach najgłośniejsza opozycja miała podobny ideowy rodowód
                                          i charakter co u nas (marzyła o powrocie do socu z ludzką twarzą a la rok 68).
                                          I tak samo, jak nasza, była hołubiona i nagłaśniana przez Zachód. Dlatego
                                          jednak, że była mniej liczna (a także z powodu niezainstalowania w
                                          Pradze „okrągłego stołu”), rychło musiała zrezygnować z monopolistycznych
                                          zapędów. Nie trzeba było długo czekać by do decydującego głosu doszli ludzie
                                          zwykli to znaczy mało mający w przeszłości wspólnego z reżimem, przetargani,
                                          kompromisami z komunizmem... W Czechach nie ma przy władzy przysłowiowego prof.
                                          Geremka a opinią nie rządzi wszechwładna, potężna falanga ex-rewizjonistów i
                                          lewicowców wszelkiej maści.

                                          W roku 1980 nie nastąpił spontaniczny i masowy wybuch akurat -
                                          syndykalizmu. Jedyną formą wyrażania sprzeciwu i niezgody oraz możliwością
                                          legalnego samoorganizowania się były związki zawodowe. Rozwinęły się więc
                                          związki zawodowe. Dla wielu „wybitnych działaczy opozycji demokratycznej” była
                                          to jednak forma optymalna. Sprawa związana z klasą robotniczą, z wielkimi
                                          zakładami, pole samorealizacji proletariatu, autentyczna władza Robotniczych
                                          Rad... to było ich pole, a efekty miały być jeszcze wspanialsze niż wtedy gdyby
                                          tow. Wiesław „nie zdradził października”. Tego typu wizja plus „przestrzeganie
                                          praw człowieka” niemalże wyczerpywało katalog ich marzeń nawet w okresie
                                          ogólnej radykalizacji jesienią 1981 roku. Upolitycznienie „opozycji” ani im
                                          było w głowie. We wszystkim było wówczas jednak dużo spontaniczności,
                                          zaczerpnięcie łyku wolności było wręcz odurzające, a mimo toczonych podskórnie
                                          politycznych bitew rola „doradców” nie była bynajmniej ugruntowana i daleko
                                          było do ich dyktatu (mimo że Wałęsa już wtedy ukazał swój charakter). Dla
                                          szerszych kręgów liczyła się przede wszystkim jedność wobec wroga a różnice
                                          ideowe po „naszej stronie” były kamuflowane. Co prawda na I Zjeździe
                                          Solidarności najważniejszą sprawą była walka o autentyczne samorządy
                                          pracownicze, ale sentymenty niepodległościowe, nawiązywanie do patriotycznej
                                          tradycji, inspiracja chrześcijańska były również żywo obecne.

                                          Wydawało się, że 13 grudnia winien skutecznie wyleczyć wszystkich z
                                          ostatnich złudzeń. Tymczasem stała się rzecz akurat odwrotna. Aresztowania i
                                          wyjazdy spowodowały, że na czele ruchu stanęli ludzie mali duchem. Na
                                          demonstracjach nakazywano skandować: „dialogu, dialogu”. Gdy pojawili się
                                          spowrotem „doradcy” dokonano przy pomocy Wałęsy, dbającego wyłącznie o swój
                                          interes (później, po odsunięciu go na bok przez „doradców” wykorzystał do
                                          swoich celów orientację przeciwną), w podziemnej "S" faktycznego przewrotu
                                          a „doradcy” wzięli całkowicie w swe ręce decyzje oraz korzyści związane z
                                          kontaktami z Zachodem. Owo zglajszachtowanie ruchu odbyło się w sposób mało
                                          widoczny dla szerszej opinii. Konspiracja rządzi się swymi prawami a potrzeba
                                          jedności była jeszcze większa niż uprzednio. Tę ostatnią tezę wygrywano
                                          nieustannie. Walczono otwarcie z jakąkolwiek polityzacją, wydrwiwano myśl
                                          niepodległościową, podkreślano, że tylko czysty (stale oczyszczany ze
                                          wszystkich niepokornych), jednolity ruch związkowy, pod całkowicie prawomyślnym
                                          kierownictwem, ma znaczenie a nawet monopol na patriotyzm. Stadność poglądów
                                          lewicy, żelazna hierarchiczność kierownictwa, umiejętność opozycyjnego
                                          poruszania się po komunizmie, dobre kontakty na postępowym Zachodzie i wciąż
                                          powielany mit "S" - ruchu robotniczego, bardzo ułatwiały zadanie.

                                          Do ostatka zwalczano myśl o niepodległości i wolności (jeszcze w końcowej
                                          fazie „Tygodnika Mazowsze” prof. Geremek ogłosił esej, w którym dowodził
                                          niemożliwości ubiegania się w Polsce o wolne wybory), o rozkładzie komunizmu
                                          nie chciano słyszeć, znaleziono nawet czas na drwiny z rządu emigracyjnego. No
                                          i zwalczano nierealistycznych fantastów i awanturniczych szaleńców. Barwność
                                          epitetów i pomówień pod ich adresem już wtedy była bardzo bogata. Równocześnie
                                          z tym, szersza opinia traciła serce i zniechęcała się do całej sprawy i to w
                                          czasie gdy Sprawa stawała się coraz większa. Stan wojenny w dużej mierze
                                          osiągnął swój cel, a ciężkie warunki bytowe (podobnie jak, na innej
                                          płaszczyźnie, w dniu dzisiejszym) dopełniały obrazu.

                                          Pomijając nawet powyższe tzw. uwarunkowania, ważne było to, iż dążono do
                                          celu starego, już nie wystarczającego, anachronicznego. Przywrócenie
                                          Solidarności pozostało dążeniem, któremu „należało” podporządkować wszystko.
                                          Tak więc wtedy gdy świat wokół zaczął się zmieniać, u nas jakby wszystko
                                          zastygło w oczekiwaniu na ew. wczorajsze zwycięstwo bis. Dość rychło „doradcy”
                                          nawiązali kontakt z reżimem i zaczęli z nim „dialogować” w celu wypracowania
                                          modus vivendi. Działo się to na długo przed zwieńczeniem ich marzeń -
                                          Magdalenką. Ta ostatnia, nota bene, doszła oczywiście do skutku po uzyskaniu
                                          placetu Moskwy.

                                          Mówi się, choć zadziwiająco rzadko (nawet dzisiejsi przeciwnicy
                                          kontynuowania układu i ludzie brzydzący się „Gazetą Wyborczą” twierdzą, na
                                          ogół, że „okrągły stół” był taktyczną koniecznością), że Magdalenka była błędem
                                          politycznym. Wynikła rzekomo z przeceniania sił przeciwnika, stanowiła
                                          falstart, spowodowana była niecierpliwością co skwapliwie wykorzystali
                                          komuniści. Nie wydaje się by to było główną przyczyną (czy też
                                          grzechem) „okrągłego stołu”. Grupę architektów (tą „naszą” nie sbecką) guzik
                                          obchodziła siła czy słabość komunistów. Ślepi na rzeczywistość wokół Polski,
                                          realizowali z zapałem swój wieloletni cel, marzenie, ideał: dogadanie się ze
                                          zliberalizowanymi komunistami i wprowadzenia wspólnymi siłami ustroju o ludzkim
                                          obliczu, jeszcze bardziej ludzkim niż ten jaki postulowało kiedyś „Po prostu”.
                                          Oczywiście z Solidarnością i „Po prostu” - bis z jednej strony a zapewnieniem,
                                          że przebudowana (spieriestrojkowana) Polska dotrzyma zobowiązań sojuszniczych -
                                          z drugiej. Na tym by się z pewnością skończyło gdyby nie bieg wypadków poza
                                          granicami Polski.

                                          Gdy tak spojrzy się na sprawę trudno mówić nawet o „zdradzie okrągłego
                                          stołu”. W tym właśnie czasie historycznym był on trudną do oszacowania
                                          klęską, „kapitulacją”, początkiem pozbawiania głębszego sensu i moralnej
                                          jednoznaczności całego oporu i sprzeciwu wobec komunizmu - ale tylko z punktu
                                          widzenia autentycznych antykomunistów. A nie o nich przecież mowa. Z punktu
                                          widzenia jego architektów był posunięciem logicznym, słusznym i znakomitym.
                                          Często mówi się co zyskali dzięki niemu komuniści, co udało im się zachować.
                                          Ile przenieśli do nowego systemu itp. Rzadko wspomina się o korzyściach i
                                          profitach jakie uzyskała druga strona ze swym wewnętrznym kierownictwem na
                                          czele.

                                          Jest to tak istotne, że warto powtórzyć: jej supremacja w polskim życiu
                                          politycznym, tym niby już normalnym, tam zamontowano mocno i fachowo przęsła
                                          jej ideologii (nie rozliczać się z przeszłością, nie analizować swej drogi
                                          życiowej) co owocuje m.in. niemożnością przeprowadzenia w Polsce dekomunizacji,
                                          tym, że różne dokumenty wypływają w Moskwie a nie w Warszawie, ową słynną
                                          już „zbiorową nieodpowiedzialnością...” I to jednak trudno uznać za „zdradę” -
                                          jest to realizacja „określonej”, jak brzmiało to w nowomowie, linii politycznej
                                          przez „określoną” orientację. Tym niemniej dla zewnętrznego, chłodnego i nie
                                          lewicowego obserwatora „okrągły stół” jawił się jako jakaś anomalia
                                          historyczna. Miał miejsce jakby w innym przedziale czasowym w stosunku do
                                          wydarzeń światowych.

                                          Twierdzenie, że „tu się zaczęło” jest więcej niż bez znaczenia, albowiem
                                          Gorbaczow przemyśliwał
                                          • Gość: kotwicz Re: O Magdalence i nie tylko IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 17.04.05, 19:03
                                            "...Twierdzenie, że „tu się zaczęło” jest więcej niż bez znaczenia, albowiem
                                            Gorbaczow przemyśliwał właśnie eksperyment spieriestrojkowania Obozu i gdzieś
                                            zacząć musiał. Alternatywą nie była jak już wspomniano żadna nowa rewolucja
                                            tylko trwanie jeszcze czas pewien w postawie oporu i sprzeciwu. Wbrew ówczesnej
                                            ogłuszającej propagandzie, było to sensowne, możliwe, realistyczne i rozsądne.
                                            Także wbrew powstałej potem mitologii sąsiedzi nie poszli bynajmniej w nasze
                                            ślady. W Czechosłowacji po prostu przejęto władzę, a przy „prostokątnych”
                                            rokowaniach na Węgrzech, omawiano wyłącznie kwestię normalnych, wolnych
                                            wyborów. U nas wtedy gdy na horyzoncie świtała szansa na wolność debatowano z
                                            poświęceniem n. t. reaktywowania związku zawodowego (i to pod wieloma
                                            warunkami) gdy zaistniała możliwość rozpoczęcia odbudowy normalnej
                                            gospodarki „stawiano na indeksację płac”.

                                            Ważne jest by zrozumieć, że owo jakby zupełne zagubienie, bezpłodne i po
                                            prostu głupie nawiązywanie do czasu minionego nie było wcale przypadkiem czy
                                            pomyłką. (Nie jest nimi także dzisiejsza obrona tamtej decyzji czy też
                                            niedwuznacznie deklarowana chęć kontynuacji tamtej „filozofii”). A jednak...
                                            Dziś już zapomniało się o tym, ale zgoda na współuczestnictwo w takim
                                            właśnie „otwarciu nowej karty” (poprzez m.in. sfałszowanie demokracji czyli
                                            zgodę na zakontraktowane wybory) to było bardzo wiele, zwłaszcza wówczas.
                                            Szkoda, że nie pamięta się dziś, jak zakomunikowano maluczkim o decyzji
                                            Przywódców by rozpocząć w imieniu wszystkich Polaków Historyczny Dialog wiodący
                                            do consensusu. Na łamach „Tygodnika Mazowsze” (Wyborcza jest jego „bisem”)
                                            ukazał się artykuł redakcyjny, w którym obwieszczono tonem autorytatywnym nie
                                            podlegające dyskusji postanowienie Najlepszych. Odczuwano jednak jeszcze wtedy
                                            potrzebę TŁUMACZENIA SIĘ Z JEJ PODJĘCIA. (Dziś z procederu bratania się z
                                            Jaruzelskim tłumaczyć się już nie trzeba).

                                            Przeciwnie, jest to coś najzupełniej normalnego podobnie jak naturalna jest
                                            brutalna kampania przeciw antykomunistom. Napisano więc, że jeśli chcemy
                                            mieć „Solidarność”, „musimy” iść na ustępstwa w sprawie wyborów. Nie ma innej
                                            drogi i „kierownictwo” z ciężkim sercem było zmuszone na to ustępstwo, na
                                            udział w wyborach wyrazi zgodę - zakomunikował „Tygodnik Mazowsze”. Owe wybory
                                            nazywano mało pochlebnie i traktowano jako „naszą” porażkę, nie mającą atoli
                                            rzekomo alternatywy - także w przyszłości. Wtedy jeszcze nie przyzwoicie było,
                                            rezygnując ze zwycięstwa nad komunizmem, mówić o „historycznym
                                            przełomie”, „wspaniałym osiągnięciu”, itp. Musiano napisać, że płaci się wielką
                                            cenę, choć wtedy jeszcze nikt nie zdawał sobie sprawy jak będzie ona wysoka i
                                            długotrwała, jak wiele się w tym momencie traci i gubi oraz jak żelbetonowa
                                            konstrukcją okaże się „okrągły stół”. Bardzo szybko zrezygnowano z tak
                                            szczerego stawienia sprawy. Dziś nikt o tym nie pamięta, pozostało tylko
                                            określenie „wspaniałe zwycięstwo”, mimo iż zupełnie oczywiste było, że
                                            przynajmniej wówczas, komuniści muszą przegrać wszystko co przegrać mogą. Już
                                            niebawem główną troską stało się, by nie przegrali za dużo, by umowa wstała w
                                            pełni dotrzymana...

                                            Tak właśnie (słowo „nieprzyzwoicie” jest tu jak najbardziej na miejscu).
                                            zaczęło się „nasze historyczne zwycięstwo”. Nieprzyzwoitości było więcej.
                                            Radosne ściskanie się z szefem policji politycznej, byłym pracownikiem
                                            Informacji zapoczątkowało spektakl, który w zasadzie trwa do dzisiaj. Już w
                                            otwarty sposób, w świetle dnia i bez kamuflażu zaczęto tłuc busolę wskazującą
                                            niewzruszone, wydawałoby się, pryncypia i imponderablia wyrzucono na śmietnik.
                                            Wszyscy, nie ogłupieni podwójną już propagandą, mogli wreszcie ujrzeć prawdziwe
                                            oblicze naszych najlepszych „przywódców opozycji demokratycznej” - jedynie
                                            właściwych przywódców jedynie słusznej opozycji. Tylko, że wszyscy byli już
                                            bardzo bardzo zmęczeni a wspomniana propaganda dopiero nabierała i biegu i
                                            rozmachu...

                                            W pierwszym okresie „okrągłego stołu” brutalnie zamordowano księdza
                                            Niedzielaka. W polskojęzycznej radiostacji usłyszałem, jak z Francji, tej nie
                                            tyle antyklerykalnej co antykościelnej Francji, pytano J. Onyszkiewicza jak
                                            wpłynie to na proces ugadzania się, czy go nie zakłóci, czy „Solidarność” nie
                                            zażąda wyjaśnień, czy nie jest oburzona. Nawet we Francji odczuto, że powód do
                                            oburzenia jest...

                                            Dotąd tkwi mi w uszach ton odpowiedzi J. Onyszkiewicza: ależ skądże, sprawa
                                            jest niejasna, udział służb państwowych nieudowodniony a właściwie niemożliwy,
                                            nic się nie stało. nic nie będzie, niczego w najmniejszym stopniu się nie
                                            zakłóci. J. Onyszkiewicz był nieco zmieszany, ale przede wszystkim zdziwiony.
                                            Do dziś, pełen lukrowanej obłudy, zakłamany timbre głosu reprezentanta „naszych
                                            przywódców” i jego nacechowane całkowitym fałszem słowa stanowią dla mnie
                                            symbol tamtych czasów, tamtych ludzi, Magdalenki, „okrągłego stołu” i tamtej
                                            umowy. I co za przypadek, sprawców mordu do dziś nie wykryto. To również jest
                                            symbolem. Symbolem nie tylko klimatu pielęgnowanego przez 3 lata ale też
                                            symbolem zarówno moralnej rangi jak i niezmiennej trwałości „filozofii
                                            okrągłego stołu”. Obecnie i symbolem i realizatorem owej „filozofii” jest
                                            Prezydent. Postępowanie Lecha Wałęsy - zwłaszcza po osiągnięciu Belwederu - to
                                            już jednak inna, chociaż nie tak całkiem inna historia.

                                            Zbojkotowałem wybory w 1989 roku i do dzisiaj jestem dumny z tej decyzji.
                                            Nota bene, utrzymuje się i umacnia szereg fałszów związanych z tą imprezą.
                                            Twierdzi się więc, że przywitana została, powszechnym, ogólnonarodowym
                                            entuzjazmem, zapominając wygodnie o żenująco niskiej, na przykład w porównaniu
                                            z Czechosłowacją, frekwencji. Tak, w tym coraz większym mitem
                                            obrastających „historycznych” wyborach frekwencja była bardzo mała. Co
                                            ważniejsze, ilu z tych, którzy z entuzjazmem przyczyniło się do, od początku
                                            oczywistego zwycięstwa „drużyny Wałęsy”, w istocie drużyny Kuronia i paru
                                            kolegów, czuło się potem oszukanych?

                                            Po drugie - utrwalił się też mit, jakoby na użytek tych, których nie
                                            odstraszyła zasada dogadania się zawczasu z komunistami trzeba było stworzyć
                                            monolityczną „drużynę”. Twierdzenie, że rozproszenie sił groziło klęską - jest
                                            kłamstwem. Można było wystawić i 5 różnych, oczywiście namaszczonych, „naszych
                                            kandydatów” a jeśli żaden z nich nie zdobyłby ponad 50% to ten, który uzyskałby
                                            najwięcej wygrałby z komunistą w II turze jeśli komunista uzyskałby ponad 50%
                                            od razu to i tak ilość „naszych” nie miałaby znaczenia - jak wiadomo zresztą
                                            żaden komunista tyle nie uzyskał. Warto przypomnieć również ówczesne publicznie
                                            ogłoszone zarządzenie J. Kuronia, dekretującego odrazę do fałszywych sojuszy -
                                            chodziło mu o sojusz z siłami, które do wyborów zgodziły się stanąć i były
                                            absolutnie „nasze” atoli nie pozostające pod kontrolą autora słynnego listu do
                                            Partii. Twierdzi się, że ci, którzy wzywali do bojkotu operowali argumentem „bo
                                            komuniści nas oszukają”. W moim przypadku - nic z tych rzeczy. Zdawałem sobie
                                            sprawę, że zgoła kto inny chce Polaków oszukać a mówiąc dokładniej, iż pragną
                                            tego obie wysokie magdalenkowe strony. Toteż później nie przeżywałem żadnych
                                            rozczarowań.

                                            Tak jak bolszewicy nie zdradzili AK, więżąc i wywożąc po wspólnym
                                            zdobywaniu wschodnich miast (tylko zachowali się normalnie - po bolszewicku),
                                            tak jak Gomułka żadnego października nie zdradził będąc cały czas 100%
                                            komunistą, tak nie był w stanie zdradzić po wyborach 1989 roku p. Kuroń z
                                            kolegami. Zachował się normaln
                                            • Gość: kotwicz Re: O Magdalence i nie tylko IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 17.04.05, 19:05
                                              "...Tak jak bolszewicy nie zdradzili AK, więżąc i wywożąc po wspólnym
                                              zdobywaniu wschodnich miast (tylko zachowali się normalnie - po bolszewicku),
                                              tak jak Gomułka żadnego października nie zdradził będąc cały czas 100%
                                              komunistą, tak nie był w stanie zdradzić po wyborach 1989 roku p. Kuroń z
                                              kolegami. Zachował się normalnie jak weteran wspomnianego listu. Później
                                              postawę swą znacznie zmodyfikował, ale przecież nie w pełni - i to jest
                                              najważniejsze. Podobnie normalnie zachowywała się potem większość OKP,
                                              a „wypadki przy pracy” (przy mianowaniu) nic przecie nie były w stanie zmienić.

                                              Absolutnie nie byłem więc zaskoczony ani władztwem Geremka nad OKP ani
                                              jego „pacta sum servanda” wobec komunistów, ani patriotyczną akcją
                                              Wielowieyskiego pod hasłem „Jaruzelski prezydentem wszystkich Polaków”, ani
                                              późniejszą obroną PZPR-u w wykonaniu Michnika, ani coraz wyraźniejszym
                                              (bezczelniejszym) obliczem wielkiego, magdalenkowego osiągnięcia „nas
                                              wszystkich” – „Gazety Wyborczej”, ani niczym zgoła. Wiedziałem bowiem kto zacz
                                              Geremek, Michnik i przeważająca część ich kolegów a także to, iż ci, którzy za
                                              nimi poszli nawet po przebudzeniu nic, wbrew nim osiągnąć nie zdołają. l tak
                                              właśnie bardzo długo, było.

                                              Utrwalać się dziś może legendy n. t. „pierwszego rządu niekomunistycznego”
                                              (to ten z Kiszczakiem i Siwickim) jako, podobno „rządu nadziei”. Dla mnie,
                                              czekającego na polski rząd antykomunistyczny, pierwszy rząd polski po
                                              wyzwoleniu spod komunizmu, a jednocześnie obserwującego co się dzieje w
                                              świecie, rząd Mazowieckiego-Kiszczaka był rządem beznadziei, pogłębiającej się
                                              jeszcze z czasem. Bajeczką dla grzecznych dzieci jest mniemanie, że w
                                              czarodziejski sposób zrodziła się idea „naszego premiera” a wybór
                                              (zatwierdzenie) tegoż był przypadkowy. Być może ujrzą jeszcze światło dzienne
                                              dokumenty o tym, kiedy i dlaczego Moskwa zgodziła się na ten pomysł i
                                              zaakceptowała tego kandydata. Ten ostatni był dla niej całkiem przewidywalny,
                                              (przecież gdyby tutejsi komuniści byli bardziej giętcy to p. Mazowiecki mógłby,
                                              bez ujemnych skutków dla komunizmu, a raczej wręcz przeciwnie, zostać mianowany
                                              na to stanowisko już w roku 1957) a zatem - całkowicie akceptowalny.

                                              Rozliczne polityczne osiągnięcia (zostawmy tym razem na boku gospodarkę)
                                              rządu T. Mazowieckiego, być może znajdą jeszcze historyka. Zasada zastąpienia
                                              PZPR-u jako rzetelnego sojusznika Sojuza kierująca poczynaniami tego z gruntu
                                              PRL-wskiego polityka, stanowiła w ówczesnym świecie, u progu globalnego upadku
                                              zinstytucjonalizowanego komunizmu, ponurą groteskę, całkowity anachronizm. Pan
                                              Mazowiecki trząsł się ze strachu przed Kriuczkowem, trząsł się przed
                                              wyimaginowaną już potęgą reżimu sowieckiego i komunizmu i to mimo, że sumiennie
                                              i pracowicie dotrzymywał umowy. Tutejsi sowieciarze skrzętnie zagospodarowywali
                                              sobie „nisze” w rządzie i poza rządem, uzyskiwali po cichu przeróżne koncesje i
                                              ułatwienia. Panowali bez przeszkód nad finansami i mediami, przed sowiecką
                                              ambasadą rządowych lancii nie można było zliczyć, a w rocznicę nawiązania
                                              stosunków między Stalinem a jego tworem PKWN – „pierwszy nie komunistyczny
                                              premier” słał do Moskwy wiernopoddańcze adresy. Można powiedzieć, że
                                              tchórzostwo nazywane elegancko ostrożnością i niezdecydowaniem było podstawową
                                              cechą premierostwa Mazowieckiego.

                                              Znowu - każdy kto zna Mawwieckiego - nie mógł być zaskoczony. „Okrągły
                                              stół” dał nam na premiera, w historycznym i przełomowym momencie osobę w tym
                                              okresie, najgorszą z możliwych. „Dał nam” w sensie dosłownym. A mitologia
                                              narasta. Dziś jeszcze prawomyślne tuby establishmentu próbują bronić ówczesnych
                                              dokonań opowiadając bzdury, jakoby wówczas Polsce wybranej jako poletko
                                              pierestrojki obozowej i dokonującej kontrolowanego, „ewolucyjnego”, etapowego
                                              przeobrażenia - pod wodzą Mazowieckiego, Jaruzelskiego, Geremka i Kiszczaka...
                                              groziła interwencja sowiecka. Stadne powtarzanie prymitywnych cliches stanowi
                                              kolejną cechę naszej wspaniałej elity. W słowach tych odbija się zresztą,
                                              tamto, jakże szkodliwe i zabójcze dla naszej przyszłości - tchórzostwo.

                                              Szanse rychłego powrotu do normalności po okresie rządów T. Mazowieckiego
                                              były już znikome. Ponowne wejście na scenę pochłoniętego wyłącznie troską o
                                              umocnienie własnej pozycji i nie rozumiejącego kompletnie komunizmu (mówiąc
                                              delikatnie) - L. Wałęsy położyło sprawę całkowicie a przynajmniej na bardzo
                                              długo.

                                              Wszystkie pomniejsze konwulsje polityczne - ostatecznie liczba
                                              przedstawicieli elit politycznych mających dosyć tego wszystkiego i
                                              postrzegających jak roztrwoniono szanse i nie wykorzystano zupełnie
                                              koniunktury, rosła - były w stanie naprawić niewiele. Bardzo długo jeszcze nikt
                                              nie zdoła tego uczynić. A jeszcze przedtem muszą pojawić się przecież siły i
                                              przywódcy innego autoramentu, by nie rzec pokolenia, nie uwikłani w PRL, zdolni
                                              dokończyć polską ideową rewolucję, zacząć ją bądź uratować z niej co się
                                              jeszcze da (trudno sprecyzować, które określenie jest tu właściwsze)."

                                              kotwicz
                                              • Gość: kotwicz Re:Jak wygladal OKP IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 17.04.05, 19:10
                                                "...JAK WYGLĄDAŁ OKP


                                                Niestety, spośród tych 161 posłów OKP tylko 20% było niezłomnych,
                                                zdecydowanych, nieuzależnionych, nieuwikłanych w strukturach PRL-u. Część
                                                pozostała to byli członkowie PZPR, ZSL, SD, a nawet wprost współpracownicy
                                                tajnych służb, oraz niezdecydowani, "niedołężnego charakteru". Trudno się
                                                dziwić - tak byli dobierani po Magdalence - tylko "konstruktywna" opozycja.

                                                Wreszcie było kilku, na których nie można było liczyć w ogóle bo często nie
                                                byli obecni. Nie wiem co oni robili, np. Roman Bartoszcze, który później z
                                                grupą odszedł do ZSL-u. Ostrzegałem go przed tym krokiem, mówiąc: "nic tam nie
                                                zrobisz, nie zreformujesz ich, wykorzystają twoje nazwisko i przepędzą". I tak
                                                było.

                                                Praktycznie tylko "konstruktywni" stanowili Prezydium OKP: Przew. Geremek -
                                                jak mówiłem namaszczony przez "Bolka", pierwszy v-ce przew. Andrzej
                                                Wielowiejski, v-ce przew. Gabriel Janowski, Paweł Łączkowski, Jan Maria Rokita,
                                                Janusz Ziółkowski. Sekretarze: Andrzej Celiński (obecnie w SLD), Henryk Wujec.
                                                Członkowie prezydium: Antoni Furtak (lista Macierewicza), Olga Krzyżanowska,
                                                Zofia Kuratowska, Janusz Steinhoff, Hanna Suchocka, Andrzej Stelmachowski,
                                                Józef Ślisz, Edward Wende.

                                                Później Klub się podzielił, kiedy coraz bardziej widoczne były cele
                                                zwolenników "grubej kreski". Odeszła tzw. Solidarność Pracy z Małachowskim,
                                                powstał KPUD-Unia Demokratyczna, ZCHN. Zawiązana przez Wałęsę i Kaczyńskiego
                                                koalicja OKP-PSL(ZSL)-SD była właściwie tylko formalna. W wielu głosowaniach
                                                wspierali oni czerwonych. Wypowiedzi szefa klubu ZSL - Pawlaka były szydercze,
                                                wprost judzące. Mówiła mi posłanka OKP Maria Stępniak, że Pawlak przed wyborami
                                                prosił m.in. ją, niemal na kolanach, aby Solidarność Płocka poparła go jako
                                                kandydata ZSL-u a on im tego nie zapomni. I rzeczywiście nie zapomniał -
                                                oskarżył p. Stępniak publicznie z trybuny sejmowej o jakieś malwersacje
                                                finansowe. Zresztą kłamliwie, co później udowodniono.

                                                Biurem prasowym OKP kierował mianowany przez "Geremków" Jacek Żakowski.
                                                Preferowana była Gaz. Wyb. Polityka i inne lewicowe media. O przydziale do
                                                komisji sejmowych również decydował przedstawiciel ich opcji - Wujec. (...)
                                                Wszędzie, we władzach: mediów, MO, lokalnych, prokuraturze, sądach,
                                                szkolnictwie, wojsku - ludzie starego układu. Jedyny, wydawało się początkowo
                                                nasz dziennik - Gazeta Wyborcza opanowana została przez Michnika i ludzi jego
                                                pokroju, którzy przejęli wcześniej wszystkie środki pomocowe z Zachodu dla
                                                wolnej prasy.

                                                Podobny, jak do Michnika, list otwarty napisałem do v-ce Marszałek Sejmu
                                                Olgi Krzyżanowskiej w odpowiedzi na jej agresywne pouczanie mnie z trybuny
                                                sejmowej, kiedy poruszałem niewygodne jej opcji sprawy. Charakterystyczne było
                                                to, że ci ludzie jak Michnik, Kulerski, Małachowski, Kuroń itp. usiłowali
                                                wszystkich innych, mających od nich zdanie odmienne pognębić, przypisać im złe
                                                intencje, zgnoić fałszywą retoryką. Byli pełni buty i pychy. Oni są tu "uczeni
                                                w piśmie" - pouczali. Byli nieraz gorsi od czerwonych.

                                                Geremek nie robił tego tak brutalnie, ale w sposób zawoalowany. Pamiętam w
                                                przeddzień rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego podszedłem do niego, jako
                                                jeszcze do szefa klubu, z propozycją aby oddać hołd powstańcom, specjalną
                                                uchwałą sejmu. Geremek spojrzał na mnie dziwnym wzrokiem i... nic nie
                                                odpowiedział. Innym razem podszedł do mnie kiedy szliśmy po schodach na
                                                zebranie klubu i ściszonym głosem powiedział: dowiedziałem się ostatnio wiele o
                                                pańskim działaniu za czasów całego PRL-u. Po latach skojarzyłem te słowa z tzw.
                                                komisją Michnika i spółki, jaka buszowała bezprawnie w archiwach i teczkach MSW
                                                przez 2,5 miesiąca latem 1990 r. Wyjawił to m.in. Macierewicz. Ta "komisja"
                                                przejrzała teczki wszystkich posłów i senatorów, być może oczyściła niektóre z
                                                niewygodnej zawartości. Geremek w 1991 r. wysłał W. Cimoszewicza jako delegata
                                                Sejmu na sesję ONZ w Nowym Jorku.

                                                Źródło: Jan Beszta Borowski, „Pół wieku zarazy”, Warszawa 2000

                                                kotwicz

                                                • Gość: kotwicz Slowo o opozycji przedsierpniowej-oczami Maleszki IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 17.04.05, 19:16
                                                  "LESŁAW MALESZKA - TW „RETURN” DONOSI O PODZIAŁACH W OPOZYCJI


                                                  Nie wolno głośno mówić (?)

                                                  Materiały policji politycznej, nawet szczątkowe, przy wszystkich
                                                  zastrzeżeniach co do sposobu korzystania z nich i interpretacji, dają unikalną
                                                  możliwość wglądu w szereg spraw zapomnianych, nieraz świadomie pomijanych czy
                                                  wręcz wstydliwie przemilczanych. Dokumentacja SB z archiwum IPN, która mogła
                                                  znaleźć się w omawianym tomie [„Opozycja małopolska w dokumentach 1976-1980”,
                                                  wybór i opracowanie Adam Roliński, współpraca Krystyna Bielawska i Marcin
                                                  Orski, przedmowa Tomasz Gąsowski, Fundacja Centrum Dokumentacji Czynu
                                                  Niepodległościowego, Kraków 2003, ss. 1100.], pokazując opozycję "od przodu i
                                                  od tyłu", przypomina sprawy, które pomimo czternastu lat od 1989 r. nadal z
                                                  różnych względów nie są do końca wyjaśnione. Jedną z nich są nieoficjalne
                                                  pertraktacje między przedstawicielami KOR i władz PRL, co stało się w latach
                                                  70. powodem ostrych polemik w łonie opozycji. Na ślad jednego z tym związanych
                                                  epizodów naprowadza nas raport L. Maleszki z sierpnia 1977 r.. dotyczący okresu
                                                  po amnestii, dzięki której wyszli z więzień aresztowani w maju 1977 r.
                                                  aktywniejsi działacze KOR:

                                                  W dniu 28.7.77 1: W parku, niedaleko miejsca zamieszkania Kuronia obok
                                                  Cytadeli w godz. dopołudniowych spotkali się L. Dorn, S. Kawalec, J. Zemer; L.
                                                  Maleszka, S. Kowalski i J. Kuroń. W trakcie tego spotkania Jacek Kuroń szeroko
                                                  omawiał działalność opozycji w Polsce, m in. stwierdził. że dzień po zwolnieniu
                                                  z aresztów członków KOR-u do prof. [Edwarda] Lipińskiego przyszedł v-ce premier
                                                  Secomski z gorącą prośbą, aby członkowie KOR-u zgodzili się powstrzymać o 3 dni
                                                  z wydaniem oświadczenia nt. ich zwolnienia. Wg Kuronia prośba ta związana była
                                                  z aktualną wizytą E[dwarda] Gierka w Moskwie. V-ce premier Secomski m.in. miał
                                                  stwierdzić, że o porozumieniu ideologicznym między rządem a opozycją nie ma
                                                  mowy, ale możliwe są realne obustronne kompromisy, które każdemu wyjdą na
                                                  dobre. Dalszy ciąg będzie z nimi prowadził socjolog Jan [Józef] Szczepański,
                                                  który nie jest z nikim formalnie związany, nie jest oficjalnym przedstawicielem
                                                  rządu, ale może być negocjatorem w tych sprawach. J. Kuroń w dalszej swojej
                                                  wypowiedzi przedstawił program działalności opozycji, który ponownie omawiał w
                                                  tym samym dniu w godz. wieczornych na spotkaniu u A. Celińskiego. W wym
                                                  [ienionym] parku ok. godz. 13.00 część z tych osób, wraz z Kuroniem udała się
                                                  do Milanówka, jak stwierdzili "na dalsze pertraktacje z przedstawicielem
                                                  rządu". W tym samym dniu ok. godz. 20.00 w mieszkaniu A. Celińskiego odbył się
                                                  bankiet z okazji - jak oświadczyli zebrani zwycięstwa związanego z aktem
                                                  uwolnienia aresztowanych członków KOR-u.

                                                  W bankiecie tym udział brali A. Celiński. J. Kuroń, G[rażyna] Borucka- J.
                                                  Kuroń. J. J. Lipski, ks. Małecki [Stanisław Małkowski?]. W[itold] Łuczywo, H
                                                  [enryk] Wujec, W. Ostrowski. P[iotr] Bąkowski. A. Macierewicz. P[iotr] Naimski,
                                                  J. Walc. J. Karpiński oraz prawie wszyscy uczestnicy spotkania obozu w
                                                  Beskidach. J. Kuroń do Celińskiego przlJjechał z Milanówka i na wstępie
                                                  oświadczył zebranym: "...pragnę was wszystkich, jak tu jesteście. prosić,
                                                  abyście kategorycznie zapomnieli o tym, że były jakieś rozmowy z
                                                  przedstawicielami rządu. a gdyby ktoś o to pytał, proszę mówić, że nic nie
                                                  wiecie, ponieważ tego wymaga dobro sprawy, jeżeli chcemy, aby te rozmowy
                                                  toczyły się dalej...". Żadnych szczegółów rozmów w Milanówku nie ujawnił.

                                                  Dodajmy, że faktu prowadzenia tych rozmów nie udało się zachować w
                                                  tajemnicy i stało się to powodem ostrej krytyki ROPCiO, zwłaszcza ze strony L.
                                                  Moczulskiego/1.

                                                  Kolejny problem, wzbudzający kontrowersje i będący powodem rozłamów w
                                                  opozycji przedsierpniowej, łączący się z nieoficjalnymi kontaktami z
                                                  przywódcami PRL, to stosunek do obozu władzy i ewentualnego prowadzenia
                                                  politycznej gry z jego skrzydłami, szczególnie z tym, które aktualnie uznawano
                                                  za bardziej "liberalne", co zarzucano szczególnie J. Kuroniowi. Przykładem
                                                  aktualności tego problemu może być kolejny fragment raportu L. Maleszki z
                                                  sierpnia 1977 r., na gorąco notującego koncepcje Jacka Kuronia. który zachęcał
                                                  do prowadzenia takiej gry z potencjalnymi partnerami z obozu rządzącego:

                                                  Innym elementem wyznaczającym dalsze działanie opozycji jest to. że po
                                                  totalnej klęsce, jaką poniosło państwo wypuszczając zatrzymanych członków KOR-
                                                  u, nie mając odwagi robić im procesów, po skompromitowaniu się SB w świetle
                                                  prowadzonych przesłuchań na okoliczność procesów, po tych wszystkich klęskach
                                                  wydaje się, że w interesie państwa leży przeprowadzenie pewnego manewru
                                                  demokratycznego. który będzie tym trudniejszy, że należy spodziewać się bardzo
                                                  poważnych przeciwdziałań sił SB i grup partyjnych, odpowiadających za SB w
                                                  łonie samego rządu. Manewr ten E. Gierek będzie chciał przeprowadzić na przekór
                                                  całej tej trochę dziwnej strukturze politycznej, jaka istnieje w naszym kraju i
                                                  w tym manewrze opozycja powinna poprzeć go, ale tylko w ten sposób, aby każdy
                                                  następny krok, dokonywany przez rząd kierunku uzdrowienia sytuacji w kraju, a
                                                  te kroki są wyraźnie wypunktowane w ostatnim oświadczeniu KOR-u: znieść
                                                  cenzurę, stworzyć wolne związki zawodowe, stworzyć możliwość powstawania
                                                  swobodnych organizacji itd., aby każdy następny krok był wykorzystywany przez
                                                  opozycję, jako odskocznię do budowania na tej bazie swojego programu i swoich
                                                  własnych struktur politycznych. Należy w tej grze. w związku z tym aktywnie
                                                  partycypować. szczególne inicjatywy powinien przejawiać tzw. ruch oddolny, do
                                                  którego należy zaliczyć SKS-y/2.

                                                  Kolejny problem, który nawet w szczątkach zachowanych materiałów
                                                  dotyczących opozycji pojawia się wielokrotnie, to spory i zarzuty o
                                                  monopolizowanie wpływów wśród opozycji, wyrażających się nie tylko w postaci
                                                  dostępu do funduszy. ale przede wszystkim w kontrolowaniu kanałów informacji, a
                                                  także w faktycznym definiowaniu, czym opozycja jest i kto ma prawo do niej
                                                  przynależeć. Przykładem są pomysły Jacka Kuronia, na gorąco przytoczone w
                                                  raporcie Maleszki dla SB, z sierpnia 1977, gdy dyskutowano nowy kształt KOR i
                                                  działań opozycyjnych. Pokazuje to, skąd w środowiskach skonfliktowanych z
                                                  Kuroniem brały się wysuwane wobec niego zarzuty o próby zachowania pozycji
                                                  monopolistycznej na scenie opozycji w PRL
                                                  .
                                                  Drugi projekt, który zresztą nie wyklucza pierwszego, to projekt
                                                  utworzenia, jak stwierdził Kuroń. tzw. "Rady Starców". Chodziłoby tutaj o
                                                  zaangażowanie do niej ludzi starszych. zaufanych. o bardzo dużym autorytecie
                                                  społecznym, takich jak prof. prof. Kiebanowski [właśc.: Jan Kielanowski] czy
                                                  Lipiński. Sens działania takiej radu byłby taki, że mieliby oni niejako
                                                  pryncypialnie kontrolować od strony ideologii ruchy społeczne, tzn. chodzi o
                                                  to, aby w obrębie ruchów społecznych nie powstały takie ruchy, które np.
                                                  mogłyby inspirować SB, a które byłyby zdecydowanie przeciwnymi pryncypialnym
                                                  zasadom praw człowieka. Do takich ruchów można zaliczyć m. in. antysemityzm,
                                                  ruchy które narzucałyby tępienie komunistów, gdyż nie można dopuścić do
                                                  fanatycznego antykomunizmu w Polsce, ruchy nacjonalistyczne typu: rewindykować
                                                  granice Polski na wschodzie sprzed 1939: zająć Ukrainę i Białoruś jako ziemie
                                                  polskie itp. W tym celu do kontroli tych nurtów byłaby powołana „Rada
                                                  Starców”/3.

                                                  Jednym z najmniej znanych dotąd problemów są spory i konflikty o wpływy
                                                  między poszczególnymi ugrupowaniami opozycji, ale i w ramach tych struktur.
                                                  Dodajmy, że jak wskazują publikowane materiały, b. często wykorzystywane były
                                                  przez SB do operacyjnego pogłębiania podziałów i rozbijania środowisk
                                                  niezależnych. Tym ważniejsze staje się poznanie „historii wewnętrznej”
                                                  opozycji, prześledzenie linii podziałów, argumentacji, ewolucji stanowisk i
                                                  programów.

                                                  L. Maleszka przedstawiając tło konfli
                                                  • Gość: kotwicz Re: Slowo o opozycji przedsierpniowej-oczami Male IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 17.04.05, 19:17
                                                    "... L. Maleszka przedstawiając tło konfliktu nie tylko między KOR a ROPCiO,
                                                    ale i wewnątrz KOR między opowiadającym się za pluralizacją opozycji
                                                    środowiskiem A. Macierewicza („Głos”) i J. Kuronia („Krytyka”), zwracał uwagę
                                                    na zasadnicze przyczyny podziałów, które można by operacyjnie wykorzystać:

                                                    Wydaje mi się, że największa nienawiść KOR-u do ROPCiO idzie po linii, że
                                                    jest to firma konkurencyjna i nie chce się podporządkować KOR-owi taktycznie.
                                                    Natomiast ideologicznie to tutaj te różnice wyraziście się akcentują i tutaj
                                                    dochodzi do ataku z furią, szczególnie na tych, co atakują Michnika. ROPCiO
                                                    określa się, że to są spadkobiercy [Romana] Dmowskiego, antysemitów,
                                                    moczarowców, degeneratów, [Józefa] Piłsudskiego itp.

                                                    Problem monopolu na reprezentowanie opozycji, zwłaszcza na zewnątrz PRL,
                                                    dotyczył także związanego ściśle i zdawałoby się blisko współpracującego z
                                                    Kuroniem środowiska SKS-ów. Kolejny raport L. Maleszki przypomina jeden z
                                                    epizodów pokazujących „na gorąco” rywalizację o wpływy i wskazuje pośrednio na
                                                    możliwość wykorzystywania tego rodzaju konfliktów do gier operacyjnych SB:

                                                    Teraz jak na to wszystko nakłada się sprawa wrocławska. Jest to sprawa
                                                    skomplikowana. bo tutaj nakłada się kilka historii. Jest to z grubsza biorąc
                                                    tak. Opozycja KOR-owska straciła wszelkie monopole w stosunku do Ruchu Obrony.
                                                    Za to posiada jeszcze jeden największy monopol w stosunku do opozycji
                                                    studenckiej. Jest to problem w ogóle niezależności ruchu. jego niezależności
                                                    również od KOR-u.

                                                    Tym monopolem jest monopol informacji. Kuroń co prawda w swych tekstach
                                                    występuje przeciwko monopolowi informacji, ale sytuacja w tej chwili wygląda
                                                    tak. że monopol informacji posiada ten. kto posiada samodzielne kontakty
                                                    informacyjne na Zachód i kto może swobodnie przekazywać „Wolnej Europie” to co
                                                    chce przekazać. Tu istnieje pełna pula możliwości Kuronia.

                                                    Nie ma już natomiast monopolu poligraficznego, bo Wrocław poligrafię
                                                    posiada, a Kraków takie możliwości będzie posiadał. Ten monopol się ewidentnie
                                                    rozwiał. Nie ma monopolu na informację wewnętrzną, istnieje natomiast monopol
                                                    na informację zewnętrzną. Z tym. że informacja zewnętrzna jest ważniejsza,
                                                    bo „Wolnej Europy” słucha więcej ludzi, a wydawanych nielegalne materiałów
                                                    czyta w zasadzie niewielki krąg ludzi w kraju. W związku z tym konflikt powstał
                                                    już miesiąc temu, po kolegiach karnych, jakie odbyły się we Wrocławiu.

                                                    Wrocław przekazał Kuroniowi swoje oświadczenie o wypadkach i swoje
                                                    oświadczenie o funduszu. I teraz Kuroń robi coś takiego: to oświadczenie o
                                                    wypadkach pcha na Zachód, a oświadczenia o funduszu w ogóle nie przekazuje.
                                                    Dlaczego? Wprost Kuroń na to nie odpowie. Niemniej ja rozmawiałem z Kuroniem i
                                                    wiem o co jemu chodziło. Jemu chodziło o to, że powstanie drugiego funduszu
                                                    obrony prowadzi do takiej sytuacji, że pieniądze. które przepływają z Zachodu
                                                    zostają podzielone na Zachodzie na ten fundusz, który powstaje we Wrocławiu i
                                                    fundusz samoobrony społecznej, który jest bazą ekonomiczną KOR-u.

                                                    W związku z tym Kuroń wyszedł z założenia, że KOR nie powinien płacić
                                                    ludziom. którzy zostali skazani przez kolegia, nie dlatego, że nie ma na to,
                                                    tylko dlatego, że jeżeli im się zapłaci, to oni nie będą nic robić. Natomiast
                                                    jeżeli im się nie zapłaci, to się ich zmusi do zbierania pieniędzy, a jeżeli
                                                    będą zbierać pieniądze, to dochodzi do demonstracji, a o to chodzi Kuroniowi.
                                                    Natomiast powstanie niezależnego, drugiego funduszu wg Kuronia jest nonsensem,
                                                    bo powstaje inicjatywa niezależna od KOR-u. Dla niego jest to sprawa bardzo
                                                    ważna, bo dąży do wmanewrowania SKS-ów w ruch KOR-owski. Dlatego w ostatnim
                                                    Biuletynie KOR-owskim napisali, że fundusz. który powstał we Wrocławiu jest
                                                    tylko przeznaczony na pokrycie grzywien przez tych, co zostali skazani, co jest
                                                    nieprawdą, ale im tak było wygodnie napisać. Sprawa wrocławska przybrała taki
                                                    finał.

                                                    [Marek] Adamkiewicz i [Marek] Rspond [właśc. Rospond] samodzielnie
                                                    pojechali do Warszawy, poszli do "Interpresu". Połazili do różnych
                                                    korespondentów, dając im to oświadczenie o powstaniu funduszu. Tylko dzięki
                                                    temu przeszło ono na Zachód. To wywołało skandal, ponieważ we Wrocławiu z nim
                                                    współpracował [Wiesław Piotr] Kęcik. Po przekazaniu informacji korespondentom
                                                    Kuroń zadzwonił do Kęcika i powiedział mu, że nie ma z nim więcej o czym
                                                    rozmawiać i nie chce go więcej widzieć. I teraz powstała kwestia ostatniego
                                                    tygodnia, w ciągu którego „Wolna Europa” przekazała z Krakowa tylko jedną
                                                    informację - o pobiciu [Andrzeja] Mietkowskiego, nie przekazując równocześnie
                                                    żadnej informacji o tych 7 rewizjach, również nawet o rewizji u Mietkowskiego i
                                                    o przesłuchaniu [Jana Zbigniewa] Skóry. Nie przekazano też żadnych informacji o
                                                    interwencjach milicji we Wrocławiu, o zorganizowaniu dwóch kotłów pod drzwiami
                                                    członków SKS-u. Żadna z tych informacji nie została przez Kuronia przekazana.
                                                    Przedwczoraj doszło do takiej sytuacji, że na zebraniu specjalnym, na którym
                                                    była [Urszula] Doroszewska. [Bogusława] Bleifer; ks. [Henryk Marian] Szarejko
                                                    [Szareyko?], Kęcik, Maleszka i ja ustalono, że trzeba przebić kanał Kuronia i
                                                    samodzielnie przekazać informacje na Zachód. W związku z tym Bleifer; która ma
                                                    telefon na [Aleksandra] Smolara i Dojczgewante [właśc.: Dajczgewanda]
                                                    przekazała sama te informacje o Wrocławiu.

                                                    Był to wybitnie cios wymierzony p-ko Kuroniowi, przeciwko nie podawaniu
                                                    przez niego informacji o rewizjach w Krakowie i we Wrocławiu. [...]

                                                    I tutaj ten konflikt, który zaistniał można wykorzystać, kwestia wspólnego
                                                    oświadczenia. Otóż był projekt, że SKS wrocławski ułożą wspólne oświadczenie
                                                    podpisane przez wszystkich rzeczników i samodzielnie przekażą za pośrednictwem
                                                    SKS-u warszawskiego, a szczególnie Doroszewską i Dorna na Zachód. Dorn i
                                                    Doroszewska nie chcą specjalnie podlegać Kuroniowi, chcą być samodzielni i
                                                    ulegają koncepcji Macierewicza o atomizacji opozycji. Macierewicz bowiem
                                                    twierdzi, że opozycja musi się zatomizować, bo dzięki temu może penetrować
                                                    coraz to nowe środowiska. Wydanie wspólnego oświadczenia i przekazanie go SKS-
                                                    owi wrocławskiemu, który samodzielnie z pominięciem Kuronia przekaże go na
                                                    Zachód byłoby demonstracją p-ko Kuroniowi. Tylko okazało się to trudne
                                                    technicznie do wykonania, bo Wrocław ma jakieś swoje koncepcje.

                                                    To oświadczenie miało przygotować grunt pod inną koncepcję, a mianowicie
                                                    powstanie Młodzieżowego Centrum Informacji tj. nawiązanie kontaktu z Zachodem i
                                                    przekazywanie samodzielnie informacji przez telefon [Jana] Ajznera. Chodziło tu
                                                    o to, aby zburzyć monopol Kuronia na tego rodzaju informacje.

                                                    Ten projekt, który jest trzymany w tajemnicy przed Kuroniem i Michnikiem
                                                    został tylko przekazany Macierewiczowi. Dlaczego Kuroń blokuje te informacje -
                                                    ten wątek zgubiłem przy referowaniu. Otóż Szpotański ma rację, że Kuroń nie
                                                    jest w stanie panować nad opozycją KOR-owską i jej placówkami. On w tej chwili
                                                    traci możliwość ogarniania jako całości. Mógłby oczywiście powiedzieć, że niech
                                                    każdy robi co chce, ale on chciałby to wszystko kontrolować. W związku z tym,
                                                    że jemu zależy na tym, aby prezentować opozycję KOR-owską jako niezwykle silną,
                                                    dlatego selekcja informacji idzie po tej linii, aby podawać tylko fakty o
                                                    ludziach, którzy są już znani, a pomijać tych, których nazwiska nic nie mówią.
                                                    Dlatego też o grupie wrocławskiej jako wymykającej się z rąk Kuronia nie poszła
                                                    informacja do RWE. Sprawa wspólnego oświadczenia SKS-ów stała się chwilowo
                                                    nieaktualna/4.

                                                    * * *

                                                    Tych kilka wybranych przykładów wskazuje na zagadnienia, nieraz wciąż
                                                    budzące kontrowersje, które jednak należy podjąć w badaniach nad ostatnimi
                                                    dekadami PRL. Chodzi nie tylko o sam fakt podziałów w opozycji, bo jest to
                                                    znana sprawa, ale o ich charakter i wpływ na działania nie tylko sa
                                                  • Gość: kotwicz Re: Slowo o opozycji przedsierpniowej-oczami Male IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 17.04.05, 19:18
                                                    "... Tych kilka wybranych przykładów wskazuje na zagadnienia, nieraz wciąż
                                                    budzące kontrowersje, które jednak należy podjąć w badaniach nad ostatnimi
                                                    dekadami PRL. Chodzi nie tylko o sam fakt podziałów w opozycji, bo jest to
                                                    znana sprawa, ale o ich charakter i wpływ na działania nie tylko samej
                                                    opozycji, ale także na wymierzone w nią operacyjne gry SB. Czternaście lat po
                                                    przełomie 1989 r., gdy powoli, choć z oporami, otwierane są kolejne archiwa,
                                                    czas wreszcie, by badając dzieje PRL i opozycji, podejmować problemy, które z
                                                    różnych powodów, głównie niedostępności źródeł, były nieobecne w
                                                    historiografii. I nie chodzi tu o odbrązawianie pokolenia ludzi, którzy
                                                    angażując się w działania opozycyjne rzucali w praktyce wyzwanie nie tylko
                                                    systemowi władzy w PRL z całym jego instrumentarium, ale w istocie rzeczy
                                                    całemu Imperium sowieckiemu. Niewielu z tych ludzi wykorzystało własną
                                                    biografię do „odniesienia sukcesu” w tym znaczeniu tego słowa, jakie obowiązuje
                                                    w III RP. Porównywanie losu ofiar i przeciwników systemu władzy PRL z sytuacją
                                                    elit tego systemu, nieraz już było podejmowane. Ale dlatego, że winniśmy
                                                    szacunek i poważne traktowanie działaczom opozycji, nie można ze względu na
                                                    sympatie czy antypatie pomijać milczeniem pewnych spraw. Bohaterstwo żołnierzy
                                                    AK i niezłomność działaczy rządu RP i PSZ na wygnaniu w czasie II wojny
                                                    światowej. nie są przecież barierą do dyskutowania najbardziej nawet
                                                    kontrowersyjnych spraw z nieodległej przeszłości. W czasach, w których swoistą
                                                    modą intelektualną stało się odbrązawianie narodowej historii, brakuje
                                                    wnikliwego naświetlenia wielu spraw z dziejów najnowszych.

                                                    Jeśli skala „rozpoznania, kontrolowania i powstrzymywania” a zwłaszcza
                                                    operacyjnego rozpracowania środowisk opozycyjnych była w całym kraju tak
                                                    znaczna, jak wskazują poznane dotąd dokumenty, (a nie ma powodu, by sądzić, że
                                                    w innych ośrodkach, zwłaszcza w Warszawie było inaczej), to pojawia się
                                                    pytanie, czy ta działalność miała w takim razie sens? O tym, że jednak miała,
                                                    najlepiej zaświadczył Sierpień 1980 i narodziny dziesięciomilionowego
                                                    ruchu "S". Sam fakt istnienia opozycji, nawet tak bardzo nieraz operacyjnie
                                                    kontrolowanej, uruchamiał proces przemian w świadomości, które prowadziły do
                                                    prawdziwej rewolucji moralnej, której odpowiednika można w dziejach Polski
                                                    doszukiwać się w epoce przed powstaniem styczniowym. Prawdziwym przełomem
                                                    uruchamiającym ten proces w skali masowej, ogólnonarodowej stał się wstrząs,
                                                    jakim było wybranie na stolicę Piotrową Karola Wojtyly i jego I pielgrzymka do
                                                    ojczyzny.

                                                    Istotę zagrożenia, jakie w tej sytuacji stwarzało istnienie choćby zalążka
                                                    zorganizowanego, świadomego oporu dobrze rozumieli analitycy SB:

                                                    [...] o sile oddziaływania tych grup [antypaństwowych] nie stanowi aktualny
                                                    zasięg wpływów - jej potencjalną siłę wyznacza dominująca w dość szerokich
                                                    warstwach społecznych obojętność ludzi w stosunku do ustroju. Te obojętne masy
                                                    w chwilach konkretnego kryzysu łatwo stają się aktywne na „nie”. To właśnie ci
                                                    niezadowoleni obojętni występowali masowo podczas kolejnych zaburzeń
                                                    politycznych w PRL. Opozycja w jej dzisiejszej postaci nie istniała ani w
                                                    październiku, ani w grudniu czy czerwcu. Zakładając teoretycznie. że w
                                                    przyszłości może dojść do jakiejś sytuacji konfliktowej po raz pierwszy
                                                    zjawisko nagłego zaktywizowania się mas nałoży się na istnienie uformowanych
                                                    już grup antysocjalistycznych/5.

                                                    "Cisi": w kręgu władzy i policji politycznej

                                                    Rozdział poświęcony kręgowi władzy gromadzi w omawianym tomie głównie
                                                    dokumenty wytworzone przez instancje PZPR jak i podległe jej SB. Nawet szczątki
                                                    materiałów z dosyć dokładnie zniszczonych zbiorów Komitetu Krakowskiego PZPR
                                                    (Archiwum Państwowe w Krakowie) nie pozostawia wątpliwości co do tego, kto
                                                    wydawał dyspozycje i był faktycznym zwierzchnikiem policji politycznej.
                                                    Zachowane raporty krakowskiej SB oraz poświadczone fakty stałych konsultacji w
                                                    sprawie podejmowanych działań pokazują mechanizmy funkcjonowania i koordynacji
                                                    działań aparatu represji, obejmującego nie tylko organy SB, MO i instancji
                                                    partyjnych, ale także administracji, również uczelni wyższych.

                                                    Zamieszczone materiały z policyjnego nasłuchu RWE, zaliczone do „obiegu
                                                    oficjalnego” (ich dobór rzeczywiście bardziej odzwierciedla zainteresowania
                                                    obozu władzy), to głównie powtórzenie katalogu represji i wydarzeń dotyczących
                                                    Krakowa znanych już oficjalnych dokumentów opozycji. W reportażach z Krakowa po
                                                    wyborze Karola Wojtyły na stolicę Piotrową, oraz w doniesieniach z I
                                                    pielgrzymki Papieża do ojczyzny, utrwalono obraz uniesienia i prawdziwego
                                                    narodowego święta, zarejestrowany w korespondencjach RWE. Znalazły się tu
                                                    jednak interesujące wywiady i streszczenia głosów prasy zachodniej. Wyraźnie
                                                    wskazuje to na konieczność zestawienia not i reportaży pokazujących obraz
                                                    Polski w mediach zagranicznych w osobnym wydawnictwie, a także na potrzebę
                                                    opracowania odrębnego zbioru materiałów RWE.

                                                    Szczególnie interesujące są tu wywiady RWE z 1978 r. ze zbiegłym z PRL
                                                    krakowskim cenzorem, Tomaszem Strzyżewskim, który ujawnił instrukcje i
                                                    zalecenia cenzury („Cenzura zdemaskowana. Wywiad z Tomaszem Strzyżewskim”). To
                                                    dzięki jego determinacji ukazała się „Czarna księga cenzury”, pokazująca skalę
                                                    manipulacji dokonywanych w oficjalnych mediach z polecenia władz PRL. Jedną z
                                                    przyczyn, które zainspirowały Strzyżewskiego do wywiezienia tych materiałów
                                                    stało się odnalezienie w zatrzymanej przez cenzurę książce, "nazwiska mojego
                                                    dziadka, kapitana Wincentego Strzyżewskiego w spisie jeńców Starobielska,
                                                    którzy później zostali zamordowani".

                                                    Na przykładzie prezentowanego tu wyboru dokumentów widać, że SB
                                                    zlikwidowała najważniejszą dokumentację jej działań operacyjnych. Jednak wbrew
                                                    zwolennikom tezy, że zniszczenie ważniejszych materiałów pozbawia pozostały
                                                    zasób dokumentacji większego znaczenia, okazuje się, że z pozostawionych
                                                    resztek, przy żmudnej pracy można odtworzyć obraz działań SB, pozbawiony może
                                                    wielu szczegółów, ale z wyraźnie zarysowanymi konturami celów, metod działań,
                                                    skali i zakresu operacyjnej kontroli nad różnymi środowiskami.

                                                    Zamieszczone tu materiały operacyjne SB ukazują metody działań stosowanych
                                                    wobec opozycji. Jedną z ulubionych było skłócanie. W jednym ze sprawozdań SB
                                                    stwierdzało: "W wyniku stosowanych przez nas przeciw- działań szereg
                                                    podejmowanych przez SKS inicjatyw zostało storpedowanych względnie znacznie
                                                    ograniczono ich szkodliwy zasięg, m.in. przez poróżnienie J. PIERZCHAŁY z
                                                    niektórymi działaczami SKS-u".

                                                    W tym samym dokumencie zalecano m.in.:

                                                    5) Wykorzystać zmiany personalne w SKS-ie do pogłębienia dezintegracji,
                                                    rozbicia wewnętrznej spoistości, zwłaszcza między nowymi rzecznikami,
                                                    a „działaczami” starymi na tle braku znajomości aktualnych spraw studenckich,
                                                    odejścia od problematyki tego środowiska, braku dotarcia do niego i
                                                    nierealności poczynań i koncepcji. Obok źródeł tkwiących w SKS-ie wykorzystać
                                                    do wysuwania tych zarzutów wszystkie kontakty tkwiące w środowisku studenckim,
                                                    zarówno w bezpośrednich spotkaniach z przedstawicielami SKS-u, jak również we
                                                    wszystkich dyskusjach na ten temat, inicjując je nawet. Działaniem takim
                                                    wytworzyć przekonanie, że jest to opinia całego środowiska studenckiego, że są
                                                    to naciski zewnętrzne.

                                                    6) w przypadku powstania tzw. Klubu Samoobrony Społecznej podejmować
                                                    działania dezintegracyjne i destrukcyjne nie dopuszczając do wchłonięcia i
                                                    podporządkowania sobie przez tą grupę SKS-u. Wykorzystać do tego opracowania z
                                                    początkowej działalności SKS-u tzw. „Tezy programowe”, „Założenia i cele”, w
                                                    których określili, między innymi, że SKS nie jest organizacją, jest ruchem,
                                                    ruchem apolitycznym, nie podporządkowanym żadnej organizacji, s
                                                  • Gość: kotwicz Re: Slowo o opozycji przedsierpniowej-oczami Male IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 17.04.05, 19:20
                                                    "...6) w przypadku powstania tzw. Klubu Samoobrony Społecznej podejmować
                                                    działania dezintegracyjne i destrukcyjne nie dopuszczając do wchłonięcia i
                                                    podporządkowania sobie przez tą grupę SKS-u. Wykorzystać do tego opracowania z
                                                    początkowej działalności SKS-u tzw. „Tezy programowe”, „Założenia i cele”, w
                                                    których określili, między innymi, że SKS nie jest organizacją, jest ruchem,
                                                    ruchem apolitycznym, nie podporządkowanym żadnej organizacji, służącym
                                                    środowisku studenckiemu i zajmującym się jego problematyką. Poprzez źródła
                                                    tkwiące w SKS-ie wytwarzać obawę, że podporządkowanie się KSS-owi może
                                                    przynieść im niepopularność i kompromitację w środowisku studenckim.

                                                    Charakterystyczny przykład prowadzonych działań operacyjnych stanowią
                                                    posunięcia wobec osób odpowiedzialnych za poligrafię w SKS. Jak się zdaje,
                                                    wbrew ustalonemu poglądowi, że zwalczanie „drugiego obiegu” było kluczowym
                                                    zadaniem SB a istniejące punkty poligraficzne traktowano jako największe
                                                    zagrożenie i konsekwentnie jej likwidowano, zdaje się, że SB rozpatrywała ten
                                                    element działań opozycyjnych także pod względem korzyści operacyjnych. np.
                                                    możliwości wprowadzenia TW lub kadrowego oficera w środowisko SKS (TW "Monika")
                                                    i pełniejszej kontroli operacyjnej oraz rozbijania środowiska od środka. W
                                                    raporcie na temat zwalczania SKS zalecano:

                                                    3) Wykorzystując sprawy ambicjonalne między H. Karkoszą, a A. Mietkowskim w
                                                    aspekcie kierowania działalnością poligrafii podejmować działania podrywające
                                                    zaufanie do A. Mietkowskiego, aż do jego odsunięcia od poligrafii włącznie.
                                                    Aktualne rozpoznanie jego kilku punktów poligraficznych poszerzone o informacje
                                                    od TW „ Wojtek”, „Jurek”, „Michał”, doprowadzi do zaskoczenia A. Mietkowskiego
                                                    w trakcie wykonywania materiałów na punktach i ich likwidację w wyniku
                                                    przeszukań. Pozwoli to wysuwanie zarzutów w kręgu SKS-u w stosunku do A.
                                                    Mietkowskiego o jego nieostrożności, lekkomyślności, złej organizacji itp.
                                                    Zarzuty te będą m.in. podsycane przez TW ps. „Monika”.

                                                    4) Poprzez posiadane źródła wpływać na obniżenie poziomu poligrafii,
                                                    preferowanie tematów nie chwytliwych, mało interesujących i atrakcyjnych, jak
                                                    również na obniżenie jakości graficznej materiałów. Do pogłębienia,
                                                    dezintegracji, nieufności i zniechęcenia wykorzystać, poprzez
                                                    TW „Tomek”, „Alex”, „Monika” podejmowanie w ich materiałach tematyki pozornie
                                                    krytycznej z jednej strony, z drugiej natomiast zniechęcającej do działania,
                                                    podejmowanie spreparowanych informacji z powołaniem się na autorytatywne źródło
                                                    ich pochodzenia, wprowadzających wewnątrz zamęt i dezorientację itp.

                                                    Publikowane dokumenty potwierdzają coraz częściej wyrażany wśród badaczy
                                                    tej problematyki pogląd o daleko idącej kontroli operacyjnej ze strony służb
                                                    specjalnych PRL nad opozycją, w ostatnich dwóch dekadach istnienia PRL, może
                                                    poza latami 1980-81, gdy niemożność zapewnienia operacyjnej kontroli i wpływu
                                                    na 10-milionowy ruch "Solidarności" zmuszała do zastosowania działań siłowych:
                                                    stanu wojennego. W praktyce okazuje się, że w latach 70. SB zwykle nie była
                                                    zaskakiwana działaniami opozycji, a często wręcz wolała nie interweniować
                                                    bezpośrednio, aby nie ujawniać swej agentury, zadowalając się operacyjną
                                                    kontrolą. Rola wprowadzonych do środowisk opozycyjnych tajnych współpracowników
                                                    nie ograniczała się przy tym jedynie do zbierania i przekazywania informacji
                                                    oficerom prowadzącym. Ważniejsi agenci, jak L. Maleszka w SKS (autor wielu
                                                    dokumentów programowych, artykułów prasowych i planów działania SKS jak i KOR),
                                                    czy TW „Jerzy Rawicz” w ROPCiO i KPN służyli do gier operacyjnych,
                                                    przypominających najwybitniejsze osiągnięcia Ochrany i GPU. Dla lepszej
                                                    kontroli operacyjnej, ale zapewne też dla bliżej nieznanych nam gier
                                                    operacyjnych w środowisku SKS ulokowano prawdopodobnie kadrowego oficera SB/6.

                                                    Przede wszystkim publikowane dokumenty skłaniają do wniosku, iż oficerowie
                                                    SB starali się rozpatrywać każdą sytuację i możliwy rozwój wypadków pod
                                                    kątem „korzyści operacyjnych”. Potwierdzają to np. dokumenty dotyczące
                                                    przygotowań na wypadek powstania w Krakowie Ruchu Młodej Polski w 1979. Każdy
                                                    scenariusz musiał być wykorzystany do rozbudowy operacyjnej nad inwigilowanym
                                                    środowiskiem. W tych kategoriach zapewne rozpatrywano też wydarzenia związane
                                                    z „Czarnym marszem” w maju 1977. Nieliczne zachowane materiały potwierdzają
                                                    doskonałą orientację SB w sytuacji, w której wobec zakazu ze strony władz
                                                    bezpośredniej interwencji zapewne usiłowano przynajmniej rozbudować operacyjną
                                                    kontrolę nad powstającym SKS, poprzez wprowadzenie agentury.

                                                    Szczególne wrażenie robi zamieszczony w aneksie dokument SB, zamykający w
                                                    1984 r. SOR „Gniazdo”, dotyczący krakowskiego ROPCiO i KPN/7. Wskazuje na
                                                    metody pracy SB. Jeśli dokument ten nie został celowo spreparowany przez SB
                                                    (nic na razie na to nie wskazuje, miałem okazję zapoznać się z nim przed
                                                    publikacją), ujawnia on, iż SB w celu zapewnienia kontroli operacyjnej nad
                                                    powstającym w Krakowie ROPCiO, z premedytacją pozwoliła na powstanie ośrodka
                                                    konsultacyjnego ROPCiO, aby łatwiej wprowadzić tą drogą własną agenturę do tego
                                                    środowiska: „W wyniku takiej sytuacji operacyjnej podjęto działania zmierzające
                                                    do zorganizowania na terenie Krakowa punktu konsultacyjnego ROPCziO
                                                    kontrolowanego przez SB. Fakt uruchomienia punktu konsultacyjnego
                                                    wykorzystywany miał być również do spowodowania różnego rodzaju zadrażnień i
                                                    nieporozumień pomiędzy nową grupą a krakowskim SKS.”

                                                    Dokument pokazuje skalę operacyjnej kontroli nad środowiskiem ROPCiO i KPN
                                                    za pomocą wprowadzonej agentury. Ta sam agentura wykorzystywana była następnie
                                                    do gier operacyjnych prowadzonych na szczeblu ogólnopolskim, zwłaszcza po
                                                    przejściu większości działaczy ROPCiO w szeregi KPN. Szczególną rolę odgrywał
                                                    tu, jeden z najlepiej wynagradzanych w III Wydziale krakowskiej SB TW "Jerzy
                                                    Rawicz". W przypisie 29, redakcja wydawnictwa stwierdziła: Krzysztof
                                                    Gąsiorowski w rozmowie z redaktorami niniejszego tomu 13 III 2003 potwierdził,
                                                    że w meldunku operacyjnym zamykającym SOR „Gniazdo” występuje jako TW „Jerzy
                                                    Rawicz”. Jednocześnie zaprzeczył [faktom] złożenia pisemnej deklaracji o
                                                    współpracy i pobierania wynagrodzenia finansowego.

                                                    Przykłady działań SB wobec krakowskiego SKS i ROPCiO a następnie KPN, jeśli
                                                    zestawimy z innymi znanymi przypadkami, jak próby infiltracji gdańskiego WZZ,
                                                    czy z działaniami wobec RMP, wskazują na szeroki zakres operacyjnej kontroli na
                                                    środowiskami opozycji, choć nadal nie znamy odpowiedzi na szereg z tym
                                                    związanych pytań. Można jednak przypuszczać na podstawie ustaleń dotyczących
                                                    Krakowa czy Gdańska, iż opisany sposób działania SB był elementem całościowej
                                                    strategii SB przed sierpniem 1980 r., dążącej nie do likwidowania, ale raczej
                                                    opanowania i kontrolowania opozycji od środka.

                                                    Badania nad dziejami PRL i opozycji zależą od dostępności dokumentacji
                                                    archiwalnej, a dokładniej tego, co z niej ocalało. Im bardziej dostępne będą
                                                    archiwalia, im więcej wydanych zostanie podobnych zbiorów dokumentów, tym
                                                    łatwiej będzie oddzielić rzeczywiste formy sprzeciwu, oporu, opozycji wobec PRL
                                                    od wytworów operacyjnych gier policji politycznej. Można jedynie żywić
                                                    nadzieje, że archiwa IPN pozostaną otwarte, a nawet najbardziej kontrowersyjne
                                                    problemy będą dyskutowane wreszcie w ramach swobodnej dyskusji naukowej i
                                                    zgodnie z warsztatem badań historycznych, a nie na zasadzie kolejnych komisji
                                                    archiwalnych, albo prawd objawianych przez największe media, ustalanych przy
                                                    kolejnym „okrągłym stole”, w drodze konsensusu z „ludźmi honoru”, jako jedynie
                                                    obowiązująca interpretacja dziejów.

                                                    Przypisy:

                                                    1. Zob. "Opi
                                                  • Gość: kotwicz Re: Slowo o opozycji przedsierpniowej-oczami Male IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 17.04.05, 19:21
                                                    "... Przypisy:

                                                    1. Zob. "Opinia" 1977, nr 4.

                                                    2. Kraków 5 VIII 1977 r. Informacja operacyjna dotycząca spotkania
                                                    przedstawicieli SKS w Krakowie z przedstawicielami Komitetu Obrony Robotników w
                                                    czasie obozu szkoleniowego w Beskidzie Niskim [w:] „Opozycja małopolska w
                                                    dokumentach 1976-1980”, Kraków 2003, s. 736.

                                                    3. Ibidem.

                                                    4. Dok. 473. 1978, 18 kwietnia - Informacja operacyjna opracowana na
                                                    podstawie doniesienia tajnego współpracownika ps. „Return” (Lesława Maleszki),
                                                    dotycząca sporów ideowych wewnątrz Komitetu Samoobrony Społecznej „KOR”.

                                                    5. Analiza powstania i działalności SKS - por. dok. nr 490, s. 832.

                                                    6. Szerzej o przykładach gier operacyjnych wobec tego środowiska zob. H.
                                                    Głębocki, SB wobec niezależnego ruchu studenckiego w Krakowie (1976-1980) -
                                                    rekonesans archiwalny, "Arcana" 2002, nr 4-5, s. 124-138.

                                                    7. 591.1984, 30 września - Meldunek operacyjny wraz ze słownym
                                                    uzasadnieniem zagrożenia dotyczący działaczy Ruchu Obrony Praw Człowieka i
                                                    Obywatela oraz Konfederacji Polski Niepodległej w Krakowie (Sprawa Operacyjnego
                                                    Rozpracowania „Gniazdo”).

                                                    Źródło:

                                                    Henryk Głębocki, Krakowscy „cisi” i „gęgacze” (1976-1980), Arcana nr 51-52,
                                                    Kraków 2003, s. 136-145.

                                                    kotwicz
                                                  • Gość: kotwicz Re: Ciekawy dokument IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 17.04.05, 19:24
                                                    "UAKTYWNIĆ TW - instrukcja gen. Dankowskiego z 26 czerwca 1989 r.


                                                    Warszawa, 26 czerwca 1989 r.

                                                    POLSKA RZECZPOSPOLITA LUDOWA

                                                    Ministerstwo spraw wewnętrznych

                                                    Podsekretarz stanu

                                                    Nr "SVD" 001427/89

                                                    TAJNE SPECJALNEGO ZNACZENIA

                                                    SZEF WOJEWÓDZKIEGO URZĘDU SPRAW WEWNĘTRZNYCH

                                                    Ze względu na sytuację jaka wytworzyła się po wyborach do Sejmu i Senatu
                                                    proszę o przesłanie w trybie pilnym na moje ręce następujących dokumentów:

                                                    1. Charakterystyk aktualnie wybranych posłów i senatorów, będących naszymi
                                                    tajnymi współpracownikami. Niezależnie od innych informacji w charakterystykach
                                                    proszę uwzględnić stopień wiązaniach ich z naszą służbą, dyspozycyjność w
                                                    realizacji zadań, a także ugrupowanie polityczne, które reprezentują.

                                                    2. Charakterystyk osób, które nie są formalnie tajnymi współpracownikami, a
                                                    z którymi w różnej formie utrzymywany jest stały lub okresowy kontakt
                                                    organizacyjny. W charakterystykach tych zawrzeć dane podobne jak w punkcie 1.
                                                    Osoby –w/wym. grup, które są zarejestrowane w ewidencji Biura "C" (tajni
                                                    współpracownicy, kontakty, bądź zabezpieczenia) należy zdjąć z ewidencji
                                                    operacyjnej. Zdjęcie z ewidencji nie powinno oczywiście oznaczać przerwania
                                                    kontaktu operacyjnego.

                                                    Przeciwnie, należy podejmować różnorodne działania, by osoby te były coraz
                                                    silniej związane z nami i coraz bardziej dyspozycyjne w realizacji zadań (o
                                                    zdjęciu z ewidencji nie należy w zasadzie informować tych osób).

                                                    Sprawę proszę traktować jako wyjątkowo delikatną, a informację o powyższym
                                                    zleceniu winny znać tylko bezpośrednio osoby zainteresowane.

                                                    Gen. Bryg. Henryk DANKOWSKI

                                                    kotwicz

                                                  • Gość: jj Re: Ciekawy dokument IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 17.04.05, 20:13
                                                    Kotwicz nie mam szansy podjąc polemiki z takim "longerem".Co do generaliów -
                                                    zgoda z wieloma krytycznymi ocenami skutków okragłego stołu. Lecz to co ostro
                                                    widać po latach nie sposób było przewidzieć przed. Jaka była inna alternatywa i
                                                    jaki byłby według ciebie mozliwy inny scenariusz? Czy sądzisz,że czekanie na
                                                    globalne porozumienie Gorbczowa, Reagana, Niemców byłoby tą realna i właściwą
                                                    alternatywą. A jesli nie - to jaka była inna w Polsce siła, która by mogła
                                                    podjąc działanie zamiast ludzi z umownie KOR którzy opletli Wałesę.
                                                    To prawda PZPR szukał wyjścia z dla siebie trudnej sytuacji, ale nie na tyle
                                                    tragicznie zdeterminowanej żeby oddac ot tak sobie władzę w wolnych wyborach.
                                                    Zatem podtrzymuje swoja opinie - sam okragły stół nie był jeszcze katastrofą
                                                    lecz to co nastapiło potem, tj. owa mamipulacja polegająca na wmowieniu
                                                    społeczeństwu , że kazdy może zostać kapitalistą. A że ta wiedza o kapitaliźmie
                                                    wywodziła sie głównie z pobytów na Greenpoincie to 80 % Polaków, a każdy
                                                    wiedział jedno że dolary to lepszy pieniądz (upraszczam oczywiście) nagle
                                                    poczuło sie przyszłymi kapitalistami. Rewolucje zawsze robia najbardziej
                                                    aktywni i pprzedsiebiorczy. Ci zaś rzucili się do handlu. Pokupili szczeki,
                                                    polówki i zaczęli "kapitalistyczne kariery".
                                                    Właśnie ludzie z ówczesnych bazarów byli szczególnie silnym zapleczem reform
                                                    Balcerowicza. Dopiero po dwóch trzech latach przyszło otrzeźwienie i coraz
                                                    więcej Polaków znalazło sie z ręką w nocniku.
                                                    Taka refleksja osobista - kiedy w styczniu 1990 roku na Zjeździe Białostockiej
                                                    Solidarności krytycznie wypowiadałem sie o planie Balcerowicza mówiąc o
                                                    przyszłych konsekwencjach w postaci biedy i bezrobocia , zostałem publicznie
                                                    zakrzyczany i wyzwany od wrogów. Człowieku ten naród oszalał i uwierzył, że za
                                                    rok -dwa wszystkim będzie świetnie i bogato.
                                                    I na tym polega ta gigantyczna manipulacja której nie powstydziłby sie Lenin,
                                                    który rozbroił armię rosyjska obiecujac żołnierzom ziemie aby zagonić ich za
                                                    kilka lat do kołchozów. W naszym przypadku w 1981 robotnicy chcieli sie stać
                                                    współwłaścicielami podmiotem zycia społeczno gospodarczego. Taki bowiem jest
                                                    główny sens słowa Solidarnoś. W efekcie jednak stworzono system będący
                                                    zaprzeczeniem pojęcia solidarność - systm oparty na indywidualiżmie i egoizmie.
                                                    Niemniej dalej podtrzymuje swoja opinię - zło stało sie nie ale juz po okragłym
                                                    stole.
                                                    Ponawiam pytanie jaka według ciebie była alternatywa, bo same krytyczne eseje
                                                    to za mało.
                                                  • kamilar Re: Ciekawy dokument 17.04.05, 22:19
                                                    Ja nie widzę alternatywy nie tylko dla okrągłego stołu ale i dlatego co stało
                                                    się później, możliwe były tylko niewielkie zmiany

                                                    "Miliony na kraj się rozchodzą"
                                                  • Gość: kotwicz Re: Ciekawy artykul dotyczacy obchodow IP: 198.51.251.* 18.04.05, 16:10
                                                    JJ;
                                                    Postaram sie odpowiedziec na zadane pytania w niedlugim czase-musze udawac, ze
                                                    pracuje ;).
                                                    Ponizej zamieszczam tekst z Rzepy, ktory mam nadzieje odpowie na niektore
                                                    nekajace Cie pytania, dotyczace 25lecia Solidarnosci:
                                                    www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050418/publicystyka/publicystyka_a_6.html

                                                    Mam nadzieje, ze tak jak w moim przypadku, tak i innym tekst ten daje do
                                                    myslenia.

                                                    kotwicz
                                                  • alex.4 Re: Ciekawy artykul dotyczacy obchodow 18.04.05, 16:26
                                                    czekam na odpowiedz. To dosyć proste pytania. Czyżbyś chciał uzupełnić swoje
                                                    braki w lekturze. To byłby bardzo dobry sygnał...
                                                    a co do komentarza... porównanie Kwasniewskiego do Judasza jest nietrafione.
                                                    Judasza mógłby grać osoby związane z Solidarnością które związały się z Radą
                                                    Konsultacyjną takie jak Siła Nowicki:)
                                                    Kwasniewskiego można porównać do rzymskich żołmierzy który przyglądali się
                                                    kaźni Jezusa. Ewentualnie gdy ktoś lubi mocne porównania do Saula z tarsu,
                                                    który walczył z chrześcijaństwem, aby się na nie nawrócić... A miejsce św.
                                                    pawła jest dosyć oczywiste...
                                                  • Gość: piecyk gazowy A na stronie głównej Gazeta.pl Bender IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 17.04.05, 20:16
                                                    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2659714.html

                                                    ROTLF! :-DDD
                                                  • alex.4 Re: A na stronie głównej Gazeta.pl Bender 17.04.05, 21:31
                                                    To zabawne gdy ktoś pisze o antykomunizmie i na sztandarach ma Bendera jednego
                                                    z licznych katolickich działaczy całe życie współpracujących z komunistami.
                                                    Zabawna i absurdalne. I do tego żałosne. Ale w końcu czego wymagać od piecyka...
                                                  • alex.4 Kotwicz 17.04.05, 21:33
                                                    Kotwicz jakw idzę nie ejst w stanie odnieść się do moich zarzutów wobec niego,
                                                    które nasjlepiej pokazują bezsens wypisywqnych przez niego wypowiedzi. Dosyć
                                                    absurdalnych i mało sensownych.
                                                    O kotwiczu:
                                                    1 mało czyta, posługuje się głównie tekstami które znajduje w necie. jego
                                                    wiedza jest bardzo ograniczona. A trudno interpretować przeszłość bez
                                                    znajomości jej realiów. Wtedy można popełnić masę anachronizmów. I kotwicz
                                                    regularnie je popełnia. To pierwszy jego grzech
                                                    2 kotwicz zna słabo źródła. Teraz wkleja na chybił trafił wszystko co w necie
                                                    znajdzie, neizależnbie jak się to ma dyskusji. W ten sposób chce sprawić
                                                    wrażenie osoby uczonej. Nic ztych rzeczy. Po pierwsze aby poprawnie analizować
                                                    przeszłość tzreba zestawiać wszystkie możliwie ważne źródła (gdy źródeł jest
                                                    mniej to wszystkie). Dopiero wtedy wyłania się obraz, który mozliwy jest do
                                                    zaakceptowania. Kotwicz tymczasem posługuje się wypowiedziami wyrwanymi z
                                                    kontekstu, niepełnymi, co oczywiście jest drugim grzechem kotwicza
                                                    3 kotwicz wkleja większość tekstó bez komentarza. Mam przeczucie (o czym będzie
                                                    za chwilę) że on tych tekstów po prostu nie czyta. To dla niego tylko ornament,
                                                    który ma ukryć jego braki. To trzeci jego grzech:)
                                                    4 kotwicz ma pewną tezę - przywódcy Solidarności zdradzili ją dogadawszy się z
                                                    komunistami. I na uduwodnienie tej tezy wkleja tekst w którym Geremek opowiada
                                                    sie za koalicją w parlamencie z ZSL i SD aby odsunąc od władzy PZPR. Istny
                                                    absurd. Kotwicz nie czyta tekstów które wkleja. Prawda dosyć brutalna. To jego
                                                    grzech czwarty.
                                                    5 w historii nie zbiera sie materiałów pod z góry ustaloną tezę, ale odwrotnie
                                                    analiza źródeł prowadzi do postawienia tezy. Kotwicz tej zasady nei respektuje.
                                                    To grzech piaty.
                                                    6 Aby poprawnie i uczciwie interpretować źródła tzreba znać też opinie innych
                                                    badaczy - aby nie odkrywać Ameryki w puszcze konserw. A zcasem aby uciec od
                                                    zbyt radykalnej interpretacji, które wynikają z braków wiedzy. Kotwicz nie zna
                                                    ewidentnie literatury, każdego historyka który nie przeczy jego tezie okresla
                                                    mianem ubeka czy dworskiego historyka. Takie zachowanie bliskie było
                                                    bolszewikom:) To grzech szósty
                                                    7 przy interpretacji źródeł trzeba pamiętać kiedy one powstawało, kim byli
                                                    autorzy, czy czas powstania jego i osoba autora miała wpływ na przekaz. Tak
                                                    jest z wypowiedziami A. Walentynowicz, które są rażące i tak odległe od prawdy
                                                    jak enencjacje urbana. Kotwicz oczywiście nie interesuje się czy dalsze
                                                    przezycia walentynowicz mogły meić wpływ na kształtowanie się jej poglądów. To
                                                    grzech siódmy.
                                                    Jak widać grzechów sporo i to nie wszystkie... kotwicz nei ma pojęcia o
                                                    metodologii historycznej, warsztacie historycznym, źródłach, o historii
                                                    współczesnej. Dlatego jego interpretacje tak rażą swoją ahistorycznością i
                                                    absurdalnością
                                                  • Gość: piecyk gazowy Re: A na stronie głównej Gazeta.pl Bender IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 17.04.05, 21:37
                                                    alex.4 napisał:

                                                    > To zabawne gdy ktoś pisze o antykomunizmie i na sztandarach ma Bendera
                                                    jednego
                                                    > z licznych katolickich działaczy całe życie współpracujących z komunistami.

                                                    „Wyborczej” nigdy nie zrozumiesz. Wybiera to co w danym momencie wygodne. :-)
                                                  • kamilar Re: A na stronie głównej Gazeta.pl Bender 17.04.05, 21:46
                                                    zauważyłem, że ten spór ostatnio ewidentnie obraca się wokół sporów
                                                    metodologicznych, dokładnie warsztatu historyka. Alex, zamiast się produkować
                                                    poleć kolegom Topolskiego albo jeszcze lepiej grabskiego, a jak za grube to
                                                    serczyka i kłopot z głowy.

                                                    Ja chciałem wrócić do Michnika i oskarżania go o to, żę 1978 nie walczył o wolną
                                                    Polskę tylko o reformę systemu. Oczekiwanie od niego wówczas myślenia w obecnych
                                                    kategoriach i przewidywanie upadku systemu jest myśleniem ahistorycznym. Może to
                                                    i racja ale kto wówczas walczył o wolną polskę, wszystkie strajki wiązały się z
                                                    podwyżkami cen (jak chodżby grudniowy). O taką to wolność walczyli, kiełbasa
                                                    szła w górę to władza był zła. Strajki lat 80 również były wynikową
                                                    pogarszającej się sytuacjo aprowizacyjnej, klapa rządów Gierka i wobec tego to
                                                    on moim zdaniem zaraz po papieżu miał największy wkład w rozwalenie komunizmu:)
                                                  • alex.4 Re: A na stronie głównej Gazeta.pl Bender 17.04.05, 21:57
                                                    kotwicz nie zna żadnej metodologii i co więcej nie chce mieć z nia nic
                                                    wspólnego. Inaczej musiałby porzucić swoje niezdrowe fantazje.
                                                    Kamillar twoje oskarżanie kotwicza o ahistoryczność właśnie znowu dotyczy tej
                                                    materii. Kotwicz gwałci historię i tyle.
                                                  • Gość: piecyk gazowy Re: A na stronie głównej Gazeta.pl Bender IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 17.04.05, 21:59
                                                    alex.4 napisał:

                                                    > kotwicz nie zna żadnej metodologii i co więcej nie chce mieć z nia nic
                                                    > wspólnego. Inaczej musiałby porzucić swoje niezdrowe fantazje.
                                                    > Kamillar twoje oskarżanie kotwicza o ahistoryczność właśnie znowu dotyczy tej
                                                    > materii. Kotwicz gwałci historię i tyle.

                                                    Tylko członkowie Jedynie Słusznej Partii znają wszystkie metodologie i co
                                                    więcej - chcą mieć z nimi wszystko wspólne. Tylko członkowie Jedynie Słusznej
                                                    Partii porzucają wszelkie niezdrowe fantacje. Tylko członkowie Jedynie Słusznej
                                                    Partii nie gwałcą historii.
                                                  • alex.4 Re: A na stronie głównej Gazeta.pl Bender 17.04.05, 22:04
                                                    Gość portalu: piecyk gazowy napisał(a): >
                                                    > Tylko członkowie Jedynie Słusznej Partii znają wszystkie metodologie i co
                                                    > więcej - chcą mieć z nimi wszystko wspólne. Tylko członkowie Jedynie Słusznej
                                                    > Partii porzucają wszelkie niezdrowe fantacje. Tylko członkowie Jedynie
                                                    Słusznej
                                                    >
                                                    > Partii nie gwałcą historii.

                                                    alex: historię tzreba uprawiać zgodnie z regułami tego gatunku nauki. Każdy kto
                                                    łąmie owe zasady nie ma nic powiedzenia w tej materii. Kotwicz łamie zasady,
                                                    wszelkie.
                                                  • Gość: piecyk gazowy Re: A na stronie głównej Gazeta.pl Bender IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 17.04.05, 22:05
                                                    alex.4 napisał:

                                                    > alex: historię tzreba uprawiać zgodnie z regułami tego gatunku nauki. Każdy
                                                    kto
                                                    >
                                                    > łąmie owe zasady nie ma nic powiedzenia w tej materii. Kotwicz łamie zasady,
                                                    > wszelkie.

                                                    Tylko członkowie Jedynie Słusznej Partii uprawiają historię zgodnie z regułami
                                                    tego gatunku nauki. Tylko członkowie Jedynie Słusznej Partii mogą mieć coś do
                                                    powiedzenia w tej materii, bo tylko oni nie łamią zasad wszelkich.
                                                  • alex.4 Re: A na stronie głównej Gazeta.pl Bender 17.04.05, 22:14
                                                    małość piecyka najlepiej widać po jego zakompleksionych postach.
                                                    najzabawniejsze choć najsmutniejsze jest to, ze obrzuca błotem bohaterów
                                                    solidarności, a temu antykomuniści nie przeszkadza były poplecznik komunistów,
                                                    który przez cały PRL był wiernym współpracownikiem komunistów..
                                                    żenada
                                                  • Gość: piecyk gazowy Re: A na stronie głównej Gazeta.pl Bender IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 17.04.05, 22:17
                                                    alex.4 napisał:

                                                    > małość piecyka najlepiej widać po jego zakompleksionych postach.
                                                    > najzabawniejsze choć najsmutniejsze jest to, ze obrzuca błotem bohaterów
                                                    > solidarności, a temu antykomuniści nie przeszkadza były poplecznik
                                                    komunistów,
                                                    > który przez cały PRL był wiernym współpracownikiem komunistów..
                                                    > żenada

                                                    Bender to taki sam komuch jak Ty. :-)
                                                  • alex.4 Re: A na stronie głównej Gazeta.pl Bender 17.04.05, 22:28
                                                    powieział głupiec co wiedział...
                                                    peicyku nie widzisz jak bardzo się kompromitujesz swoimi odpowiedziami:)
                                                  • Gość: piecyk gazowy Re: A na stronie głównej Gazeta.pl Bender IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 17.04.05, 22:35
                                                    Idź dalej czytać historyczne książki byłych ubeków, Twoich niepodważalnych
                                                    autorytetów.
                                                  • Gość: Z.P. Re: Ciekawy dokument IP: *.elpos.net 17.04.05, 21:55
                                                    Pogmatwane były to czasy, czego dowodzi też fakt, że J Beszta Borowski
                                                    również "majstrował" przy okrągłym stole.
                                                • alex.4 Re:Jak wygladal OKP 17.04.05, 21:53
                                                  Niezłomnym.... kotwiczu zawsze byłeś szalony...jakie wedle ciebie są znamiona
                                                  neizależności czy niezłomności... czy jesli ktoś był w opozycji od 1968 r. jest
                                                  neizłomny? Kotwicz uprawai draństwo czystej wody.
                                                  Kotwicz oczywiście nie zna historii. Inaczej nie psiałby o przejściu Bartoszcze
                                                  do ZSL. Przypominam, Bartoszzce oraz PSL na którego zcele stał kamiński
                                                  zjednoczyli sięz dawnym ZSL czyli PSL Odrodzenie. Prezesem nowej partii został
                                                  Barsztoszcze,. To nie było przejście, to była próba przejęcia majątku ludowców
                                                  i ich struktur przez grupę solidarnościowych posłów. Róznica jest dosyć istotna.
                                                  Wałęsa nie był bolkiem. Kotwicz znów popełnia draństwo.
                                                  Cała wypowiedz przytoczona przez kotwicza (a gdy przytacza się jakoś wypowiedz
                                                  bierze się za nią odpowiedzialność) pełna jest głupot i draństw.
                                                  • Gość: piecyk gazowy Re:Jak wygladal OKP IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 17.04.05, 21:54
                                                    alex.4 napisał:

                                                    > Niezłomnym.... kotwiczu zawsze byłeś szalony...

                                                    Tylko w Jedynie Słusznej Partii są ludzie umiarkowani i rozsądni.
                                                  • alex.4 Re:Jak wygladal OKP 17.04.05, 22:02
                                                    nie tylko:)
                                                    kotwicz próbuje fałszować historię i tego nic nie zmieni. I dla wszystkiech
                                                    jest to jasne
                                                  • Gość: piecyk gazowy Re:Jak wygladal OKP IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 17.04.05, 22:04
                                                    alex.4 napisał:

                                                    > nie tylko:)

                                                    Tylko Jedynie Słuszna Partia ma rację – Partia Mądrzejsza od Encyklopedii.

                                                    > kotwicz próbuje fałszować historię i tego nic nie zmieni. I dla wszystkiech
                                                    > jest to jasne

                                                    Jedynie Słuszna Partia nic nie próbuje fałszować i nic tego nie zmieni.
                                                  • alex.4 Re:Jak wygladal OKP 17.04.05, 22:09
                                                    Gość portalu: piecyk gazowy napisał(a):
                                                    > Tylko Jedynie Słuszna Partia ma rację – Partia Mądrzejsza od Encyklopedi
                                                    kotwicz próbuje fałszować historię i tego nic nie zmieni. I dla wszystkie
                                                    > ch jest to jasne
                                                    > Jedynie Słuszna Partia nic nie próbuje fałszować i nic tego nie zmieni.

                                                    alex: tak "partii" historyków, którzy powaznie traktują swoją specjalność.
                                                    Historyków - Naukowców. Liczy się nauka a nie polityka. A ty ani kotwicz tego
                                                    nie rozumienie...
                                                    i na marginesie twoje kompleksy zwiazane z encyklopedią są zabawne. Ale w końcu
                                                    rozmawiasz z jednym z autórów encyklopedii PWN,. których tych używasz:)
                                                  • Gość: piecyk gazowy Re:Jak wygladal OKP IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 17.04.05, 22:10
                                                    Tylko Jedynie Słuszna Partia ma rację.
                                                  • kamilar Re:Jak wygladal OKP 17.04.05, 22:11
                                                    zaraz na pewno usłyszymy że to było wydanie z lat 1947-1989 :(
                                              • alex.4 Re: O Magdalence i nie tylko 17.04.05, 21:46
                                                kotwiczu widzę że jesteś chory i nie masz pojęcia o historii. Wokół Magdalenki
                                                narosło sporo mitów, zupełnie niesłusznie, z relacji wszystkich uzcestników
                                                rozmów (w tym biskupów) wypływa jednoznaczny obraz - oczywiście daleki od
                                                twierdzeń kotwicza i podobnych jemu oszłomów. Magdalence nie było zawieranych
                                                jakiś tajnych układów.
                                                Kotwiczu po 1989 r. rządzili wszyscy którzy twierdzą, że chcą moralnej
                                                rewolucji. Rokita, Tusk, L. Kaczyński, J. Kaczyski sprawowali władzę. Rewolucji
                                                jakoś nie wprowadzali. Ponieważ włąśnie w tym punkcie zawarty jest
                                                najważniejszy mit. Polska jest zwyczajnym krajem z wszystkimi bolączkami tego
                                                stanu. Jest krajem niezbyt bogatym, gdzie klasa średnia stanowili mała
                                                mniejszość, jest wiele osób neizadowolonych. Takie osoby musiały mieć jasne
                                                proste i prostackie wytłumaczenie braków Polski. Najprostrzym było wytworzenia
                                                mitu zdrady - zdrady opozycji po przejęciu przez nią włądzy. Mitu, wedle
                                                którego wystarczy tylko wyrzucić wszystkich tych którzy zawierali kompromis,
                                                aby Polska stała się rajem. Oczywiście jest to głupie i bezzasadne. Polska
                                                potrzebuje wielu jeszcze przemian, ale rewolucje nigdy nie budują ale niszczą..
                                                zresztą za porozumienie w 1989 r. odpowiada cała ówczesna opozycja w tym takie
                                                postacie jak bracia Kaczyńska którzy jako zaufani Wałęsy byli bardziej
                                                znaczącymi postaciami niż wielu posłó OKP. Kotwicz w swoim bardzo głupiutkim
                                                uporze nie jest w stanie dotzreć takiej oczywistości. W Magdalence nie było
                                                zdardy. Żadne źródło tego nie sugeruje. Opozycja wykorzystała pewność siebie
                                                komunistów, aby przywrócić Polsce wolność i niezależność i demokracje.
                                                Gdyby nie było okragłego stołuy nie jest pewne czy komunizm upadł by w Europie
                                                wschodniej. A wystarczyło jeszcze kilka lat, aby sen o zmianach w Europie
                                                wschodnbiej prysł. W latach 90dziesiątych zaczęły rosnąć ceny ropy, i Rosję
                                                byłoby stać na politykę konfrontacji z zachodem...
                                                • kamilar Re: O Magdalence i nie tylko 17.04.05, 21:50
                                                  O, a to już jest historia kontrfaktyczna, trudno się zgodzić, czy ZSRR byłoby na
                                                  coś jeszcze stać, wobec fermentu w partii i walki o władzę. ZSRR już od dawna
                                                  żyło tylko z ropy i innych surowców, przy tamtej polityce szybko by się skończyła
                                                • Gość: piecyk gazowy Re: O Magdalence i nie tylko IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 17.04.05, 21:52
                                                  alex.4 napisał:

                                                  > kotwiczu widzę że jesteś chory i nie masz pojęcia o historii.

                                                  Tylko w Jedynie Słusznej Partii są zdrowi i mają pojęcie o historii.
                                                  • alex.4 Re: O Magdalence i nie tylko 17.04.05, 21:54
                                                    kotwicz nie ma pojęcia o historii. Jego fantazje dalekie są od uczciwości i
                                                    wartszatu historyka. Nie zna się i tyle. Jego posty są kompromitujące.
                                                  • Gość: piecyk gazowy Re: O Magdalence i nie tylko IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 17.04.05, 21:56
                                                    alex.4 napisał:

                                                    > kotwicz nie ma pojęcia o historii. Jego fantazje dalekie są od uczciwości i
                                                    > wartszatu historyka. Nie zna się i tyle. Jego posty są kompromitujące.

                                                    Tylko w Jedynie Słusznej Partii mają pojęcie o historii. Jest tam brak
                                                    fantazji - jest sama uczciwość i solidny warsztat historyka. Tylko członkowie
                                                    Jedynie Słusznej Partii znają się i nie piszą kompromitujących postów.
                                                  • kamilar Re: O Magdalence i nie tylko 17.04.05, 21:57
                                                    Ja tam je czytałem i powiem że niektóre są ciekawe, jakkolwiek nie znaczy że
                                                    traktuje jako jedyne prawdziwe źródło informacji. Kotwicz wierzy tym którym chce
                                                    wierzyć. On ma już swoją projekcję przeszłości i nic tego nie zmieni. A im
                                                    silniej będziesz go przekonywał tym bardziej będziesz wzmacniał jego przekonanie
                                                    o własnej słuszności
                                                  • alex.4 Re: O Magdalence i nie tylko 17.04.05, 22:01
                                                    kamilar napisał:

                                                    > Ja tam je czytałem i powiem że niektóre są ciekawe, jakkolwiek nie znaczy że
                                                    > traktuje jako jedyne prawdziwe źródło informacji. Kotwicz wierzy tym którym
                                                    chc
                                                    > e
                                                    > wierzyć. On ma już swoją projekcję przeszłości i nic tego nie zmieni. A im
                                                    > silniej będziesz go przekonywał tym bardziej będziesz wzmacniał jego
                                                    przekonani
                                                    > e
                                                    > o własnej słuszności

                                                    alex: bolszewicy też wierzyli w swoją wizję przeszłości i nic innego.... Aby
                                                    pisać o historii tzreba wiedzieć jak sie nią zajmować. Aby nie tworzyć takich
                                                    fantazji w jakie wierzy kotwicz i jemu podobni
                                                  • kamilar Re: O Magdalence i nie tylko 17.04.05, 21:54
                                                    Mi ten spór przypomina pewne wydarzenie z historii, widać jednak grecy mieli
                                                    rację i ta jednak lubi się powtarzać. Spieracie się o to kto ma największe
                                                    zasługi w wyzwalaniu Polski, przekręty z tym związane itp. Zupełnie jak PPS i
                                                    ND. Czy Polacy nigdy się nie uczą:(
                                                  • alex.4 Re: O Magdalence i nie tylko 17.04.05, 21:59
                                                    Nie. Kotwicz i podobni jemu jak piecyk piszą draństwa. Pod płaszczykiem
                                                    historii chcą rozgrywać polityczne spory. Gwałcą historię na której kompletnie
                                                    sie nie znają.
                                                    Aby wypowiadać sie o historii to trzeba się na niej znać. Kotwicz i piecyk nei
                                                    znają się zupełnie
                                                  • Gość: piecyk gazowy Re: O Magdalence i nie tylko IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 17.04.05, 22:01
                                                    alex.4 napisał:

                                                    > Nie. Kotwicz i podobni jemu jak piecyk piszą draństwa. Pod płaszczykiem
                                                    > historii chcą rozgrywać polityczne spory. Gwałcą historię na której
                                                    kompletnie
                                                    > sie nie znają.
                                                    > Aby wypowiadać sie o historii to trzeba się na niej znać. Kotwicz i piecyk
                                                    nei
                                                    > znają się zupełnie

                                                    Tylko członkowie Jedynie Słusznej Partii nie piszą draństw. Tylko członkowie
                                                    Jedynie Słusznej Partii nie chcą rozgrywać historycznych sporów, bo to Partia
                                                    rozsądku i umiaru. Tylko członkowie Jedynie Słusznej Partii nie gwałcą
                                                    historii, na której bardzo dobrze się znają. Tylko członkowie Jedynie Słusznej
                                                    Partii mogą się wypowiadać o historii, ponieważ tylko oni się znają zupełnie.
                                                  • alex.4 Re: O Magdalence i nie tylko 17.04.05, 22:06
                                                    Gość portalu: piecyk gazowy napisał(a):
                                                    > Tylko członkowie Jedynie Słusznej Partii nie piszą draństw. Tylko członkowie
                                                    > Jedynie Słusznej Partii nie chcą rozgrywać historycznych sporów, bo to Partia
                                                    > rozsądku i umiaru. Tylko członkowie Jedynie Słusznej Partii nie gwałcą
                                                    > historii, na której bardzo dobrze się znają. Tylko członkowie Jedynie
                                                    Słusznej
                                                    > Partii mogą się wypowiadać o historii, ponieważ tylko oni się znają zupełnie.

                                                    alex: głupcze ja mówie o MEODOLOGII historycznej, bez której nie można pisać o
                                                    historii. Poglśądy polityczne są neiważne, liczy sie uczciwość naukowa. Kotwicz
                                                    nie zna tego pojecia. Nikt kto nie umie uparwaić historii nie powinien się o
                                                    niej wypowiadać. A on (podobnie jak piecyk) nie mają pojęcia o uprawianiu
                                                    historii
                                                  • Gość: piecyk gazowy Re: O Magdalence i nie tylko IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 17.04.05, 22:07
                                                    Tylko byli ubecy mają monopol na uprawianie historii.
                                                  • kamilar Re: O Magdalence i nie tylko 17.04.05, 22:09
                                                    Ten spór wyraźnie utknął w martwym punkcie :))))))))
                                                  • alex.4 Re: O Magdalence i nie tylko 17.04.05, 22:12
                                                    tak, ten punkt to niemoc przyznania się do błędów przez ludzi pokroju kotwicza
                                                    czy piecyka. Nie maja pojęcia o historii i nei chcą tego przyznać. W końcu
                                                    przecież peicyk nigdy nic nie czytał (oprócz encyklopedii której nie rozumie),
                                                    a kotwicz np. powołuje się na parce których nie zna, i które wcale nie dowodzą
                                                    jego fantazji...
                                                    w końcu dla piecyka każdy przywoity historyk jest ubekiem. To tylko doslania
                                                    żałość tego człowieka...
                                                  • Gość: piecyk gazowy Re: O Magdalence i nie tylko IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 17.04.05, 22:13
                                                    Partia über alles!
                                                  • alex.4 Re: O Magdalence i nie tylko 17.04.05, 22:16
                                                    Gość portalu: piecyk gazowy napisał(a):

                                                    > Partia über alles!

                                                    alex: piecyku nie partia, ale nauka. I tym się róznimy. Dla mnie historia jest
                                                    nauką, ty postrzegasz ją jako częśc ideologii - tak samo jak bolszewicy
                                                  • Gość: piecyk gazowy Re: O Magdalence i nie tylko IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 17.04.05, 22:18
                                                    alex.4 napisał:

                                                    > alex: piecyku nie partia, ale nauka. I tym się róznimy. Dla mnie historia
                                                    jest
                                                    > nauką, ty postrzegasz ją jako częśc ideologii - tak samo jak bolszewicy

                                                    Niech żyje Polska Zjednoczona Partia Demokratyczna – Najmądrzejsza Partia na
                                                    Świecie!
                                                  • Gość: piecyk gazowy Re: O Magdalence i nie tylko IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 17.04.05, 22:19
                                                    www.partiademokratyczna.biz
                                                    www.partiademokratyczna.org.pl
                                                  • alex.4 Re: O Magdalence i nie tylko 17.04.05, 22:20
                                                    piecyk ośmieszasz sie. Ja mówie o nauce a ty stary bolszewiku nie jesteś w
                                                    stanie widzieć niczego poza pryzmatem polityki. Jesteś załosny
                                                  • Gość: piecyk gazowy Re: O Magdalence i nie tylko IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 17.04.05, 22:25
                                                    alex.4 napisał:

                                                    > piecyk ośmieszasz sie. Ja mówie o nauce a ty stary bolszewiku nie jesteś w

                                                    Poczytaj swoje posty o Kościele katolickim i o papieżu, a dopiero potem
                                                    rzucaj "bolszewikami", podszywaczu, wielonikowcu, prymitywny prowokatorze z
                                                    Partii Najmądrzejszej w Kosmosie.
                                                  • alex.4 Re: O Magdalence i nie tylko 17.04.05, 22:41
                                                    piecyku bolszewikiem jest ten kto mysli takimi samymi kategoriami jak
                                                    bolszewicy. A ty pzrekładasz propagandę nad rzeczywistosc zupelnie tak samo jak
                                                    bolszewicy
                                                  • Gość: piecyk gazowy Re: O Magdalence i nie tylko IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 17.04.05, 22:47
                                                    alex.4 napisał:

                                                    > piecyku bolszewikiem jest ten kto mysli takimi samymi kategoriami jak
                                                    > bolszewicy. A ty pzrekładasz propagandę nad rzeczywistosc zupelnie tak samo
                                                    jak
                                                    >
                                                    > bolszewicy

                                                    Podszywaczu, prowokatorze, wielonkowcu, mnie propaganda nie rusza w
                                                    przeciwieństwie do takich jak Ty zaślepionych fanatyków Jedynie Słusznej Partii.
                                                  • alex.4 Re: O Magdalence i nie tylko 18.04.05, 11:37
                                                    o ile pamietam to pogromca oszołomów udowodnił piecykowi podszywanie sie pod
                                                    inne nicki, czy prowadzenie dialogu samemu ze sobą:)piecyku masz taki sam
                                                    stosunek do prawdy jak bolszewicy
                                                  • Gość: McBride blaaaaaa IP: 212.122.214.* 17.04.05, 22:28
                                                    jezeli piecyk jest bolszewikiem to ty alex jesteś odchylenie prawicowe
                                                    rozumiem? czy raczej trockistowskie jak Kuroń???

                                                    a moze piecyk patrzy trzeźwo i z poczuciem humoru na swiat a ty alexie jestes
                                                    zakompleksionym ideologiem, który szuka swej wartości otaczjac się komuchami,
                                                    którzy na starość przefarbowali sie na demokratów, wierzysz im bezkrytycznie,
                                                    wierzysz partii, wierzysz partii bo ona jak dzwon, jak serce bijace swiata, a
                                                    jej imię partia robotnicza...sorry chciałem powiedzieć demokratyczna
                                                  • alex.4 Re: blaaaaaa 17.04.05, 22:44
                                                    piecyk patrzy paranoicznie na świat. Podobnie jak mcbride. Wierzt w spiski, nie
                                                    jest w stanie odpwiadać na najprostrze pytania. Cały czas zasłania się
                                                    encyklopedią której nawet nie był w stanie zrozumieć... dowcipu w tym nie widzę
                                                    wcale. Jest żalosny a nie zabawny... to clown
                                                    Ja bronię historii przed mataczeniem, przed próbą wciągnięcia historii w
                                                    propagandowę rozgrywki
                                                  • Gość: McBride Re: blaaaaaa IP: 212.122.214.* 18.04.05, 10:37
                                                    Lenin też bronił historii przed mataczeniem, przed próbą wciągnięcia historii w
                                                    propagandowę rozgrywki
                                                  • alex.4 Re: blaaaaaa 18.04.05, 11:57
                                                    Lenin uzywał dialektyki marksistowskiej, która z obrona historii nie ma nic
                                                    wspólnego. Za to anstepcami bolszewików w tej dziedzinie są osoby takie jak ty
                                                    mcbride czy kotwicz czy piecyk. Wszyscy macie gdzieś historie interesuje was
                                                    tylko prymitywna propaganda
                                                  • kamilar Re: O Magdalence i nie tylko 17.04.05, 22:22
                                                    Alex mówi o historii a nie o PD, niektórzy historycy są w UW ale i innych
                                                    partiach: Geremek, Bartoszewski ale Nałęcz, Dobroński Adam i inni
                                                  • kamilar Re: O Magdalence i nie tylko 17.04.05, 22:20
                                                    To jest dopiero problem: Czy historia jest nauką, czy Angol zaliczy ją do słowa
                                                    science?????
                                                  • alex.4 Re: O Magdalence i nie tylko 17.04.05, 22:26
                                                    Historia jest nauka humanistyczną:)
                                                    Jak na arzie rózni się od nauk matematyczno-fizyzcznych, ale biolodzy teraz
                                                    dążą do próby stworzenia nowego paradygmatu dla humanistyki:) historia znajduje
                                                    się pomiędzy literaturą a rzeczwyistością i anwet metodolodzy, którzy
                                                    sceptycznie odnoszą do tradycyjnego warsztatu jak H. White dosyć jednoznacznie
                                                    przyzanją że fakty są jednak niepodważalne:)
                                                  • kamilar Re: O Magdalence i nie tylko 17.04.05, 22:30
                                                    Owszem humanistyczną ale nawet w wśród tych nauk nietypową.
                                                    1.Historyk nie stworzy sobie źródła
                                                    2.Historyk nie tworzy prawd ogólnych(generalnych w historii, karl popper
                                                    ciekawie o tym pisze)
                                                    3Nie przeprowadzi eksperymentu
                                                    Socjologia i psychologia spełniają te warunki.
                                                    najlepsze jest to "Historyk nie myśli, tylko przepisuje źródła"
                                                  • alex.4 Re: O Magdalence i nie tylko 17.04.05, 22:40
                                                    Ja wiem... np kosmolog czy astronom też nie tworzą sobie źródeł:) kosmolog nie
                                                    prowadzi też eksperymentów. Jest w takiej samej sytuacji jak historyk zajmuje
                                                    się przeszłością:)
                                                    Co do spełniania kryteriów naukowości przez psychologię to jest to też dosyć
                                                    watpliwe. Jest tam bardzo dużo kontrowersji, dopiero teraz gdy neurobiologia
                                                    dostarcza nowych obserwacja psychologia się zmienia. Czasy Freuda dawno juz
                                                    odeszły w siną dal:) Dopiero teraz nastąpi olbrzmi postęp w tej dziedzinie. A
                                                    wszystko dzięki neurobiologom.
                                                    Zresztą wszystkei nauki humanistyczne muszą teraz sprostać spotkaniu z
                                                    biologią. Biolodzy, ewolucjoniści coraz mocniej zapuiszczają się w rejony
                                                    humanistyczne. Paradygmat Durkheima wykluczający biologię z badań
                                                    socjologicznych czy psychologii pada. Wszystko się zmienia...:_)
                                                  • kamilar Re: O Magdalence i nie tylko 17.04.05, 22:47
                                                    Z tą psychologią to mnie nie Zrozumiałeś chyba, psycholog może mieć eksperyment
                                                    np. wstrząsy pozorowane, może również dokonywać bezpośrednich obserwacji,
                                                    historyk jeszcze nie tzn aż nie wymyśle wehikułu czasu:)))
                                                  • alex.4 Re: O Magdalence i nie tylko 18.04.05, 09:34
                                                    zrozumielem. Ja pisałem, że psychologia do niedawna miała niewiele wspólnego z
                                                    nauką. Dopiero teraz kiedy zaczyna uwzględnaić wyniki badań neurobiologów
                                                    stanie się naprawdę poważna nauką. Freud czy Jung dawno są tylko makulaturą:)
                                                    Ja porównałem historię do nauk przyrodniczych i fizycznych które zajmują się
                                                    przeszłością - paleontologią i kosmologią. One także nie mogą prowadzić
                                                    eksperymentów. A mimo to sukcesy tych nauk są bezdyskusyjne
                                                  • alex.4 Re: O Magdalence i nie tylko 18.04.05, 11:45
                                                    a propos metodologii ciekawe i warte zastanowienie (co nie znaczy że zawsze
                                                    mają rację):
                                                    Frank R. Ankersmit
                                                    Narracja, reprezentacja, doświadczenie. Studia z teorii historiografii
                                                    Hayden WHITE
                                                    Poetyka pisarstwa historycznego
                                  • Gość: kotwicz Re: Grzechy kotwicza przeciwko historii IP: 198.51.251.* 18.04.05, 16:39
                                    Whatever Alex, whatever.
                                    "...jest juz pozno piszesz bzdury, kot zapedza mysz do dziury...";).

                                    kotwicz
                                    • alex.4 Re: Grzechy kotwicza przeciwko historii 18.04.05, 16:48
                                      jak widzę nie jesteś w stanie sensownie odpowiedzieć... amatorze... laiku...
                                      nawet nie umiesz przyznać się do oczywistych błędów. które popełniłeś... jesteś
                                      bardzo malutki kotwicz...
    • kamilar Re: 16 lat temu 17.04.05, 22:26
      Dobijamy do lewej:))))
      • alex.4 Re: 16 lat temu 17.04.05, 22:30
        czekam na to jak kotwicz ustosunkuje się do moich zarzutów wobec niego. Jak na
        arzie miałby pan kotwicz dwóje:)
        1 mało czyta, posługuje się głównie tekstami które znajduje w necie. jego
        wiedza jest bardzo ograniczona. A trudno interpretować przeszłość bez
        znajomości jej realiów. Wtedy można popełnić masę anachronizmów. I kotwicz
        regularnie je popełnia. To pierwszy jego grzech
        2 kotwicz zna słabo źródła. Teraz wkleja na chybił trafił wszystko co w necie
        znajdzie, neizależnbie jak się to ma dyskusji. W ten sposób chce sprawić
        wrażenie osoby uczonej. Nic ztych rzeczy. Po pierwsze aby poprawnie analizować
        przeszłość tzreba zestawiać wszystkie możliwie ważne źródła (gdy źródeł jest
        mniej to wszystkie). Dopiero wtedy wyłania się obraz, który mozliwy jest do
        zaakceptowania. Kotwicz tymczasem posługuje się wypowiedziami wyrwanymi z
        kontekstu, niepełnymi, co oczywiście jest drugim grzechem kotwicza
        3 kotwicz wkleja większość tekstó bez komentarza. Mam przeczucie (o czym będzie
        za chwilę) że on tych tekstów po prostu nie czyta. To dla niego tylko ornament,
        który ma ukryć jego braki. To trzeci jego grzech:)
        4 kotwicz ma pewną tezę - przywódcy Solidarności zdradzili ją dogadawszy się z
        komunistami. I na uduwodnienie tej tezy wkleja tekst w którym Geremek opowiada
        sie za koalicją w parlamencie z ZSL i SD aby odsunąc od władzy PZPR. Istny
        absurd. Kotwicz nie czyta tekstów które wkleja. Prawda dosyć brutalna. To jego
        grzech czwarty.
        5 w historii nie zbiera sie materiałów pod z góry ustaloną tezę, ale odwrotnie
        analiza źródeł prowadzi do postawienia tezy. Kotwicz tej zasady nei respektuje.
        To grzech piaty.
        6 Aby poprawnie i uczciwie interpretować źródła tzreba znać też opinie innych
        badaczy - aby nie odkrywać Ameryki w puszcze konserw. A zcasem aby uciec od
        zbyt radykalnej interpretacji, które wynikają z braków wiedzy. Kotwicz nie zna
        ewidentnie literatury, każdego historyka który nie przeczy jego tezie okresla
        mianem ubeka czy dworskiego historyka. Takie zachowanie bliskie było
        bolszewikom:) To grzech szósty
        7 przy interpretacji źródeł trzeba pamiętać kiedy one powstawało, kim byli
        autorzy, czy czas powstania jego i osoba autora miała wpływ na przekaz. Tak
        jest z wypowiedziami A. Walentynowicz, które są rażące i tak odległe od prawdy
        jak enencjacje urbana. Kotwicz oczywiście nie interesuje się czy dalsze
        przezycia walentynowicz mogły meić wpływ na kształtowanie się jej poglądów. To
        grzech siódmy.
        Jak widać grzechów sporo i to nie wszystkie... kotwicz nei ma pojęcia o
        metodologii historycznej, warsztacie historycznym, źródłach, o historii
        współczesnej. Dlatego jego interpretacje tak rażą swoją ahistorycznością i
        absurdalnością
        • Gość: kotwicz Re: Ciekawy dokument-uwaga na daty IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 18.04.05, 03:51
          "„NASZ RZĄD” ŚCIGA JADWIGĘ CHMIELOWSKĄ ZA DZIAŁALNOŚĆ W „SW”


          Warszawa 1989.12.05

          Ministerstwo Spraw Wewnętrznych

          317 L. dz. SK-IV-0549/89

          Tajne Egz. Nr 1

          NACZELNIK WYDZIAŁU STUDIÓW I ANALIZ WOJEWÓDZKIEGO URZĘDU SPRAW WEWNĘTRZNYCH
          w KATOWICACH

          Uprzejmie informuję, że w wyniku działań operacyjnych prowadzonych w ramach
          sprawy krypt. „Ośmiornica” ustalono kolejne adresy wykorzystywane przez
          działaczy „Solidarności Walczącej” jako punkty kontaktowe:

          - Katowice, ul. Warszawska 10 m1, pozostający w dyspozycji Janiny
          Chmielowskiej;

          - Jastrzębie Zdrój, ul. Kurpiowska 2 m25 zamieszkały przez J. Bartosiaka.

          Ponadto informuję, że w dniach 3-5.11.1989r. w miejscowości Milówka, woj.
          bielskie, ul. Sportowa 4, odbyło się spotkanie szkoleniowe członków „SW”, które
          prowadziła m. in. J. CHMIELOWSKA. Jak ustalono, adres ten należy do Ośrodka
          Wczasowego „KROKUS” należącego do Wojewódzkiej Spółdzielni Pracy w Wodzisławiu
          Śl.

          W załączeniu przesyłam 9 zdjęć wykonanych operacyjnie w ramach
          zabezpieczenia powyższego spotkania oraz 6 zdjęć, przedstawiających J.
          CHMIELOWSKĄ. Proszę o podjęcie starań umożliwiających identyfikację
          przedstawionych na zdjęciach osób. W przypadku rozpoznania osób z Waszego
          terenu proszę o poinformowanie nas oraz Wydziału Studiów i Analiz WUSW w
          Bielsku-Białej.
          Jednocześnie informuję, że kierownictwo „SW” zamierza organizować cykliczne
          spotkania szkoleniowe na terenie Beskidów, w związku z czym zachodzi
          konieczność ustalenia i rozpoznania miejsc i osób uczestniczących w
          organizowaniu takich spotkań. Na szczególne zainteresowanie zasługują
          pracownicy lub osoby związane z Usługową Spółdzielnią Pracy w Wodzisławiu Śl.
          Mogące udzielić pomocy przy wykorzystaniu w/wym. Ośrodka przez działaczy „SW”.
          Proszę o bieżące informowanie tutejszego Wydziału o podjętych działaniach i
          ich efektach w zakresie powyższego problemu.

          Wyk. w 2 egz.

          egz. nr 1 –adresat

          egz. nr 2 – a/a

          oprac. AK/drukBC

          L.dz.masz. 0142/89

          Naczelnik Wydziału IV Departament Studiów i Analiz MSW ppłk Andrzej KUCZA

          UWAGI:

          SOR „OŚMIORNICA” dot. Solidarności Walczącej

          WYDZIAŁU STUDIÓW I ANALIZ WOJEWÓDZKIEGO - to w skrócie Biuro Studiów –
          jednostka wywiadu powołana w czerwcu 1983-tych do zwalczania kierowniczych
          organów opozycji uznanej za niebezpieczną.

          kotwicz

          • Gość: kotwicz Re: "konstruktywna opozycja" IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 18.04.05, 03:55
            "...PRZYPADEK ADAMA MICHNIKA 2004-07-05



            „Człowiek, który przez wiele lat będąc manipulowany padł ofiarą manipulacji
            i sam stał się manipulatorem. Wszędzie wietrzy spiski, zagrożenia, jest
            niezwykle podejrzliwy i broni się przed tymi obsesjami przez intrygi. Ma to we
            krwi.”(1)

            Adam Michnik to postać wybitna, fascynująca i niejednoznaczna. Wokół jego
            działalności publicznej narosło już sporo poważnych wątpliwości, których - o
            ile wiem - nigdy nie pofatygował się wyjaśnić.

            W opracowanym pod koniec maja br. raporcie Wydziału Studiów ministra SW dla
            premiera Jana Olszewskiego, czytamy: „Niepokojące było udostępnienie akt służb
            specjalnych niektórym osobom związanym z kontraktem 'okrągłego stołu'.
            Przykładem jest tzw. komisja Michnika”.(2) Komisja ta działała na terenie MSW,
            mając dostęp do najtajniejszych materiałów w okresie od 12 kwietnia do 27
            czerwca 1990 roku. Powołana została na wniosek ówczesnego ministra edukacji
            narodowej Henryka Samsonowicza. Poza Michnikiem w jej skład weszli:
            profesorowie historii Andrzej Ajnenkiel i Jerzy Holzer oraz dyrektor Archiwum
            Akt Nowych, Bogdan Kroli. „Jeden z nich figurował w kartotekach jako TW.
            Jedynym materiałem, który po sobie pozostawiła Komisja, jest liczące dwie
            strony sprawozdanie wraz z enigmatycznym spisem materiałów archiwalnych i
            wnioskiem o przekwalifikowanie kategorii dokumentów z tej wyrywkowej listy.
            (...) Nie ma jednak żadnej podstawy prawnej działania Komisji. Korzystanie z
            dokumentów odbywało się poza wszelkimi procedurami obowiązującymi w MSW.”(3)
            Antoni Macierewicz o komisji Michnika mówi tak: „O jej działalności wiadomo
            tylko tyle, że została utworzona w bardzo dziwacznym trybie przy ministrach
            edukacji narodowej i spraw wewnętrznych i działała półtora miesiąca. Nie
            pozostawiła po sobie dokumentów mogących zweryfikować, co naprawdę zrobiła, co
            przeglądała, co ewentualnie zniszczyła. Członkowie komisji, reprezentujący
            bardzo określoną opcję polityczną, mieli dostęp do archiwów poza wszelkimi
            procedurami. Niektórzy z nich jeszcze półtora miesiąca temu bezpodstawnie [a to
            skąd wiadomo? - AZ] oskarżali publicznie środowiska, z którymi współdziałali o
            obecność w nich współpracowników SB. Adam Michnik w przedmowie do francuskiego
            wydania wspomnień gen. Jaruzelskiego, rzucając oskarżenia nie przytoczył
            żadnych materiałów dowodowych, nie zastrzegł się, że jest to kwestia, którą
            trzeba najpierw zbadać. Wtedy prasa nie protestowała [tu przypis od
            redakcji „Nowego Świata”: „Na str. 385 wydanych we Francji „Wspomnień” gen.
            Jaruzelskiego znajduje się następujące zdanie Michnika: „Umiejscawiając waszych
            agentów w „Tygodniku Mazowsze”; był moment, kiedy większość osób pracujących w
            tym tygodniku, to byli wasi pracownicy”]”(4)

            Nieco na marginesie, warto zauważyć, iż w gorących chwilach afery
            lustracyjnej żaden z członków tej komisji (poza samym Michnikiem) nie włączył
            się do debat, nie próbował przedstawić opinii publicznej swych doświadczeń z
            pracy w komisji. Wydawać by się mogło, iż profesorowie-historycy, którym dane
            było zapoznać się z aktami MSW, to osoby kompetentne, mające coś do powiedzenia
            w sporach o lustracje.

            Czy to, iż Michnik mógł w więzieniu pisać swe teksty, że był w stanie
            wielokrotnie przekazywać je na zewnątrz do publikacji w podziemnych
            wydawnictwach, jest wystarczającą przesłanką do tego, by uznać go za agenta?
            Idące tym tropem, mniej lub bardziej aluzyjne posądzenia spotykamy w prasie
            wielokrotnie. W artykule poświęconym Michałowi Falzmannowi, inspektorowi NIK,
            który nagłośnił aferę FOZZ, można przeczytać wypowiedź jego żony: „Pamiętam, że
            kiedyś powiedział, że dojście do władzy grupy Michnika, będzie następną
            tragedią Polski, ponieważ jest to elita promoskiewska. Wybuchła kolejna afera
            towarzyska. Michał argumentował, że środowisko to najlepiej będzie chroniło
            imperialne interesy Moskwy w Polsce. Wskazywał na liczne absurdy sytuacyjne - w
            jaki sposób represjonowany opozycjonista może w więzieniu f1sać książki, mieć
            dostęp do tekstów źródłowych i jeszcze wydawać je (...)”(5)

            Zarzuty promoskiewskości wobec Michnika wydawały mi się grubo przesadzone
            do momentu aktywnej obrony przez „Wyborczą" prezydenckiej wersji traktatu
            Polski z Rosją. Wersji umożliwiającej stronie rosyjskiej zakładanie w
            opuszczonych przez wojska bazach spółek polsko-rosyjskich.

            Nigdy nie spotkałem się z wyjaśnieniem przez samego Michnika fenomenu jego
            więziennej twórczości. I choć oczywiście poszlaki nie są dowodami, to dobrze
            byłoby wątpliwości wyjaśniać.

            Prawdopodobne wydaje się, iż od któregoś momentu komunistyczne władze
            rozmyślnie budowały Michnikowi legendę, nagłaśniając jego osobę poprzez
            publiczne ataki, że być może i tą drogą manipulowano nim, że wreszcie - to
            chyba najważniejsze - wybierano i ustawiano sobie przeciwnika. Nie zawsze
            trzeba sięgać po bardziej brutalną i jednoznaczną procedurę, o której wspomina
            Bogdan Borusewicz: „w stanie wojennym oni specjalnie aresztowali jednych w
            strukturach 'S', by zwolnić miejsce dla swoich.”(6) Można namaszczać w swoisty
            sposób tych spośród opozycjonistów, których uznaje się (prawdopodobnie w wyniku
            jakoś przeprowadzonej analizy politycznej i operacyjnej) za wygodnych dla
            siebie przeciwników. Być może tego typu celom służyć miało słynne blokowanie
            rozmów Okrągłego Stołu z powodu uczestnictwa w delegacji strony społecznej
            Jacka Kuronia i Adama Michnika. Czyż w ten sposób nie uczyniono ich postaciami
            przy Stole wprost niezastąpionymi
            ?
            Jeśli tak było, to czy postawiono na dobrą kartę? Jesienią '89 Michnik
            uczestniczy w telewizyjnych (częściowo ukartowanych) dyskusjach z Aleksandrem
            Kwaśniewskim, lansuje go i nadaje renomę aparatczyka oświeconego. Wiosną '90
            stanowczo przeciwstawia się w Sejmie pomysłom znacjonalizowania majątku PZPR,
            krytykuje wszelkie próby ujawniania agentów. W kraju i za granicą promuje
            Jaruzelskiego jako kolejnego oświeconego komunistę i przeciwnika-gentlemana.
            wreszcie fraternizuje się z nim. Niezłomny, wynoszony niegdyś siłą z więzienia,
            Michnik czuje się teraz lepiej w towarzystwie Urbana,(7) niż w gronie wielu
            swych dawnych kolegów z podziemia.

            „Gazeta Wyborcza” z jednej strony przeciwstawia się zdecydowanie wszelkim
            próbom wyjaśniania zjawisk politycznych przez wskazywanie na tajne działania
            spiskowe jako ich przyczyny. Nie informuje np. w ogóle o działaniach Józefa
            Szaniawskiego, publicznie oskarżającego szereg wymienionych z nazwiska wysokich
            oficerów MON i MSW o współpracę z KGB.(8) Nie odnotowuje licznych innych
            publikacji podejmujących wątek zagrożenia ze strony Moskwy. Dziwnie zachowuje
            się w sprawie Mariana Zacharskiego, agenta polskiego wywiadu, który uzyskał od
            Amerykanów niezwykle cenne dane wywiadowcze z tym, że przydatne jedynie dla
            strony radzieckiej. W dwa tygodnie po artykule w „Tygodniku Solidarność”,(9)
            przedstawiającym postać Zacharskiego, będącego, wtedy dyrektorem państwowej
            firmy Pewex, nie wspominając o jego szpiegoskie przeszłości w ogóle, „Wyborcza”
            na pierwszej stronie zamieszcza notatkę będącą kryptoreklamą sprowadzonej przez
            Pewex do Polski rewii „Świat Walta Disneya na Lodzie”. Po wykonanym wtedy
            telefonie, wyrażającym zdziwienie taką polityką redakcyjną, w rubryce
            Telefoniczna Opinia Publiczna nie ukazał się żaden ślad. Przez długi
            czas „Wyborcza” wytrwale bagatelizuje aferę FOZZ.(10) Słowem - przemilcza
            kwestie niepokojące, a jednocześnie w maju '91 poświęca niemal dwie strony, by
            bez komentarza przedrukować z amerykańskiego czasopisma
            erotycznego, „Penthouse”, bzdurny, niewsparty żadnymi faktami, artykuł o
            rzekomej Piątej Międzynarodówce, supertajne
            • Gość: kotwicz Re: "konstruktywna opozycja" IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 18.04.05, 04:00
              "...W dwa tygodnie po artykule w „Tygodniku Solidarność”,(9) przedstawiającym
              postać Zacharskiego, będącego, wtedy dyrektorem państwowej firmy Pewex, nie
              wspominając o jego szpiegoskie przeszłości w ogóle, „Wyborcza” na pierwszej
              stronie zamieszcza notatkę będącą kryptoreklamą sprowadzonej przez Pewex do
              Polski rewii „Świat Walta Disneya na Lodzie”. Po wykonanym wtedy telefonie,
              wyrażającym zdziwienie taką polityką redakcyjną, w rubryce Telefoniczna Opinia
              Publiczna nie ukazał się żaden ślad. Przez długi czas „Wyborcza” wytrwale
              bagatelizuje aferę FOZZ.(10) Słowem - przemilcza kwestie niepokojące, a
              jednocześnie w maju '91 poświęca niemal dwie strony, by bez komentarza
              przedrukować z amerykańskiego czasopisma erotycznego, „Penthouse”, bzdurny,
              niewsparty żadnymi faktami, artykuł o rzekomej Piątej Międzynarodówce,
              supertajnej organizacji utworzonej po upadku komunizmu przez elity
              wschodnioeuropejskich służb bezpieczeństwa.(11) Jeśli za taką polityką
              redakcyjną kryje się jakaś logika (nie zawsze musi się kryć, w końcu w życiu
              społecznym i przypadki, i głupota mają swoje miejsce), to wydaje się ona
              polegać na tym, by ogłaszając pachnący literaturą science fiction tekst,
              kompromitować samą ideę tropienia tajnych spisków w świecie rzeczywistym.

              Gdy ukazują się ważne dla zrozumienia wydarzeń ostatnich lat książki, takie
              jak: „Byłem gorylem Jaruzelskiego”, „Konfidenci są wśród nas...” oraz „Lewy
              czerwcowy”, „Wyborcza” najpierw stosuje taktykę przemilczenia. Oskarżenie
              Wachowskiego o związki z SB formułuje Kaczyński na konferencji w czwartek, 7
              stycznia. W piątkowej „Wyborczej” ani śladu tego faktu. W sobotniej także.
              Dopiero w poniedziałek - gdy już jasne stało się, że sprawy nie uda się
              wyciszyć - na trzeciej stronie ukazuje się informacja i komentarz. Na pierwszą
              stronę sprawa zostaje przeniesiona dnia następnego, gdy pojawia się komendant
              Superczyński a piłka w grze zdaje się być w rękach Wachowskiego.

              A w jaki sposób „Wyborcza”, to poważne pismo, podchodzi do samych książek.
              Tu stosuje swą ulubioną metodę: skoro czegoś nie sposób przemilczeć bądź
              zbagatelizować, to należy starać się to ośmieszyć. O samej książce rozmów
              Henryka Piecucha z Gotówko „Wyborcza” się nie wypowiada, choć w grudniu '92
              ukazuje się próba ośmieszenia prasowych wypowiedzi byłego szefa ochrony
              Jaruzelskiego.(13) O książce „Konfidenci” głos zabiera specjalista od poezji,
              przekładów i krytyki literackiej, Stanisław Bamńczak. W obszernym tekście
              zatytułowanym „Paranoicy są wśród nas...,”(14) opowiada o książce w konwencji
              ironicznej: oto powieść o stadiach rozwijającego się obłędu. Dwa dni później
              o „Lewym” wypowiada się Piotr Bratkowski, autor posiadający podobne kompetencje
              jak Barańczak. W niemal całostronicowym tekście „Krucjata Bourne'a, czyli
              Ludlum po polsku”(l5) sprowadza wartość poznawczą książki do zabiegów
              literackich znanego autora powieści sensacyjnych.

              Nasuwa się pytanie: czy „Wyborczą” naprawdę nie stać na poważną analizę
              tych publikacji? Można było przecież poprosić o ocenę historyków, politologów
              bądź socjologów. Z pewnością książki te mają liczne słabe punkty. Zawierają
              jednak dostatecznie wiele istotnych informacji i ocen, by warte były poważnej
              analizy. Największego dziennika jednak na to nie stać.

              Ktoś nie zawsze czytający „Wyborczą” mógłby teraz spytać, jak odniosła się
              ona do książki gen. Kiszczaka, „mówiącego prawie wszystko...”? Otóż
              przedrokowała fragmenty jego opowieści jeszcze przed wydaniem książki.(16)
              Odwagi w szyderstwie nabrała wobec ludzi, którzy wobec p. Kiszczaka i jego
              towarzyszy nie czują tak nabożnego szacunku jak jej naczelny.

              Wydaje się, iż są to kolejne przejawy tego, iż „Wyborcza” nie dąży do
              zrozumienia sytuacji w jakiej znalazł się nasz kraj i uchwycenia faktycznych
              mechanizmów przemian. Zamiast tego prowadzi kampanię o taką definicję obecnej
              sytuacji politycznej, z której wynikałaby bezsensowność wszelkich zabiegów
              lustracyjnych i dekomunizacyjnych. Dyskusje zastępuje przypinaniem
              etykiety „oszołoma” myślącym inaczej.

              Przypominają mi się w tym miejscu koncepcje zachodnich teoretyków polityki,
              wskazujących, iż władza polega nie tylko na powodowaniu tego, by ludzie
              wybierali takie działania, które są dla kogoś korzystne. Istotne jest też takie
              określenie samego pola wyboru, by rządzeni nie uznawali za realne i celowe
              (przeto by w ogóle nie pragnęli) tego, co w interesie władzy nie leży. W
              obecnej sytuacji taktyka „Wyborczej” wydaje się przejrzysta: pisać tak, by
              pewne opcje polityczne jawiły się jako niegodne rzeczywistego, publicznego
              namysłu. Ośmieszając to co niewygodne, uniemożliwiać poważną debatę nad
              wybranymi zagadnieniami.

              Nie wiem, czy dałoby się w sposób uzasadniony twierdzić, iż Michnik był
              (ewentualnie - jest) agentem jakiejś tajnej służby. Na moje osobiste wyczucie
              nim nie był. Ale bez wątpienia był przedmiotem licznych gier operacyjnych i
              zapewne - sam świadomie uczestniczył w niektórych z nich ufając, iż to on
              tasuje karty. Czy był jednie ofiarą różnych manipulacji? Skłonności do
              prowadzenia zakulisowej polityki temu zaprzysiężonemu przeciwnikowi spiskowych
              interpretacji dziejów nigdy nie brakowało. Na przykład, w okresie rozmów
              Okrągłego Stołu na specjalnie zaaranżowanym spotkaniu (w dn. 11 marca) uzgadnia
              z Urbanem szereg rzeczy, w tym zapewnienie przez stronę partyjną przedruku
              w „Życiu Warszawy", tekstu solidaryzującego się z listem intelektualistów
              radzieckich do „Gazety Krakowskiej”,(17) a także omawia z Urbanem główne
              kierunki polityki wschodniej opozycji.(18)

              Dzisiaj sam próbuje rozdawać karty do gry, wykorzystując do nich „Gazetę
              Wyborczą”. Czyim interesom faktycznie sprzyja, przemilczając i bagatelizując
              wiele spraw - w tym zagrożenia ze strony ZSRR i później Rosji?

              W polityce polskiej od dawna ścierają się dwie opcje: na rzecz bliższych
              powiązań z Niemcami przeciw koncepcjom jakiegoś sojuszu z Rosją. Słuszność
              jednej z tych opcji wcale nie jest z góry raz na zawsze przesądzona. Czy można
              jednak ufać politykom, którzy broniąc jednej z nich robią wszystko, by faktu
              tego nie ujawnić, politykom, których nie stać na otwarte przedstawienie swego
              programu politycznego? Czy młodzi, utalentowani redaktorzy „Wyborczej” zdają
              sobie sprawę, w jakiej zabawie uczestniczą? Kto i wobec kogo sygnalizuje za
              pomocą takiej polityki redakcyjnej swą lojalność? Być może zresztą Michnik nie
              kontroluje w pełni kulisów polityki informacyjnej swej gazety. Ponosi jednak za
              nią odpowiedzialność.

              * * *

              Zabezpieczenie agenturalne nie ogranicza się do tego, by każdą przydatną
              postać uczynić swym agentem. Czasem wystarczy opanować bezpośrednie otoczenie
              społeczne danej osoby, by skutecznie karmić ją informacjami, rozmaitymi
              bodźcami i urazami; by prowokować emocje i uprzedzenia; by odwołując się do
              czyichś najlepszych intencji i zdolności powodować nim wedle swych interesów.

              Słowem, nie trzeba być czyimś świadomym agentem, aby być jego sojusznikiem
              lub sługą. Być może do Wałęsy i Michnika też dałoby się odnieść spostrzeżenie
              J. Kaczyńskiego, że „niektórzy politycy wywodzący się z solidarnościowej
              opozycji prowadzili swego rodzaju grę z organami bezpieczeństwa i ujawnienie
              akt MSW było dla nich zakwestionowaniem dorobku całego życia.”(19)

              Na pewno były to gry bardzo ryzykowne - nie tylko z moralnego punktu
              widzenia - choć mogły być podejmowane z najlepszymi intencjami. Zapewne w
              którymś momencie łatwo było stracić orientację co do szacunku strat i korzyści.
              Ni
              • Gość: kotwicz Re: "konstruktywna opozycja" IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 18.04.05, 04:06
                "... Na pewno były to gry bardzo ryzykowne - nie tylko z moralnego punktu
                widzenia - choć mogły być podejmowane z najlepszymi intencjami. Zapewne w
                którymś momencie łatwo było stracić orientację co do szacunku strat i korzyści.
                Niezależnie wszak od tego, jakie były efekty - wydaje się, iż jeśli przy okazji
                takich rozgrywek ktoś został umorusany, powinien mieć tyle przyzwoitości, by
                usunąć się z centrum życia publicznego.

                Próbowałem powyżej, omawiając przypadki Lecha Wałęsy i Adama Michnika,
                wskazać okoliczności, nakazujące zastanowić się, czy w obecnej sytuacji są oni
                w stanie (niezależnie od swych pragnień) dobrze służyć Polsce. Z drugiej strony
                trzeba dodać, iż nawet gdyby okazało się, że słuszne są nawet najbardziej
                ponure podejrzenia wobec tych osób, to i tak ich wieloletnia aktywność odegrała
                znaczącą rolę w procesie upodmiotowiania społeczeństwa.

                Obecnie dla wielu ludzi postępowanie tych dwóch wybitnych postaci jest zbyt
                nieczytelne, aby można było przejść nad tą sprawą do porządku dziennego. Uwagi
                moje oparte są, rzecz jasna, tylko na poszlakach. Czy można jednak powiedzieć,
                że mamy tu do czynienia z postaciami o niposzlakowanej opinii? Wątpliwości jest
                tyle, by rzecz całą warto było poddać spokojnemu, rzeczowemu namysłowi. Już na
                marginesie dodam, iż jeśli zaprezentowana w tej książce interpretacja upadku
                komunizmu jest prawidłowa, to rzeczywistość okazuje się być bardziej
                przewrotna, niż najbardziej nawet groteskowe pomysły niektórych dziennikarzy.

                Sprawozdanie z ostatniego zjazdu "S" jeden z nich skomentował tak: „W
                kuluarach Zjazdu krążyły różne listy z nazwiskami współpracowników UB i SB.
                Gdyby oprzeć się na wersjach najbardziej szczegółowych można by dojść do
                zaskakującego wniosku, że to właśnie SB obaliła komunę rękoma swoich tajnych
                współpracowników, agentów i donosicieli. Być może zatem jest to Służba tyleż
                zasłużona co znienawidzona, i jako taka zasługuje na kilka ciepłych słów.

                Wychodzi bowiem na to, że te wszystkie pałowania, przesłuchania, szantaże,
                inwigilacje, prowokacje, zabójstwa były jedynie otoczką ukrywającą prawdziwe
                oblicze służby. Idiotyzm? Oczywiście, ale w kraju, w którym wszystkich,
                począwszy od prezydenta, a kończąc na biskupie X, pomawia się o współpracę z
                tajnymi służbami politycznymi komuny, tylko jeszcze idiota może czuć się w
                miarę normalnie.”(20)

                Kłopot w tym, iż niekiedy rzeczywistość bywa bardziej pogmatwana, niż jest
                to w stanie ogarnąć wyobraźnia. Dlatego też nie ma logicznego związku miedzy
                ewentualną trafnością przypuszczenia z akapitu pierwszego zacytowanej
                wypowiedzi, a akapitem drugim. Pałowania, szantaże i zabójstwa nie były tylko
                otoczką ukrywającą prawdziwe oblicze SB. I wcale nie musi kłócić się to z tezą,
                iż to właśnie dzięki rozbudowanej agenturze służb PRL w środowiskach
                opozycyjnych możliwe stało się pokojowe oddanie władzy.

                Przypisy:

                (1) Jan M. Jackowski, Szczepan Żaryn, Interpelacje. Kulisy manipulacji,
                Warszawa 1991, Oficyna Wydawnicza J&K, s. 93; jest to początek rozdziału
                poświęconego Michnikowi.

                (2) TS, nr 27, 03.07.92, s. 4. W „Informacji na temat zasobów archiwalnych
                i metody ustalenia danych będących przedmiotem Uchwały Sejmu RP” przekazanej
                wszystkim posłom przez min. Macierewicza czytamy: „Macierewicz przyznaje, że
                nie można ustalić, z jakimi dokumentami komisja miała do czynienia, ani jak
                pracowała, ale stwierdza równocześnie, że z wypowiedzi publicznych niektórych
                członków komisji można stwierdzić, iż miała ona dostęp do akt osobowych byłych
                współpracowników UB i SB” (Cytat z omówienia owej Informacji za J. Jachowicz,
                Dariusz Fedor, Co było w kopercie Macierewicza, GW, nr 133 A R M, 06-07.06.92,
                s.4). W sprawie tej zob. też Witold Bereś, Krzysztof Burnetko, Gliniarz
                z „Tygodnika”. Rozmowy z byłym ministrem spraw wewnętrznych Krzysztofem
                Kozłowskim, Warszawa 1991, „BGW”, s. 63-4.

                (3) Konfidenci są wśrro nas ..., s. 14.

                (4) Rozmowa Piotra Jakuckiego i Marka Krokowskiego z Antonim Macierewiczem,
                NŚ, nr 153, wyd. P, 01.07.92, s. 7.

                (5) Dlaczego mój mąż musiał umrzeć, opr. Piotr R. Bączek, Polska - Dzisiaj,
                Wydanie specjalne, nr 3, czerwiec 1992, s. 6; o Falzmanie bliżej zob. Mirosław
                Dakowski i Jerzy Przysława, Via bank i FOZZ. O rabunku finansów Polski,
                Wydawnictwo Antyk 1992.

                (6) Nie wierzę w fałszowanie, rozmowa Anny Bikont, GW, 29.06.92, nr 151 AR,
                s. 11.

                (7) Warto byłoby zobaczyć, jak Urbanowskie „Nie” odnosi się do GW. Czy
                Michnikowa linia była kiedyś przez „Nie” zaatakowana?

                (8) Zob. CK - nr 185, 186 i 187 z '90 gdzie nazwiska oficerów zostały
                zamieszczone; korespondencja w tej sprawie - nr 198 i 199; rozmowa Bronisława
                Tumiłowicza z Szaniawskim, SM, nr 246, wyd. 1-2, 19.12.90, s. 4; por.: Gliniarz
                z „Tygodnika”. Rozmowy z byłym ministrem spraw wewnętrznych Krzysztofem
                Kozłowskim, Warszawa 1991, „BGW”, s. 81-3.

                (9) Aleskandra Zawłocka, Bombonierka dla kombatanta?, TS, nr 1, 04.01.91,
                s. 4. Autorka zamyka artykuł stawiając „kłopotliwe pytanie: jaka jest jego rola
                w Państwowym Przedsiębiorstwie Handlu Zagranicznego?” Warto porównać to, co
                mówi na temat Zacharskiego Pożoga we wspomnianej książce z ujęciem Kiszczaka
                (Generał Kiszczak mówi... prawie wszystko, Warszawa 1991, "BGW", s. 184-91);
                zob. też John Barron, KGB dzisiaj. Niewidzialna ręka, Warszawa 1991, Oficyna
                Wydawnicza Volumen, s. 158-64; Piotr Jankowski, Folwark Szpiega, TG, nr 12,
                1991 oraz nr 16: 21.04.91, s. 12 gdzie jest polemika w związku z tym tekstem.

                (10) „Pewex i Pinokio na lodzie”, nr 16, A, 19-20.01.91, s. 1.

                (11) Pokazują to w swej książce M. Dakowski i J. Przystawa, Via bank i
                FOZZ, s. 65-7. „Prawo i Życie” powołując się na dyrektora NIK Anatola Lawinę
                pisze, iż GW „zamieszcza wielką korespondencję Kalabińskiego z USA, iż
                odnalazły się pieniądze FOZZ (co potem okazuje się nieprawdą) i to akurat w tej
                samej kwocie, jakiej nierozliczenie prokuratura zarzuca wówczas aresztowanemu
                dyrektorowi, jednocześnie ukazuje się tam artykuł atakujący prowadzącego
                postępowanie przygotowawcre prokuratora za jakąś sprawę z przeszłości nie
                mającą nic wspólnego z FOZZ...” (nr 34, 22.08.92, s. 6).

                (12) GW, nr 104, A, 06.05.91, s. 8-9.

                (13) Antoni Pawlak, Świat według goryla, GW, nr 304 A, 29.1292, s. 16-7.

                (14) GW, nr 31 W, 06-07.0293, s. 16-7.

                (15) GW, nr 32, A, 08.02.93, s. 14.

                (16) GW, nr 203 A, 3l.08-01.9l; wydanie świąteczne o zwiększonym nakładzie.

                (17) GK, nr 58 z 09.03.89, zamieściła tekst pt. „Gorzka chwila”, list
                otwarty członka Akademii Nauk ZSRR Dymitra Lichaczowa i pisarza Nikołaja
                Samweliana do polskich działaczy kultury (w związku z demonstracjami
                antyradzieckimi). Michnik i Andrzej Wajda ogłaszają w TP, nr 13,
                26.03.89, „Szczerość za szczerość”, list otwarty do Lichaczowa i Samweliana, i
                innych rosyjskich ludzi kultury. Przedruku w ŻW jednak nie znalazłem; ukazał
                się natomiast w GK, nr 75, 30.03.89.

                (18) Jajakobyły, s. 260-4; nie słyszałem by Michnik kiedykolwiek zaprzeczył
                tym informacjom Urbana.

                (19) Wypowiedź z 5 sierpnia '92 na spotkaniu na Politechnice Warszawskiej,
                cyt. za (RNA), Razem, ale rozsądnie, NŚ, nr 185, wyd. P, 07.08.92, s. 2.

                (20) Andrzej Szmak, Nowości, nr 116, 15.06.92, s. 2."

                kotwicz
                • Gość: kotwicz Re: Bojownicy o niepodleglosc- wg.Alexa4 IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 18.04.05, 04:19
                  Zachecam do lektury:
                  perso.wanadoo.fr/m.ostrowski/eur01_.htm
                  perso.wanadoo.fr/m.ostrowski/eur02_.htm
                  perso.wanadoo.fr/m.ostrowski/eur03_.htm
                  perso.wanadoo.fr/m.ostrowski/eur04_.htm
                  perso.wanadoo.fr/m.ostrowski/eur06_.htm
                  perso.wanadoo.fr/m.ostrowski/eur07.htm
                  kotwicz
                  • kotwicz69 Re:A.Gwiazda przerywa milczenie 18.04.05, 04:27
                    "...PREMIER Z NADANIA MOSKWY 2002-11-12



                    [...] U nas Wałęsa przez dziesięć lat udowadnia, że nigdy nie ma racji - i
                    popularność mu w związku z tym rośnie, a wszyscy są skłonni oddać mu tym
                    większe pole do decyzji. Następny to Mazowiecki, który minął w popularności
                    Wałęsę - jest najpopularniejszy w Polsce. I żadna ciocia, babcia klozetowa,
                    pani w kolejce, filozof, inżynier nie spyta: zaraz, skąd się ten człowiek
                    wziął? Co robił w szkole, jaki był w stosunku do kolegów, czy był sobkiem czy
                    umiał współpracować z kolegami? - bo te cechy na starość się wprawdzie
                    transformują, ale pozostają, na zasadzie tego powiedzenia, że kto w młodości
                    nie był socjalistą, ten na starość będzie skurczysynem. Nikt o te sprawy nie
                    spyta, a gdzie się nie pojedzie, dowiaduje się o Mazowieckim takich rzeczy, że
                    włos się jeży. We Wrocławiu opowiadają, że woził z ubecją księży - pewnie nie
                    siłą, tylko perswazją - na zebrania księży-patriotów, poparł aresztowanie
                    prymasa Wyszyńskiego, był zaufanym człowiekiem KC do spraw kleru - jak się
                    zyskało zaufanie Mazowieckiego, komuna dawała paszport. I nie chodzi o to, czy
                    może być premierem, zmienił się czy nie, tylko że nikt o to nie spytał. Gdyby
                    ludzie o tych sprawach wiedzieli i zaakceptowali - inna sprawa, ale nikt nie
                    spytał. I jest to pierwszy, podstawowy stopień głupoty politycznej.

                    [...]

                    Tygodnik "Lad" i dwie inne gazety podały, że nominację Mazowieckiego
                    poprzedziła wizyta ambasadora ZSRR u prymasa, na której oświadczył, że Związek
                    Radziecki nie miałby nic przeciw temu, by premierem został Mazowiecki, w
                    następstwie czego wysunięto jego kandydaturę. Do dziś nikt tych gazet nie podał
                    do sądu, nie ukazało się żadne dementi. Równie ważne jest kogo, jaką grupę
                    społeczną powołano do współrządzenia. Nie nastąpiło to z przyczyny wysokich
                    kompetencji redaktorów, historyków, architektów mamy wielu, tak samo albo
                    bardziej kompetentnych ludzi mamy w Polsce setki tysięcy. Nie dlatego, że nie
                    było chętnych - jak naokół widać, chętnych z innych ugrupowań politycznych jest
                    aż w nadmiarze. Dlaczego więc Kriuczkow i inni reprezentanci systemu wybrali
                    właśnie tę grupę?

                    To pytanie stanęło już w 1985 czy 1986 roku, gdy wiadomo było, że system,
                    aby przetrwać, musi znaleźć sojusznika, ponieważ utracił zdolność propagandową.
                    Wszystko, co mówili ludzie partii - nawet jeśli mówili rozsądnie - było przez
                    społeczeństwo odbierane negatywnie, a przy takim braku zaufania, przy
                    przekonaniu społeczeństwa, że wszystko, co mówią, jest złe tylko dlatego, że od
                    nich wychodzi, rządzenie państwem staje się niemożliwe. Musieli znaleźć
                    sojusznika posiadającego zaufanie społeczne. Dlaczego nie wybrali klasycznej
                    polskiej prawicy, która 1 maja br. jawnie wypowiedziała się na swoim kongresie
                    za koniecznością współdziałania z ZSRR, tak silnego związania Polski ze
                    Związkiem Radzieckim, by chciał nas bronić przed Niemcami (bo według
                    prawicowych polityków jest to zagrożenie numer jeden)? Ponieważ ugrupowania te
                    nie mają zdolności artykułowania interesów społecznych. Zdolność taką posiada
                    lewica. Taką zdolność posiadła też grupa zwana "lewicą laicką", przynajmniej do
                    1981 r. Lewicowy, czyli reprezentujący interesy szerokich kręgów społecznych,
                    kierunek został porzucony dla perspektywy foteli ministerialnych, ale póki tę
                    zdolność owa grupa posiadała, jako przeciwnik była dla systemu niesłychanie
                    groźna. Na ataki z prawa system, który w swej istocie jest prawicowy, a być
                    może skrajnie prawicowy, jest całkowicie odporny, natomiast jest nieodporny na
                    atak z lewa - czyli atak z wyartykułowanymi interesami społecznymi na czele
                    społecznych mas. Musieli więc zawrzeć umowę z tymi ugrupowaniami, które
                    pozostawione w opozycji byłyby śmiertelnym zagrożeniem, nawet jeśli formalnie
                    takie porozumienie było bardziej kosztowne od innych, grupę tę skompromitować,
                    oddając jej pozory władzy i dopiero po skompromitowaniu zawrzeć umowę ze swymi
                    organicznymi sojusznikami. I to się w tej chwili na naszych oczach odbywa. Już
                    uruchomiona jest nowa "Magdalenka", już trwają rozmowy, już Moczulski
                    przedstawia gabinet cieni. Zmiana ekipy nastąpi, jak sądzę, kiedy nastroje
                    społeczne dojdą do wrzenia, kiedy Mazowiecki przestanie być w oczach
                    społeczeństwa tym katolickim premierem, któremu należy oddać ostatnią kromkę
                    chleba, byle zaspokoił interesy swoich mocodawców, kiedy ludzie przekonają się,
                    że do niczego to nie prowadzi. Niezależnie jednak od tego, czy zmiana nastąpi
                    czy nie, poprzedzi ją licytacja uległości.

                    Dokooptowana do rządzenia ekipa dostała stanowiska, na których się ponosi
                    formalną odpowiedzialność, ale nie decyduje; świadomie przyjęła na siebie rolę
                    bufora - jak to półtora roku temu sformułował Modzelewski. Obecnie ekipa ta już
                    wie, że utraciła popularność i zaufanie społeczne, pozostało jej tylko
                    zawieszenie na systemie, a dla systemu miała wartość o tyle, o ile błędny
                    rycerz Adaś Michnik mógł społeczeństwo oszukiwać, o ile oszukiwać mógł Wałęsa,
                    Mazowiecki. Z chwilą utraty zdolności oszukiwania społeczeństwa staną się dla
                    systemu bezwartościowi, ale już tracąc popularność skazani są na system. A
                    system przygotowuje następną ekipę. Tak więc licytacja uległości, prześcigania
                    się w deklarowaniu korzystnych dla systemu warunków, trwa.

                    Na ile dokooptowani do rządzenia ludzie mają możliwość sprawowania władzy,
                    świadczą choćby powody, dla których Strzembosz zrezygnował ze stanowiska
                    wiceministra sprawiedliwości. Odszedł, ponieważ nie mógł przeprowadzić jednej
                    tylko rzeczy: zwolnienia ludzi, którzy uczestniczyli w stalinowskim i
                    postalinowskim wymiarze sprawiedliwości, a pozostawienie ich w resorcie tworzy
                    klimat, w którym mówienie o sprawiedliwości jest parodią. Dokładnie taka sama
                    sytuacja jest we wszystkich innych resortach. Przeszłość oddzielono "grubą
                    kreską", a domaganie się sprawiedliwości katolicki premier określa jako żądanie
                    zemsty. I nie przeszkadza premierowi, przystępującemu w TV na oczach milionów
                    ludzi do komunii, że wiara, którą tak jawnie praktykuje, określa sprawiedliwość
                    jako jedną z czterech cnót głównych zawartych w prawdach wiary, a warunkiem
                    rozgrzeszenia jest wyznanie grzechów - przyznanie, że się grzeszyło - żal za
                    grzechy, mocne postanowienie poprawy i zadośćuczynienie, czyli pokuta. Tak jak
                    człowiek uznający chrześcijańskie wartości nie może przystąpić do komunii bez
                    otrzymania rozgrzeszenia, tak społeczeństwo nie może rozpocząć życia na nowych
                    zasadach bez przeprowadzenia dekomunizacji, czyli nazwania zła. Musiałby to być
                    akt prawny, określający kto jest winien i czego jest winien, a którego wydanie
                    jest konieczne, nawet jeśliby za nim nie miały pójść żadne sankcje. W to
                    miejsce powoływane są różne komisje weryfikacyjne wyznaczone przez neo-
                    Solidarność, która wcześniej zaczęła kolaborować z komunistami, a teraz ma
                    ważniejsze stanowiska oczyszczać z kolaborantów. Weryfikacja odbywa się więc
                    znowu według poczucia klasowego, znowu jakieś ciało - uwierzytelnione przez
                    inne ciało, które jest jedynym reprezentantem rządzącej klasy - ma oceniać, kto
                    jest w porządku, a kto nie. Czyli dekomunizacja odbywa się w komunistyczny
                    sposób.

                    W takiej atmosferze przeprowadzone wybory nie mogą być wolne, wydaje się
                    zresztą, że żaden uczciwy człowiek nie może stanąć do konkurencji z wczorajszym
                    gwałcicielem prawa tylko dlatego, że mu katolicki premier prawem kaduka
                    odpuścił winy. Jest to gwałcenie praw ludzkich, odcięcie od cywilizacji
                    europejskiej, cywilizacji chrześcijańskiej. Celowo zatarta została różnica
                    między dobrem a złem, co w kategoriach religijnych jest zdaje się grzechem
                    przeciwko Duchowi Świętemu, w kategoriach społecznych - zgorszeniem młodego
                    pokolenia. Domaganie się sprawiedliwości nie jest tylko działaniem na bieżącą
                    chwilę, na bieżąco tworzymy historię, która jest przesłaniem dla przyszłych
                    pokoleń. Wniosek, jaki logic
                    • kotwicz69 Re:A.Gwiazda przerywa milczenie 18.04.05, 04:31
                      "...W takiej atmosferze przeprowadzone wybory nie mogą być wolne, wydaje się
                      zresztą, że żaden uczciwy człowiek nie może stanąć do konkurencji z wczorajszym
                      gwałcicielem prawa tylko dlatego, że mu katolicki premier prawem kaduka
                      odpuścił winy. Jest to gwałcenie praw ludzkich, odcięcie od cywilizacji
                      europejskiej, cywilizacji chrześcijańskiej. Celowo zatarta została różnica
                      między dobrem a złem, co w kategoriach religijnych jest zdaje się grzechem
                      przeciwko Duchowi Świętemu, w kategoriach społecznych - zgorszeniem młodego
                      pokolenia. Domaganie się sprawiedliwości nie jest tylko działaniem na bieżącą
                      chwilę, na bieżąco tworzymy historię, która jest przesłaniem dla przyszłych
                      pokoleń. Wniosek, jaki logicznie wypływa z działań premiera i prymasa jest
                      taki, że opłaca się być najgorszą szują, zdecydować na każdą podłość, bo jeśli
                      się zwycięży, pokona dobro, zło zostanie poświęcone, pokropione, źli ludzie
                      rozgrzeszeni i zachowają wszelkie korzyści, jakie zdobyli na swoich zbrodniach.

                      Jaki wniosek z najbliższej historii, której był świadkiem jako dziecko, ma
                      wyciągnąć młody człowiek? Nie ma wątpliwości, wniosek jest taki, że trzeba iść
                      z silnymi, nie oglądając się na żadne względy moralne, bo te po prostu nie
                      istnieją.

                      Źródło:

                      Gwiazda miałeś rację, z Andrzejem Gwiazdą rozmawiała Wiesława Kwiatkowska,
                      Gdynia 1990, s. 7 i 77-79. "

                      kotwicz
                      • alex.4 Re:A.Gwiazda przerywa milczenie 18.04.05, 09:28
                        Kotwicz nie ustosunkowałeś się do moich zarzutów. jak rozumiem nie jesteś w
                        stanie z nimi polemizować. A tym samym przyznajesz mi rację. Kolejne wklejane
                        przez ciebie teksty trylko to potwierdzają. Nie widzisz róznicy pomniędzy
                        źródłami a opiniami tworzonymi postfactum. To fundamentalna róznica która cię
                        osmiesza...
                        Z twojej wypowiedzi na temat osób oglądajacych akta SB wynika że chyba nie
                        wiesz kim był J. Holzer... a to kolejna kompromitacja. Osoby które oglądały
                        akta bezpieki były w więkoszści fachowcami i taki był klucz wyboruy. Zresztą do
                        akt mał dostęp również J. M. Rokita.

                        • Gość: piecyk gazowy Re:A.Gwiazda przerywa milczenie IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 18.04.05, 09:32
                          alex.4 napisał:

                          > Kotwicz nie ustosunkowałeś się do moich zarzutów.

                          A Ty podszywaczu, prowokatorze, wielonikowcu z Jedynie Słusznej Partii się
                          ustosunkowałeś kiedyś do swoich wyssanych z palca bzdur o tym, że „Rz” jest
                          „silnie związana” z PO?
                      • alex.4 Re:A.Gwiazda przerywa milczenie 18.04.05, 09:31
                        Przypominam moje zarzuty wobec kotwicza na które on nie odpowiada:
                        mało czyta, posługuje się głównie tekstami które znajduje w necie. jego
                        wiedza jest bardzo ograniczona. A trudno interpretować przeszłość bez
                        znajomości jej realiów. Wtedy można popełnić masę anachronizmów. I kotwicz
                        regularnie je popełnia. To pierwszy jego grzech
                        2 kotwicz zna słabo źródła. Teraz wkleja na chybił trafił wszystko co w necie
                        znajdzie, neizależnbie jak się to ma dyskusji. W ten sposób chce sprawić
                        wrażenie osoby uczonej. Nic ztych rzeczy. Po pierwsze aby poprawnie analizować
                        przeszłość tzreba zestawiać wszystkie możliwie ważne źródła (gdy źródeł jest
                        mniej to wszystkie). Dopiero wtedy wyłania się obraz, który mozliwy jest do
                        zaakceptowania. Kotwicz tymczasem posługuje się wypowiedziami wyrwanymi z
                        kontekstu, niepełnymi, co oczywiście jest drugim grzechem kotwicza
                        3 kotwicz wkleja większość tekstó bez komentarza. Mam przeczucie (o czym będzie
                        za chwilę) że on tych tekstów po prostu nie czyta. To dla niego tylko ornament,
                        który ma ukryć jego braki. To trzeci jego grzech:)
                        4 kotwicz ma pewną tezę - przywódcy Solidarności zdradzili ją dogadawszy się z
                        komunistami. I na uduwodnienie tej tezy wkleja tekst w którym Geremek opowiada
                        sie za koalicją w parlamencie z ZSL i SD aby odsunąc od władzy PZPR. Istny
                        absurd. Kotwicz nie czyta tekstów które wkleja. Prawda dosyć brutalna. To jego
                        grzech czwarty.
                        5 w historii nie zbiera sie materiałów pod z góry ustaloną tezę, ale odwrotnie
                        analiza źródeł prowadzi do postawienia tezy. Kotwicz tej zasady nei respektuje.
                        To grzech piaty.
                        6 Aby poprawnie i uczciwie interpretować źródła tzreba znać też opinie innych
                        badaczy - aby nie odkrywać Ameryki w puszcze konserw. A zcasem aby uciec od
                        zbyt radykalnej interpretacji, które wynikają z braków wiedzy. Kotwicz nie zna
                        ewidentnie literatury, każdego historyka który nie przeczy jego tezie okresla
                        mianem ubeka czy dworskiego historyka. Takie zachowanie bliskie było
                        bolszewikom:) To grzech szósty
                        7 przy interpretacji źródeł trzeba pamiętać kiedy one powstawało, kim byli
                        autorzy, czy czas powstania jego i osoba autora miała wpływ na przekaz. Tak
                        jest z wypowiedziami A. Walentynowicz, które są rażące i tak odległe od prawdy
                        jak enencjacje urbana. Kotwicz oczywiście nie interesuje się czy dalsze
                        przezycia walentynowicz mogły meić wpływ na kształtowanie się jej poglądów. To
                        grzech siódmy.
                        Jak widać grzechów sporo i to nie wszystkie... kotwicz nei ma pojęcia o
                        metodologii historycznej, warsztacie historycznym, źródłach, o historii
                        współczesnej. Dlatego jego interpretacje tak rażą swoją ahistorycznością i
                        absurdalnością
                        I jeszcze jedno. Kotwicz bardzo wyraźnie nie widzi różnicy pomiędzy
                        opracowaniem a źródłem. Kompromitacja zupełna
                        • Gość: McBride Re:A.Gwiazda przerywa milczenie IP: 212.122.214.* 18.04.05, 16:18
                          daruj sobie alex te banialuki, i tak tego nikt nie czyta....
                          jestes obiektem drwin i ironii i wszystko co powiesz wzbudza salwy smiechu....
                          albo ropzgoryczenia jak nazwywasz katolików "kupą gówna" a mnie ostatnio
                          osobiście nazwaleś świnią porównujac nieiwadomo czemu do wielkiego sympatyka UW
                          i przyjaciela Adama M. Jerzego Urbana
                          • alex.4 Re:A.Gwiazda przerywa milczenie 18.04.05, 16:28
                            mcbride to wątek dotyczący historii. osoby kłamliwe i historii nie znające jak
                            ty proszone są o nie wypowiadanie się... nie masz nic do powiedzenia to nie
                            zabieraj głosu. proste i logiczne
                            • Gość: McBride Re:A.Gwiazda przerywa milczenie IP: 212.122.214.* 18.04.05, 16:37
                              a ty byłeś w partii PZPR? tak jak Gereme i Michnik? czemu ich tak nienawidzisz
                              za to, ze kolaborowali z Moskwą???? czemu? czemu????????

                              • kamilar Re:A.Gwiazda przerywa milczenie 18.04.05, 16:38
                                Mi się wydaje, że to ty ich nienawidzisz
                                • alex.4 Re:A.Gwiazda przerywa milczenie 18.04.05, 16:41
                                  Nie znoszę jak fałszuje się historie i próbuje się wykorzystywać ją do waśni
                                  politycznych. Nie lubię też gdy ktoś bez kompetencji próbuje się zajmować
                                  historią - osoby takie z powodu braków w lekturat w znajomości warsztatu
                                  historycznego najcvzęściej plotą głupoty
                                  • Gość: piecyk gazowy Re:A.Gwiazda przerywa milczenie IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 18.04.05, 18:41
                                    alex.4 napisał:

                                    > Nie znoszę jak fałszuje się historie i próbuje się wykorzystywać ją do waśni
                                    > politycznych.

                                    A Ty podszywaczu, prowokatorze, wielonikowcu z Jedynie Słusznej Partii się
                                    mógłbyś w końcu się udstosunkować do swoich wyssanych z palca bzdur o tym,
                                    że „Rz” jest „silnie związana” z PO? Może wykaż owe „silne związki”, prymitywny
                                    konfabulancie.
                                • Gość: McBride Re:A.Gwiazda przerywa milczenie IP: 212.122.214.* 18.04.05, 16:45
                                  jezeli nienawiscią nazywasz przypominanie faktów, o których np alex nie chce
                                  pamietac......
                              • alex.4 Re:A.Gwiazda przerywa milczenie 18.04.05, 16:40
                                ja nie byłem w PZPR:)
                                • Gość: McBride Re:A.Gwiazda przerywa milczenie IP: 212.122.214.* 18.04.05, 16:47
                                  bo nie zdązyłeś....a tak byś robił karieręw PZPR, potem byś sięzapisał do
                                  opozycji i założył poo wódce z dawnymi kolgami z PZPR UW
                                  idelana i typowa biografia aktywisty UW....

                                  czego sie wstydzisz?????

                                  nie rozumiem...przeca u was a partii to normalne...
                                  • alex.4 Re:A.Gwiazda przerywa milczenie 18.04.05, 17:13
                                    mcbride przeproś za oszczerstwa i kłamstwa. łamiesz zasady dobrego wychowania.
                                    Inaczej będziesz dla mnie tylko świnią
                                    • Gość: McBride Re:A.Gwiazda przerywa milczenie IP: 212.122.214.* 19.04.05, 15:30
                                      alex.4 napisał:

                                      > mcbride przeproś za oszczerstwa i kłamstwa. łamiesz zasady dobrego
                                      wychowania.
                                      > Inaczej będziesz dla mnie tylko świnią

                                      porzyklad oszczerstwa i kłąmstwa podaj...
                                      masz na myśli "katolicyzm to gó.." czy "McBride to swinia" albo ze moja
                                      rodzina kolaborowała z nazistami? co jeszcze wymyślisz? uwolski aktywisto?
                                  • Gość: piecyk gazowy Re:A.Gwiazda przerywa milczenie IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 18.04.05, 18:42
                                    Gość portalu: McBride napisał(a):

                                    > nie rozumiem...przeca u was a partii to normalne...

                                    Nie w partii, tylko w Partii!
                        • Gość: kotwicz Re:A.Gwiazda przerywa milczenie IP: 198.51.251.* 18.04.05, 18:37
                          Odpowiem Alex, odpowiem.
                          Czekam jednak nadal, na twoj komentarz dotyczacy uzycia oddzialow ZOMO/POMO
                          przeciw dzialaczom FMW w Gdansku 1989 na rozkaz Mazowieckiego.
                          Jesli sie nie myle, to te pytanie padlo ponad tydzien temu.
                          Nachodzi cie amnezja, czy jak organ Michnik twoje komentarze sa takze wybiorcze?

                          kotwicz
                          • Gość: tidi Re:A.Gwiazda przerywa milczenie IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 19.04.05, 07:54
                            W dyskusji na argumenty , gdy prawda dochodzi do odbiorcow to "alus" -
                            sluzalczy historyk jest bez szans . Stad ta jego proba odwrocenia uwagi i atak
                            na "kotwicza" . Zachowuje sie jak dochodzeniowy , a nie historyk .
                            • Gość: piecyk gazowy Re:A.Gwiazda przerywa milczenie IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 19.04.05, 08:11
                              Nie tylko ten prymityw ma wyprany mózg. Przykład pierwszy z brzegu:
                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=645&w=22865089&a=22880184
                            • Gość: morawiec Re:A.Gwiazda przerywa milczenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.05, 08:46
                              tidi, nie pękaj.
                              • Gość: tidi Re:A.Gwiazda przerywa milczenie IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 19.04.05, 13:27
                                ani mi sie sni to , odwrotnie do ciebie...

                                Sam widzisz , ze twoj idol czuje sie ugotowany przez "kotwicza" i "mc.bride'a"
                                dlatego zaczal walczyc jak Golota "w czasach swietnosci" .
                                • Gość: tidi Re:A.Gwiazda przerywa milczenie IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 19.04.05, 13:40
                                  moze powiem inaczej uzywajac terminologii bokserskiej :

                                  "alus" przypomina boksera , ktory w starciu z ktoryms z w/w wymienionych ,
                                  ucieka po ringu , chce sie schowac - ale nie ma gdzie !
                                  • alex.4 Co wynika z dokumentów? 19.04.05, 15:17
                                    Kotwicz cytuje kilka dokumentów, które powinny zadziałać jak prysznic na głowy
                                    radykałów wietrzących spisek. Nie wiem czy sam czyta te dokumenty. A przecież
                                    jasno z nich wynika np. że Geremek po wyborach czerwcowych jasno opowiadał sie
                                    za koalicją z ZSL i SD aby odebrać władze PZPR. Czyli cioś zupełnie co pisze w
                                    nieudanej pracy A. Dudek. Kotwicz cytując ten dokument potwierdza tylko to co
                                    uważa zdecydowana wiekszość badaczy:)
                                    Po drugie chciałbym wszystkim oszołomom polecić zbiór Poslka 1986-1989 koniec
                                    systemu. W tomie tzrecim znajduje się dokumenty. Min. mozna zobaczyć jako
                                    sowieci przewidywali rozwój wypadków w Polsce (dla chcących sprawdzić dokument
                                    41 w trzecim tomie tej pracy:)) - jasno z niego wynika, jaką wizję mieli
                                    sowieci - chcieli utzrymania władzy PZPR godząc się tylko na częściowe jej
                                    osłąbienie i gospodarkę mieszaną. Jak widać to również przeczy tezom Dudka o
                                    konszachtach <Michnika z komunistami sowieckimi. Proste i oczywiste. Tylko
                                    panowanie tzreba poczytać dokumenty. Nie mówię tu o mało wartościuowycvh
                                    relacjach spisywanych po wydarzeniach, dla każdego jest oczywiste, że takie
                                    źródła mają sporo mnbiejszą wartość. Podsumowuując obraz jaki wyłąnia się ze
                                    źródeł jest taki sam jak z prac większośći badaczy (z wyjątkiem tylko Dudka,
                                    którtego prace w większym stopniu są dywagacjami autora i nie opierają się
                                    źródła. Czyli rację mają Garlicki, Paszkowski, Eisler, Kula, osęka, Karpiński,
                                    Friszke a nie Dudek i kotwicz. Tyle wynika z dokumentów przytaczanych przez
                                    kotwicza:)
                                    Co do relacji to mają one mniejszą wartość. Powstały wuiele lat po wydarzeniach
                                    i zawsze trzeba konfrontować jer z dokumentami które powstały blisko samych
                                    wydarzeń.
                                    • Gość: kotwicz Re: Co wynika z dokumentów? IP: 198.51.251.* 19.04.05, 19:27
                                      Alex;
                                      To moze jeszcze raz przeczytaj ten tekst, ze szczegolnym uwzglednieniem
                                      wypowiedzi Walesy, Stelmachowskiego i Mazowieckiego.
                                      Co do Geremka, to on nie takie rzeczy opowiadal w swoim zyciu, w czasie
                                      przynaleznosci do PZPR i po niej.
                                      Wyglada, ze ciebie trzeba jak male dziecko, za raczke zebys cokolwiek zrozumial.

                                      kotwicz
                                  • alex.4 prace warte przeczytania 19.04.05, 15:18
                                    W tym wątku polecam pracę poświęcone najnowszej historii Polski. Dwie kolejne:
                                    J. Karpiński, Polska po przejściach
                                    J. Eisler (ed.) Co nam zostało z tych lat...
                                    • Gość: kotwicz Re: prace warte przeczytania IP: 198.51.251.* 19.04.05, 15:34
                                      Alex;
                                      Czekam jednak nadal, na twoj komentarz dotyczacy uzycia oddzialow ZOMO/POMO
                                      przeciw dzialaczom FMW w Gdansku 1989 na rozkaz Mazowieckiego.
                                      Jesli sie nie myle, to te pytanie padlo ponad tydzien temu.
                                      Nachodzi cie amnezja, czy jak organ Michnik twoje komentarze sa takze wybiorcze?

                                      kotwicz
                                      • alex.4 Re: prace warte przeczytania 19.04.05, 15:46
                                        mam nadzieję, że zaczniesz kotwiczu prace czytać. Wtedy nie będziesz zadawał
                                        niemądrych pytań:)
                                        Lektura powinna Cię oświecić. naprawdę spróbuj:)
                                        Mam nadzieję, po zapoznaniu się z źródłami - dokumentami w tym także tymi które
                                        sam wklejasz przestaniesz wygłaszać niemądrę zdania o zdradzie elit
                                        solidarnościowych. Dokumenty ewidentnie przeczą takiej tezie.
                                        • Gość: McBride gazety warte przeczytania IP: 212.122.214.* 19.04.05, 15:50
                                          a zwłaszcza jedna..GW...bedziesz ją czytał to bedziesz wiedział co masz myśleć
                                          i co sądzić o historii...a tak jesteś autsajderem, dewiantem politycznym,
                                          oszołomem, któremu ręki brzydzi się podać człowiek swiatowy i
                                          postępowy...kiedyś na takich jak Ty pan Stefan Michnik wydawał wyroki śmierci,
                                          teraz tylko plują ci w twarz chłystki pokroju alexa...

                                        • Gość: piecyk gazowy Re: prace warte przeczytania IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 19.04.05, 16:03
                                          alex.4 napisał:

                                          > mam nadzieję, że zaczniesz kotwiczu prace czytać. Wtedy nie będziesz zadawał
                                          > niemądrych pytań:)

                                          Nie ma niemądrych pytań.

                                          Zobacz tutaj, jaki Twój kolega rozżalony:
                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=645&w=22865089&a=22880184
                                          :-(
                                        • Gość: kotwicz Re: prace warte przeczytania IP: 198.51.251.* 19.04.05, 16:15
                                          Alex;
                                          I co nie odpowiesz?
                                          Co kierowalo Mazowieckim, na czyim sznurze "chodzil", w imie czyich interesow
                                          ten wielki "demokrata" uzyl ZOMO przeciw tym, ktorzy probowali zabezpieczyn
                                          dokumenty PZPR/SB.
                                          Nawet na tak jasno postawione pytanie, nie potrafisz odpowiedziec?
                                          Nie dziwi, ze UW tonie, a brzytwy nadal nie widac.

                                          kotwicz
                                          • alex.4 Re: prace warte przeczytania 19.04.05, 19:27
                                            kotwiczu sprawdź źródła, okoliczności kiedy doszło do danego faktu. Zobaczymy
                                            czy zbowu nie okaże się, że przesdtsawiasz źródła które ewidentnie świadczą
                                            prezciwko twojej tezie. tak jak na razie dokumenty które przedstawiłeś świadczą
                                            o tym, ze Geremek chciał odebrania władzy komunistó i dlatego był zwolennikiem
                                            koalicji z ZSL i SD:)
                                            • Gość: kotwicz Re: prace warte przeczytania IP: 198.51.251.* 19.04.05, 19:39
                                              Czyzby?
                                              Wyglada, ze jedyne co chcial odbierac, to pelny monopol komunistow na wladze.
                                              Chcial byc z nimi "reka w reke".
                                              Co do Gdanska, ZOMO i Mazowieckiego, to moze przestan krecic i odpowiedz w jaki
                                              sposob twoj "wodz i wzor" uzyl ZOMO w celu umozliwienia usuniecia archiwum
                                              PZPR/SB z KW PZRP w Gdansku.

                                              kotwicz
                                              • alex.4 Re: prace warte przeczytania 19.04.05, 19:54
                                                kotwiczu przeczytaj dokumenty które zaprezentowałeś. One świadczą przeciwko tej
                                                tezie:)
                                          • alex.4 Grzechy Kotwicza 19.04.05, 19:28
                                            Nadal nie odpowiedziałes na metodologiczne zarzuty wobec ciebie jakie napisałem
                                            kilka dni temu
                                            • Gość: kotwicz Re: Grzechy Kotwicza IP: 198.51.251.* 19.04.05, 19:41
                                              Wedlug chronologii, to ja zapytalem pierwszy-ponad tydzien temu, wiec ty
                                              powinienes odpowiedziec pierwszy.

                                              kotwicz
                                              • alex.4 Re: Grzechy Kotwicza 19.04.05, 19:56
                                                powiedziałem ci przedstaw dokumenty - wtedy będziesz wiedział jak wygladała
                                                sytuacja. Dosyc proste i łatwe:)
                                                Kotwiczu dokąd nie zrozumiesz swoich błedów nadal będziesz bardzo opacznie i
                                                żałośnie patrzył na przeszłość. Bez metodologii, bez warsztatu nie ma pisania o
                                                przeszłości
                                                • Gość: kotwicz Re: Grzechy Kotwicza IP: 198.51.251.* 19.04.05, 21:00
                                                  Alex;
                                                  Prosiles o daty, prosze bardzo.
                                                  Lokalizacja-KW PZPR Gdansk
                                                  Data-29 Styczen 1990, godzina 23:00
                                                  Bioracy udzial-czlonkowie FMW zabezpieczajacy archiwa PZPR/SB kontra oddzialy
                                                  ZOMO z rozkazem T.Mazowieckiego.
                                                  Czekam na wyjasnienie, synteze i okolicznosci, ktore towarzyly tym wydarzeniom.

                                                  kotwicz
                                                  • alex.4 Re: Grzechy Kotwicza 19.04.05, 21:45
                                                    kotwicz powiedziałem źródła:)
                                                    Przedstaw źródła, wtedy skomentuje twój post:)
                                                    Na pocżatku był źródła:)
                                                  • Gość: T-800 Re: Grzechy Kotwicza IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 19.04.05, 22:00
                                                    Twoje źródła są niewiele warte. Do dziś mi nie wytłumaczyłeś w jaki
                                                    sposób „Rzeczpospolita” jest „silnie związana” z PO. Jakie informacje, takie
                                                    źródła. :-)
                                                  • alex.4 Re: Grzechy Kotwicza 19.04.05, 22:04
                                                    piecyk nie kompromituj się, jesli nie wiesz co znaczą źródła dla historyka a
                                                    wypowiadasz się an tematy historyczne to jesteś żałosny:)
    • Gość: morawiec Re: 16 lat temu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.05, 10:17
      tidi, nie łam się.
      • alex.4 Re: 16 lat temu 20.04.05, 15:42
        Kotwiczu czekam na przedstawienie źródeł. Wtedy zobaczysz ile warte są twoje
        rewelacje. Juz raz stwierdziłeś, że ludzie UW w 1989 chcieli tworzyć rząd z PZPR
        po czym cytujesz dokumenmt w którym Geremek mówi:
        B. G e r e m e k: Obecna faza – przy pomocy ZSL i SD jest próbą rozbicia
        monopolu PZPR.

        Dokument ten został opublikowany po angielsku w Cold War International
        History Project Bulletin 12/13 Fall/Winter 2001. Jest dostępny pod adresem:
        a potem okazazuje się, że nie czytasz anwet źródeł których wklejasz... i nie
        masz pojęcia o warsztacie historyka
        • Gość: kotwicz Re: 16 lat temu IP: 198.51.251.* 20.04.05, 17:21
          Alex;
          Juz ci powiedzialem, ze powinienes zwrocic uwage na wypowiedzi Walesy,
          Mazowieckiego i Stelmachowskiego podczas tego posiedzenia.
          To co Geremek mowi, swiadczy o checi rozbicia "pelnego" monopolu
          PZPR=wspoludzial.
          Zrodla dotyczace FMW i Mazowieckiego "nadejda" wkrotce.

          kotwicz
          • Gość: kotwicz Re: 16 lat temu IP: 198.51.251.* 20.04.05, 19:39
            Alex;
            Prosze bardzo:
            AIPN Gdansk 0027/3839, Tom4
            "Mlodzierz z partia sie rozprawi" - Tygodnik Gdanski 4//1990
            "Niespokojna Noc" - Glos Wybrzeza 29/1/1990
            "W tydzien po zajsciu w KW PZPR" Antymantyka, pismo FMW Nr.29, Gdynia 25/2/1990

            kotwicz
            • Gość: jj Re: 16 lat temu IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 20.04.05, 21:30
              Do alexa i kotwicza. W historii najważniejsze są dokumenty. Lecz one są zawsze
              (niestety) usytuowane w kontekstach różnych uwarunkowań.
              Mimo wszystko historia w bardzo duzym stopniu musi posługiwać się jedynie
              uprawdopodobnionymi hipotezami.
              Prywatnie wyznaję taka maksymę - wątpię więc myślę.
              Polecam - może przejdzie wam to jednostronne zacietrzewienie w obronie własnych
              jedynie słusznych racji.
              • kamilar Re: 16 lat temu 20.04.05, 21:35
                Mi najbardziej w historii podoba się koncepcja, że prawdziwe to czego nie da się
                obalić. Tezy nie należy potwierdzaćale dążyć do jej obalenia, gdy się nie da to
                teza jest prawdziwa. Obaj obalili nawzajem swoje tezy, wniosek obie są fałszywe.
                Wniosek dwa, racje mam ja że spory na ten temat należy odłożyć o 40 lat, gdy
                umrą zainteresowani, IPN odtajni wszystkie teczki i będziemy mogli ocenić
                wydarzenia z ich perspektywy dziejowej:))))))))
                • Gość: kotwicz Re: 16 lat temu IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 20.04.05, 22:41
                  Marzenia scietej glowy ;).
                  Jestem ciekaw, ile z tych "wszystkich teczek" zniknie w ciagu nastepnych 40 lat.
                  Jedno jest pewne, po tym okresie osady wydarzen beda o wiele bardziej
                  obiektywne i pozbawione uczuc-czyli takie jakie powinne byc.
                  Pozyjemy zobaczymy ;).

                  kotwicz
              • Gość: jj Re: 16 lat temu IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 20.04.05, 21:43
                W uzupełnieniu - spróbujcie poddać rzeczowej analizie i argumentacji dowolny
                tekst jakiegos dokumentu. Wprowadźcie do tego wątku w miejsce szybkości
                karabinu maszynowego alexa i longerów kotwicza (i w efekcie wzajemnych
                epitetów) dyskusje na konkretne racje dotyczące dowolnego dokumentu jaki
                uznacie za stosowny do polemiki.
                • Gość: kotwicz Re:Z mila checia IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 20.04.05, 22:47
                  Prosze bardzo i oczekuje "obiektywnej" analizy Alexa:
                  "...WSPÓŁPRACA RZĄDU MAZOWIECKIEGO ZE STASI


                  ZAPATRYWANIA MSW PRL I MINISTERSTWA BEZPIECZEŃSTWA (MFS) NRD NT. DALSZEJ
                  WSPÓŁPRACY W OBLICZU NOWEJ SYTUACJI POLITYCZNEJ W OBU KRAJACH, LISTOPAD 1989

                  Dokument dotyczy wspólnie prowadzonej przez obie służby od 1987 r. sprawy
                  operacyjnej krypt. "Sycylia" przeciw poznańskiej Solidarności Walczącej, której
                  jednym z celów strategicznych była (nieudana) próba dotarcia tą drogą do
                  ogólnopolskiego kierownictwa SW. MSW było niezmiennie zainteresowane pomocą MfS
                  w rozpracowywaniu tej organizacji. Dokument powstał niemal trzy miesiące po
                  powstaniu rządu Mazowieckiego w PRL i miesiąc po obaleniu Honeckera w NRD. Rad
                  udzielanych przez funkcjonariuszy SB kolegom zza Odry, którzy pierwszy raz
                  zetknęli się wówczas z opozycją zorganizowaną w stopniu zbliżonym do polskiej,
                  nie zdążono już efektywnie wprowadzić w życie, gdyż na początku grudnia 1989
                  demonstranci zajęli siłą m. in. centralę MfS w Berlinie, a kilkanaście tygodni
                  później doszło praktycznie do całkowitego załamania się państwowości NRD.

                  G[grupa] O[peracyjna] W[arszawa] Warszawa, 23.11.1989 rz-sch

                  247/89

                  Dn. 17.11.1989 niżej podpisany przeprowadził kolejną rozmowę z Z-cą
                  Kierownika Wydz. IV Departamentu Studiów i Analiz MSW tow. mjr. Burakiem1/
                  odnośnie dalszego prowadzenia sprawy "Sycylia". Tow. mjr Burak ponownie
                  uzasadnił konieczność skoordynowanego działania w sprawie "Sycylia" w
                  zmienionych warunkach w obu krajach i wskazał na aktualność sformułowanej w
                  piśmie SK-II-OO686 z maja 1989 r. koncepcji użycia "Dr. Schreibera"2/ w celu
                  wniknięcia do kierownictwa poznańskiej SW. Biorąc pod uwagę obecną sytuację
                  społeczno-polityczną w NRD, strona polska proponuje, by propozycja co do
                  terminu koniecznego spotkania roboczego we Frankfurcie nad Odrą lub Słubicach
                  nastąpiła z naszej strony. Polscy towarzysze proponują, by w przygotowaniach do
                  spotkania i opracowania koncepcyjnego rozwiązania uwzględnić następujące
                  rozważania:

                  l. Dla wniknięcia "Dr. Schreibera" do SW powinny zaistnieć
                  określone "referencje", tzn. jego przynależność do opozycyjnego ugrupowania.
                  Dlatego "Dr. Schreiber" powinien przyłączyć się albo do jakiejś już istniejącej
                  grupy, albo też grupę tę trzeba będzie dopiero stworzyć.

                  2. Operacyjne stworzenie jakiegoś "własnego ugrupowania opozycyjnego"
                  umożliwiłoby, zgodnie z polskimi doświadczeniami, głębokie operacyjne
                  wniknięcie do opozycji, która w przyszłości rozprzestrzeni się w kraju.
                  Wymagana byłaby jak najszybsza reakcja.

                  3. Obecnie wewnątrz opozycji w Poznaniu panuje dogodna sytuacja operacyjna.
                  Są nawet oznaki, że z powodu powstałej sytuacji istniałoby wzmożone
                  zainteresowanie w kontaktach z opozycją w NRD.

                  [podpis]

                  Rzymann3/ kapitan

                  Udzielona w punkcie 2. rada odnośnie przyszłościowo zorientowanego
                  działania operacyjnego organów bezpieczeństwa NRD była też pilnie zalecana
                  przez "Freda 13"4/.

                  Sygnalizowane w punkcie 3. wzrastające zainteresowanie ze strony "S"
                  wszelkich odcieni [współpracą z opozycją w NRD] było też przedstawiane przez
                  IMB "Henryk"5/ (patrz osobny raport).

                  [podpis]

                  Scharpegge6/ major [MfS HA II/lO, 782, s. 24-25]

                  Przypisy:

                  1/ Mjr Józef Burak, 1982-1989 funkcjonariusz Biura Studiów SB MSW,
                  rozpracowującego elity podziemia. Brał udział w najtajniejszych i najbardziej
                  wymagających akcjach resortu, m.in. na pocz. lat 80. prowadził sprawę L.
                  Wałęsy, a później zajmował się rozpracowywaniem w skali kraju "Solidarności
                  Walczącej". Od 1987 jako Nacz. Wydz. II Biura Studiów koordynował ze strony
                  polskiej sprawę "Sycylia"; W poło 1989, po rozwiązaniu Biura (po istnieniu
                  którego starano się usilnie zatrzeć wszelkie ślady), jako "analityk" przeszedł
                  do nowopowstałego Departamentu Studiów i Analiz MSW, w najgłębszej konspiracji
                  kontynuując najważniejsze sprawy rozpoczęte w Biurze "S", w tym
                  także "Sycylię".

                  2/ Wieloletni konfident Stasi z Frankfurtu nad Odrą, od 1982 wykorzystywany
                  m.in. do rozpracowywania poznańskiej "Solidarności Walczącej". W 1987 na
                  podstawie jego doniesień wszczęto OV "Sizilien".

                  3/ Rufin Rzymann (ur. 1953 w Wielowsi/Langendorfna Górnym Śląsku),
                  wyemigrował z PRL do NRD w 1966, mjr Stasi (od 1989), 1985-1989 oficer
                  operacyjny Grupy Operacyjnej Warszawa.

                  4/ Kryptonim osobowego źródła Stasi ulokowanego w polskim MSW.

                  5/ Dr Detlef Ruser z Politechniki w Rostoku, zatrudniony w latach 80. na
                  Politechnice Gdańskiej, jeden z najistotniejszych konfidentów Stasi w
                  środowisku opozycji gdańskiej.

                  6/ Carl-Heinz Scharpegge (ur. 1948), major Stasi (od 1988), 1967-1968
                  studiował w Łodzi polonistykę, a 1968- 1973 w Krakowie na UJ psychologię, 1983-
                  1988 i X 1989- 1990(?) oficer operacyjny GO Warszawa (1983-1984,kier.
                  ekspozytury w Katowicach, 1984-1988 z-ca szefa GO, od X 1989 - ostatni szef
                  Grupy).

                  Źródło:

                  Wojciech Wrzesiński (red.), Drogi do Niepodległości 1944-1956/1980-1989.
                  Nieznane źródła do dziejów najnowszych Polski. Wrocław 2001, dok. nr 246..."

                  kotwicz

                  • kamilar Re:Z mila checia 20.04.05, 22:52
                    Źle zrobiłeś przypis:)
                    • kamilar Re:Z mila checia 20.04.05, 22:59
                      Chodzi mi o wydawnictwo z którego pobrałeś źródłó, zły przypis, niepoprawnie
                      zrobiony ale to szczgół, a pisze to żeby wyręczyć Alexa
                  • kamilar Re:Z mila checia 20.04.05, 22:57
                    O ile mnie pamięć nie myli resort MSW należał wciąż do człowieka z PZPR???
                    poprawcie jeśli się mylę, bo jeżeli mam rację sprawa mogła być przeprowadzana
                    poza mazowieckim
                    • Gość: kotwicz Re:Z mila checia IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 20.04.05, 23:06
                      Jak jest wiec to mozliwe w rzadzie Mazowieckiego?
                      Resort MSW kierowany przez czerwonych, a Mazowiecki i inni "opozycjonisci" nie
                      maja zielonego pojecia co sie tam dzieje?
                      Jesli tak, to nie byl to rzad tylko farsa, badz komedia ktorej scenariusz
                      napisano w Magdalence i przy rozmowach Okraglego Stolu z kantami ;).

                      kotwicz
                      • kamilar Re:Z mila checia 20.04.05, 23:19
                        lazłem tylko taką wzmiankę o składzie rządu - . W sierpniu 1989 r. ukształtował
                        się sojusz polityczny (KO "S", ZSL, SD), w którego wyniku powołano nowy rząd z
                        Tadeuszem Mazowieckim na czele z udziałem przedstawicieli PZPR. Proste mógł otym
                        nie wiedzieć, posłużę się przykładem historycznym, komuniści zawsze wchodząc do
                        rządó (polska po 1945, Czechosłowacja itd.) starali się przejmować resorty
                        siłowe i msw aby łatwiej kontrolować wydarzenia. Mazowiecki wobec zamieszania
                        jakie wówczas było nie miał możliwości kontrolowania wszystkiego, który premier
                        III RP co robią wszystkie ministerstwa.

                        A i jeszcze jedno był tutaj zarzut, że w 1980 któryś z obecnych UW, nie pamiętam
                        kto mazowiecki, czy ktoś inny namawiali do złagodzenia strajków. Przyczyna
                        uzasadniona obawa o interwencję ZSRR (zgodnie z doktryną Breżniewa, który choć
                        ledwo to jeszcze żył). Była to tak zwana samoograniczajaca się rewolucja.

                        "poznaj realia epoki", nie myśl kategoriami wspólczesnymi, poznaj obawy,
                        przekonania, codzienność współczesnych, wtedy możesz pisać o wydażeniach, tą
                        konieczność znał już Lelewel
                        • Gość: kotwicz Re:Z mila checia IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 20.04.05, 23:44
                          Wiec male pytanie-jakim jestes czlowiekiem, gdy decydujesz sie na prowadzenie
                          rzadu wiedzac, ze tak naprawde jestes kukla niezdolna do samodzielnych i
                          niekontrolowanych posuniec?
                          Czyz nie byl to efekt ukladu/podzialu wladzy miedzy PZPR a Grupa Walesy?
                          Jak Mazowiecki mogl firmowac ten rzad wlasnym nazwiskiem, wiedzac ze resorty
                          silowe i tak robia co chca?
                          Inwigilacja opozycji, wspolpraca z Stasi, pobicie czlonkow demonstracji w
                          Warszawie podczas ostatniego zjazdu PZPR przez ZOMO, pobicie i wyrzucenie
                          czlonkow FMW z budynku KC PZPR w Gdansku w 1990, to wszystko odbywalo sie
                          podczas rzadow Mazowieckiego.
                          Taki podzial "wplywow" jest nie do zaakceptowania, przynajmniej w mojej ocenie.
                          Ocena innych moze byc diametralnie inna, lecz podwaza to jakze powszechne
                          stwierdzenie w niektorych kregach o "bojownikach o niepodleglosc", ktorzy
                          podczas rozmow Okraglego Stolu wywalczyli niepodleglosc.
                          Tresc dokumentow przedstawionych powyzej i ponizej wyraznie swiadczy, ze droga
                          do pelnej niepodleglosci i zerwanie z postkomunizmem byla bardzo odlegla.
                          Wydarzenia ostatnich lat (afera FOZZ, Orlenu i inne) swiadzy o nieslabnacym
                          wplywie sluzb specjalnych i postkomunistow na zycie codzienne-gospodarze jak i
                          polityczne w Polsce.
                          Pytanie jest wiec nastepujace-kto na to pozwolil, kto jest za to odpowiedzialny
                          i jakie haki sa w posiadaniu bylych funkcjonariuszy SB/PZPR, ze pomimo tylu lat
                          nadal nie nastapilo pelne rozliczenie i zerwanie z PRLowska przeszloscia?
                          Co do doktryny Brezniewa, to tlko krotka dygresja-ja bylem swiadkiem tych
                          wydarzen, mieszkajacym w tamtych latach w Bialymstoku, co prawda osobnikiem
                          mlodszej generacji niz JJ ;).
                          Istnieja liczne dokumenty w archiwach IPN, potwierdzone przez zawodowych
                          historykow, ktore stwierdzaja, ze od konca roku 1980, Zwiazek Sowiecki nie mial
                          w planach inwazji na nasze terytorium.
                          Opozycja dokladnie o tym wiedziala-poprzez kanaly koscielne badz
                          dzieki "uprzejmosci" CIA, tak wiec teza o "trosce Mazowieckiego i
                          jego "ukladnosc" wobec wladz partyjnych ma inny kontekst.
                          Nie bez znaczenia jest tutaj jego rzeszlosc-lata 50te jak rowniez te pozniejsze
                          w Sejmie PRL.

                          kotwicz
                          • kamilar Re:Z mila checia 20.04.05, 23:50
                            Ponieważ większą odpowiedzialnością kierujesz się podejmując "grę", niż z góry
                            zakładając porażkę, twoim zdaniem nikt nie powienien podjąć się formoania rządu,
                            może powinien to być Kiszczk, podjął się tej misji prze Mazowieckim:)
                          • kamilar Re:Z mila checia 20.04.05, 23:52
                            Napisałeś ponadto: Istnieja liczne dokumenty w archiwach IPN, potwierdzone przez
                            zawodowych
                            historykow, ktore stwierdzaja, ze od konca roku 1980, Zwiazek Sowiecki nie mial
                            w planach inwazji na nasze terytorium.

                            I to jest właśnie myślenie ahistoryczne, zakładasz, że to co wiesz ty jako rzecz
                            pewną ( a wiesz ją z dokumantów ujawnionych już po fakcie) powinni znać
                            współcześni. Nie znali tych dokumentów więcnie mogli mieć pewności
                          • Gość: jj Re:Z mila checia IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 21.04.05, 19:18
                            Znowu nie wiem gdzie trafie. Ale kotwicz chodzi mi o ten twój wpis od słów:
                            > Wiec male pytanie-jakim jestes czlowiekiem, gdy decydujesz sie na prowadzenie
                            > rzadu wiedzac, ze tak naprawde jestes kukla niezdolna do samodzielnych i
                            > niekontrolowanych posuniec?
                            To akurat nie żaden dokument tylko twoje poglądy ale spróbuję:
                            Wiec male pytanie-jakim jestes czlowiekiem, gdy decydujesz sie na prowadzenie
                            > rzadu wiedzac, ze tak naprawde jestes kukla niezdolna do samodzielnych i
                            > niekontrolowanych posuniec?
                            Był wybrany w wyniku - będę z uporem maniaka to podkreslał - powszechnej
                            narodowej decyzji a świadomość ograniczeń tego rządu była też powszechna.
                            > Czyz nie byl to efekt ukladu/podzialu wladzy miedzy PZPR a Grupa Walesy?
                            Oczywiśce że był . Grupa Wałęsy to jednak tylko hipoteza. Czy Polacy stali się
                            przedmiotem manipulacji - tak. Ale to grupa Wałęsy była nieuchronną
                            determinantą rozwoju sytuacji opozycji od 1980 roku. A trudno założyc taki
                            machiawelizm że juz w sierpniu 1980 roku byl plan na okragły stół. Że
                            mieli "lepsze" układy z PZPR to i owszem pomagało w budowaniu ich pozycji przy
                            okragłym stole. Ale - nie sadzę, że był jakiś wspólny plan.
                            > Jak Mazowiecki mogl firmowac ten rzad wlasnym nazwiskiem, wiedzac ze resorty
                            > silowe i tak robia co chca?
                            A tu juz musiał , była to konsekwencja wcześniejszej strategicznej decyzji.
                            > Inwigilacja opozycji, wspolpraca z Stasi, pobicie czlonkow demonstracji w
                            > Warszawie podczas ostatniego zjazdu PZPR przez ZOMO, pobicie i wyrzucenie
                            > czlonkow FMW z budynku KC PZPR w Gdansku w 1990, to wszystko odbywalo sie
                            > podczas rzadow Mazowieckiego.
                            O tym w innych moich komentarzach. Częśc z nich moim zadaniem bez związku z
                            rządami mazowieckiego, niektóre niemniej powinny doczekać sie odpowiedzi tak
                            historyków, ale także Mazowieckiego.
                            Wybacz reszta tekstu to juz czysty komentarz i prezentacja Twoich politycznych
                            pogladów. Szanuje poglądy kazdego ale w tym akurat watku nie uważam za słuszne
                            wchodzenie w polityczne polemiki dotyczące współczesności. Juz i tak
                            zagęszczona na nim materia .
                            >
                            • alex.4 Re:Z mila checia 22.04.05, 10:46
                              Oczywiście kotwicz nie bierze pod uwage, że po pierwsze nigdy przełozony nie ma
                              zupełnej kontroli nad podwłądnymi i ich decyzjami. O wielu sprawach czasami nie
                              wie, bo nie ma możliwości dowiedzenia się. Mazowiecki nie był marionetką, gdyż
                              nie miał kontroli nad SB. Miał on przecież kontrolę nad rzeczami zpubnktu
                              widzenia państwa ważniejszymi: reformy gospodarcze, likwidacje monopolu PZPR,
                              zmiany w prasie i telewizji. Aby przeprowadzić zmiany w MZW potrze3bny był czas
                              na poznanie tej instytucji. najpierw trzeba było zdobyć potzrebną wiedzę, aby
                              nastepnie działać. Kotwiczu nie znasz się ani na historii, ani na polityce...
                  • Gość: kotwicz Re:Z mila checia IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 20.04.05, 23:02
                    I jeszcze jeden temat, ktory bedzie bardzo interesujacy do interpretacji:
                    "...INSTRUKCJA 0015

                    4 marca Jarosław Kaczyński podał do publicznej wiadomości, że w MSW został
                    stworzony tajna instrukcja nr 0015 z dnia 26 października 1992 r. na bazie
                    Biura Analiz i Informacji Wydział VI. Wydział ten miałby zajmować się
                    inwigilacją partii politycznych, związków zawodowych, strajków, akcji
                    protestacyjnych i zaplecza organizacyjnego akcji przygotowywanych przez
                    opozycję polityczną. Przejął by więc rolę dawnego Departamentu III MSW,
                    zajmującego się tropieniem inteligencji i opozycji politycznej. Instrukcja nr
                    0015 dała tej jednostce możliwość prowadzenia czynności operacyjnych, a więc
                    zakładania podsłuchów, werbunku agentów etc. Szefem Wydziału VI został ppłk
                    Janusz Stradowski, co jest znakomitym przykładem kontynuacji personalnej.
                    Stradowski był pracownikiem Departamentu III MSW, zajmował się czynnym
                    zwalczaniem opozycji politycznej, w 1990 r. został zweryfikowany negatywnie.
                    Awansowano go na podpułkownika 11 listopada ub. roku, zapewne od razu z myślą
                    przywrócenia go do tych samych obowiązków. Wydział VI powstał zaś formalnie w
                    lutym tego roku, już po manifestacji przeciwko prezydenturze Lecha Wałęsy i
                    marszu na Belweder, który spowodował w UOP panikę i stan podwyższonej
                    gotowości. Jego zadania i sposób prowadzenia działalności operacyjnej reguluje
                    wydany do instrukcji nr 0015 załącznik określający podstawowe sfery
                    zainteresowań Samodzielnych Sekcji Analiz i Informacji w Delegaturach UOP.

                    „Zadaniem Samodzielnych sekcji Analiz i Informacji jest pozyskiwanie,
                    ewidencjonowanie i przekazywanie do BAiI informacji dotyczących następujących
                    faktów i zjawisk:

                    1. Aktywność podmiotów życia politycznego, społecznego i gospodarczego oraz
                    zgodność rozwijanych działań z porządkiem konstytucyjnym, stosunek tych
                    podmiotów do państwa i jego instytucji; niezgodność celów realizowanych z
                    deklarowanymi mogące wpłynąć na stan bezpieczeństwa wewnętrznego państwa
                    .
                    2. Nielegalne działania mające na celu zmianę obowiązującego porządku
                    prawnego, ich odbiór i zaplecze społeczne. (...)

                    6. Aktywność mniejszości narodowych i wspólnot wyznaniowych (...);
                    działalność formalnych i nieformalnych ugrupowań narodowościowych i
                    wyznaniowych. (...)

                    7. Działania będące źródłem napięć i konfliktów społecznych oraz ich
                    społeczny odbiór (...)

                    22. Postawy, zachowania i nastroje społeczne na terenie działania
                    Delegatury, ich uwarunkowania, kierunek i dynamika zmian.”

                    Podpisany przez dyrektora Biura Analiz i Informacji UOP Piotra Niemczyka
                    dokument wyróżnia 23 zjawiska i sytuacje leżące w sferze zainteresowań sekcji
                    Analiz i Informacji. Obejmują one praktycznie całokształt życia politycznego
                    obywateli. Załącznik do instrukcji nr 0015 stanowi w rozdziale III, że „w celu
                    pogłębienia uzyskiwanych informacji, poszerzania i udokumentowania wybranego
                    tematu, funkcjonariusze pionu analiz i informacji mogą pozyskiwać i
                    wykorzystywać osobowe źródła informacji” - czyli krótko mówiąc werbować
                    agentów.

                    Minister Spraw Wewnętrznych Andrzej Milczanowski zdecydowanie zaprzeczył,
                    jakoby taki oddział istniał i zajmował się inwigilowaniem opozycji. Według
                    posiadanych przez nas informacji pracownicy, MSW w odpowiedniej randze
                    (szefowie zarządów i zastępcy szefów zarządów) otrzymują jednak zadania
                    podejmowania czynności operacyjnych skierowanych przeciwko opozycji, podobnie
                    jak się to dzieje w WSI. Polecenia te wydawane są ustnie, a wykonuje się je na
                    bazie instrukcji 0015. Zleca się je szczególnie pracownikom Departamentu I. Z
                    grupy dawnych pracowników Departamentu I stworzono grupę osób, która również ma
                    zajmować się infiltrowaniem opozycji. Swoisty patronat nad tym zespołem ludzi
                    przygotowywanych do akcji dywersyjnych czy prowokacji „na tyłach opozycyjnych
                    demonstracji” objął nie dawno mianowany zastępca szefa UOP, Gromosław
                    Czempiński.

                    Czempiński jest osobą blisko związaną z Belwederem, m.in. przez osobę
                    Andrzeja Olechowskiego. Obecny zastępca szefa UOP był oficerem prowadzącym
                    Andrzeja Olechowskiego, obecnego doradcy prezydenta, gdy ten był kontaktem
                    operacyjnym (odpowiednik TW w SB) Departamentu I MSW (wywiad PRL). Prowadząc
                    Olechowskiego Czempiński pracował jako zastępca szefa Wydziału w I
                    Departamencie MSW. Wcześniej był zatrudniony jako szef „kontrwywiadu w
                    wywiadzie”, jednostki zajmującej się ochroną kontrwywiadowczą Departamentu I.
                    Nie wiadomo nam jednak, na ile fakt, że Czempiński prowadził Olechowskiego
                    pomógł mu w zostaniu zastępcą szefa Urzędu Ochrony Państwa. Według naszych
                    informacji Czempiński był także znany pod nazwiskiem Kaczyński, którego używał
                    m.in. pracując dla sowieckiego KGB. Jest także znany innym wywiadom..."

                    kotwicz
                    • kamilar Re:Z mila checia 20.04.05, 23:13
                      powoli, pojedynczo:)
                      • Gość: kotwicz Re:Z mila checia IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 20.04.05, 23:24
                        Hey, jak mawiaja tubylcy "take your time".
                        Tym razem naprawde ostatni, ktory uwidacznia z nieslychana sila, ze rzad
                        Mazowieckiego byl fikcja, a czlonkowie "opozycji" ktorzy w nim zasiedli byli
                        marionetkami badz wspoludzialowcami w "szczegolnych" przedsiewzieciach
                        dokonywanych przez ten pierwszy "wolny" rzad III RP:

                        "...„NASZ RZĄD” ŚCIGA JADWIGĘ CHMIELOWSKĄ ZA DZIAŁALNOŚĆ W „SW”


                        Warszawa 1989.12.05

                        Ministerstwo Spraw Wewnętrznych

                        317 L. dz. SK-IV-0549/89

                        Tajne Egz. Nr 1

                        NACZELNIK WYDZIAŁU STUDIÓW I ANALIZ WOJEWÓDZKIEGO URZĘDU SPRAW WEWNĘTRZNYCH
                        w KATOWICACH

                        Uprzejmie informuję, że w wyniku działań operacyjnych prowadzonych w ramach
                        sprawy krypt. „Ośmiornica” ustalono kolejne adresy wykorzystywane przez
                        działaczy „Solidarności Walczącej” jako punkty kontaktowe:

                        - Katowice, ul. Warszawska 10 m1, pozostający w dyspozycji Janiny
                        Chmielowskiej;

                        - Jastrzębie Zdrój, ul. Kurpiowska 2 m25 zamieszkały przez J. Bartosiaka.

                        Ponadto informuję, że w dniach 3-5.11.1989r. w miejscowości Milówka, woj.
                        bielskie, ul. Sportowa 4, odbyło się spotkanie szkoleniowe członków „SW”, które
                        prowadziła m. in. J. CHMIELOWSKA. Jak ustalono, adres ten należy do Ośrodka
                        Wczasowego „KROKUS” należącego do Wojewódzkiej Spółdzielni Pracy w Wodzisławiu
                        Śl.

                        W załączeniu przesyłam 9 zdjęć wykonanych operacyjnie w ramach
                        zabezpieczenia powyższego spotkania oraz 6 zdjęć, przedstawiających J.
                        CHMIELOWSKĄ. Proszę o podjęcie starań umożliwiających identyfikację
                        przedstawionych na zdjęciach osób. W przypadku rozpoznania osób z Waszego
                        terenu proszę o poinformowanie nas oraz Wydziału Studiów i Analiz WUSW w
                        Bielsku-Białej.
                        Jednocześnie informuję, że kierownictwo „SW” zamierza organizować cykliczne
                        spotkania szkoleniowe na terenie Beskidów, w związku z czym zachodzi
                        konieczność ustalenia i rozpoznania miejsc i osób uczestniczących w
                        organizowaniu takich spotkań. Na szczególne zainteresowanie zasługują
                        pracownicy lub osoby związane z Usługową Spółdzielnią Pracy w Wodzisławiu Śl.
                        Mogące udzielić pomocy przy wykorzystaniu w/wym. Ośrodka przez działaczy „SW”.
                        Proszę o bieżące informowanie tutejszego Wydziału o podjętych działaniach i
                        ich efektach w zakresie powyższego problemu.

                        Wyk. w 2 egz.

                        egz. nr 1 –adresat

                        egz. nr 2 – a/a

                        oprac. AK/drukBC

                        L.dz.masz. 0142/89

                        Naczelnik Wydziału IV Departament Studiów i Analiz MSW ppłk Andrzej KUCZA

                        UWAGI:

                        SOR „OŚMIORNICA” dot. Solidarności Walczącej

                        WYDZIAŁU STUDIÓW I ANALIZ WOJEWÓDZKIEGO - to w skrócie Biuro Studiów –
                        jednostka wywiadu powołana w czerwcu 1983-tych do zwalczania kierowniczych
                        organów opozycji uznanej za niebezpieczną..."

                        kotwicz

                        • kamilar Re:Z mila checia 20.04.05, 23:28
                          To niczego, nie dowodzi, może najwyżej tego, że w ręku czerwoni jeszcze liczyli
                          na to że będą górą, skoro nie byli, to może nie była to taka fikcja:)
                          • Gość: kotwicz Re:Z mila checia IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 20.04.05, 23:49
                            Pozwol, ze sie nie zgodze.
                            Swiadczy to jedynie o tym, ze tak naprawde rzad Mazowieckiego byl folderem za
                            ktorego cieniem wszystko nadal bylo "po staremu" badz tez pozwalano na takie
                            wlasnie dzialania ze strony tzw. "opozycji".

                            kotwicz
                            • kamilar Re:Z mila checia 20.04.05, 23:55
                              Ja z kolei uważam, że rząd Mazowieckiego był najlepszym rozwiązaniem na jakie
                              wówczas nas było stać. Więcej złego stało się już później, tzn była szansa żeby
                              naprawić błędy i wypaczenia, że tego nie zrobiono to trudno:(
                        • Gość: jj Re:Z mila checia IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 21.04.05, 18:48
                          To jest dokument czysty ale w zasadzie mógłbym powtórzyc główne tezy mojego
                          komentarza dokumentu o współpracy SB z Niemcami. Suma takich dokumentów daje
                          obraz. Oby ujawinić jak najwięcej. Ale ja poza takimi refleksjami doprawdy nie
                          potrafię wyciągnąć związków i przełożenia tamtych dzałań z obecna polityczna
                          rzeczywistościa. To dokument że tak wówczas (w końcówce 1989 roku, za rządów
                          już Mazowieckiego) SB działało wobec "Solidarności Walczącej " i tyle w sensie
                          historycznego dokumentu.
                          Od razu uprzedzam twoje stałe pytanie do alexa o działanie ZOMO i Mazowieckiego
                          w Gdańsku jest bardzo ważne. Ja oczywiscie nie wiem ale tu przyznaje Ci racje
                          brak tej odpowiedzi obciąża w oczywisty sposób mazowieckiego. Jesli alex
                          potrafi znaleźć argumenty to powienuien to uczynic. Ale kotwicz nie szukaj na
                          siłę materiałów które moim zdaniem wazne jako dokumenty historyczne akurat sa
                          słabymi dowodami do uzasadnienia tylko pewnych hipotez.
                          • alex.4 Re:Z mila checia 22.04.05, 10:49
                            Sparwai Gdańska niech kotwicz przytoczy dokumenty. Dopiero wtedy będzie można
                            sensownie z nim rozmawiać. Tymbardziej, że jego post zawiera proste błędy, które
                            by kotwicz nie popłęnił gdyby miał trochę więcej wiedzy. To będzie anjlepszy
                            sposób postępowania. Już raz przcież kiedy kotwicz zaczął umieszczać dokumenty
                            scenogramy z 1989 r. okaząło się, że nie przystaja one do jego tez i są z nimi
                            sprzeczne. Tak więc najpierw źródła:)
                    • Gość: Z.P. Re:Pół żartem, pół serio. IP: *.elpos.net / *.elpos.net 20.04.05, 23:31
                      (Lata osiemdziesiąte) Mały (wówczas) Grzesio mijając patrol milicyjny zauważa:
                      Ale te pały to chyba nie na Solidarność, te na Solidarność są o wiele dłuższe.
                      • Gość: kotwicz Re:Pół żartem, pół serio. IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 20.04.05, 23:47
                        Popularne rowniez bylo wsrod "uwczesnej" mlodziezy pytanie patroli: katoryj
                        czas i oczekiwanie na rosyjska odpowiedz ;).

                        kotwicz
                    • Gość: jj Re:Z mila checia IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 21.04.05, 18:29
                      Niestety te moje wpisy będa trafiać w miejsca niekoniecznie własciwe, ale ja
                      jestem przedinternetowy i dopiero nadrabiam zaległości. kotwicz chodzi o tekst
                      INSTRUKCJI 0015.
                      Moze wyjdę na cynika ale ten tekst dowodzi jedynie tego, że mozna zaklinać sie
                      na demokrację, wolność jednostki i szereg innych wznosłych wartości, a słuzby
                      są wieczne i działają według tych samych celow i zasad . Generalnie
                      niezmiennych od czasów pruskich, carskich, królowej Wiktorii, Napoleona i kogo
                      tam jeszcze chcesz.KGB od GBI moga róznic jedynie metody ale nie cele. zawsze
                      nimi bedzie zdobywanie informacji pomagajacych dla rzadzących. Wynika to z
                      oczywistych pryncypialnych względów bwzpieczeństwa państwa, a że bywa
                      poszerzane na szersza inwigilacje . Ano bywa i nie tylko w Polsce roku 1992.
                      Sta ustalmy czy jesteś generalnie przeciwko samemu nazwijmy to sensowi
                      istnienia słuzb jako instrumentu ochrony bezpieczeństwa (nazwę cie wówczas
                      człowiekiem naiwnym)czy też nadużyciom służb (ja jestem zdecydowanie przeciw).
                      Niestety zadania zapisane w tej instrukcji (niecne przyznaję) sa moim zdaniem
                      powszechną praktyką wszystkich słuzb na wiecie FBI cz CIA tez (co wiem na
                      szczęście tylko z amerykańskich filmów). Tyle, że tam tego rodzaju INSTRUKCJE
                      nie wychodza na światło dzienne. A że u nas wyszła to tylko wynik polskiej
                      partaniny.
                      A Stradowski, że stary ubek - a jak by był młody katecheta po KUL - u to
                      przecież tez by wykonywał tę samą imstrukcję.
                      Dywagacje o relacjach czempiński i Olechowski to niestety jedynie uprawnione
                      ale jedynie hipotezy, nie dowody.

                  • Gość: jj Re:Z mila checia IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 21.04.05, 18:04
                    Mam trochę czasu to spróbuje z toba kowicz troche pospierać sie.
                    Nie pojmuję dlaczego ten b. interesujący w sensie dokumentalnym tekst ma być
                    demaskatorski.Dalej piszący kamilar ma rację. Solidarnośc jedynie współrządzi,
                    wg ustalonych porozumieniem reguł.
                    Kotwicz stawiasz stałą tezę, że było to porozumienie Polsce szkoliwe. Ja
                    natomiast pamietam, że olbrzymia wiekszość Polaków przyjęła je z nadzieją i
                    entuzjazmem. Jesli juz podpisano to trzeba było współrzadzić bez doswiadczenia
                    w sprawowaniu władzy.Zła wola to jedynie hipoteza.
                    Sytuacja wynikająca z tego porozumienia jest taka, że resorty siłowe kierowane
                    są przez PZPR, które najchętniej po uspokojeniu powróciłoby do nowostarej
                    rzeczywistości. Słuzby specjalne z reguły mają dużą autonomię,(nie tylko w
                    takim przejsciowym jak tamten momencie i ieraz poźniej w normalniejszych
                    czasach wykazały , że niekoniecznie bywaja lojalne do rządu. Reprezentuja
                    interes PZPR - to oczywiste. Na dodatek mają te wade, że z istoty działaja
                    rutynowo. Stąd nadal współpracują nieoficjalnie nie tylko z niemcami ale - mam
                    takie przekonanie - słuzbami innych krajów .To elementarz - zdziwienie taka
                    sytuacja moze dowodzic jedynie naiwności.
                    Czy rząd mógł to kontrolować?. Ja nie znam sią aż tak na słuzbach ale obawiam
                    sie że było to trudne - to zwyczajnie wymaga doświadczenia i fachowości. A
                    skąd mieliby je posiąść. Przeciez tam szli kompletni amatorzy. Czy można było
                    słuzby wymienic. Całkowicie z pewnościa nie. Kraj stałby sie dopiero elementem
                    harców. Proces weryfikacji trwał. Czy był przeprowadzony dobrze? . Nie wiem
                    ale to pytanie techniczne, nieistotne - wg mnie wobec - generalnych uwarunkowań.
                    Dwie sprawy z tego tekstu dla mnie sa rzeczywiscie ciekawe. Dlaczego penetracja
                    właśnie "Solidarności Walczącej"? Z pewnościa była traktowana z uwagi na
                    radykalizm jakogłówne (lub jeno z głównych) zagrożenie, choc nie ma dowodów (ja
                    nie mam wiedzy), że inne organizacje równiez nadal rutynowo nie były
                    penetrowane.
                    Ale wg mnie były to jedynie autonomiczne działania ESbecji bez wiedzy
                    solidarnościowych władz (innego logicznego dowodu wywieść sie nie da).
                    A juz najbardziej interesujący i wart pogłebienia byłby ten fragment:
                    Obecnie wewnątrz opozycji w Poznaniu panuje dogodna sytuacja operacyjna.
                    >
                    > Są nawet oznaki, że z powodu powstałej sytuacji istniałoby wzmożone
                    > zainteresowanie w kontaktach z opozycją w NRD.
                    Akurat rozszyfrowanie fragmentu tego dałoby być może interesujace wnioski.
                    • Gość: kotwicz Re:Z mila checia IP: 198.51.251.* 21.04.05, 19:20
                      Szanowny JJ;
                      Widzisz, ja nie widze zadnego pola do sporu.
                      Tekst, ktory zamiescilem nie jest demaskatorski a jedynie negujacy konkluzje
                      Alexa.
                      Przeciez twierdzi on, ze osoby ktore wziely udzial w rozmowach z czerwonymi,
                      robily to w imie niepodleglosci kraju.
                      Ze swojej strony calkowicie sie zgadzam, ze byl to "skok" na wladze, w imie
                      scislosci na wspoludzial w niej wraz z komunistami.
                      Zgadzam sie rowniez, ze w tamtym okresie Polacy witali rozmowy te z nadzieja.
                      Pytanie jest proste, czy nasze nadzieje zostaly spelnione.
                      Pamietam, ze bedac mlody w tamtym okresie toczylismy rozmowy o tym, jak szybko
                      nastapi koniec komuny, kiedy nadejdzie czas rozliczen i kar dla wszystkich,
                      ktorzy byli wspolodpowiedzialni za wszelkie zlo, szczegolnie po wprowadzeniu
                      stanu wojennego.
                      Te zyczenia nie wypelnily sie do dzis.
                      Zla wola to hipoteza, ale trzeba zauwazyc ze realna.
                      Zreszta, czy zla wola mozna nazwac osobiste ambicje poszczegolnych czlonkow
                      tzw. opozycji?
                      Po co zapadla decyzja na wspoldzialanie, jesli nie bylo zadnego doswiadczenia w
                      jej sprawowaniu, czyzby ludzono sie na dobra wole towarzyszy?
                      Calkowita zgoda, rowniez w tym, ze Grupa Walesy nawet nie probowala rozmawiac
                      na temat MONu i MSW.
                      Badzmy powazni, przeciez to Kiszczak i Jaruzelski decydowali kto bedzie ich
                      potencjalnym partnerem w rozmowach, a nie na odwrot.
                      Cale dzialanie sluzb specjalnych pod rzadami Mazowieckiego, az do konca lipca
                      1990-wtedy to odeszli ze sluzby wszystcy niezweryfikowani mozna okreslic
                      slowami jednego z prominentnych oficerow SB, a brzmia one tak:
                      "...Nalezy bardzo wiele zmienic, zeby wszystko pozostalo po staremu".
                      Inne wytyczne kierujace sluzbami mozna zaobserwowac po przeczytaniu dyrektywy
                      gen.Dankowskiego, a odnoszace sie do TW wsrod poslow i senatorow.
                      Materialy IPN mowia o nowo utworzonym Departamencie Ochrony Konstytucyjnego
                      Porzadku Panstwa, ktory zajmowal sie rozpracowywaniem SW, KPN, "Wolnosc i
                      Pokoj" i innych organizacji.
                      Przeciez 8 wrzesnia 1989, Kiszczak klamal w zywe oczy przed komisja sejmowa,
                      mowiac ze zlikwidowano juz struktury SB, ktore nie moga byc akceptowane w
                      panstwie demokratycznym, badz ze ludzie starej generacji zostaja zamieniani
                      przez mlodych-jako przyklad podal plk.Karpacza, zapomnial jednak dodac ze ten
                      od poczatku swej pracy w organach, czyli od maja 1968 caly czas pracowal w
                      pionie sledczy.
                      Zapomnial rowniez nadmienic, gdy opowiadal o likwidacji pionu "W", czyli
                      jednostki odpoiwedzialnej za przeglad korespondencji.
                      Zreszta wiekszosc likwidacji odbywala sie w standardowy sposob, ktory mozna
                      przesledzic na przykladzie pionu "W"-zostaje wlaczone w maju 1989 w sklad
                      Departamentu II MSW i tworzy sie trzy nowe wydzialy.
                      W ten sposob zwoekszono stam liczbowy centrali kontrwywiadu z 332 do 530
                      stanowisk.To tyle na szczeblu centralnym.
                      Na szczeblu wojewodzkim wydzialy "W" weszly w sklad wydzialow II, przyjmujac
                      eufemistyczna nazwe "Zespol do Spraw Obrotu w Komunikacji".
                      Z dzisiejszej perspektywy mozna smialo powiedziec, ze wsystko nadal toczyloby
                      sie po "staremu" zeby nie nieposluszna milicja.
                      Przeciez to nie kto inny ale 54 funkcjonariuszy MO z Piekar Slaskich
                      opublikowalo 13 wrzesnia 1989 roku list otwarty do T.Mzowieckiego, w ktorym
                      postulowali calkowite oddzielenie MO od SB i odpolitycznienie MO.
                      Kiszczak uznal te akcje za szkodliwa resortu ale juz 12 listopada w Warszawie
                      powstaje NSZZ Funkcjonariuszy MO.
                      Podobna sytuacja rozwijala sie w Gdansku-protest milicjantow 15 stycznia 1989
                      doprowadzil do odwolania szefa WUSW i jego zastepcow.
                      Funkcjonariusze zaczeli brac wlasny los w swoje rece.

                      Krotkie odniesienie do jakze "kulturalnej" wypowiedzi Alexa, on to naprawde
                      potrafi ;).
                      Moj "wielki" historyku, zauwazylem ze ZOMO zostalo przeksztalcone 7 wrzesnia
                      1989 w POMO , czy z zmechanizowanych do prewencyjnych i jesli czytales moje
                      posty, to zauwazysz, ze uzywam w nich okreslen ZOMO/POMO.
                      To naprawde nie wymaga wielkiego wysilku, jedynie troche koncentracji.

                      Zmiana sluzb MSW zajela rzadowi Mazowieckiego od sierpnia 1989 do lipca 1990.
                      Pozostaje wiec pytanie, czy musialo przebiegac tak dlugo?

                      W moim przypadku nurtuje mnie dzialanie Mazowieckiego podczas zajsc w KW PZPR w
                      Gdansku i uzycie sil ZOMO/POMO wobec czlonkow FMW znajdujacych sie w budynku i
                      ochraniajacych akta PZPR/SB przed spaleniem.
                      Co moglo stac za decyzja uzycia sily, kto wyciagnal z tego najwieksze korzysci?
                      To sa pytania, ktore moglyby doprowadzic do ciekawych konkluzji.

                      Alex, moze ty podejmiesz sie wyjasnienia tych wydarzen?
                      Widze, ze moje pytania dotyczace tych wypadkow nadal nie zwiekszaja twego
                      zainteresowania i checi udzielenia odpowiedzi.
                      Co do analogii ze Sparta i czasami starozytnego Rzymu, to jestem zdziwiony, ze
                      nie zechciales wywodu swego poprzec przykladem Mamutow badz czasami epoki
                      lodowcowej;).
                      Czyzbys naprawde wierzyl, ze spoleczenstwo, ktore bylo upokarzane, ponizane i
                      wyjalawiane ze swej tradycji historycznej nie pamieta realiow tamtych dni i nie
                      zauwaza roznicy pomiedzy bohaterstwem, kolaboracja i zdrada?

                      kotwicz
                      • Gość: jj Re:Z mila checia IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 21.04.05, 19:45
                        Nie do końca zgoda. w kategoriach ahistorycznych ocen czyli skutków - tak! Ale
                        nie w kategorii intencji - nie ma dowodu, że motywy od początku były niecne.
                        Spróbuj bardziej plastycznie oceniać uwarunkowania. Choc oczywiecie nikt nie
                        moze zweryfikować gdybt jak nazywasz to obóz wałęsy działał badziej twardo. Ale
                        czy były na to warunki ja nie podejmuje sie tego rozstrzygać.
              • alex.4 Re: 16 lat temu. do jj 21.04.05, 11:08
                w całej tej dyskusji chodzi o to, że kotwicza nie interesują dokumenty. Wybirea
                źródła (najczęściej najmarniejsze relacje jednej strony po wielu latach po
                wydazenaich) aby wystąpić z karkołomna i z gruntu nieprawdziwą hipotezą.
                Postepowanie jego jest zupełnie absurdalne i z historia nie ma nic wspólnego.
                Chyba że uparwiana przez bolsewików:)
    • kamilar Re: 16 lat temu 20.04.05, 23:58
      Dobijam do lewej i idę spać, jutro odpowiem na ewentualne Twoje zastrzeżenia.
      Dobranoc kocziss

      P.S. Może pojawi się nasz forumowy historyk, ciekawi mnie jego opinia:)
      • alex.4 Re: 16 lat temu 21.04.05, 11:58
        wypowiedzi kamilara są bardzo wyważone i trudno się z nimi nie zgodzić. Kotwicz
        patrzy na rozwój wypadków bardzo ahistorycznie co jest oczywiście błędem. To
        akurat nie dziwi, we wszystkich w zasadzie postach kotwicz udowadnia, że nie
        interesuje go analiza przeszłości, ale ideologia nie przekonywujaca, mało
        obiektywna i mocno zakłamana.
        To zabawne, że osoby bez wykształcenia historycznego, z niewielką znajomoscią
        historii uważają, że są w stanie lepiej spojrzeć na krółą historyczne niż sami
        historycy, którzy zajmuja się dana epoką.
        Aby na chwilę uciec od historii najnowszej to twierdzenia kotwicza bardzo ładnie
        kontruje przypomnienie dwóch faktów z bardzo zamierzchłej historii.
        Bardzo często wspomina się nawet w podręcznikach historii o selekcji dzieci w
        Sparcie. To chyba mit a nie rzeczywiostość, ale trzeba na moment się zatrzymać
        nad tym przykłądem. Otóż najczęściej (w tym podręcznikach) podkreśla się
        nieludzką stronę wyrzucania noworotków kalekich. Ale taka interpretacja jest
        zupełnie ahistoryczna. Otóż nie mozna przytaczać tego faktu bez pamiętania jaki
        procent dzieci był wyrzucany w starozytności. Wtedy najpopularniejszą formą
        pozbywania sie niechcianych dzieci było wyrzucanie niemowlaków. Mamy bardzo
        przejmujace teksty papirusów na których mąż pisze do zony, że jak urodzi dziecko
        podczas jego neiobecności tyo jak będzie chłopiec to zostaw, a jak będzie
        dziewczynka to wyrzuć... a to był troskliwy ojciec i mąż... Z takiej perspektywy
        zinstytucjonalizowane selekcja noworotków jawi sie w innym świetle. Pańśtwo chce
        zapobieć wyrzucaniu niemowląt zdrowych, oficjalnie zakazuje pozbycia się
        zdrowych niemowląt. Przecież praktycznie dzieci kalekie i tak zostałyby wyrzuone
        na śmietnik. To forma zmniejszenia procederu wyrzucania dzieci (zdrowe dzieci
        trzeba wychowywać, znaczna część z nich przecież byłaby wyrzucona) a nie okrutna
        selekcja. Wymowa tej instytucji jest zupełnie inna niż potoczna.
        Drugi przykłąd pochodzi z Islamu. mahomet w Koranie opisał warunki w jakich
        można bić żonę. Dla ans to bardbarzyństwo a Mahomet jawi się jako męska
        szowinistyczna świnia. Ale znowu, jeśli się uwzględni panujące w tamtych
        społeczeństwie warunki, to sens tych zapisów jest inny - to ograniczenie bicia
        kobiet przez muzułmanów. To działąnie w interesie kobiet a nie przeciw. W
        tamtych oczywiście konkretnych warunkach.
        A tego kotwicz nie uwzględnia i dlatego jego posty oprócz innych powaznych
        zastzreżeń merytorycznych o któych pisałem są bez sensu.
        I na zakońzcenie jeszcze jeden przykłąd. Z cesarstwa rzymskiego znamy przykłady
        gdy ktoś miał wyrok cesarski (to późna starożytnośc cesarz ma włądzę absolutną)
        które nie są realizowane przez cesarskich urzędników. Ci ostatni są związani
        koteryjnie z osobą która proces przegrała. Wola cesarska sobie, życie sobie...
        Każda wąłdza jest ograniczona przez to, kto wykonuje polecenia włądzy. Nie ma
        nigdy władzy absolutnej. W sytuacji gdy komuniści zachowali pewną kontrolę nad
        niektórymi sektorami siłowymi sabotażowanie przez nich poleceń rządu było
        praktyką spotykana. O części decyzji rząd nie wiedział. zresztą dziś jest
        podobnie. Mazowiecki bardzo rozważnie rozmontowywał komunistyczny aparat siłowy.
        Na tyle szybko na ile było to mozliwe. Zrobić wiecej przed listopadem 1989 r.
        nie mozna było zrobić. Zmiany jakie zaszły dalej rzeczywiscie mogły być trochę
        szybsze.
        Dudek pisze, że można było zdymisjować starych generałó a w ich meijsce mianować
        dowódcami młodszych oficeró. Ale czy pułkownicy czy majorzy byli mniej
        nasiąknięci komunizmem niż generałowie? Nie. Mianować poruczników? rozwiązać
        wojsko? To absurd.
        Słuzby specjalne mozna było tknąć dopiero gdy system zaczął się ostatecznie
        walić. I wtedy to nastapiło. Najpierw rozwiązana ORMO i ZOMO (kotwicz tego nie
        zauważył nie pierwszy to idiotyzm w jego wypowiedziach), potem przeprowadzono
        selekcję w SB usuwajac tych którzy nire chcieli wspólracować i nominując nowe
        osoby. W UOP zweryfikowano pozytywnie 10 tys. dawnych funkcjonariuszy z 25 tys.
        zatrudnionych w 1989 r. Wśród zweryfikowanie pozytywnie byli ci którzy
        rozszyfrowywali Olina...
        Ale jeśli nie historyk bierze się za historię to musza wyjść nonsensy...
        bardzo dobrze pokazuje to jeden z tekstó Gryfity...
        www.gryfita.pl/gryfita.php?numer=25&news=2
        • kamilar Re: 16 lat temu 21.04.05, 12:38
          Pięknie wytłumaczone, już Herder uważał, że każda epoka ma swoje prawa i
          odmienności, należy je szanować i respektować.
        • Gość: kotwicz Re: 16 lat temu IP: 198.51.251.* 21.04.05, 19:43
          Alex;
          Skad te dane o weryfikacji?
          "...zweryfikowano pozytywnie 10 tys. dawnych funkcjonariuszy z 25 tys.
          zatrudnionych w 1989 r..."

          Na stronach IPN mozna przeczytac, ze ogolem sposrod 14038 funkcjonariuszy
          pozytywnie zaopiniowano 10439, natomiast negatywnie 3595.
          Skad wiec twoja liczba 25tys?

          kotwicz
          • fransec Re: 16 lat temu 22.04.05, 12:24
            Gość portalu: kotwicz napisał(a):

            > Alex;
            > Skad te dane o weryfikacji?
            > "...zweryfikowano pozytywnie 10 tys. dawnych funkcjonariuszy z 25 tys.
            > zatrudnionych w 1989 r..."
            >
            > Na stronach IPN mozna przeczytac, ze ogolem sposrod 14038 funkcjonariuszy
            > pozytywnie zaopiniowano 10439, natomiast negatywnie 3595.
            > Skad wiec twoja liczba 25tys?
            >
            > kotwicz

            chyba nie sądzisz ze Ci alex odpowie na pytanie....:)
            • alex.4 Re: 16 lat temu 22.04.05, 18:01
              a sprawdziłęś ilu SB w ogóle nie przystepowało do weryfikacji? A sprawdzałeś z
              jakich pionó się wyowdzili????
        • kamilar Re: 16 lat temu 22.04.05, 14:45
          A tak przy okazji, dzięki za namiary na gryfitę. Ni wiedziałem, że znowu się
          ukazuje:)
    • kamilar Re: 16 lat temu 21.04.05, 18:54
      SZEŚĆSET i dobijamy do lewej:)

      A tak na poważnie to o ZOMO też nie będe się wypowiadał bo nie znam problemu:(
      • Gość: kotwicz Re: 16 lat temu IP: 198.51.251.* 21.04.05, 19:24
        I nawet nie wiesz jakie masz szczescie.

        kotwicz
        • Gość: jj Re: 16 lat temu IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 21.04.05, 19:29
          Kotwicz wrzuciłem komentarze do kilku Twoich ostatnich tekstów. Niestety bardzo
          przypadkowo powklejanych. Przy okazji jak mi ktos podpowie jak trafiac we
          własciwe miejsce to będę wdzięczny.
          • kamilar Re: 16 lat temu 21.04.05, 19:44
            wystarczy, że klikniesz "odpowiedż" na ty poście na który chcesz odpowiedzieć,
            zostanie podpięty z dołu
          • Gość: kotwicz Re: 16 lat temu IP: 198.51.251.* 21.04.05, 19:46
            JJ;
            A ja wlasnie skonczylem pisac odpowiedz na twoj post, jesli sie nie myle nr.59.?

            kotwicz
            • alex.4 Re: 16 lat temu 22.04.05, 10:15
              Kotwicz widzę, że nadal gwałci historię:)
              Moje zarzuty wobec Ciebie dotyczą kilku spraw. Po pierwsze nie masz pojęcia o
              warsztacie historyka. Aby otworzyć wypadki, trzeba zestawić wszystkie możliwe
              źródła, a przynajmniej wszystkie istotne. Ty tego nie robisz. Po pierwsze nie
              widać jest abyś czuł potrzebę. Po drugie co oczywiste nie masz dostepu do źróeł.
              Znasz jedynie źródła któe zamieszczone są w necie. Najczęściej zamieszczame
              bardzo tendencyjnie. Tej słąbości nie jesteś w stanie przeskoczyć bo nie umiesz
              i nie chcesz wczuć się w role historyka. Dlatego twoje interpretacje są tak
              bardzo kontrowersyjne i absurdalne
              Po drugie nie widzisz różnicy w rodzajach źródeł. Inna wartość mają prokotoły z
              posiedzeń prezydium OKP, a inną opinie wygłaszanae przez osoby zfrustrowane po
              wielu latach. Kiedy używasz tekstó pisanych przez walentynowicz czy gwiazdę nie
              mozna brać poprawki na czas kiedy tekst pwostał, na okolicznosci, o sympatie
              polityczne (i antypanie). Czynnik osobisty (i Walentynowicz i Gwiazda bardzo
              szybko znaleźli się POZA Solidarnością, są to osoby rozgoryczone) musi być
              uwzględniany. Ty tego nie chcesz zauwazyć co ewidentnie wystawia ci bardzo
              negatywna opinię
              Po trzecie ahistoryczność. O tym pisał kamilar więc nie bedę powtarzał. Zarzut
              wobec ciebie bardzo poważny.
              Po czwarte. Nie uwzględniasz stanu wiedzy osób które uczestniczyły w
              wydarzeniach. Np. gdybyś miał kontakt zdokumentami komunistów widziałbyś że nie
              przeczuwali oni klęski jaką poniosą. Uważali oni że osiagna sukces w wyborach,
              a dzięki udzlaie w opozycji w sejmie komtakrowym spacyfikuja opozycję i
              skompromituja ja. Nie pzrewidzieli że odniosą kleskę, oraz że utracą wąłdzę.
              Po piatek w twoich postach są powazne błędy merytoryczne. Nawet nei wiesz kiedy
              zosałor ozwiązane ZOMO. Jeśli piszesz o służbch specjalnych i nie wiesz takich
              rzczy to jest to kompromitacja.
              To na razie tyle. Za jakiś czas skończę ten dekalog
              • Gość: kotwicz Re: 16 lat temu IP: 198.51.251.* 22.04.05, 16:12
                Alex;
                Coraz czesciej dochodze do wniosku, ze ta cala dyskusja przypomina rozmowe z
                tasma magnetofonowa nagrana w centrali UW ;).
                Nawet nie stac cie na czytanie postow-podalem zrodla dotyczace Mazowieckiego i
                FMW, ale ty i tak tego nie zauwazysz.
                Po co i tak nie udzielisz odpowiedzi, typowe dla ciebie.
                Twoja retoryka jest nazbyt parciana, a co do ZOMO to tak jak juz wczesniej
                napisalem:
                "...Krotkie odniesienie do jakze "kulturalnej" wypowiedzi Alexa, on to naprawde
                potrafi ;).
                Moj "wielki" historyku, zauwazylem ze ZOMO zostalo przeksztalcone 7 wrzesnia
                1989 w POMO , czy z zmechanizowanych do prewencyjnych i jesli czytales moje
                posty, to zauwazysz, ze uzywam w nich okreslen ZOMO/POMO.
                To naprawde nie wymaga wielkiego wysilku, jedynie troche koncentracji...".
                Moze czas aby nagrac nowa kasete?
                Ta, ktora powtarzasz z uporem maniaka jest juz nudna i coraz bardziej
                udowadniasz, ze zamiast historyka jestes zwyklym "histerykiem" z nadania UW.

                kotwicz
                • alex.4 Re: 16 lat temu 22.04.05, 17:37
                  Kotwicz aby prowadzić dyskusję z toba musiałby być spełniony jeden warunek -
                  musiałbyś umieć czytać źródła. A ty ewidentnie tego nie potrafisz i nie chcesz
                  potrafić. Cała dyskusja zasadza się na tym, ze nie chcesz zrozumieć wydarzeń
                  jakie miałe miejsce w 1989 r. Masz z góry założona tezę i mimo, że źródła
                  ewidentnie do niej nie pasuja powtarzasz ją. Osmieszasz się.
                  • Gość: T-800 Re: 16 lat temu IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 22.04.05, 17:40
                    Ty pisałeś, że „Rzeczpospolita” jest „silnie związana” z PO. Mógłbyś zdradzić,
                    skąd masz takie informacje? Z chęcią poczytam te Twoje jedynie słuszne źródła.
                    • alex.4 Re: 16 lat temu 22.04.05, 17:59
                      piecyk nie zamierzam publicznie mówić o źródłach informacji dotyczacych tej
                      sprawy (jesteś przecież tylko małym gnojkiem:) Uznaj że wycofuje się z tego
                      twierdzenia:)

                      • Gość: T-800 Re: 16 lat temu IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 22.04.05, 20:50
                        Konfabulant. I tchórz...
                        • alex.4 Re: 16 lat temu 22.04.05, 21:04
                          piecyku dla ciebie wiedza o powiązaniach biznesowych są abstrakcją. Zresztą
                          miałęś udowodnić związki Gazety z Uw czego nie potarfisz zrobić:)
                          I na marginesie spytam cię dlaczego Kulczyk dostał ( a właściwie jego zona) za
                          półdarmo ziemie w centrum Poznania?
                          • Gość: T-800 Re: 16 lat temu IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 22.04.05, 21:23
                            Piszesz bzdury wyssane z palca. Nic dziwnego, że nie jesteś w stanie wykazać
                            żadnych związków (które niby są "silne") "Rz" z PO. Prymitywny konfabulant,
                            "historyk" pewnie też taki sam. Żenada...
                            • alex.4 Re: 16 lat temu 23.04.05, 15:17
                              o związkach rzeczpospolitej z PO wiem od ludzi z władz warszawskiego samorządu,
                              wiesz ja znam osobiście praktycznie wszytskicgh prezydentów warszawy po 1989 r:)
                              • Gość: T-800 Re: 16 lat temu IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 24.04.05, 11:49
                                Znasz osobiście? BUAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA!!!
                                Suski na prezydenta! ROTFL!
                • alex.4 Re: 16 lat temu 22.04.05, 17:49
                  Zabawne wyglądały twoje zarzuty wobec Mazowieckiego, ze ochraniano ostatni zjazd
                  PZPR w styczniu 1990 r. przed demonstrantami. To bardzo charakterystyczne. Otóz
                  Solidarność walczyłą o wolna i demokratyczna Polske w której będzie istniała
                  wolność zgromadzeń. Również dla komunistów. Ochrona zjazdu komunistó była więc
                  jaknajbardziej spełnieniem solidarnościowych marzeń. Oczywiście dla każdego dla
                  kogo istotna jest demokracja:)
                  Nie podałeś źródeł. Podałeś kilka relacji w gazetach, przede wszystkim
                  zainteresowanej strony. Chodziło o dokumenty. Dopiero w tym momencie będzieszx
                  wiedział jak wyglądały zajścia o co w nich chodziło i kto ewentualnie wydał
                  decyzje. Proste i oczywiste.
                  Kotwiczu kamilar tłumaczył ci ahistoryczność twoich rozważań. Widzę że jesteś
                  pancerny i nic do ciebie nie dochodzi. Mówi się trudno. Dyskutować mozna z kims
                  kto chce dyskutować. Ty nie-historyk nie chcesz dyskutować. uważasz że w
                  przeciwieństwie do historyków poznałeś prawdę i niesiesz ją, odporny na wszelką
                  dyskusję. Ty wiesz lepiej, podczas gdy masz problemy z prosta faktografią, czego
                  dowodzi twoje zdziwienie liczbą pracowników SB w 1989 r. Nie po raz pierwszy
                  dyskutowałeś z liczbami doskonale znanymi, przedstawiając liczby zupełnie
                  pozbawione sensu. To samo było przy dyskusji dotyczącej liczby ofiar sowietów,
                  gdzie 10 wypaczyłęś liczby rzeczywiste, któe znamy z dokumentów.
                  • Gość: kotwicz Re: 16 lat temu IP: 198.51.251.* 22.04.05, 18:47
                    Czyzby?
                    Podaj wiec zrodla z ktorych zasiegneles liczbe SBkow, ktorzy byli poddani
                    weryfikacji.
                    Co do Mazowieckiego, to wybacz ale to zbyt trudny dla ciebie orzech do
                    zgryzienia i nawet gdybym powolywal sie na encyklopedie, w dodatku ktora sam
                    pisales to i tak nie bedzie odzewu.
                    Czyli wedlug ciebie, w demokracji istnieje tylko wolnosc do zgromadzen dla
                    komunistow, ale wolnosc do ich przeciwnikow na zewnatrz Palacu Kultury juz nie?
                    Alex, no to w imie wspomniej opowiedz jeszcze raz o sowietach, ktorzy
                    przywrocili spokoj na Kresach II RP, czy tez moze piecyk ma ta twoja wypowiedz
                    podlinkowac?
                    Co do liczby ofiar wywozek i zbrodni sowieckich, to przeciez dobrze wiesz, ze
                    ty opierales sie na danych sowieckich, a ja na ustaleniach polskiego rzadu na
                    emigracji i na pracach historykow, ktorych ustalenia nie pokrywaja sie z twoimi
                    przekonaniami, badz ktorzy w odroznieniu od Garlickiego nigdy nie byli TW.
                    Zapomnialbym, Pobog-Malinowski, Strzembosz, Chodakiewicz nie sa w twojej
                    opini "prawdziwymi" historykami.
                    Na koniec, prosze o link z liczba SBkow, ktorzy byli poddani weryfikacji.
                    Moje liczby zostaly zaczerpniete z IPN/oddzial we Wroclawiu autorstwa
                    P.Piotrowskiego, masz z nimi problem-zglos sie do najblizszego oddzialu
                    Instytutu.

                    kotwicz
                    • alex.4 Re: 16 lat temu 22.04.05, 19:09
                      1 Wolność polega na pozwoleniu prowadzenia obrad przez sooby które neleża do
                      innej opcji politycznej. Liczby SB znajdziesz w większości prac - w przypadku
                      gdy dane są znane publicznie i nie są kontrowersyjne to historyk nie zamieszcza
                      przypisów, gdyż jest to niepotzrebne. Dane o których piszę znajdziesz chociażby
                      w pracach Dudka o początkach trzeciej rzeczpospolitej. Nie mam teraz pod reka
                      pracy więc podać strony ci nie mogę. A;le jeśli poszukasz to je znajdziesz:)
                      amatorze:) Nie uwzględniasz prostej i oczywistej rzeczy. 40% wszystkich esbeków
                      nie stawała to weryfikacji. Około 10 tys. osób najczęściej z najbardziej
                      skompromitowanych departamentó nie podchodziła do weryfikacji. Naparwdę tefgo
                      nie wiedziałeś????????????????????????
                      2 Pobóg _ Malinowski nie jest przykłądem dobrego autora jego praca jest
                      propagandą propiłsudczuykowską. Tak się historii nie uprawia. A na Strzemborza
                      nie powołuj sie tam gdzie Strzemborz nie pisał. Wkładasz w jego usta w tym
                      momencie swoje włąsne poglądy polityczne.
                      3 Co do kresów to oczywiście zniekształcach wypowiedzi. Ale to do tego sie
                      przywyczaiłem. Nie ejst to dla mnie żadna nowina
                      4 O rządach Mazowieckiego nie masz wiele do powiedzenia. Zresztą rzeczywiście
                      mazowiecki traktował komunistów jako silniejszych przeciwników politycznych. z
                      stąd próba utrzymania jednosci ruchu solidarnościowego, która musiała zakończyc
                      się wtedy klęską. To osoby które rozbijaly ruch solidarnoścuiowy bo zlekcewazyły
                      komunistów okazały się mało przewidujace:) Cztery lata po wyborach czerwcowych
                      komuniści dzięki błędom prawicy wrócili do władzy. Tymczasem rząd mazowieckiego
                      zamiast wziąść się za teczki dokonywał zmian, które doprowadziły że nie było już
                      odwrotu od demokracji. Wprowadzenie samorządu gospodarczego, wprowadzenie reform
                      gospodarczych, polityka zagraniczna spowodowały ze Polska jest demokratyczna. To
                      te zmiany były istotniejsze niz lustracja. Mazowiecki stworzył w Polsce podstawy
                      pod demokracje. Samorząd i gospodarka to dwa najważniejsze filary demokracji.
                      Błędem było uznanie zbytniej siły komunistów. Ale z drugiej strony okazało się,
                      że wykorzystali oni brak chęci porozumienia się wśród elit solidarnościowych,
                      aby przetrwać i zdobyć włądzę dzieki zaślepieniu i nieudolności takich ludzi jak
                      Kaczyńscy czy macierewicz, Olszewski czy janowski. Prawica była przekonana że
                      komuniści się juz nie podniosą i rozpoczeła wojne z centrum. Efekt komuniści
                      doskonale przetrwali. To zasługa Olszewskiego. macierewicza i podobnym im którzy
                      zlekceważyli SLD i nie byli w stanie porozumieć się.
                      • Gość: kotwicz Re: 16 lat temu IP: 198.51.251.* 22.04.05, 20:26
                        Alex;
                        "...Nie uwzględniasz prostej i oczywistej rzeczy. 40% wszystkich esbeków
                        nie stawała to weryfikacji. Około 10 tys. osób najczęściej z najbardziej
                        skompromitowanych departamentó nie podchodziła do weryfikacji. Naparwdę tefgo
                        nie wiedziałeś????????????????????????..."-ty podawales wszystkich SBkow, a ja
                        od poczatku mowilem o liczbie ktora poddala sie weryfikacji.
                        Dlatego ta rozbieznosc "zawodowcu" tracocy amatorszczyzna.

                        kotwicz
                        • alex.4 Re: 16 lat temu 22.04.05, 20:30
                          mówienie tylko o SB którzy poddali się weryfikacji jest wprowadzaniem ludzi w
                          błąd. I dobrze o tym wiesz. Znaczna część esbeków nie próbowała nawet stawać do
                          weryfikacji, wiedząc że nie zostanie zweryfikowana pozytywnie. Dlatego 60%
                          esbeków straciło pracę.
                          To co próbowałeś zrobić to demagogia i tworzenie fałśzywego obrazu.
                          Dezinformacja. Czysty bolszewizm
                        • Gość: jj Re: 16 lat temu IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 22.04.05, 20:45
                          Kotwicz - w tym akurat moim zadaniem alex ma racje. Pradoksalnie przywołam na
                          pomoc film. "Psy" Pasikowskiego trudno uznać za historyczny dokument ale były
                          obrazem klimatów tamtych czasów. Tacy esbecy, którzy nie podeszli do
                          weryfikacji tam występują. Czy scenarzysta takich osobników wymyślilł?
                          • alex.4 Re: 16 lat temu 22.04.05, 20:48
                            kotwicz sieje dezinformacje. Przecież z jego punktu widzenia ładniej wygląda, że
                            2/3 esbeków przeszło weryfikacje niż stwierdzenie że przeszło ją 2/5. To co
                            zrobił kotwicz to intelektualne oszustwo
                            • Gość: kotwicz Re: 16 lat temu IP: 198.51.251.* 22.04.05, 21:02
                              Alex;
                              Bredzisz, przedstaw w ktorym momencie twierdzilem, ze chodzilo mi o ogol
                              funkcjonariuszy SB?
                              Jesli kogos o cos pomawiasz, to lepiej to udowodnij-cytat bylby najlepszy,
                              szczegolnie z mojej wypowiedzi.

                              kotwicz
                          • Gość: kotwicz Re: 16 lat temu IP: 198.51.251.* 22.04.05, 21:00
                            W gruncie rzeczy to nie wiem gdzie lezy problem?
                            Alex podaje cala liczbe funkcjonariuszy, a potem liczbe zweryfikowanych
                            pozytywnie i tym samym daje obraz jak wielka czesc z nich nie przeszla
                            weryfikacji.
                            Ja przedstawilem liczbe ktora przeszla weryfikacje-tych pozytywnie i negatywnie.
                            Jaka wiec racje ma Alex?
                            Przeciez nigdy nie stwierdzilem, ze liczby przeze mnie przedstawione dotycza
                            ogolu, a wylacznie ktorzy przez filter mieli przejsc (badz nie).

                            kotwicz
                            • alex.4 Re: 16 lat temu 22.04.05, 21:02
                              kotwiczu nie widzisz problemu? I w tym problem. Chcesz sprawić wrażenie, że 2/3
                              esbeków dalej pracowała w UOP. Co jest nieprawdą.
                              • Gość: kotwicz Re: 16 lat temu IP: 198.51.251.* 22.04.05, 21:04
                                Nie zarzucaj mojej osobie tego czego sam sie dopusciles.
                                Ja mowilem wylacznie o tych, ktorzy poddali sie weryfikacji, to ty probowales
                                przestawic obraz calkowicie odmienny.

                                kotwicz
                                • alex.4 Re: 16 lat temu 23.04.05, 12:36
                                  próbowałeś zfałszować obraz. Twierdzenie ze za ządu Mazowieckiego zweryfikowano
                                  pozytywnie 2/3 esbeków jest nieprawdziwe, bo nie uwzględniłeś esbeków którzy nie
                                  poddali się weryfikacji - a tych było 40% wszystkich pracownikó SB. To jaskrawe
                                  naduzycie. I tyle. Nic tego nie ukryje
    • Gość: morawiec Re: 16 lat temu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.05, 09:54
      tidi, nie pękaj.
    • alex.4 Re: 16 lat temu 22.04.05, 20:38
      A tak na marginesie. Jeśli okrągły stól byłby zmazą na honorze to całe spektrum
      polityczne Polski jest róno upaprane. Przecież w czasach gdy Wałęsa był przy
      okrągłym stole jego zaufanymi ludźmi byli bracia Kaczyńscy. Ludzie którzy tworzą
      LPR byli po stronie władzy. Również ludzie z PO jako dawna Solidarność związani
      byli z ukłądem okrągłostołowym.
      Poza okragłym stołem był tylko Lepper, któy ma związki z dziwnymi sowieckimi
      organizacjami, Więc sie nie liczy.
      Jedyna aprtia która nie mialka nic wpsólnego z okrągłym stołęm są chyba tylko
      Zielonii 2004:):):):)
      • Gość: jj Re: 16 lat temu IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 22.04.05, 20:59
        Pewnie jeszcze parę egzotycznych ugrupowań by się znalazło. Ale tu zgoda.
        Niezależnie od oceny skutków okragłego stołu (przyznaje dla Polski fatalnych ,
        choc z pewnościa z innymi akcentami niz piecyk, kotwicz itp) w zbiorowym szale
        nadziei (dla jednych jak umowna grupa wałęsy była to juz brama wolności i
        maksimum aspiracji dla innych tylko dziura w płocie wolności) to szacuję 95 %
        opozycji to porozumienie popierało. A politycy ich sa we wszystkich partiach.
        • alex.4 Re: 16 lat temu 22.04.05, 21:03
          Dlaczego fatalnych?
          • kamilar Re: 16 lat temu 22.04.05, 21:05
            Niektórzy po prostu woleliby dla Polski scenariusz Rumuński:)
            • alex.4 Re: 16 lat temu 22.04.05, 21:10
              scenariusz rumuński w prostej linii doprowadził do przejęcia rządów przez
              postkomunistów:)
              • kamilar Re: 16 lat temu 22.04.05, 21:13
                Czyli i tak źle i tak niedobrze:( Wobec tego pamiętając realia epoki jakie inne
                wyjście kocziss i jj by zaproponowali???
          • Gość: jj Re: 16 lat temu IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 22.04.05, 21:18
            Fatalnych dlatego, że Ci którzy o tę - przepraszam za wielkie słowa - Polskę
            ich nadziei walczyli maja poczucie życiowej porażki. Różnie to w sondazach
            wygląda ale jak by nie liczyc jest tych Polaków niestety olbrzymia większość.
            Dla jasności akurat ja nie mówię, że stało się to przed ani w czasie okragłego
            stołu ale od programu Balcerowicza i takich eksponowanych na siłę "guru" jak
            Sachs i Soros niestety tak.
            • kamilar Re: 16 lat temu 22.04.05, 21:21
              Życiowa porażka wynika z czego innego. Podjęliby inną też byliby rozczarowani.
              Wszystko jest winą zbyt rozbudzonych nadziei, zbudujemy szybko kapitalizm,
              będzie dobrobyt, kraina mlekiem i miodem płynąca. Zimny prysznic, szok i
              rozczarowanie ot i przyczyny poczucia porażki.
            • alex.4 Re: 16 lat temu 22.04.05, 21:25
              Progranm Balcerowicza byl zbawienny dla Polski. dzuięki niemu polska gospodarka
              jest gospodarką nowoczesn, Poslka się rozwija i ma zdecydowanie wiekszy produkt
              krajowy brutto na meiszkańća niż w 1989 r (a przecież wtedy produkcja była w
              jakimś stopniu sztuczna i śrubowala statystyki).
              Polska jest rozwijającym się dobrze krajem europejskim. Powinno sie jeszcze
              liberalizować gospodarke, aby przyśpiweszyć wzrost gospodarczy.
              Ludzie widzą sytuacje ekonomiczna często inaczej. Sle wynika to z dwóch powodów.
              Po pierwsze sądzili, ża zachód wygląda jak w serialach i oczekiwali cudu. Nie
              takiego jak sie zdarzył tylko większego który był niemozliwy
              Po drugie ludzie boli rozwartwienie społęczeństwa. ale znowu przy wzroście
              gospodarczym musiało sie ono ujawnić.
              Plan Balcerowicza był najlepszą rzeczą jaka Polskę mogł spotkać
              • kamilar Re: 16 lat temu 22.04.05, 21:27
                Czesi i Słowacy wybrali trzecią drogę i w dłuższej perspektywie czasu lepiej na
                tym wyszli:(
                • alex.4 Re: 16 lat temu 22.04.05, 21:41
                  Czesi byli zawsze od nas bogatsi. Poslka była krajem zrujnowanych. Czechy nie
                  tak. A słowacja jest duzo liberalniejsza jak Polska, dlatego ściąga do siebie
                  inwestycje. Trzeba u nas obniżać podatki...
                  • kamilar Re: 16 lat temu 23.04.05, 13:39
                    Czesi byli od nas bogatsi po 1945, bo nie mieli takich zniszczeń, ale już w 1989
                    nie odstawali od nas w atki sposób:)
                    • alex.4 Re: 16 lat temu 23.04.05, 15:19
                      Czesi byli od nas znacznie bogatsi w 1939 r. - byli jednym z najbogatszych
                      pańśtw Europy, podczas gdy my bylismy jednym z najbiedniejszych
                      • kamilar Re: 16 lat temu 23.04.05, 16:37
                        Byli i co z tego, w XIX wieku też byli najbogatsi, nawet w latach 20-tych
                        udzielali Austrii pożyczki, to nie zmienia faktu, że gospodarka komunistyczna u
                        nich również poczyniła spustoszenia
              • Gość: jj Re: 16 lat temu IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 22.04.05, 22:01
                Alex przestań ty czytać wszystko ale zrób se przerwę na myslenie. Dochód
                narodowy rosnie?. Ale kto z tego korzysta? . Bodaj trzy województwa sa jego
                beneficjentami. Juz i tak największe w Europie dysproporcje dochodowe stale
                się powiekszaja. Wraz ze wzrostem dochodu narodowego maleją dochody wiekszości
                Polaków. Kilka dni temu na www. tylkopolityka.pl był prezentowany dla mnie
                przerażajacy raportna ten temat.
                Po okragłym stole - moim zdaniem - popełniony - został kardynalny błąd. Naiwnym
                ekonomistom - bo nie posądzam ich akurat o cynizm, takim jak Balcertowicz -
                globalne siły podrzuciły naiwny mit rynku. W sytuacji iedy na świecie tworzyły
                się koncerny (polecam Chomskego) u nas tworzono mit że małe jest piękne. Kiedy
                inni starali sie regulować rynek poprzez interwencje państawa (a Amerykanie to
                niby nie?) u nas promowano idealizm rynkowy.
                Sta amy to co mamy:
                słabe państwo i pasywne (na szczęście jeszcze) społeczeństwo.
                A co powinno sie wtedy było zrobić.
                Zastosować strategię Stwórcy, kiedy tworzył świat. Co Pan Bóg robił?. Po każdym
                dniu tworzenia przemyslał i powiadał - To jest dobre. U nas Balcerowicz
                postanowił zrobić to za jednym zamachem. Przepraszam za uproszczanie ale ta
                anegdota dobrze oddaje bezmyslnośc planu polskiej transformacji. Inni zrobili
                to zdecydowania mądrzej. Lepiej rozumieli że globalne siły nie kochaja nas za
                Solidarnośc i Papieża ale chcą w Polsce zrobić zwyczajnie INTERES. No i
                zrobili.
                Sorry - ale ja jestem narodowy socjalista - jakby to dwuznacznie nie
                zabrzmiało.
                • Gość: jj Re: 16 lat temu IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 23.04.05, 08:09
                  Poprawka:
                  W sytuacji iedy na świecie tworzyły
                  >
                  > się koncerny
                  Oczywiście chodzi o korporacje finansowe (niestety w pospiechu wyłazi
                  kindersztuba ekonomii socjalizmu sprzed 30 lat).
                  • alex.4 Re: 16 lat temu 23.04.05, 10:22
                    Nie ma odwrotu od rynku. Socjalistyczne mzonki o zbudowaniu tzreciej drogi
                    wszędzie się rozsypują. Prawda ta jest dosyć oczywista. A wolny rynek
                    zawdzięczanmy panowi Balcerowicza. Rzowartwienie się pogłębia, ale to baturalny
                    skutek wzbogacenia się społeczeństwa. teraz tzreba tylko przestac przeciwdziałać
                    rozwojowi klasy średniej 0 czyli powdyższać podatki tej grupie aby fundować
                    nieefektywna i drogą pomoc społeczna. Polska demokracja zalezy od wzrastania w
                    siłe klasy średniej: dawnej inteligencji, drobnych przedsiębiorców, ludzi
                    wolnych zawodów.
                    • Gość: jj Re: 16 lat temu IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 23.04.05, 10:41
                      ok. ale ale ja wole pozostać przy swoich wartosciach. A co gospodarki rynkowej
                      to jej juz nie ma, co widac gołym okiem. Globalne korporacje zniszczyły
                      gospodarke rynkowa ale i kupiły życie polityczne. Tylko maturzystom opowiadać
                      mozna bajki o rynku jako idealnym panaceum.
                      • alex.4 Re: 16 lat temu 23.04.05, 12:34
                        tam gdzie nie ma wolności rynku a wolnośc gospodarcza jest ograniczana
                        gospodarka rozwija się gorzej. Europa jest biedniejsza od USA bo jest zbyt
                        socjalna.
                • wdv Re: 16 lat temu 23.04.05, 13:14
                  Nie mogę się zgodzić, że dysproporcje dochodowe w Polsce są bardzo duże. Proszę
                  porównać wskaźnik Gini. Polska ma mniejsze dysproporcje dochodów niż Hiszpania ,
                  Zjednoczone Królestwo, Szwajcaria, i wiele innych rozwiniętych państw.
                  • alex.4 Re: 16 lat temu 23.04.05, 15:15
                    U nas dysproporcje bedą rosly wraz ze wzrostem zamozności społeczeństwa.
                    Przecież takie pensje dla dyrektorów jakie są w USA u nas sie nie śnią prezesom:)
                  • kamilar Re: 16 lat temu 23.04.05, 16:42
                    Niestety dysproporcje są konieczne w wolnym rynku, jeżeli każdy miałby po równo
                    to każdy miałby gó... W kapitaliźmie ktoś musi mieć kapitał, niezbędny do
                    inwestycji i zatrudniania tych którzy kapitału nie mają. Polskim problemem było
                    to, że w 1989 prawie nikt go nie miał i już mieć nie będzie:(
              • Gość: Z.P. Re: 16 lat temu IP: *.elpos.net / *.elpos.net 22.04.05, 22:24
                Alex4 napisał:
                Plan Balcerowicza był najlepszą rzeczą jaka Polskę mogł spotkać
                _____________
                My Polacy patrzymy na to trochę inaczej.
                • alex.4 Re: 16 lat temu 23.04.05, 12:35
                  Polacy pozytywnie oceniaja zmiany gospodarcze....:)
                  • kamilar Re: 16 lat temu 23.04.05, 13:43
                    Nie oceniają ich pozytywnie. Odmiennym zagadnieniem jest to, jakimi kryteriami
                    kierują się przy ocenie, co ma wpływ na ich opinię?
                    • alex.4 Re: 16 lat temu 23.04.05, 15:16
                      bardzo duża kategoria osób ocenia pozytywnie zmiany. Większośc społevczeństwa
                      ocenia pozytywnie zmiany choć boją się konsekwencji ich: ujawnienia się
                      bezrobocia czy rosnących dysproporcji. Ale same zmiany są oceniane pozytywnie:)
                  • Gość: McBride Re: 16 lat temu IP: 212.122.214.* 23.04.05, 15:42
                    alex.4 napisał:

                    > Polacy pozytywnie oceniaja zmiany gospodarcze....:)

                    buhahahahaaahahhahahahahahaha chyba tak ci sie wydaje zza okien lanci rządowej
                    gdy cię nią Hausner obwozi...hahaahhaha

                    dlatego UW przegrywa wybory, bo nie ma pojęcia co myśla Polacy,czego
                    pragną...mozę dlatego, ze ta partia nie ma z polskością nic wspólnego...(ale to
                    inny temat)
                    w każdym razie grupka aktywistów z UW sie uwłaszczyła, stołki pozajmowła i
                    śmieje sie Polakom w twarz wmawiajac ze jest super, jest super!
                    -bezrobocie to mit
                    -za najnioższą krajową mozna swobodnie przeyz cdo pierwszego i jeszcze
                    odłozyć...
                    -w Polsce nie ma mafii
                    -korupcja jest sporadycnza a tylko radyklaowie z prawicy drą sie na jej temat i
                    ludzie zaczęli w to wierzyć....
                    - jest tak super że ludzie bardziej wierzą komuchom niż tym co walczyli o wolną
                    Polskę ("dziekujemy" wam wąska frakcjo lewicowa z "Solidarnosci" za
                    skompromitowanie idei polskiego i narodowego ruchu jakim była włąśnie
                    Solidarność)


                    a zreszta...po co gadać...prezio i Adaś M. mówią ze jest super wieć jest super!
                    • alex.4 Re: 16 lat temu 23.04.05, 16:12
                      Korupcja była zawsze, bezrobocie istnieje to smutna prawda.
                      Czyżbyś jednak mcbride należał do komunistów którym nie podoba sie gospodarka
                      rynkowa????
                      • Gość: McBride Re: 16 lat temu IP: 212.122.214.* 23.04.05, 16:17
                        ja sie przed tobą lewaku nie bedę tłumaczył bo i tak nie zrozumiesz co to jest
                        wolny rynek bo masz za sobą pranie mózgu w UW i wolny rynek postrzgasz tylko
                        kategorami partyjnymi, soceuropejskimi,

                        jak można bić pokłony przed socjalizmem europejskim i biurkoracją której trocki
                        by sie nie pwostydził a jenodcześnie nawoływać do wolnego rynku??? zakłąmanie,
                        tak jak całą ta twoja formacja socjalistyczno-liberlana...

                        albo zimny albo gorący, albo za socjalizmem albo za wolnym rynkiem
                        a elementy wolnego rynku w eurosocjkalizmie to jedna wielka sciema która
                        prowadzi do regulowania rynku przez taklich lewaków jak szirak (który udaje
                        centrowca) czy frau hibner...
                        dziękuje, nie skorzystam
                        • kamilar Re: 16 lat temu 23.04.05, 16:39
                          Chirak zaczynał jako gaulista, oni nie byli lewakami:)
                          • Gość: McBride Re: 16 lat temu IP: 212.122.214.* 23.04.05, 16:55
                            kamilar napisał:

                            > Chirak zaczynał jako gaulista, oni nie byli lewakami:)

                            adolf hitler zaczynał jako lewicowy malarz a skonczył jako lewicowy zbrodniarz
                            szymborska zaczynała jako stalinistka a skończyla jako noblistka:)
                            jaruzelski zaczynał jako skromny żołnierz frontowy a skończył jako ten któy
                            poporawdził czołgi na swój naród


                            a degol? hmmm....zapewne wybitna postać...pewnie mało komu udałoby się
                            przekonać świat, że Francuzi to bohaterowie wojenni i mieli decydujacy wpływ na
                            obalenie faszyzmu, dzieki niemu francuzi okazli sie zwycięzcami...

                            sprytny PR zastosował....



                            • alex.4 Re: 16 lat temu 23.04.05, 17:05
                              J. Giertych zaczynał jako narodowiec a skończył jako piewca Jaruzelskiego i
                              stanu wojennego, M. Giertych zaczynał jako źróło informacji SB a potem był
                              wspólpracownikiem Jaruzelskiego a skończył jako podobno antyykomunista gdy dawno
                              komunizm się skończył...
                            • alex.4 Re: 16 lat temu 23.04.05, 17:07
                              Francuzi są etetystami w ich gospodarce jest zbyt duża rola pańśtwa.
                              Ale wracając do balcerowicza. To wtedy zaczeto prywatyzować gospodarkę i tworzyć
                              gispodarkę rynkową.
                              • kamilar Re: 16 lat temu 23.04.05, 17:16
                                Do tej prywatyzacji można mieć zastrzeżenia, niestey patologii z jaki mieliśmy
                                wówczas (i później) doczynienia nie dało się uniknąć:(
                                • alex.4 Re: 16 lat temu 23.04.05, 17:26
                                  najwięcej patologii jest tam gdzie są państwowa własność. Gdzie skarb pańśtwa
                                  jest włąścicielem lub współwłaścicielem
    • alex.4 Re: 16 lat temu 23.04.05, 17:13
      jak widać nasi pseudoprawicowcom takim jak (mcbride) nie podoba się wprowadzenie
      w Polsce kapitalizmu... czyżby wolał socjalizm????:):):)
      • kamilar Re: 16 lat temu 23.04.05, 19:31
        Socjalizm w swoich założeniach jest naprawde śiwetnym ustrojem, tylko ludzie do
        niego nie dorośli. Nie mam tutaj na myśli marksizmu, leninizmu, trockizmu:0
        • alex.4 Re: 16 lat temu 23.04.05, 22:26
          socjalizm nie jest świetnym ustrojem gdyż jest sprzeczny z ludzka naturą -
          ludzie stworzeni (dzieki swoim genom) są do rywalizacji:)
          • kamilar Re: 16 lat temu 23.04.05, 22:28
            Właśnie to jest problemem, mentalność, nie ma to jak rywalizacja o samicę,
            poprzez zagwarantowanie se statutu w stadzie:)))
            • alex.4 Re: 16 lat temu 24.04.05, 08:46
              ale to jest własnie natura, której się nie da przeskoczyć
      • Gość: McBride przeczytaj sobie eurosocjalisto alex jeszczoj raz IP: 212.122.214.* 24.04.05, 01:33
        nikt w twoje brednie nie wierzy, zwłąszcza zę opierasz się na kłamstwie i
        obelgach.....(pamietasz człecze - który postrzegasz co prawda katolicyzm jako
        gó.. a swych bliźnich nazwyasz świniami - czymze jest kłamstwo? co to jest
        pycha?)


        Re: 16 lat temu IP: *.122.214.*
        Gość: McBride 23.04.2005 16:17 + odpowiedz


        ja sie przed tobą lewaku nie bedę tłumaczył bo i tak nie zrozumiesz co to jest
        wolny rynek bo masz za sobą pranie mózgu w UW i wolny rynek postrzgasz tylko
        kategorami partyjnymi, soceuropejskimi,

        jak można bić pokłony przed socjalizmem europejskim i biurkoracją której trocki
        by sie nie pwostydził a jenodcześnie nawoływać do wolnego rynku??? zakłąmanie,
        tak jak całą ta twoja formacja socjalistyczno-liberlana...

        albo zimny albo gorący, albo za socjalizmem albo za wolnym rynkiem
        a elementy wolnego rynku w eurosocjkalizmie to jedna wielka sciema która
        prowadzi do regulowania rynku przez taklich lewaków jak szirak (który udaje
        centrowca) czy frau hibner...
        dziękuje, nie skorzystam
        • alex.4 Re: 24.04.05, 08:47
          mcbride to ty kontestujesz wprowadzenie w Polsce kapitalizmu...:)
          • Gość: jj Re: IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 24.04.05, 09:32
            W manifeście Międzynarodowego Stowarzyszenia Liberałów z 1981 r. stwierdzono,
            że ideałów liberalizmu, czyli wolności osobistej i tolerancji powszechnej, nie
            da się osiągnąć w społeczeństwie, w którym istnieją wielkie obszary bezrobocia
            i nędzy, w którym nie ma troski o ochronę zdrowia, dostęp do wiedzy, kultury
            itp.
            I kilka cytatów do przemyslenia zwolennikom banalnych recept (w tym noblisty z
            ekonomii)
            Od 1989 r. polski PKB zwiększył się o 27 %, dochody ludności ogółem o 36 %,
            dlaczego więc płace realne zmalały o 5 %, a dochody rolników spadły aż o 60 %?
            Takie retoryczne pytanie postawił prof. Mieczysław Kabaj, akcentując, iż
            wskutek transformacji 4 mln Polaków nie ma zapewnionego minimum egzystencji.
            Powołując się na dane GUS mówca stwierdził, że od 1990 r. do 2001 r. udział 10
            proc. najgorzej sytuowanych Polaków w ogólnych dochodach ludności zmalał z 4 do
            2 proc. Zarazem grupa 10 proc. najbogatszych zwiększyła swój udział w dochodach
            z 21 do 26 proc. Dysproporcje między obu grupami, 12 lat temu pięciokrotne,
            dzisiaj wzrosły trzynastokrotnie.

            Joseph Stiglitz, Vincent Jauvert © Le Nouvel Observateur, 18.07.2002:
            Kapitalizm musi  przejść radykalną kurację higieniczną, jeśli nie chce utonąć w
            brudach – uważa noblista Joseph Stiglitz
            Encron, WorldCom Andersen… dlaczego w amerykańskim kapitalizmie coś się zacięło?
            Joseph Stiglitz: Bo jest on podminowany przez różne konszachty, układy,
            interesy i brak przejrzystości. Stał się kapitalizmem kolesiów i wspólników.
            Fanatycy liberalizmu wierzą w teorię „niewidzialnej ręki”, według której rynek
            sam się reguluje. Ale jak widać, ta samoregulacja jest mitem. Świat gospodarki
            jest za mało przejrzysty i zbyt złożony. Po to, by kapitalizm był skuteczny
            i „czysty”, państwo musi narzucić pewne reguły i pilnować ich przestrzegania.
            (…)  W wielu byłych krajach komunistycznych kiepska prywatyzacja doprowadziła
            do koncentracji władzy w rękach małej grupy wpływowych cwaniaków. To główny
            problem młodych demokracji.
            Joseph Stiglitz. W istocie, w wielu byłych krajach komunistycznych, gdzie
            prywatyzację przeprowadzono byle jak, taka koncentracja władzy audiowizualnej w
            rękach nielicznej grupy jest moim zdaniem, najpoważniejszym problemem, z jakim
            te młode demokracje muszą się zmierzyć. Międzynarodowy Fundusz Walutowy jest po
            części odpowiedzialny za tę skandaliczną sytuację. To właśnie on narzucił
            słynną „kurację wstrząsową” dawnemu blokowi wschodniemu, co doprowadziło do
            niepomiernego wzbogacenia się niektórych ze szkodą dla przytłaczającej
            większości.

            Joseph Stiglitz – laureat Nagrody Nobla z ekonomii za rok 2001 . Wykłada na
            Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku, były doradca prezydenta Clintona i główny
            ekonomista Banku Światowego.

            Jacek Kuroń w „Przekroju” o sobie i władzy:
            „Przedtem byłem po prostu gó..arzem, zaś po roku 1989 powinienem być
            odpowiedzialnym ministrem, a zachowywałem się jak zakompleksiony ekonomista,
            który małpuje liberalny kapitalizm. 
            To jest, oczywiście, moja wina i mój rachunek. Władzy nie wolno nie umieć, a ja
            nie umiałem.
            I jak dziś władza mówi, że ludzie są winni, to doskonale wiadomo, że winna jest
            władza”.
            • Gość: jj Re: IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 24.04.05, 09:47
              I jeszcze polecam przeczytać i przemysleć wywiad z Chomskym
              polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1173219&MP=5
              • alex.4 Re: 24.04.05, 11:23
                Panie jj nie wiem czy oglądał pan Inwazję barbarzyńców. To taki rozrachunek
                klerków ze złudzeń jakie niosły różne intelektualne izmy w XX wieku. Zadne z
                nich się nie sprawdziły, przegrały z rzeczywistością.
                Bardzo łatwo zauważyć, że istnieje róznica pomiędzy rozwojem USA a Europy. USA
                rozwijają się znacznie szybciej niż gospodarki europejskie. To rezultat
                wiekszego liberalizmu, mniejszych kosztów pracy niż w zbyt etetystycznych
                gospodarkach europejskich, które stoją w miejscu.
                U nas największe nieprawidłowości odbywają się tam gdzie jest gospodarka
                uspołeczniona. Problemem nie są sprywatyzować działy gospodarki, ale te które
                znajdują się w rekach państwa. Wystarczy zobaczyć ile kosztuje budżet górnictwo
                (teraz na krótko dzieki wzrostowi cen stało się one bardziej opłacalne, ale po
                pierwsze to krótktrwały wzrost spowodowany boomem inwestycyjnym w Chinach,
                który skończy się po zakończeniu przygotowań do olimpiady, po drugie dzięki
                rządowi Buzka odchudzono górnictwo dzieki czemu mogło ono wyjść na plus),
                koleje. Pataologia jest tam gdzie skarb państwa obsadza niekompetentnymi
                politykami rady nadzorcze. Tak było za rządów tak AWS jak SLD.
                Alterglobaliści (Chomsky do nich się zalicza) mają w jednym rację. Dzięki
                globalizacji ucierpiała klasa średnia w rozwinietych gosapodarkach. Ulega ona
                osłabieniu. To rzeczywiście na dłuższą metę moiże być zagrożeniem potencjalnym
                dla demokracji. Twierdzenie jednak że przedsiebiorstwa państwowe rozwijaja sie
                lepiej niż państwowe są absurdem.
                • Gość: jj Re: Odlot do USA i globalizmu IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 24.04.05, 15:23
                  No to wolę pozostać "barbarzyńcą". Na szczęście mamy XXI wiek, może zatem
                  niektóre "izmy" trzeba bedzie odkurzyć
                  Zaś z tą wzorcową przewagą USA to zdaniem wielu intelektualistów przesada. Są
                  tacy, którzy wręcz twierdzą, że USA „zainfekowane” są groźbą kryzysu jesli nie
                  katastrofy.
                  W internecie znalazłem bardzo syntetyczny esej na ten temat autorstwa studenta
                  IV roku socjologii UJ Dariusza Brzezińskiego, którego nie znam, ale napisał go
                  ciekawie.
                  Z konieczności przywołuję z niego jedynie niektóre tezy i kilka autorytetów.

                  ....Zdaniem Huningtona może się spełnić przepowiednia Oswalda Spenglera o
                  nieuchronnym „zmierzchu Zachodu”. Huntington przyjmuje, że podstawowym
                  wskaźnikiem wejścia cywilizacji w fazę schyłku jest niewykorzystywanie nadwyżek
                  w celach innowacyjnych. Takie zjawisko obserwujemy obecnie na Zachodzie, gdzie
                  konsumpcja ma priorytet przed umacnianiem podstaw potęgi ekonomicznej i
                  militarnej. Wspólnym dla całego Zachodu problemem jest także kwestia niskiego
                  przyrostu demograficznego. Skłania to do podjęcia kroków na rzecz imigracji,
                  jednakże ani napływający do Europy muzułmanie, ani przybywający do Stanów
                  Zjednoczonych Azjaci nie są skłonni do integracji. ....
                  ....Kwestii zmniejszającego się znaczenia Stanów Zjednoczonych swą ostatnią
                  książkę (Schyłek imperium...) poświęcił francuski historyk Emanuel Todd. W
                  odróżnieniu od Huntingtona nie uważa on, iż konsekwencją tego procesu będzie
                  upadek całego Zachodu, ale - wręcz przeciwnie - wzrost znaczenia Europy. Co ma
                  jednak świadczyć o kryzysowym stanie Ameryki?
                  Todd przyrównał obecną działalność militarną Stanów Zjednoczonych do poczynań
                  Związku Radzieckiego w latach osiemdziesiątych XX wieku. Wskazał na analogię
                  między ukrytymi funkcjami pierwszej wojny afgańskiej (1979-1989) i drugiej
                  interwencji amerykańskiej w Iraku (2003). Otóż obie te operacje miały według
                  niego na celu zamaskowanie wewnętrznej słabości uczestniczących w nich
                  mocarstw. Ostatnim podrygiem upadających imperiów bywają interwencje zbrojne -
                  twierdzi francuski historyk.
                  Wśród syndromów rozkładu amerykańskiego ładu Todd wymienia na pierwszym miejscu
                  problemy natury gospodarczej. Zwraca uwagę na zależność Stanów Zjednoczonych od
                  zagranicy i wynikający z niej olbrzymi deficyt handlowy. Aby go pokrywać,
                  Amerykanie potrzebują z zewnątrz 1,5 miliarda dolarów dziennie. Według wielu
                  ekonomistów niebezpiecznym zjawiskiem jest także ogromne i stale rosnące
                  zadłużenie wewnętrzne. Pod koniec trzeciego kwartału 2003 roku wyniosło ono w
                  przeliczeniu na jednego mieszkańca około 23 tys. USD. W tym samym okresie dług
                  publiczny rządu Stanów Zjednoczonych (suma niespłaconych zobowiązań wobec
                  wierzycieli krajowych i zagranicznych) osiągnął rozmiar 6,8 biliona USD i
                  przekroczył ustawową barierę 60% produktu krajowego brutto. Sytuacja ta stała
                  się powodem inicjatywy ustawodawczej, mającej na celu podniesienie granicy
                  deficytu budżetowego do poziomu 65% PKB....
                  ....Pogląd o rozluźnieniu więzów wewnątrzcywilizacyjnych, wzrastającej sile
                  Europy i jej ciążeniu ku wschodowi podziela Charles A. Kupchan, członek Council
                  of Foreign Research.....
                  ....Gdy Amerykanie ostrzegają - pisze Kupchan - że europejski interwencjonizm
                  hamuje wzrost gospodarczy, Europejczycy patrzą ze zdumieniem na dysproporcje
                  dochodowe w USA, tamtejszy konsumeryzm i zaniedbywanie kapitału społecznego w
                  imię zysków materialnych.
                  Podłożem różnic gospodarczych są odmienności kulturowe. Zarówno Kupchan, jak i
                  Todd twierdzą, iż „ultraliberalizm ekonomiczny” nie może funkcjonować na starym
                  kontynencie ze względu na silne oddziaływanie pierwiastka egalitarystycznego i
                  tradycje zespołowego współdziałania. Wartości te znajdują swe odzwierciedlenie
                  również w europejskiej polityce zagranicznej, która pokłada wiarę w
                  instytucjach międzynarodowych jako gwarancje światowego pokoju i nie jest
                  zainteresowana budową globalnej potęgi militarnej. Amerykanie natomiast nadal
                  kierują się regułami realpolitik, uważając militarne pogróżki, przymus i wojnę
                  za podstawowe narzędzia dyplomacji....
                  ....Stanowisko Todda i Kupchana w kwestii słabnięcia potęgi Stanów
                  Zjednoczonych nie jest odosobnione, podziela je szereg badaczy oraz polityków
                  budujących zręby „nowej Europy”. Dyskurs ten nabrał jednak szczególnej mocy po
                  ukazaniu się słynnego manifestu Jacquesa Derridy i Jürgena Habermasa.
                  Filozofowie ci uznali dzień 15 lutego 2003 roku - kiedy w wielu państwach
                  europejskich zorganizowano demonstracje wymierzone przeciwko atakowi Stanów
                  Zjednoczonych na Irak bez zgody ONZ - za datę narodzin wspólnotowego sposobu
                  myślenia na starym kontynencie. W swym apelu wezwali do budowy silnej Unii
                  Europejskiej, mogącej zrównoważyć amerykański unilateralizm; wyznaczyli również
                  konieczne po temu działania.....

                  Przepraszam , że tak znacznie wykroczyłem poza zakres tego wątku, ale alex
                  zostałem przez Ciebie sprowokowany. Obiecuję jednak, że dalej - nawet
                  najbardziej prowokowany - będę starał się tego nie czynić.
                  • alex.4 Re: Odlot do USA i globalizmu 24.04.05, 16:54
                    Amerykański deficyt został ograniczony podczas prezydentury Clintona.
                    Amerykanie zyja ponad stan bo moga sobie na to pozwolić. Bardzo szybko po
                    okrojeniu budżetu militarnego USA mogą szybko mieć nadwyżkę finansową.
                    Jak na razie to gospodarczo to Europa musi gonic USA. Zadna francuska
                    sofistyka tego zmienić nie może. System gospodarczy który Francuzi chcą
                    narzucać Europie jest chory.
                • Gość: Z.P. Re: Sukces, ale propagandowy IP: *.elpos.net / *.elpos.net 24.04.05, 16:00
                  W Polsce mamy do czynienia nie z kapitalizmem, ale z dekapitalizmem. Jeżeli,jak
                  twierdzą zwolennicy sukcesu, jest tak dobrze, to dlaczego młodzi ludzie masowo
                  emigrują z kraju? Może nagły przypływ dobrobytu sprawia, że resztę życia chcą
                  poświęcić podróżom?
                  Służba zdrowia też jest świetnym wskaźnikiem kondycji państwa. Dziś już nikogo
                  nie dziwi, że pacjentowi który skarży się na poważne dolegliwości serca,
                  wyznacza się miesięczną kolejkę na badanie EKG. Okres oczekiwania na przyjęcie
                  przez niektórych lekarzy jest często dłuższy od czasu trwania choroby. Bywa
                  nawet, że nie rozpoczyna się leczenia śmiertelnie chorych z powodu wyczerpania
                  limitów na dany miesiąc, czy rok. Osiągnęliśmy dno i wmawia się nam, że to nasz
                  sukces.
                  Oczywiście nasze życie zmienia się; dzisiaj zwykli ludzie dysponują np.
                  komputerami, których kiedyś nie mieli najbogatsi. Nie jest to jednak
                  konsekwencją rozwoju kraju, ale postepu technologicznego na świecie. U nas
                  wyraźny wzrost notujemy głównie w sferze zadłużenia. Ciekawe, jakie będą tego
                  konsekwencje w najbliższych dziesięcioleciach?
                  • alex.4 Re: Sukces, ale propagandowy 24.04.05, 16:57
                    ZP wystarczy zobaczyć wysokość dochodu narodowego brutto na osobe w Posce teraz
                    i 15 lat temu. Wniosek jest dosyć oczywisty. Pokazuje on róznice w gospodarce
                    jaka zaszła wciagu 15 lat.
                    • Gość: Z.P. Re: Sukces, ale propagandowy IP: *.elpos.net / *.elpos.net 24.04.05, 19:41
                      Widzisz Alex4, Ty porównujesz wskaźniki, ja realia. Mam wrażenie, że żyjesz w
                      wirtualnym świecie.
                      • Gość: T-800 [...] IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 24.04.05, 19:48
                        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                      • alex.4 Re: Sukces, ale propagandowy 24.04.05, 19:50
                        Zp to ze tobie nie powodzi się dobrze nie znaczy że większości społeczeństwa
                        powodzi się równie źle
                        • Gość: Z.P. Re: Sukces, ale propagandowy IP: *.elpos.net / *.elpos.net 24.04.05, 23:23
                          Alex4, nie piszę o sobie. To nie ja emigruję z kraju, nie ja jestem zadłuzony
                          na setki miliardów...To o czym piszę, dotyczy niestety ogromnej części
                          społeczeństwa. Coraz mniej młodych ludzi decyduje się (lub jest w stanie)
                          pozostać i żyć w kraju. Trudno mi ocenić dalekosiężne skutki tego zjawiska, ale
                          czarno to widzę. Oby się okazało, że martwię sie na zapas.
                          • alex.4 Re: Sukces, ale propagandowy 25.04.05, 08:34
                            jakoś nie wiem aby sporo osób było zadłuzona na setki miliardów. Emigrują też
                            neiwielkie grupy Polaków. W tej chwili okazało się, że niektórzy specjaliści
                            mogą na zachodzie dostać większe pieniądzę niż u nas - ale u nas służba zdrowia
                            jest zbyt biedna aby powiększyć płace lekarzy do poziomu jaki jest w państwach
                            najbogatszych. Pana post jest z gruntu nieprawdziwy i demagogiczny
                • Gość: T-800 Re: IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 24.04.05, 16:03
                  alex.4 napisał:

                  > politykami rady nadzorcze. Tak było za rządów tak AWS jak SLD.

                  Za rządów AWS – UW.
            • wdv Re: 24.04.05, 17:57
              Sama prawda, ale:
              1. Rozpiętość dochodowa w Polsce nie wyróżnia się niczym szczególnym na tle
              rozwiniętych państw, i wcale nie musi budzić niepokoju
              2. prof. Stiglitz mówi o niektórych(!) pańtwach postkomunistycznych. W Polsce
              media są zróżnicowane, społeczeństwo wystawia rachunki kolejnym rządom w
              wyborach, władza nie jest przypisana do nikogo na stałe, czyli nie jest źle.
              • Gość: jj Re: IP: *.bsk.vectranet.pl / 195.85.229.* 24.04.05, 19:47
                Według amerykańskich liberałów duże rozpiętości płacowe sprzyjają tworzeniu
                miejsc pracy niskokwalifikowanej - więcej biednych pracowników, ale za to mniej
                bezrobotnych.
                Jednak w Szwecji czy Danii 20% najbogatszych zarabia tylko trzykrotnie więcej
                niż 20% najbiedniejszych, a kraje te zajmują drugie i trzecie miejsce w
                rankingu konkurencyjności państw nowej Unii a bezrobocie także nalezy do
                najniższych.
                A co do dysproporcji dochodowych to Polska jednak nalezy do czołówki (nie
                spieram się o to, że przewodzi - statystyka ma to do siebie, ze wskaźniki mogą
                być różnie budowane.
                Płace minimalne są na dole listy europejskej, co do tego chyba nie ma sporu.
                Zaś płace np. niektórych prezesów banków nie niższe niz ich odpowiedników w
                Europie. Co najgorsze - moim zdaniem - dysproporcje dochodowe w Polsce
                systematycznie się powiększają i to też jest chyba bezsporne.

                • alex.4 Re: 24.04.05, 19:58
                  Gdyby Szwecja przystapiła do USA byłaby najbiedniejszym ze stanów (jesli bierze
                  się pod uwagę dochód narodowy). taka jest okrutna prawda. Szwecja mimo bogactw
                  naturalnych (rudy żelaza) brau wojen dzieki socjalizmowi jest państwem które
                  jest bogate, ale nie rozwija się już szybko. Jest w okresie stagnacji.
                  My jesteśmy państwem na dorobku. Najpierw musimy wyrównać duysproporcje
                  pomiędzy nami a państwami Europy Zachodniej. Tak jak Irlandia. Niskie podatki,
                  zachety dla inwestorów zagraniznych i prywatyzacja...
                  • Gość: jj Re: IP: *.bsk.vectranet.pl / 195.85.229.* 24.04.05, 20:30
                    Ale to nie wskaźniki np. PKB decydują o poczuciu akceptacji ze strony
                    przeciętnego obywatela. Jakoś tak się składa, że we wszelkich rankingach
                    umownie mówiąc "życiowego zadowolenia" mieszkańcy Skandynawii przewodzą.
                    Przeciętny Johansson jest generalnie najbardziej zadowolony.
                    Oczywiście nie dotyczy to b. bogatego przysłowowego Carlsona, który woli inny
                    kraj, aby nie płacić u siebie wysokich podatków. Podejrzewam jdednak, że
                    zdecydowana wiekszość Kowalskich też by wolała los przecietnego Johanssona.
                    A propos jest okazja powrotu do zainicjowanego przez Ciebie wątku - uwierz
                    alex ale solidarność była nadzieja milionów Polaków nie dlatego, że ludzie
                    chcieli podatku liniowego ale bardziej dlatego, że nie podobały im sie
                    przywileje nomenklatury partyjnej. Bo Solidarność była niezwykle egalitarnym -
                    jesli nie populistycznym - ruchem o czym z uporem chce się obecnie zapomnieć
                    (dla jasności ja wcale nie wzywam do tych resentymentów, ale dla uczciwości
                    warto pamiętać).
                    I może dlatego, że wszystko potoczyło inaczej (słusznie czy nie to inna bajka)
                    tak dużo ludzi od "S" sie odwróciło.
                    Zarzut nierozliczania komuny to jedynie ratunkowy temat zastępczy.
                    • alex.4 Re: 24.04.05, 21:17
                      Ma pan racje, że Solidarność pod względem ekonomicznym była ruchem bardzo
                      egalitarnym. Większość jej była bardzo lewicowa. Trzecia droga i utopia
                      gospodarcza miała wielu zwolenników.
                      Solidarność buntowała się przeciwko przywilejom. ma pan racje.
                      Ale rzeczywistośc okazało się okrutna. Program gospodarczy jaki wtedy wyznawała
                      część Solidarności okazał się zupełnie utopijny.
                      Bo polepszyć byt klasie średniej czy niższej mozna tylko przez zmniejszenie
                      podatków. Bo jesli podatki bedą niższe to bedzie więcej miejsc pracy, a wtedy
                      osoby mniej zarabiajace bedą miały prace. I bedzię więcej tortu do podzielenia.
                      Z tym "Zarzut nierozliczania komuny to jedynie ratunkowy temat
                      zastępczy."zgadzam się w całej rozciągłości
                      • Gość: Z.P. Re: IP: *.elpos.net / *.elpos.net 24.04.05, 23:35
                        Alex4 napisał:
                        Ale rzeczywistośc okazało się okrutna. Program gospodarczy jaki wtedy wyznawała
                        część Solidarności okazał się zupełnie utopijny.
                        ______________
                        rozumiem Alex4, że według Ciebie program UW jest realistyczny.
                        • Gość: McBride Kapitalizm??? oligarchia..... IP: 212.122.214.* 24.04.05, 23:58
                          alex.4: Ma pan racje, że Solidarność pod względem ekonomicznym była ruchem
                          bardzo egalitarnym. Większość jej była bardzo lewicowa. Trzecia droga i utopia
                          gospodarcza miała wielu zwolenników.

                          ----

                          nie wiem czy większość, ale liderzy (jak Kuroń czy Michnik) byli (czy nawet są)
                          lewicowcami to szpiku kości...

                          jak więc wytłumaczysz aktywisto lewicowej UW/PD budowę kapitalizmu przez
                          lewicę.....

                          pokaz mi w Polsce kapitalizm zbudowany przez UW i SLD pod wodzą Prezia.....


                          efektem działań lewicy w budowaniu kapitalizmu jest właśnie oligarchizm, a więc
                          wąska grupa posiadczy olbrzymich fortun, zdobytych w sposób nieucziciwy w
                          oparciu o majątek skarbu państwa i układy polityczne...
                          dzięki lewicy (UW i prezio) Polacy są niechetni wobec kapitalizmu, wobec
                          wolnego rynku
                          bo polski "kapitalizm" ma twarz Kulczyka, Rywina i panów prezesów spółek
                          panstwowych....

                          wiec o czym my tu mówimy...i co gorsza to sie nie zmieni, a nawet sie mozę
                          pogorszyć ze wzgleu na eurosocjalistyczne pomysły którym będziemy musieli się
                          teraz poddawać bez wazeliny

          • Gość: McBride pokaż mi kapitalizm w Polsce!!! IP: 212.122.214.* 24.04.05, 23:51
            alex.4 napisał:

            > mcbride to ty kontestujesz wprowadzenie w Polsce kapitalizmu...:)


            masz na myśli postsocjalizm w którym zyjemy? a ufundowany na dobrym
            samopoczuciu Germeka, Balcerowicza i Prezia?

            stuknij się w główkę i wytłumacz o wszechwiedzący jak to lewicowcy (Michnik,
            Kuroń czy Kwaśniewski) budują w Polsce kapitalizm...
            stuknij sięw swoją soc-liberlana głowkę i spójrz na świat a nie na okłądkę
            GazWybu...
            • alex.4 Re: PiS i LPR to lewica 25.04.05, 08:32
              Wszelkie afery powstają na styku państwowe i biznes. tam dziqwła Dochnal,
              Jamrozy, Wieczerzak i in podobni. Jeśli się sprywatyzuje to przestanie istnieć
              ten kanał wpływania polityków na gospodarke.
              McBride pana głos pokazuje że jest pan socjalistą, skoro twierdzi pan że u nas
              nie ma kapitalizmu. I na tym polega najzabawniejsza sytuacja w najnowszej
              Polsce. Lewica i skrajna lewica atakuje siły prorynkowe twierdzac że tamte są
              lewicą. Tymczasem zaciekli krytycy UW to najczęściej jest lewica. PiS czy LPR
              mają program gosposdarczy bardzo odległy od kapitalizmu iu gospodarki
              rynkowej.
              • Gość: McBride Re: PiS i LPR to lewica IP: 212.122.214.* 25.04.05, 20:34
                alex.4 napisał:

                > Wszelkie afery powstają na styku państwowe i biznes. tam dziqwła Dochnal,
                > Jamrozy, Wieczerzak i in podobni. Jeśli się sprywatyzuje to przestanie
                istnieć
                > ten kanał wpływania polityków na gospodarke.
                > McBride pana głos pokazuje że jest pan socjalistą, skoro twierdzi pan że u
                nas
                > nie ma kapitalizmu. I na tym polega najzabawniejsza sytuacja w najnowszej
                > Polsce. Lewica i skrajna lewica atakuje siły prorynkowe twierdzac że tamte są
                > lewicą. Tymczasem zaciekli krytycy UW to najczęściej jest lewica. PiS czy LPR
                > mają program gosposdarczy bardzo odległy od kapitalizmu iu gospodarki
                > rynkowej.

                jakbyś nie czytał tylko GazWybu to byś wiedzaił ciut więcej...
                np. to, że Roman Giertych za swój autorytet uważa Malgorzatę Taczer i Ronalda
                Regana...

                UW jest prorynkowa? w którym miejscu? moze haslowo...ale patrzac na jej
                dokonania któremu imię Balcerowicz widzimy system rynku koncesjonowanego, gdzie
                interesy mogli robić i mogą robić tylko ci, któzy mają układy we
                władzy....dzieki UW nomenklatura bezproblemowo się uwlaszczyła zohydzajac
                Polakom kapitalizm ,który postrzgeany jest własnie przez mafijność

                pokaz mi kapitalizm? Rwyin i Kulczyk, idealni kapitaliści rynku wedle
                udecji..brawa!

                (p.s. do LPR jestem sceptyczny ze wzgledu na pana Wrzodaka i czy pana Hatkę,
                ale mam nadzieję, ze to nie oni będą dominowali w przyszłym Sejmie)
                • kamilar Re: PiS i LPR to lewica 25.04.05, 20:40
                  Też mi autorytety, za ich kadencji dysproporcje w podziale dochodu narodowego
                  znacznie wzrosły, głównie w Stanach. Ja nic przeciwko dysproporcjom nie mam, ale
                  niektórzy na tym forum tak;)
                  • alex.4 Re: PiS i LPR to lewica 25.04.05, 20:56
                    LPR wystarczy zobaczyć poglądy gospodarcze Giertycha - lewak który nie ma
                    pojęcia o gospodarce. W komijsi orlenowej pokazął on jak rozumie ekonomie.
                    Pokazał że uważa, że cena sprzedarzy akcji zawsze powinna być taka sama
                    niezależnie od istniejącej koniunktury... Giertych nie ma pojęcia o ekonomii,
                    Niemcy wykupia Polską ziemię.... Poslka będzie płatnikiem UE.... LPR nie ma
                    pojęcia o gospodarce a ich hasła są bardzo antykapitalistyczne....
                • alex.4 Re: PiS i LPR to lewica 26.04.05, 21:47
                  Poznacie po owcach... a R. Giertych jednoznacznie powiedział co sądzi o
                  ekonomii. znal, że po kilku latach kurs akcji powinien być taki sam... jego
                  wypowiedzi o kilkudzxiesięcio procentowym wzroście cen żywności po wejściu do
                  UE... albo o wykupie ziemi przez Niemców... jego niechęć do prywatyzacji...
                  propozycje zwiększajace wydatki budżetowe... nie rozmieszaj to socjał gorszy od
                  Millera czy Schroedera
                • alex.4 Re: PiS i LPR to lewica 26.04.05, 21:48
                  w LPR nie ma osób prorynkowo nastawionych... tp banda socjałów
    • kamilar Re: 16 lat temu 25.04.05, 00:15
      699
    • kamilar Re: 16 lat temu 25.04.05, 00:15
      700 i do lewej:)))
      • Gość: McBride 703 IP: 212.122.214.* 25.04.05, 20:29
        .
    • alex.4 Re: 16 lat temu 25.04.05, 23:14
      A teraz ta "prawicowa" LPR rozmawia o wspólnym starcie do senatu z Samoobroną i
      PSL:)
      Odzywają się wspólne komunistyczne korzenie:)
      • Gość: Z.P. Re: 16 lat temu IP: *.elpos.net / *.elpos.net 25.04.05, 23:42
        Alex4 napisał;
        ... czy uważasz, że doradzanie Jaruzelskiemu
        gdy naród walczył o wolność jest rzeczą słuszna czy naganną?
        _____________
        W okresie, kiedy powołana została Rada Konsultacyjna, trudno było mówić o
        walce narodu o wolność. Struktury Solidarności były strasznie nadwyrężone,
        ludzi ogarnęło zwątpienie. Bardziej właściwe byłoby mówienie o postawie
        wyczekującej narodu niż o walce. Nie sądzę, aby wówczas więcej niż 0,1% ludzi
        udzielała się w opozycji(myślę nawet,że było ich znacznie mniej).
      • Gość: McBride Re: 16 lat temu IP: 212.122.214.* 26.04.05, 02:47
        alex.4 napisał:

        > A teraz ta "prawicowa" LPR rozmawia o wspólnym starcie do senatu z Samoobroną
        i
        >
        > PSL:)
        > Odzywają się wspólne komunistyczne korzenie:)

        hahahhahahahaa
        przyganiał kocioł garnkowi!
        buhahhahahahahahahhahahhaa
        ale ty biedny jestes...tak nienawidzisz komunistów i ich pomagierów....
        wytłumacz jak to jest nienawidzieć własnej partii?

        bo przecież w PD nie ma i nie było żadnych komunistów!
        Germek nigdy nie był w PZPR a Hausner nie dość że nie był w PZPR to takze go
        nie było w SLD!

        czy nie mam racji?


        buhaahhaha
        • alex.4 Re: 16 lat temu 26.04.05, 08:56
          Rad Konsultacyjna była fasadą która miała pokazać, że Jaruzel cieszy się
          powszechnym poparciem. Nie miała nic wspólnego z dialogiem. To była grupa osób
          która za przywileje sprzedała się komunistom
          • Gość: McBride Re: 16 lat temu IP: 212.122.214.* 26.04.05, 12:46
            alex.4 napisał:

            > Rad Konsultacyjna była fasadą która miała pokazać, że Jaruzel cieszy się
            > powszechnym poparciem. Nie miała nic wspólnego z dialogiem. To była grupa
            osób
            > która za przywileje sprzedała się komunistom

            buhaahha
            jakie przywileje?
            np. stanowisko wicemisnitra u Kiszczaka? czy brak barier na załozenie
            ogólnpolskiego dziennika opozycyjnego? :))))

            • alex.4 Re: 16 lat temu 26.04.05, 14:16
              Ludzie którzy poszli do Rady konsultacyjnej nei zdawali sobie sprawy jak szybko
              upadnie komunizm. Z ich apanaży nic nie wyszło, bo znaleźli się na smietniku
              historii....
              • Gość: McBride do eurosocjalisty Alexa nienawiodzącego innych IP: 212.122.214.* 26.04.05, 21:04
                alex.4 napisał:

                > Ludzie którzy poszli do Rady konsultacyjnej nei zdawali sobie sprawy jak
                szybko
                >
                > upadnie komunizm. Z ich apanaży nic nie wyszło, bo znaleźli się na smietniku
                > historii

                przed chwilą wielbicielu Geremka i Kiszczaka kłąmałeśw zywe oczy ze Giertych
                miał przywielej....
                jakie??? dolary? rządowa Wołga?> a mozę obietnicę udziału w rządzie Kiszczaka
                przyszłego premiera?

                aaaa..teraz jedno klamstwo zamieniłeś na drugie....
                nie mieli przywieljów ale ich chcieli...czego chcieli? prof. Oxfordu chciał
                przywileji??? moze stanowiska w PAN? nie rozśmieszaj mnie, nie jestem wielkim
                fanem rodziny Giertychów i nie bedę sie powtarzał co o nich myślę ale będę
                bronił ich przed takimi szczekającymi z nienawiśći uwolkami jak TY którzy
                jednowymiarowo postrzegają rzeczywistość na swych z partii i tych innych, złych

                zachowujesz się tchórzliwie i obłudnie posługując się inwektywami i kląmstwami
                wobec wszystkich innych co nie są w UW, zachowujesz się obrzydliwe z jednego
                wzgledu....nie potrtafisz sie przyznać do błędu do swego squ..syństwa
                polegajacego na rzucaniu obelgami...

                nie piewrszy raz to słyszysz...wieć w sumie bez sensu to pwotarzać...ale zawsze
                mam nadzieję, że coś w końcu do Ciebie dotrze....
                chociaż jeżeli nie przeproisłeś katolków za to ze nazwałeś ich religię jedynym
                wielkim gównem...to czego ja mogę wymagać od Ciebie...czego można wymagać od
                opętanego ideologią eurosocjalisty....
                • alex.4 Re: 26.04.05, 21:12
                  Giertych i jemu podobni sądzili, że dzieki udziałowi w Radzie Konsultacyjnej
                  zaistneiją i otrzymają różne profity od władzy. przecież Bender został posłem
                  po tym jak wiernie wspierał władze...
                  Wypowiedzi Giertychów (macieja i Jędrzeja) jednoznacznie pokazują, że obaj
                  nienawidzili oni polskiej opozycji...
                  Kiedy Kiszczak miał tworzyć rząd w 1989 r. prowadził on rozmowy o wejściu do
                  rządu katolików wspólracujacych z obozem włądzy, oraz tych którzy opowiedzieli
                  się po stronie władzy jak Siła Nowicki. Tylko wałęsa zablokował im wejście do
                  rządu tworac koalicję z ZSL i SD
                  • Gość: McBride Eurosocjalizm gorszy od faszyzmu i sraczki IP: 212.122.214.* 26.04.05, 21:25
                    alex.4 napisał:

                    > Giertych i jemu podobni sądzili, że dzieki udziałowi w Radzie Konsultacyjnej
                    > zaistneiją i otrzymają różne profity od władzy. przecież Bender został posłem
                    > po tym jak wiernie wspierał władze...
                    > Wypowiedzi Giertychów (macieja i Jędrzeja) jednoznacznie pokazują, że obaj
                    > nienawidzili oni polskiej opozycji...
                    > Kiedy Kiszczak miał tworzyć rząd w 1989 r. prowadził on rozmowy o wejściu do
                    > rządu katolików wspólracujacych z obozem włądzy, oraz tych którzy
                    opowiedzieli
                    > się po stronie władzy jak Siła Nowicki. Tylko wałęsa zablokował im wejście do
                    > rządu tworac koalicję z ZSL i SD


                    Maciej Giertych nienawidził opozycji? a moze po porstu nie chciał mieć wiele
                    współnego z odłamem PZPR, z dydentami z partii Michnikiem, Kuroniem itp....
                    On jako narodowiec, jako przedstawiciel racjonalnego a przede wszystkim
                    pragamtycznego nurtu polskiej myśli politycznej był z gruntu przeciwny
                    powstaniom i anarchii, a do tego mogła doporwadzić Soldiarność, a a po drugie
                    był (i jest) ideowym przeciwnikiem wobec lewicy, także tej euroscjilistycznej
                    którą reprezentuje Michnik czy Germek
                    działalność Giertycha wpisuję się w politykę Dmowskiego, który kladł nacisk na
                    wychowanie, na porzygotowanie sie do przejęcia włądzy w wodrodzonej Polsce i
                    był - uogólnijajac rzecz jasna - przeciwny romantycznemu wojowaniu i
                    powstaniom, które tylko niszczyły substancje narodową
                    w ten nurt wpisywał się Giertych
                    paradoksalnie galicyjscy stańczycy (których wielkim krtykiem był Dmowski)
                    również niejako dali przykład jak zachować się w okupowanym kraju...

                    memu sercu bliższa jest idea powstania i machania szabelką! i oddaję jhonor tym
                    którzy w przeszłosci polegli w ten sposób za Polskę
                    ale z drugiej strony rozum mówi często co innego....że można inaczej dążyćdo
                    wolności, do wolnego i silnego narodu....

                    ale....pojęcia naród są obce tobie eurosocjalisto, poodbnie jak obce były i są
                    Michnikowi i jego grupie lewicy w Solidarności
                    oni nigdy nie myśleli kategoriami narodowymi, kategoriami wolności i
                    niepodległosci narodu, jak doskonale wiesz oni wlaczyli o lepszy socjalizm, o
                    prawa człowieka respektowane w socjalizmie A NIE O WOLNĄ POLSKĘ...stad nie
                    mieli zadnych oporów przed schalniem się z komunistami w Magdalence i
                    podzieleniem się sferą wpływów ,wrócili na łono partii która za młodu ich
                    wykarmiła
                    Amen
                    • alex.4 Re: 26.04.05, 21:30
                      J. Giertych uważał, że wydarzenia w poznańskim zcerwcu były spowodowane przez
                      aktywistów PZPR oraz agentów imperializmu amerykańskiego...
                      J. Giertych uważał, że Gomułka jest mężem oparzeniowym, bohaterem, który jest
                      godnym przywódcą Polski
                      J. Giertych uważął, że Solidarność to trockiści i jaruzelski miał arcje
                      wprowadzając stan wojenny
                      M. Giertych uważał w 1989 r. że Polska powinna zostać w układzie warszaskim i
                      RWPG czyli nadal być podporządkowana Rosji
                      M. Giertych nie maił nic przeciwko spotykaniu się z bezpieką, i przekazywaniu
                      jej informacji od swojego ojca...
                      jeśli to jest patriotyzm....
                      • Gość: McBride Eurosocjalizm gorszy od faszyzmu i sraczki IP: 212.122.214.* 26.04.05, 21:41
                        alex.4 napisał:

                        > J. Giertych uważał, że wydarzenia w poznańskim zcerwcu były spowodowane przez
                        > aktywistów PZPR oraz agentów imperializmu amerykańskiego...
                        > J. Giertych uważał, że Gomułka jest mężem oparzeniowym, bohaterem, który jest
                        > godnym przywódcą Polski
                        > J. Giertych uważął, że Solidarność to trockiści i jaruzelski miał arcje
                        > wprowadzając stan wojenny
                        > M. Giertych uważał w 1989 r. że Polska powinna zostać w układzie warszaskim i
                        > RWPG czyli nadal być podporządkowana Rosji
                        > M. Giertych nie maił nic przeciwko spotykaniu się z bezpieką, i przekazywaniu
                        > jej informacji od swojego ojca...
                        > jeśli to jest patriotyzm....


                        skoro tak na napisali w Wyborczej to tak to powtarzasz...a jak wiadomo z
                        GazWybem sie nie dyskutuję bo on ma zawsze rację a najwieszkymi patriotami byli
                        są polskojęzyczni żydzi, przyjaciele od kielicha czyli Adam M. i Jerzy U.

                        (p.s. jeśli chcesz podyskutować o myśli politycznej to:
                        1) czytaj źródła :)) hahahahha
                        2) wystrzegaj sie ideologicznego i partyjnego zaślpeienia...
                        3) obydwa punktu są niemożliwe do zrrealizowania przez Ciebie
                        • alex.4 Re: Eurosocjalizm gorszy od faszyzmu i sraczki 26.04.05, 21:50
                          juz podawałem dokładne namiary na gazety i broszury w których J. Giertych
                          zamieszczał swoje teksty. Są starszliwie kompromitujace...
                          • Gość: McBride Re: Eurosocjalizm gorszy od faszyzmu i sraczki IP: 212.122.214.* 26.04.05, 21:53
                            alex.4 napisał:

                            > juz podawałem dokładne namiary na gazety i broszury w których J. Giertych
                            > zamieszczał swoje teksty. Są starszliwie kompromitujace...

                            który numer GazWybu?> bo nie pamiętam:)
                            • alex.4 Re: Eurosocjalizm gorszy od faszyzmu i sraczki 26.04.05, 21:55
                              Nie tylko M. Giertych czy R.Giertych wypowiada się skandalicznier. Szli oni
                              drogą ścieżką wytyczoną przez nestora rodu J. Giertycha
                              W broszurce Po wypadakach poznańskich. Na alarm, Londyn 1956 i artykule
                              Powstanie., Ruch Narodowy, nr. 4, XII 1956- VI 1957, 18-19 wypowiada się on o
                              wydarzeniach z pozńąńskiego zcerwca., Wedle niego wystąpienia robotnicze były
                              sterowane przez grupę Gomułki. Wystąpienia komunistów miasł wykorzystać wywiad
                              amerykański który doprowadził do rozlewu krwii. Dla J. Giertycha wydarzenia
                              pozńąksie to wspólna robota komunistów i wywiadu Amerykańskiego.
                              Zaden komentarz nie jest potzrebny. Idiotyzm tej interpretacji poraża...
                              Za to J. Giertych był admiratorem Gomułki. W artykule "Droga kamienista, ale
                              zawsze driga", Horyzonty, 1957, z. 8, 25-39 nazywa Gomułkę "wyrazicielem
                              autentycznych dążeń opinii publicznej" W innym swoim tekście Po burzy, Ruch
                              narodowy nr. 4, XII 1965- VI 1957, 71 tak pisał on o Gomułce "człowiek talentu
                              i charakteru, odważny, wytrwały, cierpliwy, rozwqżny, spokojny, umiarkowany,
                              zręczny gracz". Jak widać tak jak M. Giertych był piewcą Jaruzelskiego tak J.
                              Giertych był piewcą Gomułki...\
                              Nalezy też przypomnieć, że J. Giertych popierał również wprowadzenie stanu
                              wojennego w pOlsce, uznając że Jaruzelski ratuje Polskę przed trockiwstowską
                              Solidarnością...
                            • alex.4 Re: Jak J. Giertych popierał Gomułkę 26.04.05, 21:59
                              Nie tylko M. Giertych czy R.Giertych wypowiada się skandalicznier. Szli oni
                              drogą ścieżką wytyczoną przez nestora rodu J. Giertycha
                              W broszurce Po wypadakach poznańskich. Na alarm, Londyn 1956 i artykule
                              Powstanie., Ruch Narodowy, nr. 4, XII 1956- VI 1957, 18-19 wypowiada się on o
                              wydarzeniach z pozńąńskiego zcerwca., Wedle niego wystąpienia robotnicze były
                              sterowane przez grupę Gomułki. Wystąpienia komunistów miasł wykorzystać wywiad
                              amerykański który doprowadził do rozlewu krwii. Dla J. Giertycha wydarzenia
                              pozńąksie to wspólna robota komunistów i wywiadu Amerykańskiego.
                              Zaden komentarz nie jest potzrebny. Idiotyzm tej interpretacji poraża...
                              Za to J. Giertych był admiratorem Gomułki. W artykule "Droga kamienista, ale
                              zawsze driga", Horyzonty, 1957, z. 8, 25-39 nazywa Gomułkę "wyrazicielem
                              autentycznych dążeń opinii publicznej" W innym swoim tekście Po burzy, Ruch
                              narodowy nr. 4, XII 1965- VI 1957, 71 tak pisał on o Gomułce "człowiek talentu
                              i charakteru, odważny, wytrwały, cierpliwy, rozwqżny, spokojny, umiarkowany,
                              zręczny gracz". Jak widać tak jak M. Giertych był piewcą Jaruzelskiego tak J.
                              Giertych był piewcą Gomułki...\
                              Nalezy też przypomnieć, że J. Giertych popierał również wprowadzenie stanu
                              wojennego w pOlsce, uznając że Jaruzelski ratuje Polskę przed trockiwstowską
                              Solidarnością...
                              • Gość: McBride Re: Jak J. Giertych popierał Gomułkę IP: 212.122.214.* 26.04.05, 22:08
                                który to numer GazWybu?
                                a możesz przypomnieć co w tym czasie robił Kuroń? co pisała Szymborska....
                                a co robili polscy narodowcy, którzy poztsali na ziemiach
                                polskich...ooo..czyżby rostrzeliwani i katowani masowo? zapałenija
                                więzienia?....za to chłopaki na obzoie dobrze się bawili u druha Jacka....

                                nie bądźaż tak prymitywny i obłudny w swych sądach...wtedy trzba było mieć
                                jaja...no chyba zę sie było synalkiem partyjnego żyda...
                            • alex.4 Re: gorszy od faszyzmu i sraczki 26.04.05, 22:00
                              Nie tylko M. Giertych czy R.Giertych wypowiada się skandalicznier. Szli oni
                              drogą ścieżką wytyczoną przez nestora rodu J. Giertycha
                              W broszurce Po wypadakach poznańskich. Na alarm, Londyn 1956 i artykule
                              Powstanie., Ruch Narodowy, nr. 4, XII 1956- VI 1957, 18-19 wypowiada się on o
                              wydarzeniach z pozńąńskiego zcerwca., Wedle niego wystąpienia robotnicze były
                              sterowane przez grupę Gomułki. Wystąpienia komunistów miasł wykorzystać wywiad
                              amerykański który doprowadził do rozlewu krwii. Dla J. Giertycha wydarzenia
                              pozńąksie to wspólna robota komunistów i wywiadu Amerykańskiego.
                              Zaden komentarz nie jest potzrebny. Idiotyzm tej interpretacji poraża...
                              Za to J. Giertych był admiratorem Gomułki. W artykule "Droga kamienista, ale
                              zawsze driga", Horyzonty, 1957, z. 8, 25-39 nazywa Gomułkę "wyrazicielem
                              autentycznych dążeń opinii publicznej" W innym swoim tekście Po burzy, Ruch
                              narodowy nr. 4, XII 1965- VI 1957, 71 tak pisał on o Gomułce "człowiek talentu
                              i charakteru, odważny, wytrwały, cierpliwy, rozwqżny, spokojny, umiarkowany,
                              zręczny gracz". Jak widać tak jak M. Giertych był piewcą Jaruzelskiego tak J.
                              Giertych był piewcą Gomułki...\
                              Nalezy też przypomnieć, że J. Giertych popierał również wprowadzenie stanu
                              wojennego w pOlsce, uznając że Jaruzelski ratuje Polskę przed trockiwstowską
                              Solidarnością...
                      • ralston Re: 27.04.05, 17:39
                        alex.4 napisał:

                        (...) Gomułka jest mężem oparzeniowym (...)

                        A ja się zastanawiam, kto to jest mąż oparzeniowy? Ordynator oddziału szpitala
                        w Siemianowicach Śląskich? Tam chyba mają najlepszych w kraju specjalistów od
                        oparzeń...
                        • alex.4 Re: 27.04.05, 20:05
                          opatrznościowy... teraz rozumiesz?:)
        • alex.4 Re: 16 lat temu 26.04.05, 09:42
          ale UW uważa że należy ludziom wybaczyć ich przeszłość jeśli teraz zachowują
          się przyzwoicie. Bo być może lepszy jest uczciwa osoba z lewicy niż taka która
          była w solidarności, ale potem także uległa korupcji. Oczywiście jeśli jej
          poglądy są zbieżne z naszymi. SLDowiec uczciwy, ale który jest socjalistą nie
          jest w naszym kregu zainteresowań:)
          Zresztą do UW przychodzą osoby nie tylko z lewicy, ale także z centrum i
          prawicy. O nie tak znanych nazwiskach, ale liczniejsi. Zresztą niedługo pewnie
          sie okaże czy pewne znane nazwiska z parwej strony nie znajdą się w naszych
          szeragach. Jest wielce parwdopodobne że tak bedzie z kandydatem UW na
          prezydenta:)
          Dla nas nie wazna jest przeszłość, ale poglady na gospodarke i uczciwość.
          Ale ja przytoczyłem tą wiadomość w innym celu. Aby pokazać jak antykomunizm
          dziś jest traktowany tylko instrumentalnie. KPR chce iść do wyborów do senatu
          razem z postkomunistyczą PSL oraz z samoobroną stworzoną przez byłych
          komunistwów. PiS w Warszawie tworzy nową koalicję złozoną z byłych SLdowców
          oraz osób które zsotały wyrzucone z PO za udział w aferach korupcyjnych.
          • Gość: McBride OŚWIADCZENIE PD z 31.06.2005 IP: 212.122.214.* 26.04.05, 12:56
            alex.4 napisał:
            "Dla nas nie wazna jest przeszłość, ale poglady na gospodarke i uczciwość."

            "Dlatego my w UW nie mamy nic przeciwko temu, ze ktoś wielbił Stalina,
            angażował się na rzecz podtrzymania ustroju PRL i jego ekonomii, nie mamy nic
            przeciwko kompromisowi i układowi w Magdalence, a tym bardziej uwazamy że Rada
            Konslutacyjna to był odpowiedzialny krok. Wybitni ekonomiści jak Hausner czy
            Belka, którzy obniżali zawsze podatki (parszywym wymysłem określonych sił
            prawicowych jest sugerowanie jakoby pan Hausner przez większość swego życia
            walczył o socjalizm w PZPR, a pan Belka wprowadził kilka lat temu podatek od
            dochodów), oni zawsze byli i są za wolnym rynkiem.
            Oczywiscie my wszyscy jesteśmy uczciwi i nikt z nas nigdy nie był w
            przestępczej partii (PZPR i SLD to normalne demokratyczne stronnictwa ,wsród
            których czasem zdarzały się nieporzemyślane kroki) i nie mozemy się wstydzić
            historii naszej lewicy, mimo błędów i wypaczeń (zdecydowanie potępiamy
            towarzysza Moczara, który nie rozumiał determinizmu dziejowego i wklądał
            antysemickie szprychy w nasz ruch lewicowy"
            - czytamy w oswiadczeniu PD z dnia 31 czerwca 2005

            • alex.4 Re: OŚWIADCZENIE LPR z 31.06.2005 26.04.05, 17:30
              Czy tak LPR skomentuje zawarcie koalicji przedwyborczej z Samoobroną i PSL do
              Senatu....
              "Społeczni katolicy skupeini wokół M. Giertycha członka rady konsultacyjnej
              przy przewodniczącym rady państwa PRL, oraz posła sejmu PRL R. Bendera
              odnawiają pakt wyborczy z reprezentami mas pracujących miast i wsi skupionych
              wokół partii tow. A. Leppera połaczonych sojuszem z masami chłopskimi które
              reprezentuje ZSl (przepraszam nazwę zmienili PSL). Niech żyje sojusz mas
              robotniczo-chłopskich i sprzymierzonych z nimi katolików którym nie obca jest
              los uciskanych mas. Razem zbudujemy socjalizm naszych marzeń."

              "L. Kaczyski po chzreścijańsku postanowił wybaczyć ludziom z tzw układa
              warszawskiego byłych członków SLD i PO, którzy zupełnie oczywiście niesłusznie
              oskarżani byli o aferę mostowę i inne pseudonadużycia i w związki z nimi
              zostali usunięci z szeregów swoich partii i zawiązać z nimi koalicji." To
              włąśnie się stało w radzie Warszawy... obecna koalicja popierajaca Kaczyńskiego
              to radni PiS oraz byli członkowie SLD i PO....

              • Gość: McBride pupek IP: 212.122.214.* 26.04.05, 20:55
                jak zwykle brak ci oryginalności lewaku z UW...
                nieudolna kopia GazWybu....
                • alex.4 Re: 26.04.05, 21:02
                  PiS zawarło nieformalną jeszcze koalicje w Radzie warszawy z klubem złożonym z
                  byłych SLdowców oraz aferzystów wyrzuconych z PO...
                • alex.4 Re: pupek 26.04.05, 21:03
                  Gość portalu: McBride napisał(a):

                  > jak zwykle brak ci oryginalności lewaku z UW...
                  > nieudolna kopia GazWybu....


                  alex: jest równie zabawne jak twoje wypociny:)
                  • Gość: McBride Re: pupek IP: 212.122.214.* 26.04.05, 21:07
                    co tam na zebraniu partyjnym dzisiaj było? jakie dyrektywy? katolicyzm to
                    wielkie gó..? czy religia godna szacunku? co tam w partii mówili?
                    wolnorynkowiec Hausner dał odczyt? coś o tacheryzmie czy RWPG? a moze Belka
                    wypowiedział sie o obniżeniu podatków? na pewno jest przciwny podatkom od
                    dochodów z oprocentowania bankowego....

                    eh...nie ma to jak w partii "liberalnej"

                    hahahhaha
                    • alex.4 Re: 26.04.05, 21:16
                      Moi znajomi z warszawskiej PO mają teraz wielki ubaw. Przecież kaczyński
                      zgłaszał wnioski do prokuratury przeciwko tym ludziom z którymi teraz prowadzi
                      rozmowy o nowej koalicji w radzie Warszawy. Z drugiej strony LPR teraz z PO i
                      SLD razem zwalczają kaczyńskiego i będą głosować przeciwko absolatorium dla
                      niego
                      • Gość: McBride UW nie luibi SLD? swego naturalnego koalicjanta? IP: 212.122.214.* 26.04.05, 21:59
                        niech wróci towarszysz Święciki! oddany sprawie towarzysz z PZPR i UW!
                        niczym Bolesław Bierur odbuduje Warszawę!
                        • Gość: T-800 Re: UW nie luibi SLD? swego naturalnego koalicjan IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 26.04.05, 22:05
                          Święcicki – człowiek Prezia.
                          • alex.4 Re: UW nie luibi SLD? swego naturalnego koalicjan 26.04.05, 22:10
                            Święcicki nie jest członkiem prezia. To jedna z postaci z kręgów PZPRowskich
                            która jednoznacznie w 1989 i póxniej opowiedziała się po stronie
                            Solidarnościowej oprócz niego Olechowski czy Król redaktor WProst...
                            A w ogóle Marcin to bardzo miły człowiek i komptetentny:)
                            • Gość: McBride Święcicki kopsnął mu trochę mojej kasy.... IP: 212.122.214.* 26.04.05, 22:15
                              Wygodna furtka Święcickiego

                              W końcu 1995 r., gdy prezydentem Warszawy był eks–sekretarz Komitetu
                              Centralnego PZPR, a później członek UD–UW, Marcin Święcicki, Rada Gminy
                              Warszawa Centrum przyjęła uchwałę dotyczącą zasad gospodarowania zasobami
                              mieszkaniowymi na swoim terenie oraz kryteriów wyboru osób, z którymi umowy
                              najmu powinny być dokonywane w pierwszej kolejności. Z paragrafu 3 i 4 tej
                              uchwały jednoznacznie wynika, że w pierwszej kolejności mieszkania powinno się
                              przydzielać sierotom z domów dziecka, osobom zamieszkałym w budynkach
                              przeznaczonych do rozbiórki oraz tym, które o nowe lokum zabiegają z ważnych
                              względów rodzinnych lub społecznych. Jak to ostatnie zalecenie było realizowane
                              wynika z wypowiedzi Andrzeja Hermana, komisarza rządowego dla Gminy Warszawa
                              Centrum w wywiadzie udzielonym dziennikarzom. Urzędnik wspomina o kobiecie,
                              która od wielu lat starała się o wymianę mieszkania na IV piętrze w starym
                              budownictwie na lokal na parterze, ponieważ to umożliwiałoby jej ciężko choremu
                              na serce mężowi wychodzenie z domu. Sprawa przewlekała się w nieskończoność. –
                              Po prostu urzędnicy – mówi komisarz – sugerowali temu małżeństwu zastosowanie
                              różnego typu... “przyspieszaczy”. Oni jednak na to nie poszli. I dlatego
                              czekali, gdy jednocześnie zaufani urzędnicy administracji państwowej hojnie
                              byli obdzielani mieszkaniami.

                              Samowola i pazerność drobnych urzędników to jednak mało. Były sekretarz
                              Święcicki na mocy paragrafu 9 omawianej uchwały dysponował furtką pozwalającą
                              mu na całkowicie dowolne, poza wszelką kontrolą, dysponowanie “substancją
                              mieszkaniową”. Stanowi on, że: w przypadkach szczególnych, uzasadnionych
                              ważnymi względami społecznymi lub ważnym interesem miasta prezydent stolicy
                              może skierować do umowy najmu inne osoby niż te wymienione w paragrafie 3 i 4.
                              Określono też limit takich skierowań jako nie większy niż 3 proc. ogólnej
                              liczby mieszkań przydzielonych w ciągu roku.

                              Żaden, poza Święcickim, z prezydentów i burmistrzów miast polskich nie
                              dysponował prawem przydzielania mieszkań bez żadnych konsultacji i uzgodnień.
                              Prezydent Warszawy był, co prawda, zobowiązany do przedstawiania Radzie
                              sprawozdania z przydziału pozostających w jego gestii mieszkań, nie miało to
                              jednak żadnego znaczenia, bowiem sprawozdanie owo nie podlegało żadnemu
                              zatwierdzeniu. Zresztą nawet z tego obowiązku były czerwony dygnitarz
                              wywiązywał się dość opieszale. Sprawozdanie za 1996 r. zostało złożone w maju
                              następnego roku. Za 1997 – także ze znacznym opóźnieniem.

                            • Gość: McBride Re: UW nie luibi SLD? swego naturalnego koalicjan IP: 212.122.214.* 26.04.05, 22:20
                              alex.4 napisał:

                              > Święcicki nie jest członkiem prezia. To jedna z postaci z kręgów PZPRowskich
                              > która jednoznacznie w 1989 i póxniej opowiedziała się po stronie
                              > Solidarnościowej oprócz niego Olechowski czy Król redaktor WProst...
                              > A w ogóle Marcin to bardzo miły człowiek i komptetentny:)

                              alek jesteście blisko razem z Marcinem?...hmm nie wiedziałem...ale chyba nie
                              będzieci adoptowali? wiem ze nasz kochany prezio (miły i kompetenty) bardzo
                              chciał być ojcem chrzestnym, ponoć plakał na pogrzebie JPII, tak nasza Jola
                              mówiła Piotrkowi w TVN Mariusza...pozdrów chłopaków z Orydnackiej i wpadnijcie
                              kiedyś do nas na Rakowiecką, na imieniny Czesia, Wojtek też będzie zresztą
                              jeszcze z nim pogadam w Moskwie

                              • Gość: McBride u czesia na imeninach spotkasz adasia IP: 212.122.214.* 26.04.05, 22:27
                                alex.4 napisał:

                                > Święcicki nie jest członkiem prezia. To jedna z postaci z kręgów PZPRowskich
                                > która jednoznacznie w 1989 i póxniej opowiedziała się po stronie
                                > Solidarnościowej oprócz niego Olechowski czy Król redaktor WProst...
                                > A w ogóle Marcin to bardzo miły człowiek i komptetentny:)

                                alek jesteście blisko razem z Marcinem?...hmm nie wiedziałem...ale chyba nie
                                będzieci adoptowali? wiem ze nasz kochany prezio (miły i kompetenty) bardzo
                                chciał być ojcem chrzestnym, ponoć plakał na pogrzebie JPII, tak nasza Jola
                                mówiła Piotrkowi w TVN Mariusza...pozdrów chłopaków z Orydnackiej i wpadnijcie
                                kiedyś do nas na Rakowiecką, na imieniny Czesia, Wojtek też będzie zresztą
                                jeszcze z nim pogadam w Moskwie
                              • alex.4 Re: UW nie luibi SLD? swego naturalnego koalicjan 27.04.05, 08:21
                                mcbride jesteś tylko podłą świnią co udowadniaszkolejnymi swoimi postami...
                                Dupek jakich mało. zastanó sie co piszesz.
                                • Gość: McBride juz po imieninach u Czesia? - (:świnia i dupek:) IP: 212.122.214.* 27.04.05, 11:29
                                  alex.4 napisał:

                                  > mcbride jesteś tylko podłą świnią co udowadniaszkolejnymi swoimi postami...
                                  > Dupek jakich mało. zastanó sie co piszesz.

                                  ale co konkretnie cie zabolało?:)) Marcin coś powiedział? czy Wojtek źle sie
                                  czuje...
                        • alex.4 Re: 26.04.05, 22:08
                          jak na razie to LPR tworzy koalicję wyborczą do senatu z postkomunistyczna
                          Samoobroną, oraz postkomunistycznym PSL.
                          LPR w Radzie Warszawy teraz wspólpracuje z SLD i PO....
                  • Gość: McBride wskaż nieścisłsość.....a się z niej wycofam... IP: 212.122.214.* 26.04.05, 21:09
                    "Dlatego my w UW nie mamy nic przeciwko temu, ze ktoś wielbił Stalina,
                    angażował się na rzecz podtrzymania ustroju PRL i jego ekonomii, nie mamy nic
                    przeciwko kompromisowi i układowi w Magdalence, a tym bardziej uwazamy że Rada
                    Konslutacyjna to był odpowiedzialny krok. Wybitni ekonomiści jak Hausner czy
                    Belka, którzy obniżali zawsze podatki (parszywym wymysłem określonych sił
                    prawicowych jest sugerowanie jakoby pan Hausner przez większość swego życia
                    walczył o socjalizm w PZPR, a pan Belka wprowadził kilka lat temu podatek od
                    dochodów), oni zawsze byli i są za wolnym rynkiem.
                    Oczywiscie my wszyscy jesteśmy uczciwi i nikt z nas nigdy nie był w
                    przestępczej partii (PZPR i SLD to normalne demokratyczne stronnictwa ,wsród
                    których czasem zdarzały się nieporzemyślane kroki) i nie mozemy się wstydzić
                    historii naszej lewicy, mimo błędów i wypaczeń (zdecydowanie potępiamy
                    towarzysza Moczara, który nie rozumiał determinizmu dziejowego i wklądał
                    antysemickie szprychy w nasz ruch lewicowy"
                    - czytamy w oswiadczeniu PD z dnia 31 czerwca 2005
                    • alex.4 Re: wskaż nieścisłsość.....a się z niej wycofam.. 26.04.05, 21:26
                      1 Lewica nas nie obchodzi. UW wypływa z korzeni Solidarnościowych.
                      2 PZPR nie było demokratyczna partią, demokracja zakończyła rządy PZPR
                      3 W UW nie ma miejsca na osoby które łamały prawo, są nieuczciwe.
                      4 UW rzeczywiście jest gotowa współpracować z osobami,które stały po drugiej
                      stronie barykady były w PZPR. Ale takowe osoby muszą mieć naszą wizję
                      przeszłości (tradycja solidarnościowa, potepienie totalitaryzmu), mieć
                      liberalne poglądy, oraz być uczciwe. Z SLD do UW trafiają osoby bez żadnego
                      zaplecza politrycznego u SLD, któres tały na marginesie tego ugrupowania
                      5 UW przypomina członkom Rady Konsultacyjnej że stali po drugiej stronie i
                      niech obecnie nie udają antykomunistów.
                      6 magdalence nie było tajnych ukłądów. O czym ostatnio opowiadał biskup Orszulik
                      7 W UW nie ma miejsca dla zwolenników totalitaryzmu. Szymborska nawet jeśli
                      napisała wiersz poświęcony Stalinowi, to swoim póxniejszym źżyciem udowodniła,
                      że jest uczciwa. Przeciwieństwie do J. Giewrtycha który był piewcą Gomułki, a
                      M. Giertych był piewcą Jaruzelskiego
                      • Gość: T-800 Re: wskaż nieścisłsość.....a się z niej wycofam.. IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 26.04.05, 21:31
                        alex.4 napisał:

                        > 3 W UW nie ma miejsca na osoby które łamały prawo, są nieuczciwe.

                        Potocki kłamie jak Kwaśniewski. I co? I nic...
                        • alex.4 Re: wskaż nieścisłsość.....a się z niej wycofam.. 26.04.05, 21:42
                          piecyk zawsze byłeś głupi. Kwestia nazwy nie była rostrzygnieta. Potocki więc
                          powiedział prawde. PD to był skrót myslowy, wygodny, ale nie zobowiozuący...
                          ale ty oczywiście wiesz lepiej... jak zawsze nie masz rozeznania, nic nie
                          widziałeś, nic nie słyszałeś, ale wiesz lepiej... nie kompromituj się
                          • Gość: T-800 Re: wskaż nieścisłsość.....a się z niej wycofam.. IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 26.04.05, 22:04
                            Kwaśniewski też się tłumaczył.
                            • alex.4 Re: wskaż nieścisłsość.....a się z niej wycofam.. 26.04.05, 22:11
                              piecyk może do twojej zakutego łba w końcu dotrze nas nie interesuje co robi
                              Kwaśniewski. To nei nasz problem... cały czas piszesz o Kwaśneiwskim.
                              Zakochales się czy co????
                      • Gość: McBride buhaahahaahaha...PeDowska dialektyka IP: 212.122.214.* 26.04.05, 21:46
                        czyli Belka i Hasuner w Solidarnosći byli......
                        mozę siękamuflowali? znasz alex ich teczki? mozę byli agentami CIA i Wałęsy
                        wysłanymi do pracy w PZPR?????

                        alex.4 napisał:

                        > 1 Lewica nas nie obchodzi. UW wypływa z korzeni Solidarnościowych.

                        > 4 UW rzeczywiście jest gotowa współpracować z osobami,które stały po drugiej
                        > stronie barykady były w PZPR. Ale takowe osoby muszą mieć naszą wizję
                        > przeszłości (tradycja solidarnościowa, potepienie totalitaryzmu), mieć
                        > liberalne poglądy, oraz być uczciwe.

                        wykaż zdanie nie przeczące sobie :)))))

                        1) być w PZPR i SLD i mieć tradycje solidarnosciowe
                        2) uczciwy aktywista PZPR czy SLD...
                        3) być liberałem i zwiększać podatki

                        buhaahhahahahahaa



                        • alex.4 Re: buhaahahaahaha...PeDowska dialektyka 26.04.05, 21:53
                          No tak Lityński, Frasyniuk, H. Wujec, L. Wujec, Onuszkiewicz, Borusewicz,
                          Rulewski, Bujak, mazowiecki, Geremek i wiele innych osób nie było w
                          Solidarności. Nie badź żałosny...
                          • Gość: McBride Re: buhaahahaahaha...PeDowska dialektyka IP: 212.122.214.* 26.04.05, 21:56
                            alex.4 napisał:

                            > No tak Lityński, Frasyniuk, H. Wujec, L. Wujec, Onuszkiewicz, Borusewicz,
                            > Rulewski, Bujak, mazowiecki, Geremek i wiele innych osób nie było w
                            > Solidarności. Nie badź żałosny...

                            chcesz jakos skomentować? albo wycofać się ze swego głupstwa? chciałeś coś
                            powiedzieć o tradycjach solidrnosciowych Hausnera, Belki a może nawet Prezia?
                            no smiało!!! powiedz coś o tym jak Belka obniża podatki i co robił w Eureko:) a
                            Hasuner? pracował jako kret w PZPR dbajac o ekonomię RWPG.... zapraszam,
                            czekamy na rozwój twej "myśli"
                            buhahahahhaah
                            • alex.4 Re: buhaahahaahaha...PeDowska dialektyka 26.04.05, 22:03
                              Kwasniewski u nas nie ma nie będzie. Przyjmujemy Hausnera i Belkę. Co nie
                              zmienia uwagi, że korzenie UW to solidarność
                              • Gość: McBride Re: buhaahahaahaha...PeDowska dialektyka IP: 212.122.214.* 26.04.05, 22:10
                                ale jak to jest z tradyjcą solidarnosciową Hausnera? ze znizaniem podatków
                                przez Belkę?
                                nie wyrażam swych pytań jasno??> (bo na wcześniejsze nie raczyłeś nawet
                                odpowiedzieć....) (nie zebym na nie oczekiwał..bo za wiele nioe wymagam..ale
                                tak pytam pro forma
                              • alex.4 Czekam się teraz na twoje wycofanie się 26.04.05, 22:12
                                jeśli jesteś człowiekiem honoru
                                • Gość: McBride gubicie sie w zeznaniach towarzyszu alex IP: 212.122.214.* 26.04.05, 22:24
                                  nie jestem człowikeiem honoru w rozumieniu uwolka i udeka...musiałbym wtedy
                                  stanąć w jednym szeregu z bandytą Ksizczakiem...wiec sorryy...moje poczucie
                                  honoru jest tradycyjne i polskie...niezgodne z twoim uwolskim

                                  a poza tym o czym ty mówisz? o jakim wycofaniu siez czego?> zapytałem a ty nie
                                  odpowiedziałeś....wieć z czego mam sie wycofać? mam zaprzeczyc faktom? że Belka-
                                  liberał podnosi podatki? ze Hausner umacniał socjalizm? ....

                                  gubicie siew zeznaniach towarzyszu alex
                                  • alex.4 Re: 27.04.05, 08:19
                                    Nie jesteś człowiekiem honoru w zwyczajnym normalnym sensie.
                                    Co do podatków. Jeśli socjałowie odrzucają ścinanie budżetu (w tym i z LPR) to
                                    jakoś trzeba łatać budżet. A przecież plan oszczędności przygotowany prez
                                    Hausnera został praktycznie zupełnie odrzucony rekami tak SLD jak LPR czy PiS a
                                    nawet PO
                                    • Gość: McBride Hausner w Solidarności, Belka obniża podatki IP: 212.122.214.* 27.04.05, 11:34
                                      alex.4 napisał:

                                      > Nie jesteś człowiekiem honoru w zwyczajnym normalnym sensie.
                                      > Co do podatków. Jeśli socjałowie odrzucają ścinanie budżetu (w tym i z LPR)
                                      to
                                      > jakoś trzeba łatać budżet. A przecież plan oszczędności przygotowany prez
                                      > Hausnera został praktycznie zupełnie odrzucony rekami tak SLD jak LPR czy PiS
                                      a
                                      >
                                      > nawet PO

                                      pewnie ze nie jestem człowiekiem honoru w rozumieniu członka UW....jak przecież
                                      wiaddomo dla członka UW człowikiem honoru jest Czesiek Kiszczak...ja dziekuję
                                      za takie towarzystwo a do takich musiałbym się porównywać gdybym chciał być
                                      trendy i cool w oczach uwolków ...bleeeee

                                      no ale powiedz o tym jak Hausner wlaczył w Solidarności!!!! (pisaleś że
                                      członkwoie UW muszę się charakteryzować tracycją Solidarnosciową) powiedz też o
                                      tym liberalizmie....napisz jak to pan Belka dzielnie wlaczy o obniżanie
                                      podatków...podaj szczegóły podatku od oprocntowania dochodów na kontach
                                      bankowych....



                                      • alex.4 Re: Hausner w Solidarności, Belka obniża podatki 27.04.05, 20:04
                                        nie spotkałem się aby czlonek UW nazwał Kiszczaka człowiekiem honoru... widzę,
                                        że przeszłeś z nim na ty (skoro piszesz czesiek)... ja z taka soobą na ty bym
                                        nie przechodził:)...
                                        Widzisz w UW mozna znaleść bardzo wiele osób które były w Solidarności, a po
                                        drugiej stronie było kilk aosób. W takim LPR sporo osób było po drugiej
                                        stronie, a byc może znalazła się by osoba która była z Solidarności....
                                        • Gość: Z.P. Re: Hausner w Solidarności, Belka obniża podatki IP: *.elpos.net / *.elpos.net 27.04.05, 21:22
                                          Widzę Alex4, że czujecie na plecach oddech LPR-u.
                                        • Gość: McBride Re: Hausner w Solidarności, Belka obniża podatki IP: 212.122.214.* 27.04.05, 21:34
                                          czyli Belka obniżą podatki i jest liberłem a Hasuner ma tradycje
                                          solidarnosciowe? dlatego UW ich skaptowała?
                                          zaczynam sie gubić w tej waszej postmarksistowskiej (czytaj
                                          eurosocjalitsycznej) dialektyce...

                                          a poza tym znowu mnie rozbaiwłeś....i dałeś do myselnia...juz wiem skad u
                                          Ciebie taka nienawiść do LPR..nie tylko to jak twierdzi piecyk, że was rozpiera
                                          gniew, ze Giertychy weszły do Sejmu a "ludzie honoru" (zfgodnie z definicją
                                          Adasia odnośnie Czesia i Wojtka) i z UW nie...nie tylko...wy tak nienwidzicie
                                          LPR ponieważ w ten sposób sie definiujecie! LPR jak widzę jest dla Ciebie
                                          punktem odniesienia! aż taak sie ich boicie?...hmm moze zacznę icyh popierać
                                          skoro Bronek i Włodek ledwo nadążają z praniem bielizny na widok Maćka i
                                          Romka...

                                          P.S. a ja nie spotkałem członka UW który byłby człowiekiem honoru (za wyjatkiem
                                          ś.p. mecenasa Edwarda Wende, którego bardzo szanowałem), środowisko które
                                          bardziej szanuje Jaruzelskiego i Kiszczaka niż Wałęsę, środowisko które spało
                                          na stryopianie i do teraz uważa to za głowny argument ze im to sie należy
                                          władza bo spali i dostali pałką...no ale czego można wymagać od dydydentów z
                                          PZPR i trockistów, którzy w latach 80-tychj walczyli o socjalizm z
                                          ludzkątwarzą....a bestia nawet z ludzką twarzą zawsze będzie bestią

                                          ...jeżeli UW całą swą postawą przez ostatnie 15 lat udowdniło ze nie nie ma
                                          pojecia o rządzeniu państwem w kategoriach interesu narodowego...

                                          na szczęscie AWS i UW jest historią:)))))
                                          • alex.4 Re: Hausner w Solidarności, Belka obniża podatki 28.04.05, 10:02
                                            Oddech LPR? Po prostunie lubie kłamców... ludzie ci stali po stronie rządowej
                                            za PRL. A etraz próbują ubierać się w antykomunistycze szatki... a
                                            antykomunistami mogli być wtedy kiedy Kuroń czy Michnik siedział w więzieniu...
                                            albo gdy Jaruzelski wprowadzał stan wojenny..., a nie dopiero z chwilą gdy
                                            upadłpoprzedni ustrój...
                                            • zewsi Re: Hausner w Solidarności, Belka obniża podatki 28.04.05, 10:11
                                              Rzeczywiście, trzeba dużej gimnastyki logicznej, by argumentować, że M.
                                              Giertych w czasie stanu wojennego (wcześniej i później zresztą też) nie
                                              popierał władzy ludowej.
                                              • alex.4 Re: Hausner w Solidarności, Belka obniża podatki 28.04.05, 10:16
                                                Nie gimnastyki logicznej... ale kłamstw w zywe oczy:)
                                                • Gość: McBride Re: Hausner w Solidarności, Belka obniża podatki IP: 212.122.214.* 28.04.05, 15:59
                                                  alex.4 napisał:

                                                  > Nie gimnastyki logicznej... ale kłamstw w zywe oczy:)

                                                  Wojtek i Czesiek też nigdy nie klamią, zwłaszcza na bibce u Jurka i Adasia
                                                  • alex.4 Re: Hausner w Solidarności, Belka obniża podatki 28.04.05, 16:23
                                                    mcbride prawda jest oczywista. J i M. Giertychowie opowiadali się za Gomułką i
                                                    występowali przeciwko Solidarności. M.Giertych obszernie informował SB, i M.
                                                    Giertych został doradcą jaruzelskiego. M. Giertych ewidentnie współpracował z
                                                    komunistami przez ponad 20 lat aż do upadku komunizmu...
                                                  • Gość: McBride Re: Hausner w Solidarności, Belka obniża podatki IP: 212.122.214.* 28.04.05, 21:12
                                                    alex.4 napisał:

                                                    > mcbride prawda jest oczywista. J i M. Giertychowie opowiadali się za Gomułką
                                                    i
                                                    > występowali przeciwko Solidarności. M.Giertych obszernie informował SB, i M.
                                                    > Giertych został doradcą jaruzelskiego. M. Giertych ewidentnie współpracował z
                                                    > komunistami przez ponad 20 lat aż do upadku komunizmu


                                                    nie kontrolujesz się?
                                                    czy pomyliły ci się klawicze i wkleiłeś nie ten szablon co chciałeś?
                                                    poszukaj tego co mówi partia o liberlaizmie, i tradycji solidarnosćiowej
                                                    Hausnera i Belki! (bo przecież próbujesz to udowodnioć od pewnego czasu...jak
                                                    choćby powyzszym postem:)))))
                                                    buhaahhahaha
                                                  • alex.4 Re: Hausner w Solidarności, Belka obniża podatki 30.04.05, 18:53
                                                    Hausner i belka przed 1989 r. byli po drugiej stronie. Tak jak Bender czy M.
                                                    Giertych. Ale od tych pierwszych Bender czy Gietych róznią się jednym - dziś
                                                    próbują fałszować swoją przeszłość.
                          • alex.4 Re: 26.04.05, 22:00
                            Nie tylko M. Giertych czy R.Giertych wypowiada się skandalicznier. Szli oni
                            drogą ścieżką wytyczoną przez nestora rodu J. Giertycha
                            W broszurce Po wypadakach poznańskich. Na alarm, Londyn 1956 i artykule
                            Powstanie., Ruch Narodowy, nr. 4, XII 1956- VI 1957, 18-19 wypowiada się on o
                            wydarzeniach z pozńąńskiego zcerwca., Wedle niego wystąpienia robotnicze były
                            sterowane przez grupę Gomułki. Wystąpienia komunistów miasł wykorzystać wywiad
                            amerykański który doprowadził do rozlewu krwii. Dla J. Giertycha wydarzenia
                            pozńąksie to wspólna robota komunistów i wywiadu Amerykańskiego.
                            Zaden komentarz nie jest potzrebny. Idiotyzm tej interpretacji poraża...
                            Za to J. Giertych był admiratorem Gomułki. W artykule "Droga kamienista, ale
                            zawsze driga", Horyzonty, 1957, z. 8, 25-39 nazywa Gomułkę "wyrazicielem
                            autentycznych dążeń opinii publicznej" W innym swoim tekście Po burzy, Ruch
                            narodowy nr. 4, XII 1965- VI 1957, 71 tak pisał on o Gomułce "człowiek talentu
                            i charakteru, odważny, wytrwały, cierpliwy, rozwqżny, spokojny, umiarkowany,
                            zręczny gracz". Jak widać tak jak M. Giertych był piewcą Jaruzelskiego tak J.
                            Giertych był piewcą Gomułki...\
                            Nalezy też przypomnieć, że J. Giertych popierał również wprowadzenie stanu
                            wojennego w pOlsce, uznając że Jaruzelski ratuje Polskę przed trockiwstowską
                            Solidarnością...
                            • Gość: McBride Re: IP: 212.122.214.* 26.04.05, 22:08
                              powtarzasz się uwolku...
                              • alex.4 Re: 26.04.05, 22:16
                                mcbride nie skomentujez słów J. Gietycha. Są oburzajace...
                                • Gość: McBride uwolku odwagi w mysleniu! IP: 212.122.214.* 26.04.05, 22:25
                                  nie samym GazWybem człowiek żyje
                                  czytaj wyżej uwolku, może przeczytasz i ciut zrozumiesz
                                • Gość: Z.P. Re: IP: *.elpos.net / *.elpos.net 26.04.05, 22:29
                                  Alex4, Ty wklejasz, wklejasz i nic z tego nie rozumiesz.
                                  • kamilar Re: 26.04.05, 23:00
                                    Chyba nie dostrzegłeś, że cytaty alexa4 sa obdarzone komentarzem. Nie ma to jak
                                    zarzucić historykowi nierozuminie tekstu. Zdziwiłbyś się widząc ile Oni
                                    potrafiąwyczytać z małego kawałka testu:)
                                    • Gość: McBride Czuwaj! Oni nie śpią! IP: 212.122.214.* 27.04.05, 01:20
                                      kamilar napisał:

                                      > Chyba nie dostrzegłeś, że cytaty alexa4 sa obdarzone komentarzem. Nie ma to
                                      jak
                                      > zarzucić historykowi nierozuminie tekstu. Zdziwiłbyś się widząc ile Oni
                                      > potrafiąwyczytać z małego kawałka testu:)

                                      Oni są wszedzie....
                                      • alex.4 Re: Czuwaj! Oni nie śpią! 27.04.05, 08:24
                                        Mcbride czyżby paranoja...
                                        tow iele tłumaczy...
                                        jesteś nie tylko człowiekiem pozbawionym honoru (sugerujesz że ktoś popełnił
                                        przekrety, tymczasem nie mana to żadnych dowodów, a sparwa była prześwietlana),
                                        ale do tego jesteś człowiekiem szalonym. Ale jak rozumiem nie jesteś inaczejw
                                        stanie dyskutować, bo twoje argumenty nie wytrzymują krytyki.
                                        • Gość: McBride Re: Czuwaj! Oni nie śpią! IP: 212.122.214.* 27.04.05, 11:26
                                          alex.4 napisał:

                                          > Mcbride czyżby paranoja...
                                          > tow iele tłumaczy...
                                          > jesteś nie tylko człowiekiem pozbawionym honoru (sugerujesz że ktoś popełnił
                                          > przekrety, tymczasem nie mana to żadnych dowodów, a sparwa była
                                          prześwietlana),
                                          >
                                          > ale do tego jesteś człowiekiem szalonym. Ale jak rozumiem nie jesteś inaczejw
                                          > stanie dyskutować, bo twoje argumenty nie wytrzymują krytyki.

                                          haaahhaaahaahhahahaha...ja mam wrażenie ze ty sobie jaja robisz wrzucajac takie
                                          teksty...haaahahahhahahah
                                          jaka krytyka:)??? czyja:))) twoja? haahhahahahahahaha
                                          człowieku honoru od Kiszczaka poczytaj sobie powyższe posty, jeszcze raz
                                          przeczytaj i jeszcze raz i jeszcze raz...mozę w koncu dotrze do Ciebie o co
                                          chodzi w nich i może CHOĆ RAZ ustosunkujesz sie do czyjejś wypowiedzi a nie
                                          ciagle wklejasz cudze opinie albo bezrefleksyjnie powtarzasz to co usłyszałeś
                                          na masówce partyjnej.....czasem jakoś dotyczy to tematu dyskusji...ale
                                          najczęściej jest to zupełnie nie na temat:) więc nie dziwota ze nie
                                          nadążasz:))))


                                          hahhahahahahaha
                                          ale sie ubawiłem twym postem dziś:))))

                                          • alex.4 Re: Czuwaj! Oni nie śpią! 27.04.05, 17:31
                                            mcbride - nadal nie skomentowałeś tekstów J. Giertycha.... jak to jest jeśli
                                            Szymborska napisała wierszyk to jest be (głupi i serwilistyczny), a jak Ji M.
                                            Giertych podlizywali się Gomułce czy Jaruzelskiemu, uważali, że czerwiec 1956
                                            był dziełem komunistów oraz amerykańskiego wywiadu, to mcbride nie widzi nic
                                            złego... dziwne, zaiste dziwne... a może nie....:)
                                            • Gość: McBride Re: Czuwaj! Oni nie śpią! IP: 212.122.214.* 27.04.05, 21:20
                                              alex.4 napisał:

                                              > mcbride - nadal nie skomentowałeś tekstów J. Giertycha.... jak to jest jeśli
                                              > Szymborska napisała wierszyk to jest be (głupi i serwilistyczny), a jak Ji M.
                                              > Giertych podlizywali się Gomułce czy Jaruzelskiemu, uważali, że czerwiec 1956
                                              > był dziełem komunistów oraz amerykańskiego wywiadu, to mcbride nie widzi nic
                                              > złego... dziwne, zaiste dziwne... a może nie....:)

                                              po pierwsze udeku podaj źródła o tym Gomułce (cycat z judezeitung nie jest dla
                                              mnie zadnym wiarygodnym źródłem)
                                              po drugie nie odwracaj kota ogonem i tak mam z Ciebie ubaw ponowny:) nie
                                              widzisz jak z siebie blazna robisz?
                                              a co goirtycha...nie będę po raz kolejny udeku tracił czasu by pisać na t5en
                                              temat...napisałemj kilkakroćw wyraźnie i zdecydowanie...trzeba było czytać
                                              udeku jeden, nie moja wina, ze partia odebrała ci tą zdolność

                                              (jak było u Czesia na iminiach? dobrze bawiłeś się z MArcinem? Adaś wpadł z
                                              Jurkiem? słyszałem ze jednak prezio nie dotarł...znowu ta paskudna goleń się
                                              odzywa...może jakąś rentę by mu Mariusz załatwił? )
                                              • alex.4 Re: Czuwaj! Oni nie śpią! 28.04.05, 10:00
                                                podałem źródła na oryginalne broszury autorstwa Giertycha i londyńskie
                                                czasopisma.
                                                Giertychowie wypowiadali się skandalicznie i popieralikomunistów. I nadal nie
                                                rozmumie jednej rzeczy. Jeden wiersz Szymborskiej ma ją prezkreślać wedle
                                                ciebie, ale strony artykułów J. Giertycha, czy wypowiedzi jego syna M.
                                                Giertycha nie wywołują u ciebie odruchu wymiotnego. Nie może być,... gdzie jest
                                                równość, gdzie sprawiedliwość????:)
                                                • Gość: McBride Czuwaj! Reakcyjny wróg nie śpi! IP: 212.122.214.* 28.04.05, 15:57
                                                  jeden wiersz? a ja mysałem ze kilka tomików i seria oczytów dla mas
                                                  robotniczych o wyższości kultury stalinowskiej!
                                                  :)

                                                  ehhh...fajnie mieli "artysci" w peerelu...
                                                  milionowe nakłady, kilka razy w tygodniu odczyty, w poniedziałek Ciechocinek
                                                  czwartek Kudowa Zdrój, a w niedzielę w Nowej Hucie...
                                                  ehhh...się piło, się jadło...władza wówczas stawiała na kulturę...a nawet jej
                                                  stawiała
                                                  • alex.4 Re: Czuwaj! Reakcyjny wróg nie śpi! 28.04.05, 16:20
                                                    nadal nie odpowiadasz mi na pytanie. Dlaczego osoba nawet jak napisała kilka
                                                    tomików wierszy, ale potem dała wyraz swoim poglądom i była uczciwa ma być kimś
                                                    złym... podczas gdy J. Giertych bewstydnie chwalił Gomułkę występował przeciwko
                                                    robotnikom poznańskim czy solidarności, oraz M. Giertych który świadomie
                                                    prowadził rozmowy z SB i informował ich o poglądach emigracji, oraz należał do
                                                    projaruzelskiej Rady Konsultacyjnej czyli współpracował z komunistami ponad 20
                                                    lat ma być dobry i nie spotyka się z twoim potepieniem. To chore. Przewiny
                                                    szymborskiej są niczym w porównaniu z winami Giertychów... czy Bendera...
                                                  • Gość: kotwicz Re: Czuwaj! Reakcyjny wróg nie śpi! IP: 198.51.251.* 28.04.05, 17:13
                                                    Alex;
                                                    A takie haslo pamietasz:"... socjalizm TAK, wypaczenia NIE..."?
                                                    Toz to dopiero byli obroncy socjalizmu, co tam Giertych, Bender, Macierewicz i
                                                    inni ;).

                                                    kotwicz
                                                  • alex.4 Re: Czuwaj! Reakcyjny wróg nie śpi! 28.04.05, 18:59
                                                    to znowu bardzo symptomatyczne. Bender czy M. Giertych wspólpracoali z
                                                    komunistami do końca PRL przez ponad 20 lat. jakoś nie widać aby potępiali te
                                                    osoby, ci którzy twierdzą że są antykomunistami oraz wypominaja osobom, którzy
                                                    byli więzieni przez komunistów, młodzieńcze związki zruchem komunistycznym...
                                                    zaprawdę powiadam wam łatwiej jest zobaczyć dźbło trawy w oczu blixniego
                                                    swojego, niż zobaczyć belkę we własnym oku...
                                                    Nikt kto twierdzi, ze jest antykomunistą nie może nie potępić ani Bendera ani
                                                    M. Giertycha czy J. Giertycha...
                                                  • Gość: kotwicz Re: Czuwaj! Reakcyjny wróg nie śpi! IP: 198.51.251.* 28.04.05, 19:55
                                                    Alex;
                                                    Piszesz:
                                                    "...Nikt kto twierdzi, ze jest antykomunistą nie może nie potępić ani Bendera
                                                    ani M. Giertycha czy J. Giertycha...", ta lista jest znacznie dluzsza dla
                                                    kazdego kto jest antykomunista, jest tam miejsce dla wielu twoich "bozkow" i
                                                    pseudobohaterow.

                                                    kotwicz
                                                  • Gość: Z.P. Re: Czuwaj! Reakcyjny wróg nie śpi! IP: *.elpos.net / *.elpos.net 28.04.05, 20:59
                                                    Alkex4, jak wytłumaczysz fakt, że IPN jest odmiennego zdania niż Ty, na temat
                                                    rzekomej współpracy Giertycha ze służbami specjalnymi? Giertych poddał się
                                                    lustracji i jest czysty. A Ty Alex4 masz taki papier? Możesz go pokazać?
                                                  • Gość: McBride Re: Czuwaj! Reakcyjny wróg nie śpi! IP: 212.122.214.* 28.04.05, 21:22
                                                    Gość portalu: Z.P. napisał(a):

                                                    > Alkex4, jak wytłumaczysz fakt, że IPN jest odmiennego zdania niż Ty, na temat
                                                    > rzekomej współpracy Giertycha ze służbami specjalnymi? Giertych poddał się
                                                    > lustracji i jest czysty. A Ty Alex4 masz taki papier? Możesz go pokazać?

                                                    alex, podobnie jak Michnik, Szymborska, Hausner, Belka czy Geremek nigd nie był
                                                    w PZPR, nigdy nie walczył o socjalizm z ludzka twarzą i zawsze byli za wolnoą
                                                    Polską, niskimi podatkami a wogóle to są autotytety i z nimi sie ie dyskutuje,
                                                    ich się słucha
                                                    a jeśli mu nie wierzysz to zapytaj kolegę Maleszkę, on wie lepiej:) mysle że
                                                    świadectwo morlanośći alexa mógłby też wystawić człowiek honoru Czesław
                                                    Kiszczak a i pan Genrał Wojciech mógłby co nieco rzec w tym temacie - znani
                                                    bywalcy salonu UW i GW
                                                    poza tym jak doskonale wiemy Kiszczak i Jaruzelski godnie walczyli o wolność i
                                                    wogóle ....za to ten Giertcyh który im ponoć "pomagał" to squ..syn, bo.... im
                                                    pomagał tzn. komunistom...ale...to przecież godni ludzie...więc?...hmmm a
                                                    jeżeli ludzie honoru to ci któzy ich ponoć zwalczali (kuroń) nie są ludżmi
                                                    honoru...
                                                    troche to skomplikowane by racjonalnie zrozumieć ale...przecież nie o to
                                                    chodzi:)) Partia wie lepiej.....
                                                  • alex.4 Re: Czuwaj! Reakcyjny wróg nie śpi! 30.04.05, 18:51
                                                    M. Giertych był źródłem informacyjnym dla SB. Formalnie nie był TW, był tylko
                                                    źródłem informacji.
                                                    Giertychowie nigdy nie byli w Solidarności przeciwieństwie do Geremka, Michnika
                                                    czy Wałęsy...
                                                    Dla mnie M. Giertych podobnie jak Jaruzelski czy Kiszcak jest postacią
                                                    negatywną. Nie lubię oszustów. A Giertychowie czy bender kiedy mówią o
                                                    antykomunizmie są oszosutami - antykomunistą tzreba było być przed 1989 r.:)
    • alex.4 Re: 16 lat temu 30.04.05, 18:47
      J. Kaczyński przemawiał w Poznaniu podczas inauguracji cyklu spotkań z
      członkami i sympatykami PiS "Wiosna Polaków".

      Ostrzegał zebranych przed dawaniem posłuchu innym politykom. Zaatakował m.in.
      kandydatów w wyborach prezydenckich Macieja Giertycha

      "Ludzie, którzy działają dla podtrzymania obecnego układu, ludzie, którzy
      współpracowali z Jaruzelskim. Ci ludzie krzyczą o IV RP. Poseł Maciej Giertych
      powinien się tłumaczyć ze swojej haniebnej przeszłości. Jeśli on czynił to co
      czynił, to zdradzał Polskę" - powiedział J. Kaczyński.
      • Gość: Z.P. Re: 16 lat temu IP: *.elpos.net 01.05.05, 00:09
        Co się Alex4 dziwisz Kaczyńskiemu? Tyle spraw ma teraż na głowie, to i zdarzy
        się jakąś gafę strzelić. Co do LPR, to i tak wysadzi was z siodła w wyborach do
        parlamentu. Ale możecie spróbować w radach osiedlowych.
        • kamilar o kaczynskim 01.05.05, 00:15
          wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2684346.html
        • ogabignac Re: 16 lat temu 01.05.05, 01:03
          Gość portalu: Z.P. napisał(a):

          > Co się Alex4 dziwisz Kaczyńskiemu? Tyle spraw ma teraż na głowie, to i zdarzy
          > się jakąś gafę strzelić. Co do LPR, to i tak wysadzi was z siodła w wyborach
          do
          >
          > parlamentu. Ale możecie spróbować w radach osiedlowych.


          I ja też dołączam się z życzeniami.
          W końcu wypada się pokazać.
        • alex.4 Re: 16 lat temu 02.05.05, 09:31
          Kaczyńskie nie rzucił gafy. To jest postepowanie całkiem świadome. Zresztą to
          uderzające, że o UW nigdy Kaczyński tak się nie wypowiadał ale o LPR jak
          najbardziej. Bo Kaczyńśki w tym punkcie ma racje. LPR jest partią
          postkomunistyczna, która nei rozliczyła sie z przeszłości swoich liderów,
          którzy byli w PRL dorosłymi:)
          Wystarczy też zobaczyć skąłg "gabinetu cieni" LPR - członkowie PZPR (Wrzodak)
          czy ZSL (Dobrosz)... przełom? hahhahahahahahhahaha zabawne:)
          • Gość: kotwicz Re: 16 lat temu IP: 198.51.251.* 03.05.05, 17:19
            Chcesz przelomu, tu dopiero mozesz poczytac o "przelomach" i ich bohaterach na
            lamach GW:
            perso.wanadoo.fr/m.ostrowski/eur09_.htm

            Oops, przepraszam chodzilo o GP ;))))).

            kotwicz
            • Gość: jj Re: 16 lat temu IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 03.05.05, 17:34
              Interesujące teksty, ale monotematyczne. Przełom w polityce obecnej Polski? To
              tak jak pokonanie kajakiem przełomu kanionu - paru kandydatów na Prezydenta RP
              z pewnościa się rozbije. Mój faworyt (nie dlatego, że to mój ulubieniec, choć
              nie uważam, że jego wybór byłby katastrofą dla wszystkich przegranych w wyniku
              transformacji Polaków) - Andrzej Lepper. A czym nadzieje "Solidarności" Wałęsy
              różniły się od programu Samoobrony?.
              • Gość: kotwicz Re: 16 lat temu IP: 198.51.251.* 03.05.05, 18:06
                Witam serdecznie JJ;
                Zazdroszcze, macie wolne a ja wciaz w pracy.
                Czym roznia sie programy Solidarnosci i Samoobrony, podejrzewam ze tresc jest
                podobna.
                Co rozni oba zjawiska, to czas i ludzie-obserwujac to z oddali az smiech bierze
                ilu ludzi ze sprawami sadowymi znajduje sie w pierwszej linii Samoobrony i SLD.
                Solidarnosc glosila podobne hasla 25lat temu, zmiany ktore zaszly i
                uwarunkowania nie maja juz tej swierzosci i porywu.
                Tak z ciekawosci spytam jako dzialacza Solidarnosci z lat 80tych-co sadzisz o
                Celinskim? Jego wypowiedzi podczas komisji i nietylko przedstawiaja osobe,
                ktora bardziej porownalbym do A.Siwaka i innych z "betonu" PZPR, niz do bylego
                dzialacza KOR i Solidarnosci.
                W jednym z wczesniejszych postow, Alex zarzucil mi wyolbrzymianie liczby ofiar
                zsylek sowieckich z lat 1940-41.
                Jestem bardzo ciekaw w jaki sposob bedzie polemizowal z tekstem ponizej.
                Wiem, nie na temat ale w ramach "prawdziwego" warsztatu historycznego:
                www.videofact.com/polska/aanowi/done/masowe_deportacje1940_1941.html
                Do dziela Alex, do dziela.

                kotwicz
                • Gość: jj Re: 16 lat temu IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 03.05.05, 18:30
                  Nie zazdrość - miałem około 5 godzin nerwówki na placu przed pomnikiem
                  Marszałka.Szczęśliwie już jestem po, a także tradycyjnym towarzyskim spotkaniu
                  z kolegami z WIR - u. Pogadaliśmy i tradycyjnie wypiliśmy za kolegów i Polskę.
                  Co sądzę o Celińskim - na pewno jego wypowiedzi nie są językiem
                  ideałów "Solidarnośći" ale również językiem KOR - u. Coż ostatnim, który
                  mówił tym językiem był Kuroń. Jeśli ktoś do tego języka jeszcze pasuje z grona
                  KOR to już tylko Ryszard Bugaj i Karol Modzelewski.
                  Ewentualne odwoływanie się kogokolwiek z innych żyjących członków KOR do tamtej
                  tradycji to bełkot i manipulacja.
                  Przykro mi socjaliście to mówić ale obecny Celiński tyle ma z lewicą wspólnego
                  co PZPR ze sprawiedliwością społeczną i socjalizmem.
                  • Gość: kotwicz Re: 16 lat temu IP: 198.51.251.* 03.05.05, 18:48
                    Pogode macie piekna, wiem z TVN a jesli moge spytac, to co spowodowalo 5
                    godzinna nerwowke?
                    Sadzac po Twojej wypowiedzi, nadchodza "czarne chmury" dla socjalistow;)?
                    Oczywiscie zartuje, mam tylko nadzieje ze postkomunisci zostana zmieceni z
                    jakiejkolwiek sceny, Walesa nie potrafil ale Kaczynscy, Tusk i Rokita mam
                    nadzieje wyciagneli odpowiednie wnioski z lekcji przeszlosci.
                    Jeszcze raz serdzecznie pozdrawiam,

                    kotwicz

                    • Gość: jj Re: 16 lat temu IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 03.05.05, 19:26
                      Banalne ale musiałem czekać czy np. przywiozą ławki, nagłośnienie itp. A potem
                      odwiozą .Zero politycznego kontekstu politycznego!. A pogoda do ok. 9.00 była
                      podejrzana.
                      Na socjalistów to "czarne chmury" juz naszły niestety dawno. Socjalizmu nie da
                      się już niestety praktykować. Można jedynie starać się zachowywać przyzwoicie
                      np. nie bywając w radach nadzorczych czy na zbyt eksponowanych stanowiskach;
                      utrzymując kontakty "niskoklasowe" a bywać w towarzysko - politycznych
                      salonach. Ale to juz tylko gesty. "Socjalizm se ne wraty".
                      A postkomuna?Ooby została zmieciona ze sceny poliytycznej (SLD chyba jednak na
                      resentymentach te 10% ma spokojnie).
                      Tylko ,że prawica wygląda - sorry - nieprzekonywująco. Nie widzę żadnego
                      polityka z dużego "P". "Chłopcy" nadają sie jedynie do prowadzenia kłótni
                      w "politycznej piaskownicy".
                      Negatywna selekcja w Polsce p9czyniła sraszne spustoszenia.
                      • Gość: kotwicz Re: 16 lat temu IP: 198.51.251.* 03.05.05, 20:07
                        Calkowita zgoda z ostatnim stwierdzeniem.
                        45lat okupacji, represje i przymusowa emigracja zebraly zniwo.
                        No coz, moze wraz z uplywem czasu to sie zmieni.

                        kotwicz
                        • alex.4 Re: 16 lat temu 03.05.05, 21:15
                          kotwicz co do liczby ofiar zsyłęk to wszystcy historycy zgadzają się do liczb.
                          Zacznij zagladać do pwoaznych prac wtedy pzrestaniesz głosić wypaczonych
                          poglądów.
                          Porównanie Samoobrony i Solidarnościjest złe. Obie formacje działały w zupełnie
                          innej sytuacji, inne hasła, sposoby działań - Solidarność działała w sytuacji
                          państwa autorytarnego, a Samoobrona działa w kraju demokratycznym. Samoobrona
                          jest pełna oszustów. Zestawianie ze sobą Kuronia i Beger, Modzelewskiego z
                          Hojarską jest obrazą.
                          A elity prawicowe? Największą pomyłką jest bezrozumne stawianie pomników
                          przeszłości. Polskie elity przed wojną nie były lepsze od dzisiejszych.
                          Standarty Berlusconiego nie różnią się specjalnie od standartów R. Giertycha
                          czy L. Kaczyńskiego
                          • Gość: McBride Re: 16 lat temu IP: 212.122.214.* 03.05.05, 22:15
                            jak to ongiś bywało prawica staje sie coraz silnijesza intelektualnie, ma za
                            sobą coraz liczniejsze zaplecze, młodzi naukowcy są zdecydowanie konserwatywni,
                            prawica przejmuje powoli rząd dusz ,prawcia to kilknaście oryuginalknych
                            tytułów, kilka poważnych ośrodoków badawczych a wszyystko stworzone opd zera a
                            nie zawłaszczone, czyni to w sposób ewolucyjny, racjonalny...

                            jak zareaguje lewica? która władzę jest w stanie zdobyc tylko siłą(PPR) albo
                            demagogią i manipluacją? (GW i popłuczny UW?)

                          • Gość: kotwicz Re: 16 lat temu IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 04.05.05, 00:22
                            Alex;
                            Wiec czekam na twoja polemike z prof.S.Ciesielskim.
                            Do dziela histeryku, oops chcialem powiedziec historyku ale nie moge ;).

                            kotwicz
                            • Gość: kotwicz Re: 16 lat temu IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 04.05.05, 00:27
                              Alus;
                              Popatrz ponizej, popatrz jak Sowieci zaprowadzali porzadek:
                              www.videofact.com/polska/obozy/obozy_p2.html
                              A teraz mow dalej o przewadze terroru faszystowskiego nad terrorem bolszewickim.

                              kotwicz
                              • alex.4 Re: 16 lat temu 04.05.05, 11:49
                                kotwiczu straty polskie zadane przed sowietów są doskonale znane. patrz czarna
                                Księga komunizmu. Tam masz zestawienie ostateczne. Koniec kropka
                              • alex.4 Re: 16 lat temu 04.05.05, 11:50
                                a na marginesie srodowiska postkomunistyczne LPR i Samoobrona, pozostałość po
                                SLD, i SDPL, oraz PSL zdobędą w tych pewnie coś koło 40% głosów:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka