prawdziwy.www.zieloni.w.pl
11.04.05, 21:50
BIAŁYSTOK 31.03.2005 r.
URZĄD MIASTA W BIAŁYMSTOKU
DOTYCZY: PRZEBUDOWY ULICY LIPOWEJ - KONKURSU, ZAŁOŹEŃ, - WNIOSEK O
POZOSTAWIENIE ZIELENI NA SKWERZE PRZY RATUSZU, , INFORMACJĘ DOT. KOSZTÓW.
SKŁADAM WNIOSEK:
1. O POZOSTAWIENIE ZIELENI NA SKWERZE PRZY RATUSZU.
2. WYTYCZENIE DROGI ROWEROWEJ NA DEPTAKU.
3.PROSZĘ O INFORMACJE, JAKIE EWENTUALNIE BYŁYBY KOSZTY USUNIĘCIA ZIELENI NA
SKWERZE PRZY RATUSZU (wliczając opłaty za ich usunięcie według Rozporządzenia
Ministra Środowiska - krzewy, drzewa są zdrowe i nie ma żadnej racjonalnej
podstawy do ich usunięcia).
Szanowni Państwo
Z przykrością stwierdzam ,ze prawdopodobnie sprawa ulicy Lipowej i planowanej
przebudowy dowodzi kompletnej niekompetencji osób za nią odpowiedzialnych.
Jeżeli założenia przebudowy z góry zakładają usunięcie zieleni ze skweru przy
placu przy Ratuszu, za to nie określają np. wytyczenia drogi rowerowej,
lepiej kosztowną przebudowe odłożyć na później, inaczej powtórzy się
historia utworzenia sprzecznych z prawem murków wokół drzew -
chociaż "założenia" również miały "szlachetne" (ochrona drzew przed
parkującymi samochodami - w efekcie doprowadzają do ich usychania). Zamiast
skupić się nad rozwiązaniami komunikacyjnymi (ul. Kalinowskiego i
Grunwaldzka, - wymiana nawierzchni, ścieżki rowerowe) i parkingowymi.
Przy tak kosztownych i poważnych zmianach jak wymiana nawierzchni, latarni -
przebudowę całości ulicy - poczekałbym z tym do zamknięcia dla ruchu całego
odcinka ul. Lipowej i Rynek Kościuszki (od Kościoła Rocha do Kościoła
Farnego) - wtedy ma to sens - na stworzenie spójnej, całościowej wizji
deptaka.
Najpierw trzeba zamknąć ulicę dla ruchu (nawet etapami i na mniejszych
odcinkach) i obserwować co trzeba zmieniać w organizacji ruchu,
zagospodarowaniu itp.) - nie zaczynać od przebudowy.
Każdy deptak ma funkcję:
- spacerowo - handlową - ulica, sklepy
- wypoczynkowo-relaksacyjna - skwer zieleni, ławki
- rozrywkowo - publiczną - plac przy pomniku Piłsudskiego i fontannie
Pomysły z wycięciem zieleni ze skweru nie mają nic wspólnego z
unowocześnianiem architektury - chodzi o kolejne wyprowadzenie pieniędzy na
bezsensownym pomysł, koncepcję, konkurs, dokumentację, przetarg na prace
budowlane i wykonawstwo (jak. np. kosztujący kilkanaście tysięcy konkurs na
zagospodarowanie deptaka który wygrała nagrodzona kilkutysięczna nagrodą
bezsensowna koncepcja deptaka z przejściami i sklepami podziemnymi pod
skrzyżowaniem ulic Lipowej i Sienkiewicza - takie przejścia zaprzestano
budować w latach 70 - tych ze względu na utrudnienia dla niepełnosprawnych,
matek z dziećmi, starszych, wandalizm, niskie bezpieczeństwo , duże koszty
itp.- MOIM ZDANIEM TO POMYSŁY architektów wykształconych w latach 70 tych na
ustawianiu bloków z wielkiej płyty, którzy nie wiedzą nic o architekturze
krajobrazu, w ciągu ostatnich 10 lat nie utworzyli ani jednego parku w
Białymstoku, za to prawie zasuszyli lipy na Lipowej. Skwerek jest za mały na
funkcję rozrywkową - imprezy, masowe i koncert lepiej jest robić po stronie
Ratusza z fontanna i pomnikiem Piłsudskiego (chyba że na urządzanie defilad,
ale to raczej w stylu białoruskiego i totalitarnego Mińska), naprawdę duże
imprezy masowe lepiej jest prowadzić w Amfiteatrze i na Lotnisku. Place w
mieście są w sumie niepotrzebne plac przeważnie oznacza pustkę- np. Plac przy
Jurowieckiej świecił pustkami aż zagospodarowano go tymczasowym bazarem, plac
przy Rynku Siennym tez jest pusty.
Po rozmowie 14.03.2005 r. "Po debacie Deptak tak ale jak" z pomysłodawcami
wycięcia zieleni i dogmatycznymi wrogami "chaszczy w mieście - siedliska zła
i pijaków" Andrzejem Chwalibogiem i wiceprezydentem Białegostoku Józefem
Klimem zrozumiałem że mam do czynienia z NASTĘPUJĄCYMI POMYSŁAMI ZAMIAST
ZIELENI I PO JEJ WYCIĘCIU ZIELENI:
- mała gastronomia, stragany z pamiątkami, ("historycznie był tam bazar -
rynek")
- gigantyczne ogródki piwne (taki letni bar - pijalnia piwa "Ratuszowa" na
cały skwer - "jako rozwiązanie tymczasowe i etap przejściowy jest to
dopuszczalne")
- prawie że powrót do pomysłu poprzedniego naczelnika wydziału architektury
Urzędu Miasta Białegostoku pana Nowakowskiego - typu McDonalds na skwerze,
chociaż może "bardziej w stylu regionalnym")
- ewentualnie "reprezentacyjny szalet" :) to nie żart - zamiast np. narzucić
obowiązek darmowego udostępnienia toalet nie tylko dla klientów na
restauracje, bary i kawiarnie na deptaku jest pomysł na "reprezentacyjny
szalet" - co przypomina absurdalny przypadek z Ostrowa Wielkopolskiego -
gdzie prezydent wystawił sobie "pomnik" - szalet na głównym rynku przy
Ratuszu za kilka milionów złotych, w marmurach, z windą dla niepełnosprawnych
i pracownikiem Urzędu Miasta - problem w tym że miejscowość jest mała, ludzie
biedni, wstęp płatny 50 gr oszy lub 1 zł (prawie "pół piwa"), do tego szalet
jest czynny tylko do 21 czy 22 - efekt - szalet pusty, za to pijaczkowie w
każdej okolicznej bramie i zasikane całe podwórka.
Zwykle "po obietnicach" przychodzi "brutalna rzeczywistość" - w tym przypadku
zieleń i skwer zastąpią ohydne i tymczasowe piwne mordownie, tak jak plac
przy i stadion przy Jurowieckiej okupują straganiarze - tak w rzeczywistości
wygląda realizacja założeń "trwałych prowizorek".
PRZYPOMINAM, ŻE PICIE ALKOHOLU W MIEJSCACH PUBLICZNYCH JEST W POLSCE
ZABRONIONE (WYKROCZENIE ŚCIGANE PRZEZ STRAŻ MIEJSKĄ I POLICJĘ) więc jeśli
władze miasta obwiniają "zieleń" za swoją niekompetencję w ściganiu
pospolitych wykroczeń, chuligaństwa i pijaństwa, zamiast skutecznie
wyegzekwować zakaz picia w centrum miasta przez podległą sobie Straż Miejską
(która woli wymuszać łapówki od źle parkujących kierowcach z braku
odpowiednich miejsc parkingowych spowodowanego bałaganem planistycznym lub
pilnować, by nikt nie zakłócał spokoju nielegalnym handlarzom przemycanego
alkoholu i papierosów przy miejskich targowiskach) to dawno powinny podać się
do dymisji. Przy tym toku myślenia wytną wkrótce też i białostockie Planty i
Las Zwierzyniecki "ze względów bezpieczeństwa" zamiast zamontować kamerę czy
wysłać kilka patroli.
Pomysł na gigantyczne ogródki piwne ZAMIAST SKWERU ZIELENI to pomysł na
legalizację pijaństwa i hałasu - HIPOKRYZJĄ JEST FUNDOWAĆ GIGANTYCZNE OGRÓDKI
PIWNE ZAMIAST ZIELENI POD POZOREM "PRZEGANIANIA PIJACZKÓW".
Nie ma to nic wspólnego z ideą deptaka - miejsca spacerów, relaksu,
wypoczynku, kultury i wizytówki "zielonego miasta = ogrodu" zapoczątkowanej
przez założenia Pałacu Branickich - Wersalu Podlasia".
Co do historii, to drzewa (lipy) na Lipowej były od czasów Branickiego ,a nie
ma ich na Starym Mieście Krakowa, Warszawy itp. - to znaczy że "dla
wyrównania" powinniśmy też je usunąć? Podobnie z "komunistycznymi" drzewami
na skwerze przy Ratuszu - jest to też historia i to lepsza niż przedwojenna
sprzedaż śledzi i kramy - właśnie dlatego że Białystok chce uchodzić za
stolicę Regionu "Zielonych Płuc Polski", bramę do ostatniego w Europie
pierwotnego lasu Puszczy Białowieskiej i regionów czystej przyrody i
turystyki integracja zieleni i architektury jest pozytywnym wyróżnikiem
którzy chwalą wszyscy przyjezdni - lecz często nie rozumieją "miejscowi".
Białystok z kolejnym małym betonowym placykiem wypełnionym ławami i stołami z
piwem kojarzy się z prowincjonalizmem i zaściankowością, zaś skwer z zielenią
ozdobną, ławkami i integracją architektury i zieleni w ramach wizji "miasta -
ogrodu" zapoczątkowanej przez założenia Pałacu Branickich - Wersalu Podlasia"
TO PRAWDZIWE NAWIĄZANIE DO INDYWIDUALNEGO I WYJĄTKOWEGO CHARAKTERU, HISTORII
I ZAŁOŻEŃ PLANISTYCZNYCH BIAŁEGOSTOKU - BIAŁYSTOK w przeciwieństwie do innych
miast jak np. Kraków historycznie nie powstał w zamkniętej przestrzeni
ograniczonej miejskimi murami, lecz był miastem "otwartym", które z zabudowy
płynnie przechodziło i łączyło się z parkami, zielenią,