Andrzej Grubba

21.07.05, 15:51
rak zbiera obfite zniwo ostatnimi czasy
wiadomosci.onet.pl/1133737,14,item.html


Był to człowiek z klasą, obdarzony wielką inteligencją, patriota, kochał
rodzinę i był przez wszystkich lubiany - powiedział o zmarłym w czwartek
pingpongiście Andrzeju Grubbie najwybitniejszy polski tenisista Wojciech Fibak.
wiadomosci.onet.pl/1133819,14,item.html

to nie zaden pseudosportowiec pokroju goloty. niewielu takich zostalo
    • fiat_lux Re: Andrzej Grubba 21.07.05, 15:53
      pl.wikipedia.org/wiki/Andrzej_Grubba

      troche niezrecznie sformulowana koncowka i brzydko brzmi "zmarl po przegranej
      walce z nowotworem"
    • fiat_lux Re: Andrzej Grubba 21.07.05, 15:58
      www.pingpong.cz/8/grubba.htm
    • Gość: T-800 Re: Andrzej Grubba IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 21.07.05, 16:04
      www.azs.awf.gda.pl/caly.php?id=283
      • fiat_lux Re: Andrzej Grubba 21.07.05, 16:09
        ale nie wyszlo. z rakiem nie wygrywa praktycznie nikt
        ciekawe czy palil
    • fiat_lux Re: Andrzej Grubba 21.07.05, 22:55
      "Dlaczego Pan Bóg zabiera dobrych ludzi?"
      Krzysztof Wyrzykowski, dla którego Andrzej Grubba był jak najbliższy członek
      rodziny, nie może pogodzić się z Jego śmiercią. Dlaczego Pan Bóg zabiera dobrych
      ludzi? - pyta ceniony dziennikarz.
      "Andrzeja poznałem w Drzonkowie gdy miał 17 lat - mówi Krzysztof Wyrzykowski,
      który debiutował jako dziennikarz w Telewizji Polskiej w 1971 roku i pracował w
      niej do 1983 roku. - Z upływem lat zbliżaliśmy się do siebie, zwłaszcza na
      emigracji - On w Niemczech, ja we Francji. I zbliżyliśmy się na taką odległość,
      że już bliżej nie można było. Nie tylko my, ale nasze rodziny. Byliśmy spleceni
      więzami najpiękniejszej przyjaźni. My nie witaliśmy się przez podanie sobie
      dłoni, my musieliśmy się pocałować, jak kochający się bracia.

      Mieszkając w Niemczech Andrzej pokazał, co znaczy patriotyzm. Kiedy proponowano
      mu obywatelstwo tego kraju odrzucił ofertę tak, że już więcej do tego tematu nie
      wracano. U niego w domu mówiło się tylko po polsku, a swoich synów wychowywał w
      duchu miłości do ojczyzny. On nigdy nie rozważał ewentualności pozostania w
      Niemczech. Po dwudziestu latach wrócił do Sopotu. Miałem się z nim spotkać 10
      dni temu. Jednak żona uznała, że nie jest to dobry czas. Zrozumiałem wówczas, że
      Andrzeja już nie zobaczę.

      R E K L A M A czytaj dalej

      On wierzył, że tak jak Armstrong, pokona chorobę. Nie wiedział jednak, że wyrok
      już zapadł. Dlatego mój protest jest dziś tak silny. Buntuję się... Czy Pan Bóg
      nie mógł zostawić nam Andrzeja, wyjątkowego człowieka, który chciał zrealizować
      jeszcze tyle planów? Każda śmierć bliskiej osoby jest ciosem. Taki cios, jak
      grom z jasnego nieba, spadł dziś rano na mnie, kiedy zadzwonił Adam Giersz. W
      ciągu pół roku straciłem dwóch najbliższych przyjaciół - Andrzeja Łozowskiego,
      cenionego dziennikarza, teraz Andrzeja, który z końca świata dzwonił do mnie,
      pytając co słychać, a moja droga z Francji do Polski zawsze prowadziła przez dom
      Andrzeja w Niemczech.

      Tak bliskie relacje zawodnik-dziennikarz zdarzają się rzadko. Nie mam sobie nic
      do zarzucenia, że ucierpiała na tym dziennikarska rzetelność. Chociaż Andrzej
      nie dawał zazwyczaj powodów do negatywnej oceny jego gry, ale gdy czułem, że
      muszę powiedzieć kilka krytycznych słów - wypowiadałem je, a on nie miał o to
      pretensji. Tak może zachowywać się wielki sportowiec i wielki człowiek. Takim
      też jest jeden z najlepszych tenisistów stołowych lat osiemdziesiątych, Patrick
      Birocheau. Objechałem go kiedyś na łamach L'Equipe, że swoją grą, chociaż miał
      34 lata, przynosi wstyd Francji. Ten krytyczny artykuł oprawił w ramki i do dziś
      wisi na ścianie jego domu.

      Nie wszystkim dane było poznać wnętrze Andrzeja Grubby. Mówiło się o nim i
      pisało na podstawie tego, co się widziało, słyszało. Ja widziałem jednak coś
      więcej - Jego serce i duszę. I znów zapytam, dlatego że jestem rozżalony,
      zbuntowany - dlaczego Panie Boże zabrałeś Go do siebie" - powiedział Krzysztof
      Wyrzykowski, dziennikarz sportowy TVP, francuskiego "L'Equipe", obecnie
      komentator Eurosportu.



      wiadomosci.onet.pl/1134098,14,item.html
Pełna wersja