trep4
08.08.05, 11:12
Prasa
Czy podatnicy zapłacą za decyzje posłów? 08:21 08.08.2005
poniedziałek
Zaciskanie pasa przez ostatnie lata — głównie kosztem emerytów i rencistów —
dało budżetowi ponad 7,8 mld zł oszczędności. Przedwyborcza rozrzutność
posłów może nas natomiast kosztować ponad 15 mld zł. Dlatego z rozmaitych
stron sypią się prośby do prezydenta, by nie podpisywał ustaw narażających na
szwank budżet. Jednak górnicy chcą mu osobiście wytłumaczyć, dlaczego
powinien ich ustawę podpisać.
Najwięcej apeli wydano właśnie w sprawie niepodpisywania ustawy o emeryturach
górniczych. Miałaby przez najbliższe 15 lat kosztować aż 70 mld zł. Czy
prezydent podpisze ustawę? Szefowa Kancelarii Prezydenta Jolanta Szymanek-
Deresz powiedziała, że decyzję głowy państwa poprzedzi dokładna analiza
skutków finansowych.
— W zeszłym tygodniu wysłaliśmy do prezydenta pismo z prośbą o spotkanie, w
którym uczestniczyliby przedstawiciele regionalnej "Solidarności" i sekcja
górnicza związku — mówi Wojciech Gumułka, rzecznik śląsko-
dąbrowskiej "Solidarności". — Chcemy wyjaśnić prezydentowi motywy walki o te
uprawnienia, rozwiać wszelkie wątpliwości, przedstawić korzyści z ustawy. Na
razie nie mamy odpowiedzi.
Sejm przedłużył do końca 2007 r. obowiązywanie uprawnień do wcześniejszej
emerytury osób zatrudnionych w trudnych warunkach, co wyrwie z budżetu ponad
4 mld zł. To niewątpliwie jest kosztowniejsze od ustawy górniczej, bo dotyczy
nie 120 tys. osób, ale 1,2 mln. Parlamentarzyści chcą też podwyżki
minimalnego wynagrodzenia, które dziś wynosi 849 zł. Tyle że z najniższą
płacą powiązanych jest wiele innych świadczeń, które wyliczane są na jej
podstawie. Kosztowałoby to 1,17 mld zł rocznie. Jak zachowa się w tych
sprawach prezydent? Na razie myśli o tym na wakacjach.
Nie mniej kontrowersyjny jest pomysł posłów, by dokonywać zwrotu VAT na
materiały budowlane kupione po 1 maja 2004 r. Przypomnijmy, że obiecano to
obywatelom w parlamencie, podwyższając ten podatek pod dyktando Brukseli.
Teraz zorientowano się, że roczne straty budżetu z tego tytułu wyniosą 4,5
mld zł. Stąd apel do prezydenta, by ustawy nie podpisywał.
Nie słychać jednak, by rozmaite gremia apelowały do prezydenta o odchudzenie
jego kancelarii liczącej ponad 600 osób. Do byłego wicepremiera Jerzego
Hausnera — o oddanie limuzyny rządowej i zwolnienie ochrony BOR, z czego
wciąż korzysta cztery miesiące po dymisji. Do posłów — o rezygnację z odpraw
kosztujących 1,5 mld zł. Do sfery budżetowej o odpuszczenie sobie trzynastej
pensji. Do mundurowych o rezygnację z emerytur po 15 latach pracy. Cóż —
obiekty położone wysoko widać najtrudniej.
Beata Sypuła