Dodaj do ulubionych

Portret sluchacza Radia Maryja

03.09.02, 14:18

Podaje za “Gazeta Wyborcza”:

Portret słuchacza Radia Maryja

Na podstawie TGI, SMG/KRC oprac: vad 29-08-2002

W minionym półroczu Radio Maryja miało 3,3 proc. udziału w rynku słuchaczy.
Kto słucha tego radia? Na naszą prośbę sylwetkę słuchacza toruńskiej
rozgłośni nakreśliła agencja reklamowa Gruppa66 Ogilvy.

Słuchacz Radia Maryja to najczęściej:

kobieta powyżej 54. roku życia (30 proc. słuchaczy to wdowy lub wdowcy);
słabo wykształcona (w grupie słuchaczy przeważają rolnicy i robotnicy
niewykwalifikowani); miesięczny dochód w jej rodzinie to 400-600 zł na osobę
(większość nie pracuje); najczęściej mieszka ona przy dzieciach (44 proc.
słuchaczy na wsi, ok. 11 proc. w dużych miastach); nie interesuje się
finansami, sprawami międzynarodowymi, budżetami, przepisami, ustawami,
kulturą ani rozrywką, nie mówiąc już o nauce i technice. Nie chodzi do teatru
i raczej nie czyta książek; interesuje ją wiara i religia; wolny czas spędza,
odpoczywając przed telewizorem. (Najczęściej ogląda 1 TVP. Woli seriale, jak
np. "Plebania", polskie filmy albo teleturnieje w rodzaju "Jaka to melodia".)
Na reklamy nie zwraca uwagi - są dla niej irytujące. Wie, że pozory mogą
mylić, a produkty lepiej opakowane nie muszą lepiej smakować. Czasem
przegląda gazety i czasopisma, np. "Tele
Świat", "Tinę", "Przyjaciółkę", "Claudię", "Żyjmy dłużej". Czyta też "Nasz
Dziennik", "Gościa Niedzielnego" oraz "Przewodnik Katolicki". Nie bierze
nigdy udziału w konkursach gazetowych. Oprócz Radia Maryja słucha
publicznej "Jedynki". Spotyka się z rodziną. Całe jej życie kręci się wokół
domu (działka, ogród, spacer po podwórku).

Rodzina jest dla niej podstawową wartością. Nie narzuca się jednak swoim
bliskim i nie martwi ich stanem swoich finansów (choć nie jest zadowolona ze
swojej sytuacji materialnej); uważa, że miejsce kobiety jest w domu; ceni
bezpieczeństwo i tradycję.

CZY TORUN TO BIALYSTOK ?

Obserwuj wątek
    • Gość: Przemek Re: Portret sluchacza Radia Maryja IP: *.NYCMNY83.covad.net 03.09.02, 14:27
      Nic dodac, nic ujac.
    • Gość: ha14 Re: Portret sluchacza Radia Maryja IP: *.rrnet.pl 03.09.02, 14:32
      I co z tego ? Sluchasz i teraz masz kompleksy? Nie słuchasz, wiec o co się
      martwisz? Kazde radio ma wyłącznik i przełącznik czestotliwości. Mniej martwmy
      się o innych, wiecej o siebie
      • cavafis47 Re: Portret sluchacza Radia Maryja 04.09.02, 04:39
        Nalezy sie martwic o innych - ojciec Rydzyk doskonale wie do kogo dociera ze
        swoim przeslaniem i poprzez tych ludzi moze (i juz to robi) realizowac swoj
        plan cofniecia Polski do sreniowiecza (a tak niedawno udalo nam sie
        uciciec...) - sluchacze RM stanowia juz calkiem liczaca sie grupe wyborcow i w
        tym jest problem......
        • Gość: Czarny Re: Portret sluchacza Radia Maryja IP: *.lapy.sdi.tpnet.pl 04.09.02, 19:31
          A czytelnicy "Wyborczej" wyglądają podobnie, tylko mają pejsy. I chcą by Polska
          wyglądała tak jak w XIX wieku.
          • ormond Re: Portret sluchacza Radia Maryja 04.09.02, 23:45
            Gość portalu: Czarny napisał(a):

            > A czytelnicy "Wyborczej" wyglądają podobnie, tylko mają pejsy. I chcą by
            Polska
            >
            > wyglądała tak jak w XIX wieku.

            Jesli to mial byc zart, to jest wyjatkowo zalosny, a jesli nie, to tepota tego
            zdania az poraza...
    • metr Re: Portret sluchacza Radia Maryja 04.09.02, 23:01
      Taki list wysłałem do Gazety Wyborczej, po lekturze portretu:
      Piszę ten list pod wpływem lektury artykułu „Radio ma się słuchać” (G.W. z dn.
      30.08.02r.), a konkretnie „portretu słuchacza Radia Maryja”. Nie to, żebym się
      czepiał, ale...
      Na początek kilka słów o sobie, żeby nie być podejrzewanym o nienawiść do „Gaze-
      ty” i miłość do Ojca Rydzyka. Mam 31 lat, prowadzę własne przedsiębiorstwo,
      kończę w tym roku zaocznie uczelnię techniczną. Czytam „Gazetę Wyborczą” (patrz
      mój adres mailowy), „Rzeczpospolitą”, „Newsweeka”. Słucham Dwójki i Radia Bis.
      Dodam jeszcze, że jednymi
      z niewielu szanowanych przeze mnie polityków są Leszek Balcerowicz i Tadeusz
      Mazowiec- ki (w którego kampanii prezydenckiej nota bene aktywnie
      uczestniczyłem).
      Mam nadzieję, że do Waszego nieszczęsnego portretu nie pasuję. Zgadzam się też
      z opinią, że „Radio Maryja” nie jest rozgłośnią najwyższych lotów. Starałem się
      kiedyś wyłuskać coś wartościowego dla siebie z jej programu, ale niewiele tego
      było, więc dałem spokój. W każdym razie próbowałem. Przyznaję, że trudno jest
      znaleźć odpowiedniki R. M. wśród innych mediów. Może Wasz dodatek „Gazeta w
      Białymstoku”, może jeszcze kilka innych brukowców, albo lokalne rozgłośnie
      typu „Radio Jard”.
      Tak czy inaczej, czytanie tego tendencyjnego „portretu” to prawdziwa przykrość.
      Moim pierwotnym zamiarem było stworzenie „portretu czytelnika G. W.”, ale
      zabrakło mi zapału do wysilania się na złośliwości w stosunku do ludzi, z
      którymi się jakoś identyfikuję. Taki na przykład akapit o tym, czym słuchacze
      R. M. się nie interesują, zakończony znamiennym „(...) nie mówiąc już o nauce i
      technice. (...)”. Albo, że wolą seriale jak np. „Plebania”, albo teleturnieje w
      rodzaju „Jaka to melodia”. Nie podano, na jakiej podstawie agencja
      reklamowa „nakreśliła sylwetkę słuchacza toruńskiej rozgłośni”, na pewno jednak
      opracowaniem portretu nie zajął się ktoś, komu obiektywizm leży na sercu.
      W tej sytuacji ja, wierny czytelnik (i posiadacz pierwszego numeru „G. W.”)
      czytałem i starałem się znaleźć jak najwięcej cech wspólnych z portretowanymi
      postaciami: chciałbym znacznie bardziej zainteresować się „wiarą i religią”,
      powinienem czytać prasę katolicką, staram się nie zwracać uwagi na
      reklamy, „Jedynki” nie słucham zbyt często, ale nie unikam, rodzina jest dla
      mnie jedną z podstawowych wartości, cenię bezpieczeństwo
      i tradycję. Nie znoszę też agresji pod żadną postacią, dlatego unikam artykułów
      dotyczących Kościoła katolickiego w „G. W.”, albo np. nie lubię pani Moniki
      Olejnik niezależnie od tego czy stara się nie dopuścić do głosu zaproszonego
      przez siebie polityka lewicy czy prawicy.
      A skoro już zdecydowałem się napisać, to zajrzę do w/w dodatku do „Gazety”
      i dokonam „złośliwego przeglądu prasy”: Ostatnio nie było zdjęć
      uczniów „podstawówek”
      i gimnazjów, które w czasie roku szkolnego są główną atrakcją rzeczonego
      periodyku. Na pierwszej stronie artykuł o badaniach profilaktycznych chorób
      układu krążenia. Niespecjalnie ciekawe, ale zapewne ważne dla dużej części
      społeczeństwa, więc damy spokój. Strona druga: reklama hipermarketu – no
      cóż..., str. 3: coś o wyborach, o inwestycji na jednym z basenów – można
      przejrzeć, niestety pod spodem jakże typowe dla „Gazety w Białymstoku”
      doniesienia z policji i z prokuratury. Strona 4: rzuca się w oczy kolumna
      poświęcona podbiałostockiej miejscowości – interesująca, więc niezbyt obfita, a
      obok fragmenty wypowiedzi z „czatu” poświęconego budowie nowych kościołów w
      Białymstoku. Ciekawe, że na 8 wypowiedzi tylko jedna nie jest wroga Kościołowi.
      Strona 5: reklama, str. 6: trzy mini artykuły – w porządku, ale są też
      doniesienia z prokuratury i kronika policyjna, i oczywiście ¼ strony to
      reklamy. Str. 7: fotoreportaż z planu filmowego (i strona z głowy, nie trzeba
      nic pisać), str. 8: reklamy, ogłoszenia. Str. 9: wspomnienia, pożegnania,
      nekrologi – wprost fascynujące.
      I wreszcie strony 10 – 15: uwaga, uwaga! główne danie dziennika: ogłoszenia i
      reklamy. Strona 16: rozrywka, pogoda.
      Podsumowując: około trzech stron nadaje się do lektury, a że nie każdy
      interesuje się wszystkim, co „dziennikarze” naszego lokalnego dodatku zechcą
      napisać, więc można liczyć, iż stronę lub dwie jakiś rządny informacji
      czytelnik pochłonie z zainteresowaniem.
      Hmm, na moje oko jest to coś dla słuchaczy „Radia Maryja”: ani słowa o
      lokalnych finansach, sprawy międzynarodowe (dotyczące np. stosunków z sąsiadami
      województwa: Obwodem Kaliningradzkim, Litwą i Białorusią) też jakimś
      przypadkiem nie zainteresowały redakcji; budżety, przepisy, ustawy, nie mówiąc
      już o nauce i technice nie znajdują swoich piewców w gronie TWÓRCÓW lokalnego
      dodatku. Czyżby więc uboga, słabo wykształcona 54-letnia wdowa słuchająca z
      zapartym tchem „Radia Maryja”, popełniała błąd unikając jak diabeł święconej
      wody „Gazety Wyborczej”?



      Z poważaniem:

      Wojciech Mojsak
    • bogo2 Episkopat, Radio Maryja i Radio Jozef 05.09.02, 13:09
      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_020905/publicystyka/publicystyka_a_7.html

      W dzisiejszej “Rzeczpospolitej” o kulisach konfliktu pomiedzy Episkopatem a
      Radiem Maryja pisze Jaroslaw Makowski w artykule “Glowa w mur”
      Ponizej niektore fragmenty :

      05.09.02 Nr 207
      Polscy biskupi chcą uchodzić za tych hierarchów Kościoła powszechnego, którzy w
      sposób integralny i całościowy przyjmują nauczanie Jana Pawła II. Ba, chcą być
      postrzegani jako ci pasterze, którzy natychmiast przekuwają papieskie nauczanie
      w czyn. Musi więc zastanawiać, że w rodzimym Kościele Jana Pawła II, papieża,
      który jako pierwszy przekroczył próg synagogi i meczetu, demaskatora wszelkiego
      rodzaju nacjonalizmów i ksenofobii, powstało i działa katolickie Radio Maryja,
      którego działalność i głoszone treści w zasadniczy sposób kłócą się z tym,
      czego naucza Jan Paweł II.

      Hałaśliwe metody walki

      Już od dłuższego czasu Radio Maryja stanowi kłopot dla Kościoła. Co jakiś czas
      albo za sprawą dyrektora radia o. Tadeusza Rydzyka, albo za sprawą rozmaitych
      autorytetów, głoszących swoje poglądy na antenie stacji, radio powraca na
      pierwsze strony gazet w aurze skandalu. Skąd bierze się niemoc kościelnych
      władz w poskromieniu niepokornego zakonnika?
      (…)
      Kiedy przegląda się historię konfliktu stacji z Episkopatem, trudno oprzeć się
      wrażeniu, że hierarchowie walą głową w mur. Stacja nie chce zmienić swojego
      oblicza i wyrzec się ambicji politycznych ani pod wpływem próśb, ani gróźb.

      Jednak narastająca samowola Radia Maryja, jak również niesubordynacja o. Ryzyka
      sprawiły, że ksiądz prymas po raz kolejny podjął próbę okiełznania toruńskiej
      stacji. "Żadna instytucja kościelna, nawet znana, zasłużona i ceniona czy nawet
      charyzmatyczna nie może bez zgody biskupa na terenie jego diecezji organizować
      nabożeństw, konferencji lub innych form nauczania religijnego" - napisali kard.
      Józef Glemp i jego biskup pomocniczy Piotr Jarecki w specjalnym dekrecie
      rozesłanym do wszystkich proboszczów archidiecezji warszawskiej. W ten oto
      sposób prymas jako ordynariusz korzysta z przysługującego mu prawa i stawia
      warunki: jeśli do 1 października szef rozgłośni nie poprosi o zgodę na dalsze
      działanie biur Radia Maryja na terenie archidiecezji warszawskiej, zostaną one
      zamknięte.

      Ale jest jeszcze inny, może ważniejszy powód stanowczej decyzji kard. Glempa.
      Otóż Radio Maryja prowadząc swoje biura zagarniało niemałą część pieniędzy z
      datków składanych przez wiernych. To z kolei uderzało i uderza w działalność
      Radia Józef, któremu patronuje kard. Józef Glemp.(...) Stąd list pasterski,
      czytany w ostatnią niedzielę we wszystkich parafiach archidiecezji, w którym
      kard. Glemp apeluje o datki na Radio Józef, a także o tworzenie kół tej stacji,
      której ma patronować Akcja Katolicka, oczko w głowie bp. Jareckiego.

      Katolicki duch

      Kardynał Glemp postawił sobie ambitny cel: upiec dwie pieczenie na jednym
      rożnie. Z jednej strony ujarzmić biura Radia Maryja i zmusić do współpracy o.
      Rydzyka, z drugiej, zapewnić finansowe zabezpieczenie dla własnego Radia Józef.
      Czy ten plan może się udać? Być może w archidiecezji warszawskiej, ale na pewno
      nie w całym kraju. Po pierwsze, wśród biskupów polskiego Episkopatu znaleźć
      można takich, którzy otwarcie popierają Radio Maryja. Po drugie, niektórzy
      biskupi, na przykład archidiecezji krakowskiej czy diecezji toruńskiej już
      oświadczyli, że z pomysłu prymasa nie skorzystają. A więc szkodliwa działalność
      Radia Maryja, czyli "leperryzm w Kościele", wedle określenia bp. Pieronka, nie
      zostanie skutecznie ukrócona.

      Sęk jednak w tym, że kolejna burza wokół toruńskiej stacji milczeniem zbywa
      sprawę najważniejszą - osobę o. Rydzyka i jego publicznie głoszone przekonania.
      A przecież zakonnikowi udało się przekonać dużą części wiernych, że
      antysemityzm, ksenofobia czy szerzenie nienawiści nie kłócą się z byciem
      katolikiem w Polsce. Ba, wedle stacji prawdziwy katolik musi być
      eurosceptykiem, nacjonalistą, musi nienawidzić żydów i masonów itd. Dlatego
      myli się raczej bp Pieronek, kiedy sugeruje, że Radio posiada "katolickiego
      ducha", a naganne są tylko działania stacji niezgodne z prawem kanononicznym.
      Przeciwnie: gdyby Radio Maryja posiadało ducha katolickiego, nigdy na jego
      falach nie usłyszelibyśmy antysemickich czy antyeuropejskich treści.

      Dziś jest to możliwe, gdyż o. Rydzykowi udało się stworzyć "kościół" w
      Kościele. Łudzi się ten, kto sądzi, że problem, jakim dla Kościoła jest
      toruńska rozgłośnia, będzie można rozwiązać tanim kosztem. Na to jest już za
      późno. A koszty, jak pokazuje historia, będą rosły tym bardziej, im bardziej
      Episkopat będzie uciekał od podjęcia trudnych i z pewnością dla sporej części
      polskich katolików bolesnych decyzji. Ale cóż począć, skoro nauczania papieża
      nie da się pogodzić z przekonaniami o. Rydzyka, tak jak nie da się pogodzić
      wody z ogniem.

      Autor jest publicystą "Tygodnika Powszechnego".







Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka