Dodaj do ulubionych

PODATKI TO KRADZIEŻ

13.09.02, 21:11
_________________________________________________________________________
chrześcijanstwo to dobrowolność - gdy ktoś "wytłumacza" Ci kradzież w imię
Jezusa jest wyznawcą baala - personifikacji "rządu" "polityka" itd.
stosującego przemoc i grabież jako rdzeń jego rzeczywistych poglądów na świat
- niewolnictwo - albo jest sie za niewolnictwem albo przeciw niemu, innej
drogi nie ma... poznaj prawde o chrzescijanstwie bez żadnego
konformistycznego "ale" Laissez Faire!
_________________________________________________________________________

Chris R. Tame http://www.libertarianizm.pl/czytanki.html

PODATKI TO KRADZIEŻ
Jeśli zaczepiłby cię na ulicy bandyta, żądając twojego portfela albo
portmonetki, nie wahałbyś się, jak to nazwać - kradzieżą!
Jeśli grupa bandytów żądałaby co miesiąc dwóch trzecich twojego dochodu,
grożąc strasznymi konsekwencjami w przypadku niepodporządkowania się ich
propozycji "ochrony", nie wahałbyś się, jak to nazwać - kradzieżą!
Już jesteś codziennie obrabowywany. Co miesiąc przynajmniej około dwóch
trzecich twojego dochodu zabiera się tobie siłą, bez twej zgody. Robi to
rząd. I owszem, to również jest kradzieżą, nawet jeśli niewielu zdaje sobie z
tego sprawę!
Czym rząd różni się od bandyty? Czym wymuszanie przez państwo pieniędzy
za "ochronę" różni się od wymuszania ich przez jakiegoś innego gangstera? Do
jednego i drugiego stosuje się słownikowa definicja kradzieży - zagarnianie
własności jednostek bez ich zgody. Jedyną różnicą jest to, że rząd jest mniej
uczciwy, niż jego prywatni konkurenci w złodziejstwie. Złodziej nie twierdzi
przynajmniej, że to, co robi, robi dla twego dobra i że jest to pożądana
aktywność społeczna prowadzona "w interesie ogółu".

CZY PODATKI SĄ KONIECZNE?
Ale czy podatki nie są konieczne, jak uważa większość ludzi? Czy nie trzeba
płacić podatków, by cieszyć się takimi rzeczami, jak opieka medyczna, drogi,
poczta, koleje, ochrona policyjna i tak dalej?
Wyobraźmy sobie lokalnego kupca, który wypędza z miasta, pod groźbą użycia
broni, całą swą konkurencję. Następnie regularnie rabuje swych sąsiadów,
ale "w zamian" dostarcza im pewne artykuły spożywcze (bardzo niskiej jakości)
i wykonuje (bardzo kiepsko) pewne usługi, takie jak strzyżenie trawników.
Jego "klienci" odnosiliby się bardzo sceptycznie do jakości usług, które ten
kupiec tak łaskawie im dostarczałby, zabraniając jednocześnie tego
komukolwiek innemu.
Tak właśnie jest z rządem. Dlaczego nie wolno nam trzymać swych pieniędzy i
kupować takich dóbr czy usług, jakie chcemy od tych, którzy oferują się ich
dostarczać. Czego rząd miałby się bać, jeśli uważa, że jest w stanie sam
dostarczyć te wszystkie dobra i usługi, na które ma obecnie monopol?
Konkurencja pokazałaby, jakim marnym interesem są państwowe usługi i
zniszczyłaby mit, że są "dobra publiczne", które mogą być dostarczane jedynie
przez państwowy monopol.
Biurokracja, nieefektywność, niebotyczne ceny i obniżająca się jakość - tym
charakteryzują się wszelkie państwowe usługi, od poczty i kolei do policji i
sądów.
Wolny rynek może dostarczyć wszystkie te usługi, które są tradycyjnie uważane
za domenę państwa. Wśród wielu faktów, o których nie uczy cię państwowy
system edukacji jest to, że historia zna liczne przypadki dostarczania ich -
od dróg, szkół i szpitali po walutę, ochronę policyjną i sądy - przez
prywatne przedsięwzięcia.
Już wiele razy zdarzało się, że państwo w celu zbudowania lub utrzymania
swych partackich monopoli tłumiło siłą skutecznych konkurentów, którzy
naprawdę służyli ogółowi.

CO Z POTRZEBUJĄCYMI?
Ale co z tymi, którzy są w potrzebie? Czy podatki nie są usprawiedliwione
potrzebą pomocy biednym, starcom, chorym i wszystkim tym, którzy sami nie
mogą sobie pomóc? Większość ludzi sceptycznie odnosiłaby się do twierdzenia
rabującego ich złodzieja, że ma do tego moralne prawo, bo potrzebuje
pieniędzy. Czy czułbyś się moralnie zobowiązany do współpracy z dokonywaną
przez niego siłą redystrybucją bogactwa? Jaka jest różnica, gdy rząd robi to
na masową skalę, wypłacając twoje ciężko zarobione pieniądze każdemu, kogo
ogłosi potrzebującym?

Nie, nawet ci, którzy naprawdę nie są w stanie sami sobie pomóc nie mają
prawa do pomagania sobie zawartością twojej kieszeni z racji swej potrzeby.
Jak możesz uważać się za wolnego, jeśli nie masz prawa do wszystkich owoców
swej pracy, do ich rozprowadzania tak, jak chcesz? Jeśli każdy będący "w
potrzebie" ma prawo do bycia wspieranym przez ciebie obojętnie, czy się na to
zgadzasz, czy nie? Pomaganie innym na twój koszt jest wyborem, który powinien
być dokonany przez ciebie samego. I taki wybór jest dokonywany codziennie
przez miliony ludzi, bez zmuszania do tego przez państwo.

Nikt nie ma prawa grozić ci bronią i żądać twej pomocy, twych pieniędzy,
obojętnie, czy jest to jednostka, czy rząd. Byłoby dużo mniej potrzebujących,
gdyby rząd pozwolił nam trzymać swoje pieniądze i zabezpieczać się samemu na
wypadek choroby i starości, gdyby przestał dewaluować inflacją nasze
pieniądze i oszczędności, gdyby przestał zmuszać nas do płacenia za swe
usługi i pozwolił na wolny wybór, i gdyby dłużej nie tłumił dobrobytu i
wzrostu gospodarczego przez swoje nieustanne wtrącanie się i obdarzanie
przywilejami w rodzaju dotacji i ceł zaporowych.

Tak zwane państwo opiekuńcze jest oszustwem. Uwiecznia ono nędzę, którą wolny
rynek ostatecznie wykorzeniłby. Tych niewielu, którzy naprawdę nie mogą sobie
sami pomóc byłoby wspomaganych przez wiele dobrowolnych instytucji
dobroczynnych będących owocem naturalnej współpracy i życzliwości, w które
obfituje społeczeństwo oparte na produkcji, a nie na grabieży.

KTO ZYSKUJE?

Ale choć ważnym jest stanowcze odrzucenie moralności przymusowego altruizmu
przywoływanej do usprawiedliwienia podatków, równie ważnym jest uświadomienie
sobie, że ta moralność tworzy ideologiczny płaszcz dla pewnych podstawowych
interesów ekonomicznych i politycznych. To nie potrzebujący ściągają podatki:
robi to państwo. I to właśnie państwo oraz potężne grupy, które je popierają
zyskują na podatkach, nie zwykli ludzie. Podejrzenia powinien obudzić fakt,
że jeśli motywacją do nakładania podatków byłoby rzeczywiście pomaganie
biednym, to oczywistą formą pomocy wydawałoby się bezpośrednie dawanie im
gotówki. Zmuszanie wszystkich, bogatych i biednych, do otrzymywania
ujednoliconego, zmonopolizowanego przez państwo produktu jest naprawdę
nieporęczne. System płacenia biednym gotówką jest popierany przez liberałów
takich, jak Milton Friedman czy Institute of Economic Affairs. A jednak
socjaliści i związki pracowników sektora publicznego wzdragają się przed nim
ze wstrętem!

Państwowy monopol na dostarczanie opieki i usług społecznych daje politykom i
biurokratom władzę nad masami ludzi. W pewnych przypadkach umożliwia im
praktykowanie innych bezpośrednio ingerujących w wolność działań. Niechęć
jakiegokolwiek rządu do odpaństwowienia poczty ma sporo wspólnego z jego
olbrzymią machiną zajmującą się kontrolą korespondencji i podsłuchem.

Państwowa edukacja w szkołach i uniwersytetach pozwala państwu także na
wpajanie całemu społeczeństwu wspólnej ideologii, co byłoby niemożliwe przy
szkołach prywatnych, prowadzonych przez jednostki i grupy mające różne punkty
widzenia i konkurujących o klientów. Ponadto państwo zapewnia sobie masową
lojalność dając ludziom wrażenie, że jest "ich" państwem, dbającym o swych
obywateli przez dostarczanie im darmowych usług, których inaczej by nie
otrzymali.

A państwo nieustannie obdarowywuje dotacjami i kontraktami duży i mały
biznes, grupy interesu z kręgów finansjery i rolnictwa. Państwo opiekuńcze
jest po prostu maską, która skrywa rzeczywistość znajdującą się za
interwencjonistycznymi rządami - walkę o specjalne przywileje i dotacje na
koszt konsumentów i podatników.

Ponieważ biedni jako
Obserwuj wątek
    • wild PODATKI TO KRADZIEŻ 13.09.02, 21:13
      A państwo nieustannie obdarowywuje dotacjami i kontraktami duży i mały biznes,
      grupy interesu z kręgów finansjery i rolnictwa. Państwo opiekuńcze jest po
      prostu maską, która skrywa rzeczywistość znajdującą się za
      interwencjonistycznymi rządami - walkę o specjalne przywileje i dotacje na
      koszt konsumentów i podatników.

      Ponieważ biedni jako całość płacą w podatkach wystarczająco dużo, by kupić
      swoje "darmowe" usługi, tymi, którzy rzeczywiście na nich zyskują, są
      grabieżcze grupy interesu (oraz oczywiście pasożyty zatrudniane przez państwo -
      pracownicy socjalni, akademicy, urzędnicy itd.). Parę lat temu w Kalifornii
      wielki biznes i finansowe grupy interesu prawie powszechnie sprzeciwiły się
      projektowi obniżenia podatków.

      W rzeczywistości podatki są podobne do wielu innych przejawów państwowego
      mieszania się do gospodarki rzekomo mających pomagać biednym - faktycznie
      działają na odwrót. Zamiast "redystrybucji bogactwa" podatki zamrażają
      bogactwo. Podczas gdy bogaty może stracić naprawdę niewiele, biedny traci
      proporcjonalnie dużo więcej. Podatki zatem przeszkadzają ludziom i nowym
      przedsięwzięciom gromadzić dobra i kapitał, a tym samym rzucać wyzwanie
      okrzepniętemu już biznesowi i ewentualnie zastępować go. Nawet jeśli niektórzy
      bogaci mogą dawać bezpośrednio biednym, podatki tak zniekształcają rynek, że na
      dłuższą metę jest mniej dla każdego.

      Biznesmeni rzadko faworyzują naprawdę wolny rynek. Generalnie popierają oni (a
      nawet inicjują) interwencjonistyczną politykę nazywaną
      tradycyjnie "socjalistyczną" czy "lewicową". O ile ich stanowisko wobec
      podatków jako takich jest mniej jasne, to mamy oczywiste dowody, że najbardziej
      wyszukany biznes i finansjera popiera podatek dochodowy jako środek utrzymania
      swej pozycji ekonomicznej w stosunku do konkurencji.

      Bogaci (najściślej "superbogaci") są w stanie chronić istotną część swego
      bogactwa przy pomocy skomplikowanych metod unikania: fundacji dobroczynnych i
      innych środków. Nie powinno być żadną niespodzianką, że Rockefellerowie płacą
      niższe podatki dochodowe niż przeciętny amerykański robotnik, czy że Vesteyowie
      nie płacili prawie żadnych podatków od wielkiej części swego zmarnowanego
      bogactwa.

      KTO TRACI?

      Wyobrażenie, że bogaci są opodatkowywani na rzecz "biednych" jest naiwnym
      złudzeniem. Wystarczy tylko trochę elementarnej arytmetyki, by ujawnił się
      absurd pomysłu, że większość może znacząco zyskać na wywłaszczeniu niewielkiej
      mniejszości.

      Większość ludzi płaci grzywnę z większości swych pieniędzy, z których część
      państwo zwraca im w formie "darmowych" i w coraz większym stopniu tandetnych
      usług, dużo gorszych, niż mogliby kupić na wolnym rynku. Kiepskość państwowych
      usług takich, jak państwowa służba zdrowia jest nieuchronną konsekwencją
      politycznych, ekonomicznych i społecznych sił, które te usługi ucieleśniają.
      Skoro tylko relację między kupującym i sprzedającym - pacjentem i lekarzem -
      pozbawiono godności wzajemnego zobowiązania wyrażonego zapłatą za usługę, ten
      pierwszy zaczął być traktowany przez drugiego jak kłopotliwy petent. Dodatkowo
      pogarsza sprawę fakt, że w braku bodźca pieniężnego należący do klasy średniej
      lekarz ma tendencję do nierozumienia swych pochodzących z "niższej klasy"
      pacjentów i pogardzania nimi. Pacjenci z klasy średniej są na ogół traktowani
      lepiej i mają umiejętności konieczne do manipulowania systemem dla swych
      własnych celów.

      Dostarczanie "darmowych usług" stwarza nieograniczony popyt, który przeciąża
      system. Ludzie cierpią i nawet niepotrzebnie umierają, gdy kolejki do operacji
      wydłużają się. Racjonowanie przy pomocy rynkowej ceny zostaje zastąpione
      racjonowaniem przy pomocy listy oczekujących.

      Kto zyskuje, a kto traci? Masy zwykłych ludzi pracy mają wszystko do zyskania
      na zniesieniu podatków. Ekonomiczne i polityczne pasożyty mają wszystko do
      stracenia.

    • Gość: onyx Re: PODATKI TO KRADZIEŻ IP: *.szeptel.net.pl 13.09.02, 22:04
      Proszę zauważyć jeszcze jedną, ważną prawidłowość: „Lepiej zapłacić bandycie
      niż Państwu. Kiedy ten przestąpi ci drogę, zapłacisz i więcej tamtdęty nie
      pójdziesz. Kiedy raz zapłacisz Państwu już ci nie odpuści...
      • Gość: Jakub Re: PODATKI TO KRADZIEŻ IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 13.09.02, 22:18
        O Boże, wszędzie to samo. Podatki, podatki i podatki ... . U was też?
        Ja już próbowałem nie płacić, nawet VAT w sklepie odliczałem sobie od rachunku,
        żeby państwu ludowemu nie dać, ale odbierali mi zakupy.
        Z akcji społecznego oporu nic nie wyjdzie, bo sklepikarze i państwo to jedna
        mafia i VAT inkasują.
        Czy jeśli powiem o ministrze winietkowym: polświnia, to się połapią i wsadzą do
        kicia?
        • Gość: .......... Re: PODATKI TO KRADZIEŻ IP: *.sympatico.ca 14.09.02, 06:16
          A kraj w ktorym mieszkam, i wiele mu podobnych tak
          potrafili zadluzyc ze dzisiaj polowe roku Kanadyjczyk pracuje na
          rzad (to sa te wlasnie podatki) z czego 1/3 z tych podatkowych
          pieniedzy idzie tylko na splacanie samego procentu zadluzenia. To
          sa grube biliony plynace do czyjejs kieszeni, niesamowicie wielkie
          pieniadze. W czyims wiec interesie bylo mnie i innych zadluzyc
          by dzisiaj pobierac pieniazki z nieba spadajace. To za nasze
          pieniadze moga dzisiaj prowadzic wojny tam gdzie chca, kiedy
          chca i ile chca. Nie mow mi ze nie powinienem placic
          podatkow, gdyz oni "niewidoczni" zawsze sie upomna o swoja
          jalmuzne, a gdy im sie nie zaplaci tego procentu to mi
          powiedza ze jestem niewyplacalny (moj kraj jest niewyplacalny; czyli
          ja tez) i postawia mnie w czyn NIEWOLNIKA - bankruta, ktorego
          poslusznie zmusza do uslugiwania swoim panom na kazde ich
          zyczenie lub zachcianke. Wyrwac sie z niewoli bedzie nie latwa
          sprawa, wrecz niemozliwa, no, chyba ze Osamie sie "poszczesci"
          zmienic ten kierat i chamonto nalozone. Za maly jestes zeby
          zmienic sprawe podatkowa. Pamietaj ze dla niektorych wielkich,
          wlasnie podatki sa skarbem najwiekszym na tej naszej kochanej
          ziemi. Sa ich szczesciem i rozkosza zarazem. Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka