Gość: ToJa
IP: *.do.biaman.man.bialystok.pl
17.11.02, 21:20
Niedziela, godzina ok. 20:20 przystanek empeków przy dworcu PKS, za
przystankiem budki z Hoot Dogami, na przeciwko parking, dolej za ulicą widać
MC Donalda. Na przystanku czeka ze 20 osób, na parking zajeżdżaja co jakiś
czas samochody.
ZAUWAZAM TRÓJKJĘ DZIECI W WIEKU NIE WIĘCEJ NIŻ 10-11 LAT, DWIE DZIEWCZYNKI,
JEDEN CHŁOPAK. CHŁOPAK, A WŁAŚCIWIE CHŁOPCZYK TRZYMA W RĘKU JAKĄŚ KARTKĘ I
PODCHODZI DO SAMOCHODU DO KTÓREGO WSIADA KIEROWCA. WIDAĆ ŻE CHŁOPCZYK COŚ
MÓWI, TEN ODPOWIADA, DZIECIAK ODCHODZI. DZIEWCZYNKI W TYM CZASIE STOJĄ
NIEDALEKO OD PRZYSTANKU. Pomyślałem ze jak podajdą do mnie to kupię im Hoot
Dogi bo zapewne zbierają na jedzenie. Jednak one nie podchodzą do ludzi na
przystanmku. ZA CHWILĘ PRZYJEŻDŻA OPEL TIGRA, WYSIADAJĄ Z NIEGO CHŁOPAK I
TRZY LASKI. ZARAZ OBOK NICH ZNALAZŁA SIĘ CAŁA TRÓJKA. CHYBA TEŻ NIC NIE
WYSZŁO BO DZIECI SZYBKO ODCHODZĄ. ALE DOKĄD? CAŁĄ TRÓJKE WOŁA CHŁOPAK,KTÓRY
STOI ZA JEDNA Z BUDEK, WIDAĆ ZE JEST OD NICH STARSZY (0K.15 LAT). NAJPIERW
ROZMAWIA Z DZIEWCZYNKAMI, PÓŹNIEJ SZARPIE CHŁOPAKA, NIE WIDZĘ DOKŁADNIE B0
CHOWAJĄ SIĘ ZA BUDKE.
Przyjechał mój empek.
Co to wszystko miało znaczyć? ..............
Zbierały pieniądze bo nie miały na chleb dla siebie? ... NIE!
Z własnej woli? ... NIE!
Ktoś nimi kierował? ... TAK!