Dodaj do ulubionych

czyj dylemat ?

IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 09.12.02, 18:39
Całkowicie nie zrozumiałe są skrajne stanowiska przeciwników i zwolenników
udzielenia koncesji telewizyjnej Rydzykowi. Mam poważne obawy, czytając
wypowiedzi i jednych i drugich, że wszelkie sprzeciwy wzmogą jedynie dążenia
ortodoksyjnych środowisk do protestów w obronie wiary włącznie. W sytuacji
naszego kraju takie ostre starcia przeciwników i zwolenników jedynie
ośmieszają społeczeństwo. Jeżeli ośmiesza się pojedynczy człowiek wpinając i
odpinając z klapy wizerunek religijny w zależności od koniuktury i zamówienia
politycznego nie ma większego problemu. Ieżeli dotyczy to społeczeństwa
pojawia się dylemat.

Osobiście jestem za udzielaniem zezwoleń na wszelką działalność
radiowo-telewizyjną, uogólniając informacyjną w tym także w wykonaniu
duchowieństwa i pod jego zarządem. Formalizowanie zagadnienia i specjalne
procedury jak zapowiedziano w KRRiT mogą nam obiektywnie tylko szkodzić.
Nie jest to teza całkowicie gołosłowna i nie trzeba
wielkiego umysłu ani wysiłku aby ją udowodnić. W społeczeństwie polskim każda
decyzja władzy negatywna lub zbyt długo procedowana, obojętnie czego by nie
dotyczyła jest w praktyce traktowana nieufnie albo wręcz bojkotowana. Nie ma
zatem sensu i mija się z celem nawet chwilowe odwlekanie lub ograniczanie
działalności o którą ubiega się Ryzyk. Zakładając, że działalność może mieć
charakter agresywny- jak mówią niektórzy- nie jest i nie może ona być
zagrożeniem dla bezpieczeństwa zewnętrznego lub wewnętrznego państwa.
Działalność którą ubiega się Ryzyk takich zagrożeń nie powoduje.
Powoduje, a to jest fakt, zagrożenia a co najmniej groźbę zagrożeń
zagrożeń stanowi konkurencyjną alternatywę dla hierarchii kościelnej i
społeczności tzw. „przykościelnej”. W Polsce prowincjonalnej , ale nie tylko,
bo także i w wielkich miastach starsze pokolenia babć i dziadków spędza
większość czasu przed ekranem telewizyjnym a najczęściej przed
radioodbiornikiem radia „Maryja”, wymuszając podobne zachowania na młodszych
pokoleniach. W skrajnych przypadkach przed ekranem telewizyjnym albo przed
radioodbiornikiem odmawiane są modlitwy i czynione obrzędy na klęczkach w
rytm słów płynących z eteru. Taka obyczajowość już w kraju naszym jest i nie
da się jej wyeliminować . Jakie więc ma znaczenie czy kultywowanie tej
obyczajowości będzie odbywać się przed radioodbiornikiem czy przed
telewizorem, na jednym kanale czy na dwóch jednocześnie. Ma to znaczenie i
to ogromne dla Kościoła . Spowoduje niewątpliwie znaczący spadek frekwencji
wiernych w świątyniach. Zdejmie z młodszych pokoleń obowiązek transportowania
osób starszych na nabożeństwa kilka razy w tygodniu a co najmniej w
niedzielę, gdyż modlitwy i nabożeństwa dostępne będą w miejscach
zamieszkania. Pociągnie to za sobą spadek dochodów kościelnych na
tzw. „tacę”. Spadną udziały wiernych w darowiznach na rzecz parafii i
hierarchii kościelnej, gdyż część z nich , a należy zakładać, że znaczną
skutecznie przejmie kościelny ośrodek radiowo-telewizyjny ojca Rydzyka.
Propagandowa machina radio-telewizyjna ma bez porównania większe możliwości
oddziaływania i skupienia wokół siebie społeczności wiernych a
grupa „wiernych telewizyjnych” będzie rosła w szybkim tempie kosztem
społeczności wiernych tradycyjnych. Tracą zatem na znaczeniu wielkie
świątynie, a monstrualne domy parafialne i pałace biskupie będą
utrzymywane z coraz to większą trudnością. Te właśnie zagrożenia dostrzegł
Prymas Glemp wydając dekret o zamykaniu biur radia „Maryja”, niestety nie
uzyskał poparcia większości episkopatu .
Teza o zagrożeniu jedności społeczeństwa polskiego mija
się z prawdą, natomiast ujawnia się z coraz to większą jaskrawością teza o
zagrożeniu jedności kościoła.
Zażarte polemiki, skrajne stanowiska są jedynie wyrazem
nie obycia i jak zwykle ograniczonymi możliwościami wnioskowania wobec
niedostatecznej wiedzy.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka