Dodaj do ulubionych

Velkopopovicky Kozel.

IP: *.pools.arcor-ip.net 23.04.06, 11:01
Je vyborny.
Dostałem właśnie do domu dostawę kilku butelek i degustuję.
Kto lubi czeskie piwo?
Wątek nie ma znamion łamania netykiety bo piwo to jest praktycznie
nieosiągalne w Polsce więc reklama bezcelowa(to do admina).
www.kozel.cz/cz/o_pivovaru/etikety.html
Obserwuj wątek
    • koczisss Re: Velkopopovicky Kozel. 23.04.06, 11:31
      Wygląda ciekawie:)
    • kuszaa2 Re: Velkopopovicky Kozel. 23.04.06, 12:03
      Stanislawie, masz doskonaly gust! :))) Uwielbiam Velkopopovicky'ego! :)
      Zwlaszcza tego nalewanego w Pradze, tuz obok Hradczan! :) Pycha...
      Kilka butelek? Ale szczesciarz!
      • Gość: Stanisław Re: Velkopopovicky Kozel. IP: *.pools.arcor-ip.net 23.04.06, 13:12
        Dzięki; od czwartku to se dam piwa.
        W czwartek wyjeżdżam na trzy dni do Brna by spijać piankę w licznych knajpach
        zagryzając "smażiakiem" albo "utopencem":)
        Po powrocie - liczne fotki i relacja gwarantowane.
      • duch_zenona Re: Velkopopovicky Kozel. 23.04.06, 13:16
        Nie omieszkam skosztować, gdy kiedyś zabłądzę do Pragi.

        Ja zaś polecam Harp Guinessa.

        a co powiecie na to?

        tuoppi.oulu.fi/kbs/beer/kbsbeer.htm
        • Gość: Stanisław Re: Velkopopovicky Kozel. IP: *.pools.arcor-ip.net 23.04.06, 13:55
          Na tej stronce Velkopopovicky Kozel jest na 2057 pozycji jeśli chodzi o
          zawartość alkoholu; trzeba kliknąć z lewej strony na "Alcohol";)
          Słabeusz?
          • duch_zenona Re: Velkopopovicky Kozel. 23.04.06, 14:43
            Na letnie, upalne dni w sam raz.

            Jesienią i zimą wolę mocniejsze lagery - Harpa, Żubra.
            • Gość: wkoronkiewicz Re: Velkopopovicky Kozel. IP: *.81-161.gts.tkb.net.pl 24.04.06, 08:59
              każdy kto czytał pisarzy czeskich - w tym oczywiście mistrza hrabala, musi miec
              sentyment do czeskiego piwa. nawet go nie popróbowawszy.
              jaka szkoda, że my nie doczekaliśmy się tego rodzaju literatury. a przeciez i
              nam tematów nie brakuje. ot np. swego czasu w czasach tzw. mroków komuny, w
              białymstoku po piwo "laleczki" jeżdziło się do sklepu na słoneczny stok. byłem
              naonczas szczenięciem, więc taka wyprawa autobusem zajmowała nieraz i pół dnia.
              pamiętam też słowa kolegi "śniło mi się, że wchodzę do sklepu, a tam dwanaście
              rodzajów piwa! ależ to było piękne". usmiechaliśmy sie na to z politowaniem,
              gdyż taka rzecz jest po prostu niemożliwa. jest w sklepie jeden gatunek piwa i
              tyle. chcesz spróbować innego - musisz wyjechać do innego miasta.
              a potem nastąpiło polityczne bum i nagle w sklepach pojawiło się nie dwanaście,
              ale pięćdziesiąt gatunków piwa. sam browar dojlidy produkował ich chyba. w tym
              dwa koszerne! i szło się do sklepu kupując kilka butelek, a każdą innego
              rodzaju.
              a potem wszystko wróciło do normy. ostały się na rynku tylko marki sprawdzone.
              i kto wie, może rzeczywiście jest ich dwanaście.
              ale w momencie, gdy nabycie piwa przestało być sztuką, jakoś tak coraz cieplej
              wspomina się te czasy gdy aby napić się browca, trza było nieraz czekać na
              kufle. naczyń nie było zbyt wiele, i dopóki któryś z klientów nie skończył,
              piwo nie można było nalewać. pamiętacie jak się stało przy barze i rozglądało
              po stolikach, czy ktoś już czasem nie kończy? raj dla sadystów - już tego piwa
              tylko na łyczek, a jeszcze se papieroska zapalić, jeszcze o czymś z sąsiadem
              pogadać, a wszystko po to, aby ten oczekujący przy szynkwasie wścieklicy dostał
              i udaru mózgu. oj dymiło się nieraz w piwiarniach i klienci wypadali na ulicę
              wraz z oknem. pamietam też, jak w piwiarni obok stadionu (obecnie "club 96")
              trzeba było do browca zamawiać zakąskę. do wyboru był tylko zaschnięty w
              garmażerce plasterek sera salami lub zupa. i brało sie tą zupę do piwa, cóż
              było robić. prawdziwy miłośnik złocistego napoju, gotów jest bowiem na wszelki
              trud i wyrzeczenie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka