Gość: gajowy
IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl
10.01.03, 19:03
Przychodzi baba do lekarza ...
Wywinął dziadek kozła o grabie.
Leży jak deska, więc mówi babie:
Leć do sąsiada, on jest doktorem,
Niechaj opatrzy me ciało chore.
Baba spłakana leci nieboże:
Jak go poproszę może pomoże?
Doktor odmówił, choć był uczynny:
Wam jest potrzebny lekarz rodzinny,
A jeśli poważnie coś z dziadka zdrowiem
Dzwoń babo prędko po pogotowie.
Więc poszła baba smutna nieboże:
Może karetka chłopu pomoże?
Do telefonu dopadła szybko:
Przyjedźcie zaraz, dziadek pierdyknął!
Na trawie leży w strasznych boleściach.
Czy przyjedziecie? Taaak – za sto dwadzieścia.
Babę zatkało w tyłek się szczypie,
Za co tu płacić? On ledwo zipie!
Skąd ja wam wezmę tyle pieniędzy?
Co tu się dzieje? Do ... nędzy!
Odeszła baba wściekła nieboże:
Pójdę do wnuczka, może pomoże?
Wnuk w domu był. Babciu kochana,
Dziadka zaniosę w mig “na barana”.
I lecą, duchem, na łeb, na szyję,
A tu niestety, dziadek nie żyje.
Straciła dziadka babka nieboże:
Płacze i szlocha, lecz nic nie pomoże.
W finale słówko mam ku pamięci,
A i wyjaśnić należy babie:
Zrządzenie losu, chłop się przekręcił,
Nie szukaj winnych, bo winne grabie.