majeczka2310
13.09.06, 09:04
mam z prawie ex spotkanie. Pierwsze w takich okolicznościach ale zapewne nie
ostatnie. Przed Wysokim Sądem.
Ciekawe czy łaskawie przybędzie. Coś mi mówi że jednak nie. Bo grypę ma.
Chory biedaczek.
Boję się jak cholera. W brzuchu wulkan, w głowie pustka. Ręce jak w ostatniej
fazie dyrilki.
Ale pójdę za Waszą radą: aby dostać optimum będę walczyć o maksimum. Nie dla
siebie. Dla dzieci. Co by już więcej nie musiały cukierka dzielić na 2 części.