Gość: Stanislaw
IP: *.dip.t-dialin.net
25.01.03, 17:07
Godzine temu zaliczylem "glebe". Ale nie groznie,zsiadalem z roweru i
zahaczylem nogawka za siodelko. Ciezki plecak pociagnal w dol a rower mnie
przykryl. Najwieksze straty byly po stronie malego chlopczyka, ktory
przechodzil obok z mama. Przestraszyl sie i rozplakal. Ostatni raz mialem
gorszy przypadek jakies 4 lata temu - tez na rowerze. Zapraszam wszystkich
ktorym to sie tez zdazylo do opisania. Przypadki z alkoholem mile widziane...