Dodaj do ulubionych

Parking Filozoficzny

31.01.03, 00:30
Wiecie co..Roi mi się nowa graffffomania. Pomyślałem sobie, że ksiądz
Tischner, który przebywa teraz Gdzie Indziej poparłby taki pomysł, żeby
kontynuować Jego opowieści filozoficzne, tylko, żeby tym razem opisać inny
prąd filozoficzny, a mianowicie ten, który rozwijał się onegdaj nie na
Podhalu, a na ziemiach zwanych obecnie Podlasiem, od tego, że pod Lachem leżą
w przeciwieństwie Polesia, które jak wiadomo leży za Lachem...

No i cóż, czas zacząć Grafffomanię, czyli Parking Filozoficzny...

Leżał raz sobie jeden Śmyps, co był znany z tego, że mu nikt w gadce nie
dorównał, taki miał język ostry a parzący jak pokrzywa, nieoopodal swojej
osady nad rzeką co się na nią (czyli na rzekę) w owe czasy Supraśl zaczęło
było mówić. Upał był, bo pogoda zdurniała i zamiast, jak od wieków o tej
porze, przynieść wiosenne poranne chłody, a nocne przymrozki przygrzewało
jakby to maj był, albo środek lipca... Leżał tak i patrzył w
niebo...Patrzył, tak patrzył, aż pomyślał,że dobre takie leżenie jest od
którego na niebie białe, półprzeźroczyste motyle zaczynają fruwać i nie
wiadomo czy prawdziwe są, czy tylko się wydają. Leżał tak i leżał, patrzył
na te motyle, chmury i to niebieskie, na którym w nocy się czasami gwiazdy
zapalają i pomyślał sobie, że niezłą rzeczą byłoby tak całe życie przeleżeć
brzuchem do góry. Pracę mieć taką: leżącą-na motyle patrzącą....Tak mu się
zaczęło marzyć... „Tylko jak taki zawód nazwać”- pomyślał Śmyps..”leżodziej,
leżnik, leżyciel-myśliciel, polegucha...”żadna z tych nazw mu się jakoś
niespodobała. I przypomnial sobie wtedy tych kilka słów, co się od jednego
zbiega z imperium rzymskiego, co uciekł z Rzymu, bo miał dość zgiełku
cywilizacji-(tak mówił przynajmniej ów zbieg)-nauczył. Że „filo” to lubić, a
sofa to taka rzecz do leżenia... No i pomyślał sobie Śmyps, że zostanie
filosofem, czy jakoś tak, bo jak było naprawdę to już nikt nie pamięta...Tak
dawno to było!
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka