Gość: mimarika
IP: 80.54.237.*
23.09.06, 17:02
w czwartkowym wydaniu "współczesnej" znalazłam ogłoszenie pewnej matki
czwórki dzieci, która pisała, że porzebuje odzieży, mebli, dywanów i w ogóle
wszelkiego sprzętu domowego. Zadzwoniłam pod wskazany w prośbie nr tel i
zaoferowałam 3-letni ( niezniszczony) pojedynczy tapaczanik, stolik do kawy
oraz część garderoby. Dodam, iz rzeczy naprawdę nie są zniszczone. Po prostu
co 2 lata wymieniam część garderoby itp. Potrzebująca pani powiedziała,że
owszem potrzebuje mebli i w ogóle wszystkiego, bo mąż odszedł i zabrał
sprzęty, a ona została " z niczym" z czwórką dzieci..Mam auto osobowe, nie
mam haka, ani przyczepki, więc transport został w gestii owej pani.
Stwierdziła, iż weźmie to wszystko. Umówiłyśmy się na konkretną godzinę i
dzień. Przyszedł termin, pani spóźniała się 1,2,3 godz, więc zadzwoniłam.
Pani stwierdziła, że jest zmęczona, a w ogóle to się jej transport nie
opłaca, bo z pomocy społ to za darmo jej przywiozą meble, jak dobrze się
pokręci; ale jakbym mogła, to żebym jej ubrania i stolik przywiozła, bo to
się zmieści w osobowym samochodzie...
Hmmm, wkurzyuło mnie to mocno, spakowane ubrania zaniosłam do
pobliskiej "szafy PCK",a z mebelkami...chyba po prostu zawiozę do komisu.
Wiecie,wkurza mnie tak bezczelna bierność, jaka występuje u owej pani!!