Dodaj do ulubionych

amerykańska szafa Lesiaka

22.10.06, 17:50
Ponieważ widzę, że temat jest niewygodny, to powtórzę swą wypowiedź z innego
wątku:

"Afera WATERGATE to nazwa skandalu politycznego i związanego z nim kryzysu
konstytucyjnego, który dotknął Stany Zjednoczone w pierwszej połowie lat 70"

Gorąco polecam uważne przeczytanie całego hasła z wikipedii. Ten, kto to
zrozumie, to nie będzie mnie więcej wyzywał od katoli, fasztstów i
Rydzykowo-PiSowskich oszołomów, bo jestem normalnym, myślącym człowiekiem i
bilżej mi nawet do amerykańskich demokratów, niż do PiS.

pl.wikipedia.org/wiki/Afera_Watergate

Czy jeszcze nie widzicie analogii?.

Amerykanie wyszli z tego zwycięsko. Obyło się bez opluwania się, destrukcji
państwa i ulicznych rozrób. Zwyciężyła demokracja.

Ponad 30 lat później ta sama choroba dotyka Polskę. Jest jednak taka różnica,
że ta inwigilacja trwa tu od kilkunastu lat (a właściwie od czasów wojny, gdy
sowieckie tanki wjechały na ziemię polską) a jej skala jest NIEPORÓWNYWALNA.

Czy i w Polsce zwycięży demokracja czy też manipulatorzy pod kłamliwymi
hasłami "obrony demokracji" zdołają zmarnować następne kilkanaście NAJLEPSZYCH
lat odradzającej się Polski i odsunąć ujawnienie PRAWDY, bo i tak prawda
zostanie kiedyś ujawniona.

Nie twierdzę, że obecna koalicja jest dobra. Twierdzę jednak, że gdy ujawni
PRAWDĘ, to położy kamień węgielny do rozwoju zdrowego życia politycznego w Polsce.

Do parlamentu wejdą młodzi, pragmatyczni ludzie i nie będziemy musieli oglądać
przez kilkanaście lat tych samych pysków w różnych kombinacjach i te same
partie o zmienionych nazwach i słuchać w wiadomościach o wciąż nowych aferach.


"Wyrwij murom zęby krat
Zerwij kajdany połam bat
A mury runą runą runą
I pogrzebią stary świat!"
Obserwuj wątek
    • duch_zenona Re: amerykańska szafa Lesiaka 22.10.06, 17:58
      Link się źle wkleił, więc poprawiam:

      pl.wikipedia.org/wiki/Afera_Watergate
      • justusz Re: amerykańska szafa Lesiaka 22.10.06, 18:12
        zwazywszy ze osoby "umoczone" w tz szafie Lesiaka nie sprawuja w chwili obecnej
        urzedów Państwowych jedyna mozliwa sankcja wobec nich jest postawienie przed
        trybunałem stanu. Ok...
        Ale co zrobic z osobami pełniacymi nadal wysokie funkcje państwowe ?
        W szafie sa miedzy innymi dokumenty dotyczace nielegalnego finansowania PC i
        kuriozalny dokument- zlecenie sygnowane przez Jarosława Kaczyńskiegio zlecajacy
        Anastazji P. znal;ezienie haków na Mieczysława Wachowskiego..
        Wiec moze amerykanskim wzorem "zwyciezajacej demokracji" pozbawic urzedu
        aktualnego Prezydenta RP i zdelegalizowac PiS ?
        • duch_zenona Re: amerykańska szafa Lesiaka 22.10.06, 18:49
          justusz napisał:

          > zwazywszy ze osoby "umoczone" w tz szafie Lesiaka nie sprawuja w chwili obecnej
          > urzedów Państwowych jedyna mozliwa sankcja wobec nich jest postawienie przed
          > trybunałem stanu. Ok...
          ----------------------
          Skąd wiesz, że nie sprawują? Może nie są na świeczniku, nie są w rządzie, ale
          przecież w każdym ministerstwie jest mnóstwo wpływowych stanowisk.

          Poza tym czy są oni mniej groźni zasiadając w ławach poselskich? Nixona przed
          więzieniem uratowało to, że Ford go ułaskawił. Na jakiej podstawie uważasz, że
          nie można postawić przed polskim sądem ludzi, którzy złamali prawo?

          Nie zależy mi jednak, żeby wsadzić Rokitę, Komorowskiego czy Miodowicza do
          więzienia. Chodzi mi tylko o to, by ludzie, którzy podnieśli rękę na polską
          demokrację raz na żawsze zniknęli z polskiego życia politycznego.


          > Ale co zrobic z osobami pełniacymi nadal wysokie funkcje państwowe ?
          > W szafie sa miedzy innymi dokumenty dotyczace nielegalnego finansowania PC i
          > kuriozalny dokument- zlecenie sygnowane przez Jarosława Kaczyńskiegio zlecajacy
          > Anastazji P. znal;ezienie haków na Mieczysława Wachowskiego..
          > Wiec moze amerykanskim wzorem "zwyciezajacej demokracji" pozbawic urzedu
          > aktualnego Prezydenta RP i zdelegalizowac PiS ?
          -------------------------
          Nie wierzę esbeckiej propagandzie. Gdyby były tam jakieś nowe materiały
          kompromitujące Kaczyńskich, to TVN ujawniłoby je przed wyborami. Szafa była
          przeglądana zarówno przez komunistów jak i różowych.

          Nawet gdybym się mylił, to przyjdzie nowa ekipa i rozliczy Kaczyńskich.

          Odsunięcie od władzy Kaczyńskich oznaczałoby tylko to, że przez następne
          kilkanaście lat siły specjalne sterowałyby polskim życiem politycznym i opinią
          publiczną.
          • justusz Re: amerykańska szafa Lesiaka 22.10.06, 21:01
            no widzisz...w wine jednych wierzysz nawet bez dowodów a innych wybielasz nawet
            jesli dowody sa niezbite. Ale cóz taka jest spiskowa mentalnosc teczkowo-esbecka
            zapoczatkowana przez PiS. I jedno jest w tym wszytkom najbardziej pewne
            Kaczyńskich beda rozliczali zapewne z jeszcze wieksza zajadłością. Bo spirala
            nakreca sie coraz bardziej..
            • duch_zenona Re: amerykańska szafa Lesiaka 22.10.06, 22:46
              Nie wierzę, że agenci WSI zbierali materiały kompromitujące Kaczyńskich i
              prawicę i nie wykorzystali ich przed wyborami, bo urąga to wszelkiej logice.

              Nie o wiarę jednak tu chodzi, ale o prawdę. Pozwólmy Kaczyńskim rozliczyć tych,
              którzy podnieśli rękę na polską demokrację a ich niech rozliczy następna ekipa.

              Na tym polega funkcjonowanie demokratycznego państwa. System z Magdalenki, gdzie
              rządzący za plecami narodu dogadują się z opozycją i razem państwo rozkradają
              prowadzi do katastrofy.
        • Gość: azp11 Re: amerykańska szafa Lesiaka IP: *.elpos.net 22.10.06, 23:11
          A dlaczego zdelegalizować PiS? Chyba miałeś na myśli inną partię?
          • justusz Re: amerykańska szafa Lesiaka 23.10.06, 05:10
            to włąsnie miałem na mysli...bo.
            Rzady w tym czasie sprawowała nieistniejaca juz Akcja Wyborcza Solidarnosc
            wspólnie z Porozumieniem Centrum kierujacym miedzy innymi Biurem Bezpieczeństwa
            Narodowego i kanapowymi przybudówkami skrajnej prawicy w stylu ZChN.
            PiS jest partia wywodzaca sie w linii prostej z PC, prekursora nielegalnego
            finansowania w oparciu o FOZ i np tz. "cargo Modlin".
            W tym całym zamieszaniu "zamachu na demokracje" nie było obecne ani SLD ani PO
            ani tez uwczesna Unia Demokratyczna.
            A kulisy zamachu na demokracje ukryte sa nie tyle w szafie Lesiaka ale
            bardziej chyba w archiwum WSI co odsłania np ksiazka gen: Wejnera o
            przygotowaniach zamachu stanu...

            • Gość: tidi Re: amerykańska szafa Lesiaka IP: *.proxy.aol.com 23.10.06, 06:13
              Jestem chyba do tylu , no bo co ? Premier Olszewski i Minister Macierewicz ....
              inwigilowali swego ministra R. Sikorskiego, gdy byl wiceministrem obrony w 92 r.
              Przeciez to jedna klika /w waszym zargonie/ wiec jak z tym watkiem do przodu ?

              Mielismy w tym wypadku do czynienia z nielegalnym dzialaniem przeciwko rzadowi
              RP i wspoldzialaniem w jego obaleniu
    • alex.4 Wielka afera PISu, cz. 1 23.10.06, 09:21
      Spółka Telegraf powołana została do życia 29.11.1990 roku w Warszawie przez:
      - Jarosława Kaczyńskiego
      - Mariana Parchowskiego
      - Macieja Zalewskiego.
      Rzecz miała miejsce w lokalu przy ul. Czackiego 15/17, gdzie przybył
      notariusz. (dlaczego tam? dziś mieszczą sie tam firmy> Mostostal, Polska Izba
      przemysłu Chemicznego itp.)
      Marian Parchowski znany jest w Warszawie z gigantycznego
      przekretu ze stadionem Olimpii, który został mu przekazany w niejasnych
      okolicznościach, a który chce zlikwidować i ziemie sprzedac zagranicznym
      inwestorom budowlanym.
      Kapitał akcyjny spółki wynosił 250.000.000 zł czyli na nowe pieniądze 25 ooo zł.
      Jarosław Kaczyński objął połowe akcji (uprzywilejowanych), 2 pozostali panowie
      wzieli po 1/4 akcji.

      Załozyciele spółki powołali Radę Nadzorczą, do której weszli:
      - Jarosła Kavczyński, Marian Parchowski, Lech Kaczyński, Krzysztof Czabański,
      Jacek Maziarski.

      Załozyciele spółki powołali też Zarząd:
      - Maciej Zalewski jako Prezez, członkowie: Andrzej Urbański oraz Józef Orzeł.
      Statut spółki określał, żę powołana została do "wszelkiej działalności
      wydawniczej, a w szczególności wydawania tygodnika Telegraf, oraz innej
      działalności handlowej, produkcyjnej i usługowej".

      Juz w miesiąć po założeniu spółki, a więć 28.12.199o roku odbyło się
      Nadzwyczajne Zgromadzenie Akcjonariuszy, na którym podwyższono kapitał
      założycielski spółki o kwotę 11.000.000.000 czyli jedenastu miliardów starych
      złotych, na nasze pieniądze - o 1 mln 100 tyż zł.czyli w miesiąc po założeniu, pod koniec 1990 roku spółka miała 1 mln 125 tyś zł
      kapitału ( 11 mld 250 mln starych zł)

      Przy okazjo odwołano z Rady Nadzorczej Mariana Parchowskiego
      (dokument nie jest kompletny, tu urywa sie dostepny mi protokół)
      W styczniu 1991 roku oficjalną siedzibą spółki Telegra była ul. Chłodna 34
      - Józef Orzeł i Andrzej Urbański przestali być członkami Zarządu
      - z Rady Nadzorczej odwołani zostali: Marian Parchowski, Krzysztof Czabański i
      Jacek maziarski
      - do Rady Nadzorczej powołani zostali: Marek Dziubek, Edmund Krasowski i Dariusz
      Stępniak.
      Marek Dzubek wkrótce zostanie posłem PC a nawet przewodniczącym klubu
      poselskiego PC.
      Edmund Krasowski, aastronom z Elbląga, był posłem OKP w latach 1989-1991,
      nastepnie Posłem PC (1991-1993). Nastepnie pracował w Urzędzie Morskim, w
      Urzędzie Wojewódzkim, a obecnie jest dyrektorem gdańskiego oddziału IPN -
      zaufany człowiek czuwa na aktami :-))
      na marginesie:
      Jarosław Kaczyński zakładając Teklegraf był ministrem w kancelarii Lecha Wałęsy,
      podobnie jak jego brat.
      W oficjalnych życiorysach, pisząc o zatrudnieniu, pomija okres 1992-1994, kiedy
      to przestał być ministrem i zył ze spółki Telegraf.
    • alex.4 Wielki skandal PISu cz. 2 23.10.06, 09:22
      Nagle akcje firmy Telegraf stają sie bardzo atrakcyjne:
      w 1992 roku kapitał akcyjny spółki zostaje podwyższony o dalsze 9 mld 910 mln
      starych złotych, czyli o 991 tyż. zł, i liczy 2 mln 116 tyś zł (obecnych zł).
      akcje kupują:
      - POL-KAUFRING sp. z o. o. ul. Mokotowska 4/6 (spółka założona w czasach PRL
      przez Yarona Brucknera,a zarejestrowana w Szwajcarii, objął laboratoria Kodaka,
      załozył pierwsze centrum szkoleniowe w Konstancinie - ta firma współtworzyła
      wtedy spółke EMpik, której partnem był wtedy RUCH, zarządzny przez - uwaga!
      zastrzelonego pózniej Jacka Dębskiego , zastrzelonego jako minister sportu)
      - Centrala Handlu Zagranicznego Budownictwa "Budimex" ul. Marszałkowska 82 wtedy
      firma państwowa (prawdopodobnie jej szefem był wtedy Grzegorz Tuderek, obecnie
      działacz Samoobrony, a wtedy "stara nomenklatura PZPR")
      - RDS Bankier sp. z o.o. ul. Salezego 6,
      - Bank Przemysłowo-Handlowy w Krakowie

      w 2003 roku Marek Borowski złozył wniosek o powołanie komisji śledczej do
      zbadania afery telegrafu, polecam przeczytanie uzasadnienia wniosku
      Maciej Zalewski, według podejrzeń prokuratury z lat 90., gdy został sekretarzem
      stanu w BBN, swoją pozycję miał wykorzystywać do pomnażania kapitału Telegrafu.
      Miał m.in. wyłudzić od prezesów Art B Bogusława Bagsika i Andrzeja
      Gąsiorowskiego 17 mld zł w zamian za obietnicę sprzedaży akcji Telegrafu, a
      także wyłudzić pożyczkę 40 mld zł na potrzeby spółki. Zalewski miał też ostrzec
      szefów Art B o grożącym im niebezpieczeństwie i spowodować ich ucieczkę z kraju.
      Sprawa ta toczyła się przed sądem wiele lat. W 1998 r. Zalewski uwolniony został
      ze wszystkich zarzutów, ale sąd wyższej instancji zwrócił część sprawy do
      ponownego rozpatrzenia. W efekcie w grudniu 2002 r. Zalewski został skazany
      nieprawomocnym wyrokiem na 3,5 roku więzienia za próbę wyłudzenia pieniędzy od
      Art B. Bracia Kaczyńscy wielokrotnie podkreślali, że nie mieli z Telegrafem nic
      wspólnego. Maciej Zalewski opuścił Porozumienie Centrum w 1992 roku, po
      konflikcie z Kaczyńskimi (uprzedził o aresztowaniu Bogusława Bagsika i Andrzeja Gąsiorowskiego,
      właścicieli firmy Art B. Obaj zdążyli uciec za granicę. Proces Zalewskiego
      trwał od 1993 r. i zakończył się orzeczeniem Sądu Najwyższego. Zalewski nie
      przyznał się do winy. Ostatnie miesiące kary odbywał w więzieniu półotwartym, o złagodzonym rygorze. Wyszedł z więzienia 7.10.2006)

      12.04.1991 roku Nadzwyczajne zgromadzenie Akcjonariuszy podwyższono kapital
      spółki o kolejną kwotę, tym razem o 15 mld 400 mln starych złotych czyli o 1 mln
      540 tyż zł obecnych, co daje kapitał 3 mln 656 tyś. zł.

      Jednoczesnie odchodzą:
      - Maciej Zalewski z Yarządu (był prezesem)
      - Lech Kaczyński z Rady Nadzorczej

      Powołano:
      - Marcina Oblickiego do Zarządu - dziś Marcin Oblicki jest dyrektorem Skarbca
      PLL LOT
      - Stefana Bakira Assanowicza do Rady Nadzorczej, obecnie prezez zarządu jednego
      z Budimexów Wtedy Budimex był firmą państwową)
    • alex.4 Wielki skandal PISu, cz. 3 23.10.06, 09:22

      Co łączyło wtedy Jarosława Kaczyńskiego i Macieja Zalewskiego, a także Lecha
      Kaczyńskiego, Jacka Maziarskiego, Józefa Orła, Andrzeja Urbańskiego, Marka
      Dziubka i Edmunda Krassowskiego? Odpowiedź pozornie wydaje się prosta - praca w
      Kancelarii Prezydenta RP, parlamencie, a przede wszystkim zaangażowanie w
      Porozumienie Centrum. Jest jeszcze jeden punkt wspólny. Wszyscy ci panowie byli,
      członkami rady nadzorczej, zarządu lub akcjonariuszami spółki akcyjnej Telegraf.
      Jarosław Kaczyński objął 225 akcji wartych 22,5 mln złotych, zaś Maciej Zalewski
      objął 110 akcji imiennych i 1025 akcji zwykłych na łączna sumę 113,5 mln
      złotych. Spółka została powołana po to, aby wydawać pismo o tej samej nazwie,
      jednak handlowała napojami, obuwiem sportowym oraz papierosami. Jednak
      największe wątpliwości wzbudziło nadzwyczaj szybkie pomnożenie się kapitału
      zakładowego spółki - od 28 września 1991 roku - daty założenia spółki, do lipca
      1991 roku, czyli w przeciągu niecałych 10 miesięcy, kapitał zakładowy wzrósł 144
      razy, sięgając kwoty 36 560 000 000 złotych. Kurier Polski poinformował, że w
      chwili założenia spółki w jej radzie nadzorczej zasiadali Jarosław i Lech
      Kaczyńscy (senatorowie i ministrowie stanu w kancelarii Lecha Wałęsy), prezes
      zarządu głównego Porozumienia Centrum Jacek Maziarski, redaktor naczelny
      związanego z PC dziennika Express Wieczorny Krzysztof Czabański. Prezesem spółki
      w momencie założenia był Maciej Zalewski, w 1991 roki minister w kancelarii
      prezydenta Lecha Wałęsy. W skład zarządu weszli także Józef Orzeł oraz Andrzej
      Urbański - publicyści Tygodnika Solidarność i działacze PC. Prezesem Telegrafu w
      momencie publikacji artykułu w Kurierze Polskim był Marcin Oblicki. Jeszcze o
      nich usłyszymy - wypłyną, a Zalewski - pierwszy do ułaskawienia przez prezydenta. Tego samego dnia, tj. 12.04.1992, gdy Zalewski przestaje byc prezesem a kapitał
      spółki podwyższonu zostaje do 3 656 000 zł, spółka zyskuje nowego udziałowca -
      jej współnikiem zostaje włoska forma DE.FRA.BI z Neapolu. (być może chodzi o
      DE.FRA.DI Napoli). W akcie notarialnym nie znajduja się żadne dane dotyczące
      włoskiej firmy, nie ma adresu siedziby - tylko adnotacja, że jest to "włoski
      partner", któremu zaofiarowane zostaną akcje Telegrafu.
      10.10.1991 roku po raz kolejny podwyższony zostaje dotychczas zarejestrowany
      kapitał akcyjny spółki o kwot 5.060.000.000 starych zl (5 miliardów 60 milionów
      starych zł) czyli o 506 000 zł
      Tego dnia odwołano z Rady Nadzorczej Edmunda Krasowskiego i Marka Dziubka
      powołano na ich miejsce Jerzego Zielińskiego i Marka Polakowa-Stefanowa (mozliwa
      literówka w nazwisku)
      Do Zarządu powołano Piotra Kroenke i Krzysztofa Tołłoczko
      Przedstawiomo tez raport finansowy spółki - sladu raportu nie ma w żadnych
      dokumentach
      Przedstawiono projekt zakupu akcji "Ekspresu Wieczornego. Kulisy" przez spółke
      Telegraf i projekt został zaakceptowany (na marginesie - Grzegorz Tuderek
      "czerwony Pająk" z PZPR był na tym zebraniu, a więc z Kaczyńskimi nie tylko się
      zna. ale nawet robił z nimi interesy, podobnie Jerzy Zieliński reperzentuje
      stara nomenklature i wnosi do telegrafu państwowe pieniądze)
    • alex.4 wielka afera PISu cz 4 23.10.06, 09:23
      Prezes zarządu Metalexportu Jerzy Zieliński nie krył motywów zakupu akcji
      Telegrafu: Ludzie związani z Telegrafem mieli wpływ na procesy decyzyjne: byli w
      Kancelarii Prezydenta, czyli tam, gdzie te decyzje się kształtowały („Gazeta
      Wyborcza” 18-19 maja 1996).
      Korzystając z cennego wsparcia Zalewski poszukiwał intensywnie kolejnych
      dobroczyńców. W 1997 r. w „Przeglądzie Tygodniowym” Dariusz Przywieczerski
      (skazany teraz w aferze FOZZ) ujawnił, że Maciej Zalewski w czerwcu 1991 r.
      chciał wyciągnąć od niego pieniądze na spółkę Telegraf. Forsa czerwonego
      pochodzenia wtedy im nie śmierdziała, tylko kusiła.
      Już jako minister z Kancelarii Prezydenta Zalewski zainicjował cykl spotkań z
      szefami Art-B. Spółki, która osiągnęła olbrzymi sukces finansowy, często
      działając na granicy prawa (oscylator bankowy). Naradzali się między innymi w
      będącym wówczas siedzibą Art-B pałacyku w Pęcicach k. Warszawy. Jak twierdzą
      Gąsiorowski i Bagsik, wpakowali w interes mający wspomóc PC - partię Kaczyńskich
      - blisko 6 mln zł. Planowali dalsze przedsięwzięcia. W grę wchodziły miliony, a
      nawet miliardy dolarów i uwaga... miliony ton ropy. W zamian Zalewski (czytaj
      PC) miał im zapewnić bezpieczeństwo. Do realizacji planów jednak nie doszło.
      Uprzedzeni o aresztowaniu biznesmeni zwiali za granicę.

      Czy Zalewski działał sam, czy też ktoś nad nim sprawował pieczę? Odpowiedź na to
      najważniejsze pytanie pada w autoryzowanym wywiadzie, jakiego udzielił Maciej
      Zalewski Annie Bikont i Jerzemu Jachowiczowi z „Gazety Wyborczej” 17 lipca 1992
      r. Zalewski przyznaje, że przebieg spotkań z Gąsiorowskim i Bagsikiem
      „referował” swojemu bezpośredniemu szefowi, ministrowi ds. bezpieczeństwa
      Lechowi Kaczyńskiemu!
      Rozmawiający ze mną prezesi Art-B proponowali sfinansowanie inwestycji rzędu 2
      czy nawet 3 miliardy dolarów - dodaje Zalewski.
      Wielkie fundusze zgromadzone przez Telegraf rozpłynęły się w tajemniczych
      okolicznościach. Część spółka wydała na swoje potrzeby, część źle zainwestowała.
      Niektórzy wskazują, że jej rolę przejęła założona przez Jarosława Kaczyńskiego,
      Sławomira Siwka i Macieja Zalewskiego Fundacja Prasowa „Solidarność”.
      Ją również wspierał finansowo Bank Przemysłowo-Handlowy.
      W 1991 r. Jerzy Urban zaproponował też powołanie komisji sejmowej złożonej z
      posłów różnej orientacji, którzy powinni zbadać aferę Telegrafu. Zignorowano
      oczywiście tę propozycję. Odnotowujemy jednak ten fakt, by potomni wiedzieli,
      kto wpadł pierwszy na pomysł powołania sejmowej komisji śledczej i czyje brudy
      miała ta komisja prać.
      Dziś Lech Kaczyński, lider wśród kandydatów na prezydenta, deklaruje w rozmowie
      z „Życiem Warszawy”: Planujemy wydać na wybory około 20 mln zł. Niemal 100 proc.
      z tej kwoty to będą dotacje państwowe. Liczymy też na drobne wsparcie wszystkich
      ludzi dobrej woli, ale to zgodne prawem, czyli do 12 tys. zł od osoby.
      Zapewniam, że innych pieniędzy na kampanię nie będzie. Już nie potrzeba?
      Interesy panów Kacz\yńskiech i Piotra Kreonke zazębiły się w Warszawie, gdy
      teraz ten prezez firmy GTC, budującej zarządzającej m.in. biurowcami i Galeria
      Mokotów, miał szczęscie do miasta, które szybko i drogo robiło wygodne jezdnie
      wokól jego obiektów.

      Nazwisko pana Tołłoczki jeszcze pojawi sie, gdy wybronił Kaczyńskiego od więzienia.
      Otóz w 1991 roku Kaczyński wziął dla telegrafu kredy w BPH (udziałowiec
      Telegrafu), którego nie spłacił- 40 mld zł czyli 4 mln obecnych zł.

      Do spłaty kredytu w całości nigdy jednak nie doszło. Co się stało? Zamiast
      spłaty zaciągniętego kredytu dwie panie z oddziału, który udzielił spółce
      „TELEGRAF” kredytu, sfałszowały wg prokuratury dokumentacje wewnętrzną banku
      BPH. Zrobiły to, aby wyglądało tak, że niejaki pan Tołłoczko spłacił
      zobowiązanie przedkładając czeki rozrachunkowe w całość kredytu.

      Czy te panie fałszowały dokumentację same z siebie?
      Czy ucziwy, moralnie nas odnawiający prezes Kaczyński nie wie, że wziął z banku
      pieniądze, a potem ich nie oddał?

      Sygnatura tego postępowania to V Ds. 197/91. Obecna sygnatura w II wydziale
      karnym Sądu dla Miasta Warszawy to: II K 367/04. To wydział zajmujący się
      wszystkimi zaległościami czyli dużą częścią tzw. zamrażarką. II wydział
      przejął sprawy z wydziału VI Karnego. Ten wydział został zlikwidowany w roku
      1999, kiedy po gruntownej kontroli „ inwentaryzacji” okazało się, że w szafie za
      wokandą znaleziono około 30 spraw karnych nie prowadzonych niekiedy od początku
      lat siedemdziesiątych. W tej sprawie oraz większego „bałaganu’ w tym wydziale PO
      w Warszawie prowadzi postępowanie karne.
      Można z dużą pewnością powiedzieć, ze obydwie oskarżone nigdy nie zostaną
      prawomocnie skazane, czyny przedawniają się po 15 latach od ich zaistnienia. Ten
      moment przypada za kilka miesięcy.tu urywa się dokumentacja
      - Telegraf przez pierwsze miesiące działalności nie wykazał najmniejszej
      aktywności gospodarczej (do końca niczego nie wydał i nie wybudował żadnej
      stacji TV), a mimo to zgromadził gigantyczne pieniądze około 250 mln tłumacząc
      ten fakt zainteresowaniem inwestorów, którzy wpłacali kolejne kwoty na rozwój firmy.

      - Do kasy Telegrafu spływały pieniądze z różnych źródeł miedzy innymi:
      państwowego Banku Przemysłowo-Handlowego, centrali handlu zagranicznego Budimex,
      firmy prywatnych Pol-Kaufring czy RDS Bankier.
    • alex.4 Wielka afera PISu, cz. 5 23.10.06, 09:24
      Pytań jest wiele, trzy najgłośniejsze sprawy:

      1) podpisanie przez ówczesnego ministra Adma G. (PC) listu intencyjnego
      popierającego staranie włoskiego inwestora Itelco, który miał za 80 mln dolarów
      pożyczonych we włoskich bankach wybudować 7 regionalnych stacji TV, w uzyskaniu
      kredytu miało być pomocne wsparcie polskiego rządu. Nigdy do realizacji projektu
      nie doszło
      2) Powiązania spółki Telegraf z Art-B poprzez kontakty Macieja Z. z prezesami
      Baksikiem i Gasiorowskim.
      3) Powiązania afery FOZZ ze spółka Telegraf, przekazywanie kwot uzyskanych z
      nielegalnego procederu FOZZ na rzecz Telegrafu.
      • kotwicz69 Re: Wielka afera PISu, cz. 5 23.10.06, 14:39
        alus, nie podniecaj sie tak bardzo......
        wyrok juz zapadl.....i to nie wczoraj:
        arch.rzeczpospolita.pl/a/rz/2001/11/20011113/200111130069.html
        • alex.4 Re: Wielka afera PISu, cz. 5 23.10.06, 16:17
          Nie. Zeznanie, że Glapiński chciał aby Zemek został wiceprezesem NBP nie zostało zakwestionowane.
          • kotwicz69 Re: Wielka afera PISu, cz. 5 23.10.06, 17:54
            masz watpliwosci......juz mowilem, idz do prokuratury......;)
            • alex.4 Re: Wielka afera PISu, cz. 5 23.10.06, 18:47
              To może tłumaczy dlaczego Kryże, który sądził FOZZ został wiceministrem sprawiedliwości mimo swojej bardzo kompromitującej przeszłości...:)
              sprawa się przedawniła. Także dzięki Kryże
              • alex.4 Re: Wielka afera PISu, FOZZ i PC 24.10.06, 17:03
                Edward Mazur i FOZZ - matka polskich afer
                Bogdan Wróblewski
                2006-10-24, ostatnia aktualizacja 2006-10-23 20:38
                Sędzia Andrzej Kryże w uzasadnieniu wyroku w sprawie afery FOZZ wymienił Edwarda Mazura 15 razy. Mazur pomagał obracać milionami dolarów z pieniędzy Funduszu



                Dziś sędzia Kryże jest wiceministrem sprawiedliwości i prawą ręka ministra Zbigniewa Ziobro. Półtora roku temu walczył z czasem, by przed przedawnieniem zakończyć wyrokiem najbardziej zawiłą sprawę ze styku służb i biznesu - aferę FOZZ. Udało się, choć proces nie odsłonił całego splotu interesów agentów służb, dawnej nomenklatury pezetpeerowskiej i rodzącego się biznesu powiązanego z politykami.

                "Wśród obiegowych opinii dominuje przekonanie, że choć po tzw. aferze FOZZ nastąpiła cała fala dalszych, to ta właśnie była aferą-matką. Znając materiał dowodowy sprawy, można podzielić tę opinię, zwłaszcza śledząc mechanizmy przestępczego działania oraz powiązanie przez oskarżonych działalności FOZZ z takimi np. kontrahentami, jak Andrzej Kuna czy Edward Mazur" - pisał w 2005 r. w uzasadnieniu wyroku sędzia Kryże.

                Główny skazany w tej aferze to Grzegorz Żemek - były agent wojskowych służb specjalnych, potem dyrektor Banku Handlowego, w latach 1989-90 dyrektor Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego.

                FOZZ po cichu skupować miał polskie długi zagraniczne z okresu PRL. Ale jak wyliczył sąd, na skup długów poszło tylko 4 proc. budżetu Funduszu. Dziesiątki milionów dolarów, marek i złotych rozpłynęło się w sieci transakcji, aby w końcu trafić na tajne konta w rajach podatkowych i do prywatnych kieszeni.

                "Aranżacja" dla PC?

                Edward Mazur, polonijny biznesmen, pojawia się przy trzech transakcjach. Najpierw wymienia go Cliff Pineiro, który mówił na procesie FOZZ, że Fundusz finansował m.in. Porozumienie Centrum, partię braci Kaczyńskich, a znów innym razem twierdził, że takie zeznania wymusiły na nim specsłużby. Sędzia Kryże uznał zeznania Pineiry za generalnie niewiarygodne.

                Wspólnikiem Pineiro był Jerzy Klemba, b. oficer wojskowych służb; obaj wystąpili w słynnym, szkalującym braci Kaczyńskich filmie TVP "Dramat w trzech aktach".

                Pineiro, handlarz winem i piwem, dziś producent filmowy, opowiadał w 2003 r. przed sądem o 270 tys. dol. przekazanych mu jakoby przez Mazura w związku z planami założenia w Polsce banku. Część tych pieniędzy - zeznawał Pineiro - miało iść na PC.

                "Jaki Mazur mógł mieć w tym interes?" - dociekał sędzia Kryże. "To mu się podobało" - wyjaśnił Pineiro. Ciekawe, że te 270 tys. dol. Mazur przekazać miał - jak ocenił sędzia - "z aranżacji" Żemka.

                Pseudopożyczka z "ośrodka wiedeńskiego"

                Po raz drugi sędzia Kryże wymienia Mazura w kontekście współpracy FOZZ z niejakim Josefem Weinfeldem (Żemek na zamkniętej dla mediów rozprawie szeroko omawiał jego związki z polskimi służbami).

                FOZZ zainwestował w biznesy Weinfelda - jak wyliczył sąd - ok. 20 mln dol., kupując akcje spółki SEPP i przekazując Grupie Weinfelda żywą gotówkę. Mazur miał polecić Żemkowi kogoś na pełnomocnika FOZZ w SEPP, a także zainicjować tę transakcję.

                Trop wiedzie do "ośrodka wiedeńskiego" i do znanych ze współpracy z Władimirem Ałganowem (pułkownikiem rosyjskiego wywiadu) Andrzeja Kuny i Aleksandra Żagla.

                Kuna zeznał w procesie FOZZ: "Mazur był przedstawicielem największej firmy zbożowej na świecie, która nazywa się CARGILL. (...) Pewnego dnia przyszedł do mnie Mazur i poprosił o przysługę. Poprosił mnie, żeby BICARCO [spółka Kuny i Żagla, handlowała częściami samochodowymi] zawarła umowę z FOZZ na pożyczkę 20 mln dol. To znaczy BICARCO miało pożyczyć FOZZ 20 mln dol. na zakup jakiejś firmy w Belgii, ale Mazur nie powiedział jakiej. Nie chodziło o to, żeby faktycznie pożyczyć pieniądze, tylko zawrzeć umowę takiej pożyczki, którą można nazwać "pozorowaniem" tej pożyczki. (...) Spełniłem prośbę. (...) Chciałem podkreślić, że umowę o fikcyjną pożyczkę zawarłem na prośbę Edwarda Mazura dla polskiej agencji rządowej, jaką był FOZZ, bo miałem w Polsce interesy i nie chciałem, żeby mi w tych interesach przeszkadzano".

                Sędzia Kryże tę niby-transakcję rozgryzał kilka godzin. Uznał, że te 20 mln dol. to straty po stronie FOZZ.

                Lobby w podatkowym raju

                Mazur stał też za utworzeniem Polsko-Amerykańskiego Lobby, instytucji mającej wspierać polskie interesy w USA. W grupie inicjatywnej byli też Żemek, Janusz Sawicki (wiceminister finansów, początkowo oskarżony w tej aferze, ale sprawa została umorzona) i Zbigniew Olawa (diler samochodowy, także oskarżony w aferze FOZZ).

                W tej sprawie Żemek spotykał się nawet z Leszkiem Balcerowiczem, wówczas ministrem finansów. Balcerowicz zeznał, że wszelkie środki przekazane przez FOZZ na rzecz lobby wydatkowane zostały "bez wiedzy i zgody ministerstwa".

                "Lobby", które z promocją polskiej przedsiębiorczości w Stanach nic nie miało wspólnego, zarejestrowane zostało w raju podatkowym - na wyspie Aruba w Antylach Holenderskich w maju 1990 r. Ze środków FOZZ przelano na jego konto pół miliona dolarów.

                Co się stało z tą kwotą? Nie wiemy.
    • alex.4 Czy kaczyński kazał inwigilować opozycję? 23.10.06, 09:25
      Życia Warszawy:
      Jarosław Kaczyński zeznał też, że w 1991 r. rozmawiał z Milczanowskim o konieczności wyjaśnienia sprawy Stanisława Tymińskiego,
      kontrkandydata Wałęsy w wyborach prezydenckich z 1990 r. Obecny premier zeznał w marcu 1998 r., że w 1991 r. omawiał - jako szef
      kancelarii Wałęsy - sprawę Tymińskiego z ówczesnym szefem UOP Andrzejem Milczanowskim.

      "Milczanowski, podobnie jak ja, był przekonany, że Tymiński został +zrobiony+ przez służby. Twierdził nawet, że wie, którego
      oficera służb wojskowych trzeba by przycisnąć, by dowiedzieć się, jak dokładnie to było" - zeznał Kaczyński. "Pytał mnie, czy w
      moim przekonaniu warto to zrobić, co wymagałoby działań pozaprawnych. Ja odpowiedziałem, że tak, bo sprawa jest bardzo ważna" -
      czytamy w protokole
    • alex.4 Czy Kaczyński kazał inwigilować opozycję? 23.10.06, 09:27
      W Telewizji powiedziano:
      Zbigniew Siemiątkowski - w Prosto w oczy w czerwcu tego roku - "Proszę
      > Państwa sytuacja jest bardziej skomplikowana niż mówi pan generał bo jeśli
      > ktoś będzie chciał wnikliwie badać zawartość szafy to znajdzie zlecenie,
      > które wykonywała pani Anastazja P. w Gdyni i w Gdańsku. A mające na celu
      > znalezienia haków na pana Mieczysława Wachowskiego, ówczesnego szefa gabinetu
      > prezydenta Lecha Wałęsy. I wszystko wskazuje, że to zlecenie było od szefa
      > kancelarii prezydenta czyli JAROSŁAWA KACZYŃSKIEGO. I pytanie czy było to
      > incydentalne czy tez były tego typu działania wcześniej podejmowane. Ta
      > sytuacja nie jest taka jednowymiarowa. Dlatego, że pułkownik Lesiak, według
      > mojej wiedzy, on zbierał materiały, które były w posiadaniu różnych jednostek
      > organizacyjnych."
      >
      > ww2.tvp.pl/tvppl/2216,20060607352945.strona
      • duch_zenona Re: Czy Kaczyński kazał inwigilować opozycję? 23.10.06, 14:13
        Jakoś Kaczyńscy się nie martwią, że w szafie Lesiaka są JAKOBY materiały
        kompromitujące go a najbardziej się o to martwią komuniści i aleksiej.

        Komuniści, aleksiej i PO tak się troszczą o reputację Kaczyńskich, że nawet
        próbowali wyprowadzić ludzi na ulicę, rozwiązać sejm, aby tylko dokumenty z
        szafy Lesiaka nie ujrzały światła dziennego.

        Aleksiej próbuje rozmydlić temat, pisze jakieś tam lewicowe bzdury propagandowe,
        ale jak ognia unika odpowiedzi na najprostsze pytanie:

        Czy dokumenty z szafy Lesiaka należy ujawnić czy też ukryć prawdę przed narodem
        na następne kilkanaście lat?

        W dyskusji też umyka oczywista analogia między Watergate a działalnością WSI.

        Zaprzeczyć się nie da, a więc najlepiej unikać tematu i pisać o czymś innym.
        • alex.4 Re: Czy Kaczyński kazał inwigilować opozycję? 23.10.06, 16:18
          Gdyby Kaczyńskji nie martwiłby się tym co jest w szafie Lesiaka to odtajnione zostałyby WSZYSTKIE dokumenty z szafy Lesiaka. To one kompromitują postać Kaczyńskiego i jego zwolenników
          • kotwicz69 Re: Czy Kaczyński kazał inwigilować opozycję? 23.10.06, 17:56
            bredzisz.....wszystko nie moze byc odtajnione.....prawo na to nie
            pozwala.....wiec nie bredz doktorku......nie bredz......;)
            cos ci pod kopula peka, badz zylka puszcza......kompromituja
            Kaczynskich....buahahahhahaha!
            • alex.4 Re: Czy Kaczyński kazał inwigilować opozycję? 23.10.06, 18:49
              Oczywiście nie zostanie odtajnione, bo Lesiak zbierał informacje o kryminalnych przestępstwach związanych z ówczesnymi działaczami PC. Jeden z nich Zaleski został już wypuszczony z więzienia... kiedy prezydentem był kaczyński...
          • Gość: azp11 Re: Czy Kaczyński kazał inwigilować opozycję? IP: *.elpos.net 23.10.06, 18:53
            Skoro nie zostały odtajnione, to skąd wiesz, co w nich jest?
            • kropek35 Re: Czy Kaczyński kazał inwigilować opozycję? 23.10.06, 19:16
              w dzisiejszym "NIE" zostało opublikowane oświadczenie Marzenny DOMAROS (słynna
              Anastazja P.) z 1992 roku .(Opublikowane bo opisane w nim przestepstwa juz sie
              przedawniły) Jest tam troche o inwigilacji partii politycznych, jakich i jakimi
              metodami Polecam fajna lektura...
            • alex.4 Re: Czy Kaczyński kazał inwigilować opozycję? 23.10.06, 19:18
              Sam Lesiak twierdzi, ze wśród dokumentów są takowe. Podobne kilka osób szafę Lesiaka widziało:)
              • duch_zenona Re: Czy Kaczyński kazał inwigilować opozycję? 24.10.06, 07:34
                Podobno???

                Podobno to esbecja, komuchy i różowi doopą trzęsą ze strachu, że prawda wychodzi
                na jaw.

                Wszelkie możliwe haki na Kaczyńskich już zostały ujawnione, propagandowo
                rozdmuchane i tak nic nie pomogło, bo wygrali wybory.
                • alex.4 Re: Czy Kaczyński kazał inwigilować opozycję? 24.10.06, 08:56
                  PIS nie ma szans na wygraną. Jego koalicjani są słabi a PIS zdecydowanie ma mniejsze poparcie niż PO. Kaczyński biją rekordy niepopularnośći. Okbrzymia i bardzo droga kampania telewizyjna nie przynosi PIS większych sukcesów
                  • duch_zenona Re: Czy Kaczyński kazał inwigilować opozycję? 24.10.06, 16:32
                    Na nic zda się twoja propaganda. Gdyby wierzyć takim jak ty propagandzistom i
                    twoim sondażom, to Donald był prezydentem a PO wraz z SLD mieliby większość w
                    sejmie.
                    • alex.4 Re: Czy Kaczyński kazał inwigilować opozycję? 24.10.06, 17:05
                      Zenuś PIS jest passe. Bardzo szybko okazało się, że ich hasła to czysty populizm
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka