abranova
01.03.07, 16:16
Nie mam samochodu, nie mam nawet prawa jazdy ale jako mieszkanka Białegostoku
czuję się zniesmaczona sceną, którą dziś zobaczyłam. Nie wiem nawet jak to
nazwać, bo partactwo to chyba za słabe słowo...Z góry przepraszam za brak
fachowego słownictwa
Przedpołudniem na ulicy Popiełuszki, pomiędzy Leśną Doliną a Starosielcami
odbyło sie wypełnianie dziur w drodze. Po ulicy posuwała się żółta
półciężarówka z 3 czy nawet czterema panami, którzy wylewali z niej do dziur
gęstą pulpę, która wygladała tak na oko jak mieszanina żwiru i smoły. Leciała
w dziury wypełnione calkowicie wodą po wczorajszym deszczu i
roztopach...Wyrzuconej do dziury substancji nikt nawet nie wygładzał łopatą
czy czymkolwiek. Robotnicy ruszali dalej a jadące ulica samochody same
przejeżdżały po pulpie i ją ubijały i wygładzały kołami. Ekipa nie miała
barierek ani trójkątów ostrzegających kierowców. Stawali sobie na środku drogi
na minutę i ruszali dalej. Co gorsze robotnicy zapełniali ubytki w nawierzchni
w sposob kompletnie wybiórczy, według nieznanej mi zasady. Wracając do domu
zauważyłam, że na tym samym odcinku jezdni zostało jeszcze kilka całkiem
głębokich dziur.
Ja rozumiem, że jest budowane drugie pasmo ulicy Popiełuszki, więc obecna
nawierzchna także zostanie wcześniej czy później odnowiona. Ale wkurza mnie,
że ci panowie pobiorą pewnie za swoją "prace" zaplate a w Zarządzie Dróg
zostanie odnotowane, że jezdnia została naprawiona. Gratulacje.