inks
11.05.03, 00:32
Byłem kiedyś w Kazimierzu nad Wisłą. Patrzyłem na tłum Warszawiaków
zachwycających się...no właśnie. Nie wiem. Czym? Wczoraj byłem w
Drohiczynie. Popatrzyłem z Góry Zamkowej na mieniący się w słońcu Bug, na
lasy ciągnące się aż po horyzont, na drewniane domy z ciosanymi podpórkami
dachów, na jakąś przedziwną paradę trębaczy, która wyszła z kościoła, na
przedziwne wspomnienie dawnej Polski-tej, której nigdy nie poznałem,bo
urodziłem się kiedy już jej nie było, a która tak mnie urzekła, tam w tym
miasteczku ciągle obecna ...I pomyślałem: jak to dobrze,że Warszawiacy jeżdżą
do tego Kazimierza.