marat_
07.08.03, 10:48
Gość portalu: Olka napisał(a):
>
> > Ten wasz gmach zwany Kościołem to kolos na słomianych nogach.
>
> Jeśli już to na "glinianych".
>
> W ciągu ostatnich dwóch tysięcy lat było wielu takich, którzy
> przepowiadali rychły koniec Kościoła. Tymczasem imperia różnorodne padały,
a
> Kościól, mimo swych niegodnych, czasami brzuchatych sług, trwa, bo to
dzieło
> nie ludzkie, lecz boskie.
Zapewniam Cię, szanowna Olko, że Kościół to dzieło w 100% ludzkie, stworzone
przez ludzi i dla ludzi. To tylko jego "pasterze" tak by chcieli by było i
tak
właśnie mówią. A tak już patrząc na ich "uduchowione" poczynania, to bardziej
mi to wygląda na dzieło facetów z różkami i ogonkami niż działo Boga.
A jak Kościól trwa, to łatwo się przekonać na Zachodzie Europy. Radzę się
wybrać i popatrzeć.
I śmieszne są te pogróżki wszelkiej maści
> nieprzyjaciół Kościoła, oświeconych libertynów, bolszewików, lewaków,
masonów
i
>
> innej żałosnej hałastry...
> A zanim Polak został Papieżem, to Kosciół katolicki w Polsce przetrwał
nawet
> trudne lata okresu stalinowskiego, i to w nie najgorszym stanie.
> Chrześcijaństwo przetrwało nawet w Rosji, gdzie wydawałoby się, nie miało
> żadnych szans na odrodzenie się. A dzisiaj, co... Nie nadymaj się tak i nie
> strasz,
Daleki jestem od straszenia kogokolwiek. A umiejętność patrzenia dalej niż
czubek własnego nosa to dobra sprawa. Twoja umiejętność przewidywania
bardziej
wygląda na prognozę: "będzie tak, jak ja bym chciała by było"
bo kiedy ci już przyjdzie czas opuścić ten ziemski padół, będziesz słał
>
> po jakiegoś "katabasa", by ci udzielił rozgrzeszenia - jak wielu tobie
> podobnych mróweczek.
Ludzie dzielą się na dwie grupy: czynnych, czyli tych, co kształtują
otoczenie,
i biernych, czyli tych, których otoczenie kształtuje. Patrzę na swoje życie i
raczej nie zaliczyłbym się do tych drugich, jak to ich nazywasz: mróweczek.
Czyżbyś błędnie oceniała innych, sądząc po sobie?
Wbrew pozorom ja też potrzebuję obecności Boga. Ale on nie ma nic wspólnego z
uzurpującymi sobie wyłączność fałszywymi prorokami w sutannach. To jeszcze
jeden powód, dla którego kontakt z księżmi uważam za zbędny