dellek
12.05.08, 21:26
Nie wiem jak jest w Białymstoku ale często jest tak, że telefon w
pierwszej kolejności odbiera automat zgłoszeniowy, który informuje,
że za chwilę zgłosi sie operator i zgodnie z obowiązującym prawem
informuje, że rozmowa jest nagrywana. Jeśli ktoś w tym czasie w
panice i nerwach wykrzyczy do słuchawki wołanie o pomoc (mysląc, że
rozmawia z dyspozytorem) i przerwie połączenie to oczywiście nic się
nie nagra i rozmowa nie zostanie zarejestrowana. Na bilingu
operatora jest tymczasem 9 sekund. Ot i cała tajemnica.