Dodaj do ulubionych

Czy żeby mieć dziewczyne muszę być sponsorem ?

24.06.08, 16:01
Mieszkam od kliku lat w Białymstoku i muszę przyznać że zaskoczyła mnie tu
jedna rzecz. W tym mieście żeby mieć dziewczynę trzeba być sponsorem a
najlepiej sponsorem i pantoflarzem. Mam 26 lat, od dobrych kilku lat poznaje
mnóstwo dziewczyn: na ulicy, przez znajomych i na dyskotekach. Z większością z
nich spotkałem sie tylko dwa razy bo na trzeci nie miałem ochoty. Po prostu
nie były bezinteresowne, a spotykały sie ze mną gdyż sprawiałem w ich oczach
faceta majętnego i chętnie zabierałem ich do różnych ciekawych miejsc.
Studentki, młode panie inżynier, kwiaciareczki itd. Bogate czy tez biedne -
mam już rozeznanie we wszystkich tych grupach społecznych. Sporo ich poznałem
i czasami wydaje mi się ze znam już 1/3 białostockich młodych kobiet. Dla nich
miarą mojego zaangażowania jest ilość pieniędzy które zostawię w pubie, kinie
czy na dyskotece...Jak zamkną pub, koncert odwołają to dla nich jest tragedia,
bo bez wydania kasy nie potrafią sie bawić!
I pytanie które zazwyczaj słyszę na pierwszej lub drugiej randce (bo szkoda
gadać nawet z gołodupcem):kim są twoi rodzice :-) ? Zapytaj kobieto wprost czy
jestem bogaty a nie robisz podchody!!!
Nie jestem skąpy, pieniążków mam wystarczająco ale myślę ze nie o to w tym
chodzi. jeśli jakiejś dziewczynie zależało by na mnie to by mnie zaprosiła do
domu na kawę, zapoznała z rodzeństwem i przyjaciółmi, a jeśli do pubu to bez
drinka za drinkiem. Za jakimiś droższymi prezentami, dalszymi wycieczkami to
jestem jak najbardziej za ale w etapie narzeczeństwa.
Piszcie kochani co o tym myślicie i czy mam szanse poznać kogoś takiego, bo
szczerze mówiąc to już powoli zaczynami wątpić..
Obserwuj wątek
    • Gość: aga Re: Czy żeby mieć dziewczyne muszę być sponsorem IP: *.elpos.net 24.06.08, 16:11
      uwierz nie wszystkie dziewczyny są takie..pozdrawaim!!!
      • Gość: Madzia Re: Czy żeby mieć dziewczyne muszę być sponsorem IP: *.umwp-podlasie.pl 01.07.08, 08:57
        przeciez to na pierwszy rzut oka widać co za dziewczyna, jak mozna
        nie rozpoznac skarbony!!! Fatalnie chłopkau wybierasz jakieś lale,
        za których towarzystwo trzeba płacic! Szkoda mi Ciebie bo sama znam
        takie i to jest upakarzające, one nie wyobrażaja sobie np. jak to
        dziewczyna można zapłacic za kino idąc tam z chłopakiem itp. A
        poźniej dziwią się, że maja taką a nie inna opinię.
    • Gość: aga Re: Czy żeby mieć dziewczyne muszę być sponsorem IP: *.elpos.net 24.06.08, 16:13
      i zycze szczescia na przyszlosc i wiecej mądrych dziewczyn na Twej drodze:)
    • Gość: idzikczortu Re: Czy żeby mieć dziewczyne muszę być sponsorem IP: *.sub-75-223-182.myvzw.com 24.06.08, 18:02
      Ten "Misza2600" przedstawil falszywy dylemat.
      Idzie do miejsc znanych ze "sponsorowanych" pan i tam zaczyna je
      przepytywac na temat filozofii zycia...
      Czy to takie zaskoczenie, ze one sie dziwia jemu a on sie dziwi im?
      ..........
      Piekne prawdziwki rosna w niezasmieconych kniejach a nie na
      wysypiskach smierdzacych moczem.
      • Gość: miszka Re: Czy żeby mieć dziewczyne muszę być sponsorem IP: *.osiedle.net.pl 24.06.08, 22:13
        To samo mialem i zawiodlem sie na kilku. Kasa i jej zachcianki...
        Kombinatorstwo oraz oszukiwanie mnie ze odda kase... Tak bylo... I
        jak tutaj zyc?? Jeszcze ustawianie rodzicow w tej kwestii... To
        Hanba... Dla takich osób...
        • Gość: Ania Precz z gołodupcami IP: *.csk.pl 24.06.08, 22:22
          A co myślicie , że sobie pociupciacie za darmolca ?
          Tylko frajerki dają za friko.
          Precz z gołodupcami !!!
          • Gość: tomekk Re: Precz z gołodupcami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.08, 09:36
            A ty ile płacisz?
          • Gość: miszka Re: Precz z gołodupcami IP: *.osiedle.net.pl 25.06.08, 21:42
            hehe... ale na kłamstwie opierać swój żywot i kombinatorstwie ze
            jest sie w warszawie a nie bylo sie jak sie mówiło??... heheh... to
            parodia was młodych .... d....
        • Gość: J 07 Re: Czy żeby mieć dziewczyne muszę być sponsorem IP: *.nycmny.east.verizon.net 02.07.08, 05:04
          Miszka,ty sobie... nie zawracaj,i jak najszybciej tam,skad
          przyjechales,wracaj.
    • Gość: DRAKSA Re: Czy żeby mieć dziewczyne muszę być sponsorem IP: *.elpos.net 24.06.08, 23:32
      Nie! aby miec dziewczyne nie musisz byc sponsorem ja np. nie lece na kase
      • Gość: idzikczortu Re: Czy żeby mieć dziewczyne muszę być sponsorem IP: *.csk.pl 24.06.08, 23:34
        zapomniałaś dopisać że emerytko-rencistką jesteś po 70-stce
        • misza2600 Re: Czy żeby mieć dziewczyne muszę być sponsorem 25.06.08, 00:26
          Tu nie chodzi aż tak bardzo o lecenie na kasę ale o konsumpcyjny styl bycia
          panienek. Jak nie wypije kilku drinów jeden za drugim, jak sie nie wytańczy za
          wsze czasy to jest niezadowolona! Dla nich życie to pasmo rozrywek po których
          oprowadza je facet za rączkę jak małe dziecko!
          jeśli na dyskotekach i w pubach siedzą tylko "sponsorowane" laski to gdzie mam
          szukać tych innych-normalnych?
          Ania jakbym chciał pobzykać za pieniądze to poszedłbym do burdelu. Taniej i
          wygodniej byłoby niż z panna z dyskoteki! Jak lubisz być sponsorowana ok - dam
          ci złotówkę za numerek :-)Póki co to mogę pobzykać za darmo, ale niestety nie
          tylko tego w dziewczynach szukam!
          • Gość: Ania Precz z gołodupcami IP: *.csk.pl 25.06.08, 01:03
            Za złotówkę to idź se kefir kup .
            Odezwał się ten co go boli , że gołodupcem jest...........
            Facet musi zarabiać , co to za życie z gołodupcem ?
          • grat.nowy Re: Czy żeby mieć dziewczyne muszę być sponsorem 25.06.08, 08:41
            pewnie zdążyłeś się już zorientować, że odpowiedzi na tym forum nie uzyskasz...

            to o czym piszesz w pierwszej części posta wynika zapewne z młodego wieku
            delikwentek, które w zasadzie nie potrafią jeszcze myśleć o niczym poważnym tj.
            o niczym innym niż imprezy i zabawa, żeby nie było, że ja tu o małżeństwie czy
            coś. Większości z wiekiem zapewne przejdzie - około 28 roku życia zaczną myśleć
            i planować przyszłość. Z drugiej strony jeżeli szukasz rozsądnych,
            odpowiedzialnych dziewczyn z zasadami - szukaj ich gdzie indziej niż na
            dyskotekach i imprezach, bo tam znajdziesz w większości pustostany
            zainteresowane Twoim portfelem, samochodem, komórką itd itp.
        • Gość: idzikczortu Re: Czy żeby mieć dziewczyne muszę być sponsorem IP: *.nwrknj.fios.verizon.net 25.06.08, 05:43
          Do lewego "idzikczortu":
          Czemu uzywasz nicka ktory od paru lat juz jest zajety?
          • anka1 Re: Czy żeby mieć dziewczyne muszę być sponsorem 25.06.08, 08:39
            szczerze mnie ubawil ten watek. proponuje na polonistyce poszukac,
            tam pelno romantycznych idealistek sie snuje :)
    • Gość: DRAKSA Re: Czy żeby mieć dziewczyne muszę być sponsorem IP: *.elpos.net 25.06.08, 09:35
      Dziwne ze wszystkie białostoczanki wrzuciłeś do jednego worka... ja znam mnóstwo
      dziewczyn, które nie sa takie jak opisujesz w swoim poscie!
    • abranova Re: Czy żeby mieć dziewczyne muszę być sponsorem 25.06.08, 12:16
      A może po prostu po kilku wpadkach jesteś uprzedzony i wszystkie zachowania i
      wypowiedzi dziewczyn zaczynasz interpretować pod tezę "bo jej chodzi o
      kasę"...Piszesz np, że jak dziewczyna nie wypije kilku darmowych drinków, to
      jest niezadowolona. A skąd wiesz, że jest niezadowolona? Może jest znudzona albo
      zmęczona? A jeśli faktycznie jest niezadowolona, to dlaczego zakładasz, że znasz
      właściwą przyczynę? Spróbuj spojrzeć na to z szerszej perspektywy...

      Inna możliwość jest taka, że rzeczywiście trafiasz na same "blachary" i tutaj
      warto się zastanowić, czy jest coś w Tobie, co je do ciebie przyciąga?
      Dziewczyny też potrafią szufladkować facetów i niektóre sygnały odczytują
      jednoznacznie. Bez obrazy, ale pomyśl, czy nie nosisz ostentacyjnie drogiego
      zegarka, złotego łańcuszka (złotej bransoletki nawet nie podejrzewam ;)), czy
      nie przesadzasz z solarium lub ilością żelu we włosach? Powtarzam, nie chcę Cię
      urazić ale trzeba mieć świadomość, że czasem element stroju czy wyglądu z
      najnormalniejszego i najskromniejszego faceta może w oczach dziewczyn zrobić
      potencjalnego sponsora. A na takich leci określony typ kobiet, jak już napisali
      inni...
      • grat.nowy Re: Czy żeby mieć dziewczyne muszę być sponsorem 25.06.08, 13:47
        tak to jest :) jak się dba, tak się ma.
        • Gość: Gupik Re: Czy żeby mieć dziewczyne muszę być sponsorem IP: *.koba.pl 25.06.08, 17:04
          a np. ja niestety jestem niepełnosprawny, mam 33 lata, choruję na MPD [ jak ktoś wiedzieć to niech poszuka na Google ], pracować nie mogę, no i jak np. jakaś dziewczyna się dowie na co choruje drugi człowiek, to prawie od razu kończy rozmowę, tak więc widać, że w życiu lasek liczy się tylko KASA i KASA, a po za tym niewiele więcej, tak więc, już czas żeby zmienić mentalność myślenia.
          ps. Czy na zachodzie też tak jest ?????????????????????????
          • Gość: idzikczortu Re: Czy żeby mieć dziewczyne muszę być sponsorem IP: *.csk.pl 25.06.08, 17:45
            na zachodzie to nawet za murzynami i zółtkami się dziouchy oglądają
            • Gość: idzikczortu Re: Czy żeby mieć dziewczyne muszę być sponsorem IP: *.sub-75-195-77.myvzw.com 25.06.08, 17:53
              Do lewego "idzikczortu" z "csk.pl":
              Ponawiam pytanie, czemu uzywasz nicka zajetego przez kogos innego od
              ponad 3-ch lat?
              Czy to takie trudne wymyslenie czegos innego? Czy to raczej jakis
              akt agresji?
              • idzikczortu Re: Czy żeby mieć dziewczyne muszę być sponsorem 25.06.08, 17:55
                to Ty się nie wcinaj , ten nick jest od 5 lat zajęty przez moją
                skromną osobę
                • Gość: idzikczortu Re: Czy żeby mieć dziewczyne muszę być sponsorem IP: *.sub-75-195-77.myvzw.com 25.06.08, 18:05
                  Widze, ze mam male szanse by sie przebic przez "zartownisiow".
                  Tym bardziej, ze w jednym to napewno mnie latwo pobic: mam problem z
                  czasem.
                  Zwiewam.
                  • idzikczortu Re: Czy żeby mieć dziewczyne muszę być sponsorem 25.06.08, 19:00
                    Pozdrówka i szacuneczek - moja kopio :)
    • sara_87 Re: Czy żeby mieć dziewczyne muszę być sponsorem 25.06.08, 19:20
      może problem w tym, że tak bardzo skupiasz się na szukaniu odpowiedniej
      partnerki i na analizowaniu kolejnych nieudanych znajomości, że przeoczasz te
      najfajniejsze dziewczyny

      bo takie często na pierwszy rzut oka wydają się niepozorne ;)
    • Gość: Kocica A ja mam inne zdanie. IP: *.koba.pl 26.06.08, 01:59
      Witam Cię Misza2600. Chętnie podzielę się z Tobą moją opinią, bo widać, że
      jesteś porządnym i rozsądnym facetem, ale trochę naiwnym. Piszesz, że masz 26
      lat. Domyślam się, że spotykasz się z kobietami w podobnym wieku. W takim razie,
      z ich strony, to już nie jest szczeniacki randkowanie z byle kim, byle pokazać
      koleżankom, że się ma chłopaka. Te kobiety mają już inne myślenie-patrzą,
      analizują i zastanawiają się jakby to było z Tobą w przyszłości. My kobiety już
      tak mamy-na pierwszej randce potrafimy myśleć o małżeństwie. I nie słuchaj
      feministek, które będą mówić, że jest inaczej-bo to bzdura! Facet powinien
      zapewnić kobiecie pewien poziom życia, po prostu zarabiać pieniądze i to jak
      najlepsze. No cóż... Takie czasy. :) Nikt mi nie wmówi, że pieniądze się nie
      liczą. A spróbuj bez nich żyć? Moi faceci zawsze byli co najmniej zamożni (bądź
      zamożni byli ich rodzice, a faceci(ich dzieci) mieli zadatki i predyspozycje do
      bycia zamożnymi w przyszłości). Wybierałam takich facetów, gdyż jestem
      przyzwyczajona do pewnego poziomu życia-moi rodzice są na w miarę dobrym i
      stabilnym poziomie majątkowym, a sama studiuję na 2-ch kierunkach, znam języki
      itd., co mam nadzieję zaowocuje w przyszłości oraz mam własne mieszkanie. A to,
      że pytają Cię kim są Twoi rodzice JEST NORMALNE i jest przejawem
      odpowiedzialności tychże dziewcząt. A co, dopiero po ślubie ma wyjść, że np.
      ojciec był ubekiem, a matka siedzi w więzieniu? To na razie tyle z mojej strony,
      poczekam na Twoją odpowiedź. Pozdrawiam.
      • misza2600 Re: A ja mam inne zdanie. 26.06.08, 08:38
        Nie jestem przewrażliwiony i nie analizuje każdej sytuacji! Po mnie nieprzyjemne
        wydarzenia spływają jak krople deszczu po płaszczu.
        Nie chodzę na solarium, nie mam włosów na żel, ani nie noszę jakiejkolwiek
        biżuterii. Jestem wysokim, dobrze zbudowanym i pewnym siebie facetem. Czasem
        elegancko sie ubieram :-)
        Sprawdziłem już nie raz że jedynie co przyciąga we mnie kobiety to postura i to
        ze nie żałuje grosza. Jak zapomniałem portfela to zawsze była u panny skrzywiona
        mina i po imprezie :-)
        Jest tak jak mówisz, moje spotkania z kobietami to szczeniackie randkowanie z
        ich strony. Jak wydaje na nie kasę, kupuje prezenciki to jest miło, przyjemnie,
        mogę robić co dusza zapragnie - pełna dowolność!
        Kocico nie jestem "gołodupcem". Owszem facet powinien zapewnić pewien poziom
        życia kobiecie, ale nie tak żeby ta leżała brzuchem do góry i czekała na mannę z
        nieba. To zrozumiałem że nie chcesz wyjść za faceta po podstawówce bez
        perspektyw na przyszłość zwłaszcza ze jesteś wykształcona i przyzwyczaiłaś sie
        do pewnego poziomu życia.
        Jednak jest duża liczba dziewczyn, które ani nie są wykształcone ani nie
        pochodzą z zamożnych rodzin a rozglądają sie tylko i wyłącznie za facetami przy
        grubej kasie. No to już przesada :-)
        Później z tego są takie małżeństwa: facet obecny i bogaty ma prywatna
        prostytutkę, kobieta ładna i bogata po ślubie ( nie ważne ze z obleśnym facetem
        co traktuje ja jak prywatna prostytutkę)....
        Ale nie o to Kocico mi chodziło w swoim poście. To że dziewczyny analizują moja
        sytuacje finansowa i materialna to jest w miarę ok. Rzecz w tym że nawet na
        pierwszym czy drugim z kolei spotkaniu kiedy jeszcze nic nie wiadomo i nie
        jestem związany emocjonalnie chcą być traktowane jak narzeczone, chodźmy tam i
        tam drink za drinkiem itd
        I to już nie jest w porządku! Jak mnie laska na pierwszym czy drugim spotkaniu
        pyta kim są Twoi rodzice, albo jakim autem jeżdżę to po prostu wychodzę bez
        słowa tłumaczenia. Akurat jeżdżę dobrym autem, a rodzice są na dobrych
        stanowiskach, ale ja nie jestem do nich przywiązany pępowina do cholery jasnej!
        Trzeba liczyć na siebie a nie liczyć pieniądze rodziców.
        Jakbym miał patrzeć takim kryteriami jak Ty to ciekawe czy w całej Polsce by sie
        choć jedna kobiet taka znalazła ( wysoka, urocza i o odpowiednim statucie
        finansowym). Na razie wybrzydzasz i przebierasz, myślę ze to wiecznie trwać nie
        będzie i może sie okazać ze z braku innej możliwości wyjdziesz za "gołodupca".
        Jak bym poznał wspaniała dziewczynę to nie przeszkadzało by mi to ze jej rodzice
        są pijakami, siedzą w wiezieniu itd. To przecież nie jej wina, każdemu należy
        dać szanse, najwyżej dzieci nie miały by dziadków...
        • grat.nowy Re: A ja mam inne zdanie. 26.06.08, 08:58
          nie za bardzo analizujesz sprawę? daj sobie czas, nie zadawaj się z ewidentnymi
          pustakami i będzie OK.

          poza tym wygląda na to, że jednak przyciągasz pewien określony typ kobiet...
          zmień image albo coś :)
          • macrow znam ten bol... 26.06.08, 12:14
            ...rowniez przez pare dobrych (najlepszych ;)) lat mojego zycia wozilem swe
            piekne wysportowane cialo pieknym niemieckim autem po bialymstoku (lub po
            "ku..dolku", jak sie nazywa bstok w innych miastach polski).
            po pierwszym doswiadczeniu podobnym do twoich, kiedy to kochajaca mnie nad zycie
            dziewczyna zaczela marudzic jak nie zaplacilem za kawe, postanowilem cos zmienic.
            po pierwsze: zerwalem, jasne.
            po drugie: kiedy poczulem braki emocjonalne, to spotykalem sie ze znajomymi,
            znajomymi znajomych itd, ubierajac sie w ciuchy w miare elegancki, w miare
            niedrogie (tzw. légère) i zostawialem autko w domu. w koncu w bialymstoku
            wszedzie da sie dojsc piechotka. w ostatecznosci moze byc taxi, ktore sie
            zatrzymuje kilkaset metrow od miejsca destynacji.
            po trzecie: kiedy poczulem potrzebe cielesna, naciagalem na piekne, wysportowane
            cialo piekny markowy ciuch i wiozlem piekne niemieckie autko na myjnie. po
            dokonaniu tych niezbednych czynnosci pakowalem jeden (!) papierek o wartosci 200
            zlotych do pieknego wloskiego portfela i podchodzilem do pierwszej dziewczyny (w
            miejscu "sponsorowanym", jak to nazwal ktorys z przedmowcow), ktor ami sie
            podobala. cala reszta (droga do domu, cyk-myk, podanie nieprawdziwego numeru
            komorki i niemile pozegnanie glupiej panienki trwalo okolo 2 godzin.

            pod punktem "po drugie" opisalem postepowanie, ktore doprowadzilo do tego, ze
            poznalem kobiete mojego zycia - kochajaca, szczera i w ogole wspaniala, z ktore
            jestem juz szczesliwy od kilku lat.

            pod punktem "po trzecie" znajdujesz instrukcje, jak sobie milo i troche
            zlosliwie zbic czas do osiagniecie sukcesu pod punktem "po drugie".

            pozdrawiam serdecznie i zycze szczescia i powodzenia.
            • Gość: vlad Re: znam ten bol... IP: *.euro-net.pl 26.06.08, 14:35
              Niestety młode białostoczanki, zwłaszcza te przybyłe tu z tzw. "terenu"
              mieszkające od niedawna i szukające na gwałt bogatego mężusia-sponsora aby nie
              musiały wracać do pasania świń, to w większości zmanierowane rozpieszczone
              księżniczki, mające o sobie nie wiadomo jakie zdanie. Liczy się dla nich jedynie
              kasa i splendor. A same mają bardzo mało do zaproponowania.
              • Gość: Kocica Re: znam ten bol... IP: *.koba.pl 26.06.08, 15:44
                Oj Vlad, Vlad... Ale od Ciebie bije zawiścią. Ja jakoś im się nie dziwię - chcą
                wyjść z biedy, chcą dla swych dzieci lepszej przyszłości niż one miały. To
                trudne czasy dla niezamożnych, nie mających pieniędzy na wykształcenie, nie
                znających języków. I może wcale nie mają mało do zaproponowania, tylko trzeba
                dać im szansę i otoczyć troską i ciepłem, a wtedy rozkwitną niczym róże? Byt
                kształtuje świadomość.
                • Gość: vlad Re: znam ten bol... IP: *.euro-net.pl 26.06.08, 16:00
                  I to właśnie w twoich wypowiedziach Kocico jest charakterystyczne - według
                  ciebie na przykład inteligentny, mający masę zainteresowań i pomysłów ale
                  "biedny" student jest jedynie "gołodupcem" niegodnym "tej która może rozkwitnąć
                  jak róża" tudzież innej "księżniczki", gdy ty tymczasem pochylasz się nad tą
                  drugą stroną. Jesteś bardzo jednostronna w swoich opiniach.
        • Gość: Kocica Re: A ja mam inne zdanie. IP: *.koba.pl 26.06.08, 15:33
          Dyskusja się rozwija. Cieszy mnie to. Zawsze warto rozmawiać, nawet na trudne
          tematy, a nuż się człowiek czegoś nowego nauczy. Bo przecież uczymy się w każdej
          sytuacji. :) Coraz bardziej przekonuję się, że jesteś rozsądnym i dobrym
          facetem. To świetnie, bo takich jak Ty jest mało. Na szczęście również jesteś
          odporny, więc byle co Cię nie ruszy - nawet wyrachowana pannica, a to, że o tym
          chcesz dyskutować nie świadczy o tym, że masz z tym problem, tylko chcesz
          dowiedzieć się jakie inni mają w tej kwestii doświadczenia. :) Dobrze, dość
          nakreślania Twojego profilu psychologicznego, bo wychodzi na to, że wszystko z
          Tobą w porządku. :) Od razu odpowiem na Twój zarzut - nie przebieram w facetach,
          jestem stała w uczuciach, jak już z kimś byłam związana, to zawsze trwało to
          kilka lat. Obecnie mam wspaniałego faceta, jesteśmy ze sobą od 2-ch lat. Jest
          dobry, troskliwy, rozsądny, wszechstronnie uzdolniony, ma głowę pełną pomysłów i
          zadatki na bycie zamożnym w przyszłości. Na randki chodziliśmy do parku, na
          spacer, na rower bądź do mnie czy do niego na przygotowaną samodzielnie kolację,
          którą mogła stanowić nawet zwykła sałatka warzywna. O tym, kim są jego rodzice
          dowiedziałam się na 3 randce. Spytałam o to, bo po 1. chciałam wiedzieć, jaka to
          rodzina, jakie ma tradycje i status społeczny i po 2. czy nie jest to pijacka,
          złodziejska rodzina - bo genów nie oszukasz Kochany, a tłumaczenie, że to nie
          jest wina faceta (dziewczyny), że ma takich rodziców jest niewystarczające, bo
          jak nie ujawni się to przed ślubem, czy po ślubie, to może ujawnić się u waszych
          dzieci (to czysta genetyka). Jestem już w takim wieku, że wiem, że raczej
          (raczej, bo w życiu mało czego można być pewnym na 100%) on będzie moim mężem,
          więc na pewno nie zwiążę się z gołodupcem. :) Dodam, że nie mam żadnego
          kompleksu biednej, małomiasteczkowej pannicy, bo pochodzę z Mazowsza, a
          przyjechałam tu studiować z sentymentu, gdyż rodzina mamy pochodzi z Podlasia i
          tu też studiował mój ojciec. Po studiach jednak na pewno wrócę na Mazowsze, bo
          tu mało jest perspektyw i możliwości rozwoju. Opiszę Ci pewną historię - mój
          znajomy (majętny, wykształcony, własny dom, drogi samochód, dobra praca) wziął
          za żonę dobrą, uczciwą, porządną i kochającą dziewczynę z biednej rodziny. Nie
          poleciała na jego kasę, poznali się w liceum, byli ze sobą wiele lat, nie była
          jego utrzymanką - uczyła się, studiowała, kończyła kursy, wszystko, żeby wyjść z
          biedy. Wzięli ślub, a ona w posagu dostała 3 taborety, które miały ze 20 lat. Są
          szczęśliwi, ale samotni - bo rodzina mojego znajomego nią gardzi, i tymi jej 3
          taboretami. Dlatego uważam, że ludzie powinni wiązać się z osobami o podobnym
          statusie majątkowym, ale też nie mam nic przeciwko bezrobotnym, dobrym matkom
          wychowującym dzieci i dbającym o dom wtedy, gdy mąż prowadzi firmę i utrzymuje
          rodzinę (trzeba jednak uważać, by nie znalazł kochanki w pracy, nie zostawił
          rodziny bez grosza, a żony bez świadczeń emerytalnych na starość). Ale wracając
          do tematu - trochę jest w tym wszystkim Twojej winy - umawiasz się z nimi w
          porze wieczornej, gdzie nie ma dokąd pójść poza pubem. Umów się w niedzielę o
          13:00, pójdź na lody do parku, na wycieczkę rowerową za miasto i piknik na
          jakiejś łące, na spacer, czy cokolwiek mało Cię kosztującego. Nie ujawniaj się
          od razu ze swoją majętnością. Zamiast bukietu róż, kup jej konwalie od
          kwiaciarek na ulicy za 3 zł. Porządna dziewczyna doceni Twoje starania,
          entuzjazm i romantyczność, a jak nie, to będziesz wiedział, że leci tylko na
          kasę. Cieszę się, że wiesz, że trzeba liczyć na siebie, swoją pracę, a nie tyko
          na rodziców. Masz zadatki na dobrego męża. Życzę Ci znalezienia fajnej
          dziewczyny. Odezwę się później, po Twojej odpowiedzi. Pozdrawiam.
          • misza2600 Fałszywa uprzejmość! 26.06.08, 16:34
            Macrov spodobała mi się Twoja historia. Tylko że trochę niejasno napisałeś.
            Pogubiłem się w momencie jak do swojego portfela włożyłeś 200zł i poszedłeś na
            miejsce "sponsorowane" Jakie to miejsce, kupiłeś tą laskę czy jak. Jak poznałeś
            Swoja miłość? Ciekawie piszesz, chętnie posłucham.
            Vlad trafnie to ująłeś. Tak zwany kompleks wsi lub małego miasteczka. Miałem
            okazje poznać sie z takim dziewczynami. Po alkoholu na dyskotece potrafią
            wygadywać ze sukienka jakiejś laski jest pożyczona, kupiona w szmateksie, ze
            gdyby koleś nie nie był za granicą to by takim autem nie jeździł, albo ze
            pracuje cały tydzień na to żeby postawić drinki dziewczynie na dyskotece :-)Ach
            te kompleksy...
            Kocico przemawia przez Ciebie fałszywa uprzejmość. Niby do szczęścia nie
            potrzebujesz drogich kwiatów, drinków, wizyt w restauracji ale pod ta przykrywka
            zaglądasz do kieszeni jego rodzicom ! Gdybyś mnie na jednej z pierwszych randek
            zapytała kim są moi rodzice (akurat nie ma sie czego wstydzić) to bym odszedł
            bez słowa tłumaczenia.
            Nie ma w tym nic złego że chcesz faceta który ma zadatki na zamożnego. Przyznam
            Ci sie ze sam tez takiej dziewczyny szukam, ale jej rodzice mogą być dla mnie
            nawet szambo nurkami mi to różnicy nie robi. jeśli jesteś już taka dokładna to
            zapytaj kim jest jego rodzeństwo i dziadkowie, żeby nie wejść do "niewłaściwej"
            rodziny! Nie wiem po co przywiązujesz pępowiną swoich facetów do ich rodziców!
            To nie jest FAIR!
            Zgadzam sie trzeba sie wiązać z ludźmi "podobnie zaradnymi" do nas. ślub
            pracownika fizycznego z panią chirurg to nie najlepszy pomysł ale uwaga! Ale
            tak samo jak prezesa firmy z woźna. Takie związki nie mają racji bytu! Ale
            kocico nie bron tu dziewczyn ze wsi ze one muszą wyjść z biedy sie wybić, bo w
            ten sposób będziesz stronnicza! i
            Ludzie o podobnym statusie finansowym OK - swoim a nie rodziców! Słowo posag to
            przeżytek, dziś wystarczy ze młodzi będą gdzie mieszkać a czy będzie to prezent
            od rodziców panny młodej czy młodego ma to marginalne znaczenie.
            Umawiam sie w porze wieczornej z dziewczynami bo tak im jest najwygodniej. W
            pubie można przecież nie zostawić majątku. W dobrych czasach dziewczyna
            siedziała przy mnie w pubie przez 3 godzinny sącząc przez cały czas jeden
            soczek. Kwestia kultury konsumpcji i materializmu!
            Mój rekord z jedna z dziewczyn w pubie 90zł w 1,5 godziny :-) Bilard, piwo driny
            itd. W sprytny sposób jednak odzyskałem pieniążki, i więcej nie miałem ochoty
            jej widzieć :-)
            Na wycieczkę rowerowa, spacer po parku to 99% dziewczyn będzie krzywo patrzeć i
            nie zgodzi sie na propozycje. Dla nich musi być szybko, wesoło głośno. Musi być
            adrenalina, musi sie dziać!
            Mam udawać "gołodupca" i nie ujawniać sie z majętnością? Uważam ze im szybciej
            wyczaje "blacharę" tym lepiej dla mnie i dla niej.
            Kwestia GenóW - według mnie to mit. Znam dużo sierot, osób z domu dziecka, z
            pijackich rodzin - z wielu tych środowisk wyrośli młodzi ambitni i dobrzy
            ludzie. Grunt to silny charakter!
            • Gość: vlad Re: Fałszywa uprzejmość! IP: *.euro-net.pl 26.06.08, 17:05
              Może to nie będzie przyjemne (czytaj politycznie poprawne)co teraz napiszę
              Kocico, ale wyznawane przez ciebie poglądy na temat "mezaliansu"
              to przysłowiowa XIX wieczna dulszczyzna. Do tego teksty w stylu "przyzwyczaiłem
              się do pewnego poziomu życia", jakiejś pseudo genetyczne brednie, to czy ich
              rodzice są na podobnym poziomie materialnym itd., itp.(a gdzie w tym wszystkim
              zostało miejsce na szczere uczucie ?!)to dla mnie po prostu mentalna
              prostytucja. Bez odbioru.
              • misza2600 Re: Fałszywa uprzejmość! 26.06.08, 17:13
                Vlad wyjąłeś mi to z ust. Nic dodać nic ująć! Dla mnie jesteś facet na poziomie!
                Tak trzymaj!
            • Gość: amelka Re: Fałszywa uprzejmość! IP: *.koba.pl 26.06.08, 17:19
              Drogi kolego. przestań się oglądać za małolatami w krótkich spódniczkach i
              zjaranych na solarium, dobrze wyglądają w aucie ale nic poza tym, z tego co
              opisujesz właśnie tego pokroju Panie wybierasz. Kobiety które płacą za siebie
              boją sie takich lovelasów jak ty. Jeszcze 2 lata temu umawiałam się takimi jak
              ty, teraz mówię kategorycznie nie !! Kobietę znajdziesz jak się uspokoisz,
              przestaniesz szastać kasą, szpanować samochodem, i ubierać się w obcisłe
              koszulki i stroić miny przy barze niczym wilki bonzo. i nie mów mi że taki nie
              jesteś bo właśnie taki typ mężczyzn przyciąga "blachary".
              • misza2600 To nie tak! 26.06.08, 17:28
                Nie oglądam sie za małolatami. Najmłodsza dziewczyna z jaka miałem chce sie
                spotkać była zaledwie 2 lata młodsza ode mnie. Owszem lubię wysokie blondynki a
                w solarium nie widzę nic złego. Nie ocenia sie zeszytu po okładce! Nie szastam
                kasa, najwyżej jeden raz sprawdzając ile jest w stanie ze mnie wydoić, na
                spotkania przychodzę pieszo (żeby sie nie przyzwyczajały!), nie nosze obcisłych
                koszulek (choć tez nic złego w nich nie widzę), nie stroje min przy barze. Nie
                umawiam sie z dziewczynami którym piersi i tyłek wystają spod ubrania!
                • Gość: amelka Re: To nie tak! IP: *.koba.pl 26.06.08, 17:43
                  zabij mnie, ale jakoś ci nie wirze!!
                  Przez dobrych kilka lat, byłam stałą bywalczynią w białostockich klubach, wiem
                  jakie są zwyczaje i jakie zachowania. Gdybyś była taki niepozorny jak to
                  opisujesz żadna długo noga blond piękność by za tobą nie poleciała.
                  • misza2600 Niemożliwe, a jednak! 26.06.08, 18:15
                    Jestem wysoki i dobrze zbudowany, staram sie ładnie obierać. Podobno jestem
                    przystojny, ale sam uważam sie za przeciętnego w tej kwestii - widziałem
                    przystojniejszych. Z łatwością nawiązuje kontakty i dobrze poruszam sie na
                    parkiecie. Wszystkie dziewczyny jednak poznałem ze swojej inicjatywy, tych co
                    nie mogły sie oprzeć i same zagadały może ich było 5, może 7 w każdym razie nie
                    dużo! I racja bo to facet jest zdobywca!
            • Gość: Kocica Re: Fałszywa uprzejmość! IP: *.koba.pl 26.06.08, 17:37
              Oj, Panowie... Jeszcze trochę i zaczniecie mnie atakować. Mówicie, że jestem
              stronnicza i bronię tych kobiet, a Wy co robicie? Tylko je atakujecie - to też
              jest stronnicze! Nikomu nie zaglądam do kieszeni, mam własne mieszkanie, pomysł
              na biznes, a gdy ten nie wyjdzie, to z moim wykształceniem spokojnie znajdę
              dobrą pracę w jakiejś firmie. Sama o siebie potrafię zadbać, nie biorę
              pieniędzy od rodziców mojego faceta ani od niego i nie liczę na nich w
              przyszłości. Ja i on do wszystkiego chcemy dojść sami - wyjątkiem jest
              mieszkanie, ale na ten fakt sam zwracałeś uwagę (dziś jest to koniecznością).
              Misza2600, rodzice kiedyś umierają, na siebie i swoją pracę trzeba liczyć! A jak
              chodziłam na randki, to sama sobie płaciłam za sok czy piwo, większość mężczyzn
              nie protestowała, a niektórym zapalały się żaróweczki w oczach, bo chyba liczyli
              na to, że może ja im będę stawiać. :P Mało się teraz słyszy o
              facetach-utrzymankach wyzbytych godności? :P Tak, jak pisałam - pytam nie na
              pierwszej randce (a na którejś z kolei) nie ze względu na pieniądze, a na to,
              jaka to jest rodzina. Dziadkowie zazwyczaj już nie żyją, a rodzeństwo mało mówi
              o człowieku - bo zazwyczaj rodzeństwo to przeciwieństwa. Gdy dziewczyna Cię o to
              pyta, to ostentacyjnie się nie oddalaj, bo wychodzisz na chama, tylko spytaj
              czemu o to pyta. "Blachara" się zapowietrzy, zacznie jąkać i zrobi się nerwowa,
              a ta, która myśli o Tobie poważnie poda przyczynę. A jak poda wymijającą
              odpowiedź, to drąż dalej, aż do skutku. A może sam zacznij o to pytać? Od razu
              będziesz wiedział jak jest. :) Nie atakujcie ludzi ze wsi! Mimo, że moi rodzice
              są mieszczuchami, to zawsze mnie uczyli, żebym szanowała wieś i jego ludzi, bo
              stamtąd się wszyscy wywodzimy, wieś żywi miasto, żyją tam prości acz uczciwi
              ludzie itd.! I o jakim kompleksie wsi mówicie? A Białystok, to co? Metropolia?
              Dajcie spokój... A ja znam dużo rodzeństw z pijackich rodzin i co? Jedno z nich
              zostaje alkoholikiem, a drugie najczęściej nienawidzi alkoholu i dochodzi do
              czegoś w życiu. Tak już jest, to są geny. Macrov to głos rozsądku i ma rację.
              Chodź na piechotę lub jeździj autobusem, załóż skromniejsze ciuchy i tak próbuj
              poznać dziewczynę. Tak poznasz porządną, która pokocha Cię za to, kim jesteś. A
              to, że jesteś zaradny i masz zadatki na zamożnego będzie później dla niej
              niespodzianką i nagrodą za bezinteresowność. :) Historia z posagiem była tylko
              przykładem.
              • misza2600 Kocico ustal wersje! 26.06.08, 18:03
                Nie bronie ani kobiet ani facetów! Po prostu jeśli masz zamiar sie żenić/
                wychodzić za mąż dla pieniędzy to lepiej zrobisz jak pożyczysz albo ukradniesz ;-)
                Jak gdzieś wychodzę to place za siebie i za dziewczynę, uważam to za naturalne.
                Nie oszukujmy sie równouprawnienie to pusty frazes i gdyby doszło ono do skutku
                to świat byłby szary i nudny.
                Pytasz jaka jest rodzina na którejś tam z kolei randce? A po co Ci to jest
                potrzebne, tak szybko snujesz plany matrymonialne? Rozumujesz tak: rodzina
                rolnicza - wsiochy i gołodupcy, rodzina robotnicza - gołodupcy ale przynajmniej
                nie wsiochy, rodzina inteligencka - jest dobrze o ile rodzice nie są
                nauczycielami bo Ci niewiele zarabiają. Moja droga nie oszukuj mnie ani sama
                siebie ale przeliczasz wszystko na pieniądze.
                Szanuje ludzi ze wsi i z małych miasteczek, ale dziwnym zbiegiem okoliczności
                dostrzegłem u nich najwięcej opisanych wcześniej kompleksów. I nie pisz ze
                mieszkają tam prości ludzie. Gdybyś mila duży aeral, sporo maszyn to nie wiem
                czy umilałaby tym zarządzać.
                Gdy dziewczyna pyta kim są moi rodzice ( w domyśle czy są bogaci ) odchodzę i
                może nazwać mnie chamem ale nie będę większym chamem od niej! Jak zapytam skąd i
                dlaczego to pytanie to odpowie ze z ciekawości... ( a wiadomo tak naprawdę
                dlaczego). Takie panny nie warte są mojego czasu i basta!
                Nie dopisuj zdanej teorii o genach. Znam wielu pijaczków z dobrych rodzin wiec
                jak to wytłumaczysz?
                Mam sie obierać skromniej? Przecież ja nie chodzę jak jakiś burżuj! Mam założyć
                adidasy i krótkie gatki. za stary jestem na to, a po drugie wtedy to dopiero
                będę przyciągał "blachary"
                • Gość: idzikczortu Re: Kocico ustal wersje! IP: *.csk.pl 26.06.08, 18:22
                  na kółko różańcowe idź , tam poznasz odpowiednią dla siebie dziouchę
                  • Gość: tomekk Re: Kocico ustal wersje! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.08, 18:37
                    Nie podszywaj się
                • Gość: Kocica Re: Kocico ustal wersje! IP: *.koba.pl 26.06.08, 19:09
                  Nie oceniaj mnie, bo mnie nie znasz. Mylisz moje pragmatyczne podejście do życia
                  z podejściem materialistycznym. I jak pisałam, jestem już związana, więc nie mam
                  problemów takich, o których piszesz. I jakby mi tak bardzo zależało na
                  pieniądzach, to bym usidliła zamożnego faceta (a nie tak, jak mój facet -
                  dopiero z zadatkami na bycie zamożnym!) i po pół roku wzięła ślub, a mi się do
                  ślubu nie spieszy. Nie przeliczam wszystkiego na pieniądze. Będę przeliczać, ale
                  te, które sama zarobię. Do tego jestem uczciwa. 3x znalazłam zgubione portfele
                  (zawartość: 1-80 zł, 2-200 zł, 3-500 euro) i zawsze je oddawałam z pełną
                  zawartością, a w zamian chciałam najwyżej ulubioną czekoladę za 2,50 zł lub
                  zwrot za np. 2 bilety jednorazowe, bo musiałam dojechać na koniec miasta (bo
                  sama szłam i je oddawałam!)! Byle nie nauczyciel? Moja mama jest nauczycielką i
                  to ona nauczyła mnie uczciwości. Z dużą ilością ha i maszyn bym sobie poradziła,
                  gdybym w tym "siedziała" - przecież nie budzisz się któregoś dnia, a tu za domem
                  nagle 500 ha i 100 maszyn stoi. Coś jednak mi się wydaje, że to tylko
                  prowokacja. Jakoś nie chce mi się wierzyć w prawdziwość Twojej historii, bo
                  zaczynasz być agresywny i atakujesz ad personam.
                  • Gość: jans Re: Kocico ustal wersje! IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 26.06.08, 19:42
                    tak czytam i czytam... Niestety, żyjemy w takich czasach, że ludzie
                    nie potrafią być bezinteresowni. Wątek głównie dotyczy kobiet a czy
                    podobnie nie jest z facetami, pseudo kolegami, przyjaciółmi? Ile
                    razy zdażyło się Wam mieć serdecznych kolegów, koleżanki tylko wtedy
                    gdy coś znaczyłeś i zawartośc naszego portfela była dla nich
                    imponująca? A nasza naiwność zostaje w wspaniały sposób obudzona w
                    momemcie kiedy poprosisz tego pseudo przyjaciela o pomoc. Nie licz
                    na to, że ktokolwiek się wysili jeżeli nie będzie widział profitów
                    płynących ze swego wysiłku.
                    Muszę z przykrością przyznać, że osoby przyjaźniące się w bardzo
                    nielicznym stopniu są bezinteresowne. Identycznie jest ze związkami
                    damsko męskimi. Bardzo duze znaczenie ma kasa. Kasa rządzi!!!
                    Śmiać mi się chce z takich ludzi ponieważ, życie lubi płatać figle i
                    bardzo, bardzo często jest przewrotne. Majątek, fajną furę można
                    stracić w bardzo krótkim okresie czasu. Dlatego dziwię się , że
                    większość kobiet, kolegów patrzy na obecny zasób portfela, stan
                    konta.
                    Może jestem niepoprawnym romantykiem ale gdzie się podziała
                    prawdziwa bezinteresowna miłość, dbanie o tą drugą osobę a nie o
                    własną dupę? Dlaczego nie można juz razem siebie wspierać i razem
                    dążyć do wspólnych celów?
                  • misza2600 To nie atak, to prawdziwa historia 26.06.08, 19:43
                    Ja nie oceniam ciebie tylko domniemuję. Odpowiedz mi po co zapytałaś go o to kim
                    są jego rodzice? Po co Ci potrzebna była ta informacja. po co ten wywiad
                    środowiskowy? Wiesz co coś mi sie wydaje że gdyby Ci odpowiedział że są
                    gołodupcami to jak najprędzej chciałabyś zakończyć to spotkanie.
                    Odnośnie uczciwości to znam takich co znaleziony telefon i portfel oddali ale
                    potrafią sprzedać kolegę za pieniądze, oszukują zakłady ubezpieczeniowe, biorą
                    stypendium socjalne mimo dobrej sytuacji finansowej.
                    Kocico mam wrażenie ze coś w tym jest co pisze, bo działa to na Ciebie jak
                    płachta na byka
                    • Gość: gość Re:misza2600: IP: *.euro-net.pl 26.06.08, 19:55
                      DOMNIEMYWAM, jeśli już - nie domniemuję.
                    • Gość: Kocica Re: To nie atak, to prawdziwa historia IP: *.koba.pl 26.06.08, 21:02
                      Ciekawe czy byłbyś tak samo zawzięty podczas rozmowy oko w oko? Pewnie, że
                      działa to na mnie jak płachta na byka, bo nie można Ci nic wytłumaczyć. Ty
                      ciągle swoje! Podobno najbardziej denerwują się ludzie uczciwi i porządni, bo
                      nie mogą znieść niegodziwości. Wszystkie dziewczyny wrzucasz do tego samego
                      worka! Nie wszystkie lecą na kasę i nie wszystkie pytając kim są Twoi rodzice
                      mają złe intencje. I tak, ja już tak mam, że na pierwszej randce wyobrażam
                      sobie, czy dany facet byłby dobrym mężem - jestem kobietą i romantyczką, nic nie
                      poradzę.
                      • misza2600 Zaskoczę Cię ! 26.06.08, 21:18
                        Wiesz Kocico jestem na 95% pewny ze kiedyś (dawno temu) miałem okazję Cię
                        poznać. I odpadłaś na przedbiegach ze względu na specyficzny sposób postrzegania
                        pewnych rzeczy :-)Idę obejrzę film w telewizji, a Ty przez noc podumaj gdzie i
                        kiedy ze mną dyskutowałaś.
                        Weź poprawkę na mój wiek a także miejsce zamieszkania bo te akurat rzeczy nie
                        muszą pokrywać sie z prawdą:-) Pozdrawiam i do jutra!
                        • Gość: Kocica Re: Zaskoczę Cię ! IP: *.koba.pl 26.06.08, 21:34
                          I po co kłamiesz? Nie chodzę do dyskotek i zawsze byłam w jakimś związku
                          długoletnim, więc nie miałbyś szans ani mnie poznać, ani poderwać. Tym bardziej,
                          że jestem z kategorii "trudna" i by Ci sił nie starczyło na zdobycie mnie. Skoro
                          skłamałeś już na początku co do wieku i miejsca zamieszkania, sądzę, że i teraz
                          kłamiesz.

                          Wiedziałam, że jesteś prowokatorem lubiącym jątrzyć. Nie mam zamiaru dalej
                          dyskutować z kłamcą. Sądzę, że ta Twoja majętność i dobre auto są najwyżej w
                          sferze Twoim marzeń, i to dalekich! Zwyczajny, sfrustrowany chłopczyk
                          mieszkający z rodzicami i będący na ich utrzymaniu. Marzysz o tym, żeby być
                          sponsorem, ale nie masz warunków. Wiedziałam, po prostu wiedziałam!
                      • grat.nowy Re: To nie atak, to prawdziwa historia 27.06.08, 08:51
                        biorąc pod uwagę Twoje wcześniejsze wypowiedzi trudno uwierzyć w Twój
                        romantyzm... :D
            • macrow Re: Fałszywa uprzejmość! 26.06.08, 20:03
              misza2600 napisał:

              > Macrov spodobała mi się Twoja historia. Tylko że trochę niejasno napisałeś.
              > Pogubiłem się w momencie jak do swojego portfela włożyłeś 200zł i poszedłeś na
              > miejsce "sponsorowane" Jakie to miejsce, kupiłeś tą laskę czy jak. Jak poznałeś
              > Swoja miłość? Ciekawie piszesz, chętnie posłucham.

              nie chcialem sie zbyt mocno wdawac w szczegoly. a skoro jest zapotrzebowanie,
              prosze bardzo :)

              banknot 200 zl sluzyl szpanowaniu. robil inne wrazenie, niz 10 banknotow po 20
              zlotych. miejscem sponsorowanym nazywam bialostockie dyskoteki, np... no,
              wszystko oprocz mesy :]
              w momencie silnej potrzeby seksualnej wystarczylo podejsc do pieknej pani przy
              barze, z ktorej buta sterczala slomka albo dwie, czasami trzy. drineczek,
              kluczyki na lade (znaczkiem do gory), krotka wypowiedz o wymiarach lozka i po
              kilkudziesieciu minutach mozna bylo opuscic dyskoteke, wsiasc do pieknego
              niemieckiego auta (ktore w najgorszym wypadku mialo juz ptasia kupke na dachu) i
              bzium do domku. tam juz bez zbednych rozmow (rozmowy z niektorymi paniami
              odbieraja ochote nie tylko na dalsze rozmowy, ale i na wszystko inne) mozna bylo
              przystapic do dziela. koronacja takiego spotkania byly slowa "kocham cie" z ust
              panienki po kilkuminutowym stosunku. taka koronacja powodowala, ze sie we mnie
              gotowalo ze zlosci i od razu panienke wyrzucalem. w przeciwnym razie pozwolilem
              jej zostac na drugi, troszeczke dluzszy stosunek.

              a w poszukiwaniu milosci odpinalem kluczyki samochodowe, szedlem piechota na
              spotkanie ze znajomymi, ktorzy z kolei przyprowadzali swoich znajomych. w ten
              sposob po kilkudziesieciu spotkaniach i kilkuset wypitych przy pieknych
              dyskusjach piw, poznalem kobiete mojego zycia. adorowana dziewczyna dostawala
              tanie kwiatki, piwko na lace lub na lawce w parku (...), jezdzilismy na rybki,
              przegadalismy cale noce, siedzac na gorze przy wyciagu w ogrodniczkach. gdy byla
              w potrzebie, bylem jej adwokatem, a gdy ja bylem chory, to ona byla moja
              lekarka. gdy zlapala gume, to jej wymienialem kolo, a gdy mi zaroslo plecy, to
              mi wyrywala z nich wlosy swoim okropnym depilatorem. przez dlugi czas budowalo
              sie zaufanie, ktore po jakims czasie pozwolilo mi bez obaw podjechac po nia moim
              pieknym, niemieckim autem. wiedzialem, ze auto nie bedzie sie liczylo - zbyt
              wielka wartosc przywiazywala do mojej osobistosci, by teraz mierzyc ja
              skorzanymi siedzeniami. zreszta, juz wczesniej poznalem ja na tyle, by wiedziec,
              ze nie robi na niej wrazenie typ, ktory kladzie banknot 200 zl na ladzie.
              wiedzialem tez, ze do lozka poszlaby jedynie z mezczyzna, ktorego kocha.

              mam na koniec jeszcze male pytanie do Kocicy i innych dziewczynek, ktore sa
              zdania, ze niskie saldo na koncie wlasnym lub rodzicow usprawiedliwia wylaczenie
              uczuc i szukanie meza z pieniedzmi:
              czym, do jasnej cholery, rozni sie wabienie bogatego goscia zaspokajaniem jego
              wydumek seksualnych od prostytucji?

              dziwka zrobi to jeden raz za jednorazowa kase, a wy robicie to wiele razy za
              wielorazowa kase (w postaci drinkow, wycieczek i w koncu, jak to nazywacie,
              "godnego zycia", czy "odpowiednich perspektyw"). dla mnie jestescie bez wartosci
              i gdybym nie byl teraz w zwiazku, to bym wykorzystywal was dalej, mowiac ze
              jestem powaznym, pieknie zbudowanym gosciem z pieknym, niemieckim autem, pelnym,
              wloskim portfelem. mam nadzieje, ze jeszcze wielu takich chlopakow was przeleci,
              zanim zrozumiecie, ze na poczatku jest uczucie, a pozniej mozna wspolnie budowac
              sobie przyszlosc. oboje od podstaw. ciezka praca.
              • Gość: tomekk Re: Fałszywa uprzejmość! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.08, 20:33
                Wydaje mi się, że ten twój post wyjątkowo niesprawiedliwie traktuje osobę
                podpisującą się jako "kocica". Może przeczytaj uważniej jej wypowiedzi?
                • macrow Re: Fałszywa uprzejmość! 26.06.08, 20:39
                  masz racje, nie mialem zbytniej ochoty czytac dokladnie jej posty. przepraszam.
                • Gość: Kocica Re: Fałszywa uprzejmość! IP: *.koba.pl 26.06.08, 20:51
                  Dziękuję Ci bardzo Tomekk, bo już zaczynałam wątpić w ludzi. Tym bardziej, że
                  nie lubię ani dyskotek, ani kobiet, które w większości tam chodzą i nie jestem
                  żadną sprzedajną laską. Uważam tylko, że ludzie powinni dobierać się według
                  podobnego poziomu - intelektualnego, wykształcenia, zaradności, perspektyw, żeby
                  sobie na starość nie wygarniali, że jedno musiało drugie utrzymywać. I po co tu
                  wciskać górnolotne hasła "a gdzie miłość prawdziwa"? Niech będzie, ale między
                  podobnymi sobie ludźmi. I nie lecę na żadną kasę Macrow! Jak chciałam jechać na
                  wycieczkę do pewnego ciepłego kraju all inclusive, to nie wzięłam pieniędzy od
                  rodziców, ani od nikogo innego, a tak bardzo się uczyłam na studiach, że
                  dostałam najwyższe stypendium i po 10 m-cach roku akademickiego było mnie na nią
                  stać. A piwo w pubie zawsze sobie sama kupuję! Zwłaszcza odkąd usłyszałam od
                  pewnego gościa na randce: "to ja dziś stawiam, a za 2-gim razem ty". To ma być
                  dżentelmen?! A na randki chodziłam do parku, czy na spacer, a nie do restauracji
                  na obiad za 300 zł. Ech, mam już dość, przez Was mi mecz ucieka, ale nie mogłam
                  nie odpowiedzieć.
                  • idzikczortu Czy Kocica ma wydepilowaną muszelkę ? 26.06.08, 21:10
                    ale się towarzystwo rozkręciło , a Kocica szczególnie , to wręcz
                    idealna dziewczyna , cud , miód , ciekawie czy muszelkę ma
                    wydepilowaną , ale jak jest idealna to musi mieć wydepilowaną :)
                    • Gość: Kocica Re: Czy Kocica ma wydepilowaną muszelkę ? IP: *.koba.pl 26.06.08, 21:21
                      Hehe. No ciekawe czy mam? :)
                  • macrow Re: Fałszywa uprzejmość! 26.06.08, 21:43
                    no, swiadczy o twojej kulturze...
                    nie wszystkim dziewczynom trzeba przypominac, ze czasami przydaloby
                    sie zaplacic za piwko. rownouprawnienie = rownozobowiazanie.
              • Gość: Kocica UWAGA, to kłamca i prowokator!!! IP: *.koba.pl 26.06.08, 21:38
                Patrzcie, co napisał:
                Wiesz Kocico jestem na 95% pewny ze kiedyś (dawno temu) miałem okazję Cię
                poznać. I odpadłaś na przedbiegach ze względu na specyficzny sposób postrzegania
                pewnych rzeczy :-)Idę obejrzę film w telewizji, a Ty przez noc podumaj gdzie i
                kiedy ze mną dyskutowałaś.

                Weź poprawkę na mój wiek a także miejsce zamieszkania bo te akurat rzeczy nie
                muszą pokrywać sie z prawdą:-) Pozdrawiam i do jutra!
          • grat.nowy Re: A ja mam inne zdanie. 27.06.08, 08:35
            abstrahując od faktycznej wartości miszy nie sądzę, aby cokolwiek co napisał
            świadczyło, iż jest dobrym materiałem na męża! bez przesady!
      • macrow bo piniondze to nie fszystko... 26.06.08, 21:57
        ... a fszystko bez piniendzy to ch....
    • Gość: DRAKSA Re: Czy żeby mieć dziewczyne muszę być sponsorem IP: *.elpos.net 26.06.08, 21:48
      ale sie rozkręciliście heheheh poczytałam wasze wypowiedzi i popierem KOCICE
      • idzikczortu to jest ta depilacja , czy nie - Kocico :) 26.06.08, 22:09
        to jak z tą wydepilowaną muszelką , Kocico zdradź nam swoją tajemnicę
        • Gość: Kocica Re: to jest ta depilacja , czy nie - Kocico :) IP: *.koba.pl 26.06.08, 22:12
          Niech zgadnę... Misza ma kilka nicków? :P
        • Gość: DRAKSA Re: to jest ta depilacja , czy nie - Kocico :) IP: *.elpos.net 26.06.08, 22:14
          ale sie napaliłes hahahaha człowieku zamiast pytac o takie rzeczy dziewczyne
          pomysl! troche wyobrazni nie zaszkodzi;p
          • Gość: Kocica DRAKSA IP: *.koba.pl 26.06.08, 22:19
            Daj spokój, to prowokacja. Koleś pisze z kilku nicków, a o tym swoim samochodzie
            i majątku może sobie co najwyżej pomarzyć. Zwykły frustrat bez kobiety. :D
    • Gość: dominika Re: Czy żeby mieć dziewczyne muszę być sponsorem IP: 82.160.27.* 26.06.08, 22:26
      jestem z Bialegostoku i niewazne gdzie zaproponuje mi facet spotkanie i gdzie
      mnie zabierze.ja moge codziennie z nim przesiedziec na lawce na ulicy glodna i
      spragniona wody itp. facet musi byc tylko mily i dobry dlamnie i mnie nie
      oszukiwac kasa sie nie liczy.a te panienki co je poznales to napewno nadete
      naciagaczki ktore chca chucznie zyc za cudza kase.pozdrawiam Dominika lat 25
      • Gość: Kocica Re: Czy żeby mieć dziewczyne muszę być sponsorem IP: *.koba.pl 26.06.08, 22:38
        Gość portalu: dominika napisał(a):
        >facet musi byc tylko mily i dobry dla mnie i mnie nie
        >oszukiwac kasa sie nie liczy.a te panienki co je poznales to napewno >nadete
        naciagaczki ktore chca chucznie zyc za cudza kase.pozdrawiam >Dominika lat 25

        Tak, dla Ciebie kasa się nie liczy podobnie jak słownik ortograficzny. :) Nie
        oferuj się, bo i tak nie zaprosi Cię na randkę, bo to zwykły kłamca i prowokator
        bez grosza przy duszy. :) Skoro nie jesteś mądra, to nie bądź chociaż naiwna. :)
        • Gość: Wiesia w mieście fajofe życie jest IP: *.csk.pl 26.06.08, 22:49
          ja lubiem czasami przyjechać do miasta skoleżankami i pujść do puba
          jakiegojś i lubiem jak mi menszczyzna kupuje pifo lub drinki , nie
          mam nic przecifko temu , a potem jak chce to idziemy do niego albo
          gdzieś indziej siem podupcyć i fajnie w sumie jest w mieście
        • macrow Re: Czy żeby mieć dziewczyne muszę być sponsorem 26.06.08, 23:04
          Kocico, nie rzucaj tak tym klamca w strone zalozyciela watku.
          piszesz, zeby dociekal, dlaczego dziewczyna pyta o jego rodzicow.
          mowisz, ze zle intencje pozna on po "wymijajacej odpowiedzi". a
          czym jest wymowka o genetyce? jest wlasnie taka wymijajaca
          odpowiedzia, jaka sama sugerujesz.
          poza tym spelniasz wszystkie znamiona kompleksu, o ktorym
          sporadycznie mowa w niniejszej dyskusji (to mialem na mysli, piszac
          o slomce, ktora z bucika wystaje):
          - jestem z mazowsza (co chcesz udowodnic? chcesz zasugerowac, ze
          jestes z warszawki, nie klamiac? po to uzywasz nazwy regionu, ktory
          sie powszechnie z tym miastem kojarzy?)
          - piszesz o swym wyksztalceniu...i piszesz...i piszesz... jak to
          dobrze sie uczylas i jakie mialas stypendia... na dodatek jeszcze w
          wyjatkowo wsiunski sposob wytykasz dziewczynie jakis slownik
          ortograficzny.
          - przeczysz sobie w kwestii tych nieszczesnych pieniedzy. z jednej
          strony, to sie nie licza i nie liczysz na pieniadze faceta... ale
          co bedzie, jak on cie zostawi "bez swiadczen emerytalnych"? z tego,
          co wiem, to wlasnie na swiadczenia emerytalne ludzie sami pracuja.
          - przeczysz sobie w kwestii pieniedzy rodzicow. z jednej strony nie
          liczy sie na pieniadze rodzicow, to naganne. z drugiej strony, to
          po 10 stypach pozwalasz sobie na wycieczke all inclusive w "cieplym
          kraju". a kto ci przez te 10 miesiecy placil za zarcie, dach nad
          glowa? co za roznica, kto placi za zarcie, a kto za wycieczke?

          dobrze cie podsumowalem wyzej: piniondze to nie fszystko, a
          fszystko bez piniendzy to ch...

          • dyrektor_departamentu Re: Czy żeby mieć dziewczyne muszę być sponsorem 26.06.08, 23:12
            Dobrze mówisz macrow , ta kocica to zakompleksiona samochwalcza baba
            z zabitej wiochy lecąca na facetów z kasą i ch..........
            • misza2600 Spokojnie panowie! 26.06.08, 23:16
              Kocica to w gruncie rzeczy, moim zdaniem dobra dziewczyna, tylko ze czasami źle
              postępuje. Wiesz moja droga ale niczego dobrego nie dopatruje sie w zapytaniu:
              kim są Twoi rodzice.
              A teraz chwila prawdy: czy przypadkiem nie studiujesz Ekonomi na UB i
              Zarządzania na PB :-) Hihi zgadłem co?
              • Gość: Kocica Zgadłeś , Brawo , brawo !!!! IP: *.csk.pl 26.06.08, 23:26
                Tak , jestem twoja , masz rację , postaw mi drinka i powiedz kim są
                Twoi rodzice :)
                • Gość: Kocica Re: Zgadłeś , Brawo , brawo !!!! IP: *.koba.pl 26.06.08, 23:34
                  Nie podszywaj się, można poznać po IP kto jest kim. :P
              • misza2600 Prosto w oczy! 26.06.08, 23:27
                I nie boje sie mówić tego co myślę prosto w oczy. Nie zawsze jak ktoś t zadaje
                mi pytanie typu kim są moi rodzice odchodzę po angielsku (czyli bez słowa
                tłumaczenia). Czasami nie powstrzymuje sie i mowie to co myślę doprowadzając
                taką materialistkę do płaczu i ubolewania nad swoim zachowaniem.
                Zasada "zero tolerancji" dla nie umiejących być bezinteresownymi materialistek...
                • misza2600 Macrow dziekówa! 26.06.08, 23:35
                  Jesteś jednym z nielicznych facetów z jajami. Nie boisz sie mówić tego co
                  myślisz i widzę ze nie jesteś pantoflarzem podatnym na manipulacje.
                  Tak trzymaj. Ojczyzna będzie z Ciebie dumna!
                  Fajnie sie czyta Twoje wypowiedzi. proszę zapodaj jeszcze jakąś historyjkę o
                  walorach edukacyjnych. chętnie posłucham!
                  • misza2600 Nie sciemniam! 26.06.08, 23:43
                    Nie podszywam sie. Możesz sprawdzić numer IP a nawet buta hihi. Jak jesteś
                    odważna to możemy sie spotkać i zapytam Ciebie wprost co i jak?
                    Z tych dwóch pytań: To już wole kim są moi rodzice niż, jacy oni są? ( w domyśle
                    jacy: biedni czy bogaci.
                    Genetyka, jabłko i jabłoń daj se spokój z tymi hipotezami niesprawdzonymi.
                    Jest jeszcze opcja ze studiujesz na AM, jeśli to tez nie to rzeczywiście Cie nie
                    znam albo pomyliłem szkoły...
                    • Gość: Kocica Re: Nie sciemniam! IP: *.koba.pl 26.06.08, 23:47
                      Tak będziesz strzelał z tymi szkołami? Daruj sobie. Chętnie się spotkam i
                      zobaczę jaki jesteś chojrak. A i przyjedź swoim samochodem (tylko go nie wytnij
                      z gazety :P).
                      • misza2600 Re: Nie sciemniam! 26.06.08, 23:56
                        W niedziele po południo jestem do Twojej dyspozycji. O jakim samochodzie mówisz?
                        chyba mnie z kimś pomyliłaś...
                        Gdybym miał Ci zaimponować autem, a akurat nie miałbym swojego to pożyczył bym
                        od kumpla on ma kilka ciekawych modeli. Chłopak - partia w sam raz dla Ciebie hahah
                        Skompromitowałaś sie dziewczyno! Nie widzisz ze polewkę tu z Ciebie mają?!
                        • misza2600 Gienek masz racje! 27.06.08, 00:01
                          Jakby miała faceta to by z nim teraz w łóżku buszowała a nie odpisuje przez cały
                          dzień na moje posty. Ja to jest przeziębiony, dziewczyny nie mam wiec jestem
                          usprawiedliwiony :-)
                          • Gość: Kocica Re: Gienek masz racje! IP: *.koba.pl 27.06.08, 00:04
                            Piszę 2 referaty na komputerze, bo mam 2 wystąpienia na konferencjach, więc
                            również jestem usprawiedliwiona. Co za bezmyślność...
                        • Gość: Kocica Re: Nie sciemniam! IP: *.koba.pl 27.06.08, 00:03
                          misza2600 napisał:
                          Akurat jeżdżę dobrym autem, a rodzice są na dobrych
                          stanowiskach, ale ja nie jestem do nich przywiązany pępowina do cholery jasnej!

                          Tak pisałeś wyżej, nie pamiętasz? Plączesz się w zeznaniach. Tak, jak pisałam -
                          kłamiesz na każdym kroku. Udowodniłam to po raz kolejny!
                  • Gość: Kocica Re: Macrow dziekówa! IP: *.koba.pl 26.06.08, 23:52
                    Teraz wychodzi jacy jesteście naprawdę: zadufane w sobie gnojki z kółka adoracji
                    swojego ego! Współczuję waszym dziewczynom przyszłym i zupełnie się nie dziwię,
                    że nie macie kobiet!
              • Gość: Kocica Re: Spokojnie panowie! IP: *.koba.pl 26.06.08, 23:34
                Nie zgadłeś, przykro mi. Najwyraźniej nie znasz wszystkich kobiet w Białymstoku.
            • Gość: Kocica Re: Czy żeby mieć dziewczyne muszę być sponsorem IP: *.koba.pl 26.06.08, 23:53
              Szczyt chamstwa.
          • Gość: Kocica Do Macrowa. IP: *.koba.pl 26.06.08, 23:33
            Czytaj uważnie i ze zrozumieniem. Może nie pisałam tego dotąd, ale o ile
            pytałam, to zawsze w ten sposób: jacy są twoi rodzice, opowiedz mi o nich? A
            niekoniecznie: kim są twoi rodzice? To nie jest żadna wymówka z genami - stare,
            polskie przysłowie mówi: niedaleko pada jabłko od jabłoni. Proste i prawdziwe.
            Masz problem z alkoholem, że się tak oburzasz? O świadczeniach emerytalnych
            pisałam przy kwestii małżeństw, w których jedno z małżonków rezygnuje z
            zarabiania, żeby wychowywać dzieci i zajmować się domem, kiedy to drugie z nich
            pracuje. Jakbyś nie wiedział, to można zastrzec, że w razie śmierci świadczenia
            emerytalne jednego z małżonków przechodzą na drugie (bądź podzielić procentowo
            na małżonka i dzieci). Poza tym, jeżeli jedno rezygnuje z pracy i nie "robi na
            emeryturę", by zajmować się domem, po to, by chować dzieci i drugiemu dać szansę
            się realizować, to skąd będzie ta osoba miała emeryturę? To nie trudne, mogę Ci
            to rozrysować dla jasności. Piszę, że jestem z Mazowsza, bo tak jest. Czego się
            tego czepiasz? Może z tym też masz problem? Otóż jest różnica - rodzice dają mi
            na jedzenie i książki, a jak chce czegoś więcej to sama sobie to zapewniam: za
            stypendium i tego, co zarobię w wakacje opłacam rachunki, kupuję kosmetyki i
            właśnie wycieczki. Z tym też masz problem? A te uwagi o słomie z bucików...
            Naprawdę niskie to jest, nie przystoi kolego! Co do uwagi o słowniku, może to i
            nie było grzeczne, ale Twoje uwagi nie są także fair!
            • Gość: Gienek Do zakompleksionej Kocicy IP: *.csk.pl 26.06.08, 23:55
              a Ty Kocico nie masz nic innego do roboty niż tu jakies kłamstwa i
              głupoty nam wypisywać , jakbyś miała faceta to byś mu teraz jajka
              pieściła a nie produkowała się na tym forum , ale widać , że masz
              kompleksy , a o facecie możesz pomarzyć , amen
              • Gość: Kocica Re: Do zakompleksionej Kocicy IP: *.koba.pl 27.06.08, 00:05
                Kolejny bez kobiety?
                • misza2600 Znów pachnie materializmem 27.06.08, 00:14
                  Myślałem że pomyliłaś moje auto z wypieszczonym niemieckim samochodem
                  sympatycznego kolegi co pewnego czasu nosił w portfelu 200-złotówki. Tym ze
                  skórzanymi siedzeniami.
                  Ja mam Ci coś pokazywać i udowadniać? Ja nie mam pleców i znajomości, jeszcze
                  zapamiętasz numery i mi opony poprzebijasz?!
                  Nie pisz Kocico bo mnie wkręcasz i przez Twoje zabawne wpisy nie mogę z
                  internetem sie rozstać...
                  • misza2600 Pani Kocicy juz podziekujemy 27.06.08, 00:18
                    Nic nie wnosi do tematu i nie umie bronić swoich racji...
                    • Gość: Gienek Re: Pani Kocicy juz podziekujemy IP: *.csk.pl 27.06.08, 00:58
                      święta racja , paszoł won Kocico i powodzenia , może znajdziesz
                      kiedyś sobie chłopa z wypasioną furą i zawiezie Cię na Twoją wioskę
                      w mazowieckiem............hehehehehe
                    • Gość: tomekk Re: Pani Kocicy juz podziekujemy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.08, 17:07
                      Przeczytałem to, co wypisujesz i zgadza się. Bez pieniędzy do żadnej nie
                      podchodź, bo to jedyne co masz do zaoferowania (jeśli masz)
            • macrow Re: Do Macrowa. 27.06.08, 08:32
              Gość portalu: Kocica napisał(a):

              > Czytaj uważnie i ze zrozumieniem. Może nie pisałam tego dotąd,
              ale o ile
              > pytałam, to zawsze w ten sposób: jacy są twoi rodzice, opowiedz
              mi o nich? A
              > niekoniecznie: kim są twoi rodzice? To nie jest żadna wymówka z
              genami - stare,
              > polskie przysłowie mówi: niedaleko pada jabłko od jabłoni. Proste
              i prawdziwe.
              > Masz problem z alkoholem, że się tak oburzasz? O świadczeniach
              emerytalnych
              > pisałam przy kwestii małżeństw, w których jedno z małżonków
              rezygnuje z
              > zarabiania, żeby wychowywać dzieci i zajmować się domem, kiedy to
              drugie z nich
              > pracuje. Jakbyś nie wiedział, to można zastrzec, że w razie
              śmierci świadczenia
              > emerytalne jednego z małżonków przechodzą na drugie (bądź
              podzielić procentowo
              > na małżonka i dzieci). Poza tym, jeżeli jedno rezygnuje z pracy i
              nie "robi na
              > emeryturę", by zajmować się domem, po to, by chować dzieci i
              drugiemu dać szans
              > ę
              > się realizować, to skąd będzie ta osoba miała emeryturę? To nie
              trudne, mogę Ci
              > to rozrysować dla jasności. Piszę, że jestem z Mazowsza, bo tak
              jest. Czego się
              > tego czepiasz? Może z tym też masz problem? Otóż jest różnica -
              rodzice dają mi
              > na jedzenie i książki, a jak chce czegoś więcej to sama sobie to
              zapewniam: za
              > stypendium i tego, co zarobię w wakacje opłacam rachunki, kupuję
              kosmetyki i
              > właśnie wycieczki. Z tym też masz problem? A te uwagi o słomie z
              bucików...
              > Naprawdę niskie to jest, nie przystoi kolego! Co do uwagi o
              słowniku, może to i
              > nie było grzeczne, ale Twoje uwagi nie są także fair!



              ...wijesz sie. zalosne.
              • grat.nowy Re: Do Macrowa. 27.06.08, 09:42
                w ten oto sposób dyskusja zamieniła się w wymianę ciosów :)

                temat jest emocjonujący, ale chyba warto się pohamować dla dobra dyskusji?
        • grat.nowy Re: Czy żeby mieć dziewczyne muszę być sponsorem 27.06.08, 09:28
          a to nie było ładne :(
          • Gość: DRAKSA Re: Czy żeby mieć dziewczyne muszę być sponsorem IP: *.elpos.net 27.06.08, 10:21
            a co wy tak tej dziewczyny sie przyczepiliscie????
    • grat.nowy Re: Czy żeby mieć dziewczyne muszę być sponsorem 27.06.08, 10:18
      po przeczytaniu wszystkich wpisów naszła mnie następująca refleksja:
      żeby mieć dziewczynę oczywiście nie musisz być sponsorem, jednak bycie nim wcale
      nie zaszkodzi, wszystko zależy od tego jaką dziewczynę chciałbyś mieć :)

      inna refleksja - te same zachowania "strony konfliktu" postrzegają na kilka
      różnych sposobów - np. sponsorowanie vs. bycie dżentelmenem... punkt widzenia
      jak zwykle zależy od punktu siedzenia. Poza tym każda sytuacja jest inna, nie ma
      dwóch identycznych par i przypadków, każdy ma jakiś bagaż dobrych lub złych
      doświadczeń, swoje kompleksy i uprzedzenia... ważne żeby się nie pogubić i nie
      zatracić. Innymi słowy watch your back Jack!
      • Gość: Dominika Re: Czy żeby mieć dziewczyne muszę być sponsorem IP: 82.160.27.* 27.06.08, 15:52
        walczycie na slowa i plec.zawsze tak bylo i bendzie.rola meszczyzny to
        zarabianie pieniedzy a rola kobiety to rodzenie dzieci i utrzymanie domu i zeby
        starczylo do 1 kazdego miesiaca(w zaleznosci kiedy ta pesja jest).ja nie uwazam
        sie za cwaniare ani za skromna jestem przecietna kobieta pracujaca i sama
        potrafie sobie zasponsorowac wakacje czy piwo.a wy waceci jak chcecie to nam
        kupujecie to czy owo.a jesli nie chcecie to niewierze ze kobieta was do tego
        kupna czy zasponsowowania zmusi .AMEN DOMINIKA 25
        • Gość: amelka Re: Czy żeby mieć dziewczyne muszę być sponsorem IP: *.koba.pl 27.06.08, 16:12
          moje refleksje po przeczytaniu waszej dyskusji:
          Kocico wykształcona i kulturalna kobieta nie daje się wciągnąć w chamska wymianę
          zdań którą można porównać do wypowiedzi 16-latki.
          Misza wydaje mi się że nie posiadasz ni fury ani pieniędzy, jesteś po prostu
          zwykłym studenciakiem który zazdrości bogatym gburom zmieniających laski jak
          rękawiczki.
        • Gość: amelka koniec z tą farsą IP: *.koba.pl 27.06.08, 16:13
          • Gość: Kocica koniec z tą farsą IP: *.koba.pl 27.06.08, 16:45
            Gość portalu: amelka napisał(a):
            > Misza wydaje mi się że nie posiadasz ni fury ani pieniędzy, jesteś po prostu
            > zwykłym studenciakiem który zazdrości bogatym gburom zmieniających laski jak
            > rękawiczki.

            Zgadza się, też do tego doszłam. Na początku wydawał się miły i rozsądny, ale
            później zaczął się plątać, zapominać, co pisał i atakował. Chciałby mieć tą furę
            i pieniądze, niestety nie ma warunków. :) Zazdrość i frustracja bije od niego aż
            nazbyt intensywnie. Może go jakaś skrzywdziła i stąd ta złość? :( A szkoda, bo
            brak pieniędzy i fury, to nie koniec świata. Gdyby był dobrym i mądrym facetem,
            to wystarczyłoby to zupełnie, by mieć kobietę.
            • Gość: Gupik Re: koniec z tą farsą IP: *.koba.pl 27.06.08, 18:51
              no to w koncu Amelka ma racje, skoro mozna sie obyc bez kase i super bryki, to bezo prawdziwej skomnej milosci raczej bedzie ciezko.
            • macrow Re: koniec z tą farsą 27.06.08, 19:25
              chcesz zebym ci jeszcze raz przypomnial, kto sie wdal w platanie i zapomina
              wlasne wypociny?
              • Gość: Kocica Re: koniec z tą farsą IP: *.koba.pl 27.06.08, 20:12
                Te plątanie z mojej strony to Ty sobie wymyśliłeś sam. Ty i Twój mały świat w
                główce. Poza tym nic mądrego napisać nie umiesz, tylko poniżasz innych.
                • macrow Re: koniec z tą farsą 27.06.08, 20:20
                  z twoich wypowiedzi wynika jedynie, ze opisywany tutaj kompleks jest wlasnie
                  twoim kompleksem (pisalem o tym juz wczesniej) oraz to, ze facet jest dla ciebie
                  kolejnym ogniwem w lancuszku utrzymujacych - jak juz nie wypada brac od rodzicow.
                  niczym sie nie roznisz od dziewczynek opisanych przez zalozyciela watku i
                  niektorych opisanych przeze mnie. probujesz jedynie pisac z perspektywy osoba,
                  ktora chcialabys byc. nie wychodzi co to.
                  mp
                  • Gość: tomekk Re: koniec z tą farsą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.08, 11:55
                    To może prześledź ten wątek na trzeźwo...
          • Gość: interrupt Re: koniec z tą farsą IP: *.odnxx11.adsl-dhcp.tele.dk 27.06.08, 19:29
            Kocica, Twoje życie wydaje mi się nieprawdopodne choć nie mówię,że
            nie wierzę w to co piszesz. Piszesz,że jesteś studentką, którą stać
            na samochód, podróż all inclusive za samodzielnie zarobione
            pieniądze ( stypendia nawet te najwyższe na białostockich
            uczelniach nie są wysokie).

            Ja myślę,że najfajniejsze osoby w życiu spotyka się w najmniej
            spodziewanych momentach. Miłość nigdy nie pojawi się w znajomości
            nawiązanej na dyskotece, na którą wychodzi się z nastawieniem " może
            dziś kogoś spotkam ". Najważniejsze to nie szukać na siłę tylko
            robić w życiu to co się lubi i to co się musi,realizować siebie,być
            otwartym, a ta "jedyna" pojawi się ,jeśli los będzie łaskawy.

            Co do wypowiedzi Kocicy o pytania na temat rodziny chłopaka podczas
            2 czy 3 randki...Najtrwalsze uczucia buduje się przede wszystkim
            POWOLI. Jeśli dziewczyna (nieważne ile ma lat) jest wrażliwa i
            traktuje każdego nowopoznanego chłopaka jako kandydata na męża już
            na początku znajomości to ja wiary w te relacje z późniejszymi,
            głębszymi uczuciami nie mam.

            pozdrawiam i powodzenia
            • Gość: Kocica Re: koniec z tą farsą IP: *.koba.pl 27.06.08, 20:18
              Nigdzie nie napisałam, ze mam samochód. Pisałam, że mam mieszkanie. Moi rodzice
              są na jakimś tam poziomie i jakbym była dojarką, to bym z nich ściągała i
              ściągała. A ja wolę swoją pracą zarobić na to, co wykracza poza minimum (czyli
              wyżywienie, wykształcenie, ubrania), stąd te wycieczki, lepsze kosmetyki itd. A
              ten samochód to mógł Ci się pomylić z wymyślonym samochodem przez Miszę. :-) Nie
              dziwię się, jemu też się plącze, czy go ma czy nie ma. :)

              Swoją miłość znalazłam wtedy, gdy nie szukałam i w tej kwestii się z Tobą
              zgadzam. Mam pragmatyczne podejście do życia - albo już, albo wcale. Powoli to
              się mogą wiązać ślimaki. :) Ja za bardzo cenię swój czas. :)
              • macrow Re: koniec z tą farsą 27.06.08, 20:23
                no tak, im szybciej, tym wiecej czasu na naliczanie stawki emerytalnej.

                a jaka to sztuka zarobic sobie na jakies "wykraczajace ponad minimum" drobiazgi,
                kiedy sie wlasnie tego stosunkowo drogiego minimum nie pokrywa? (i nie ma
                zamiaru pokrywac, w twoim wypadku)
                • Gość: Kocica Re: koniec z tą farsą IP: *.koba.pl 27.06.08, 20:43
                  Co Ty wypisujesz za bzdury? Jestem ze swoim facetem 2 lata i nie wzięłam od
                  niego ani złotówki!!! Prezenty dajemy sobie raz do roku na urodziny, więc chyba
                  dużo "się wzajemnie nie kosztujemy" (według Twojej teorii). Więc jakie
                  naliczanie stawek emerytalnych?

                  Owszem sztuką jest studiować 2 kierunki dziennie na państwowych uczelniach i na
                  obu mieć najwyższe stypendium. Mam zajęcia od 8 do 18-20. Kiedy mam pracować
                  poza wakacjami, Baranie? Może powiedz jakie Ty masz wykształcenia, ale sądzę, że
                  mizerne, bo nie umiesz czytać ze zrozumieniem. Po raz kolejny czepiasz się
                  "stawki emerytalnej", o której pisałam przy kwestii małżeństw, a ja żoną niczyją
                  jeszcze nie jestem i dopóki nie będę miała stabilnej sytuacji finansowej
                  (samodzielnie osiągniętej), to ślubu nie wezmę.
                  • macrow Re: koniec z tą farsą 27.06.08, 21:13
                    przeciez o tym pisze.
                    na razie jestes na utrzymaniu rodzicow, a chlopaka, jak sama pisalas, wzielas
                    sobie takiego, ktory ma zadatki na bycie zamoznym. bo powinni sie wiazac ze soba
                    jedynie ludzie o podobnym statusie majatkowym.
                    podsumowujac, twoj status majatkowy polega na majatku rodzicow - dlatego tez juz
                    na trzeciej randce dowiedzialas sie o statusie majatkowym rodzicow chlopaka,
                    podajac pseudogenetyczne argumenty jako odpowiedz wymijajaca. a twoje stypendia
                    to czysto naukowe, czy pobierasz tez socjalne?

                    bardziej intryguje mnie jednak to, ze tak idealnie pasujesz w ten stereotyp,
                    ktory opwisuje wypowiedz "warszawa, krakow, a w dowodzie widly".
                    • Gość: Kocica Re: koniec z tą farsą IP: *.koba.pl 27.06.08, 23:27
                      Nie będę plastrem na Twoje kompleksy. Jakoś o swoim statusie, wykształceniu,
                      pochodzeniu i dziewczynie nic nie potrafisz napisać i unikasz odpowiedzi. Nie ma
                      czym się pochwalić? Atak za atakiem... Zazdrościsz mi czegoś, czy tak bardzo nie
                      możesz przeboleć tego, że mam rację?
                      • Gość: dobry doradca Re: koniec z tą farsą IP: *.csk.pl 27.06.08, 23:51
                        a Ty wioskowa z Małkini czy innej mazwieckiej wioski chyba już
                        słyszałaś od autaora tego wątku , że Ci dziękuje .....
                        Tu nie poznasz faceta , mozesz iść spać ..............
                        • misza2600 A czym tu się chwalić ?! 28.06.08, 10:30
                          A czym tu sie chwalić Kocico ?! Lubisz świecić czyimś blaskiem, czyli rodziców
                          ?! Sama oprócz tych stypendium coś osiągnęłaś ? Mam wrażenie ze jesteś
                          rozpieszczona, zgorzkniałą panieneczką która na każdym kroku podkreśla swój
                          status finansowy.
                          Znam osoby które są znacznie bardziej majętne od Ciebie a sie tym nie afiszują.
                          Mam czy miałem auto co za różnica - to nie jest wyznacznik żadnego statusu
                          finansowego. W każdym razie ja mam auto i kumpel tez i jak on mówi ze kupił je
                          za 25 tys zł to ja mu ucinam grzecznie i mówię ze rodzice mu kupili. Nie żebym
                          miał kompleksy, tylko nie lubię jak ktoś kłamie a akurat wiem co i jak jest u
                          nich w familii.
                          Dziękuje Macrow ze bez skrępowania umiesz wyrazić swoje zdanie~! Ojczyzna
                          potrzebuje więcej takich facetów!
                          • Gość: tomekk Re: A czym tu się chwalić ?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.08, 11:49
                            A ty jakieś stypendium w życiu miałeś poza socjalnym, że tak lekkomyslnie
                            sprowadzasz do parteru czyjeś wysiłki? Mam wrażenie, że jedyne twoje stypendium
                            to renta
                          • grat.nowy Re: A czym tu się chwalić ?! 01.07.08, 09:31
                            biorąc pod uwagę stosunkowo młody wiek kocicy, wydaje mi się, że studiowanie na
                            dwóch kierunkach i stypendia na obu to już całkiem spore osiągnięcie, którym
                            niewielu może się pochwalić.

                            wrażenia z rozmowy i domniemanie o byciu "rozpieszczoną, zgorzkniałą
                            panieneczką" wydają mi się naładowane negatywnymi emocjami i zbyt daleko idące,
                            aż tak bym się nie rozpędzał :)
                      • sara_87 Re: koniec z tą farsą 28.06.08, 13:25
                        Gość portalu: Kocica napisał(a):

                        > Nie ma
                        > czym się pochwalić?

                        może i nie ma, za to ty robisz to w każdym poście
                        zupełnie brak ci klasy


                        > Owszem sztuką jest studiować 2 kierunki dziennie na państwowych uczelniach i na
                        > obu mieć najwyższe stypendium. Mam zajęcia od 8 do 18-20. Kiedy mam pracować
                        > poza wakacjami, Baranie?

                        wierz mi, da się
                        zam niejeden przykład, może nie mają najwyższego stypendium, ale PRACUJĄ, co
                        dopiero jest wyznacznikiem samodzielności finansowej
                  • Gość: tomekk Re: koniec z tą farsą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.08, 11:53
                    I po co z nimi dyskutujesz? Oni sobie z góry założyli pewne fakty i wyjdą
                    siebie, żeby je potwierdzić, a jeśli rzeczywistość przeczy ich założeniom tym
                    gorzej dla rzeczywistości.
                    • interrupt Re: koniec z tą farsą 28.06.08, 13:44
                      Przepraszam za pomyłkę dotyczącą samochodu.

                      Kocico piszesz w tym samym zdaniu o wrażliwości i wyobrażaniu sobie
                      na 1 randce jakim to mężem będzie dany chłopak. Ja tu związku nie
                      widzę. Czy możesz to rozwinąć?

                      Nie rozumiem powodów pytań o rodzinę w czasie pierwszych kilku
                      rozmów. Syn pijaka wcale nie musi być pijakiem. Życie nie jest takie
                      jednoznaczne.Znam ludzi pochodzących z takich rodzin, którzy
                      wyciągnęli wnioski i wyrośli na wartościowych. Co do stanu
                      posiadania rodziców... Po 3 latach małżeństwa można obudzić się obok
                      prawie obcej kobiety albo obok osoby, którą nadal darzy się
                      szczególnym uczuciem. Czy myślisz, Kocico, że stan posiadania
                      rodziców ma wpływ na położenie między tymi biegunami?

                      Moim zdaniem, Kocica to dobra, ambitna dziewczyna. Wydaje mi się
                      jednak,że nieco panikowałaś kiedy nie wyszło Ci w danym związku, ale
                      jak sama piszesz masz to czego chcesz, więc jest ok.
                      • grat.nowy Re: koniec z tą farsą 01.07.08, 09:34
                        interrupt napisał:


                        > posiadania rodziców... Po 3 latach małżeństwa można obudzić się obok
                        > prawie obcej kobiety albo obok osoby, którą nadal darzy się
                        > szczególnym uczuciem. Czy myślisz, Kocico, że stan posiadania
                        > rodziców ma wpływ na położenie między tymi biegunami?
                        >
                        dla niektórych osób dyskutujących w tym wątku zdaje się mieć wpływ :)
    • Gość: remek Re: Czy żeby mieć dziewczyne muszę być sponsorem IP: 72.55.73.* 01.07.08, 23:46
      a ja z checia zasponsoruje jakas laseczke, ale musi byc palce lizac.
      Czekam na propozycje od kandydatek.

      Mam troche kasy, spotkania od czasu do czasu, dyskrecja obowiazujaca
      obie strony

      czarpar@gazeta.pl
      • Gość: Napalona Kocica Re: Czy żeby mieć dziewczyne muszę być sponsorem IP: *.csk.pl 01.07.08, 23:54
        ja jestem chętna , ale tylko palce mam Ci lizać , które konkretnie ?
        A Ty nic mi nie poliżesz ?
        • Gość: remek Re: Czy żeby mieć dziewczyne muszę być sponsorem IP: *.tampabay.res.rr.com 02.07.08, 04:48
          ja Ci moge polizac wszystko co trzeba, daj tylko znac :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka