inks
23.10.03, 14:26
Wybrałem się wczoraj na Ściankę do Gwintu. Na początku nie grało nic, tylko
piwa można było się napić. Potem zamiast Ścianki była Oranżada, a jak już
pojawiła się Ścianka (2h po oficjalnej porze rozpoczęcia koncertu podanej na
plakatach) odbyła się jedna wielka lipa bo za nagłośnienie służyły
Gwintowskie kolumny, co pamiętają czasy sprzed 3 kadencji
rektorskich...Ktokolwiek organizował ten koncert -napewno zarobił, bo ze 150
osób przyszło, ale źle się dzieje, skoro znane kapele godzą się na granie w
warunkach, w których nie chciałaby wystąpić żadna grupa weselno-
kotletowa...O czym żiczliwie donoszę...