Dodaj do ulubionych

Rozwód kościelny

23.10.03, 16:23
Pragnę uzyskac rozwód kościelny. Czy ktos z was już takowy posiada? Proszę o
poradę jak to zalatwic.
Obserwuj wątek
    • Gość: MK1 Re: Rozwód kościelny IP: *.apcc.com 23.10.03, 16:34
      nie posiadam coprawda - ale poszukaj najpierw adwokata od prawa kanonicznego...-
      pozniej tylko musisz udowodnic, ze np nigdy nie miales orgazmu wewnatrz swojej
      zony (tzw stosunek przerywany) i masz problem z glowy (nigdy taki zwiazek nie
      bylby skonsumowany w swietle prawa kanonicznego)- nie mozesz mowic ze
      seksowales sie z nia w prezerwatywie - gdyz to na niewiele pomoze (istnieje
      szansa ze jednak gumka pusci= malutka szansa na zajscie w ciaze)

      Jest jeszcze szasna na to ze zostales zmuszony do tego pod przymusem...
      • Gość: max Re: Rozwód kościelny IP: 81.15.254.* 23.10.03, 16:45
        Najlepsza metoda to wciskanie ciemnoty : że żona nie chciała mieć dzieci a ty
        całą gromadkę że się wyskrobała itp pierduły.Rozwód i tak dostaniesz bo chodzi
        im tylko o kasę . W Białymstoku cena ok. 2000 zł
        • roman77 Re: Rozwód kościelny 23.10.03, 16:49
          A może zrobić z siebie przygłupa. Mam w rodzinie psychiatrę. Słyszałem że to
          bardzo pomaga
          • Gość: max Re: Rozwód kościelny IP: 81.15.254.* 23.10.03, 16:55
            doskonała myśl. Papiery muszą być z datą jeszcze z przed ślubu.
            • Gość: anka1 Re: Rozwód kościelny IP: 212.33.74.* 23.10.03, 18:16
              radzilabym zrobic jak Pilsudski swego czasu. zmienic wyznanie i sprawa z glowy.
              • Gość: spec Re: Rozwód kościelny IP: 38.112.0.* 23.10.03, 18:23
                Gość portalu: anka1 napisał(a):

                > radzilabym zrobic jak Pilsudski swego czasu. zmienic
                wyznanie i sprawa z glowy.

                albo założyć własną jak Henryk VIII Tudor i też z głowy ;)
                • ojno Re: Rozwód kościelny 23.10.03, 20:24
                  Henryk VIII rozwiązywał swoje małżeństwa jeszcze w inny sposób: po prostu
                  mordował żony.

                  a poważnie to bym jednak wybrał rozwiązanie z prezerwatywą, małzeństwo nie
                  zostało skonsumowane, chyba że coś pękło... :))

                  • Gość: Na Pohybel Re: Rozwód kościelny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.03, 22:45
                    Rada jest prosta- opłać czarnych, zrób z siebie psychicznego impotenta, który
                    nie zdołał skonsumować małżeństwa (żółte papiery do kupienia na każdym
                    bazarze:))) i wtedy masz jak w banku:)) pozdro
    • Gość: katolik Re: Rozwód kościelny IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 24.10.03, 00:53
      Z twojej wypowiedzi wynika, że rozwód kościelny (którego tak naprawde nie ma),
      to jedna wielka lipa. To chyba i twoje małżeństwo było takie samo, to po co
      brałeś ślub w kosciele, tylko dla ludzkiego oka>? To bez sensu!!! I po co Ci te
      papiery, zeby wyrwac kolejna przed ołtarz? Po co jeszcze mieszac do tego Pana
      Boga?
      • roman77 Re: Rozwód kościelny 24.10.03, 09:27
        Gość portalu: katolik napisał(a):

        > Z twojej wypowiedzi wynika, że rozwód kościelny (którego tak naprawde nie
        ma),
        > to jedna wielka lipa. To chyba i twoje małżeństwo było takie samo, to po co
        > brałeś ślub w kosciele, tylko dla ludzkiego oka>? To bez sensu!!! I po co Ci
        > te
        > papiery, zeby wyrwac kolejna przed ołtarz? Po co jeszcze mieszac do tego Pana
        > Boga?


        Jest unieważnienie małzeństwa. Nie widzę żadnej różnicy miedzy rozwodem a
        unieważnieniem mał. To tylko słowa. Jestem po cywilnym rozwodzie a moja
        przyszła żona pragnie mieć ślub koscielny. Mnie to jest całkowicie obojętne.
        Sam ślub kościelny ma tyle wspólnego z Bogiem co Rywin z uczciwością. Przysięgę
        Bogu można złożyć w lesie czy innym miejscu i Bóg ją wysłucha.
        • wodnik14 Re: Rozwód kościelny 24.10.03, 10:43
          Jestem katolikiem ale te wszyskie rozwody koscielne{ok.2000 rocznie w Polsce}
          napawają mnie wyjątkowym obrzydzeniem.Papież apeluje do sędziów o nieudzielanie
          rozwodów a sądy biskupie robią swoje. Metoda Kalego? Mam sasiadkę wyjątkowo
          obrzydliwą kobietę. Jej pierwszy mąż rozstał sie z nią z powodu jej częstych
          zdrad o czym wszyscy dookoła wiedzieli. Znalazla frajera który wziął ją z
          dzieckiem. Od początku małżeństwa zdradzała męża tak często że maż nie byłby w
          stanie policzyć swoich "szwagrów". Sam mi się zwierzał wielokrotnie o jej
          zdradach z łzami w oczach.Po 20 paroletnim związku zapragnęła wziąć rozwód
          koscielny z pierwszym mężem oskarżając tego poczciwego czlowieka o różne
          rzeczy. Sąd biskupi w to wszystko uwierzył i rozwód uzyskała. Otrzymała również
          pozwolenie na zawarcie ponownego ślubu kościelnego co też uczyniła. Po zawarciu
          tego ślubu stała sie obiektem drwin wśród znajomych jak i rodziny. A rogi jej
          meżowi jak rosły tak nadal rosną.













          • roman77 Re: Rozwód kościelny 24.10.03, 11:55
            Czy mógłbyś zapytać sie sąsiadki jak ona to załatwiała?
            • wodnik14 Re: Rozwód kościelny 24.10.03, 12:30
              roman77 napisał:

              > Czy mógłbyś zapytać sie sąsiadki jak ona to załatwiała?

              Nie będe sie jej pytał bo to nic Ci nie da. Najprostszą metodą jest udanie się
              do swojego proboszcza a on już dallej Cię pokieruje. Jeżeli chcesz brać udział
              w tej farsie to Twoja sprawa. Moja sąsiadka całą tą komedię zakończyła w ten
              sposób że ślub swój wzięła w dzień powszedni w bardzo wczesnej godz.porannej w
              bocznej kaplicy kościoła. A to wszystko po to żeby nikt ich przypadkowy nie
              zobaczył. Jak szczury unikali ludzi. Jakie to żalosne. I co to ma wspólnego z
              Bogiem którego niby kochają.
              • roman77 Re: Rozwód kościelny 24.10.03, 12:43
                Zgadzam sie z Tobą że to farsa ale czego się nie robi dla kochanej osoby. Wiem
                że to trochę potrwa, mam jednak nadzieję że odpowiednia ilość biletów NBP
                sprawe przyspieszy
                • habitus Re: Rozwód kościelny 24.10.03, 14:34
                  Musisz być głęboko pod pantoflem, żeby pakować się w takie bagienko. Nie
                  brzydzi Cię, że narzeczonej tak zależy na farsie? A jak nie weźmiecie ślubu
                  kościelnego, to co się stanie?
                  • roman77 Re: Rozwód kościelny 24.10.03, 15:55
                    habitus napisała:

                    > Musisz być głęboko pod pantoflem, żeby pakować się w takie bagienko. Nie
                    > brzydzi Cię, że narzeczonej tak zależy na farsie? A jak nie weźmiecie ślubu
                    > kościelnego, to co się stanie?

                    Nie jestem pod pantoflem. Ty nigdy w życiu nie zrobiłaś nic wbrew sobie?
                    • habitus Nigdy w życiu... 24.10.03, 16:00
                      nic co wydawałoby mi się niegodziwą farsą. Ludzie, którzy unieważnili
                      małżeństwo kłamiąc, żałują uczestnictwa w tym cyrku. Był o tym artykuł w
                      ubiegłotygodniowej prasie. Źle wróży związkowi zaczynanie od oszustwa. Spróbój
                      porozmawiać z narzeczoną. Jeżeli jest niegłupia i ma trochę poczucia etyki,
                      zrozumie.
                      • roman77 Re: Nigdy w życiu... 24.10.03, 16:15
                        habitus napisała:

                        > nic co wydawałoby mi się niegodziwą farsą. Ludzie, którzy unieważnili
                        > małżeństwo kłamiąc, żałują uczestnictwa w tym cyrku. Był o tym artykuł w
                        > ubiegłotygodniowej prasie. Źle wróży związkowi zaczynanie od oszustwa.
                        Spróbój
                        > porozmawiać z narzeczoną. Jeżeli jest niegłupia i ma trochę poczucia etyki,
                        > zrozumie.

                        Ona może by i się zgodziła a robi to tylko ze wzgledu na rodziców. Ale będę
                        naciskał ponieważ też sie brzydzę tym cyrkiem. Wjakiej prasie był ten artykuł?
                        • Gość: habitus Re: Nigdy w życiu... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.10.03, 17:44
                          Sprawdzę i dam znać. Przypominam, że małżeństwo to sprawa Wasza, a nie
                          rodziców. Nie oni zaczną wspólną drogę od kłamstwa, a Wy. A popisy przed
                          kumami, sąsiadkami i innymi matronami to mogą sobie pod tramwaj wsadzić. Byłeś
                          żonaty. Nie udało się. I co, masz z siebie teraz idiotę robić żeby mamusia
                          panny młodej miała swoją uroczystość kościelną? Przekreślisz lata ze swoją
                          pierwszą żoną? W imię teatru dla kum?
    • oszolom.z.radia.maryja Re: Rozwód kościelny 24.10.03, 14:25
      roman77 napisał:

      > Pragnę uzyskac rozwód kościelny. Czy ktos z was już takowy posiada? Proszę o
      > poradę jak to zalatwic.

      -to nie jest rozwód tylko unieważnienie małżeństwa!
      możesz jeszcze skorzystać z separacji małżeńskiej
      • roman77 Re: Rozwód kościelny 24.10.03, 15:59
        oszolom.z.radia.maryja napisał:

        > roman77 napisał:
        >
        > > Pragnę uzyskac rozwód kościelny. Czy ktos z was już takowy posiada? Proszę
        > o
        > > poradę jak to zalatwic.
        >
        Między rozwodem a unieważnieniem jest taka sama różnica jak między Rydzykiem a
        Benderem, jeden jełop i drugi jełop
        > -to nie jest rozwód tylko unieważnienie małżeństwa!
        > możesz jeszcze skorzystać z separacji małżeńskiej
        • alex.4 Re: Rozwód kościelny 24.10.03, 18:51
          W USA unieważnianie małzeństwa jest na porządku dziennym. Rozumiem, że twoja
          kobieta z takich a nie innych wzgledów chce mieć ślub kościelny.
          Życzę pomyslnego załatwienia sprawy
          Pozdr
    • Gość: xionc Sprobuj IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 24.10.03, 21:46
      Jeżeli Twoja dziewczyna chce ślubu kościelnego, to widocznie jej na tym zależy
      ( z takich czy innych powodów). Pójdź do Sądu biskupiego i tam dowiesz sie co i
      jak. To nie boli, choć może na początku nie bedzie przyjemne. W Bialym to
      miesci sie przy Kościelnej 2 (plebania Farnego kosciola, drugi budynek). Zycze
      powodzenia.
      • roman77 Re: Do habi, wodnika i innych 25.10.03, 10:31
        Bardzo serdecznie Wam dziekuję za wsparcie. Wczoraj moja narzeczona przeczytała
        Wasze posty i powzięła decyzję. Ze ślubu koscielnego zrezygnowała. Co za ulga.
        Ślub cywilny i wesele na Sylwestra
        • Gość: habitus Re: Do habi, wodnika i innych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.10.03, 10:46
          Serdeczne gratulacje!!!
          • wodnik14 Re: Do habi, wodnika i innych 25.10.03, 12:42
            Gratulacje i wszyskiego najlepszego na nowej drodze życia
        • Gość: max Re: Do habi, wodnika i innych IP: 81.15.254.* 25.10.03, 14:50
          Gratulacje. Przy okazji masz ok. 3 tys. zł. w kieszeni{opłata za rozwód i
          ponowny ślub}
        • oszolom.z.radia.maryja Re: Do habi, wodnika i innych 25.10.03, 22:48
          roman77 napisał:

          > Bardzo serdecznie Wam dziekuję za wsparcie. Wczoraj moja narzeczona
          przeczytała
          >
          > Wasze posty i powzięła decyzję. Ze ślubu koscielnego zrezygnowała. Co za
          ulga.
          > Ślub cywilny i wesele na Sylwestra

          - a intercyzę spisałeś? i na kiedy ustaliłeś datę rozwodu?
          • roman77 Re: Do habi, wodnika i innych 26.10.03, 09:37
            oszolom.z.radia.maryja napisał:

            > roman77 napisał:
            >
            > > Bardzo serdecznie Wam dziekuję za wsparcie. Wczoraj moja narzeczona
            > przeczytała
            > >
            > > Wasze posty i powzięła decyzję. Ze ślubu koscielnego zrezygnowała. Co za
            > ulga.
            > > Ślub cywilny i wesele na Sylwestra
            >
            > - a intercyzę spisałeś? i na kiedy ustaliłeś datę rozwodu?

            Mnie oszołomie stać na kolejną żonę, a jak bedzie potrzeba to i na następną.
            Ciebie natomiast stać tylko wyłącznie na samoobsługę.
            • roman77 Re: Do habi, wodnika i innych 26.10.03, 09:38
              Wszystkim za życzenia serecznie dziekuję
            • Gość: max Re: Do habi, wodnika i innych IP: 81.15.254.* 26.10.03, 09:45
              Oszołom nie używa takich zwrotów jak :samoobsłga. On twierdzi że :najlepsza
              baba to własna graba, ewentualnie Renia Kułakowska
        • waldek58 Re: Do habi, wodnika i innych 28.10.03, 16:31
          roman77 napisał:

          > Bardzo serdecznie Wam dziekuję za wsparcie. Wczoraj moja narzeczona
          przeczytała
          >
          > Wasze posty i powzięła decyzję. Ze ślubu koscielnego zrezygnowała. Co za
          ulga.
          > Ślub cywilny i wesele na Sylwestra

          Gratuluję zdrowego rozsądku i życze wszelkiej pomyślności na nowej drodze życia
          • wodnik14 Re:roman77 29.10.03, 09:37
            Wysłałem do Ciebie wiadomość na priv. Czy ją otrzymałeś?
            • roman77 Re:roman77 29.10.03, 14:57
              wodnik14 napisał:

              > Wysłałem do Ciebie wiadomość na priv. Czy ją otrzymałeś?


              Tak otrzymałem,serdecznie dziekuję. NIe bylo mnie w Białymstoku 2 dni szczególy
              napiszę na priv.
              • Gość: max Re:roman77 IP: 81.15.254.* 29.10.03, 15:58
                A jaka była reakcja przyszłych Twoich teściów na postanowienie ich córki?
                • roman77 Re:roman77 29.10.03, 16:40
                  Gość portalu: max napisał(a):

                  > A jaka była reakcja przyszłych Twoich teściów na postanowienie ich córki?


                  Oni od początku mnie nie akceptowali{ja 36letni rozwodnik ona 24 letnia panna}
                  Po usłyszeniu tej wiadomosci kazali jej sie wynosić z domu. Zamieszkała u mnie.
                  Taka to katolicka moralnosć.
                  • Gość: max Re:roman77 IP: 81.15.254.* 30.10.03, 07:55
                    Wyjatkowe skur....stwo. Ciebie chetnie spaliliby na stosie.
                  • wanda35 Re:roman77 30.10.03, 14:24
                    roman77 napisał:

                    > Gość portalu: max napisał(a):
                    >
                    > > A jaka była reakcja przyszłych Twoich teściów na postanowienie ich córki?
                    >
                    >
                    > Oni od początku mnie nie akceptowali{ja 36letni rozwodnik ona 24 letnia
                    panna}
                    > Po usłyszeniu tej wiadomosci kazali jej sie wynosić z domu. Zamieszkała u
                    mnie.
                    >
                    > Taka to katolicka moralnosć.

                    Życze Ci DUŻO SZCZĘŚCIA I POMYŚLNOŚCI. Precz z ciemnogrodem.
                    • Gość: Anfernee Re:roman77 IP: 212.33.95.* 31.10.03, 12:21
                      wanda35 napisała:

                      > roman77 napisał:
                      >
                      > > Gość portalu: max napisał(a):
                      > >
                      > > > A jaka była reakcja przyszłych Twoich teściów na postanowienie ich có
                      > rki?
                      > >
                      > >
                      > > Oni od początku mnie nie akceptowali{ja 36letni rozwodnik ona 24 letnia
                      > panna}
                      > > Po usłyszeniu tej wiadomosci kazali jej sie wynosić z domu. Zamieszkała u
                      > mnie.
                      > >
                      > > Taka to katolicka moralnosć.
                      >
                      > Życze Ci DUŻO SZCZĘŚCIA I POMYŚLNOŚCI. Precz z ciemnogrodem.

                      W sobie winy nie widzicie ... a kto składał przysięgę na dobre i złe ?
                      "... w zdrowiu i w chorobie, w dobrej i złej doli ...".
                      Fajnie innych wyzywać od hipokrytów, ale czym jest niedotrzymanie przysięgi ?
                      Jedno mówi, a drugie robi.
                      • roman77 Re:roman77 31.10.03, 14:38
                        Gość portalu: Anfernee napisał(a):

                        > wanda35 napisała:
                        >
                        > > roman77 napisał:
                        > >
                        > > > Gość portalu: max napisał(a):
                        > > >
                        > > > > A jaka była reakcja przyszłych Twoich teściów na postanowienie i
                        > ch có
                        > > rki?
                        > > >
                        > > >
                        > > > Oni od początku mnie nie akceptowali{ja 36letni rozwodnik ona 24 letn
                        > ia
                        > > panna}
                        > > > Po usłyszeniu tej wiadomosci kazali jej sie wynosić z domu. Zamieszka
                        > ła u
                        > > mnie.
                        > > >
                        > > > Taka to katolicka moralnosć.
                        > >
                        > > Życze Ci DUŻO SZCZĘŚCIA I POMYŚLNOŚCI. Precz z ciemnogrodem.
                        >
                        > W sobie winy nie widzicie ... a kto składał przysięgę na dobre i złe ?
                        > "... w zdrowiu i w chorobie, w dobrej i złej doli ...".
                        > Fajnie innych wyzywać od hipokrytów, ale czym jest niedotrzymanie przysięgi ?
                        > Jedno mówi, a drugie robi.


                        A co byś zrobił{a} na moim miejscu. Moja była żona się skur...a i urodziła nie
                        mojego syna. Badania krwi to potwierdziły. Chciałem przeprowadzić badania DNA
                        jednak b. żona odpusciła i sie przyznała. Przysięgę to ona złamała
                        • wanda35 Re:roman77 31.10.03, 16:32
                          Bardzo serdecznie Ci wspólczuję. Moi bracia też się ożenili z k.....i i
                          prawdopodobnie chowają nie swoje dzieci.
                          • swach Re:rozwód koscielny 19.11.03, 12:34
                            Przeczytałem Wasze wpisy i jestem oburzony. Nie mogę zrozumieć jak można kpić z
                            sakramentu małżeństwa
                            • wodnik14 Re:rozwód koscielny 19.11.03, 13:09
                              swach napisał:

                              > Przeczytałem Wasze wpisy i jestem oburzony. Nie mogę zrozumieć jak można kpić
                              z
                              >
                              > sakramentu małżeństwa

                              W żadnym z postów nie znalazłem kpin o których piszesz. Są natomiast uwagi i
                              ostrzeżenia do romana77 żeby nie robił z siebie idioty. A to chyba można?
                              Poznnałem osobiscie tego czlowieka i mam jak najlepsze zdanie o Nim. Jestem
                              zaproszony na slub.
                              • swach Re:rozwód koscielny 19.11.03, 13:29
                                Gratuluję znajomości. Jeden wart drugiego.
                                • wodnik14 Re:rozwód koscielny 19.11.03, 13:42
                                  swach napisał:

                                  > Gratuluję znajomości. Jeden wart drugiego.


                                  Jestem dumny ze znajomosci z tym człowiekiem. Od paru lat pomaga samotnej matce
                                  wychowującej troje dzieci. Rozmawiałem z tą kobietą, nie ma słow uznania. Czy
                                  wsród twoich znajomych znajdziesz podobnych ludzi?
                                  • wanda35 Re:rozwód koscielny 19.11.03, 14:49
                                    Chetnie pomogę Tej kobiecie. Napisz Ty lub Roman na priv co potrzeba
                                    • roman77 Re:rozwód koscielny 19.11.03, 15:16
                                      wanda35 napisała:

                                      > Chetnie pomogę Tej kobiecie. Napisz Ty lub Roman na priv co potrzeba

                                      Dziekuję Ci bardzo za dobre checi. Wodnik trochę przesadził. Ja tylko tę pomoc
                                      zorganizowłem. Rodzinie tej pomaga mnóstwo ludzi: sasiedzi, moja rodzina,
                                      wszyscy moi znajomi zpracy równiez. NIedawno nawet otrzymali komputer i inny
                                      sprzęt rtv.Narazie nic im nie potrzeba. Ubrań to mają na kilka lat, żywnosć itp
                                      rzeczy otrzymują na bieżąco
                        • Gość: Anfernee Re:roman77 IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 19.11.03, 21:50
                          >> W sobie winy nie widzicie ... a kto składał przysięgę na dobre i złe ?
                          >> "... w zdrowiu i w chorobie, w dobrej i złej doli ...".
                          >> Fajnie innych wyzywać od hipokrytów, ale czym jest niedotrzymanie przysięgi ?
                          >> Jedno mówi, a drugie robi.
                          >
                          > A co byś zrobił{a} na moim miejscu. Moja była żona się skur...a i urodziła
                          > nie mojego syna. Badania krwi to potwierdziły. Chciałem przeprowadzić badania
                          > DNA jednak b. żona odpusciła i sie przyznała. Przysięgę to ona złamała

                          Gdybym był idealnym katolikiem, pewnie bym wybaczył. Ale nie jestem idealny.
                          Nie znam nawet takich ludzi. Pewnie więc zrobiłbym to co Ty. Albo coś innego.
                          Ale czy na pewno nie ma w tym ani grama Twojej winy, że poszła z innym ?
                          Nie znam Cię, więc tylko spekuluję, nie oczekuję też odpowiedzi.
                          Jeśli nie ma i ożeniłeś się z kurwą, to współczuję.
                          Dopisz jedną więcej do listy.
                          Pozdrawiam
                          • roman77 Re:roman77 20.11.03, 09:29
                            Czy nie ma trochę mojej winy że moja była się sk....ła? Nie wiem. Sadzę że nie.
                            W łóżku jestem niezły{opinia wszystkich moich partnerek}. Myślę że palma jej
                            odbiła zaraz po ślubie. Pochodzi ona bowiem z bardzo biednej rodziny,można
                            nawet powiedzieć patologicznej. Zapewniłem jej bardzo dobre warunki{jestem
                            osobą jak na polskie warunki w miare zamożną}. Zrobiła to chyba z nudów, bowiem
                            nie pracowała. Nie mogła narzekać że mnie w domu czesto nie było. Nigdzie nie
                            wyjeżdżałem w interesach. Interesy prowdziłem na miejscu w domu bywałem
                            najpózniej o godz17
    • Gość: nadja Re: Rozwód kościelny IP: 212.33.77.* 20.11.03, 10:04
      Romanie nie ma czegoś takiego jak rozwód kościelny- jest unieważnienie
      małżeństwa. Aby kuria dała zgode na unieważnienie muszą znależć się dowody na
      to że małżeństwo jako tako nie istniało juz po zaarciu samego związku. No i
      oczywiście muszą być swiadkowie którzy zostaną przsłuchani - no i obie strony z
      małżeństaw beda składac zeznania. Wiem tyle powód i dowody musza byc bardzo
      mocne i niepodwazalne zeby uniewaznic małżeństwo . Życzę powowdzenia
      • roman77 Re: Rozwód kościelny 20.11.03, 10:34
        Gość portalu: nadja napisał(a):

        > Romanie nie ma czegoś takiego jak rozwód kościelny- jest unieważnienie
        > małżeństwa. Aby kuria dała zgode na unieważnienie muszą znależć się dowody na
        > to że małżeństwo jako tako nie istniało juz po zaarciu samego związku. No i
        > oczywiście muszą być swiadkowie którzy zostaną przsłuchani - no i obie strony
        z
        >
        > małżeństaw beda składac zeznania. Wiem tyle powód i dowody musza byc bardzo
        > mocne i niepodwazalne zeby uniewaznic małżeństwo . Życzę powowdzenia

        Nie widzę żadnej róznicy miedzy rozwodem a uniewaznieniem małżeństwa to tylko
        słowa. Podobnie jak miedzy kiłą a syfilisem to ta sama choroba. Parę dni temu w
        TVN była dyskusja na ten temat. Obecny w studio ksiadz sedzia sądu biskupiego
        wymienił mase powodów do unieważnienia małżeństwa. Jednym z powodów jest
        niewierność. Ja na niewiernosć żony mam dowody{dziecko} i unieważnienie bym
        uzyskał. Nie chcę wspólnie z moją narzeczoną tego robić co juz wyjasniałem w
        poprzednich moich postach, których zapewne nie czytałaś. Nie chćę również robić
        z siebie idioty ,kretyna i narażac się na posmiewisko ze strony swoich znajomych
      • wanda35 Re: Rozwód kościelny 20.11.03, 11:03
        Gość portalu: nadja napisał(a):

        > Romanie nie ma czegoś takiego jak rozwód kościelny- jest unieważnienie
        > małżeństwa. Aby kuria dała zgode na unieważnienie muszą znależć się dowody na
        > to że małżeństwo jako tako nie istniało juz po zaarciu samego związku. No i
        > oczywiście muszą być swiadkowie którzy zostaną przsłuchani - no i obie strony
        z
        >
        > małżeństaw beda składac zeznania. Wiem tyle powód i dowody musza byc bardzo
        > mocne i niepodwazalne zeby uniewaznic małżeństwo . Życzę powowdzenia

        I Ty wierzysz w te bzdury o których piszesz?? To w/g Ciebie jezeli z tego
        związku były dzieci to są dziećmi panieńskimi bo małżeństwa nie było?? Żal mi
        Ciebie. Klerowi na tym bardzo zależy,bo to całkiem pokazna kasa. Z roku na rok
        coraz to wiecej tych niby rozwodów a kretynów nie brak{nawet C.Pazura] Kiedyś
        nawet Henryk VIII czy Piłsudski nie mogli uzyskać rozwodu a dziś byle łachudra
        uzyskuje bez problemu.
        • swach Re: Rozwód kościelny 20.11.03, 12:46
          Czy masz na mysli aktora Cezarego Pazurę? Nic otym nie słyszałem.
          • wanda35 Re: Rozwód kościelny 20.11.03, 13:18
            swach napisał:

            > Czy masz na mysli aktora Cezarego Pazurę? Nic otym nie słyszałem.

            Tak. Uzyskał katolicki rozwód ze swoją pierwszą żoną prawdopodobnie z powodu
            popalania " marychy" przez nią. Drugi ślub katolicki wziął z Ukrainką Wierą
            grającą w serialu "Plebania". Obszerny artykuł na ten temat włącznie ze
            zdjęciami z wesela był w internecie. Tym samym upodobnil sie do ról które
            grywa. Stał się posmiewiskiem w środowisku artystycznym w którym krażą ciekawe
            wierszyki na ten temat. Mam znajomego z tego środowiska który podrzuca mi co
            ciekawsze. Ciemnota ma miejsce nie tylko na dole, na górze również
          • wodnik14 Re: Rozwód kościelny 20.11.03, 13:48
            swach napisał:

            > Czy masz na mysli aktora Cezarego Pazurę? Nic otym nie słyszałem.


            Artykuł ten znajdziesz na stronach"Gali" Bedziesz mial okazję się przekonać o
            obłudzie koscioła katolickiego. Szkoda że nie bedziesz mogł poczytać dyskusji
            na ten temat pprzez internautów. A Czarka zawsze uwazalem za przygłupa i sie
            nie zawiodłem
    • Gość: Olka Unieważnienie małżeństwa /długie/ IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.11.03, 20:12
      Większość waszych wypowiedzi to chamski i prymitywny bełkot. Jeśli nie masz nic
      do powiedzenia, po co próbujesz? Szkoda czasu na czytanie takich wypocin.
      Dla osoby pytającej oraz dla zainteresowanych wklejam wypowiedż dziewczyny z
      grupy pl.soc. rodzina, która takie unieważnienie ślubu kościelnego uzyskała.
      Może się to komuś przyda. Oto jej wypowiedż:

       Ile czasu czeka się po takim przesłuchaniu na decyzję sądu? Miesiąc,
       > rok, kilka lat? Gdzie odbywają sie przesłuchania? Jeśli pamiętasz
      > cokolwiek z tego, to zdradź nam - proszę. Może być na priva, jeśli
      > innych to słabo interesuje, a mnie bardzo.

      Już mogę ujawniać, bo szczęśliwie zakończona sprawa zwalnia mnie z obowiązku
      tajemnicy.

      Cały przewód sądowy w najprostszej sprawie (o ile takie są) trwa NIE MNIEJ
      niż 2 lata. Uprzedzano mnie o tym, gdy przyszłam się ponad dwa lata temu
      poradzić w Kurii co do mojej sprawy.
      Najprostsza to taka, w której jedna strona nie podważa zeznań drugiej (tak
      było w moim przypadku)

      Od złożenia sprawy do pierwszych przesłuchań mija ok. pół roku, a nawet
      więcej. Później wzywane są osoby uczestniczące, które wyznaczają swoich
      świadków i podają ich dane sądowi. Zeznania najpierw składa się wspólnie
      (powód i pozwany), jeśli skarga na nieważność małżeństwa zostaje przez
      powoda podtrzymana (lub przez obydwie strony), zeznaje się osobno. Każda
      osoba przesłuchiwana jest długo i dogłębnie.
      I powiem szczerze, ze dziwię się zarzutom, które tu czytałam.
      Jeśli powodem nieważnosci małżeństwa miałyby być powody natury seksualnej,
      to chyba normalne, że sąd zagłębia się w szczegóły intymne. Jeśli ktoś
      podaje non consumatum, to nikt na słowo nie uwierzy. Jeśli ktoś mówi o
      impotencji, też musi to jakoś udowodnić. Nie wyobrażam sobie, żeby w takiej
      sprawie sąd pytał tylko o to, co jadali na obiad i ile razy w tygodniu się
      kłócili.
      Jeśli ktoś otwiera tę furtkę, to niech się później nie dziwi, że sąd przez
      nią wchodzi.
      Jeśli natomiast nie ma potrzeby grzebać w pożyciu, a powodem są problemy
      natury psychologicznej (bo i tak bywa), sąd nie tyka łóżka, a powołuje
      biegłego psychologa i zajmuję się kwestią zdolności psychicznej do podjęcia
      małżeństwa.

      To tak na marginesie.

      Od przesłuchania stron znów mija długi okres, u mnie 8 miesiecy, kiedy
      biegli w prawie kanonicznym badają zgodnośc zeznań ze skargą i ich zwiazek z
      paragrafem KPKan. na który powołują się strony.

      Później (dużo później) wzywani są świadkowie. Ich zeznania odbywają się w
      podobnyh terminach. Jeśli się nie stawią i strony nie wniosą o ponowne
      wezwanie, albo świadkowie sami nie zadzwonią z prośbą o wyznaczenie innego
      terminu, sąd odstępuje od ich przesłuchania. To ważna informacja.

      Znów mija kilka miesięcy (u mnie 4) i - o ile strony wnosiły o badanie przez
      biegłych - zostają wezwane na takie badania. Jeśli strony się nie stawią,
      biegły nie bada. Tu też trzeba zadbać o swoje interesy, bo powtórne wezwanie
      się nie pojawi.

      Następnie po klku miesiącach (znów ok. 4) zapada wyrok pierwszej instancji i
      sprawa przesyłana jest do wyższej instancji, która po kilku miesiącach (6)
      potwierdza wyrok lub przystępuje do ponownego zbadania sprawy.

      I jeszcze jedna uwaga: kwestia praktyk religijnych nie jest tu kwestią
      najważniejszą. Wydaje mi się nawet, że o ile gorliwiej ktoś akcentuje swoją
      pobożność, o tyle podejrzliwiej traktują go księża. Zresztą to widać, kto
      jest kim. My przeszliśmy sami siebie w miłości bliźniego, hehe, ale to
      dlatego, że do sprawy przystąpiliśmy, kiedy wygasły emocje, po 4 latach od
      rozwodu. Do dziś pamięta się nas w Kurii jako jedynych, którzy się nie
      spierali, byli dla siebie uprzejmi (w czasie pierwszych zeznań byłam w ciąży
      i były mąż wykoczył mi po drożdżówki i sok i przyniósł mi do sali
      przesłuchań, hehe)

      Jeśli kogoś jeszcze coś interesuje, zapraszam do zadawania pytań.
      I wiecie, nie musiałam kłamać, nie wnosiłam żadnych opłat poza
      standardowymi (opłata za wniesienie sprawy + opłaty za badania biegłych, jak
      w sądzie powszechnym)
      Nikt ode mnie nic nie chciał.
      I można, jak widać, jeśli sprawa jest czysta i jasna.

      Margola
      Wyślij odpowiedź do tej wiadomości



      ©2003 Google

      • wanda35 Re: Unieważnienie małżeństwa /długie/ 21.11.03, 09:43
        Gość portalu: Olka napisał(a):

        > Większość waszych wypowiedzi to chamski i prymitywny bełkot. Jeśli nie masz
        nic
        >
        > do powiedzenia, po co próbujesz? Szkoda czasu na czytanie takich wypocin.
        > Dla osoby pytającej oraz dla zainteresowanych wklejam wypowiedż dziewczyny
        z
        >
        > grupy pl.soc. rodzina, która takie unieważnienie ślubu kościelnego uzyskała.
        > Może się to komuś przyda. Oto jej wypowiedż:
        >
        >  Ile czasu czeka się po takim przesłuchaniu na decyzję sądu? Miesiąc,
        >  > rok, kilka lat? Gdzie odbywają sie przesłuchania? Jeśli pamiętasz
        > > cokolwiek z tego, to zdradź nam - proszę. Może być na priva, jeśli
        > > innych to słabo interesuje, a mnie bardzo.
        >
        > Już mogę ujawniać, bo szczęśliwie zakończona sprawa zwalnia mnie z obowiązku
        > tajemnicy.
        >
        > Cały przewód sądowy w najprostszej sprawie (o ile takie są) trwa NIE MNIEJ
        > niż 2 lata. Uprzedzano mnie o tym, gdy przyszłam się ponad dwa lata temu
        > poradzić w Kurii co do mojej sprawy.
        > Najprostsza to taka, w której jedna strona nie podważa zeznań drugiej (tak
        > było w moim przypadku)
        >
        > Od złożenia sprawy do pierwszych przesłuchań mija ok. pół roku, a nawet
        > więcej. Później wzywane są osoby uczestniczące, które wyznaczają swoich
        > świadków i podają ich dane sądowi. Zeznania najpierw składa się wspólnie
        > (powód i pozwany), jeśli skarga na nieważność małżeństwa zostaje przez
        > powoda podtrzymana (lub przez obydwie strony), zeznaje się osobno. Każda
        > osoba przesłuchiwana jest długo i dogłębnie.
        > I powiem szczerze, ze dziwię się zarzutom, które tu czytałam.
        > Jeśli powodem nieważnosci małżeństwa miałyby być powody natury seksualnej,
        > to chyba normalne, że sąd zagłębia się w szczegóły intymne. Jeśli ktoś
        > podaje non consumatum, to nikt na słowo nie uwierzy. Jeśli ktoś mówi o
        > impotencji, też musi to jakoś udowodnić. Nie wyobrażam sobie, żeby w takiej
        > sprawie sąd pytał tylko o to, co jadali na obiad i ile razy w tygodniu się
        > kłócili.
        > Jeśli ktoś otwiera tę furtkę, to niech się później nie dziwi, że sąd przez
        > nią wchodzi.
        > Jeśli natomiast nie ma potrzeby grzebać w pożyciu, a powodem są problemy
        > natury psychologicznej (bo i tak bywa), sąd nie tyka łóżka, a powołuje
        > biegłego psychologa i zajmuję się kwestią zdolności psychicznej do podjęcia
        > małżeństwa.
        >
        > To tak na marginesie.
        >
        > Od przesłuchania stron znów mija długi okres, u mnie 8 miesiecy, kiedy
        > biegli w prawie kanonicznym badają zgodnośc zeznań ze skargą i ich zwiazek z
        > paragrafem KPKan. na który powołują się strony.
        >
        > Później (dużo później) wzywani są świadkowie. Ich zeznania odbywają się w
        > podobnyh terminach. Jeśli się nie stawią i strony nie wniosą o ponowne
        > wezwanie, albo świadkowie sami nie zadzwonią z prośbą o wyznaczenie innego
        > terminu, sąd odstępuje od ich przesłuchania. To ważna informacja.
        >
        > Znów mija kilka miesięcy (u mnie 4) i - o ile strony wnosiły o badanie przez
        > biegłych - zostają wezwane na takie badania. Jeśli strony się nie stawią,
        > biegły nie bada. Tu też trzeba zadbać o swoje interesy, bo powtórne wezwanie
        > się nie pojawi.
        >
        > Następnie po klku miesiącach (znów ok. 4) zapada wyrok pierwszej instancji i
        > sprawa przesyłana jest do wyższej instancji, która po kilku miesiącach (6)
        > potwierdza wyrok lub przystępuje do ponownego zbadania sprawy.
        >
        > I jeszcze jedna uwaga: kwestia praktyk religijnych nie jest tu kwestią
        > najważniejszą. Wydaje mi się nawet, że o ile gorliwiej ktoś akcentuje swoją
        > pobożność, o tyle podejrzliwiej traktują go księża. Zresztą to widać, kto
        > jest kim. My przeszliśmy sami siebie w miłości bliźniego, hehe, ale to
        > dlatego, że do sprawy przystąpiliśmy, kiedy wygasły emocje, po 4 latach od
        > rozwodu. Do dziś pamięta się nas w Kurii jako jedynych, którzy się nie
        > spierali, byli dla siebie uprzejmi (w czasie pierwszych zeznań byłam w ciąży
        > i były mąż wykoczył mi po drożdżówki i sok i przyniósł mi do sali
        > przesłuchań, hehe)
        >
        > Jeśli kogoś jeszcze coś interesuje, zapraszam do zadawania pytań.
        > I wiecie, nie musiałam kłamać, nie wnosiłam żadnych opłat poza
        > standardowymi (opłata za wniesienie sprawy + opłaty za badania biegłych, jak
        > w sądzie powszechnym)
        > Nikt ode mnie nic nie chciał.
        > I można, jak widać, jeśli sprawa jest czysta i jasna.
        >
        > Margola
        > Wyślij odpowiedź do tej wiadomości
        >
        >
        >
        > ©2003 Google
        >

        Katolicki bełkot. Jestem ciekawa jak mozna udowodnić impotencję? Czyżby
        sedziowie sądu biskupiego puszczali ostre pornusy i obserwowali reakcję
        zainteresowanych. A sprawa non consumatum: w dzisiejszych czasach najwieksza
        dziwka może to załatwić bez problemu jeżeli tylko posiada pieniądze. W Rosji
        działają ekskluzywne kliniki które za sumę ok.500 dolarów odtwarzaja błonki jak
        nowe. Czekanie na orzeczenie około dwóch lat też nie jest prawdą. Znam faceta
        który wszystko załatwił w niecały rok(miał dojscia i pieniądze)
    • Gość: ja Re: Rozwód kościelny IP: *.bialystok.uw.gov.pl 21.11.03, 10:37
      czy naprawdę warto? Romku znam ją - zastanów się :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka