van_pomidor
12.07.10, 16:31
Tzw. rządowy Embraer skompromitował się już w pierwszym poważniejszym
locie, 20 czerwca do Afganistanu, pokazując swe najgorsze cechy.
Planowany oblot samolotu trwał nie godzinę, a półtorej. Z kolei
rutynowy przegląd po oblocie zamiast godziny potrwał... aż 5 godzin.
Problemy techniczne spowodowały, że planowany rejs z p.o. prezydenta
RP Bronisławem Komorowskim został opóźniony o 2 godziny 18 minut
(według umowy, samolot powinien być gotowy do lotu w ciągu 2 godzin
od zgłoszenia zapotrzebowania, to miała być – zdaniem Idzika – jedna
z zalet skorzystania z floty PLL LOT...). Zamiast o 20:00 Embraer 175
SP-LIG wystartował z Warszawy dopiero o 22:18. Po 3 h 20 min. samolot
wylądował w Erewaniu w Armenii, skąd po zatankowaniu paliwa, o 2:20
odleciał do Termezu w Uzbekistanie, gdzie wylądował o 5:07. Odległość
z Warszawy do Erewania wynosi 2233 km, a z Erewania do Termezu 2012
km. Tylko takie odległości Embraer 175 zdołał pokonać z zaledwie 25
osobami na pokładzie... B. Komorowskiemu towarzyszyli ministrowie
Radosław Sikorski i Bogdan Klich, oraz szef BBN Stanisław Koziej,
ochrona i dziennikarze.
Dalej, w rejon działań wojennych cywilny, LOT-owski Embraer 175 nie
mógł już w ogóle lecieć. Z Termezu do Kabulu delegacja miała dotrzeć
niemieckim Transallem, jednak ostatecznie kontynuowała podróż polskim
C295M. Do tego samolotu nie zmieścili się wszyscy. Dziennikarze
musieli przeprowadzić losowanie. Dwóch pechowców zostało w
Termezie... C295M zawiózł wybrańców do Kabulu, skąd do bazy Ghazni
członkowie delegacji dotarli amerykańskimi śmigłowcami.
Powrót był jeszcze ciekawszy. Z Ghazni do Kabulu znowu delegacja
poleciała amerykańskimi śmigłowcami, stamtąd zaś udostępnionym przez
Szwedów Herculesem. Ale tylko do Mazer-e-Shariff, skąd Polaków do
Termezu wiózł niemiecki Transall. Dopiero tam delegacja przesiadła
się do Embraera 175. Samolot miał wystartować o 16:20, ale z powodu
opóźnienia przylotu z Warszawy, dokąd w międzyczasie pusty poleciał,
udało się odlecieć do Erewania o 19:30. W stolicy Armenii wylądował
dopiero o 22:41. Postój na uzupełnienie paliwa potrwał 42 minuty. Do
Warszawy delegacja wróciła późną nocą, o 2:25, po trwającym 3 godziny
i 2 min. ostatnim przelocie.
Fragment artykułu - autor - Tomasz Hypki