Dodaj do ulubionych

Po Alasce...

16.08.25, 09:57
KOmentarze sa bardzo różne, bo czegóż mozna byłoby sie spodziewać? Ze liliputana złozy hołd lenny i padnie na kolana przed Trumpem?Ja tak skomentowałem pod jednym z podcastów:

No nie zgodzę się z surową oceną inicjatywy i polityki Trumpa. Albowiem nie moze nazywać zbrodniarzami tych, z ktorymi próbuje rozmawiać. Przeciwnie musi ich zachecać. Swiat nie jest rządzony przez świetych i anioly. To jak misjonarz, który idzie do ludożerców. POkazuje całemu światu, że ma 2 polityki i kija i marchewki. Próba wyciagniecia Łukaszenki spod kurateli Moskwy zawsze zasługuje na poparcie. A z drugiej strony klęską byłoby doprowadzenie do ścisłego sojuszu Moskwa-Pekin. Właściwie postawil ULTIMATUM: pokoj albo dozbrojenie Ukrainy i zacisniecie petli sankcji. Na koniec musi sie liczyc ze stanowiskiem Pekinu, Delhi a i kilku mniejszych.
Obserwuj wątek
    • j0rl.1 Re: Po Alasce... 16.08.25, 10:12
      ignorant11 napisał:


      > hewki. Próba wyciagniecia Łukaszenki spod kurateli Moskwy zawsze zasługuje na p
      > oparcie.

      Telefon Trumpa do Lukaczenki to zapytanie jego o mozliwosc zorganizowania spotkania Trumpa Putina i Zielenskiego na Bialorusie preciez. O to chodzilo przeciez

      >A z drugiej strony klęską byłoby doprowadzenie do ścisłego sojuszu Mos
      > kwa-Pekin.

      Ta kleska juz jest, tez Indie nie maja zamiaru sankcjami sie nastraszyc. Dlatego staqrszy sankcjami Rosje Trump tylko gadaniem.



      A wec juz tradycyjnie

      wal sie kamliwy palancie
      • ignorant11 Re: Po Alasce... 20.08.25, 20:08
        j0rl.1 napisał:

        > ignorant11 napisał:
        >
        >
        > > hewki. Próba wyciagniecia Łukaszenki spod kurateli Moskwy zawsze zasługuj
        > e na p
        > > oparcie.
        >
        > Telefon Trumpa do Lukaczenki to zapytanie jego o mozliwosc zorganizowania spotk
        > ania Trumpa Putina i Zielenskiego na Bialorusie preciez. O to chodzilo przeciez
        >
        > >A z drugiej strony klęską byłoby doprowadzenie do ścisłego sojuszu Mos
        > > kwa-Pekin.
        >
        > Ta kleska juz jest, tez Indie nie maja zamiaru sankcjami sie nastraszyc. Dlateg
        > o staqrszy sankcjami Rosje Trump tylko gadaniem.
        >
        >
        >
        > A wec juz tradycyjnie
        >
        > wal sie kamliwy palancie


        Czy ten prymitywny troll, co nie umie nic sensownego powiedziec bedzie banowany nie tyle za głupote bo jestem za wolnościa słowa ale nieslychane chamstwo i prymitywizm...
    • ignorant11 Re: Po Alasce... 16.08.25, 13:17
      Rozmowa Trump-Nawrocki
      www.youtube.com/watch?v=sn3p4wg0W3A

      i atak kacapów na Norwegie
      tvrepublika.pl/Swiat/Rosyjscy-hakerzy-znow-uderzyli-w-Norwegie-Ich-celem-system-gromadzenia-danych/195467
    • ignorant11 Re: Po Alasce... 16.08.25, 19:20
      Swoja droga to liliputana wcale nie jest pewny siebie, bo nie zaprosił Trumpa na okupowany Krym do Soczi albo lepiej do Jałty:)))
    • wespazjan Re: Po Alasce... 16.08.25, 20:17
      Jest to, czego dokładnie można było się spodziewać. W globalnej polityce USA priorytetem nr 1 są Chiny. Izolacja Rosji i sankcje związane z wojną na Ukrainie wpychają Rosję w ręce Chin. Co jest dla USA bardzo niebezpieczne i niekorzystne.
      Ukraina ma o wiele mniejszy priorytet niż odciągnięcie Rosji od Chin.
      Trump poświęci ją bez zmrużenia oka, bo jest odpowiedzialny za interesy USA a nie Ukrainy czy Europy. Rosja jest dla niego w tej chwili ważniejsza.
      A wniosek dla Polski - lepiej nie władze wezmą się naprawdę poważnie za budowę silnej, zdolnej do samodzielnej obrony kraju armii. Kupowanie pod publikę sprzętu z poprzedniej epoki nie wystarczy.
      • ignorant11 Re: Po Alasce... 16.08.25, 22:42
        wespazjan napisał(a):

        > Jest to, czego dokładnie można było się spodziewać. W globalnej polityce USA pr
        > iorytetem nr 1 są Chiny. Izolacja Rosji i sankcje związane z wojną na Ukrainie
        > wpychają Rosję w ręce Chin. Co jest dla USA bardzo niebezpieczne i niekorzystne

        Własnie rozbicie sojuszu Pekin-Moskwa jestkluczowe dla USA. Oprócz CRL ważne sa jeszcze Indie, które kupuja ruska rope ale tu chya Trump nie ma przelozenia na Pekin nawet wspolnie z Europa.

        Z drugiej strony Delhi jednak boi sie CRL.


        > .
        > Ukraina ma o wiele mniejszy priorytet niż odciągnięcie Rosji od Chin.
        > Trump poświęci ją bez zmrużenia oka, bo jest odpowiedzialny za interesy USA a n
        > ie Ukrainy czy Europy. Rosja jest dla niego w tej chwili ważniejsza.
        > A wniosek dla Polski - lepiej nie władze wezmą się naprawdę poważnie za budowę
        > silnej, zdolnej do samodzielnej obrony kraju armii. Kupowanie pod publikę sprzę
        > tu z poprzedniej epoki nie wystarczy.
        >


        Oczywiście, że silni maja przyjaciól a biedni i słabi sa sprzedawani lub odpuszczani nawet przez przyjaciól, bo który bedzie chciał ginąc za nas? Nikt nie bedzie chciaał umierac za polski Królewiec ale chetnie z polskiego Królewca pociągną korzysci.

        I tak trzeba planowac.

        A co uważasz za bron poprzedniej epoki?

        Abramsy? Apeche? F 35?
      • ignorant11 Re: Po Alasce... 20.08.25, 20:13
        wespazjan napisał(a):

        > Jest to, czego dokładnie można było się spodziewać. W globalnej polityce USA pr
        > iorytetem nr 1 są Chiny. Izolacja Rosji i sankcje związane z wojną na Ukrainie
        > wpychają Rosję w ręce Chin. Co jest dla USA bardzo niebezpieczne i niekorzystne
        > .
        > Ukraina ma o wiele mniejszy priorytet niż odciągnięcie Rosji od Chin.
        > Trump poświęci ją bez zmrużenia oka, bo jest odpowiedzialny za interesy USA a n
        > ie Ukrainy czy Europy. Rosja jest dla niego w tej chwili ważniejsza.
        > A wniosek dla Polski - lepiej nie władze wezmą się naprawdę poważnie za budowę
        > silnej, zdolnej do samodzielnej obrony kraju armii. Kupowanie pod publikę sprzę
        > tu z poprzedniej epoki nie wystarczy.
        >

        A ja mysle, że wszyscy przeceniaja Rosje. Owszem ma potencjał ale te 5 tys niuków to jednak rczej balast.
        Gospdarczo? tez słabo. Perspektywy? Katastrowa demograficzna. Brak zołnierzy aby dobrze obsadzić wszystkie zagrozone granice. Całkiem realne,ze beda krajem islamskim. Surowce? Ale wszystkie na zadupiu.
    • kstmrv Re: Po Alasce... 17.08.25, 00:16
      ignorant11 napisał:

      > KOmentarze sa bardzo różne, bo czegóż mozna byłoby sie spodziewać? Ze liliputan
      > a złozy hołd lenny i padnie na kolana przed Trumpem?


      Za to wszyscy się spodziewali że Trump padnie przed Putinem.


      > Albowiem nie moz
      > e nazywać zbrodniarzami tych, z ktorymi próbuje rozmawiać.


      Państwowe dokumenty ze spotkania na Alasce zostawione w hotelowej drukarce. Putin nazwany "jego ekscelencją"
      www.fakt.pl/wydarzenia/swiat/alaska-dokumenty-ze-spotkania-trump-putin-zostawione-w-drukarce/bx0f2yt


      > To jak misjonarz, kt
      > óry idzie do ludożerców.


      :):):):):):):):):):):):)
      Przecież Trump jest ateistą.


      > Próba wyciagniecia Łukaszenki spod kurateli Moskwy zawsze zasługuje na p
      > oparcie.


      "Próba" z góry skazana na porażkę.


      > A z drugiej strony klęską byłoby doprowadzenie do ścisłego sojuszu Mos
      > kwa-Pekin.


      Komuchy zawsze ze sobą współpracują, a jak znajdą kogoś zwaśnionego z "wolnym" Zachodem to też się z nim skumają (vide współpraca III Rzeszy z ZSRR).


      > Właściwie postawil ULTIMATUM: pokoj albo dozbrojenie Ukrainy i zacis
      > niecie petli sankcji. Na koniec musi sie liczyc ze stanowiskiem Pekinu, Delhi a
      > i kilku mniejszych.


      I dlatego Putler był zadowolony z tych rozmów?
      • ignorant11 Re: Po Alasce... 17.08.25, 03:05
        kstmrv napisał:


        > Za to wszyscy się spodziewali że Trump padnie przed Putinem.

        Nie zauważyłem tego jakoś...
        >
        >
        > > Albowiem nie moz
        > > e nazywać zbrodniarzami tych, z ktorymi próbuje rozmawiać.
        >
        >
        > Państwowe dokumenty ze spotkania na Alasce zostawione w hotelowej drukarce.
        > Putin nazwany "jego ekscelencją"

        > www.fakt.pl/wydarzenia/swiat/alaska-dokumenty-ze-spotkania-trump-putin-zostawione-w-drukarce/bx0f2yt
        >

        A jak miał nazwać? Głupim ch*jem?

        >
        > > To jak misjonarz, kt
        > > óry idzie do ludożerców.
        >
        >
        > :):):):):):):):):):):):)
        > Przecież Trump jest ateistą.

        ????
        >
        >
        > > Próba wyciagniecia Łukaszenki spod kurateli Moskwy zawsze zasługuje na p
        > > oparcie.
        >
        >
        > "Próba" z góry skazana na porażkę.

        Zachód nie grozi Lukaszence śmiercią jak liliputana.
        >
        >
        > > A z drugiej strony klęską byłoby doprowadzenie do ścisłego sojuszu Mos
        > > kwa-Pekin.
        >
        >
        > Komuchy zawsze ze sobą współpracują, a jak znajdą kogoś zwaśnionego z "wolnym"
        > Zachodem to też się z nim skumają (vide współpraca III Rzeszy z ZSRR).

        Qva ze złodziejm zawsze i potrzebuja jeszcze alfonsów i paserów....
        >
        >
        > > Właściwie postawil ULTIMATUM: pokoj albo dozbrojenie Ukrainy i zacis
        > > niecie petli sankcji. Na koniec musi sie liczyc ze stanowiskiem Pekinu, D
        > elhi a
        > > i kilku mniejszych.
        >
        >
        > I dlatego Putler był zadowolony z tych rozmów?


        Nie wiem czy zadowolony? Moze cieszył się z wycieczki na Alaskę, bo ja też bym sie przejechał:)))
        >
    • marcowsky Re: Po Alasce... 17.08.25, 00:22
      Po Alasce jest jak przed Alaską.putler do Europy nie ma i nie będzie miał wstępu do USA chyba też.Wojna będzie trwała aż do śmierci putlera albo do pokonania Ukrainy przez putlerię czyli długo.Scenariusze są więc niewesołe.Chyba że pojawi się w Rosji ktoś kto usunie putlera i zakończy te wojnę.
      • ignorant11 Re: Po Alasce... 17.08.25, 03:07
        marcowsky napisała:

        > Po Alasce jest jak przed Alaską.putler do Europy nie ma i nie będzie miał wstęp
        > u do USA chyba też.Wojna będzie trwała aż do śmierci putlera albo do pokonania
        > Ukrainy przez putlerię czyli długo.Scenariusze są więc niewesołe.Chyba że pojaw
        > i się w Rosji ktoś kto usunie putlera i zakończy te wojnę.
        >

        Tego nie byłbym taki pewien, bo qvy z Berlina i Paryża ąz przebieraja nózkami aby wznowić biznes z liliputaną.
        • stasi1 Re: Po Alasce... 17.08.25, 09:06
          Jak na razie to tylko Trump oficjalnie powiedział że jak będzie rozejm to firmy amerykańskie bez problemu wezmą się za wydobywanie surowców na okupowanej ziemi ukraińskiej. Ty tak nienawidzisz tej UE że nawet faktów nie popierających tej twojej tezy nie zauważasz.
          Ale w zasadzie dziwię się że Putin nie przystał na takie warunki, Trump byłby zadowolony a i Putin wyszedł by że chce pokoju
          • ignorant11 Re: Po Alasce... 17.08.25, 09:45
            stasi1 napisał:

            > Jak na razie to tylko Trump oficjalnie powiedział że jak będzie rozejm to firmy
            > amerykańskie bez problemu wezmą się za wydobywanie surowców na okupowanej ziem
            > i ukraińskiej. Ty tak nienawidzisz tej UE że nawet faktów nie popierających tej
            > twojej tezy nie zauważasz.
            > Ale w zasadzie dziwię się że Putin nie przystał na takie warunki, Trump byłby
            > zadowolony a i Putin wyszedł by że chce pokoju

            Ukraina ma ogromne surowce i co najmniej Europe moze zaopatrzyć. Ale qvy, złodzieje i agenci z Europy wola rosyjskie.

            Wieksze zaangażownie ekonomiczne USA widziałbym bardzo pozytywnie, bo za interesami gospodarczymi ida militarne, a zalezy mi na zaangazowaniu USA militarnym i gospodarczym.

            Tu na Alasce jak widać się nie dogadali, bo odwołali kilka punktów szczytu.

            Ale co mieli powiedzieć? Jak w każdych negocjacjach robi sie dobra mine i komunikuje, że wymaga to dalszych negocjacji.
            • stasi1 Re: Po Alasce... 18.08.25, 09:30
              Tylko że Trump chce zaangażować się gospodarczo po stronie rosyjskiej, oczywiście tego nie zauważyłeś. Powiesz że to nawet lepiej, przecież Ukraińcy jak będzie po rozejmie nie będą niszczyli firm amerykańskich. Ale skoro nie będą mieli pomocy z USA to czemu mieli by ich nie niszczyć? Przecież Trump nie wyśle wojsk amerykańskich do Rosji aby je broniły
              • ignorant11 Re: Po Alasce... 18.08.25, 20:56
                stasi1 napisał:

                > Tylko że Trump chce zaangażować się gospodarczo po stronie rosyjskiej, oczywiśc
                > ie tego nie zauważyłeś. Powiesz że to nawet lepiej, przecież Ukraińcy jak będzi
                > e po rozejmie nie będą niszczyli firm amerykańskich. Ale skoro nie będą mieli p
                > omocy z USA to czemu mieli by ich nie niszczyć? Przecież Trump nie wyśle wojsk
                > amerykańskich do Rosji aby je broniły


                Mark Twain mawiał,że wieści o jego pogrzebie sa zdecywanie przedwczesne.

                Mamy stan nieustalony wojna trwa i ściema jst z kazdej strony a Ty opowiadasz jakby było 5 lat po wojnie i traktacie pkojowym...
                • stasi1 Re: Po Alasce... 20.08.25, 07:32
                  A ty nadal nie zauważasz że jedynym państwem który realnie nie dostał po dupie od Trumpa jest Rosja. Czasami ma fochy wobec putina ale przyjmuje go z większymi honorami niż Zeleńskiego
                  • ignorant11 Re: Po Alasce... 20.08.25, 20:15
                    stasi1 napisał:

                    > A ty nadal nie zauważasz że jedynym państwem który realnie nie dostał po dupi
                    > e od Trumpa jest Rosja. Czasami ma fochy wobec putina ale przyjmuje go z więks
                    > zymi honorami niż Zeleńskiego

                    nie wiem czy dostała? Moze zostawił se kacapie na deser?
                    • stasi1 Re: Po Alasce... 22.08.25, 09:14
                      To w końcu zdecyduj się: czy Trump chce wziąć Rosję na sojusznika wobec Chin czy jednak ma Rosja po pewnych forach u Trumpa jednak dostać po dupie?
                      Jeśli to drugie czemu Trump z tym tak zwleka? Przez to Ukraińcy giną
                      • ignorant11 Re: Po Alasce... 22.08.25, 09:24
                        stasi1 napisał:

                        > To w końcu zdecyduj się: czy Trump chce wziąć Rosję na sojusznika wobec Chin cz
                        > y jednak ma Rosja po pewnych forach u Trumpa jednak dostać po dupie?
                        > Jeśli to drugie czemu Trump z tym tak zwleka? Przez to Ukraińcy giną

                        Badź dorosły! Trump dysponuje wielka potegą i wielka sprawczosćia... ale nie ma czarodziejskiej różdzki, której mowi stań sie natychmiast:)))

                        Owszem coś robi ale jak wiemy nie wszystko sie udaje nawet najwiekszym geniuszom, którzy nie zawsze maja rację... Ale on ma i najlepsze informacje na świecie i ma środki najlepsze na świecie aby realizować...

                        A jak mówi stare przysłowie: po owocach poznacie drzewo...

                        Dajmy mu zagrać! Bo innej mozliwości nie mamy.
                        • wespazjan Re: Po Alasce... 23.08.25, 02:02
                          > Badź dorosły! Trump dysponuje wielka potegą i wielka sprawczosćia... ale nie ma
                          > czarodziejskiej różdzki, której mowi stań sie natychmiast:)))
                          >
                          > Owszem coś robi ale jak wiemy nie wszystko sie udaje nawet najwiekszym geniuszo
                          > m, którzy nie zawsze maja rację... Ale on ma i najlepsze informacje na świecie
                          > i ma środki najlepsze na świecie aby realizować...
                          >
                          > A jak mówi stare przysłowie: po owocach poznacie drzewo...
                          >
                          > Dajmy mu zagrać! Bo innej mozliwości nie mamy.

                          Ignorant, Trump jasno i klarownie wyjaśnił co jest dla niego priorytetem. Ten człowiek ma wiele wad, ale jest do bólu szczery. Powiedział America First. I w jego wypadku należy traktować to poważnie. Nawet gdy robi różne dziwne, nie zawsze udane eksperymenty aby to zadanie realizować.
                          Jeśli najważniejszy dla niego jest interes USA, to w polityce zagranicznej najważniejsze są dla niego Chiny. Jako główny przeciwnik USA. A skoro jest to przeciwnik, to będzie działał na jego osłabienie. A tu kluczowe jest odciągnięcie Rosji od Chin. Rosja jako wrogi kraj to mały problem, ale Rosja uzależniona i zdominowana przez Chiny, to problem znacznie większy. Więc Trump nie chce do tego dopuścić.
                          Ukraina tylko mu w tym przeszkadza. Z perspektywy Trumpa najlepiej żeby Ukrainy w ogóle nie było. Dla Niego to mały kraj bez znaczenia, przeszkadzający mu w planach.
                          Dlatego mamy takie a nie inne traktowanie Zelenskiego i Putina.
                          A że to wszystko jest rozbieżne z interesami Polski czy Nato będącymi sojusznikami USA ? Cóż, to problem Polski i Nato, nie Trumpa.
                          Nie licz więc na to, że ten gość załatwi za Polskę wszystkie, lub nawet jakiekolwiek sprawy związane z bezpieczeństwem. Niestety, Polska musi załatwić je przede wszystkim sama.
                          Sama musi zapewnić 90% swojego bezpieczeństwa. Sojusze mogą co najwyżej uzupełnić pozostałe 10%.
                          Przez 25 lat Polacy opierali swoje bezpieczeństwo głównie na NATO a nie na własnej armii. To było bardzo nieodpowiedzialanle. Zaniedbania modernizacyjne doprowadziły do tego, że dziś Polska musi na "wczoraj" kupować uzbrojenie, aby wyposażyć armię borykającą się z ogromnymi brakami sprzętowymi.
                          Problem tylko w tym, że to w większości uzbrojenie już przestarzałe. Z kończącej się epoki. Gdy mocarstwa, które takie uzbrojenie nabywały przez poprzednie dekady inwestują dziś w rozwój broni nowej generacji, Polska niestety jedynie nadrabia zaległości.
                          A i tak najbardziej żałosne jest gdy słucha się Polaków twierdzących że dziś ich bezpieczeństwo zależy od ... Ukrainy.
                          Naprawdę ? Poważny, rozwinięty i odpowiedzialny kraj opiera swoje bezpieczeństwo na niestabilnej oligarchii w stanie wojny ? Do losów której nie ma pewności niezależnie od rezultatu obecnie trwającego konfliktu ?
                          Niestety. Nie ma drogi na skróty. Jedyne rozwiązanie to solidna i wytrwała praca. Ani Trump ani Ukraina tego nie zastąpią. Oni mają swoje własne sprawy o które muszą dbać. Nie polskie.
                          • stasi1 Re: Po Alasce... 24.08.25, 09:22
                            Tylko że Polska sama nie da sobie rady z rosją, nawet jak nie będzie sprzymierzona z USA. Przed druga wojną Polska wydawała większość swojego budżetu na armię a i tak po tygodniu nikt złotówki nie postawiłby że wygramy tą wojnę. Dla przypomnienia jeszcze 5 lat wcześniej sami byśmy bez problemu pokonali Niemcy.
                            Co do ukrainy oni są fizycznie likwidowani przez Rosję. myślisz że jak za 3 lata jakich ten oligarcha stwierdzi: Idziemy z Rosją na Polskę, to wszyscy na Ukrainie tak ochoczo pójdzie za tym wezwaniem?
                            Zobacz tak jak teraz jest na Ukrainie było 80 lat temu w Polsce. Ilu to teraz jeszcze w Polsce widzi w Niemcu wroga większego niz Rosja? A juz prawie nikt nie żyje kto te czasy pamięta
                            • wespazjan Re: Po Alasce... 25.08.25, 07:49
                              > Co do ukrainy oni są fizycznie likwidowani przez Rosję. myślisz że jak za 3 la
                              > ta jakich ten oligarcha stwierdzi: Idziemy z Rosją na Polskę, to wszyscy na Ukr
                              > ainie tak ochoczo pójdzie za tym wezwaniem?
                              > Zobacz tak jak teraz jest na Ukrainie było 80 lat temu w Polsce. Ilu to teraz
                              > jeszcze w Polsce widzi w Niemcu wroga większego niz Rosja? A juz prawie nikt ni
                              > e żyje kto te czasy pamięta

                              Ufasz państwu, które wymordowało 100 tys twoich rodaków i nie widzi w tym większego problemu ?
                              Wiem, że wielu się oburzy, że to pro ruska propaganda. Ale sorry, to Ukraina odmawia ekshumacji i godnego pochówku ofiar. Jeśli będąc pod bombami jest taka butna w stosunku do Polski, to czego się spodziewać po wojnie ?
                              • stasi1 Re: Po Alasce... 25.08.25, 20:21
                                Raczej niczego gorszego niż przed wojną. To nie państwo wymordowało, takiego państwa nigdy wcześniej nie było.
                                • wespazjan Re: Po Alasce... 25.08.25, 22:26


                                  > Raczej niczego gorszego niż przed wojną. To nie państwo wymordowało, takiego pa
                                  > ństwa nigdy wcześniej nie było.

                                  A kto wymordował ? Sami się wymordowali ? Formalnie nie istniało, ale w praktyce miało swoje struktury i siły zbrojne.
                                  I te struktury zaplanowały i wydały rozkaz ludobójstwa na Polakach.
                          • kstmrv Re: Po Alasce... 25.08.25, 00:28
                            wespazjan napisał(a):

                            > > Badź dorosły! Trump dysponuje wielka potegą i wielka sprawczosćia... ale
                            > nie ma
                            > > czarodziejskiej różdzki, której mowi stań sie natychmiast:)))
                            > >
                            > > Owszem coś robi ale jak wiemy nie wszystko sie udaje nawet najwiekszym ge
                            > niuszo
                            > > m, którzy nie zawsze maja rację... Ale on ma i najlepsze informacje na św
                            > iecie
                            > > i ma środki najlepsze na świecie aby realizować...
                            > >
                            > > A jak mówi stare przysłowie: po owocach poznacie drzewo...
                            > >
                            > > Dajmy mu zagrać! Bo innej mozliwości nie mamy.
                            >
                            > Ignorant, Trump jasno i klarownie wyjaśnił co jest dla niego priorytetem. Ten c
                            > złowiek ma wiele wad, ale jest do bólu szczery. Powiedział America First. I w j
                            > ego wypadku należy traktować to poważnie. Nawet gdy robi różne dziwne, nie zaws
                            > ze udane eksperymenty aby to zadanie realizować.
                            > Jeśli najważniejszy dla niego jest interes USA, to w polityce zagranicznej najw
                            > ażniejsze są dla niego Chiny. Jako główny przeciwnik USA. A skoro jest to przec
                            > iwnik, to będzie działał na jego osłabienie.


                            Chiny jeszcze pół wieku temu były gospodarczym i militarnym zerem. Zachód sam zrobił z Chin mocarstwo, z którym teraz musi "walczyć".


                            > A tu kluczowe jest odciągnięcie Ro
                            > sji od Chin. Rosja jako wrogi kraj to mały problem, ale Rosja uzależniona i zdo
                            > minowana przez Chiny, to problem znacznie większy. Więc Trump nie chce do tego
                            > dopuścić.


                            I dla Rosji i dla Chin główny przeciwnik jest ten sam - USA. Więc i tak będą współpracować.
                            Oddzielną sprawą jest co Rosja ma do zaoferowania Chinom. Rosyjska armia to złom, a rosyjska gospodarka to szajs. Jedyne co jest cenne w Rosji to surowce ale je i tak putin, desperacko potrzebując kasy, sprzedaje każdemu kto zechce.


                            > Ukraina tylko mu w tym przeszkadza. Z perspektywy Trumpa najlepiej żeby Ukrainy
                            > w ogóle nie było. Dla Niego to mały kraj bez znaczenia, przeszkadzający mu w p
                            > lanach.


                            I pomyślmy że taką postawę USA przyjęły podczas zimnej wojny. Wtedy USA nie tylko wspierały finansowo i militarnie wszelkie partyzantki antykomunistyczne, ale i amerykańskich żołnierzy wysyłały do różnych zapalnych miejsc na świecie.


                            > Dlatego mamy takie a nie inne traktowanie Zelenskiego i Putina.


                            Dlatego rozmowy Trumpa z putinem są nazywane Jałtą 2.0


                            > A że to wszystko jest rozbieżne z interesami Polski czy Nato będącymi sojusznik
                            > ami USA ? Cóż, to problem Polski i Nato, nie Trumpa.


                            Znaczy w interesie Polski i NATO non-USA są silne Chiny?


                            > Nie licz więc na to, że ten gość załatwi za Polskę wszystkie, lub nawet jakieko
                            > lwiek sprawy związane z bezpieczeństwem. Niestety, Polska musi załatwić je prze
                            > de wszystkim sama.
                            > Sama musi zapewnić 90% swojego bezpieczeństwa. Sojusze mogą co najwyżej uzupełn
                            > ić pozostałe 10%.
                            > Przez 25 lat Polacy opierali swoje bezpieczeństwo głównie na NATO a nie na włas
                            > nej armii. To było bardzo nieodpowiedzialanle. Zaniedbania modernizacyjne dopro
                            > wadziły do tego, że dziś Polska musi na "wczoraj" kupować uzbrojenie, aby wypos
                            > ażyć armię borykającą się z ogromnymi brakami sprzętowymi.
                            > Problem tylko w tym, że to w większości uzbrojenie już przestarzałe. Z kończące
                            > j się epoki. Gdy mocarstwa, które takie uzbrojenie nabywały przez poprzednie de
                            > kady inwestują dziś w rozwój broni nowej generacji, Polska niestety jedynie nad
                            > rabia zaległości.


                            Ale w czym problem? Tak jak Ukraina tuż przed 2022 dostała ogromne ilości Javelinów, NLAW, itp dzięki którym zniszczyła mnóstwo rosyjskiego sprzętu pancernego tak wystarczy Polsce zaopatrzyć się w ogromne ilości JASSM i innej broni dalekiego zasięgu żeby pierwszego dnia wojny rozwalić wszystkie fabryki zbrojeniowe, rafinerie, itp w europejskiej części Rosji. Ruskie nawet przed Tomahawkami non-stealth nie są w stanie się obronić, a co dopiero przed JASSM ER/XR.


                            > A i tak najbardziej żałosne jest gdy słucha się Polaków twierdzących że dziś ic
                            > h bezpieczeństwo zależy od ... Ukrainy.


                            Nie tyle bezpieczeństwo Polski zależy od Ukrainy, co Ukraina stanowi bufor między nami a Rosją. Im więcej orków Ukraińcy wytłuką tym mniej zostanie ich dla nas gdyby ci jednak pokonali Ukrainę i ruszyli na Polskę.
                            A Ukraińcy - choć mogą tylko pomarzyć o F-22, F-35 czy Tomahawkach - bardzo skutecznie eliminują orków.


                            > Naprawdę ? Poważny, rozwinięty i odpowiedzialny kraj opiera swoje bezpieczeństw
                            > o na niestabilnej oligarchii w stanie wojny ? Do losów której nie ma pewności n
                            > iezależnie od rezultatu obecnie trwającego konfliktu ?


                            No widzisz, biedna posowiecka Ukraina, pełna różnych patologii, jest stanie stawić (oczywiście z pomocą zachodniej broni) skuteczny opór Rosji.


                            > Niestety. Nie ma drogi na skróty. Jedyne rozwiązanie to solidna i wytrwała prac
                            > a.


                            Ale że kto jest nierobem? Polacy? Ukraińcy?


                            > Ani Trump ani Ukraina tego nie zastąpią. Oni mają swoje własne sprawy o któr
                            > e muszą dbać. Nie polskie.


                            No to niech Trump się spręża z tymi własnymi sprawami. III WŚ to kwestia najpóźniej 2030, a po niej nastąpi totalna zmiana układu sił na świecie (gdyż będzie to już wojna atomowa; jak się nie zlikwidowało komunizmu zanim ten zdobył niuki - choć tak łatwo było to zrobić w latach 20, 30, 40-tych - to niebawem przyjdą tego konsekwencje).
                            • wespazjan Re: Po Alasce... 25.08.25, 07:44
                              > I dla Rosji i dla Chin główny przeciwnik jest ten sam - USA. Więc i tak będą ws
                              > półpracować.

                              Właśnie o to chodzie, żeby wrogowie nie współpracowali. Rosja marzy o byciu mocarstwem pierwszej ligi, nie kolonią Chin. Może i mrzonki, ale można je wykorzystać do trzymania się Rosji na pewien dystans od Chin. Oczywiście o ile nie zostanie siła wepchnięta w zależność od nich.


                              > I pomyślmy że taką postawę USA przyjęły podczas zimnej wojny. Wtedy USA nie tyl
                              > ko wspierały finansowo i militarnie wszelkie partyzantki antykomunistyczne, ale
                              > i amerykańskich żołnierzy wysyłały do różnych zapalnych miejsc na świecie.
                              >
                              >
                              > > Dlatego mamy takie a nie inne traktowanie Zelenskiego i Putina.
                              >
                              >
                              > Dlatego rozmowy Trumpa z putinem są nazywane Jałtą 2.0
                              >

                              Zimna wojna to był zupełnie inny układ sił. Wtedy Rosja była głównym wrogiem.
                              Teraz głównym wrogiem są Chiny. Taki układ był już testowany i wiadomo jak działa. W czasie ww2 USA i WB chętnie współpracowały z wrogą Rosją przeciw Niemcom, które wcześniej były sojusznikiem Rosji.
                              Ja nie rozumie powszechnego zdziwienia wobec zachowania USA w obecnej sytuacji. Oczywiście Trump jest bezczelnie szczery, dziwaczny i prowokacyjny. Ale i Biden nie grał na zbytnie osłabienie Rosji. Dawkował broń U/krainie dość ostrożnie. Choć ten miał większe skrupuły natury moralnej od Trumpa, generalnie grał podobną grę. Bo taką determinuje interes USA. Zniszczeni Rosji w nim definitywnie nie leży.
                              • kstmrv Re: Po Alasce... 25.08.25, 11:51
                                wespazjan napisał(a):

                                > > I dla Rosji i dla Chin główny przeciwnik jest ten sam - USA. Więc i tak b
                                > ędą ws
                                > > półpracować.
                                >
                                > Właśnie o to chodzie, żeby wrogowie nie współpracowali. Rosja marzy o byciu moc
                                > arstwem pierwszej ligi, nie kolonią Chin. Może i mrzonki, ale można je wykorzys
                                > tać do trzymania się Rosji na pewien dystans od Chin. Oczywiście o ile nie zost
                                > anie siła wepchnięta w zależność od nich.


                                Rozpatrz więc oba scenariusze (gdy Rosja wpada w łapy Chin i gdy Rosja zostaje "samodzielna") i wpływ obu na USA.


                                > Teraz głównym wrogiem są Chiny.


                                Już pisałem dzięki komu Chiny z biednego zacofanego państwa stały się mocarstwem. To tak jakbyś celowo spadł z kilku metrów, połamał sobie kości, a potem wydał kupę forsy żeby cię poskładali z powrotem.


                                > Taki układ był już testowany i wiadomo jak dzia
                                > ła. W czasie ww2 USA i WB chętnie współpracowały z wrogą Rosją przeciw Niemcom,
                                > które wcześniej były sojusznikiem Rosji.


                                Bo Niemcy najpierw zaatakowały Rosję, stając się jednocześnie wrogiem Rosji i Zachodu.


                                > Ja nie rozumie powszechnego zdziwienia wobec zachowania USA w obecnej sytuacji
                                > . Oczywiście Trump jest bezczelnie szczery, dziwaczny i prowokacyjny.


                                Jest tylko groteskowy.


                                > Ale i Bid
                                > en nie grał na zbytnie osłabienie Rosji. Dawkował broń U/krainie dość ostrożnie
                                > . Choć ten miał większe skrupuły natury moralnej od Trumpa, generalnie grał pod
                                > obną grę. Bo taką determinuje interes USA. Zniszczeni Rosji w nim definitywnie
                                > nie leży.


                                Nikt nie mówi o zniszczeniu Rosji. Ale o konkretnym dozbrojeniu Ukrainy.
    • ignorant11 Re: Po Alasce... 18.08.25, 20:57
      Znalazłem swietny post na pejsbuku, wiec wklejam z danymi PT Autora


      Grzegorz Gorski
      tsedonSrop
      9
      u4uaf1hc27
      g
      i
      .
      22c

      g6h19
      o
      g47i2
      d
      mc8tmu04u9617af4uii
      z
      ·
      Duży postęp w sprawie Rosji. Bądźcie na bieżąco.
      Te słowa D. Trumpa, powinny uzmysłowić pożal się Boże "komentatorom", o co naprawdę chodziło w szczycie na Alasce. Cieszę się, że także co bardziej trzeźwi komentatorzy amerykańscy, podążają tym samym tropem, który przedstawiłem wczoraj. A znajdujący się w tytule wpis D. Trumpa, rozwiewa już chyba wszelkie wątpliwości. Sprawa Ukrainy jest marginesem i - jak napisałem - kto szybko to załapie, ten pojmie też o co toczy się gra.
      Już sam wybór miejsca tego spotkania był niezwykle symboliczny. Alaska to miejsce ostatniego, historycznego amerykańskiego deal'u, owocującego nabyciem terytorium. Nie był to - jak się niektórym wydaje - deal jedyny czy wyjątkowy. Amerykanie płacili Francuzom za tzw. Luizjanę, potem Hiszpanii za Florydę i po latach za Kubę, Filipiny i Portoryko, a w międzyczasie Meksykowi za Kalifornię, Arizonę, Nowy Meksyk.
      Wyeksploatowana Powstaniem Styczniowym (a wcześniej wstrząśnięta klęską w wojnie krymskiej) Rosja, stała na skraju bankructwa. Sprzedaż Alaski była jedyną drogą do uratowania finansów kraju.
      Dla USA (i pośrednio Wielkiej Brytanii z uwagi na jej kolonię kanadyjską), odkupienie Alaski oznaczało usunięcie potencjalnego rosyjskiego zagrożenia z kontynentu amerykańskiego. W Rosji obowiązywała wówczas doktryna Aleksandra I, w myśl której cesarstwo miało "niezbywalne prawa" na kontynencie amerykańskim. Nie trzeba dodawać, co to oznaczało dla USA i Wielkiej Brytanii. Wypchnięcie Rosji z Alaski było pozbawieniem jej zdolności do ekspansji lądowej na tym obszarze. W rzeczywistości było strategicznym majstersztykiem, który w dłuższej perspektywie okazał się zbawienny dla kontynentu. Ale, w Waszyngtonie i w Londynie, nie brakowało wówczas głosów, że szkoda było tej forsy, bo Rosja i tak by się za chwilę rozpadła. Na szczęście realiści polityczni, nie testują takich hipotez, ale tworzą fakty dokonane.
      To dlatego spotkanie na Alasce było sygnałem dla Rosji i Putin odczytał istotę tej propozycji natychmiast. Dowodzi to, że Rosja nie pali się do całkowitego uzależnienia od Chin i szuka możliwości wyjścia z matni, w której się znalazła. A Amerykanie wiedzą, że z punktu widzenia osłabienia głównego wroga, to najlepsze i najtańsze z możliwych rozwiązań.
      Celem Trumpa jest rozerwanie osi Moskwa - Pekin. Jego narzędzia są transakcyjne, ale jasne. W sferze gospodarczej zasugerował otwarcie rynków energetycznych, żeglugi arktycznej i kluczowych surowców mineralnych, co zmniejszyłoby zależność Rosji od Pekinu. W dyplomacji połączył warunkowe marchewki z twardymi kijami: wszelka pomoc uzależniona była od weryfikowalnych działań Rosji – zawieszenia broni, deeskalacji i zdystansowania się od Pekinu – z natychmiastowym przywróceniem sankcji zawsze w rezerwie.
      Ta strategia jest zgodna ze wszystkimi innymi działaniami administracji Trumpa. Waszyngton odciął już Chiny od najnowocześniejszych półprzewodników sztucznej inteligencji, zablokował Pekinowi dostęp do zasobów chmury obliczeniowej, które zasilają jego laboratoria i restrukturyzuje system dostaw pierwiastków ziem rzadkich za pośrednictwem sojuszników od Australii po Afrykę. Na Bliskim Wschodzie Trump wymienił gwarancje bezpieczeństwa USA na porozumienie w sprawie ropy naftowej i technologii, wyraźnie ujęte w ramach rywalizacji z Chinami. W Azji rozszerzył prawa do baz na Filipinach i Guam, powołując się na chińską agresję na Morzu Południowochińskim. W tym kontekście jego działania na rzecz Rosji nie są odejściem, lecz kontynuacją tego samego planu.
      Putin stoi w obliczu narastającej presji finansowej. Jej priorytetem jest stopniowe przywrócenie do systemu SWIFT. Tymczasem Trump podwoił cła na towary indyjskie do 50%, wyraźnie powołując się na rosyjskie zakupy ropy naftowej i grożąc karami sięgającymi nawet 100% dla każdego kraju kupującego rosyjską ropę po obniżonych cenach – ostrzeżenie skierowane wprost do Chin. Moskwa wie, że to poważna dźwignia: Waszyngton może uszczuplić rosyjskie dochody nie tylko blokując eksport, ale także wymuszając większe rabaty za pośrednictwem podmiotów trzecich.
      Jeśli Trump zdoła skłonić Rosję do zawierania umów transakcyjnych jednocześnie odciągając Moskwę choćby częściowo od Pekinu, Ameryka zyska strategiczną przestrzeń. Zmniejszając nadmierne zaangażowanie USA w Europie, uwalnia zasoby dla Indo-Pacyfiku, gdzie rozstrzygnie się los stulecia.
      Ukraina może uzyskać specjalne gwarancje amerykańskie na wzór art. 5 w zamian za amerykański priorytet w eksploatacji jej surowców i w odbudowie kraju. Europejczycy zostaną dopuszczeni do Ukrainy pod warunkiem wysłania swoich żołnierzy, dla wstępnej osłony Ukrainy na wypadek kolejnego szaleństwa Moskwy. Ukraina musi pogodzić się z cesjami części swojego terytorium, bo ktoś musi zapłacić cenę strategicznej przebudowy. Jeśli Europejczycy będą podpuszczać Zełenskiego, do "dalszej walki", zapłacą ciężką do zniesienia cenę.
      Paraliż polskiego przywództwa, wynikający z izolowania już nie tylko w Waszyngtonie Tuska i Sikorskiego, może - mimo wszystko - wyjść nam na korzyść. Polska powinna dziś trzymać się w sprawie Ukrainy z USA, bo to ona dla skuteczności amerykańskich gwarancji ma znaczenie kluczowe. Ma także znaczenie kluczowe, w kontekście ewentualnej pomocy w odbudowie Ukrainy. W europejskim orszaku już nic nie ugramy, ale jako prawa ręka Amerykanów, możemy być gwarantem skuteczności ich polityki. Do tego nie jest nam potrzebna "Europa" i nie jest nam potrzebny Zełenski, który traktuje dziś Polskę wyłącznie jako stację przesiadkową. Czas pokazać Ukrainie jej miejsce w szeregu.
      I taki jest istotny sens wizyty K. Nawrockiego w Waszyngtonie. Z bałaganu zafundowanego przez Tuska i Sikorskiego jest szansa na wyjście, ale trzeba dobrze odczytywać bieżącą grę.
      Na zdjęciu: mapa rosyjskich posiadłości w Ameryce w XIX wieku
    • ignorant11 Re: Po Alasce... 18.08.25, 23:37
      Bardzo mi sie podoba odmienny pkt widzenia od mojego. Jednak Zelenskiego nie oceniałbym tak surowo. Bo on musi zdobywać zasoby wojenne od kazdego i nie moze patrzyć na tych co dali najwiecej ale na tych, co mogą jeszcze dać cokolwiiek. Ja na jego miejscu postepowałbym podobnie, moze tak aby nikogo nie zrazac. Wiem ze dla Polski kleska bedzie oddac kacapom Kijowszczyzne. I pamietajamy, ze kijowskie pułki husarii biły kacapów. Trzeba budowac taka polityke jak za Jagiellonow i nie ma od tego odwrotu.
      • wespazjan Re: Po Alasce... 19.08.25, 03:44


        > Bardzo mi sie podoba odmienny pkt widzenia od mojego. Jednak Zelenskiego nie o
        > ceniałbym tak surowo. Bo on musi zdobywać zasoby wojenne od kazdego i nie moze
        > patrzyć na tych co dali najwiecej ale na tych, co mogą jeszcze dać cokolwiiek.
        > Ja na jego miejscu postepowałbym podobnie, moze tak aby nikogo nie zrazac. Wiem
        > ze dla Polski kleska bedzie oddac kacapom Kijowszczyzne. I pamietajamy, ze kij
        > owskie pułki husarii biły kacapów. Trzeba budowac taka polityke jak za Jagiello
        > now i nie ma od tego odwrotu.

        Dla Polski ma to nie aż tak duże znaczenie. Ukraina to też był i jest problematyczny sąsiad.
        Owszem w obecnej sytuacji w interesie Polski leży pomóc Ukrainie. Ale nie bezwarunkowa i nie za wszelką cenę.
        A w tej chwili Ukraina doszła do przekonania, że Polska istnieje tylko po to aby wspierać Ukrainę.
        Po co więc ma się z nią liczyć ?
        • ignorant11 Re: Po Alasce... 20.08.25, 20:21
          wespazjan napisał(a):

          >
          >
          > Dla Polski ma to nie aż tak duże znaczenie. Ukraina to też był i jest problemat
          > yczny sąsiad.
          > Owszem w obecnej sytuacji w interesie Polski leży pomóc Ukrainie. Ale nie bezwa
          > runkowa i nie za wszelką cenę.
          > A w tej chwili Ukraina doszła do przekonania, że Polska istnieje tylko po to ab
          > y wspierać Ukrainę.
          > Po co więc ma się z nią liczyć ?
          >
          >
          Całkiem sensownie kalkuluje. Bo tylko dla Polski upadek Ukrainy jest zagrozeniem geostrategicznym.

          No nie tylko ale jaki potencjał ma np Mołdawia?

          Najlepiej byłoby przekonac aby wszyscy płacili Amerykanom za dostawy broni z polskich fabryk Boeinga LMa i innych...
    • pijatyka Re: ma 2 polityki i kija i marchewki 25.08.25, 17:21


      Przez ponad pół roku rządów Pomarańczowego nie widać nawet cienia tego kija...

      Czy rozmawiać ze zbrodniarzem? Oczywiście - ale sankcjami, dostawami broni na Ukrainę itd.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka