IP: *.waw.cdp.pl / *.crowley.pl 08.11.02, 18:36
Było już o najlepszych czołgach, samolotach itp. Chciałbym ruszyć temat dział
samobieżnych (lub też dokładniej niszczycieli czołgów). Akurat II WŚ obfituje
tutaj w ciekawe konstrukcje. Zacząłbym od Jagdtigera - maszyny
konntrowersyjnej. Tak jak Tygrys Królewski chyba zbyt ociężałe i paliwożerne.
Z drugiej strony działo kal. 128mm, to mimo wszystko coś co wzbudzało respekt.
Zgadzam się że było kilka rozwiązań lepszych, jak Hetzer, czy Jagdpanther,
ale mimo wszystko wydaje mi się konstrukcją godną poruszenia.

Pozdrawiam.

Ps. Interesuje mnie też bardzo samo działo użyte w tym pojeździe. Czy była to
przeróbka kalibru 88, czy zupełnie nowa konstrukcja.
Obserwuj wątek
    • dreaded88 Re: Jagdtiger 09.11.02, 15:25
      Większość czterdziestu kilku Jagdtigerów w ogóle miała działo 88mm, bo
      brakowało kal. 128.
      Działo 128mm PAK 44 L/55 było wzięte z projektowanego Mausa i o ile się nie
      mylę było wersją armaty plot tego samego kalibru Flak 40.
      Więcej o JT tu :
      www.achtungpanzer.com/pz12.htm
      Jeżeli chodzi o opinię o tym wehikule - budowanie pojazdu pancernego o
      ruchliwości niewiele większej niż bunkier i rozmiarach wiejskiego domu było
      raczej niezbyt sensowne - ale mniej więcej to samo piszesz.
      Ten wóz by się pewnie sprawdził świetnie w 1942 czy 43 roku w bezkresach
      rosyjskich pól i stepów.
      • Gość: witek Re: Jagdtiger IP: *.nyc.rr.com 10.11.02, 21:27
        Jagdtiger (Sd Kfz 186) byl produkowany od czerwca 1944 do marca 1945 przez
        Nibelungenwerke. Calkowita produkcja to 77 sztuk (numery podwozia 305001 do
        305077). Wszystkie byly wyposazone w 12.8cm Pak44 L/55. Wersja Jagdtigera z
        8.8cm L/71 byla nazwana Sd Kfz 185, ale nigdy nie weszla do produkcji.(zrodlo -
        Encyclopedia of German Tanks of World War II, Chamberlain & Dole, bardzo
        dokladna i podajaca wszystkie informacje na temat wersji, ilosci i uzbrojenia
        wszystkich niemieckich wozow bojowych.
        12.8cm Pak44 L/55 byl zaprojektowany jako armata przeciwpancerna.
        Podobna armata, 12.8 cm K L/61, bazowana na armacie przeciwlotniczej 12.8 FlaK
        (Rheinmetall) byla zastosowana w dwoch ukonczonych egzemplarzach VK3001(H), Pz
        SflV, uzytych na froncie wschodnim w 1943 roku. Jeden z tych pojazdow zostal
        zdobyty przez Rosjan prwawie nietkniety.
        Osiagi balistyczne obu tych armat byly gorsze od 8.8 cm L/71, co prawda bardzo
        niiewiele.
        • dreaded88 Re: Jagdtiger 12.11.02, 15:13
          Gość portalu: witek napisał(a):

          > Jagdtiger (Sd Kfz 186) byl produkowany od czerwca 1944 do marca 1945 przez
          > Nibelungenwerke. Calkowita produkcja to 77 sztuk (numery podwozia 305001 do
          > 305077). Wszystkie byly wyposazone w 12.8cm Pak44 L/55. Wersja Jagdtigera z
          > 8.8cm L/71 byla nazwana Sd Kfz 185, ale nigdy nie weszla do produkcji.
          (zrodlo -
          >
          > Encyclopedia of German Tanks of World War II, Chamberlain & Dole, bardzo
          > dokladna i podajaca wszystkie informacje na temat wersji, ilosci i uzbrojenia
          > wszystkich niemieckich wozow bojowych.

          Być może, choć informacje o przynajmniej kilku JT z KwK 43 pojawiają się
          uporczywie ( z większością to na pewno dałem plamę ).
          Do całkowitej ilości należy prawdopoodbnie dodać 11 z zawieszeniem Porsche (
          wymienia się nry Fgst. 305001, 305003, 305004, 305005, odrzucone i używane do
          treningu oraz 305006 - 305012 ), a produkcja skończyła się w maju 1945 na
          305088. Źródła jak zwykle mogą podawać sprzeczne informacje.

      • Gość: kotek Re: Jagdtiger IP: *.waw.cdp.pl / *.crowley.pl 12.11.02, 06:25
        Na pewno do działań ofensywnych. Ale Jagdtiger, a nawet Ferdinand były bardzo
        trudne do ruszenia w obronie ( tzn okopane). A pod koniec wojny Niemcy mieli
        bardzo dużo okazji do prowadzenia takich działań :). Z tego co widzę, armata
        128 mm do zbyt udanych (w porównaniu do 88) nie należała, a więc budowa tak
        dużego pojazdu to jednak pomyłka (chociaż gdyby Jagdtiger posiadał działo o
        balistyce lepszej niż 8.8 L/71 to kto wie...

        Pozdrawiam
    • profes_ Re: Jagdtiger 11.11.02, 12:29
      Szczerze mówiąc o wiele lepszymi osiągami mogły się pochwalić radzieckie
      działa samobieżne SU 122 i SU 152. Nazwa "zwieroboj" chyba o czymś świadczy
      • Gość: witek Re: Jagdtiger IP: proxy / 209.21.105.* 11.11.02, 17:45
        profes_ napisał:

        > Szczerze mówiąc o wiele lepszymi osiągami mogły się pochwalić radzieckie
        > działa samobieżne SU 122 i SU 152. Nazwa "zwieroboj" chyba o czymś świadczy

        to byly haubice samobiezne na podwoziu T-34. Nawet strzelajac pociskami
        kumulacyjnymi niewiele mogly przebic strzelajac na wprost....
        • maniek182 Re: Jagdtiger 11.11.02, 19:34
          No były też wersje z armatami,np.takie coś co sie nazywało IS-2:)
          • Gość: ikarus Re: Jagdtiger IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.11.02, 21:53
            maniek182 napisał:

            > No były też wersje z armatami,np.takie coś co sie nazywało IS-2:)
            Mylisz ciężki czołg z działem samobieżnym.
    • Gość: witek Re: Jagdtiger IP: *.nyc.rr.com 12.11.02, 01:11
      Kotek napisał(a):

      >
      > Ps. Interesuje mnie też bardzo samo działo użyte w tym pojeździe. Czy była to
      > przeróbka kalibru 88, czy zupełnie nowa konstrukcja.

      Ten website wnet.suomi.net/kotisivu/harri.kaarre/88series.html ma
      wszystko o rozwoju tej armaty. Jest w jezyku angielskim, ale tabelki i osiagi
      balistyczne da sie zrozumiec.
      1 ft/sec, czyli 1 stopa na sekunde to 0.3042m/sek
    • grogreg Porazka 12.11.02, 08:57
      Przy tak obromnych kosztach produkcji (mala ilosc) i miernych wlasciwosciach
      trakcyjnych (zadna operacyjnosc) byl to szmelc.
      Jesli juz szukac dobrych niszczycieli czolgow byly to na pewno Hetzer,
      Panzerjeger, w ostatecznosci Jagdpanter no i czywiscie rodzina Stug.
      • Gość: Słoju Re: Porazka IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 12.11.02, 14:05
        Jedyny pożytek to poprawienie humoru Hitlerowi.
        Ogromna mastodonta, nieruchliwa. Nie wiem po co takie ogromne działo 128 mm (na
        dodatek o rozdzielnym systemie ładowania amunicji)skoro 88 mm w zupełności
        wystarczało na wszystkie alianckie pojazdy. Wymiary "wiejskiej chałupy"
        zaprzeczały jednej z podstawowych cech niszczycieli czołgów czyli minimalizacji
        wymiarów. Wsparcie logistyczne takiego pojazdu nastreczało gigantyczne problemy.
        Pozdr
      • Gość: kotek Re: Porazka IP: proxy / *.crowley.pl 13.11.02, 18:04
        No sorki wielkie, ale nie porównójmy Hetzera i Panzerjagera do Jagdpanther czy
        już na pewno Jagdtigera. Owszem pierwsze z nich są konstrukcjami prostymi,
        tanimi, w miarę zwrotnymi, ale równie mało szkodliwymi dla czołgów rosyjskich.
        Zaletą Hetzera były niewątpliwie rozmiary, ale wystarczy porównać możliwości
        przebicia pancerza do T 34 /85 (nie mówiąc już o IS2, ISU-122, ISU152). W tych
        sytuacjach to Hetzer musiał podejść bliżej. Zgadzam się, że 75 ton i działo 128
        mm to przesada, ale przynajmniej bezpieczna odległość walki. W takim przypadku
        uważam najlepszym wyjściem byłaby produkcja Jagdpanthery jako głównego
        niszczyciela czołgów ( oczywiście Hetzera też należy uwzględnić, ale jako że
        jest to pojazd starszy powinien być sukcesywnie zastępowany przez
        Jagdpantherę). Jagdtigera całkowicie bym nie przekreślał jako że w pewnych
        sytuacjach był na prawdę groźny. Oczywiście Niemcy większość sprzętu
        wykorzystywali jednak dosyć mało umiejętnie (na szczęście...). Ale nie była to
        tendencja tylko w wojskach pancernych - przykładem może być tu projekt Me-110
        (jako niszczyciela myśliwców).


        Pozdrawiam
        • dreaded88 Re: Porazka 13.11.02, 18:16
          Jagdpanther plus Jagdpanzer IV/70 czyli KwK 42 na podwoziu Pz IV późnych
          wersji - to było optimum. Chociaż Hetzer przezbrojony w Kwk 42 ( nawet parę
          takich zrobiono, ale był problem z zadmiernie ciężkim przodem, którego już nie
          rozwiązano ) miałby zupełnie szalony stosunek siły ognia do masy. Przy całkiem
          porządnej ochronie - do 60 mm b. dobrze ukształtowane. Zamiast jednego JT można
          było mieć 5 takich :-)
        • Gość: grogreg Re: Porazka IP: *.univ.szczecin.pl 13.11.02, 18:40
          Armata Hetzera (75mm 48 kalibrow) w zupelnosci wystarczana na Shermany i T-34.
          Co prawda nie mogl on zwalczas czolgow alianckich bedac samemu posa zasiegiem
          ich dzial, ale jego rozmiary i opancerzenie czynilu go "twardszym" od
          przeciwnika. To samo tyczy sie Panzerjeger IV.
          Produkcja JT byla marnotrastwem srodkow i czasu.

          Na korzysc Hetsera przemiawia tez to, ze byl on po wojnie produkowany i
          znajdowal sie w linii do konca lat 50-tych (Szwajcaria)
    • dreaded88 Dwie szkoły budowy niszczycieli czołgów 13.11.02, 18:26
      Co myślicie o amerykańskiej ?
      Niemiecką i poniekąd inspirowaną przez nią sowiecką ( SU zaczęli budować
      dopiero jak zobaczyli StuGi ) opisano powyżej - armata/haubica zamontowana
      sztywno w niskim, zwykle dobrze opancerzonym z przodu i słabiej z boków i tyłu
      kadłubie. Właściwości trakcyjne i masy na poziomie czołgów.
      A Jankesi jak wiadomo budowali coś zupełnie z innej beczki - doskonałym wyrazem
      ich koncepcji był M-18 Hellcat. Niecałe 18 ton, armata 76 mm M1, pancerz do 25
      mm, dodatkowo wieża otwarta z góry - ale za to obrotowa, z doskonałymi
      warunkami obserwacji. Przy tym wszystkim zupełnie genialna prędkość, 70-80 km/h.
      Albo M-36 Jackson, podobnej konstrukcji, bardziej zrównoważony, bo z armatą 90
      mm i pancerzem max. 108 mm, za to dużo wolniejszy.
      • Gość: Szef Re: Dwie szkoły budowy niszczycieli czołgów IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 13.11.02, 18:37
        Amerykanie mieli również inną filozofię użycia tego sprzętu.Ale patrzą to M-18
        był naprawdę przykładem dość dobrego niszczyciela czołgów.Nieograniczone pole
        obserwacji z pojazdu , szybkość i działo w ruchomej wieży były czymś co
        niwelowało przewagę Niemców z posiadania mocniejszego pancerza z przodu skoro
        taki pojazd mógł zostać wymanewrowany i zniszczony strzałem w tył lub bok.
        Jeszcze jedno przemawia na korzyść M-18 do każdego elementu pojazdu
        znajdującego się wewnątrz można było się dostać a w razie wymiany nie trzeba
        było rozcinać pojazdu bo , np. wymienić silnik.
      • Gość: grogreg Re: Dwie szkoły budowy niszczycieli czołgów IP: *.univ.szczecin.pl 13.11.02, 18:43
        dreaded88 napisał:

        > Co myślicie o amerykańskiej ?
        > Niemiecką i poniekąd inspirowaną przez nią sowiecką ( SU zaczęli budować
        > dopiero jak zobaczyli StuGi ) opisano powyżej - armata/haubica zamontowana
        > sztywno w niskim, zwykle dobrze opancerzonym z przodu i słabiej z boków i
        tyłu
        > kadłubie.

        Nie do konca sztywno. Armaty niemiecjich niszczycieli czolgow mialy
        mozliwosc "operowania w pozionie w zakresie 10-15stopni.


        > Właściwości trakcyjne i masy na poziomie czołgów.
        > A Jankesi jak wiadomo budowali coś zupełnie z innej beczki - doskonałym
        wyrazem
        >
        > ich koncepcji był M-18 Hellcat. Niecałe 18 ton, armata 76 mm M1, pancerz do
        25
        > mm, dodatkowo wieża otwarta z góry - ale za to obrotowa, z doskonałymi
        > warunkami obserwacji. Przy tym wszystkim zupełnie genialna prędkość, 70-80
        km/h
        > .
        > Albo M-36 Jackson, podobnej konstrukcji, bardziej zrównoważony, bo z armatą
        90

        Tyle, ze Amerykanskie konstrukcje nie mialy sie okazji wykazac jako
        niszczyciele czolgow. Przejely funkcje czolgow i dzial szturmowych.
        > mm i pancerzem max. 108 mm, za to dużo wolniejszy.
        • Gość: kotek Re: Dwie szkoły budowy niszczycieli czołgów IP: proxy / *.crowley.pl 13.11.02, 19:00
          Bo miały lepsze parametry niż Shermany :)
          pozdrawiam
          • Gość: grogreg Re: Dwie szkoły budowy niszczycieli czołgów IP: *.univ.szczecin.pl 13.11.02, 19:09
            W kwestii armaty? Na pewno. Przynajmniej co do wersji uzbrojonych z armate 75mm
            (38 kialibrow).
            Jednakze do Shermana chyba nie tak latwo bylo granat wrzucic.
            • Gość: kotek Re: Dwie szkoły budowy niszczycieli czołgów IP: proxy / *.crowley.pl 13.11.02, 19:25
              Ale do Shermana łatwiej podejść - słabsza widoczność i nie można strzelać w
              każdą stronę z broni pokładowej. Nie wiem też, czy aby Sherman był mocno
              odporniejszy na granaty. Do tego wolniejszy i mniej zwrotny. Ale fakt, dlaczego
              m-18 nie ma zamkniętej wieżyczki?
              Pozdrawiam
              • Gość: grogreg Re: Dwie szkoły budowy niszczycieli czołgów IP: *.univ.szczecin.pl 13.11.02, 19:46
                A kto go tam wie. To samo M10 i M36.
                Inavczej do sprawy podeszli Brytyjczycy. Nijako z musu wzieli ilestam M10,
                zaaksperymentowalli a Archerem (podobny do Naschorna). Ale w konu zdecydowali
                sie na instalacje swojej 17funtowki na "zwyklych" Shermanach (Fitefly) i
                Cromwellach (Avenger).
                • Gość: Peron A propos otwartych wierzyczek IP: *.waw.cdp.pl / *.maw.pl 14.11.02, 10:58
                  > A kto go tam wie. To samo M10 i M36.
                  > Inavczej do sprawy podeszli Brytyjczycy. Nijako z musu wzieli ilestam M10,
                  > zaaksperymentowalli a Archerem (podobny do Naschorna). Ale w konu zdecydowali
                  > sie na instalacje swojej 17funtowki na "zwyklych" Shermanach (Fitefly) i
                  > Cromwellach (Avenger).

                  Wydaje sie, ze powodem byla chec zapewnienia nieskrepowanej obserwacji. W IIWS
                  mialo to sens bo glownym (i w zasadzie - jedynym) srodkiem technicznym byla
                  lornetka (reczna lub norzycowa). Kwestia wrzucania granatow nie byla taka
                  drazliwa bo panowala taktyka koncentracji sil a nie ognia i niszczyciel czolgow
                  z zasady mial oslone piechoty. Z kolei trafic z mozdzierza w tak maly cel
                  zakrawalo na cud reka boska niechybnie uczyniony.
                  Sadze, ze wcale nie mniej istotna kwesta bylo prozaiczne uproszczenie produkcji
                  i chec zastosowania typowego osprzetu celowniczego z artylerii (tloczonego
                  masowo, nawet w porownaniu z czolgami).
                  A praktyka pokazala, ze i tak pojazdy te operowaly glownie jako samobierzna
                  artyleria wsparcia, wiec odpadly problemy pancerza i braku dachu. Moze oprocz
                  deszczu...
                  Niemcy uzywali swoich StuGow, Jagdow, Hetzerow, etc. bardzo czesto zamiennie
                  jako artylerii p-panc i szturmowej wiec dla nich silny pancerz (przynajmniej z
                  przodu) i pancerny dach byl nieodzowny.

                  Ale niszczyciele czolgow na podwoziach Pantery i Tigera to jakas megalomania. Z
                  takiej masy stali i pieniedzy moznaby zrobic kilka StuGow i efekty praktyczne
                  bylyby chyba lepsze.

                • Gość: kotek Re: Dwie szkoły budowy niszczycieli czołgów IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 14.11.02, 17:39
                  Zwłaszcza o tych Shermanach słyszałem dosyć dobre opinie

                  Pozdrawiam

                  PS. Sorki za powtórkę niżej. No cóż wzrok już nie ten :)
                  • Gość: grogreg Re: Dwie szkoły budowy niszczycieli czołgów IP: proxy / 212.160.165.* 15.11.02, 08:28
                    Wzmocniony pancerz i 17 funtowa armata (76,2mm).
                    Wyszedl z tego czolg o sile ognia Pantery, a duzo od nie tanszy. Brytyjczycy
                    przydzielali bodajze po 4-6 sztuk na kompanie "zwyklych" Shermanow.
    • Gość: kotek Re: Jagdtiger IP: proxy / *.crowley.pl 13.11.02, 18:58
      Co do M-18. Fakt, szybkie, zwrotne ale... Nie napawa mnie optymizmem spotkanie
      chociażby z niemiecką Pumą. Działko 50mm to dla takiej osłony i tak za dużo. A
      Puma była i szybka i zwrotna ( a był to tylko pojazd zwiadowczy). Amerykanie
      jednak stosowali inna taktykę ataków. Jak sie coś wykryło, to najpierw atak
      lotniczy, a później dobic to co zostało i nie wycofało się. No i przewaga w
      powiertzu. Jednak to pojazdy niemieckie musiały wykazywać się większą
      uniwersalnością. Niemniej jednak M-36 było juz lepszą alternatywą.

      Pozdrawiam
      • Gość: Słoju Re: Jagdtiger IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 14.11.02, 10:57
        Chyna pomyliłes wojny. Do ataku lotniczego (raczej powietrznego) w celu
        bezposredniego wsparcia wojsk ladowych na życzenie jednostek naziemnych
        dochodziło w czasie wojny w zatoce perskiej, kiedy amerykanie zrealizowali
        koncepcje bitwy powietrzno-lądowej. Nie przeczę że miało to miejsce w czasie II
        wś. ale było to przypadki incydentalne i oddziały czołgów w wiekszości wypadków
        musiały radzić sobie same z niemiecka bronia pancerną. Nie zapominaj o
        ówczesnych problemach z łacznością, koordynacją działań oraz zupełnie innej
        koncepcji uzycia sił powietrznych, razcej jako samodzielnego rodzaju wojsk a
        nie do bieżącego wsparcia wojsk
        • Gość: kotek Re: Jagdtiger IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 14.11.02, 17:35
          Nie do końca. Przykład Ardeny. W momencie niemożliwości uzycia lotnictwa
          alianci nieżle dostawali w kuper. Zresztą dosyć często spotykam się z opiniami
          w różnej literaturze na temat wykożystania np. samolotów Typhoon. Mowa jest tam
          o tym, iż samoloty szturmowe w powietrzu wręcz czekały na zgłoszenia z ziemi na
          temat potencjalnych celów. Spotkałem się z żartami, iż Amerykanie nie zaatakują
          okopu bez wsparcia z powietrza.

          Pozdrawiam.
        • Gość: kotek Re: Jagdtiger IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 14.11.02, 17:37
          Zwłaszcza o tych Shermanach słyszałem dobre opinie.

          Pozdrawiam
          • Gość: Słoju Re: Jagdtiger IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 14.11.02, 17:58
            Oczywiscie amerykanie korzystali z silnego wsparcia powietrznego ale nie było
            tak, że jak go zabrakło to koniec i klęska. Oczywiście krążyły rózne dowcipy i
            mitomańskie opowieści o tzw. słabości amerykańskiego żółnierza (nawet całkiem
            niedawno spotkałem sie w powaznym periodyku z taka opinią, że niby maja niski
            próg odporności psychicznej) ale to sposób na skompensowanie sobie przez inne
            nacje własnych klęsk.
            NIe każde natarcie otrzymywało bezposrednie wsparcie powietrzne. Typhoony o
            których wspominnasz prowadziły akcje samodzielnie to znaczy dostawały określony
            odcinek do patrolowania gdzie atakowały wszystkie cele w zasięgu wzroku. Nie
            oznaczało to jednak iz dowódca jednostki mógł wezwać wsparcie i je otrzymywał.
            Co do Ardenów, to pamietaj, iz niemcy zatakowali odcinek broniony przez
            zaledwie 2, niepełne słabo wyszkolone i nieostrzelane dywizje piechoty. Sukces
            niemców był bardzo pozorny, według mnie poza paniką to go po prostu nie było-
            celem byłam Antwerpia a spasowali po kilkudziesięciu kilometrach. Ich natarcie
            doborowych jednostek utknęło i uległo rozpadowi na kilka lokalnych uderzeń na
            co nie potrzeba było marnować takich sił i środków
            Pozdr
            • Gość: kotek Re: Jagdtiger IP: *.waw.cdp.pl / *.crowley.pl 15.11.02, 18:56
              No ja też nie twierdzę, że do zdobycia jakiejś wiejskiej chałupy dostawali
              (Amerykanie) wsparcie lotnicze. Ale faktem jest, że w przypadku
              napotkania "większego" problemu, a był nim na pewno kontakt z grupami
              niemieckich wojsk pancernych, wzywano najczęściej wsparcie lotnicze. Nie
              twierdzę przy tym, że było to spowodowane niskim morale, albo słabym
              wyszkoleniem (które notabene było znacznie wyższe niż w wojskach radzieckich),
              ale pełnym i przemyslanym wykożystaniem przewagi w powietrzu. Tak więc
              porównując sprzęt niemiecki i amerykański (aliancki) twierdzę, że Panthery itp.
              miały gorsze warunki walki i musiały wykazać się większą wszechstronnością.

              Pozdrawiam
    • Gość: grogreg My tez mieli swojego "panzerjager`a" IP: proxy / 212.160.165.* 14.11.02, 08:58
      Bylo chyba ze dwa prototypy.
      Armata 37mm Boforsa, ta sama co w 7TP, byla zainstalowana na podwoziu TKS.
      Kombinowana tez z armata 47mm.
      • dreaded88 Rumuni też, takiego pra-Hetzera 14.11.02, 15:46
        Maresal się nazywał i był b. ciekawą konstrukcją.
        www.armata.home.ro/weapons/armour/Maresal.htm
        • Gość: grogreg Re: Rumuni też, takiego pra-Hetzera IP: proxy / 212.160.165.* 15.11.02, 07:58
          Przypomina troszku prototym nastepcy Hetzera. Tez mial nachylone plyty pod
          duzym katem.
          Wegrzy tez opracowali swojego Niszczyciela czolgow na podwoziu Turana z armata
          76,2m. Ale to byla konstrukcja klasy Mardera, wiec raczej malo ambitna i
          nieciekawa.

          Malo kto wie, ale wyszla dosyc duza seria T-34, w ktorych
          zamiast "standartowej" 76 montowano dluga armate p.panc 57mm. T-34-57 byly
          traktowane jako przeciwpancerne wsparcie zwyklych T-34.
          • Gość: grogreg pomylka IP: proxy / 212.160.165.* 15.11.02, 08:54
            Chodzilo mi o Rumunswkiego TACAM`a
          • dreaded88 Re: Rumuni też, takiego pra-Hetzera 15.11.02, 16:46
            Gość portalu: grogreg napisał(a):

            > Przypomina troszku prototym nastepcy Hetzera. Tez mial nachylone plyty pod
            > duzym katem.
            > Wegrzy tez opracowali swojego Niszczyciela czolgow na podwoziu Turana z
            armata
            > 76,2m. Ale to byla konstrukcja klasy Mardera, wiec raczej malo ambitna i
            > nieciekawa.

            Byłeś blisko, na podwoziu Turana ( czyli wersji rozwojowej LT-35... ) powstało
            działo szturmowe Zrinyi - StuGopodobne. Uzbrojone było w haubicę 105 mm,
            planowano też wersję z armatą 75 mm. Ale pewnie wiesz o tym...

            > Malo kto wie, ale wyszla dosyc duza seria T-34, w ktorych
            > zamiast "standartowej" 76 montowano dluga armate p.panc 57mm. T-34-57 byly
            > traktowane jako przeciwpancerne wsparcie zwyklych T-34.

            Ja wiem. Wielkiej kariery skądinąd T-34-57 nie zrobił.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka