Dodaj do ulubionych

Najlepszy konstruktor lotniczy...

10.05.03, 23:03
Kelly Johnston, Polikarpow, Sikorski moze Mikojan?
Obserwuj wątek
    • wielki_czarownik Re: Najlepszy konstruktor lotniczy... 10.05.03, 23:09
      Jak dla mnie Iliushyn (Iłuszyn?? :) ) za samolot Ił2.
      • being28 Re: Najlepszy konstruktor lotniczy... 10.05.03, 23:11
        wielki_czarownik napisał:

        > Jak dla mnie Iliushyn (Iłuszyn?? :) ) za samolot Ił2.

        W nTW napisali kiedys, ze byly lepsze od Iła, ale Stalin darzyl wieksza
        sympatia (miloscia?) Iliuszyna i reszta musiala jeszcze troche posiedziec w
        areszcie domowym.
        • Gość: ax Re: Najlepszy konstruktor lotniczy... IP: 209.136.102.* 10.05.03, 23:58
          Trudno wyroznic tutal najlepszego konstruktora. Zaprojektowanie dobrego samolotu i nie tylko bylo jest i bedzie
          praca zespolowa. Najwiekszy wplyw na prace projektowe wywarli niewatpliwie konstruktorzy niemieccy.
          Odrzutowy ME to bylo to. Dalej najlepiej uzbrojony samolot odrzutowy(Korea) to MIG. Ogromne bombowce B-52
          (lataja do dzisiaj) to USA. Wiele krajow probowalo projektowac roznego rodzaju samoloty i smiglowce.
          (w tym rowniez Polska). Smiem twierdzic ze obecny stan techniki na placu boju pozostawia tylko USA i Rosje.
          Przy okazji zaprojektowanie dobrego samolotu dzisiaj wymaga ogromnej bazy naukowo-technicznej
          i przemyslu ktory potrafi to wypordukowac. Nie wspominam o jego uzbrojeniu co juz jest drugim tematem.
          Tylko USA i Rosja.
          • serwal Re: Najlepszy konstruktor lotniczy... 23.05.03, 14:22
            Wydaje mi się, że całkiem niezłym dorobkiem może poszczycić się Kurt Tank. Już
            sam Fw-190 był w swoim okresie bardzo niebezpiecznym przeciwnikiem. Późniejsze
            konstrukcje typu Ta-152 powstawały po wnikliwych analizach już istniejących
            konstrukcji, łącząc w sobie zalety innych maszyn. Wreszcie konstrukcje
            powojenne: "Pulqui" 1 oraz 2 dla lotnictwa Argentyny, a także "Marut" dla Indii.
        • Gość: barnaba Re: Najlepszy konstruktor lotniczy... IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.17.* 11.05.03, 17:33
          being28 napisał:

          > wielki_czarownik napisał:
          >
          > > Jak dla mnie Iliushyn (Iłuszyn?? :) ) za samolot Ił2.

          W polskiej transkrypcji: Iljuszyn

          > W nTW napisali kiedys, ze byly lepsze od Iła, ale Stalin darzyl wieksza
          > sympatia (miloscia?) Iliuszyna i reszta musiala jeszcze troche posiedziec w
          > areszcie domowym.

          Chodzi o Su-6. Miał problemy wynikające z niedopracowanego silnika, toteż do
          produkcji trafił Ił-2. Późniejsze modyfikacje Su-6 nir trafiły do produkcji,
          mimo że przewyższały modyfikacje Iła. Przeważył argument, że Ił jest już
          produkowany seryjnie.

          pozdrawiam
      • Gość: jasiol Re: Ił-2 IP: *.impex / 192.168.1.* 21.05.03, 16:48
        Czy byłbyś łaskaw wytłumaczyć swój podziw do tego samolotu? Jak dla mnie to był
        jeden z wielu nieudanych pomysłów tej wojny. Bo za co go podziwiać: za
        absurdalną koncepcję? potężne straty? sprawność powojennej propagandy
        sowieckiej?
        Pozdrawiam
        jasiol
        • being28 Re: Ił-2 21.05.03, 18:55
          Oczywiscie samolot jest wspanialy bo jest po prostu rosyjski/radziecki/sowiecki
          i byl z papieru i mozna bylo ich zrobic duuuuzo...
        • Gość: barnaba Re: Ił-2 IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.17.* 22.05.03, 12:41
          Gość portalu: jasiol napisał(a):

          > Czy byłbyś łaskaw wytłumaczyć swój podziw do tego samolotu? Jak dla mnie to
          był
          >
          > jeden z wielu nieudanych pomysłów tej wojny.

          Wręcz przeciwnie. Koncepcja lotnictwa szturmowego odniosła zdecydowany sukces.

          > Bo za co go podziwiać: za
          > absurdalną koncepcję?

          Koncepcja była najlepsza z możliwych. Jednosilnikowy, dwumiejscowy dolnopłat z
          członkami załogi siedzącymi blisko siebie. Pozwalało to na uzyskanie
          niewielkiej masy opancerzenia.

          > potężne straty?

          Spore, choć procentowo jedne z najmniejszych ze wszystkich typów radzieckich
          samolotów.
          Poza tym straty zależą nie tylko od jakości samolotu, ale także od poziomu
          wyszkolenia załóg i koncepcji użycia (wiadomo, że jednostki szturmowe będą
          ponosiły znaczniejsze straty niż jednostki nocnych bombowców.

          > sprawność powojennej propagandy
          > sowieckiej?

          Nie tylko. Także... niemieckiej :))

          pozdrawiam
          • Gość: jasiol Re: Ił-2 IP: *.impex / 192.168.1.* 22.05.03, 14:16
            Gość portalu: barnaba napisał(a):
            > > Jak dla mnie to był jeden z wielu nieudanych pomysłów tej wojny.
            > Wręcz przeciwnie. Koncepcja lotnictwa szturmowego odniosła zdecydowany sukces.
            Koncepcja tak, ił nie :)

            > > Bo za co go podziwiać: za absurdalną koncepcję?
            > Koncepcja była najlepsza z możliwych.
            No to po kolei, bo dla mnie wszystko pozostałe jest jeno wynikiem przyjęcia
            błędnej koncepcji samego samolotu:

            > Jednosilnikowy,
            rzędowy silnik to duża masa i niska odporność na uszkodzenia. Jedyna zaleta to
            opory niższe niż gwiazdy. Ale Ily szybko latać nie latały..
            Władowanie tegoż silnika w w jakiś paranoidalny odlew podnosiło co prawda
            odporność, ale:
            1. Ponownie - i to bardzo mocno - windowało masę,
            2. Obsługę silnika (w końcu rzecz chyba dosyć częstą) czyniło czymś upiornym.

            > dwumiejscowy dolnopłat z członkami załogi siedzącymi blisko siebie. Pozwalało
            to na uzyskanie niewielkiej masy opancerzenia.
            No to się zastanów, co więcej waży: opancerzenie przestrzeni dla DWÓCH członków
            załogi (przedzielonych dodatkowo zbiornikiem paliwa), czy obłożenie płytami
            kabiny - tak jak w Hs129 czy Fw190.

            Do powyższych zalet dodałbym szerokie użycie drewna w konstrukcji. Owóż ze
            sklejki mozna zrobić nawet odrzutowiec, ale na pewno nie samolot, który z
            założenia miał otrzymywac liczne postrzały. Czego by z drewnem nie robić, to
            jest ono totalnie nieodporne na jakiekolwiek przestrzeliny. W dodatku tego się
            nie da naprawić! A na koniec użycie drewna znowu podnosi masę konstrukcji.

            W sumie mamy samolot z silnikiem o mocy 75 % mocy takiego Typhoona, ale "za to"
            połową jego udźwigu uzbrojenia , 2/3 jego V max i znacząco niższą odpornościa
            na ogień. To gdzie tu zalety?

            Reszta później
            Pozdrawiam
            jasiol
            • Gość: barnaba Re: Ił-2 IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.17.* 22.05.03, 15:09
              Gość portalu: jasiol napisał(a):

              > No to po kolei, bo dla mnie wszystko pozostałe jest jeno wynikiem przyjęcia
              > błędnej koncepcji samego samolotu:
              >
              > > Jednosilnikowy,
              > rzędowy silnik to duża masa i niska odporność na uszkodzenia. Jedyna zaleta
              to
              > opory niższe niż gwiazdy. Ale Ily szybko latać nie latały..

              Głównym argumentem za silnikiem AM-35 (i AM-38) była jego duża moc. Rzędowy czy
              gwiazdowy- w przypadku szturmowca miało to niewielkie znaczenie.

              > Władowanie tegoż silnika w w jakiś paranoidalny odlew podnosiło co prawda
              > odporność, ale:
              > 1. Ponownie - i to bardzo mocno - windowało masę,
              > 2. Obsługę silnika (w końcu rzecz chyba dosyć częstą) czyniło czymś upiornym.

              Nie było innej szansy na sensowne opancerzenie silnika. Pancerz musiał być
              integralnym elementem konstrukcji kadłuba- w przeciwnym razie stanowił duże
              obciążenie i dramatycznie pogarszał osiągi. Nieprzypadkowo Ił-2 był pierwszym
              radzieckim szturmowcem zakwalifikowanym do produkcji seryjnej.

              > > dwumiejscowy dolnopłat z członkami załogi siedzącymi blisko siebie. Pozwal
              > ało
              > to na uzyskanie niewielkiej masy opancerzenia.
              > No to się zastanów, co więcej waży: opancerzenie przestrzeni dla DWÓCH
              członków
              >
              > załogi (przedzielonych dodatkowo zbiornikiem paliwa), czy obłożenie płytami
              > kabiny - tak jak w Hs129 czy Fw190.

              Samej kabiny- nic to nie da jeśli bez opancerzenia pozostaną silnik i zbiorniki
              paliwa- stąd przewaga koncepcji samolotu jednosilnikowego. Tylny strzelec- od
              początku był przewidywany przez Iljuszyna (w pierwszych Iłach zrezygnowano z
              niego wbrew opinii konstruktora). Praktyka wojenna pokazała, że miał on
              słusznośc- większość samolotów była strącana po ostrzale z tyłu z niewielkiej
              odległości.

              > Do powyższych zalet dodałbym szerokie użycie drewna w konstrukcji. Owóż ze
              > sklejki mozna zrobić nawet odrzutowiec, ale na pewno nie samolot, który z
              > założenia miał otrzymywac liczne postrzały. Czego by z drewnem nie robić, to
              > jest ono totalnie nieodporne na jakiekolwiek przestrzeliny. W dodatku tego
              się
              > nie da naprawić! A na koniec użycie drewna znowu podnosi masę konstrukcji.

              Pudło.
              Do końca 1941r Ił-2 był całkowicie metalowy. Później, ze względu na braki
              materiałowe wykonywano z drewna ogonową część kadłuba, a w niektórych
              samolotach nawet niektóre elementy płata- była to konieczność, a nie widzimisie
              konstruktora. Zatem drewniane były części nie będące "kluczowe" dla przetrwania
              maszyny

              > W sumie mamy samolot z silnikiem o mocy 75 % mocy takiego Typhoona, ale "za
              to"
              >
              > połową jego udźwigu uzbrojenia , 2/3 jego V max i znacząco niższą odpornościa
              > na ogień. To gdzie tu zalety?

              V max jak sam pisałeś dla szturmowca nie jest najistotniejsza.
              Iljuszyn nie dysponował silnikiem o mocy porównywalnej z silnikami angielskimi.
              Taki silnik próbował zastosować Suchoj w Su-6, ale jego niedopracowanie
              spowodowało, że samolot nie wszedł do produkcji.

              Opancerzenie Iła było lepsze niż Typhoona (o przetrwaniu samolotu na polu walki
              nie decydowała przecież drewniana część ogonowa). Iłowi przyszło działać w
              warunkach niemieckiej przewagi w powietrzu, jak w takiej sytuacji spisałby się
              Typhoon nie wiadomo. W 1944 r. mogł on do niemieckich kolumn strzelać jak do
              kaczek. Brak tylnego strzelca, będącego przecież sporym obciążeniem Iła, nie
              miał już wtedy większego znaczenia.

              pozdrawiam
              • Gość: jasiol Re: Ił-2 IP: *.impex / 192.168.1.* 22.05.03, 20:15
                Gość portalu: barnaba napisał(a):

                > Głównym argumentem za silnikiem AM-35 (i AM-38) była jego duża moc. Rzędowy
                > czy gwiazdowy w przypadku szturmowca miało to niewielkie znaczenie.
                Ależ miało znaczenie podstawowe! Silniki gwiazdowe miały dwie zasadnicze
                przewagi nad rzędowymi:
                1. prostotę konstrukcji,
                2. brak układu chłodzenia (wraz z jego zawartością, kolenymi chłodnicami,
                przewodami etc.)
                Jedno i drugie w sumie dawało:
                1. mniejszą masę (lub przy identycznej znacznie większą moc),
                2. mniejsze wymiary,
                3. PRZEDE WSZYSTKIM większą odporność na uszkodzenia.
                Czy nie zastanawia Cię, że prawie wszystkie udane ;) samoloty szturmowe miały
                gwiazdy - prócz części Typhoonów/Tempestów,

                > Nie było innej szansy na sensowne opancerzenie silnika. Pancerz musiał być
                > integralnym elementem konstrukcji kadłuba- w przeciwnym razie stanowił duże
                > obciążenie i dramatycznie pogarszał osiągi. Nieprzypadkowo Ił-2 był pierwszym
                > radzieckim szturmowcem zakwalifikowanym do produkcji seryjnej.
                No dobra, żeby osiągnąć ten sam efekt:
                1. można było opancerzać gwiazdę albo
                2. można było opancerzać gwiazdę tylko częściowo bo jej odporność na
                uszkodzenia była wyższa,
                3. można było zastosowac dwie gwiazdy (jak w Hs129),

                A przede wszystkim nie należało stosowac odlewu jako pancerza! Przecież toto
                musiało mieć tragiczną odporność balistyczną, a jednocześnie miało wszystkie
                poprzednio wymienione wady!

                > Samej kabiny - nic to nie da jeśli bez opancerzenia pozostaną silnik i
                zbiorniki paliwa
                Powyżej starałem się udowodnić, że takie potężne opancerzenie silnika wynikało
                raczej z błedu koncepcji. Zbiorników paliwa się nie opancerza. W zbiornikach
                paliwa zakłada się warstwy gumy i instalację wypełniania gazem obojętnym.

                > - stąd przewaga koncepcji samolotu jednosilnikowego
                Wytłumacz proszę, nie łapię związku

                > Tylny strzelec - od początku był przewidywany przez Iljuszyna (w pierwszych
                > Iłach zrezygnowano z niego wbrew opinii konstruktora). Praktyka wojenna
                > pokazała, że miał on słusznośc- większość samolotów była strącana po ostrzale
                > z tyłu z niewielkiej odległości.
                Wiem, ale naprawdę, sowiecka nieudolność w dziedzinie taktyki lotniczej nie
                świadczy o wyższości jakiejś konstrukcji!

                >A na koniec użycie drewna znowu podnosi masę konstrukcji.
                > Pudło.
                > Do końca 1941r Ił-2 był całkowicie metalowy. Później, ze względu na braki
                > materiałowe..
                Znowu wiem. Ale znowu - sowieckie kłopoty z duralem mówią coś o ich przemyśle,
                o warunkach w jakich wojowali. Natomiast nie są w żaden sposób argumentem za
                (ani przeciw zresztą) konkretnej konstrukcji. Argumentem jest, że zastosowanie
                drewna znacząco obniżało możliwość przetrwania samolotu na polu walki.

                > Zatem drewniane były części nie będące "kluczowe" dla przetrwania maszyny
                Wybacz, ale tutaj to żeś palnął. Skrzydła i usterzenie są jak
                najbardziej "kluczowe"
                dla możliwości kontynuowania lotu :)))

                > V max jak sam pisałeś dla szturmowca nie jest najistotniejsza.
                Pisałem, że Ił nie latał szybko, a nie, że szybkość nie była istotna. Była, jak
                najbardziej..

                > Iljuszyn nie dysponował silnikiem o mocy porównywalnej z silnikami
                angielskimi.
                znowu - szkoda, ale temetem wątku jest "najlepszy", a nie "najlepsze co się
                udało zrobić". Bo wtedy Karasia też można zgłosić...

                pozdrawiam
                • Gość: barnaba Re: Ił-2 IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.17.* 23.05.03, 14:13
                  Gość portalu: jasiol napisał(a):

                  > Ależ miało znaczenie podstawowe! Silniki gwiazdowe miały dwie zasadnicze
                  > przewagi nad rzędowymi:
                  > 1. prostotę konstrukcji,
                  > 2. brak układu chłodzenia (wraz z jego zawartością, kolenymi chłodnicami,
                  > przewodami etc.)
                  > Jedno i drugie w sumie dawało:
                  > 1. mniejszą masę (lub przy identycznej znacznie większą moc),
                  > 2. mniejsze wymiary,
                  > 3. PRZEDE WSZYSTKIM większą odporność na uszkodzenia.
                  > Czy nie zastanawia Cię, że prawie wszystkie udane ;) samoloty szturmowe miały
                  > gwiazdy - prócz części Typhoonów/Tempestów,

                  Powtaram: gwiazdowy czy rzedowy- była to sprawa drugorzędna. By uzyskać
                  założone osiągi Iljuszyn musiał skorzystać z silnika o największej mocy. ZSRR
                  po prostu nie dysponował dopracowanym silniekiem porównywalnym do AM-38

                  > No dobra, żeby osiągnąć ten sam efekt:
                  > 1. można było opancerzać gwiazdę albo
                  > 2. można było opancerzać gwiazdę tylko częściowo bo jej odporność na
                  > uszkodzenia była wyższa,
                  > 3. można było zastosowac dwie gwiazdy (jak w Hs129),

                  Tylko, że gwiazdy nie było.
                  Opancerzanie silnika częściowe mija się chyba z celem. Samolot był narażony na
                  silny ogień z ziemi, częściowe opancerzenie raczej nie zdałoby egzaminu.

                  > > - stąd przewaga koncepcji samolotu jednosilnikowego
                  > Wytłumacz proszę, nie łapię związku

                  Po prostu- opancerzano jeden silnik położony blisko kabiny pilota, tworząc
                  pancerną "cytadelę". Przy 2 silnikach umieszczonych na skrzydłach, cytadele
                  musiałyby być 3, co dramatycznie zwiększyłoby masę pancerza.
                  Stąd też polskie pomysły zastosowanie do działań szturmowych "Lamparta"
                  lub "Rysia" raczej nie przyniosłyby sukcesu.

                  > Wiem, ale naprawdę, sowiecka nieudolność w dziedzinie taktyki lotniczej nie
                  > świadczy o wyższości jakiejś konstrukcji!

                  Rzeczywiście, zakładano, że szturmowce będą miały osłonę myśliwską. Problem w
                  tym, ze po stratach poniesionych w 1941r. myśliwców było po pierwsze za mało, a
                  po drugie priorytet, który miało wsparcie wojsk lądowych, powodował, że
                  myśliwce wykorzystywano do ataków szturmowych. Brak osłony był nie tyle
                  nieudolnością, ale smutną koniecznością.

                  > Znowu wiem. Ale znowu - sowieckie kłopoty z duralem mówią coś o ich przemyśle,
                  > o warunkach w jakich wojowali. Natomiast nie są w żaden sposób argumentem za
                  > (ani przeciw zresztą) konkretnej konstrukcji. Argumentem jest, że zastosowanie
                  > drewna znacząco obniżało możliwość przetrwania samolotu na polu walki.

                  Przecież w 1941r. Niemcy zajęli praktycznie całą uprzemysłowioną część Rosji
                  (oprócz Kaukazu i okręgu uralskiego). Trudno więc, by warunki działania
                  przemysłu były komfortowe.

                  > Wybacz, ale tutaj to żeś palnął. Skrzydła i usterzenie są jak
                  > najbardziej "kluczowe"
                  > dla możliwości kontynuowania lotu :)))

                  To zastanów się, ile razy trzeba trafić w skrzydło, statecznik lub tylną część
                  kadłuba, żeby samolot był niezdolny do lotu :)

                  > > Iljuszyn nie dysponował silnikiem o mocy porównywalnej z silnikami
                  > angielskimi.
                  > znowu - szkoda, ale temetem wątku jest "najlepszy", a nie "najlepsze co się
                  > udało zrobić". Bo wtedy Karasia też można zgłosić...

                  I nie "samolot" a konstruktor :)

                  pozdrawiam
    • Gość: pyttong Re: Najlepszy konstruktor lotniczy... IP: 213.77.40.* 11.05.03, 11:14
      Popatrz na focke-wulfy, a zwłaszcza na dane techniczne Ta-152, samolotu
      napędzanego silnikiem konwencjonalnym(prędkość 760km\h na wys 12,5km!). Stawiam
      więc na Kurta Tanka!
      • being28 Re: Najlepszy konstruktor lotniczy... 11.05.03, 12:16
        Gość portalu: pyttong napisał(a):

        > Popatrz na focke-wulfy, a zwłaszcza na dane techniczne Ta-152, samolotu
        > napędzanego silnikiem konwencjonalnym(prędkość 760km\h na wys 12,5km!).
        Stawiam
        >
        > więc na Kurta Tanka!

        Do tego jeszcze konstrukcje odrzutowe, najpierw w Niemczech, potem w
        Argentynie. Napewno po wojnie wszyscy korzystali z jego osiagniec. Gdyby trafil
        do USA lub innego panstwa zachodniego to moze cos ciekawego by jeszcze pokazal.
        • Gość: miki Re: Najlepszy konstruktor lotniczy... IP: *.dip.t-dialin.net 11.05.03, 15:04
          being28 napisał:

          > Gość portalu: pyttong napisał(a):
          >
          > > Popatrz na focke-wulfy, a zwłaszcza na dane techniczne Ta-152, samolotu
          > > napędzanego silnikiem konwencjonalnym(prędkość 760km\h na wys 12,5km!).
          > Stawiam
          > >
          > > więc na Kurta Tanka!
          >
          > Do tego jeszcze konstrukcje odrzutowe, najpierw w Niemczech, potem w
          > Argentynie. Napewno po wojnie wszyscy korzystali z jego osiagniec. Gdyby
          trafil
          >
          > do USA lub innego panstwa zachodniego to moze cos ciekawego by jeszcze
          pokazal.
          Lotniczy silnik odrzutowy to wymyslili Anglicy i to jeszcze dlugo przed wojna.
          Najlepszym konstruktorem lotniczym to byli Wnek ktory wymyslil latadlo jak
          jeszcze nikt o lataniu nie mazyl.Drugim byl Lilienthal,ktory swoj aparat
          zbudowal 4 lata po Wneku.Potem byli bracia Wrigt itd.Cala reszta o ktorych
          piszecie to byli kierownicy zespolow,ktorych wyniki byly zalezne od ilosci
          pieniedzy ktore ich mocodawcy inwestowali w ich prace.Gdyby np Iliuszyn,czy
          Messerschmidt dzialali w Argentynie,to nikt by o tych konstruktorach nie
          uslyszal.I odwrotnie gdyby Rogozarski kontruowal dla Stalina czy Hitlera,to
          moze poszedlby od tamtych wiele dalej w swych konstrukcjach.
          Niwiadomo ile w samolotach tych slawnych bylo ich przemyslen a ile bylo
          najzwyczajniej w swiecie kradzione Tak jak np.prawie kazdy wie ze Volkswagen
          garbus to "dziecko"Ferdynanda Porsche, a faktycznie garbusa skonstruowal Czech
          Ledwinka a Hitler "zalatwil" dla Porschego wszystkie prawa autorskie dla tej
          konstrukcji.(po wojnie firma Volkswagen wyplacila Ledwince odszkodowanie).
          Pzdr.
          >
    • Gość: barnaba Re: Najlepszy konstruktor lotniczy... IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.17.* 11.05.03, 17:37
      being28 napisał:

      > Kelly Johnston, Polikarpow, Sikorski moze Mikojan?

      Polikarpow nie. Za dużo pomyłek i zabitych pilotów.
      Z radzieckich na pewno Iljuszyn- ani razu oblatywacz nie musiał jego samolotu
      opuszczać ze spadochronem- to o czymś świadczy.

      Z Polskich:
      Rodalski, Wigura, Drzewiecki - za RWD
      Puławski - za serię PZL P.1-P.11
      Dąbrowski - za "Łosia"
      Wśród konstruktorów powojennych wybija się jedynie Sołtyk.

      pozdrawiam
      • bart99 Re: Najlepszy konstruktor lotniczy... 12.05.03, 08:47
        Gość portalu: barnaba napisał(a):

        > being28 napisał:
        >
        > > Kelly Johnston, Polikarpow, Sikorski moze Mikojan?
        >
        > Polikarpow nie. Za dużo pomyłek i zabitych pilotów.
        > Z radzieckich na pewno Iljuszyn- ani razu oblatywacz nie musiał jego samolotu
        > opuszczać ze spadochronem- to o czymś świadczy.
        >
        > Z Polskich:
        > Rodalski, Wigura, Drzewiecki - za RWD

        Tak! Wystarczy porównać ich samoloty z tym co produkowaliśmy w po wojnie.

        > Puławski - za serię PZL P.1-P.11
        > Dąbrowski - za "Łosia"

        Dąbrowski popełnił jeszcze PZL-62.
        Zasłużył się też przy konstruowaniu pojazdów księżycowych przy programie APOLLO.

        > Wśród konstruktorów powojennych wybija się jedynie Sołtyk.
        >
        > pozdrawiam

        me to
        bart
        • Gość: Dean Re: Najlepszy konstruktor lotniczy... IP: 157.25.119.* 12.05.03, 10:35
          bart99 napisał:

          > Gość portalu: barnaba napisał(a):
          >
          > > being28 napisał:
          > >
          > > > Kelly Johnston, Polikarpow, Sikorski moze Mikojan?
          > >
          > > Polikarpow nie. Za dużo pomyłek i zabitych pilotów.
          > > Z radzieckich na pewno Iljuszyn- ani razu oblatywacz nie musiał jego samol
          > otu
          > > opuszczać ze spadochronem- to o czymś świadczy.
          > >
          > > Z Polskich:
          > > Rodalski, Wigura, Drzewiecki - za RWD
          >
          > Tak! Wystarczy porównać ich samoloty z tym co produkowaliśmy w po wojnie.
          >
          > > Puławski - za serię PZL P.1-P.11

          Nie do końca - zginął w okolicach P-6 (1931) - dalsze prace kontynuował
          Jakimiuk. Ale koncepcja jak na tamte czsy był rewelacyjna.

          > > Dąbrowski - za "Łosia"
          >
          > Dąbrowski popełnił jeszcze PZL-62.
          > Zasłużył się też przy konstruowaniu pojazdów księżycowych przy programie
          APOLLO

          >
          > > Wśród konstruktorów powojennych wybija się jedynie Sołtyk.
          > >
          > > pozdrawiam
          >
          > me to
          > bart
          • Gość: barnaba Re: Najlepszy konstruktor lotniczy... IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.17.* 12.05.03, 16:34
            Gość portalu: Dean napisał(a):

            > > > Puławski - za serię PZL P.1-P.11
            >
            > Nie do końca - zginął w okolicach P-6 (1931) - dalsze prace kontynuował
            > Jakimiuk. Ale koncepcja jak na tamte czsy był rewelacyjna.

            Puławski zginął 21 III 1931r. Pierwszy prototyp P.11 oblatano w sierpniu.
            Zatem Puławski brał udział w projektowaniu "jedenastki".

            pozdrawiam
    • grogreg Re: Najlepszy konstruktor lotniczy... 12.05.03, 11:05
      Od czasow Fokkera, samoloty nie sa dzielem pojedynczego inzyniera. Tak naprawde
      Wymienione w poscie inicjonujacym watek to bardziej kierownicy zespolow
      konstruktorow. Okreslali oni wytyczne projektow, organizowali prace
      podopiecznych i oceniali proponowane rozwiazania.
      Pod tym wzgledem z pewnościa "najwiekszym" byl Kelly Jonson. Byl on tworca i
      wieloletnim "przywodca" biura konstrukcyjnego "Skunks Works", ktorego dziecmi
      byly takie ewenementu jak U-2 czy SR-71. Kelly byl przedewszystkim swietnym
      organizatorem i specen od zarzadzania. Jego idee i rozwiazania staly sie
      kanonem jesli chodzi o zarzadzanie zespolami zadaniowymi.


      Jesli chodzi o inzynierow samotnikow, ktorzy najwiecej wniesli do rozwoju
      lotnictwa to palma nalezy sie Igorowi Sikorskiemu. To on stworzyl cala galaz
      lotnictwa zwana smiglowcami.
      • Gość: miki Re: Najlepszy konstruktor lotniczy... IP: *.dip.t-dialin.net 13.05.03, 00:30
        grogreg napisał:

        > Od czasow Fokkera, samoloty nie sa dzielem pojedynczego inzyniera. Tak
        naprawde
        >
        > Wymienione w poscie inicjonujacym watek to bardziej kierownicy zespolow
        > konstruktorow. Okreslali oni wytyczne projektow, organizowali prace
        > podopiecznych i oceniali proponowane rozwiazania.
        > Pod tym wzgledem z pewnościa "najwiekszym" byl Kelly Jonson. Byl on tworca i
        > wieloletnim "przywodca" biura konstrukcyjnego "Skunks Works", ktorego dziecmi
        > byly takie ewenementu jak U-2 czy SR-71. Kelly byl przedewszystkim swietnym
        > organizatorem i specen od zarzadzania. Jego idee i rozwiazania staly sie
        > kanonem jesli chodzi o zarzadzanie zespolami zadaniowymi.
        >
        >
        > Jesli chodzi o inzynierow samotnikow, ktorzy najwiecej wniesli do rozwoju
        > lotnictwa to palma nalezy sie Igorowi Sikorskiemu. To on stworzyl cala galaz
        > lotnictwa zwana smiglowcami.
        On tez stworzyl w 1913r pierwszy wielomotorwy samolot "Ilia Muromez"Potem
        musial uciekac przed czerwonymi.
        • Gość: Sermen Re: Najlepszy konstruktor lotniczy... IP: 212.244.182.* 17.05.03, 21:07
          Jak dla mnie to Kalinin podczas wojny stworzył niezwykły prototyp bombowc
          kalinin 12
        • Gość: mjabol Re: Najlepszy konstruktor lotniczy... IP: *.acn.waw.pl 22.05.03, 14:48
          Gość portalu: miki napisał(a):

          > grogreg napisał:
          >
          > > Od czasow Fokkera, samoloty nie sa dzielem pojedynczego inzyniera. Tak
          > naprawde
          > >
          > > Wymienione w poscie inicjonujacym watek to bardziej kierownicy zespolow
          > > konstruktorow. Okreslali oni wytyczne projektow, organizowali prace
          > > podopiecznych i oceniali proponowane rozwiazania.
          > > Pod tym wzgledem z pewnościa "najwiekszym" byl Kelly Jonson. Byl on tworca
          > i
          > > wieloletnim "przywodca" biura konstrukcyjnego "Skunks Works", ktorego dzie
          > cmi
          > > byly takie ewenementu jak U-2 czy SR-71. Kelly byl przedewszystkim swietny
          > m
          > > organizatorem i specen od zarzadzania. Jego idee i rozwiazania staly sie
          > > kanonem jesli chodzi o zarzadzanie zespolami zadaniowymi.
          > >
          > >
          > > Jesli chodzi o inzynierow samotnikow, ktorzy najwiecej wniesli do rozwoju
          > > lotnictwa to palma nalezy sie Igorowi Sikorskiemu. To on stworzyl cala gal
          > az
          > > lotnictwa zwana smiglowcami.
          >
          Masz całkowitą racje. Czasy samotnych geniuszy skończyły się wraz z
          zangażowaniem się wojska w rozwój samolotu a więc gdzieś w okolicach pierwszej
          wojny światowej.
          Za genialnych prapionierów awiacji należy uznać Leonarda da Vinci ( teoria
          lotu statku powietrznego cięższego od powietrza )i Anglika Cayleya, który
          opracowal koncepcje samolotu mającego wszystkie zasadnicze elementy znane
          dzisiaj.
          Na pewno Penaud - wymyślił wysokościmierz, chyłomierz i pilota automatycznego,
          Bleriot - za klapy, oraz Junkers i Fokker za dopracowanie tych wszystkich
          elementów oraz opracowanie koncepcji jednopłatów ( aczkolwiek odmienymi
          drogami).
          Reszta łącznie z Iljuszynem to tylko kierownicy przodujących biur
          konstrukcyjnych. Z nich najlepszy był chyba Kelly Johnson - genialny wizjoner
          który co najważniejsze umiał swoje pomysły wprowadzić w życie.
          Jeśli chodzi o śmiglowce to oczywiście Sikorski i z teoretyków Jurjew.


    • Gość: Misza Suchoj n/t IP: 80.80.118.* 21.05.03, 23:07
      • Gość: grogreg Re: Suchoj n/t IP: 212.160.165.* 22.05.03, 14:35
        Suchoj? A co on zaprojektowal? Su-7, Su-9, Su-11, Su-15. Same pokraki. A
        koncepcje eerodynamiczna dla Su-27 to dostal gotowa. Tak samo jak Mikojan dla
        swojego 9.12 (MiG-29)
        • Gość: mjabol Re: Suchoj n/t IP: *.acn.waw.pl 22.05.03, 14:55
          Gość portalu: grogreg napisał(a):

          > Suchoj? A co on zaprojektowal? Su-7, Su-9, Su-11, Su-15. Same pokraki. A
          > koncepcje eerodynamiczna dla Su-27 to dostal gotowa. Tak samo jak Mikojan
          dla
          > swojego 9.12 (MiG-29)

          He, he Misza na pokazach rozdziawia jape widząc jak Su-27 wykonuje
          efektowną "kobrę Pugaczowa" - myśli sobie wtedy, że musiał skonstruować ten
          samolot geniusz wszechczasów i pewnie stąd jego opinia.pozd
    • myth2004 Re: Najlepszy konstruktor lotniczy... 22.05.03, 14:12
      Leonardo da Vinci.
      Szybowiec, helikopter i inne wehikuły latające.
      Angole w/g jego planów, nie tak dawno, z pomocą materiałów dostępnych w tamtych
      czasach zbudowali statki powietrzne kreślone przez L. Latały aż miło ;-)))
    • dreaded88 Mitchell, Heinemann 23.05.03, 19:02
      Reginald Mitchell to sprawa raczej oczywista - rekordowe wodnosamoloty
      osiągające we wczesnych latach 30. prędkości 700+ km/h. I Spitfire.
      Ed Heinemann - odpowiedzialny za serię wspaniałych koni roboczych lotnictwa US
      Navy - Dauntlessa, Skyraidera (Korea, w czasie wojny wietnamskiej rozważano
      nawet wznowienie produkcji tej maszyny z lat 40!), Skyhawka - który będzie
      jeszcze spory kawałek czasu w użyciu, a powstał w 1954.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka