mannis
31.05.10, 19:53
Na skutek nonszalancji i nieudolności urzędników miejskich, którzy przez dwa
lata ignorowali błędy w dokumentacji, oraz Prezydenta Dombrowicza, który wydał
decyzję pełną błędów, Bydgoszcz pożegnała się w dniu dzisiejszym z 340
milionami na budowę spalarni.
Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego nie pozostawia żadnych wątpliwości
- dokumentacja dla tak ważnej i groźnej dla środowiska inwestycji nie może być
niekompletna i pełna błędów.
Dla mieszkańców Kapuścisk, Łęgnowa, Glinek i Wyżyn oraz dla organizacji
ekologicznych i osób zajmujących się ochroną środowiska oznacza to koniec
ponad dwuletniej batalii z urzędniczą nieudolnością.
Dla Miasta to koniec nadziei na dofinansowanie, bo termin na składanie
wniosków o unijną dotację mija 30 czerwca.
A jeszcze niedawno urzędnicy byli pewni swego:
"Ekspertyzy techniczne najczęściej nie budzą zastrzeżeń. Gminy Bydgoszcz,
Toruń i spółka Pro Natura na przygotowanie dokumentów niezbędnych do ubiegania
się o unijne dofinansowanie przy budowie zakładu termicznej przeróbki odpadów
wydały 1,8 mln zł. Kolejne 4,5 mln zł poszło na zakup gruntu pod inwestycję.
- Obecnie dokumentacja jest sprawdzana przez grupę niezależnych ekspertów -
mówi wiceprezes Pro Natury, Janusz Bordewicz. - W kwietniu przekazaliśmy do
Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska poprawione raporty. Jeśli ocena
merytoryczna i formalna nie wzbudzi już zastrzeżeń, droga do podpisania umowy
na dofinansowanie zostanie otwarta." (
www.express.bydgoski.pl/look/article.tpl?IdLanguage=17&IdPublication=2&NrIssue=1506&NrSection=1&NrArticle=170008&IdTag=18)
Kto teraz odpowie za błędy, zaniedbania i zmarnowane miliony złotych?