bru.tal
13.06.10, 18:39
nie oceniam jej zbyt dobrze
z rozmów z moim dzieciakiem w czasie całego roku wyciągnąłem:
- nauczyciele (nie wszyscy) notorycznie wychodzą z lekcji i zostawiają gawiedż
ku ich uciesze
- kto ma jakieś zainteresowania, dodatkowe zajęcia jest od razu szufladkowany
jako czwórkowiec/ trójkowiec (bo przecież jak ma tyle na głowie, to nie da
rady ze wszystkim)
- jak ktoś ma 3 z większości przedmiotów, to nie ma siły, żeby z innego (w
którym jest dobry) mieć 5 - nie pasowałby do szuflady z napisem 3)
- powtórzenia materiału to masakra jakaś - albo ich nie ma, albo na teście
jest co innego niż na powtórce, albo zadają test, dzieciaki się nauczą a potem
go nie ma - kpiny z dzieciarni? ( i ojców, którzy siedzieli i pół dnia
odpytywali zawalając mecz?)
- doceniane i pochwalane jest kujoństwo i recytowanie podręcznika, a nie
rozumienie tematu (pięknie jak ktoś nauczył się na pamięć tematu i wyrecytował
go jak głupek często bez zrozumienia o czym mówi),
to na szczęście nie wszyscy
- nie jest doceniany wszechstronny rozwój, różne zainteresowania, wiedza inna
niż szkolna (patrz o zajęciach dodatkowych innych niż szkolne)
- brak możliwości poprawy jak się coś zawaliło (no chyba, że to jest jedyna-
wtedy może się godzą nie wiem), brak dopytania jak brakło tylko jednego punktu
do wyższej oceny
- punktacja ze sprawdzianów - wielka niewiadoma - przeliczam to i czasem na 3
wystarczy 50%, czasem 70, czasem 90 to jeszcze 4 - a maturę z maty zdawałem i
dobry byłem
- cos mi się wydaje, że jak nauczyciel chce postawić taką tróję na przykład,
to tak punktuje test (przy opisowym przecież się da, nikt głupi nie jest),
żeby wyszło to 3
- ogólne nieprzykładanie się nauczycieli - może pracują na ile im płacą...
to takie przemyślenia na koniec roku...tylko moje domysły nie żadne
oszczerstwa, tylko oparte na rozmowach z dzieciakiem, z którego bez jego
wiedzy czasem się coś wydusiło