Syn zmarłego pacjenta obwinia ordynatora

IP: *.tvk.torun.pl / 158.75.203.* 11.03.04, 08:39
Skąd bierze się to podchwytywane przez durnych dziennikarzy przekonanie, że
jak chory trafi już do lekarza to nie może umrzeć, choćby miał niewiadomo
jakie choroby i 120 lat na karku?
    • Gość: pacjentka Re: Syn zmarłego pacjenta obwinia ordynatora IP: *.net / *.szwederowo.net 11.03.04, 17:50
      Trzymanie chorego w takim stanie na oddziale inetensywnej opieki medycznej to
      chyba ewenement,. Ciekawa jestem co by powiedziała autorka artykułu gdyby w tym
      czasie trzeba było ratowac jej ojca lub męza,a zabrakłoby miejsca na oddziale
      bo zajmuje je chory, Który kwalifikował sie do hospicjum a nie na oddział
      kardiologiczny ? Powinna tez zgłosic taki przypadek do prokuratora czy
      rzecznika odpowiedzialości zawodowej i co wtedy??? Dwie rózne pretensje na tych
      samych lekarzy.
      Redaktor Helena Łuczywo dopiero co w wywiadzie dla Przekroju powiedziała,że
      Wyborcza nie zniży sie do poziomu Faktu, ale chyba nie miała na mysli wydań
      regionalnych. A ja ze swej strony życzę autorce artykułu aby była zmuszona do
      kontaktu osobistego ( w charakterze pacjentki) z opisanym oddziałem.
      • radca Re: Syn zmarłego pacjenta obwinia ordynatora 11.03.04, 17:52
        Pacjentko.... uwazam,ze sie mylisz i nie masz racji

        radca
    • Gość: Pacjentka Re: Syn zmarłego pacjenta obwinia ordynatora IP: *.net / *.szwederowo.net 11.03.04, 18:16
      Drogi radco, nie bardzo wiem w którym momencie sie mylę, ale każdy ma prawo do
      błędów. Nie wierze tylko w to, że tak wspaniały i kompetentny zespół lekarzy
      jaki pracuje na oddziale kardiologicznym opisanym w artykule, postąpiłby w
      sposób nie licujacy z zawodem lekarza i wypisał pacjenta w stanie zagrażającym
      bezpośrednio jego życiu. Stan śpiączki po niedotlenieniu mózgu jest procesem
      nieodwracalnym, znam to z mojego bliskiego otoczenia.
      Denerwuje mnie równiez fakt pogoni za sensacją przez dziennikarzy nawet w
      sprawach, które nie sa zadną sensacją tylko normalnym zyciem, no ...ale
      wierszówka jest nie do pogardzenia.
      • Gość: adam Re: Syn zmarłego pacjenta obwinia ordynatora IP: *.nat.ino.tvknet.pl 11.03.04, 18:45
        Życie jest procesem nieodwracalnym.
        Eutanazja w tym kraju jest zakazana.
        Ciekawa sprawa, bo intensywne leczenie każdemu przedłuża życie, a jego brak na
        pewno skraca.
        Nieważne są koszty, inni ludzie, życie jest najwyższą wartością.
        Gdzie należy postawić granicę i kto ją ma postawić?
        Że już niewarto, że może do domu lub hospicjum i pogodzić się z losem.
        Naprawdę ciekawie jakby zajął się tym niezależny naprawdę sąd w opraciu o
        LITERĘ prawa.
        • bator1 Re: Syn zmarłego pacjenta obwinia ordynatora 11.03.04, 18:56
          Tak, wprowadźmy takie prawo: to rodzina decyduje o terminie wypisania z OIOMu.
          A hospicja pozamykać, tak jak ich personel - bo stwierdzenie "stan
          beznadziejny" to przecież eutanazja?
          • radca Re: Syn zmarłego pacjenta obwinia ordynatora 11.03.04, 19:14
            bator1 napisała:

            > Tak, wprowadźmy takie prawo: to rodzina decyduje o terminie wypisania z
            OIOMu.
            > A hospicja pozamykać, tak jak ich personel - bo stwierdzenie "stan
            > beznadziejny" to przecież eutanazja?


            - batorze.... wedlug Twojego rozumowania to wyglada tak :

            " pacjent zostal wypisany ze szpitala - by zstac przewieziony do Hospiscjum.
            Lecz czekanie przedluza sie i caly czas dzieje sie to w szpitalu.
            Nagle widac,ze pacjent zaczyna sie dusic lub krwawic intensywnie.
            Rodzina wola o pomoc, ale.... cisza
            Rodzina wola lekarzy i pielegniarki - by cos zrobily.
            Wtedy nie wytrzymuja juz tego lekarze i krzycza do wolajacych :
            + ON I TAK UMRZE - I IM PREDZEJ -TYM BEDZIE SZYBCIEJ PO KLOPOCIE +

            lub wykrzykna...+ ON I TAK NIE MA SZANS WIELKICH - WIEC DAJCIE NAM SPOKOJ,
            BO SZODA FORSY NA DZIADKA, A DO TEGO JESZCZE NAM SATYSTYKE POPSUJE"

            radca

            ps. czy wiesz batorze.... ze nie jestem zdziwiony twoim rozumowaniem ?
            innej opinie nie moglbys wyrazic - bo tak ci to poprostu pasuje
            • bator1 Re: Syn zmarłego pacjenta obwinia ordynatora 11.03.04, 22:07
              > radca
              >
              > ps. czy wiesz batorze.... ze nie jestem zdziwiony twoim rozumowaniem ?
              > innej opinie nie moglbys wyrazic - bo tak ci to poprostu pasuje

              Otóz nie, radco. Nie podzielam twojej pasji do pisania tandetnych medycznych
              harlequinów. Konstruujesz tu jakieś łazawe historyjki i wmawiasz że płód twojej
              wyobraźni to fakty. Otóż nie - nie wierzę w twoje bajki, nawet gdy je wymyślasz
              na tak "poważnej" podstawie jak relacja z drugiej ręki. Żadnej z wymyslonych
              przez ciebie bzdur nie mysle sobie i mało mnie one wzruszają.

              Tak przy okazji -popraw jedność czasu miejsca i akcji - takie przeskoki czasowe
              odzierają twoje wizje z resztek pozorów wiarygodności

              Ale w końcu w twoich powieściach ZŁY to i tak ten w białym fartuchu, więc w
              zasadzie wiernym fanom pewnie wszystko jedno, prawda? Czekam na ostatni
              odcinek, kiedy to dzielny Obserwator zmusi ZŁEGO DOKTORA do łez, a jego rodzinę
              do samobójstwa.
              Zachód słońca, Obserwator znika za horyzontem ciagnąc swą trumienkę na kółkach,
              "The end",
              napisy - głosujcie na PRAWDZIWEGO Andrzeja K - numer jeden na liście Partii
              Wszystkiego Najlepszego....
      • radca Re: Syn zmarłego pacjenta obwinia ordynatora 11.03.04, 19:06
        Pacjentko.... oczywiscie,ze kazdy ma prawo sie mylic :)

        Jednak napisalas przyklad,z ktrego wynika,ze ... starsza osoba musi i powonna
        ustapic miejsca w szpitalu - bo potrzebne ono jest dla ludzi mlodszych .

        Otoz dla mnie osobiscie - to czlowiek znajdujacy sie w polozeniu zagrozenia
        zycia - jest osoba NAJWAZNIEJSZA i nie wazne ile w danym mmencie ma lat.
        Kazdy nastepny pacjent - gdyby znajdowal sie rowniez w takim polozeniu - jest
        rowniez najwazniejszy, ale .... na Boga nie mozemy myslec takimi kategoriami,ze
        stary i byc moze majacy juz male szanse na przezycie musi odejsc na bok za
        swego zycia ?

        Otoz wiem co to znaczy utracic najblizsza osobe i wiele bym dal - gdyby mi bylo
        dane byc przy Nim w ostatnich minutach i sekundach Jego zycia.

        a gdyby jeszcze istniala szansa, aby dane bylo przedluzyc Jego zycie ?
        To bylby juz SKARB najwiekszy.Najgorsze jest to,ze nieraz POMOC jest tak blisko
        potrzebujacego czlowieka - ktory slyszy lekarzy , ale MUSI UMIERAC - bo nikt
        do Niego nie wyciagnie reki.

        i to jest przykre i bolesne.

        radca

        ps. ratowac nalezy kazdego - kto tej pomocy potrzebuje i wymaga - nawet jesli
        z gory wiemy,ze nie ma zbyt wiele szansy na przezycie - lecz w tym momencie
        ratowania to jest jeszcze ZYWY CZLOWIEK - ktory ma serce, rozum i dusze
        • Gość: adam Re: Syn zmarłego pacjenta obwinia ordynatora IP: *.nat.ino.tvknet.pl 11.03.04, 19:35
          ps. ratowac nalezy kazdego - kto tej pomocy potrzebuje i wymaga - nawet jesli
          > z gory wiemy,ze nie ma zbyt wiele szansy na przezycie - lecz w tym momencie
          > ratowania to jest jeszcze ZYWY CZLOWIEK - ktory ma serce, rozum i dusze

          Pewnie!
          Z tą opinią nie można się nie zgodzić.
          Ale odkąd Fenicjanie wynaleźli pieniądze..........
          Kto ma za takie postepowanie płacić.
          Nie wyobrażasz sobie ile to mogłoby kosztować.
          Czy obciążamy rodzinę chorego-umierającego, bo on już nie zapłaci ;-(
          Czy może powszechne ubezpieczenia?
          Wtedy składki wzrosłyby do około 30%PKB, jak sądzę, a i tak nigdy by nie było
          dość.
          Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat i ludzka głupota, chociaż co
          do pierwszego nie mam pewności" (Albert Einstein)
          • radca Re: Syn zmarłego pacjenta obwinia ordynatora 11.03.04, 19:52
            Gość portalu: adam napisał(a):

            > ps. ratowac nalezy kazdego - kto tej pomocy potrzebuje i wymaga - nawet
            jesli
            > > z gory wiemy,ze nie ma zbyt wiele szansy na przezycie - lecz w tym momenci
            > e
            > > ratowania to jest jeszcze ZYWY CZLOWIEK - ktory ma serce, rozum i dusze
            >
            > Pewnie!
            > Z tą opinią nie można się nie zgodzić.
            > Ale odkąd Fenicjanie wynaleźli pieniądze..........
            > Kto ma za takie postepowanie płacić.
            > Nie wyobrażasz sobie ile to mogłoby kosztować.
            > Czy obciążamy rodzinę chorego-umierającego, bo on już nie zapłaci ;-(
            > Czy może powszechne ubezpieczenia?
            > Wtedy składki wzrosłyby do około 30%PKB, jak sądzę, a i tak nigdy by nie było
            > dość.
            > Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat i ludzka głupota, chociaż co
            > do pierwszego nie mam pewności" (Albert Einstein)


            - to moze wtedy w takim publicznym szpitalu moze byc tak ;

            * pacjent -staruszek zostal juz wypisany ale jeszcze czeka sie na transport.
            Nagle zaczyna sie dziac cos z czlowiekiem i wskazuje na zagrozenie zycia.
            Rodzina wola o pomoc lekarzy. Lekarz dzwoni do ksiegowosci i pyta sie - czy
            mozna jeszcze zajac sie ratowaniem staruszka ? Dowiaduje sie od ksiegowej
            szpitala,ze + troche mozecie sie zajac - bo pare groszy jest, ale tylko
            nie za duzo - bo kasa nie pozwala.Jak bedzie wymagal za duzo pomocy - to go
            poprostu wyniescie szybko na zewnatrz - szkoda kasy na staruszka+

            Ale lekarz mowi do ksiegowej.... + oni dali troche forsy i to nawet dodatkowo
            jeszcze dla nas do podzialu +

            * a to dalej dawajcie dziadka na odzial.Trzeba bylo odrazu tak mowic,ze to
            ludzie z forsa *

            + tylko pamietac .... biedakow mi nie przyjmowac +

            +++++++++++++++++++++

            ludzie........... jak mozna zycie ludzkie przeliczac na pieniadze ?

            Czlowieka nalezy ratowac do konca , a nie z gory SKAZYWAC NA SMIERC

            radca

            • Gość: elvis Re: Syn zmarłego pacjenta obwinia ordynatora IP: *.int.elnet.pl / 81.15.222.* 11.03.04, 19:59
              Człowieku jesteś żałosny z tą swoją demagogią. Masz jakieś dowody? Widziałeś
              albo słyszałeś żeby ktoś w jakimś szpitalu tak potraktował chorego czy tylko
              tak sobie postanowiłeś rzucic kilka oszczerstw?
              • radca Re: Syn zmarłego pacjenta obwinia ordynatora 11.03.04, 20:08
                Gość portalu: elvis napisał(a):

                > Człowieku jesteś żałosny z tą swoją demagogią. Masz jakieś dowody? Widziałeś
                > albo słyszałeś żeby ktoś w jakimś szpitalu tak potraktował chorego czy tylko
                > tak sobie postanowiłeś rzucic kilka oszczerstw?

                - to sa tylko teoretyczne przyklady - na pewne tlumaczenia sie,ze albo nie ma
                pieniedzy - albo juz byl stary i nie potrzeba bylo go ratowac - bo wtedy
                blokowalby miejsce dla kogos mlodego

                sa to przyklady dosc ostro sformulowane,ale jakzy bliskie tym opiniom
                wczesniejszym

                radca
            • Gość: adam Re: Syn zmarłego pacjenta obwinia ordynatora IP: *.nat.ino.tvknet.pl 11.03.04, 20:10
              ludzie........... jak mozna zycie ludzkie przeliczac na pieniadze ?
              >
              > Czlowieka nalezy ratowac do konca , a nie z gory SKAZYWAC NA SMIERC
              >
              > radca
              >
              A na co przeliczać koszty leczenia!!!!!!!!!!!!!!!!
              Kurna koleś gdzie Cię odkopali??
              Mam przyjaciela jest lekarzem,jego ojciec jest lekarzem, jego dziadek był
              lekarzem i wszyscy twierdzą iż do leczenia ludzi potrzebne są PIENIĄDZE !!!

              **A jak mozna nie pozwolić się kształcić biednemu chłopcu, przecież z niego
              mógłby wyrosnąć kolejny Janko Muzykant, jak można mu kazać dojeżdżać do szkoły
              na własny koszt skoro jego Tatuś wszystko przechlał, a On nie ma nawet butów??
              To nieludzkie. Wszyscy powinni mieć bezpłatne podręczniki, dojazdy do szkół i
              pełne wyżywienie.
              HOUGH
              No i co z tego?
              • radca Re: Syn zmarłego pacjenta obwinia ordynatora 11.03.04, 20:17
                Gość portalu: adam napisał(a):

                > ludzie........... jak mozna zycie ludzkie przeliczac na pieniadze ?
                > >
                > > Czlowieka nalezy ratowac do konca , a nie z gory SKAZYWAC NA SMIERC
                > >
                > > radca
                > >
                > A na co przeliczać koszty leczenia!!!!!!!!!!!!!!!!
                > Kurna koleś gdzie Cię odkopali??
                > Mam przyjaciela jest lekarzem,jego ojciec jest lekarzem, jego dziadek był
                > lekarzem i wszyscy twierdzą iż do leczenia ludzi potrzebne są PIENIĄDZE !!!
                >
                > **A jak mozna nie pozwolić się kształcić biednemu chłopcu, przecież z niego
                > mógłby wyrosnąć kolejny Janko Muzykant, jak można mu kazać dojeżdżać do
                szkoły
                > na własny koszt skoro jego Tatuś wszystko przechlał, a On nie ma nawet butów??
                > To nieludzkie. Wszyscy powinni mieć bezpłatne podręczniki, dojazdy do szkół i
                > pełne wyżywienie.
                > HOUGH
                > No i co z tego?

                - a czy wiesz - co to jest SZPITAL PUBLICZNY ?
                Powinienes wiedziec,jesli znasz trzy pokolenia lekarzy ( jak informujesz)
                ze * czlowieka znajdujacego sie w polozeniu zagrozenie zycia nalezy ratowac *
                i zadne tutaj tlumaczenia o pieniadzach nie maja uzasadnienia.

                chyba,ze ja mowie o SZPITALU PUBLICZNYM , a Ty o PRYWATNEJ KLINICE ?

                radca

                ps. ale i tam nie wolno zostawiac czlowieka bez ratunku
                • Gość: adam Re: Syn zmarłego pacjenta obwinia ordynatora IP: *.nat.ino.tvknet.pl 11.03.04, 20:29
                  Chyba nie rozumiesz.
                  Mówimy o leczeniu ludzi w stanie terminalnym.
                  Mówimy o leczeniu za wszelką cenę na najwyższym poziomie, wszystkich
                  UMIERAJĄCYCH !
                  MÓWIMY O ZASADZIE!
                  O REGULE!
                  O TYM GDZIE POSTAWIĆ ZNAK DROGA BEZ POWROTU!

                  W niejakim USA np DNR /Do not resuscitate!/

                  A nie o publicznym, prywatnym, czy jakimkolwiek konkretnym szpitalu!
                  Bo obecnie to na leczenie tego konkretnego chorego szpital powinien wydać
                  wszelkie możliwe środki. Publiczne więc niczyje. Ale to MOJE składki i podatki.
                  Więc chyba mam prawo mieć zdanie na ten temat.
                  • radca Re: Syn zmarłego pacjenta obwinia ordynatora 11.03.04, 20:56
                    Gość portalu: adam napisał(a):

                    > Chyba nie rozumiesz.
                    > Mówimy o leczeniu ludzi w stanie terminalnym.
                    > Mówimy o leczeniu za wszelką cenę na najwyższym poziomie, wszystkich
                    > UMIERAJĄCYCH !
                    > MÓWIMY O ZASADZIE!
                    > O REGULE!
                    > O TYM GDZIE POSTAWIĆ ZNAK DROGA BEZ POWROTU!
                    >
                    > W niejakim USA np DNR /Do not resuscitate!/
                    >
                    > A nie o publicznym, prywatnym, czy jakimkolwiek konkretnym szpitalu!
                    > Bo obecnie to na leczenie tego konkretnego chorego szpital powinien wydać
                    > wszelkie możliwe środki. Publiczne więc niczyje. Ale to MOJE składki i
                    podatki.
                    >
                    > Więc chyba mam prawo mieć zdanie na ten temat.


                    - z " twoich" skladek i z " twoich" podatkow - nie zyczysz sobie,aby ratowano
                    kogos w stanie AGONALNYM ?

                    a jak bys sobie zyczyl - gdyby to dotyczylo Twoja zone, matke,jca - czy
                    dziecko ?

                    Czlowiek ... jaki by to nie byl - dpki zyje jeszcze to NALETZY RATOWAC i
                    ULZYC CIERPIENIOM i nigdy i to przenigdy nie mozna przekreslac zywego czlowieka
                    i twierdzic : + JEGO JUZ NIE WARTO RATOWAC +

                    radca

                    ps. nigdy nie zapomne tych slow SANITARIUSZA er-ki w STRZYZAWIE Wojciecha SZ.
                    ktory powiedzial do pijanego kierownika zespolu reanimacyjnego ;
                    "CHOC DOKTORKU - TEMU JUZ NIC NIE POMOZESZ- CHOC TAMTEGO TRZEBA RATOWAC "

                    19-letni DAWID nie otrzymal zadnej pomocy - bo SANITARIUSZ Wojciech Sz.
                    z gory i na dleglosc pokierowal pijanym lekarzem.

                    Ten sanitariusz ze starego FORDONU spowodowal,ze UMIERAL CZLOWIEK -
                    poniewaz z gory ustalono,ze nie warto Jego ratowac ???

                    + ALE CZY MUSIAL UMIERAC + ???

                    • Gość: kazik Re: Syn zmarłego pacjenta obwinia ordynatora IP: *.int.elnet.pl / 81.15.222.* 11.03.04, 21:16
                      Ciekawe, ilu ludziom udało się dziś w Madrycie ocalić życie dzięki
                      bezwzględnym, ale czesto ratującym życie zasadom triage, czyli selekcji
                      rannych? Według tych zasad też pozwala się niektórym JESZCZE ŻYJĄCYM umrzeć, po
                      to aby była szansa na uratowanie maksymalnej liczby innych.
                      Nieludzkie? To też eutanazja? Też za to łapy obcinać i do pierdla wsadzać?
                      Niektóym po prostu nie można pomóc, a sztuczne utrzymywanie przy życiu ich
                      ŻYWYCH ciał, gdy już UMARŁY ich mózgi - kosztem odebrania szansy na powrót do
                      zdrowia innym, którzy tę szansę jeszcze mają (sądząc z opisu - ten pan raczej
                      nie miał) - to dopiero uwazam za nieludzkie.
                      Ale - z radcą o służbie zdrowia dyskutować (nawet DUŻYMI LITERAMI), to jak
                      sikać do Mississippi - przyjemność marna i efekt żaden.
                      Pozdrawiam,
                      Kazik
                      • Gość: adam Re: Syn zmarłego pacjenta obwinia ordynatora IP: *.nat.ino.tvknet.pl 11.03.04, 21:24
                        masz chyba rację.dz.
                      • Gość: adam Re: Syn zmarłego pacjenta obwinia ordynatora IP: *.nat.ino.tvknet.pl 11.03.04, 21:30
                        Masz rację.
                        Dziękuję za otrzeźwienie.
                        Chłop o chałupie, a ...............
                      • radca Re: Syn zmarłego pacjenta obwinia ordynatora 11.03.04, 21:56
                        Gość portalu: kazik napisał(a):

                        > Ciekawe, ilu ludziom udało się dziś w Madrycie ocalić życie dzięki
                        > bezwzględnym, ale czesto ratującym życie zasadom triage, czyli selekcji
                        > rannych? Według tych zasad też pozwala się niektórym JESZCZE ŻYJĄCYM umrzeć,
                        po
                        >
                        > to aby była szansa na uratowanie maksymalnej liczby innych.
                        > Nieludzkie? To też eutanazja? Też za to łapy obcinać i do pierdla wsadzać?
                        > Niektóym po prostu nie można pomóc, a sztuczne utrzymywanie przy życiu ich
                        > ŻYWYCH ciał, gdy już UMARŁY ich mózgi - kosztem odebrania szansy na powrót do
                        > zdrowia innym, którzy tę szansę jeszcze mają (sądząc z opisu - ten pan raczej
                        > nie miał) - to dopiero uwazam za nieludzkie.
                        > Ale - z radcą o służbie zdrowia dyskutować (nawet DUŻYMI LITERAMI), to jak
                        > sikać do Mississippi - przyjemność marna i efekt żaden.
                        > Pozdrawiam,
                        > Kazik


                        - Kaziku... Twoj spsob rozumowania - albo moze tlumaczenia nie przekonuje mnie:

                        Akurat znam troche przypadkow z zycia i jeli nawet sugerujesz tutaj KATASTROFE
                        i dzialania medyczne w przypadku KATASTROFY ?

                        to popierwsze... przypadek pana ze szpitala w Bydgoszczy nie ma nic wspolnego z
                        KATASTROFA - a wiec i z takimi dzialaniami medycznymi.

                        po drugie.... jesli jz mowimy KASTROFIE jak np. w MADRYCIE lub w np. wypadku
                        drogowego - dzie jest juz wielka ilosc rannych w masowym karambolu ....
                        to wiedz ,ze jest jednak akurat odwrotnie - niz to tlumaczysz.

                        Otoz najpierw ocenia sie sytuacje i ratuje sie przedewszystkim w pierwszej
                        kolejnosci osoby najbardziej zagrozone np. nieprzytomne lub ciezko ranne:
                        Oosoby przytomne - to osoby gdzie pracuje serce i inne organy, a wiec pozostawia
                        sie je pod tymczasowa opieka - by jak wspomnialem ratowac osoby zagrozone.

                        Lekkie stluczenia i zranienia opatrywane sa przez rozne osoby - jak i pilnujace
                        je.

                        Nigdy i to przenigdy nie slyszalem,nie czytalem - jak i nie znam z roznych
                        SZKOLEN i KURSOW MEDYCZNYCH - by istniala selekcja wiekowa lub informacja,ze
                        osoby z brakiem oddechu lub reakcji na bodzce zewnetrzne - pozostawiac do
                        dzialan koncowych lub ostatecznych:

                        w KATASTROFACH ratuje sie osoby najbardziej zagrozone - w pierwszej kolejnosci

                        radca
                        • radca Re: Syn zmarłego pacjenta obwinia ordynatora 11.03.04, 22:10
                          Kaziku,a jak Ty mozesz na miejscu wypadku rozpoznac u kogo juz umarly mozgi ?
                          Jak mozesz ocennic - komu umarly juz mozgi i kogo juz nalezy pozostawic
                          bez pomocy medycznej - bo jemu juz mozg nie pracuje i jest tylko " zywym wrakiem
                          bez reakcji mozgu" ?

                          sugerowales, araczej byles przekonany w poprzednim poscie - wiec moze ja czegos
                          nie znam jeszcze ? Jak mozna ocenic,ze juz nastapila SMIERC MOZGU ?

                          radca
                        • bator1 Re: Syn zmarłego pacjenta obwinia ordynatora 11.03.04, 22:18
                          radca napisał:

                          >... przypadek pana ze szpitala w Bydgoszczy nie ma nic wspolnego z
                          >
                          > KATASTROFA - a wiec i z takimi dzialaniami medycznymi.

                          Choc raz w słowach radcy mozna znaleźć resztki logiki:
                          otóż własnie taką sytuacje mamy opisaną w GW - nie katastrofę, ale człowieka od
                          dwóch tygodni (czternaście dni dla ułatwienia) pozostającego w stanie śpiączki
                          po urazie, który trwale zniszczył niezbędny do normalnego funkcjonowania
                          fragment układu nerwowego. To się zdarza na tyle często, ze wiadomo iż ani trzy
                          godziny, ani trzy miesiące leżenia na Oddziale Intensywnej Opieki Medycznej nie
                          przywróca go do życia. Ale do tego trzeba odróżniać OIOM od hospicjum, a nie
                          wykazywać się rzumowaniem "łóżko to łóżko".
                          Ciekawe kiedy do sadu pójdą rodziny osób, które w tym czasie musiały jechać do
                          innego szpitala z braku miejsca na OIOMie, bo ordynator "humanitarnie" blokował
                          miejsce terminalnym pacjentem?
                        • Gość: kazik Re: Syn zmarłego pacjenta obwinia ordynatora IP: *.int.elnet.pl / 81.15.222.* 11.03.04, 22:30
                          Pewnie będę tego żałował, bo - jak już, w mało może wyszukany sposób,
                          wspomniałem - dyskusja z Tobą wydaje mi się całkowicie bezprzedmiotowa i z góry
                          skazana na porażkę - ale spróbuję jeszcze raz, bo albo mnie kompletnie nie
                          zrozumiałeś, albo na tych KURSACH i SZKOLENIACH nakładli Ci do głowy jakichś
                          strasznych herezji.
                          Jasne, że najbardziej zagrożonych najpierw. Cała trudność triage to ustalenie,
                          KTÓRZY z poszkodowanych do tej grupy należą, bo WCALE NIE ci najciężej
                          poszkodowani. Czyli: Chorego z urwanymi obiema nogami i rozerwaną tętnica
                          szyjną -niestety- pozostawiasz,choćby jeszcze oddychał, by zająć się np.
                          chorym z urwaną jedną nogą BO TEN MA JESZCZE SZANSE NA PRZEŻYCIE, a UMRZE jeśli
                          mu szybko nie pomożesz. Ten pierwszy umrze i tak, niezależnie od twoich
                          wysiłków. Innymi słowy - jezeli ktoś od 2 tygodni, po reanimacji, jest w stanie
                          wegetatywnym, pozostało mu pewnie z 5% wydolnego mięśnia sercowego - to według
                          mnie, przy takiej dostępności sprzętu medycznego, sił i środków jak w naszym
                          mieście (a podejrzewam, że jest KATASTROFALNIE) lekarz NIE MA moralnego prawa
                          pozbawiać innych, lepiej rokujących chorych szans na ratunek. Smutne , ale
                          prawdziwe. Nigdy nikogo nie odłączałem od respiratora, ale łatwe to pewnie nie
                          jest. Kiedy nasze państwo będzie mogło sobie pozwolić na stułóżkowe oddziały
                          intensywnej terapii - proszę bardzo, w obecnej sytuacji - podtrzymuję swoją
                          opinię.
                          Koniec i kropka, i tak powiedziałem już więcej niż planowałem, i tak wiesz
                          swoje,i tak jakby rodzina zapłaciła łapówę to lekarze by go osobiście
                          wentylowali jeszcze 3 miesiące.Prawda?
                          Klnę się uroczyście, że w żadne dyskusje o służbie zdrowia już nigdy z Tobą nie
                          wejdę, bo to strata czasu i prądu.
                          Pozdrawiam,
                          Kazik

Pełna wersja