Gość: Visenna
IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl
26.02.02, 07:19
Powiem szczerze - jeśli ktoś jeszcze w dzisiejszej rzeczywistośći robi coś
społecznie dla dzieciaków ("społecznie" - to takie niemodne, prawda?), to są to
napewno harcerze (i to bez względu na to, do którego związku należą).
Pani Andrysiak wykazała, moim zdaniem, klasę, i to w dodatku, kiedy tak
naprawdę nie była, moim skromnym zdaniem prawnika, nieczmu winna. Proponuję
oponentom Andrysiak douczenie się zakresu kompetencji i roli rad nadzorczych,
bo chyba ktoś, kto tego nie rozumie, szuka w tym wszystkim korupcji (i to na
korzyść dzieciaków, a nie do własnej kieszeni, więc pewnie niektórym wydaje się
to jeszcze bardziej podejrzane).
Nie chcę tu się wdawać w polemizowanie z kobietką z PO, której wypowiedź GW
zamiściła pod całym artykulikiem o Andrysiak. Myślę obie, że ta pani też się
powinna douczyć.
Miło by było, gdyby "o duchu praw" zawsze myśleli wszyscy przedstawiciele
władzy.
Smutno mi tak naprawdę. Myślę, że jeśli już kogoś się atakuje, to powinien to
być jakiś konkret, a nie opieranie się na prawdopodobieństwie, że co mogło się
zdarzyć.
Myślę sobie jednak, że harcerze na tym nie ucierpią. Szczególnie w ostatnich
latach trzeci sektor rośnie bardzo merytorycznie i wnioski do różnych funduszy
i urzędów są oceniane coraz bardziej wedug przesłanek merytorycznych. O ZHP
słyszało się jakiś czas temu, że jest wręcz defaworyzowane w relacji do
innych , "słuszniejszych" stowarzyszeń.
Myslę soie, że jeżeli dotacje dla ZHP nie były rozdawane za personalia, to
dzieci i tak na tym nie ucierpią.
Życzę Wyborczej, aby jej dodatek bydgoski choć trochę dorósł do poziomu i ducha
jej NAczelnego.
Pozdrawiam.