dziwny22
28.08.11, 23:50
Oglądałem dzisiaj w TVN-24, z wielkim zażenowaniem, swoiste wystąpienie wyborcze pana Kłopotka. Stojąc na tle toruńskiej starówki widzianej od strony Wisły z wielkim zaangażowaniem i wielce rozemocjonowany /jak nigdy/ bronił pan poseł "honoru" swojej partii. A używał ostrych, niesprawiedliwych i zdecydowanych słów zwracając się do pana Wojciechowskiego - europosła PiS-u i wcale się przy tym zwyczajowe nie uśmiechał. Jak tak na niego patrzyłem i go słuchałem to tylko jedno przychodziło mi na myśl: - dlaczego pan poseł nie broni i nie reprezentuje w taki sposób bydgoskich interesów, a tylko walczy o interes partyjny? Przecież to głównie bydgoszczanie wybrali go, kolejny zresztą raz, na posła, a on jak się odwdzięcza? Przecież mógłby, tak jak do pana Wojciechowskiego, mówić do pana Grabarczyka w sprawie S5, lub do swojego najbliższego kolegi, wicepremiera od gospodarki pana Pawlaka, w sprawie remontu bydgoskiego dworca, mógłby wreszcie tak samo zdecydowanie i mocno występować do toruńskiego marszałka w sprawie bydgoskiego lotniska, czy niesprawiedliwego podziału unijnych pieniędzy. Mógłby również w trakcie swoich codziennych telewizyjnych wystąpień wspomnieć o pomijaniu Bydgoszczy przy "budowie Polski". Ale tego nie czyni. Ciekawe dlaczego? A posłem chce być nadal i jest pewien, że będzie. Czyż to nie jest dziwne?