bydgosta
26.09.12, 16:01
Była urzędniczka USC w Dobrczu Ewa Mes, wyrzucona ze stanowiska za poświadczenie nieprawdy, obecnie wojewoda w Bydgoszczy Ewa Mes wzięła na siebie odpowiedzialność wyrzucenia ze stadionu Zawiszy reprezentacji RPA i Polski. Wiadomo było, że organizacja meczu tych drużyn nad Brdą nie podobała się najpierw bydgoszczaninowi (!?) Zbig Bońkowi, a potem trenerowi kadry Fornalikowi, którego przerażała podróż autokarem(ok. 2 x 250 km), bo pewnie gość nie wie, że niedaleko Zawiszy lądują samoloty na extra pasie startowym. A żeby sprawie szybko łeb ukręcić, w poważnym gmachu w stolicy wymyślono, by wszystko na siebie wzięła traktorzystka Mes. Nie chodzi przecież tu o jakieś kołowrotki czy za krótkie sztachety wokół stadionu - rzecz, by polityczno-towarzyskie grono ze słusznej obecnie najważniejszej partii bankiet po meczu Polska - RPA spędziło najlepiej w Warszawie.
Jeśli mecz miałby się odbyć we Wrocławiu, co sugeruje tamtejszy magistrat, to dopiero będziemy mieli ubaw. Ile km jest z W-wy do Wrocławia?