da.killa
21.07.04, 00:31
Na międzynarodowej konferencji mikrochirurgów spotkało się kilku światowej
sławy specjalistów w tej dziedzinie. Przechwalają się swoimi osiągnięciami.
- Miałem raz pacjenta - mówi pierwszy - któremu obcięło obie ręce. Ja wszystko
ładnie połączyłem, i co? W tej chwili mój pacjent daje recital pianistyczny w
Medison Square Garden!
- To jeszcze nic - macha ręką jego kolega po fachu. - Ja miałem w zeszłym roku
pacjenta, któremu odcięło i ręce, i nogi! Poskładałem faceta, rehabilitacja...
i na ostatnich mistrzostwach świata w lekkiej atletyce zdobył trzy złote medale!
Ich trzeci kolega tylko się uśmiecha pod wąsem.
- No a ty? - zagadują go. - Pochwal się czymś.
Facet zaczyna opowiadać:
- Wypadek był straszny. Jechał sobie na koniu kowboj, zagapił się
nieszczęśnik, i wpadł wprost na jadący pociąg. Mówię wam, nie było co zbierać.
Z tej kupy żelastwa udało się tylko wydobyć kowbojski kapelusz i dupę tego
konia. Ale ja wszystko ładnie pozszywałem... i co? Teraz siedzi w Białym Domu!