samo.sedno
04.09.13, 19:46
Od niedawna mieszkam na tym ładnym osiedlu, gdzie przeniosłem się z innego miasta. Może zainteresuje Was moje świeże spojrzenie. Dwie rzeczy rzuciły mi się od razu w oczy.
Niewymienione krawężniki i chodniki oraz ilość sklepów z alkoholem.
Nawet jeśli wokół odnowionych elewacji chodnik jest odnowiony, to już stan dróg wewnętrznych dojazdowych do bloków (w tym krawężników i chodników) jest opłakany. Nawet plac okalający tzw. „blaszak” prosi się o ożywienie. Na środku widziałbym małą fontannę, a zamiast okalającego skwer szerokiego asfaltu, pamiętającego czasy Gomułki - ładną kolorową kostkę.
Sprawa sklepów z wódką. Naliczyłem ich 6. W dawnym moim mieście na osiedlu porównywalnym wielkością z Leśnym sklep monopolowy był jeden (w „Stokrotce”). Owszem, przed laty były zakusy, żeby zwiększyć ich ilość, w tym celu różni wysłannicy przedsiębiorców zbierali podpisy od mieszkańców, ale widocznie nie zebrano wystarczającej ilości, bo dodatkowych sklepów z alkoholem nie utworzono.
A tu, np. na 11 Listopada, są 2 prawie naprzeciwko siebie – z tego jeden czynny na okrągło. A przy tym drugim (za rogiem) tuż przy wejściu do Rady Osiedla w samo południe można spotkać napakowanych jegomości raczących się bez skrępowania piwem. Dziwne… Nawet jak jest zapotrzebowanie, to wiadomo, że takie przybytki ściągają różne męty, sprzyjają zaczepianiu przechodniów, pijackim hałasom itd.
Widocznie mieszkańcom Osiedla to nie przeszkadza (albo się przyzwyczaili).