Dodaj do ulubionych

Kolejna afera na UMK!!!

08.10.04, 08:16
Puszka pandory otwarta przez Perzanowskiego. Wreszcie wypiora swoje brudy.
Za gazeta pomorska Torun:
UMK. Psycholog, tajny współpracownik SB inwigilował pacjentki
Donosy dra Q
Pracownik naukowy UMK był w przeszłości donosicielem peerelowskiej policji
politycznej. Co gorsza, donosił o tym, czego dowiedział się o pacjentach w
ramach praktyki psychologicznej. Na uczelni wrze. Psycholog pracuje nadal.


Obserwuj wątek
    • Gość: ad Re: Kolejna afera na UMK!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 09:06
      jejku, jak Bydgoszczanom nie w smak ich bydgoskie RZECZYWISTE afery na AB!

      Złapano donosiciela na UMK z czasów PRL, bardzo dobrze, pełno było takich na
      kazdej uczelni, pewnie na WSP czy ATR jeszcze wiecej, ale złapanie przestepcy
      to wg niektórych Bydgoszczan - "afera"...
    • Gość: ad bydgoska AB, zarządzana przez pułkownika LWP... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 09:07
      od dawna twierdze, że bydgoska AB, zarządzana przez pułkownika LWP, jest lepsza
      niż UMK. Ale dopiero ty otworzyłeś mi oczy!
      • Gość: Spek Procesy Nastolatkow Bydgoskich IP: *.cvx.algx.net 08.10.04, 09:36
        .
        W latach 50-tych Urząd Bezpieczeństwa przy ul. Sportowej 1 i w wiezieniu
        sledczym UB obok "czerwoniaka" przy Walach Jagiellonskich zatrudniał
        psychologa, który przeprowadzał wywiady z przesluchiwanymi Nastolatkami
        Bydgoskimi.

        On defilował wciąż w białej koszuli i w czarnym garniturze w południe nawet
        latem. Była to wyjątkowa kreatura. On instruował śledczych UB-owców, którzy w
        Bydgoszczy zrekrutowany spośród wyrobników folwarcznych, którzy nie chcieli
        nosić worków, ale paradowć w białych koszulach wyfasowanych z Konsumu i jadać w
        UB-owskiej i milicyjnej restauracji przy Al.1 Maja (Gdańskiej) i korzystać ze
        szpitala MSW przy ul. Markwarta.

        Po wywiadzie więźnia z nim, byli panowie parobkowie dopasowywali śledztwo do
        charakteru przesłuchiwanego, żeby móc efektywniej grać na jego słabych strunach.

        Psychiatrzy bydgoscy Masztalarz, czy Napoleon Baniewicz jednak nie poszli na
        taką współpracę, o ile wiem.
        • Gość: Artur Nastolatki Bydgoskie. Czesc ich pamieci! IP: *.cvx.algx.net 08.10.04, 09:45
          --------------------------------------------------------------------------------
          Nastolatki Bydgoskie
          „Bandy podziemia” regionu bydgoskiego: „Szarotka” i „Powrot” )*


          W latach 1944-1946 ubeckie zydostwo Jakuba Bermana zniszczylo wszystkie
          zbrojne jednostki podlegle legalnemu rzadowi polskiemu w Londynie, wypedzilo
          premiera Stanislawa Mikolajczyka, sfalszowalo wybory i wyeliminowalo AK, NSZ
          i WIN ludobojstwem, mordami, uwiezieniem i zeslaniem.

          W walce z okupantem niemieckim zginęło 10% stanu osobowego żołnierzy AK. Pod
          okupacją sowiecką Ż yda Jakuba Bermana i jego „bezpieki” zginęło 90%.

          Do zajecia sie ruchem oporu w latach 1948-51 zostaly przy zyciu tylko
          nastolatki, ktore w powojennym okresie wybijania zolnierzy podziemia byly w
          wieku najwyzej lat 14.

          Zakonspirowane organizacje mlodziezy dzialaly w miastach. Skladaly sie prawie
          calkowicie z uczniow szkol srednich, ktorzy schodzili sie na tradycyjne
          zbiorki harcerskie i spiewy przy ognisku w lesie niezaleznie od
          zbiorek „czerwonego harcerstwa” Jacka Kuronia.

          Mowiac patetycznie: „Na scene historii weszli najmlodsi, bohaterscy nastepcy
          Orlat Lwowskich i harcerzy Szarych Szeregow.” )*

          Nie powstrzymaly ich aresztowania, brutalne, wyrafinowane sledztwa
          preparowane przez zydowskich psychologow i wieloletnie wyroki. W miejsce
          jednych aresztowanych nastepni podejmowali konspiracyjna dzialalnosc i nie
          brakowalo kolejnych „kamieni na szaniec”.

          W regionie bydgoskim dzialala np. „Szarotka” i „Powrot”. )**

          „Szarotke” utworzyli harcerze szkol srednich w Solcu Kujawskim jesienia 1949
          roku.
          „Powrot”, skladajacy sie z mlodziezy gimnazjalnej i pracujacej zawodowo,
          powstal w Kcyni pod koniec 1949.

          Ich ambicja byla „walka o niepodleglosc”.

          Chlopcy i dziewczeta chwycili sie srodkow, jakie mieli dostepne w „domu
          niewoli”, np.:

          - pisali i kolportowali antyrezimowe ulotki, napisy i plakaty;

          - zrywali portrety Cyrankiewicza, Zymirskiego, Stalina, „gazetki scienne” i
          dekoracje zawieszane z okazji rocznic rezimowych w szkolach, zakladach i w
          witrynach sklepowych;

          - zerwali czerwona flage z budynku komitetu partyjnego (w r. 49?);

          - obtlukli mlotkiem wypukle napisy na betonowym pomniku radzieckich
          wyzwolicieli przy Placu Wolnosci w Bydgoszczy;

          - wybili okna auli szkoly hotelarstwa przy ul. Dlugiej w Bydgoszczy podczas
          akademii 1-majowej (w r. 49?);

          Liczyli na to, ze stopniowo rozszerzy sie ruch oporu i Polacy zorganizuja sie
          do wyzwolenia.
          Nie poruszyli jednak indolentnych mas narodu, ktore dopiero w trzy lata po
          smierci Stalina, w 1956 roku, odwazyly sie na „wypadki poznanskie” i o wiele
          pozniej na „Polski Pazdziernik”.

          UB bardzo szybko wyszpiegowalo konspiratorow i juz w polowie stycznia 1950
          roku aresztowalo wiekszosc nalezacych do „Szarotki” i „Powrotu”.

          Proces czlonkow „Powrotu” odbyl sie 20 i 21 marca 1950 w Rejonowym Sadzie
          Wojskowym w Bydgoszczy przy ul. Jagiellonskiej 1.

          Skazano dwunastu. Wyroki od 5 do 13 lat wiezienia byly zlosliwie
          niewspolmierne i ostentacyjnie wysokie, zwazywszy, ze ideowi zapalency
          porwali sie na „wladze ludowa” z golymi rekami i byli nieletni, a do
          ich „wrogiej dzialalnosci” zabrali sie z naiwnym dyletanctwem, czyli
          stanowili niebezpieczenstwo dla „wladzy ludowej” tylko z powodu jej
          zbrodniczego uzurpatorstwa, czyli jej panicznego strachu przed prawda, ktora
          byla z ich winy zapalnym tabu.

          Sedzia Jecznyk „zasadzil” Bydgoskie Nastolatki pomimo tego, ze one nie byly
          uzbrojone i nigdy nie wystapily z akcja zbrojna, a wiec de facto nie
          podlegaly sadowi wojskowemu.

          Prawo swobodnego kolportowania ulotek i plakatow zawarowane bylo demokracja
          opiewana nawet przez tekst konstytucji stalinowskiej PRL-u. Zatem - gdyby
          istnialy swobody obywatelskie w demokracji „zydokomuny” - oskarzenia tych
          Nastolatkow winne byly byc rozpatrywane wedlug wlasciwosci przez Wydzial
          Karny Sadu Powiatowego i to tylko w kwestii czy rozprowadzanie ich materialow
          propagandowych naruszylo przepisy porzadkowe miasta.

          Skoro Nastolatki naklejaly afisze na tramwajach, tablicach ogloszeniowych,
          budynkach komunalnych czy panstwowych, to Prokuratora Powiatowa przy Nowym
          Rynku w Bydgoszczy, np. prokurator Bialecki, winna byla skierowac akty
          oskarzenia do Wydzialu Karnego Sadu Powiatowego przy Walach Jagiellonskich o
          naruszenie przepisow porzadkowych, a co najwyzej przepisow stalinowskiego
          Malego Kodeksu Karnego (acz stosowanego w sadach bezprawnie na podstawie
          okolnika i dekretu Rotszwanca, vel Bieruta).

          Natomiast prokuratorzy z Nowego Rynku, m.in. Bialecki, przekazali sprawy do
          Wojewodzkiego Urzedu Bezpieczenstwa Publicznego przy ul. Sportowej 1, gdzie
          np. oficer sledczy(!), Zyd Stanislaw Urbaniak, sporzadzil naciagane akty
          oskarzenia o „czyny przewidziane w art. 87 w zw. z art. 86 par.2 KKWP”:
          „Oskarzony czynil przygotowania do zmiany w drodze przemocy instniejacego
          ustroju Panstwa Polskiego w ten sposob, ze wspolnie z innymi rozpowszechnial
          ulotki o tresci antypanstwowej”.
          Jakkolwiek „oskarzony” nie posiadal, nie uzyl ani nie mial zamiaru uzyc
          broni, a co najmniej nie zostalo to jemu udowodnione inaczej jak tylko przez
          nadprzyrodzone czytanie jego mysli przez oficerow sledczych UB i sedziego
          sadu wojskowego.

          W wielu domach znajdowaly sie pistolety i amunicja, granaty i materialy
          wybuchowe pozostale po przejsciu frontu sowiecko-niemieckiego i posiadanie
          ich faktycznie nie oznaczalo - przynajmniej w sadzie - „checi obalenia rzadu
          PRL przemoca” nawet w kontekscie kolportowania ulotek. Chlopcy bawili sie
          zapalaniem prochu z patron, ktore walaly sie na ulicach i w najrozniejszych
          zakamarkach miasta. Niejednego zabilo, niejednemu urwalo palce. Jeszcze w
          latach 60-tych lezaly nieuprzatniete niewypaly i zgineli chlopcy nad Notecia,
          ktorzy bawili sie granatami.

          Te zardzewiale, niezdatne do uzycia, zwlaszcza bez amunicji, sztuki broni
          znalezione u „oskarzonych” uzyto do pomowienia, ze „oskarzony”:
          „czynil przygotowania do zmiany w drodze przemocy istniejacego ustroju
          Panstwa Polskiego w ten sposob, ze wspolnie z innymi oskarzonymi kolportowali
          i rozpowszechniali ulotki o tresci antypanstwowej oraz planowali zdobycie
          wiekszej ilosci broni palnej i dokonywanie napadow na funkcjunariuszy M.O.”

          Akty oskarzenia napisane i podpisane przez oficerow sledczych WUBP
          zatwierdzal naczelnik WUBP (nie prokurator) anonimowo nieczytelnym podpisem
          pod slowami: „Zagadzam sie”.

          Sedzia Jecznyk przypisal ksiedzu wikaremu z Kcyni, Czeslawowi
          Wojciechowskemu, „duchowy patronat” i za ten swoj wymysl skazal go na 13 lat
          wiezienia. Sedzia nie zostal ukarany po 1989 roku. Przypuszczalnie ukryl sie
          zagranica jak jemu podobni winni „mordow sadowych” Wolinska w Anglii, czy
          Szechter, brat Michnika, w Szwecji.

          „Sadowi mordercy” oficerow Armii Krajowej to byli Zydzi:
          Amons
          Aspis
          Azarkiewicz
          Drochomirecki
          Feldman
          Frenkiel
          Graff
          Hochberg
          Karczmarz
          Karliner
          Karpinski
          Mertz
          Milcyn
          Ligeza
          Litynski
          Skulbaczewski
          Świątkowski
          Szechter
          Widaj
          Wizelberg
          Wnorowski
          Wolinska.

          Kto wie ktorych straconych ma na sumieniu Jecznyk, ten niechaj tutaj to
          zglosi. Jecznyk mieszkal w srodmiesciu Bydgoszczy. Jezeli on jeszcze zyje, to
          czy nie powinien on zawisnac na latarni? Kto wie gdzie jest obecnie jego
          rodzina, czy zajmuje stanowiska we wladzach, lub sektorze sprawiedliwosci?

          Olga Umlawska, ktora organizacje zalozyla, zostala „zasadzona” na 10 lat
          wiezienia.


          Proces „Szarotki” odbyl
          • Gość: Artur Nastolatki Bydgoskie. Czesc ich pamieci! IP: *.cvx.algx.net 08.10.04, 09:50
            Osiem nastolatkow "skazano" na wiezienie od 5 do 10 lat.

            Nie stanela przed "sadem" maloletnia druhna Danuta Mrzyk zameczona przez
            zydowskiego oprawce: za ciche koledowanie w celi wiezienia w Fordonie w wieczor
            wigilijny 1949 zastepca Sekretarza KM PZPR w Bydgoszczy (Zyd, ktory powrocil z
            Sowietow, dokad uciekl w 1939 roku zamiast bronic swojej ojczyzny) kazal
            zamknac ja w lodowatym karcerze na cala noc. Tam przeziebila sie i skutkiem
            tego zapadla na gruzlice pluc.

            Z zaawansowana choroba przewieziono ja do szpitala wieziennego w Grudziadzu,
            gdzie zmarla w dniu procesu.

            Jej koleje losu przypominaja los Anny Frank, ktora, przetrwawszy internowanie w
            Oswiecimiu, zachorowala na tyfus w obozie w Bergen-Belzen i zmarla na kilka
            tygodni przed koncem wojny. Z ta roznica, ze tej Zydzi dorobili mit o napisaniu
            pamietnika (dlugopisem), zas o Danusi Mrzyk Polacy zapomnieli.

            Istniala propozycja urzadzenia muzeum Nastolatkow Bydgoskich im. Danusi Mrzyk w
            budynku po synagodze w Fordonie, ale ta nie wzbudzila zainteresowania w radzie
            miasta, poniewaz czerwona Gwincinska i jej Aaronsony potrzebowali fundusze
            miasta na postawienie pomnika krolowi zapozyczonemu u Zydow w Parku Jana
            Kazimierza, ktory przezwali na Park Kazimierza.

            Mlodzi konspiratorzy z „band podziemia” wykazali sie podczas pobytu w
            wiezieniach duza godnoscia, majac przekonanie o slusznosci swojego postepowania
            wobec pewnego wczesniej czy pozniej zalamania sie dykatury „zydokomuny” i
            zwyciestwa narodu.

            Czy dozyli radosci zwyciestwa w roku 1989? Tak, ale zludnej.

            Po euforiach spotkan z polskim papiezem rozwialy sie bowiem nadzieje na
            niepodleglosc i prawda stala sie znana, ze robotnicy Stoczni im. Lenina i inni
            zostali sprowokowani do „pokojowej walki a la Ghandi”; ze gorbaczowska
            pierestrojke zaplanowali zydomasonscy globalisci, bo ich kibucowy eksperyment
            splajtowal, a Gorbaczow otrzymal od nich w nagrode dozywotnia posade kierownika
            instytutu zydoglobalistow. . . w Kaliforni.

            Ze Mur Berlinski padl, ale sad zwolnil Honeggera „z powodu slabego stanu
            zdrowia” i Honegger polecial wolny do Santiago w Chile, gdzie na lotnisku
            oczekiwala go cala jego rodzina.

            Ze Jaruzelskiego proces odroczono „z powodu slabego stanu zdrowia”, ktory nie
            przeszkodzil jemu zalatwiac misje dla Zydow w Paryzu i odwiedzac corke-
            milionerke w Beverly Hills.

            Ze w „Polsce” z orzelkiem pod Korona dyktature demokracji ludowej zastapila
            dyktatura demokracji syjonistycznej, terroryzujaca podwladnych „polityczna
            poprawnoscia”.

            I ze Zyda Jakuba Bermana i jego nastepcow zastapil Zyd George Szorosz i jego
            mafia;
            PZPR zastapilo UW;
            zas Zyda Rotenszwanca (ps. Bierut) i jego nastepcow zastapil Zyd Stolzman (ps.
            Kwasniewski) z jego bostonska i nowojorska mafia Jewish World Congress.

            Sposrod kilkudziesieciu czlonkow „Szarotki” i „Powrotu” pozostalo w „Polsce”
            zaledwie kilku.

            Regula stalo sie bowiem, ze kto cos potrafil, mial inicjatywe, ten po 1989
            roku, jak i wczesniej, wyjechal zniechecony nie tylko zbrodniczym
            uzurpatorstwem zydostwa, ale tez brakiem odzewu w spoleczenstwie.

            Co trzeci Polak zyje za granica ojczystego kraju, tworzac najwieksza, liczac
            per capita, kategorie etniczna emigrantow w swiecie.

            W kraju pozostala indolentna tluszcza „wyborcow”, wyczekujaca zycia na kubku u
            Niemcow i Brukseli.

            ___________________________________________________________
            )* Na podstawie listu do redakcji Wladyslawa Andrusikiewicza
            zatytulowanego: „Bandy podziemia”. („Tyg. Powsz.” nr 22 z 28.5.2000 r.)

            )** Ich historie opisal b. harcmistrz Wladyslaw Andrusikiewicz w roku 2000 w
            polonijnym miesieczniku w Norwegii „Kronika”.

            Nie wszystka dzialalnosc jest jemu znana. Innych Nastolatkow Bydgoskich bylo
            wiele, np. MAK (Mlodziezowa Armia Krajowa).

            Czy kiedykolwiek dowiemy sie ilu ich bylo?

            Slad po nich zaginal pewnie bezpowrotnie, bo niewielu wnioslo, chyba tylko
            jeden, do Urzedu d/s Kombatantow i Osob Represjonowanych o „przyznanie
            uprawnien kombatanckich”. Moze przez skromnosc, nie doceniwszy, iz dodaniem
            otuchy ludziom sparalizownym groza odznaczyli sie przylozeniem reki do
            zawalenia sie „zydokomuny” juz w najczarniejsza noc stalinowska.

            Ilu skarzylo rzad warszawski w sadzie o odszkodowanie i reparacje za
            inwalidztwo, utrate zdrowia, cierpienia zadane torturowaniem i uwiezienie?

            Ilu nigdy nie zostalo zrehabilitowanych, ilu nie spotkalo uznanie za wierne
            trwanie w milosci do ojczyzny? Czy ktos kiedykolwiek odkryje historie ich
            ofiarnosci, konspiracji, sabotazu, opozycji i „kreciej roboty”?

            Z koncem 1939(?) Niemcy stawiali ponownie pomnik Starego Fryca na Starym Rynku,
            u poludniowego kraweznika, przed sklepem w ktorym po wojnie bylo PKO. Gdy
            roboty trwaly i nie bylo jeszcze metalowego ogrodzenia, ktos w nocy wdrapal
            sie na cokol, zawiesil u reki posagu walizke i nagryzmolil na niej
            kreda: „Pakuj walizki, bo Sikorski bliski”! Wiesc o tym poszla przez caly
            Bromberg z ust do ust w jeden dzien.

            Tego kalibru otuchy dodawali bydgoszczanom konspiratorzy „Szarotki” i „Powrotu”
            kolportowaniem ulotek i malowaniem napisow.

            Gdzie sa dzisiaj konspiratorzy nastepnego pokolenia? Wyjechali z kraju. Zyja w
            Australii, Niemczech, USA, Kanadzie, nawet w Singapurze, zniecheceni, poniewaz
            zjadacze chleba powszedniego wegetujacy w kraju chcieli wypelniac sobie zycie
            tylko wiazaniem konca z koncem i na ukoronowanie wlasnej indolencji oddali
            ziemie, na ktorej sie urodzili i w ktorej sa groby ich ojcow, w nastepne
            jarzmo, UE, chociaz ziemi sie nie oddaje, za ziemie sie umiera.
            • Gość: kiedy AB ujawni... kiedy AB ujawni swoich szpiegów???! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 09:54
              kiedy AB ujawni swoich szpiegów???
    • Gość: kiedy AB ujawni... kiedy AB ujawni swoich szpiegów??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 09:54
      kiedy AB ujawni swoich szpiegów???
      • charlesbabbage Re: kiedy AB ujawni swoich szpiegów??? 08.10.04, 10:06
        Na AB nie ma takowych!!!
        • Gość: szok! Re: kiedy AB ujawni swoich szpiegów??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 10:11
          otwierzasz mi oczy! AB jest czysta - jak łza dziewicy?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka