yoytek2
25.12.04, 11:38
KARTA WSPOMNIENIA
Wieczorem dnia 12.XII roku pamiętnego wybrałem się na spacer po Powstańców
Wielkopolskich, ulicy w Bydgoszczy. Zaskoczyło mnie, że parking milicyjny był
przepełniony, a komenda wojewódzka jaśniała od piwnicy, aż po dach- pewnie
fuchy po godzinach trzepią. Powód tego faktu miał się wyjaśnić w ciągu
dwudziestu czterech.
Nocą usiadłem do kreski, zwyczajowo słuchając radiowej trójki. Audycję
prowadził bodaj Wojtek Mann, lub Andrzej Jakubowicz. Prezentował zespół
Yethro Tull, pamiętam doskonale (kolega zdobył płytę). W godzinę duchów radio
zamilkło. Podejrzewając awarię, przejrzałem resztę częstotliwości i włącznie
z długimi, bez efektu. Rano obudził mnie hymn zza ściany- ucieszyłem się:
nasz zdobył medal. Niestety w konkurencji militarnej, ale w kilku, bo medali
miał zatrzęsienie.
Miałem randkę na brzegu Brdy. Szliśmy bulwarem w kierunku Starego Miasta. Nic
nie wskazywało na powagę sytuacji. Zalegliśmy w nadbrzeżnej knajpie o
wdzięcznej nazwie Kaskada. Akurat siedzieliśmy na piętrze i mieliśmy wgląd na
rozwój wydarzeń. Po drugiej stronie Brdy, mieściła się siedziba Solidarności
i na balkon wyszedł „styropianowy” człowiek, próbując prezentować swoje
poglądy. Na moście zebrał się tłum chłonąc jego słowa. Po kilku chwilach
nadciągnęła formacja paramilitarna. Chłopcy pięknie prezentowali się w
zimowym słońcu, z bojowymi atrybutami: plexi tarczami i takie coś długiego, a
białego trzymali w dłoniach. Szybko odciążyli most i zakończyli Hyde Park.
Wszakże Bydgoszcz to nie Londyn. Niestety po drugiej próbie opróżniania ul.
Mostowej, kierowniczka knajpy popsuła i nam zabawę. Wracaliśmy brzegiem i
widzimy zawartość radiowozów przeczesuje nadbrzeżne chaszcze w poszukiwaniu
wrogów systemu. Odprowadziłem znajomą do domu, a jej matka mówi, że wszyscy
studenci mają wrócić na uczelnie. Odwoziłem ją na dworzec milczącym
tramwajem. Taki był mój 13 XII. Później pamiętam tylko nienaturalnie ciche
noce, śnieg skrzący się w lampach sodowych i pomykające Skoty oraz ... dowcip
o wiaderku ze śmieciami zbyt późno wynoszonymi.