radca
11.01.05, 00:33
" Region
KORUPCJA. Sprawa profesora Heliodora K.
Są kolejni świadkowie
Szefowi kliniki neurochirurgii i neurotraumatologii bydgoskiego szpitala im.
Jurasza policja postawiła w czwartek zarzut przyjęcia jednej łapówki. Ale
wczoraj zgłosili się kolejni świadkowie.
przeciwko prof. Heliodorowi K. prowadzi wydział do walki z korupcją
Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy. Nadzór nad tym śledztwem ma
Prokuratura Okręgowa. Zarzut przyjęcia 4 tys. zł łapówki od jednego z
pacjentów postawili profesorowi policjanci. Na pytanie - czy śledczy w
mundurach złożyli wniosek o aresztowanie lekarza? - w prokuraturze nie
uzyskaliśmy odpowiedzi. Jan Bednarek, rzecznik prasowy prokuratury odsyła
dziennikarzy do policji, Jacek Krawczyk, rzecznik Komendy Wojewódzkiej
wczoraj po południu powiedział tylko, że do policji zgłaszają się kolejne
osoby, które twierdzą, że prof. Heliodor K. brał od nich łapówki. Ile osób
zgłosiło się? Nie wiadomo. Jacek Krawczyk prosi osoby, które mogą powiedzieć
cokolwiek w sprawie łapówek w szpitalu im. Jurasza, by telefonowały do
policji, tel. 328-13-00, bądź zgłosiły się osobiście w wydziale do walki z
korupcją.
Czy wobec profesora Heliodora K. zastosowano prowokację policyjną -
łapówkę wręczoną przez podstawionego policjanta? To pytanie w policji i
prokuraturze pozostaje bez odpowiedzi. Wiadomo tylko, że podejrzany nie
został jeszcze przesłuchany przez prokuratora.
Rozmawialiśmy też z profesorem K. - Bez komentarza - powiedział. -
Sprawa jest wyjaśniana.
Szpital wystąpił wczoraj do prokuratury z zapytaniem, czy śledztwo toczy
się w sprawie, czy przeciwko profesorowi? Odpowiedzi jeszcze nie uzyskał.
Dr n. med. Zbigniew Petrykowski , okręgowy rzecznik odpowiedzialności
zawodowej w Bydgoskiej Izbie Lekarskiej:
- O zatrzymaniu prof. Heliodora K. dowiedziałem się telefonicznie. Tego
dnia nie było mnie w Bydgoszczy, bo uczestniczyłem w spotkaniu w Krakowie, z
okazji 15-lecia odrodzenia samorządu lekarskiego. Trudno odnieść się do tego,
co się wydarzyło. Nie mogę oceniać czynności, przeprowadzonych przez policję.
Jeśli sprawą zajmie się prokuratura, rzecznik odpowiedzialności
zawodowej również nie pozostanie bierny. Tak dzieje się zawsze. Gdy nie ma
dowodów na popełnienie przestępstwa, nie podejmujemy sprawy. Może być tak, że
po wszczęciu postępowania - na podstawie zebranych dowodów - sprawa zostaje
umorzona. W przypadku potwierdzenia zarzutów, kierujemy sprawę do sądu
lekarskiego. Najwyższą karą, jaką może wymierzyć sąd lekarski, jest
pozbawienie prawa wykonywania zawodu.
Sprawy dotyczące korupcji w środowisku lekarskim są rzadkością. Takiej
nie było w Bydgoskiej Izbie Lekarskiej. Bardzo trudno jest udowodnić winę.
Owszem, pacjenci piszą do nas skargi na lekarzy. Pamiętam tylko jeden
przypadek, sprzed wielu, gdy sąd odebrał chirurgowi prawo wykonywania zawodu
na trzy lata.
Bulwersują mnie komentarze, zamieszczane w Internecie. Ludzie piszą, nie
znając tematu. Nie sądzę akurat, aby to aż tak było.
Adam Lewandowski, (has)
11 Stycznia 2005 gp "