japolak
24.04.09, 13:11
Dla mnie to głos rozważny - i ważny.
Nie ma jednej wersji pamięci narodowej. Nie narzuci jej IPN - jak
wcześniej nie udało się to w PRL, II Rzeczpospolitej - i przez ponad
tysiąc lat naszej historii.
Jak może być jedna pamięć?
Niedawno znajoma opowiadała, jak jej mama kotlety schabowe robiła.
Inaczej niż moja. Tak niemal w każdej rodzinie było - nie
wspominając już o wegetarianach i wieprzowiny nie jadających.
Nie da się też usuwać w jednym miejscu historii narzuconych białych
plam, w innych miejscach czarne robiac.
Ale grzech pierworodny IPN to połączenie funkcji politycznych i
naukowych, prokuratora i historyka.
Niedawno uznano, iż Tuwim jest niegodny patronowaniu szkole. Dziś
Brunona Jasińskiego IPN ściga, choć już przed wojną zamordowano go
na polecenie Stalina. Czy "Akademia Pana Kleksa" jest komunistyczna
czy antykomunistyczna? Czy Piotr Fronczewski rewelacyjnie śpiewając
tekst bajki dla dzieci poety sprzed pół wieku "propaguje faszyzm i
komunizm"? Czy jakaś ABWera w domu mi rewizje będzie robić?
Ale czy taki "państwowy" instytut jest potrzeby? W czasie PRL
czytałem prace historyków partyjnych i bezpartyjnych, wydawnictwa
drugiego obiegu i przemycane z Paryża. Wiele dni i nocy dyskutowałem
zarówno z naukowcami, jak i ludźmi z różnych stron pamiętających
wydarzenia gdy byłem dzieckiem - i zanim się urodziłem.
I z tego wszystkiego moja własna pamięć Polaka zrodziła się.
Naukę, hitorię zostawmy naukowcom i naszej skomplikowanej pamięci
zbiorowej.
Ściganie przestępców - prokuraturze i sądom...
Łaczenie tego wszystkiego razem, z prawem do pseudo-monopolu - to
jak mawiał mój kolega, żenienie diabła z motopompą...